s.berkowicz
09.09.06, 14:36
Kuroń nie był antykomunistą?
- Był liderem tzw. opozycji wewnątrzsystemowej. Zaczynał jako stalinowiec, a
miarą jego dyspozycyjności niech będzie delegowanie go jako obserwatora na
proces ks. bp. Kaczmarka. Później był trockistą i chciał reformy systemu w
duchu przywrócenia prawdziwego komunizmu, a nie jego upadku. Działacze
antykomunistycznego ruchu oporu lat siedemdziesiątych, złudzeni represjami,
jakie komuniści zastosowali wobec Kuronia i jego środowiska, nie docenili
zbieżności strategicznych interesów "kuroniady" z elitą władzy. Nie
domyślaliśmy się, że gdy komunizm będzie się już rozpadał, oni mogą tak daleko
posunąć się w spiskowaniu z władzami przeciwko nam. Nie chodzi tu o
personalia, ale o zmowę przeciwko demokracji i niepodległości Polski.
Okazaliśmy się naiwni. Mimo że mieliśmy świadomość istnienia wewnątrz lewicy
korowskiej "kadrowej partii wewnętrznej", wierzyliśmy, że to nie są ukryci
kontynuatorzy "prawdziwej" Komunistycznej Partii Polski i Polskiej Partii
Robotniczej. A objawy kontynuowania metod bolszewickich stały się wyraźne.
Byłem świadkiem, jak do mieszkania Kuronia przyszedł ktoś z Ruchu Obrony Praw
Człowieka i Obywatela i powiedział szeptem, że Leszek Moczulski w najbliższych
dniach ma zorganizować w jakiejś wsi spotkanie z chłopami. Kuroń, po klęsce
Komitetu Obrony Robotników w kontaktach z robotnikami Radomia i Ursusa,
stawiał wtedy na chłopów, twierdził, że robotnicy zostali ostatecznie
skorumpowani przez system i działalność wśród nich nie ma sensu.
Ku mojemu zdumieniu, kiedy ten jego agent z ROPCiO wyszedł, Kuroń podniósł
głowę do sufitu i bardzo głośno i wyraźnie powiedział, gdzie i kiedy Moczulski
ma to spotkanie oraz jaką trasą będzie na nie szedł.
wiecej >>> www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20060909&id=my12.txt