pisdokracja
19.11.06, 13:54
Z szafy płk. Lesiaka zapewne przez przypadek wypadło przesłuchanie Jarosława
Kaczyńskiego z 1998 r. To wielkie niedopatrzenie, gdyż jest to niepodważalny
dowód na pozaprawne działania służb specjalnych. Wykonawcą był ówczesny szef
Urzędu Ochrony Państwa Andrzej Milczanowski, a inspiratorem i podżegaczem
ówczesny minister stanu, szef Kancelarii Prezydenta Lecha Wałęsy Jarosław
Kaczyński. Tak przynajmniej wynika z zeznań tego ostatniego: Milczanowski,
podobnie jak ja, był przekonany, że Tymiński został „zrobiony” przez służby.
Twierdził nawet, że wie, którego oficera służb wojskowych trzeba by
przycisnąć, by dowiedzieć się, jak dokładnie to było – zeznał Kaczyński. –
Pytał mnie, czy w moim przekonaniu warto to zrobić, co wymagałoby działań
pozaprawnych. Ja odpowiedziałem, że tak,bo sprawa jest bardzo ważna.A zatem
Kaczyński polecił służbom, by za pomocą „działań pozaprawnych”, czyli
bezprawnych, zajęły się Tymińskim.Sądzę, że Jarosław Kaczyński mylnie podaje
datę rozmowy z Milczanowskim. W roku 1991 było już po herbacie. Wałęsa wygrał
wybory, a Tymiński w niesławie opuszczał Polskę.
www.nie.com.pl/art8204.htm
Metody dzialania sK..iego nie dziwia. Wymysla je zapewne i uzgadnia ze swoim
idolem.Tym razem jednak media wydaja sie madrzejsze.