Dodaj do ulubionych

Jakaś epoka przeminęła.

11.06.07, 21:56
"W przypadku Targalskiego coś się jednak popsuło. To nie czasy
Szeremietiewa... Bydło podnosi głowę. W obronie Targalskiego wystąpili
przecież..."

castaneda.salon24.pl/13158,index.html
--->
" Dziś prawdziwych cyganów już nie ma,
bo czy warto po świecie się tłuc?
Pełna miska i radio - poemat, }
zamiast płaczu, co zrywał się z płuc. } / x 2

REFREN:
Dawne życie poszło w dal, dziś na zimę ciepły szal,
tylko koni, tylko koni, tylko koni, tylko koni żal.
Dawne życie poszło w dal, dziś pierogi, dzisiaj bal,
tylko koni, tylko koni, tylko koni, tylko koni żal. "
Obserwuj wątek
    • t-800 Re: Jakaś epoka przeminęła. 11.06.07, 23:19
      No i "Wyborczej" już prawie nikt, poza demokratami.pl, nie traktuje jako
      niepodważalnej wyroczni.
      • 440417mz Re: Jakaś epoka przeminęła. 11.06.07, 23:33
        Ale to nie jest zasługa PiSu.To wejście(?)do UE spowodowało dla ogółu zmianę
        epoki.A wcześniej pojawienie się trochę niezależnych mediów.Tylko nie
        wykorzystujemy w pełni swych szans,także za przyczyną teraz rządzących.Walczyli
        o zmiany ale teraz im się to nie oplaca.Poza zmianą tylko ideologii,na własne
        ciasne skanseny narodowo-katolickie.
        • t-800 Re: Jakaś epoka przeminęła. 11.06.07, 23:34
          440417mz napisał:

          > Ale to nie jest zasługa PiSu.

          To zasługa Kwaśniewskiego, Millera, Belki, Michnika, Geremka i Balcerowicza.
        • woda.woda Młodośc mu przeminęłą :) 11.06.07, 23:35
          Dlatego tak sie rozkleja.
          • 1normalnyczlowiek11 Re: Młodośc mu przeminęłą :) 11.06.07, 23:54
            woda.woda napisała:
            > Dlatego tak sie rozkleja.

            ---> Ty wiesz najlepiej, bo jesteś blisko niego. Dlatego też zaproponowałem, by
            sobie zaśpiewał, na koniec: "Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma ..."
        • 1normalnyczlowiek11 Re: Jakaś epoka przeminęła. 11.06.07, 23:50
          440417mz napisał:
          > Ale to nie jest zasługa PiSu.To wejście(?)do UE spowodowało dla ogółu zmianę
          > epoki.A wcześniej pojawienie się trochę niezależnych mediów.Tylko nie
          > wykorzystujemy w pełni swych szans,także za przyczyną teraz rządzących.
          > Walczyli o zmiany ale teraz im się to nie oplaca.Poza zmianą tylko
          >ideologii,na własne ciasne skanseny narodowo-katolickie.

          ---> Samo wejście do UE niewiele zmieniło. Zmiana świadomości społecznej
          nastąpiła dopiero wtedy, gdy została odebrana wyłączność na reglamentowanie
          prawdy. Właśnie mówienie o "ciasnych skansenach ..." jest jeszcze takim reliktem
          tej reglamentacji.
    • elfhelm Bydło obroniło bydlaka 11.06.07, 23:41

      • rooj_os Bydło..broni.. bydlaka... 11.06.07, 23:44
        , że normals jest normals, nie znaczy, że delikatniej można go określać...?;)
      • obraza.uczuc.religijnych Uwłaszczona nomenklatura znów zadziałała. 11.06.07, 23:46

      • w11mil Twoj post swiadczy o poziomie przeciwnikow Targals 11.06.07, 23:51
        kiego
      • marcus_crassus dlaczego ten gosc to bydlo? 11.06.07, 23:53

        • rooj_os ..bo bydlak! 11.06.07, 23:54

          • marcus_crassus Re: ..bo bydlak! 12.06.07, 00:05
            W filmie pt "Upadek Cesarstwa Rzymskiego" pada zdanie : upadek cesarstwa trwał
            setki lat dluzej niz istnienie dziesiatek innych. GW i Agora upadly jako Ci
            ktorzy rzadzili umyslami. Brakuje mi troche Michnika. To byl naprawde czlowiek
            duzego intelektu. Mozna go bylo nie lubic. Ale sadze ze dla kazdego bylby on
            przeciwnikiem z ktorym walczyc bylo zaszczytem.

            Tych ludzi,ktorzy tworzyli GW zastapil kolejny rzut. Ja ich nawet nie okresle.
            Bo nie ma sensu.

            Kleska GW w starciu z Targalskim jest wyrazna. Oni nic sie nie nauczyli, ani
            nic nie zrozumieli. Pewne czasy dobiegly konca. Atak Gazety przebiegal w starym
            stylu. Tak jak poprzednie. Ale lata minely. Tak jak na polu walki. Kiedys
            szarza ciezkozbrojnej jazdy wystarczyla aby rozstrzygnac wynik bitwy, wiele lat
            pozniej, kiedy do uzycia weszla bron palna, okazalo sie ze ta sama jazda stala
            sie juz przezytkiem.

            Ale w umyslach wielu pozostal obrac ktory nakreslila GW. I raczej trudno bedzie
            to zmienic.

            Mam dosc silne wrazenie jednak, ze GW drogo za to zaplaci.

            Ta armia nie ma juz oficerow i dowodcow ktorzy moga poprowadzic armie na pole
            bitwy. Ma tylko zadufanych w dawna wielkosc idiotow, takich jak os_rooj ktorzy
            wyniosle patrzac na innych, "wiedza gdzie jest prawda". Wiem jak wygladaja
            warszawskie srodowiska.

            Sun - Tzu powiedzial - wojna jest rozstrzygnieta, zanim sie jeszcze rozpocznie.

            Ja znam jej wynik. I nic juz tego wyniku nie zmieni. Za pozno.
            • marcus_crassus to nie do ciebie 12.06.07, 00:06
              ps-pisze wyjatkowo. zapomnialem ze mialem nic nie pisac :)
              • rooj_os .. nie do ciebie? 12.06.07, 00:17
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=64010502&a=64019576
                > ps-pisze wyjatkowo. ;)
    • woda.woda "Bydło podnosi głowę" 11.06.07, 23:53
      Mówisz o sobie?
      • elfhelm Wtedy napisałby chyba o drobiu 11.06.07, 23:57
        ?
      • 1normalnyczlowiek11 Re: "Bydło podnosi głowę" 11.06.07, 23:57
        woda.woda napisała:
        > Mówisz o sobie?

        ---> Poproś tam obok, to pomogą ci skorzystać z podanego na początku linka. Może
        wtedy ci się rozjaśni troszeczkę ...
        • woda.woda Re: "Bydło podnosi głowę" 11.06.07, 23:58
          Nie otwieram podanych przez ciebie linków. Brzydzę się.
          • 1normalnyczlowiek11 Re: "Bydło podnosi głowę" 12.06.07, 00:06
            woda.woda napisała:
            > Nie otwieram podanych przez ciebie linków. Brzydzę się.

            ---> Zupełnie jak sędzia rejonowy w sprawie Wyszkowski vs Wałęsa (i paru mu
            podobnych) - też się "brzydził" popatrzeć na dowody,
    • marouder Czy ktos poddawal prawo Targalskiego do obrony? 12.06.07, 00:03
      Czy ktos zabrania Targalskiego bronic?
      No wiec Targalski zdecydowal sie bronic w sadzie a osoby prywatne i organizacje
      udzielily mu wsparcia, bowiem solidaryzowaly sie z jego "strategia' wobec
      przejetego przez PiS medium.

      Co w tym dziwnego?
      Nic.

      Co bylo dziwnego w tym, ze zostal zaatakowany przez okreslone osoby i
      organizacje, ktore nie zgadzaly sie z nim?
      Nic.

      Gdzie problem?
      Teraz problem p/n Targalski lezy sobie w postaci pozwow (liczba mnoga) w
      kancelariach sadowych.
      I slusznie.
      • 1normalnyczlowiek11 Re: Czy ktos poddawal prawo Targalskiego do obron 12.06.07, 00:17
        marouder napisał:
        > Co bylo dziwnego w tym, ze zostal zaatakowany przez okreslone osoby i
        > organizacje, ktore nie zgadzaly sie z nim?
        > Nic.

        ---> Nic dziwnego, bo i metody takie same jak od lat: podawane przyczyny inne a
        cele do osiągnięcia zupełnie inne.

        > Gdzie problem?

        ---> W mentalności hunwejbinów ...

        > Teraz problem p/n Targalski lezy sobie w postaci pozwow (liczba mnoga) w
        > kancelariach sadowych.
        > I slusznie.

        ---> To nie on przeżywa problem ... I słusznie.
        • marouder Nie uwazam, zeby pierwsze starcie przesadzalo... 12.06.07, 00:22
          ...o wyniku kampanii.
          Gazeta powinna te sprawe potraktowac ambicjonalnie, jak lekcje, ktora slusznie
          sie jej nalezala i zadbac o amunicje, jesli chce odzyskac czesc danego znaczenia.
    • marcus_crassus epoka - mialem nic nie pisac! shit! 12.06.07, 00:07
      W filmie pt "Upadek Cesarstwa Rzymskiego" pada zdanie : upadek cesarstwa trwał
      setki lat dluzej niz istnienie dziesiatek innych. GW i Agora upadly jako Ci
      ktorzy rzadzili umyslami. Brakuje mi troche Michnika. To byl naprawde czlowiek
      duzego intelektu. Mozna go bylo nie lubic. Ale sadze ze dla kazdego bylby on
      przeciwnikiem z ktorym walczyc bylo zaszczytem.

      Tych ludzi,ktorzy tworzyli GW zastapil kolejny rzut. Ja ich nawet nie okresle.
      Bo nie ma sensu.

      Kleska GW w starciu z Targalskim jest wyrazna. Oni nic sie nie nauczyli, ani
      nic nie zrozumieli. Pewne czasy dobiegly konca. Atak Gazety przebiegal w starym
      stylu. Tak jak poprzednie. Ale lata minely. Tak jak na polu walki. Kiedys
      szarza ciezkozbrojnej jazdy wystarczyla aby rozstrzygnac wynik bitwy, wiele lat
      pozniej, kiedy do uzycia weszla bron palna, okazalo sie ze ta sama jazda stala
      sie juz przezytkiem.

      Ale w umyslach wielu pozostal obrac ktory nakreslila GW. I raczej trudno bedzie
      to zmienic.

      Mam dosc silne wrazenie jednak, ze GW drogo za to zaplaci.

      Ta armia nie ma juz oficerow i dowodcow ktorzy moga poprowadzic armie na pole
      bitwy. Ma tylko zadufanych w dawna wielkosc idiotow, takich jak os_rooj ktorzy
      wyniosle patrzac na innych, "wiedza gdzie jest prawda". Wiem jak wygladaja
      warszawskie srodowiska.

      Sun - Tzu powiedzial - wojna jest rozstrzygnieta, zanim sie jeszcze rozpocznie.

      Ja znam jej wynik. I nic juz tego wyniku nie zmieni. Za pozno.


      ***************

      juz sie zmywam stad. zapomnialem ze mialem nic nie pisac tutaj. jestem troche
      zly, ale juz za pozno.

      ale koniec.
      • rooj_os teSZ odechciało mi się... 12.06.07, 00:16
        Pieśń pierwsza



        Nie wszystko złoto, co się świeci z góry,

        Ani ten śmiały, co się zwierzchnie sroży;

        Zewnętrzna postać nie czyni natury,

        Serce, nie odzież, ośmiela lub trwoży.

        Dzierżyła miejsca szyszaków kaptury -

        Nieraz rycerzem bywał sługa boży.

        Wkrada się zjadłoś i w kąty spokojne;

        Taką ja śpiewać przedsięwziąłem wojnę.



        Wojnę domową śpiewam więc i głoszę,

        Wojnę okrutną, bez broni, bez miecza,

        Rycerzów bosych i nagich po trosze,

        Same ich tylko męstwo ubezpiecza:

        Wojnę mnichowską... Nie śmiejcie się, proszę,

        Godna litości ułomność człowiecza.

        Śmiejcie się wreszcie, mimo wasze śmiéchy

        Przecież ja powiem, co robiły mnichy.



        W mieście, którego nazwiska nie powiem,

        Nic to albowiem do rzeczy nie przyda;

        W mieście, ponieważ zbiór pustek tak zowiem,

        W godnym siedlisku i chłopa, i Żyda,

        W mieście - gród, ziemstwo trzymało albowiem

        Stare zamczysko, pustoty ohyda -

        Było trzy karczmy, bram cztery ułomki,

        Klasztorów dziewięć i gdzieniegdzie domki.



        W tej zawołanej ziemiańskiej stolicy

        Wielebne głupstwo od wieków siedziało;

        Pod starożytnej schronieniem świątnicy

        Prawych czcicielów swoich utuczało.

        Zbiegał się wierny lud; a w okolicy

        Wszystko odgłosem uwielbienia brzmiało.

        Święta prostoto! ach, któż cię wychwali!

        Wiekuj szczęśliwie!... Ale mówmy daléj.



        Bajki pisali o dawnym Saturnie

        Ci, co za niego tworzyli wiek złoty.

        Szczęśliwszy przeor jadący poczwórnie,

        Szczęśliwszy lektor mistycznej roboty,

        Szczęśliwszy ojciec, po trzecim nokturnie

        W puchu topiący chorowe zgryzoty;

        Szczęśliwszy z braci, gdy kaganek zgasnął,

        Co w słodkim miodu wytrawieniu zasnął.



        W tym było stanie rozkoszne siedlisko

        Świętych próżniaków. Ach, Losie zdradliwy!

        Ty, co z niewczesnych odmian masz igrzysko

        I nieszczęść ludzkich jesteś tylko chciwy,

        Maż świat dziwactwa twego widowisko.

        Jęczy pod ciężkim jarzmem człek cnotliwy.

        Mniejsza, żeś państwa, trony, berła skruszył,

        Będziesz tak śmiałym, żebyś kaptur ruszył?



        Już były przeszły owe sławne wojny,

        Którym się niegdyś świat zdumiały dziwił.

        Już seraficzny zakon był spokojny,

        Już Karmelowi nicht się nie przeciwił;

        Już kaznodziejskie wzrok mniej bogobojny

        Oka na kaptur spiczasty nie krzywił.

        Dawnych niechęci mgłę rozniosły wiatry,

        Szczęśliwe były nawet bonifratry.



        Ta, która nasze padoły przebiega

        I samym tylko nieszczęściem się pasie,

        Jędza niezgody, co Parysa-zbiega

        Znalazła niegdyś na górnym Idasie,

        Słodki raj mnichów gdy w locie postrzega,

        Jęknęła z złości i zatrzymała się.

        Widząc fortunny los spokojnych mężów

        Świsnęły żądła najeżonych wężów.



        Strzęsła pochodnią, natychmiast siarczyste

        Iskry na dachy i wieże wypadły;

        Wskroś przebijają gmachy rozłożyste,

        Już się w zakąty najciaśniejsze wkradły.

        A gdzie milczenia bywały wieczyste,

        Wszczyna się rozruch i odgłos zajadły.

        Rażą umysły Żądze rozjuszone,

        Budzą się mnichy, letargiem uśpione.



        Wtenczas, nie mogąc znieść tego rozruchu,

        Ojciec Hilary obudzić się raczył.

        Wtenczas ksiądz przeor, porwawszy się z puchu,

        Pierwszy raz w życiu Jutrzenkę obaczył.

        Klął ojciec doktor czułość swego słuchu.

        Wstał i widokiem swym ojców uraczył

        I co się rzadko w zgromadzeniu zdarza,

        Pędem niezwykłym wpadł do refektarza.



        Na taki widok zbiegłe braci trzody

        Pod rzędem kuflów garncowych uklękły;

        Biegli ojcowie za mistrzem w zawody;

        Ten strachem zdjęty i srodze przelękły,

        Wprzód otarł z potu mięsiste jagody,

        Siadł, ławy pod nim dubeltowe jękły,

        Siadł, strząsnął mycką, kaptura poprawił

        I tak wspaniałe wyroki objawił:



        "Bracia najmilsi! Ach, cóż się to dzieje?

        Cóż to za rozruch u nas niesłychany?

        Czy do piwnicy wkradli się złodzieje?

        Czy wyschły kufle, gąsiory i dzbany?

        Mówcie. - Cokolwiek bądź, srodze boleję;

        Trzeba wam pokój wrócić pożądany..."

        Wtem się zakrztusił, jęknął, łzami zalał;

        Przeor tymczasem w kubek wódki nalał.



        Już się dobywał na perorę nową

        Doktor, gdy postrzegł likwor przeźroczysty.

        Wódka to była, co ją zwą kminkową,

        Przy niej toruński piernik pozłocisty,

        Sucharki masą oblane cukrową,

        Dar przeoryszy niegdyś uroczysty.

        Zachęca przeor, w urzędzie chwalebny:

        "Racz się posilić, ojcze przewielebny!"



        O rzadki darze przedziwnej wymowy,

        Któż ci się oprzeć, któż sprzeciwić zdoła?

        Tak łagodnymi zniewolony słowy,

        Wziął doktor kubek w pocie swego czoła,

        Łyknął dla zdrowia posiłek gotowy;

        Lecz żeby jeszcze myśl przyszła wesoła,

        W świętym orszaku, w gronie miłych dzieci

        Raczył się napić raz drugi i trzeci.



        Jako po smutnej chwili, która mroczy,

        W pierwszym świtaniu rumienią się zorze,

        Uwiędłe ziółka wdzięczna rosa moczy

        I rzeźwi kwiatki w tak przyjemnej porze,

        Wyiskrzyły się przewielebne oczy

        Po słodko-dzielnym wódczanym likworze.

        Odkrząknął żwawo, niby się uśmiéchnął,

        Przymrużył oczy, nadął się i kichnął.



        Na takie hasło ojcowie, co rzędem

        Według godności i starszeństwa stali,

        Najprzyzwoitszym poruszeni względem,

        "Vivat!" chorowym tonem zawołali.

        Ojciec Honorat, najbliższy urzędem,

        Którego bracia wielce szanowali,

        Niegdyś promotor sławny różańcowy,

        Tymi najpierwszy aplaudował słowy:



        "Pisze Chryzyppus o Alfonsie krolu,

        Kiedy prowadził wojnę z Baktryjany,

        Iż wpośród bitwy na licejskim polu

        Od wojska swego będąc odbieżany,

        Stanął, a wody czerpnąwszy z Paktolu,

        Tak się orzeźwił, iż zgnębił pogany.

        Stąd poszło lemma na marmurze ryte

        "Pereat umbra!" - lemma znamienite.



        Wiem, bom to czytał w uczonym Tostacie,

        Po ciemnej nocy że jasny dzień wschodzi.

        Na godnym kiedy cnota majestacie

        Siędzie, o szczęściu wątpić się nie godzi.

        Czegoż się, mili bracia, obawiacie?

        Z nami jest ojciec doktor i dobrodziéj.

        Dał szczęsne hasło, orzeźwił swym wzrokiem;

        Cieszmy się pewnym Fortuny wyrokiem".



        Skończył; natychmiast, skosztowawszy trunku,

        Ojciec Gaudenty z rzędu się wytoczył,

        A znieść nie mogąc srogiego frasunku,

        Na pół drzemiące oczy łzami zmoczył,

        Rzekł: "Okoliczność złego jest gatunku,

        Nie chcę ja, żebym podchlebstwem wykroczył;

        Rozruch dzisiejszy smutne wieści głosi;

        Wiem ja, ojcowie, na co się zanosi.



        Zazdrość od wieków na nas się oburza.

        Zgnębić niewinnych pragnie w tych krainach.

        Już jad z pokątnych kryjówek wynurza,

        Chce się sadowić na naszych ruinach.

        Od gór Karmelu niebo się zachmurza.

        Równa zajadłość w Augustyna synach;

        I tym, co z cicha działają, nie wierzmy:

        Pókiśmy w siłach, na wszystkich uderzmy".



        Ojciec Pankracy, nestor różańcowy,

        Co trzykroć braci i siostry odnowił,

        Nim puścił strumień łagodnej wymowy,

        Najprzód starszyznę i braci pozdrowił.

        Słodkimi serca zniewalając słowy,

        Miękczył umysły, a nadzieje wznowił.

        "Wierzcie - rzekł - bracia, zgrzybiałej siwiźnie:

        Rzadko się płochość z ust starych wyśliźnie.



        Od tylu czasów siedząc na urzędzie,

        Znam, co są ludzie, wiem, co są zakony.

        Wkrada się zazdrość, wkrada niechęć wszędzie;

        I święty kaptur, chociaż uwielbiony,

        Nigdy tak mocnym, tak dzielnym nie będzie,

        Żeby człek pod nim był ubezpieczony.

        Choć w zacność, mądrość każdy z was zamożny,

        Niech będzie czuły , niech będzie ostrożny.



        O mili bracia, gdybyście wiedzieli,

        Jakie to były niegdyś wasze przodki!

        Inaczej wtenczas niż teraz myśleli,

        Insze sposoby były, insze środki.

        Lepiej się działo, byliśmy weseli;

        Teraz, nieczułe i gnuśne wyrodki,

        Albo zbyt trwożni, albo zbyt zuchwali,

        Nie ważym rzeczy na roztropnej szali.



        Moja więc rada wyzwać na dysputę

        Tych, co się nad nas gwałtownie wynoszą.

        Niech znają bronie jeszcze nie zepsute,

        Niechaj litości, zwyciężeni, proszą;

        A za najsroższą hardości pokutę

        Niech oni sami nasze laury głoszą.

        Wyjdziemy sławni z niesłusznej potwarz
        • 1normalnyczlowiek11 Re: teSZ odechciało mi się... 12.06.07, 00:25
          Pieśń ostatnia:

          Moja więc rada wyzwać na dysputę
          Tych, co się nad nas gwałtownie wynoszą.
          Niech znają bronie jeszcze nie zepsute,
          Niechaj litości, zwyciężeni, proszą;
          A za najsroższą hardości pokutę
          Niech oni sami nasze laury głoszą.
          Wyjdziemy sławni z niesłusznej potwarzy
          • rooj_os Re: teSZ odechciało mi się... 12.06.07, 00:42
            normals ..q przestrodze..., wędrowały dwa.., o dwóch takich...

            ...

            "Na koniec, przestrzeżony, gdy nie mijał dołu,

            I ślepy, i kulawy zginęli pospołu.

            I ten winien, co kijem bezpieczeństwo mierzył,

            J ten, co bezpieczeństwa głupiemu powierzył."

            .......
            • 1normalnyczlowiek11 Re: teSZ odechciało mi się... 12.06.07, 00:46
              rooj_os napisał:

              > normals ..q przestrodze..., wędrowały dwa.., o dwóch takich...
              > I ten winien, co kijem bezpieczeństwo mierzył,
              >
              > J ten, co bezpieczeństwa głupiemu powierzył."
              >
              > .......

              ---> Tak to wędrowało Doświadczenie i Przyszłość ...
        • m.0.832 Trubadur? 12.06.07, 00:37
          Jez... Mar...!
          To dopiero pieśń pierwsza?
          Tydzień zabrałoby mi jej czytanie, gdybym pamiętał, że jest do odrobienia.
          • rooj_os nie,.. zaisza... 12.06.07, 00:43

      • m.0.832 Panie Marcus, nie przesadzajmy bratków. 12.06.07, 00:50
        Naprawdę, takie porównania Pan czynisz?
        Cesarstwo? i to Rzymskie?
        Już ziarno napakowane było silikonem.
        To była Wasza ułuda.
        Gorzej. Zabawa w żołnierzyki.
        Po prostu. Pani H. miała wygórowane mniemanie o sobie.
        A że i ślepej kurze trafi się ziarno?
        A nie sprawdziło się, bo na obcej oparte było recepturze.
        Ingrediencje jednak niekiedy były przednie.

        Też nie sądzę, że przyjdą nowi, ciekawi, zabawni, błyskotliwi.
    • dr.freud Epoka zmienila sę gdy Lepper zostal Marszałkiem 12.06.07, 00:31
      Sejmu, a potem Wicepremierem.
      Sprawa Targalskiego jest tego konsekwencją.

      Obawiam się ze Polacy nie powinni popadać w euforię
      że Kaczyńscy wybrali im takich ludzi by nami rządzili.

      To tak jakby selekcjoner piłkarski tworzył druzynę narodowa z
      piłkarzy III i IV ligowych.
      Nie tracą na tym powołanie zawodnicy, ani nawet trener
      który ma zagwarantwny na 4 lata kontrakt.
      Traci na tym polski sport, niestety na dlugie lata
      bo niszxczenie jest łatwe. Budowanie trudniejsze.
      • 1normalnyczlowiek11 Re: Epoka zmienila sę gdy Lepper zostal Marszałki 12.06.07, 00:38
        dr.freud napisał:
        > Traci na tym polski sport, niestety na dlugie lata
        > bo niszxczenie jest łatwe. Budowanie trudniejsze.

        ---> Czyli zgadzasz się, że to co niszczono materialnie i mentalnie przez 16 lat
        nie da się odbudować w dwa lata. :)
    • m.0.832 I to jest pierwszy krok do prawdziwego pożegnania 12.06.07, 01:00
      Forum Kraj.

      Z przyzwyczajenia tylko napisze ktoś coś.
      I coraz go rzadziej będzie, a jak będzie,
      to tak, jakby go nie było.
      • rooj_os Re: I to jest pierwszy krok do prawdziwego ... 12.06.07, 01:03
        "Pożegnanie..."
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=41851340&v=2&s=0

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka