haen1950
24.03.07, 14:19
Kaczory, bez zbytniej analizy, dotychczas oszczędzały lewicę. Ot, jakiś cyrk
z Jakubowską, bez konsekwencji, jakieś drobne prztyczki w nos.
Teraz ruszyły na nich ostro. Dlaczego? Służę wyjaśnieniem.
Od wyborów samorządowych przegrywają wszystko. Sondaże zaczęły lecieć w dół.
Koalicjanci wierzgają (konie) i kwiczą (świnie), bo wściekłe i głodne. Na to
wszystko nałożył się Rydzyk. Mści się na Kaczorach za Wielgusa, lustrację
klechów i poniżenie kościoła w oczach wiernych.
Tak skutecznie, że na tle aborcji PiS zaczął się rozpadać. Prestiż
Kaczyńskich zgodny z sondażami, czyli żaden.
Rozpaczliwie potrzebują scementować resztki armii rozłażacej się w pogoni za
łupem. A więc:
Konwencja wg klasycznych wzorów faszyzmu i komunizmu. Klaka i wielkie mowy o
nowym otwarciu, czyli nic konkretnego. Spotkanie z Tuskiem żeby się osobiście
dowartościować, też o niczym.
Ale jest stary, wypróbowany wróg - wstrętne postkomuchy. Nienawiść i walka z
nimi wyniosła PiS na szczyty władzy. Te postkomuchy zaczynają być
niebezpieczne - ich idol ogłosił powrót i znowu może zabrać głosy
przegranych, chorych, emerytów i byłych funkcjonariuszy reżimu. Jest
antidotum - prowokacja taśmami Oleksego, sfrustrowanego plociucha pieprzącego
trzy po trzy na dobrym rauszu.
I tak Kaczor usiłuje scementować PiS. Po odzewie pisiorków muszę stwierdzić,
że idzie mu całkiem, całkiem. Na długo? Zobaczymy.
Idą dobre czasy - dla Tuska i platformy. Na długo? Zobaczymy.