premier_hiacynt_wielki
06.09.06, 15:14
awansowac z hurtownika i pojsc w zarzady otoz :
hurtowni cukierków do zarządu publicznego radia
Marcin Kącki2006-09-06, ostatnia aktualizacja 2006-09-05 20:35
Krzysztof Musiałek, aktywista LPR, prosto z hurtowni cukierków wskoczył do
zarządu publicznego radia w Poznaniu. Dlaczego? Bo miał poparcie szefa...
stajni konnej.
Fot. Karolina Sikorska / AG
Krzysztof Musiałek31-letni Krzysztof Musiałek w ostatnich wyborach startował
do Sejmu. Nie udało mu się. Podobnie jak jego ojcu, który chciał zostać
senatorem - też z listy poznańskiej Ligi Polskich Rodzin.
Musiałek junior po przegranych dla niego wyborach żalił się swoim znajomym z
partii, że ma już dość pracy na stanowisku brygadzisty w hurtowni słodyczy.
Jednak w podobnej sytuacji jest wielu poznańskich działaczy LPR, więc
Musiałek jeszcze długo czekałby na swój awans społeczny - gdyby nie jego
wizyty na hipodromie na Woli. Tak się składa, że szefem tej stajni jest
Szymon Czynsz, również sympatyk LPR, który z ramienia tej partii dostał się
miesiąc temu do rady nadzorczej Radia Merkury. W nocy z poniedziałku na
wtorek, członkiem zarządu radia został... Krzysztof Musiałek. Dziennikarze
radia nie kryją irytacji: - To jakiś żart. Przestajemy już być polityczni.
Teraz jesteśmy partyjni. I to pod rządami młodziana z hurtowni.
O co chodzi? Radio Merkury - podobnie jak większość rozgłośni lokalnych w
Polsce - ma od kilku miesięcy polityczną radę nadzorczą. Stołki podzieliły
między siebie: LPR, Samoobrona oraz PiS. I to właśnie rada nadzorcza radia
zdecydowała o nowym rozdaniu w zarządzie Radia Merkury. Musiałka poparł
Czynsz, który miał z kolei poparcie szefa poznańskiego LPR Przemysława
Piasty. Co Piasta wie o młodym działaczu LPR? Czy ma on doświadczenie
medialne? - Wiem, że jest historykiem, a to kierunek, który kształci
wszechstronnie - mówi Piasta "Gazecie".
Zdobyliśmy CV, które Musiałek przysłał do radia przed głosowaniem nad jego
kandydaturą. Rzeczywiście, skończył historię, jego ostatnie doświadczenie
zawodowe to praca w hurtowni cukierniczej, sejmiku wojewódzkim i kawiarence
internetowej. Ale w rubryce "cel" Musiałek wpisał: "praca w zarządzie Radia
Merkury".
Zapytaliśmy Musiałka, czym będzie się zajmował w rozgłośni?
- To jeszcze będzie ustalane. Nie jestem w stanie na razie tego powiedzieć -
mówi.
- A jest Pan przygotowany do pracy w mediach?
- Pracowałem w różnych instytucjach. W mediach jeszcze nie.
Czyli nie jest pan przygotowany?
- No, raczej nie. Ale słyszałem, że inni członkowie zarządu też nie mają
przygotowania.
Naszą sugestię, że Wojciech Biedak jest reżyserem radiowym, a Piotr
Frydryszek ma dyplom z zarządzania i pracuje w radiu od dawna, Musiałek
skwitował: - O to przepraszam, ktoś mnie wprowadził w błąd.
To jednak nie koniec politycznych roszad w radiu. Za miesiąc rada nadzorcza
zbiera się ponownie. I wtedy może być zagrożona pozycja Biedaka, szefa ds.
programowych. Miałby go zastąpić Przemysław Markowski, człowiek PiS pracujący
w Urzędzie Miasta. Jego kompetencje do pracy w radiu zachwalał nam już Witold
Czarnecki z poznańskiego PiS: - Markowski jest prawnikiem i zna dwa języki.
Krystyna Mokrosińska ze Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich: - Tak nie
powinno być. Zgodnie z polskim prawem żadna partia polityczna nie może
kierować mediami publicznymi. I żadna umowa między partiami nie może tego
zmienić.