capitalissimus
11.10.06, 08:25
Pasuje jak ulał do Odnowicieli Moralnych IVRP:
Powinniśmy się cieszyć, że wśród nas jest jeszcze ktoś tak prawy i uczciwy.
Ale niestety dla Parysa nie wszyscy cierpią na zanik pamięci, pisze "Super
Express". Jan Parys to ostatni polski polityk, który ma prawo mówić o
moralności. Dobrze pamiętamy Parysa jako szefa Fundacji Polsko-Niemieckie
Pojednanie. Pod jego rządami staruszkowie, którzy tyrali w obozach pracy na
rzecz III Rzeszy dostawali często po kilkaset złotych, czy kilka tysięcy zł
odszkodowania. Za to Parys sobie i kolegom wypłacał premie. Po ujawnieniu
afery z nagrodami twierdził, że mu się należały za ciężką pracę. Jego koledzy
zwrócili honorowo choć część nagród. Parys, mimo wyroku sądu. nie oddał 105
tys. zł nagrody, którą sam sobie przyznał.
Kiedy Parys został wyrzucony z fundacji, rękę wyciągnął do niego Lech
Kaczyński, wtedy prezydent Warszawy. W 2003 r. Parys otrzymał ciepłą posadkę
w przedsiębiorstwie taksówkowym MPT. Został dyrektorem za 7 tys. zł. Kiedy
reporterzy "Super Expressu" dopadli go w pracy i opublikowali tekst, Parys
się rozchorował. Po zwolnieniu lekarskim stracił posadę. Teraz doradza kilku
prywatnym firmom w sprawach finansowych i wykłada na prywatnych uczelniach.
fakty.interia.pl/fakty_dnia/news/parys-na-szefa-obrony-narodowej,800132,2943