Dodaj do ulubionych

Wyrok na IV RP

30.07.07, 18:18
WYROK NA IV RP

Sędzia Starczewska powiedziała ,,dość''



Sensacyjny wyrok w procesie byłego prezydenta Łodzi Marka Czekalskiego ma
kolosalne znaczenie. Sędzia Anna Starczewska-Kaszewiak uniewinniła
Czekalskiego z korupcyjnych zarzutów opartych na zeznaniach człowieka, który
„sypał”. W dodatku ten, który „sypał”, sam zarobił wyrok za oczernianie
Czekalskiego. To jest wyrok na politykę karną IV RP. Ba, na samą IV RP jako
taką. Sami, państwo, pomyślcie, czy historia Czekalskiego, byłego prezydenta
Łodzi z Unii Wolności, czegoś wam nie przypomina. W 2001 roku, za rządu AWS,
gdy ministrem spraw wewnętrznych był Marek Biernacki, agenci CBŚ wkroczyli do
gabinetu Czekalskiego (wtedy już nie prezydenta, a wiceszefa łódzkiej rady
miejskiej) i wyprowadzili go w kajdankach niczym pospolitego przestępcę.

Oskarżony o korupcję stanął przed sądem razem z pięcioma innymi osobami.
Prokuratorzy byli przekonani o jego winie. A to przekonanie czerpali z zeznań
jednego tylko człowieka – Marka S., jednego z oskarżonych, który na wstępie
przyznał się do winy i licząc na złagodzenie kary zaczął „sypać” pozostałych.
To on naopowiadał prokuratorom, że Czekalski, wiceprezydent Łodzi Paweł Pawlak
oraz trzech udziałowców spółki Integro wzięli ponad 840 tys. zł łapówki w
zamian za pomoc dla inwestorów przy budowie centrów handlowych w Łodzi. Te
zeznania były jedyną podstawą aktu oskarżenia.

W miniony piątek sąd uznał, że są one nic niewarte. Sędzia
Starczewska-Kaszewiak zwróciła uwagę, że przesłuchiwanemu przy 27 okazjach
Maciejowi S. nie udało się dwa razy powiedzieć tego samego na ten sam temat! –
Według sądu budzi wątpliwość, jak można było tak rozbudować akt oskarżenia w
oparciu wyłącznie o niespójne wyjaśnienia Macieja S. – stwierdziła pani sędzia.

Uniewinniła Czekalskiego i czterech pozostałych. Oszczercę skazała na dwa lata
więzienia w zawieszeniu na pięć lat oraz 50 tys. zł grzywny. Wyrok jest
nieprawomocny. – Proces faktycznie, jak stwierdziła pani sędzia, był
apolityczny, ale moje aresztowanie już nie – powiedział po wyroku b.
prezydent. Jego zdaniem, w 2001 r. kierownictwu policji oraz ówczesnemu
ministrowi spraw wewnętrznych Markowi Biernackiemu (dzisiaj poseł Platformy
Obywatelskiej) zależało na udowodnieniu mu winy.

Kojarzą państwo? Skruszony człowiek z wyrokami, licząc na złagodzenie kary,
„sypie” innych ludzi oskarżonych w politycznych śledztwach, a prokuratura
przyjmuje te „rewelacje” bez mrugnięcia okiem. To, co spotkało Czekalskiego,
jest codziennością w prokuraturach IV RP, które budują swoje śledztwa na
pomówieniach ludzi zainteresowanych obciążeniem kogokolwiek, żeby tylko dostać
odpuszczenie win, albo wykaraskać się z aresztu. To w czasach IV RP, pod
panowaniem ministra Ziobry, pojawiło się określenie „areszt wydobywczy”, kiedy
to przestępcy, żeby wydobyć się na wolność, postanawiają współpracować z
prokuraturą po jej myśli i wedle jej oczekiwań. Nagrodą jest zawsze albo
perspektywa wyjścia z więzienia, albo złagodzenie kary.

Kłania się np. Edward Mazur – odrzucony przez amerykański sąd wniosek o jego
ekstradycję został napisany w oparciu głównie o zeznania skruszonego mafijnego
zabójcy. Sędzia Arlander Keys musiał zawstydzić polskich prokuratorów mówiąc w
usasadnieniu swojej decyzji, że do obciążenia Mazura wykorzystano słowa
„znanego łajdaka”.

Innym przykładem jest aresztowany lobbysta Marek Dochnal, który od dwóch lat
częstuje prokuratorów przeróżnymi ciekawymi informacjami na temat działalności
fundacji Jolanty Kwaśniewskiej, zegarków jej męża, szwajcarskich kont
polityków SLD. Nic z tego się jakoś nie chce potwierdzić.

Ale dalej! Posłanka Sojuszu Lewicy Demokratycznej Małgorzata Ostrowska została
oskarżona o korupcję w oparciu o zeznania członka mafii paliwowej Piotra K.,
zwanego „królem Sztumu”. Podobne rzeczy o Aleksandrze Jakubowskiej opowiadał
śledczym gangster Wiesław Michalski, ps. Olsen. Mieczysław Wachowski, wróg nr
1 braci Kaczyńskich, trafił na dwa miesiące do więzienia po zeznaniach
irakijskiego biznesmena, który też siedział w więzieniu. Tragiczna w skutkach
wizyta ABW w domu Barbary Blidy miała swoje źródła w zeznaniach Ryszarda
Zająca skazanego w pierwszej instancji i oczekującego na rozprawę apelacyjną.
Nie przeszkadzało to ministrowi Ziobrze powoływać się na pana Zająca, gdy
przekonywał Sejm, że podejrzenia wobec pani Blidy były uzasadnione.

Blida, Wachowski, Kwaśniewscy, Ostrowska, Jakubowska, no i przede wszystkim
Mazur. To na tych śledztwach bracia Kaczyńscy budują swoją IV RP. I wszystkie
one prowadzone są w taki sam sposób jak postępowanie przeciw Czekalskemu. Na
razie mamy tylko wyrok polskiego sądu w tej ostatniej sprawie. – Tak nie można
– powiedziała wyraźnie sędzia Starczewska-Kaszewiak. (Współpr. KK)



* * *



Mężna sędzia



Sędzia Anna Starczewska miała odwagę przeciwstawić się polityce karnej IV RP
opartej na aresztach wydobywczych i wykorzystywaniu pomówień jako dowodów.
Wydając wyrok w sprawie Czekalskiego dała po łapach prokuraturze. Nie zlękła
się jednak ani ministra Ziobry, ani zemsty IV RP. Pani Starczewska jest
doświadczoną sędzią orzekającą w wielu trudnych procesach, np. gangstera
„Popeliny”, czy łódzkiej „ośmiornicy”. Wydała też wyrok w głośnej w Łodzi
sprawie biznesmena Krzysztofa G. skazanego za wręczenie łapówki dyrektorowi
izby skarbowej. Były dyrektor nie doczekał końca procesu, kiedy po spędzeniu
dwóch lat w areszcie wyszedł na wolność, odebrał sobie życie. – W tej sprawie
każdy z nas ma sobie coś do zarzucenia – cytowała słowa sędzi „Gazeta
Wyborcza”. – Niezależnie od tego, czy powodem takiego kroku było długotrwałe
aresztowanie i rozpad życia rodzinnego, czy świadomość klęski życiowej.
Zajmowała się też sprawą, która zszokowała całą Polskę – trzymiesięczny Kubuś
był katowany przez pijanego ojca, stracił wzrok i słuch. Kiedy oprawca stanął
przed sądem, usłyszał najsurowszy zarzut: usiłowanie zabójstwa dziecka.

(*)Jan Złotorowicz
<<powrót



Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka