Dodaj do ulubionych

Lumpen sztuka

IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 13.11.01, 13:11
Najpierw była tzw. antysztuka. Nurt sztuki współczesnej, wywodzącej się z
ruchów awangardowych z przełomu XIX i XX wieku, będący (jak bezbłędnie
naprowadza nazwa) zaprzeczeniem jakiejkolwiek sztuki. Antyartyści negują
tradycyjny kanon, w myśl którego sztuka ma być naśladowaniem zastanego świata
oraz poszukiwaniem piękna. Pokazywali oni różności, w sam raz nadające się do
wystawienia w Zachęcie za urzędowania pani Andy Rottenberg, którą swego czasu
fascynowało np. obieranie ziemniaków. Byłoby to nawet nieszkodliwą
ekstrawagancją, gdyby tylko Zachęta była jej prywatnym muzeum.
M. Duchamp domalował na kopii Mony Lizy wąsy, a B. Bucelli wzbogacił
Autoportret V. van Gogha domalowaniem czapki z Myszką Miki. Inni antyartyści
idą dalej - wszak sztuka to domena nieograniczonej wolności i kreatywności - w
pokazywanych publicznie happeningach używają wulgaryzmów, piją mocz,
wypróżniają się, mażą się ekskrementami, biczują masochistę i robią jeszcze
inne rzeczy, których opisu Czytelnikom oszczędzę.
Zdawałoby się, że o mocniejsze doznania trudno na ziemskim padole, a tu
antysztukę szturmem przebija, choć niewątpliwie czerpał z niej inspirację,
tytułowy Lumpen-ART. Jego pierwszą damą w Polsce jest pani Anda Rottenberg,
która eksponowała przygniatanie figury Ojca Świętego głazem, a głównym
kontestatorem nowego nurtu u nas jest pan poseł Witold Tomczak, który artyzmu
ekspozycji nie mógł zrozumieć i bardziej mu pasowało - oddzielnie figura
przedstawiająca Ojca Świętego, a oddzielnie głaz.
Polska jednak po raz kolejny okazała się zaściankiem, który może dopiero dzięki
obecnej koalicji rządzącej wejdzie do Europy, a na razie ciągle mu daleko
do "standardów". W stolicy UE w Brukseli na wystawie "Irreligia", mającej
przedstawiać stosunek polskich artystów do religii, pokazano np. Matkę Bożą
Częstochowską z domalowanymi wąsami, instalację pokazującą postacie oddające
mocz na wizerunek Chrystusa, bramę obozu w Oświęcimiu z napisem "Jesus ist
meine liebe"... Głaz pani Rottenberg się chowa.
O ile kasę bez problemu wyłożył na wystawę jako jeden z głównych
sponsorów "Irreligii" urząd miasta Brukseli, wsparcia groszem odmówili
organizatorzy odbywającego się równolegle w Belgii festiwalu polskiej sztuki
Europalia, podobnie - Instytut im. Adama Mickiewicza, a polska ambasada w
Belgii odmówiła swojego patronatu. "Nieeuropejskość" pokazali także polscy
duchowni, w odróżnieniu od belgijskiego Kościoła, który zezwolił na pokazanie w
dwóch świątyniach części wystawy, łącznie z "postępowymi dziełami sztuki",
chcąc - tak przynajmniej pisała u nas prasa - "w ten sposób pokazać swoją
otwartość i gotowość do dialogu". Ojcowie Paulini z Jasnej Góry, widocznie
mniej "otwarci" i "gotowi", w oczekiwaniu "odpowiedniej reakcji" władz
państwowych i kościelnych uznali, że "autorzy tych niewybrednych ekspozycji
okazali bezprzykładny prymitywizm, prostactwo i brak kultury niegodny Polaków i
prawdziwych twórców sztuki".
Ojcowie Paulini wypowiedzieli się jednoznacznie, a przy tym z właściwą
wstrzemięźliwością i taktem. Wykładając kawę na ławę: tak się zachowuje tylko
hołota, którą powinien się zainteresować już tylko prokurator. Odpowiednie
paragrafy są, a jeśli byłyby wątpliwości co do interpretacji, czy paskudztwa
prezentowane w Belgii albo wcześniej na bluźnierczym pokazie mody w Londynie
obrażają uczucia religijne katolików, wystarczy wstawić w to miejsce symbole
innej religii. Najlepsze - mogę się mylić, ale nieśmiało wtrącę trzy grosze -
byłyby symbole jakiejś religii ogólnie szanowanej, np. mojżeszowej. Takie
proste rozwiązanie, a może się okazać skuteczne w rozjaśnianiu mroków
ewentualnych wątpliwości.
JMJ
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka