kaczysta
25.10.06, 07:03
W TVN(WSI) obowiazuje stary PRLowski sznyt.
Wcale nie tak dawno, bo w czasach peerelowskich, gdy wysoki działacz partyjny się skompromitował, popadł w niełaskę, wypadł z gry, zostawał ambasadorem. Nadal był dość silny, a przede wszystkim tak wiele wiedział, że towarzysze nie chcieli i nie odważali się zrobić mu poważnej krzywdy. Stanisław Kociołek, o którym w "Balladzie o Janku Wiśniewskim" śpiewano jako o kacie Trójmiasta, lata po Grudniu '70 wygodnie spędził w Brukseli.
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/druga_strona_061025/druga_strona_a_5.html