buffalo_bill
12.10.06, 18:39
Lesiak dobry
Jest rok 1990, powstaje Urząd Ochrony Państwa, odbywa się weryfikacja
pracowników b. Służby Bezpieczeństwa. Do UOP trafia 4,5 tysiąca pozytywnie
zweryfikowanych SB-ków. W tym i Jan Lesiak. Gdy w grudniu 1990 roku
Prezydentem RP zostaje Lech Wałęsa Szef jego Kancelarii - Jarosław
Kaczyński nie ma nic przeciwko temu. Tacy jak Lesiak są mu potrzebni. Musi
wiedzieć co się dzieje u jego politycznych wrogów. Także ówczesny Szef
Biura Bezpieczeństwa Narodowego - Lech Kaczyński nie protestuje przeciw
byłym SB-kom w UOP. Obaj z bratem korzystają z ich pracy. Po latach Jarosław
przyznaje, że Lech otrzymywał materiały z inwigilacji partii politycznych:
- "Mój brat, który był ministrem stanu ds. bezpieczeństwa dostał raport,
z którego wynikało, że grupa b. oficerów SB założyła związek zawodowy
Samoobrona." Głos Wybrzeża 18.06.2003 r.
Czy raport ten pisał Kaczyńskiemu Lesiak czy któryś z jego kolegów, mniejsza
z tym. Ale z pewnością nie był to jedyny raport dotyczący opozycji, ktory
ówczesny szef BBN-u widział.
Rok 1991, grudzień. Rozpoczyna dizałalność rząd Jana Olszewskiego. Ministrem
Spraw Wewnętrznych zostaje Antoni Macierewicz. Lesiak pracuje dalej. Dalej
pisuje raporty. Po odejściu z rządu Antoni Macierewicz dysponuje ogromną
wiedzą na temat ludzi i powiązań SdRP, Samoobrony, Unii Demokratycznej...
Lesiak zły
Czerwiec 1992 r. Lech Wałęsa wyrzuca ze swojej Kacelarii braci Kaczyńskich
i doprowadza do dymisji rządu Olszewskiego. Po krótkim urzędowaniu Waldemara
Pawlaka funkcję premiera obejmuje Hanna Suchocka. Lesiak nadal robi swoje.
Nawet nie zdaje sobie sprawy, że teraz, gdy u władzy nie ma braci Kaczyńskich
jego praca staje się "zamachem na młodą polską demokrację". Powiedzą mu
to Kaczyńscy w roku 2006. I pokażą społeczeństwu drugą połowę jego szafy...