wesoly.elektron
18.11.06, 01:52
"Pamiętam dramatyczną rozmowę, już pod koniec kampanii, we wtorek lub w
środę, na 4-5 dni przed pierwszą turą. Odbyła się ona w Szczecinie, gdzie
poleciałem specjalnie, aby nakłonić ją do rezygnacji z kandydowania, bo już
wtedy było wiadomo, że nie tylko wyborów nie wygra, ale rozbije głosy
prawicy. W części tej rozmowy uczestniczył legendarny przywódca strajku w
Sierpniu 1980r. Stanisław Wądołowski. Do mnie, patrząc prosto w oczy, pani
Hania mówiła, że jest przekonana, że te wybory wygra, mimo fatalnych sondaży -
bo właśnie dopiero co, zapewnił ją o tym Duch Święty… Gdy to usłyszałem,
ręce mi opadły do kolan, co zresztą jest jednak pośrednim dowodem na
prawdziwość teorii Darwina. Zrozumiałem, że popełniłem
politycznego "wielbłąda", czyli zrobiłem - mówiąc językiem piłkarzy - wielki
błąd. Ta pani była odporna na jakiekolwiek racjonalne argumenty. Było to
dziwne, bo znałem wielu członków Ruchu Odnowy w Duchu Świętym: byli to ludzie
głęboko wierzący, ale nie nawiedzeni…
Ta szopka w Szczecinie to była tylko puenta jakiejś quasi religijnej farsy,
którą HGW odczyniała przez całą kampanię. Opowiadała, m.in., że w czasie
wystąpienia Ojca Świętego Jana Pawła II z ruchów jego ust wyraźnie
odczytywała jasny przekaz: "Hanno - będziesz prezydentem"!!! Takich
przykładów "jazdy bez trzymanki" w wykonaniu pani Haneczki było co niemiara. "