wislok1
30.03.07, 07:45
Ktoś mógłby spytać zdumiony: jakież niebezpieczeństwo może nieść tak
przesympatyczna dobranocka ? Zamierzam wykazać, że zawiera ona elementy
szkodliwe dla młodej psychiki, kodujące w niej szereg niewłaściwych zachowań
właśnie przy użyciu bezkrytycznie przyjmowanych przez dzieci symboli. W swojej
analizie pominę oczywisty już fakt, że Miś Uszatek nie odmawia paciorka przed
udaniem się na spoczynek. Z całego wszakże mojego doświadczenia z tym mocno
pod względem wartości podejrzanym jegomościem wynika, iż nigdy nie przystąpił
do komunii świętej, ba, nie przekroczył progu kościoła nawet w celach
turystycznych. Czy w naszym kraju, ktoś taki może być traktowany jako wzór dla
dzieci ? Odpowiedź jest chyba oczywista.
Prosiaczek - to z kolei uosobienie obżarstwa, zarówno pod względem fizycznym
(otyłość) jak i psychicznym (chroniczne uzależnienie od jedzenia): każde jego
pojawienie się oznacza, że będzie mowa o ciasteczkach cioci Chrum-Chrum. I tu
rodzi się pytanie - dlaczego Prosiaczek mieszka z ciocią ? Czemu nie z mamą i
tatą, pozostającymi w uświęconym związku małżeńskim ? Czy nie jest to
działanie zmierzające do podkopania tradycyjnego modelu rodziny ? Czy nie
chodzi tu o to aby w umyśle malucha zakodować, że układ mama tata i dzieci
gromada może z powodzeniem zostać zastąpiony związkiem opartym tylko i
wyłącznie na hedonistycznym konsumpcjoniźmie - w tym przypadku konsumpcji
ciasteczek przez Prosiaczka, który w dodatku z licznych grzechów, jakie co
chwile popełnia, także nigdy się nie wyspowiadał.
Jeżeli ktoś jeszcze w antywartości Misia Uszatka wątpi, to przyjrzyjmy się
króliczkom: dwójce młodych mężczyzn mieszkających nadal z mamą, zamiast jak
Pan Bóg nakazał założyć rodziny. To przecież jedna wielka apoteoza geyostwa, a
przynajmniej modeli życia singli ! Wszyscy bowiem wiemy co króliki potrafią
robić najlepiej - w pogańskich cywilizacjach są one symbolem płodności, czyli
innymi słowami rozpasanej seksualności. Po prostu zgroza ! W dodatku znowu
mamy do czynienia z rodziną niepełną. I nie dajmy się nabrać na miłe gesty,
polegające na przepuszczaniu starszych przy wejściu do autobusu - są one
zapewne elementem "drugiej twarzy": maski zakładanej po to aby zyskać
powszechną akceptację a nawet sympatię otoczenia.
Wracając na chwilę do samego Misia Uszatka - ten także żyje w rodzinie
niepełnej - jedyny kontakt z dorosłym przedstawicielem swojego gatunku ma on
wtedy, kiedy w jednym z odcinków udaje się do lasu w poszukiwaniu choinki -
czyni to rzekomo z powodu zbliżających się Świąt, ale nie dajmy się nabrać na
to tłumaczenie. Prawdziwe motywy zostaną szybko odsłonięte. Spotkanie z
dorosłym niedźwiedziem zaowocuje wyrwaniem młodego drzewka - czy to nie jest
aby kradzież połączona z aktem wandalizmu oraz dewastacją środowiska
naturalnego ? I to wszystko pokazane jako wzór do naśladowania ku uciesze
oglądającego to malca - tragedia.
Jak zatem wykazałem wszyscy bądź prawie wszyscy główni bohaterowie "Misia
Uszatka" żyją w rodzinach niepełnych, odbiegających rażąco od modelu
tradycyjnego, za to silnym akcencie na konsumpcjonizm, a ich zachowania są pod
wieloma względami niewłaściwe i moralnie wieloznaczne. Antywartości wylewają
się z ekranu i zostają zakodowane w młodym umyśle razem z misiami,
króliczkami, pieskami oraz apetycznymi prosiaczkami. A potem dziecko dorasta,
przestaje chodzić do kościoła, zaczyna czytać Fakty i Mity, zostaje
antyklerykałem, a zbawienie jego nieśmiertelnej duszy staje po dużym znakiem
zapytania. W dodatku jest przekonane, iż istnieją inne niż tradycyjne modele
rodziny. Jak więc widać okultystyczny Harry Potter to przy zagrożeniach
wypływających z oglądania "przesympatycznego" Misia Uszatka wręcz pikuś. A co
na to nasza ukochana Liga Wszechpolska, jedyna w tym kraju ostoja wartości i
normalności ? Milczy, jakby zupełnie nieświadoma czającego się zagrożenia i
manipulacji mającej miejsce pod samym ich nosem. Cóż za straszliwe zaniedbanie!