bryt.bryt
04.02.07, 14:27
Posel Karski, czyli lokalny - warszawski - Kurski w wywiadzie dla "Stolecznej":
"(...)
Stoleczna:-Kiedy Lech Kaczyński wygrał prezydenturę kraju, PiS w trakcie
kadencji potrafił zmienić przepisy. Powinny być nowe wybory, ale Wy
chcieliście utrzymać władzę w mieście i rządziliście do końca kadencji
komisarzami. Więc wszystko można załatwić, jeśli jest wola polityczna.
Karski:-Mieliśmy organizować wybory w marcu i kolejne jesienią? To absolutny
brak racjonalności.
S:-A teraz? Jaka jest racjonalność powtórki?
K:-Twarde prawo, ale prawo.
S:-To trzeba było stosować maksymę także wtedy, gdy odchodził Lech Kaczyński.
Konsekwentnie.
K:-Proszę uszanować prawo polityka PiS do własnego stanowiska. Ani mnie pani
nie zakrzyczy, ani do niczego nie przekona, mam własne zdanie.(...)"
Innymi slowy - prosze uszanowac prawo polityka PiS do bycia cynikiem,
obludnikiem, czasem klamca, zazwyczaj betonem w mysleniu nie przyjmujacym do
wiadomosci argumentow, a przy okazji wypranym z poczucia zenady chamem.
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34889,3891303.html