leszek.sopot
21.02.07, 11:53
Za ujawnienie nazwisk agentów wywiadu trafia się w USA na wiele lat do paki.
Tak w Stanach wymyślili ludzie mądrzy. Nie wiem od kogo wzięli wzór swojego
postepowania Maciarewicz i bracia Kaczyńscy.
Wywiad z Bobby R. Inman, byłym zastępcą szefa CIA i byłym szefem Narodowej
Agencji Bezpieczeństwa USA.
"Tożsamości agenta nie ujawniliśmy nigdy"
Rz: - Jak pan ocenia fakt, że w Polsce rząd ujawnił w raporcie o WSI nazwiska
osób, które współpracowały z wojskowym wywiadem?
Bobby R. Inman: - To błąd. Osoby, których nazwiska zostały ujawnione,
postawiono w bardzo kłopotliwej sytuacji. Ale ważniejszy jest wpływ takiej
decyzji na przyszłe bezpieczeństwo kraju. Obecny czy następny polski rząd
będzie potrzebował informacji wywiadowczych, z których wiele można uzyskać
tylko dzięki agentom. Spodziewam się jednak, że po tym, co się stało, mało
kto będzie chciał podjąć współpracę ze służbami wywiadu.
- Amerykański wywiad ostatnio jest krytykowany za wprowadzenie w błąd
Kongresu w sprawie broni masowego rażenia, jaką miał dysponować Saddam
Husajn. Czy demokraci, którzy teraz mają większość w Kongresie, wskażą
współpracowników CIA i innych agencji wywiadu, którzy ponoszą za to
odpowiedzialność?
- W Stanach Zjednoczonych prawo zakazuje ujawniania nazwisk agentów wywiadu
lub osób z nimi współpracujących. Nigdy takich danych nie przekazał opinii
publicznej ani rząd, ani organizacje wywiadowcze. W okresie zimnej wojny
wyjątkiem była sytuacja, gdy władze Związku Radzieckiego zdekonspirowały
naszych agentów, aresztowały ich lub rozstrzelały. Wtedy, choćby w ramach
próby odzyskania ich w zamian za rosyjskich szpiegów zatrzymanych w USA, ich
działalność była przez nasz rząd ujawniana. Oczywiście czasem dziennikarze
odkryją działalność agenta i jego nazwisko zostanie ujawnione w mediach. Ale
nie dzieje się tak z inicjatywy władz.
- Dlaczego agenci są tak chronieni?
- Gdy decydują się na współpracę, agencja wywiadowcza ustnie zobowiązuje się,
że ich nazwisko nigdy nie zostanie ujawnione. Traktujemy tę obietnicę bardzo
poważnie. Ujawnienie tożsamości agentów byłoby niezwykle groźne dla życia ich
samych i ich rodzin. Oznaczałoby także, że nikt już by nam nie zaufał, nikt
nie chciałby pracować dla amerykańskiego wywiadu.
- Czy za ujawnienie nazwisk są kary?
- Tak, wieloletnie więzienie. Zostały one bardzo zaostrzone przez Kongres 30
lat temu, gdy nasz agent, w zamian za wypuszczenie na wolność przez władze
kraju, w którym działał, ujawnił nazwiska wielu naszych współpracowników. Z
tego powodu został m.in. zamordowany szef placówki CIA w Atenach.
- Czy tak daleko posunięta tajemnica nie prowadzi do bezkarności CIA i innych
agencji wywiadowczych?
- W połowie lat 70. Kongres ustanowił bardzo skuteczny system nadzorowania
pracy organizacji wywiadowczych. Zajmują się tym specjalne komisje Izby
Reprezentantów i Senatu. Powołano też instytucję niezależnych audytorów
nadzorujących wywiad.
- Jeśli jednak agent złamie prawo, jak wymierzyć mu sprawiedliwość,
pozostawiając w tajemnicy tożsamość jego i współpracowników?
- W 1982 r. Kongres przyjął ustawę, która wprowadza specjalny tryb
postępowania w sądzie. Jeśli prokurator lub obrońca chce wykorzystać
materiały, w których padają nazwiska agentów, ma do nich dostęp wraz z sędzią
w pełnej tajemnicy.
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_070221/kraj/kraj_a_1.html
Dla porównania mozna przeczytać tekst z "GW":
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,3933939.html
oraz powtórzyć to, co mówił w TVN 24 Korwin-Mikke, że ujawnienie agentów jest
polityczną głupotą, która może krajowi przynieść jedynie szkodę.