opornik5
24.08.07, 11:35
Brawo Monisia.
Tym razem zachowała się jak rasowy dziennikarz śledczy.
W tak krótkiej audycji udało jej się wykazać, że Ziobro jest
całkowicie niewiarygodny, a w zasadniczych sprawach ciągle kłamie i
mataczy.
Jak się okazało w sprawach nieistotnych, drugorzędnych Ziobro
błyszczał niezwykłą pamięcią. Powtarzał wypowiedziane przed paru
miesiącami słowa.
Zgodnie zresztą z tym, czego domagał się od przesłuchiwanych
świadków zaznających przed komisją Rywina.
Ale już w kwestii tego czy to on pierwszy dzwonił do Karczmarka w
dniu śmierci Blidy, czy odwrotnie, to tego to już nie pamięta. Nie
pamięta też, po co dzwonił do Kaczmarka i co powiedział, ale
pamięta, że napewno nie powiedział tego, co przypisuje mu Kaczmarek.
Najpierw łgał, że nie było spotkania u Premiera w sprawie
aresztowania Blidy, i że on tej sprawy w ogóle nie znał. Ale kiedy
wyszło na jaw, że konwektykl jednak się odbył, bo potwierdził to
Premier, i to w b. szerokim gronie, i że omawiano sprawę w
szczegółach, łącznie z tym jak użyć kajdanków, to teraz nagle
okazuje się, że Ziobro zawodzi słuch i pamięć i o kajdankach nic nie
słyszał. A gdy Monika zapytała go o to, że dotychczasowe jego
wypowiedzi podważa Premier, to Ziobro mataczy i plecie coś o braku
pamięci i kłopotach ze słuchem.
Twierdzi, że nie znał sprawy w szczegółach, ale poszedł na spotkanie
do Premiera, aby decydować o dalszych czynnościach. Przecież nikt
rozsądny nie uwierzy, że Premier wypowiadając słowa o kajdankach,
czyli po podjęciu decyzji o zatrzymaniu Blidy, oparł się na
informacjach referentów nie zasięgając opinii samego Ziobro. A
jeszcze trudniej przyjąć, że Ziobro wydał taką opinię bez znajomości
sprawy. Tym bardziej, że Premier powiedział o 1000% pewności na
prawdziwość dowodów. W tej sytuacji Ziobro musiał o tych dowodach
mówić a nie bajdurzyć, że nie zna akt ale zastosowanie zatrzymania
popiera.