Dodaj do ulubionych

Pół miliona $ dla sldupków

12.05.07, 08:39
Pół miliona dolarów łapówki za sprzedaż wrocławskiego Dworu Wazów i drugie
tyle za pozostałe hotele należące do "Juventuru" wręczył w 1992 r. byłemu
szefowi kancelarii Aleksandra Kwaśniewskiego Markowi Ungierowi poszukiwany
dziś listem gończym Wiesław Michalski.
Jak powiedział gazecie skruszony gangster, transakcja nie byłaby możliwa bez
zgody byłego prezydenta. Po piętnastu latach zeznania Michalskiego mogą
rzucić wiele światła na genezę fortun eseldowskich prominentów, nie
wyłączając samego Kwaśniewskiego.
Obserwuj wątek
    • prawie_magister Re: Pół miliona $ dla sldupków 12.05.07, 08:42
      lewizna zawsze lubiała coś na lewo... tym razem pół miliona dolarów.... było za
      co robic kampanie wyborczą, oj było. Poźniej mozna było chlać w Charkowie, było
      za co.
    • joella.r jaką ważną funkcję pełnił wtedy Ungier? /n 12.05.07, 08:56
      • prawie_magister Re: jaką ważną funkcję pełnił wtedy Ungier? /n 12.05.07, 09:01
        poszukaj sobie
        chyba że to Ci wystarczy:"W latach 1992 - 1993 prezes Zarządu Biura Turystyki
        Młodzieży Juventur S.A., a także członek kilku rad nadzorczych spółek holdingu
        Juventur oraz członek Rady Nadzorczej Towarzystwa Ubezpieczeń Turystycznych ATU."
    • bocian43 Re: Pół miliona $ dla sldupków 12.05.07, 09:05
      Z Aleksandrem Kwaśniewskim, prezydentem RP w latach 1995-2005, rozmawia
      Wojciech Wybranowski

      A.K.: Przysłał pan tu do mnie osiem pytań dotyczących mojej rzekomej znajomości
      z Wiesławem Michalskim. Czy go znam, czy bywałem u niego w Szwecji...

      W.W.: Czy mógłby Pan udzielić nam na nie odpowiedzi?
      A.K.: Mogę powiedzieć tylko tyle: nie przypominam sobie, bym znał Wiesława
      Michalskiego. Oczywiście, spotykałem się z całą masą ludzi, w tym również
      biznesmanów, więc nie wykluczam, że mógł znaleźć się w tym gronie. Na pewno nie
      bywałem w jego rezydencji w Szwecji, nie spotykałem się i nie znam go
      osobiście. Bardzo proszę, żeby pan zaznaczył, że ja nie znam pana Michalskiego
      i nie kontaktowałem się z nim.

      W.W.: Panie Prezydencie, a w okresie 1992-1993 bywał Pan we Wrocławiu? Nie
      uczestniczył Pan w spotkaniach na Dworze Wazów?
      A.K.: Na pewno byłem we Wrocławiu w okresie 1992-1993. Pan pyta się mnie o
      rzeczy, których nie jestem w stanie pamiętać. Pewnie bywałem we Wrocławiu, ale
      na pewno nie spotykałem się z panem Michalskim. Ja powiem, że nie bywałem, a
      później ktoś powie, że jednak byłem. Jak mówię, zapewne byłem w owym czasie we
      Wrocławiu, bo to przecież długi okres, o który pan pyta, ale po prostu nie
      pamiętam. Zaznaczam - na pewno nie po to, by spotkać się z tym panem Michalskim.

      W.W.: I nie pośredniczył Pan w transakcji sprzedaży hoteli "Juventuru" panu
      Wiesławowi Michalskiemu?
      A.K.: Ta sprawa była mi zupełnie nieznana*, do chwili, kiedy otrzymałem pańskie
      pytania. Ja nie miałem nic wspólnego z "Juventurem". Natomiast skonsultowałem
      się ze współpracownikami, rozmawiałem z Markiem Ungierem i rzeczywiście taka
      transakcja została dokonana, ten pan Michalski nie wywiązał się z części
      przewidzianej umową zapłaty, z tego, co mi powiedziano, później trafił do
      więzienia.

      W.W.: Nie negocjował Pan?
      A.K.: Proszę spojrzeć na to, kim ja byłem w owym okresie. Mało znaczącym,
      skromnym liderem opozycji. Nawet nie byłem w rządzie. Kto chciałby wówczas
      spotykać się ze mną i rozmawiać o inwestycjach?

      W.W.: Panie Prezydencie, bardzo dziękuję za telefon i rozmowę.
      A.K.: Tylko proszę napisać, że nie znam i nie pamiętam pana Michalskiego, nie
      spotykałem się z nim. Ja nie wiem, co wy tam piszecie i później będzie... Nie
      spotykałem się i na pewno nie bywałem w jego rezydencji w Szwecji. Proszę,
      żebyście przedstawili moje stanowisko w tej sprawie.

      W.W.: Oczywiście, jeszcze raz dziękuję za rozmowę.

      * W 2004 roku, kiedy kwestia zarzutów, jakie w związku z nieprawidłowościami w
      sprzedaży mienia "Juventuru" prokuratura miała postawić Markowi Ungierowi,
      wyszła na jaw, pełnił on funkcję prezydenckiego ministra. Był też prawą ręką
      Aleksandra Kwaśniewskiego. Zapewnienia byłego prezydenta o niewiedzy w tej
      sprawie są więc co najmniej zaskakujące.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka