Gość: Wartburg
IP: *.pppool.de
07.06.03, 12:38
Tym zauwazyl trafnie, ze Miller nie umie sie zachowac. Kiedy wita sie z
kims i podaje mu reke, to nie patrzy mu w oczy. Tak bylo z Bushem. Miller
podawal mu reke i zezowal na bok, aby upewnic sie, czy go fotografuja.
Miller nie ma w sobie nic z meza stanu. I to nie tylko dlatego, ze
wywodzi sie z Lodzi i ze najlepsze lata mlodosci zabrala mu sluzba w
marynarce wojennej. Kazdy nieco wniklliwszy obserwator dostrzeze, ze brak
mu poczucia wlasnej wartosci. Jest to w gruncie rzeczy szalenie niepewny,
wewnetrznie rozdygotany facet. Pod fasada opanowania kryje sie klebek
nerwow. Wlasnie to zezowanie na fotografa jest b. charakterystyczne. Jak
wypadlem? Jak to wyjdzie na zdjeciu? To sa kompleksy Millera.
Zle sie czuje na parkietach, a jednoczesnie ciagnie go do nich jak cme
do ognia. Salony imponuja mu. Ma to wypisane na twarzy. W swojej
naiwnosci zapewne uwaza, ze zawojuje je swoim esprit. A tymczasem jego
poczucie humoru jest zalosne, wszystko co mowi, jest jakies uposledzone,
spiete, nienaturalne. Pod wieloma wzgledami przypomina Waldemara Pawlaka,
ktory bedac glowa panstwa wychodzil do kuluarow sejmowych na papierosa i
kiedy widzial, ze najezdzaja na niego kamery, nieruchomial i chowal papierosa
w dloni. Jak uczniak przylapany przez nauczyciela na paleniu.
Podobnie jest z Millerem. Jego salonowe wystepy sa zenujace, przykre w
odbiorze. Przynosza wstyd. Do tego jeszcze nie panuje nad swoja muskulatura.
Chodzi z glowa wcisnieta w ramiona, przez co staje sie jeszcze mniejszy. A
jak juz cos powie, to nie wiadomo, czy smiac sie, czy plakac.
Powinien zazadac zwrotu pieniedzy za lekcje zachowania medialnego, ktore
pobieral u Rywina.