kataryna.kataryna
12.06.03, 12:42
Premier Miller budzi zaufanie. W charakterze budzika wystąpi zaś dyscyplina
klubowa, nieposłuszni posłowie SLD zostaną usunięci z klubu, niewątpliwie
dzięki temu ich zaufanie do premiera znacznie wzrosło i zgodnie dadzą temu
wyraz. Dla innych partii, wobec których nie można zastosować dyscypliny jako
czynnika zaufaniogennego premier też coś ma - dla powołanego specjalnie na tę
okazję klubu Jagielińskiego - teka ministra rolnictwa i gwarancja
nierozwiązania Sejmu (ach, te diety, te to dopiero robią z posła ufnego), dla
pozostałych posłów zaś wspaniałe, ogniste przemówienie, w którym obieca niski
podatek liniowy i innego rodzaju gruszki na wierzbie.
Dzięki różnym zabiegom będzie można w piątek nazwać wotum zaufania
głosowanie, które bardziej niż zaufanie do premiera zmierzy strach przed
usunięciem z partii antymillerowskich posłów SLD, przywiązanie do sejmowych
ławek (i diet) sejmowego planktonu oraz stopień zdyscyplinowania
frekwencyjnego koalicji i opozycji. I będzie tak jak z referendum -
głosującym chodzi o co innego, premier interpretuje tak jak mu wygodnie. A
prawdziwe zaufanie do premiera wyraża się w sondażach, gdzie nie ufa mu już
znakomita większość społeczeństwa.