Dodaj do ulubionych

Cieszę się.

17.01.07, 23:33
Za dwa miesiące znów wrócę do Szkocji by tam pracować w kuchni jako pomywacz.
I cieszę się. Praca jak każda inna, niezłe pieniądze, ale przede wszystkim spokój.

Nie będę już dostawał dolegliwości na tle nerwowym po przeczytaniu gazety, czy
obejrzeniu nowych nagłówków w internecie. Przez moment nie będę ze strachem
spoglądał w przyszłość. Będąc w Szkocji, obcym bądź co bądź dla mnie kraju nie
mam tych rozterek co w Polsce. Myślę bowiem o założeniu rodziny. I będąc w
Polsce się boję: czy moja narzeczona, która ma poważne problemy ze zdrowiem
umrze, gdyż lekarz zajmujący się nią będzie zbyt przepracowany i znerwicowany
? Czy jeśli będzie w ciąży i będzie ona zagrażać jej życiu (co niestety może
się zdarzyć) to prawo zakaże ratowania jej (bo to aborcja), w rezultacie czego
nie będę miał ani żony, ani moje dziecko (jeśli przeżyje) matki?

Jak zdołam wytłumaczyć dzieciom (na których posiadanie wciąż mam nadzieję), iż
trzeba być uczciwym człowiekiem? Że należy wierzyć w Boga, ale wiara ta jest
prywatną sprawą człowieka i nie do niego należy osądzanie innych?

W marzeniach popartych ciężką pracą zakładam firmę... Jednak gdy tylko
pomyślę, iż mam dawać łapówki każdemu łachmycie z urzędu aby tylko nie
sparaliżował mi firmy - skoro Optimusa powaliło kilku urzędników to jaką
szansę będę mieć ja (a myślę o podobnej branży)? Wysokie podatki, haracze dla
mafii (nie mam złudzeń, każdy kto ma sklep na ulicy płaci), łapówki dla ludzi
z urzędu. Czy naprawdę muszę rejestrować działalność w Wielkiej Brytanii? Czy
rząd nie rozumie, iż przede wszystkim należy nie szkodzić? Że przepisy należy
ustalać wspólnie z osobami, których będą one dotyczyć.

Niedobrze mi się robi lustracji i agentów. Uważam, iż tych którzy torturowali,
bili należy ukarać, jednak mam powyżej uszu tej nagonki w której koalicja
jest święta. Czytałem komentarze na jednym portali w sprawie Wołoszańskiego -
nikt nie osądzał tego człowieka, wszyscy tylko pisali, iż mają dość tej
oskarżycielskiej machiny. A prawdziwie winni ludzi, najgorsi oprawcy i tak
albo dalej sobie pracują (już dla nowego rządu) lub pobierają wysokie emerytury.

Nie głosowałem na PiS, ale miałem nadzieję, że jednak będą dobrymi ludźmi (mam
na myśli kierownictwo). Niestety wybraliśmy zły wybór, ludzi którzy dla władzy
zrobią WSZYSTKO. Jeszcze kilka miesięcy miałem złudzenia na temat np.
Marcinkiewicza (że to poczciwy człowiek), ale teraz widzę, iż pieniądze i
władza są wszystkim czego chcą i potrzebują. Władza deprawuje, ci ludzie teraz
myślą, iż to im się NALEŻY, że właśnie tak trzeba postępować - kłamać, naginać
się, aby tylko zostać przy stołku. Niestety PiS trafił w moment dobrej
koniunktury gospodarczej, dlatego może wmawiać ludziom, iż odnosi sukcesy.. A
zamiast robić coś dobrego dla kraju zajmuje się wciąganiem Jezusa do własnej
partii, przenoszeniem dat świąt, traceniem wiarygodności za granicą i na
rynkach finansowych.

Gdzie są rodzice tych ludzi? Czy nie nauczyli ich odróżniać dobra i zła? Co z
kościołem? Wszakże członkowie PiS, LPR, Samoobrona to partie chrześcijańskie!
Czy chodząc po kolędzie zwrócili im uwagę, iż należy zachowywać się zgodnie z
nakazami wyznawanej religii? Nie sądzę, jak znam życie pewnie jeszcze na
wystawny obiad się umówili...

Dziwię się, iż nikt z nas nie protestuje. Oczywiście gazety piszą, w
internecie komentują, w rozmowach na ulicy narzekają, jednak nikt nie wyjdzie
na ulicę i nie powie głośno: NIE! W PRL można było zginąć za to na ulicy,
teraz co najwyżej dostaniesz kilka pałek. I wszyscy siedzimy w domach.
Lenistwo, strach, apatia, brak czasu? Wszystko nam jedno?

Mimo wszystko każdego dnia się uśmiecham i wszystkich dookoła pocieszam,
motywuję, każę "wziąć się w garść" i nie załamywać się. W środku jednak czuję
jakby moje serce było coraz słabsze, jakbym dusił się własnym krajem. Coraz
częściej nie mówię bliskim czego ostatnio się dowiedziałem o polityce,
politykach i ludziach z kręgu władzy. Po co mają się martwić...

I uważam też, iż Polska to piękny kraj. Wyjeżdżam ale wrócę. A do walizki
zapakuję Kapuścińskiego.
Obserwuj wątek
    • ddb2 Re: Cieszę się. 17.01.07, 23:37
      Mam znajomego, ktory wlasnie wraca ze Stanow, po wieloletnim pobycie.
      Chcialby sie cieszyc, ale, jak pisze, boi sie, ze po przyjezdzie natychmiast go
      zaatakuje wszechobecny burdel.
    • mike.recz Re: Cieszę się. 17.01.07, 23:42
      Smutne ale prawdziwe...
    • trouble_maker Re: Wyjeżdżam, ale wrócę 18.01.07, 05:55
      Trzymamy za słowo ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka