Dodaj do ulubionych

Czy usługi prawnicze mogą być tańsze?

IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.07.03, 23:28
Rozwiazac adwokature i radcow!!! I na ich miejsce stworzyc nowa
korporacje!!! Takie rzeczy sie juz dzialy na swiecie - swietnie
dzialaja na oczyszczenie atmosfery.
Swietny pomysl i idealny pomysl dla ustawodawcy!
Obserwuj wątek
    • Gość: rodak Czy usługi prawnicze mogą być tańsze? IP: 200.222.98.* 10.07.03, 23:32
      Po pierwsze system prawniczy jest bardzo chory; gdyz porada
      prawna musi byc na pismie kazda! a nie ustna? i to dopiero
      moze byc zaplacone. Nastepnie adwokat nie powinien brac przed
      sprawa zadnych pieniedzy (z banku pod sprawe) a dopiero po
      wygraniu lub umowie pisemnej o sposobie zakonczenia sprawy
      mozna kasowac. To spowoduje normalny tryb pracy sadow i zblizy
      wlasciwych pokrzywdzonych , a nie pod mafie, partie np-SLD, czy
      biznes, to ma byc usluga a nie oszustwo ?! zgonie z prawem.
      • Gość: Marcus Re: Czy usługi prawnicze mogą być tańsze? IP: 195.117.125.* 11.07.03, 07:51
        > Po pierwsze system prawniczy jest bardzo chory; gdyz porada
        > prawna musi byc na pismie kazda! a nie ustna? i to dopiero
        > moze byc zaplacone.

        Moim zdaniem to zaleta. Bo jeśli Ci źle doradzą będziesz miał na
        to dokument. A co zrobidz gdy jakiś nieudaczny "Doradca", który
        jest sfrustrowany zbyt ubogfa wiedzą by dostać się na aplikację
        powie Ci tylko co jest jego zdaniem dobre i w efekcie poniesiesz
        szkodę?


        > Nastepnie adwokat nie powinien brac przed
        > sprawa zadnych pieniedzy (z banku pod sprawe) a dopiero po
        > wygraniu lub umowie pisemnej o sposobie zakonczenia sprawy
        > mozna kasowac.

        Sprawy sporne mają to do siebie, że jedna strona ma rację a
        druga nie! Zatem prawnicy tej strony przegryuwającej Twoim
        zdaniem pieniędzy nie mają dostawać? To bzdurny sposób myslenia,
        bo może czasami chodzić o zmniejszenie kosztów lub naet
        przeciągnięcie sprawy (i takich widziałem) I co? To nie jest
        umowa rezultatu, a starannego działania! Wypowiadasz się
        bzdurnie o rzeczach, na ktorych się nie znasz.

        > To spowoduje normalny tryb pracy sadow i zblizy
        > wlasciwych pokrzywdzonych , a nie pod mafie, partie np-SLD, czy
        > biznes, to ma byc usluga a nie oszustwo ?! zgonie z prawem.

        Reductio ad absurdum... Sprawdź sobie co to znaczy, a jeśli nie
        umiesz to nawet kiedy Ci przetłumaczę nie zrozumiesz.
        • Gość: polhouse Re: Czy usługi prawnicze mogą być tańsze? IP: *.palmer.mtaonline.net 13.07.03, 20:33
          Gość portalu: Marcus napisał(a):

          > > Po pierwsze system prawniczy jest bardzo chory; gdyz porada
          > > prawna musi byc na pismie kazda! a nie ustna? i to dopiero
          > > moze byc zaplacone.
          >
          > Moim zdaniem to zaleta. Bo jeśli Ci źle doradzą będziesz miał
          na
          > to dokument. A co zrobidz gdy jakiś nieudaczny "Doradca",
          który
          > jest sfrustrowany zbyt ubogfa wiedzą by dostać się na
          aplikację
          > powie Ci tylko co jest jego zdaniem dobre i w efekcie
          poniesiesz
          > szkodę?
          >
          >
          > > Nastepnie adwokat nie powinien brac przed
          > > sprawa zadnych pieniedzy (z banku pod sprawe) a dopiero po
          > > wygraniu lub umowie pisemnej o sposobie zakonczenia sprawy
          > > mozna kasowac.
          >
          > Sprawy sporne mają to do siebie, że jedna strona ma rację a
          > druga nie! Zatem prawnicy tej strony przegryuwającej Twoim
          > zdaniem pieniędzy nie mają dostawać? To bzdurny sposób
          myslenia,
          > bo może czasami chodzić o zmniejszenie kosztów lub naet
          > przeciągnięcie sprawy (i takich widziałem) I co? To nie jest
          > umowa rezultatu, a starannego działania! Wypowiadasz się
          > bzdurnie o rzeczach, na ktorych się nie znasz.
          >
          > > To spowoduje normalny tryb pracy sadow i zblizy
          > > wlasciwych pokrzywdzonych , a nie pod mafie, partie np-SLD,
          czy
          > > biznes, to ma byc usluga a nie oszustwo ?! zgonie z prawem.
          >
          > Reductio ad absurdum... Sprawdź sobie co to znaczy, a jeśli
          nie
          > umiesz to nawet kiedy Ci przetłumaczę nie zrozumiesz.



          Jak widac to albo jestes prawnikiem i bronisz swojego
          honorarium, albo wcale nie masz pojecia jak to moze byc.
          Zaplata za usuge praenicza nalezy ustalic - albo od wygranej
          sprawy, albo z gory za godzine . Jezeli sprawa jest o obnizenie
          kosztow - ustala sie z prawnikiem procentowo od danej kwoty-
          lub tez z gory za czas pracy prawnika. Sprawy o odszkodowanie
          powinno sie ustalac umownie z prawnikiem - wygrasz to
          dostaniesz tyle % przegrasz nie place. Prawnik jest po to aby
          wiedzial czy sprawe o odszkodowanie wygra czy przegra. To jest
          proste na nie naciaganie ludzi na koszta.A sprawy kryminalne to
          inna chwestia, zawiniles to nikt nie jest swietym, aby wiedzial
          ile przysoli sad. Tutaj adwokat moze sobie cenic ile zechce- i
          mozna sie z nim zgodzic lub znalezsc sobie innego.
          • Gość: Marcus Oczywiście IP: 195.117.125.* 14.07.03, 07:21
            Oczywiście!
            Jestem prawnikiem i wiem jak to funkcjonuje. Poza tym
            rozporządzenie MS w sprawie kosztów mówi, że przysługuje mi
            zwrot uiszczonego wynagrodzenia. Muszę je wziąć z góry. I
            jeszcze jedno! Klienci nie informują o wszystkim, niektóre
            elementy wydają im się nieistotne a tak nie jest. Potem ja mam
            ponosić tego konsekwencje?
            Nie ma mowy!
            To Ty teoretyzujesz! I wyrażasz opinie co do cudzego zawodu,
            którego nie wykonujesz i nie wiesz "czym to się je".
    • Gość: 4xxxx Re: Czy usługi prawnicze mogą być tańsze? IP: *.acn.pl 10.07.03, 23:51
      Sołtysińskiego nie mogą!!!! Jakaż to okazja do wyprowadzania
      pieniędzy AGORA SA i i innych spółek do rajów podatrkowych???
    • Gość: avicenna Re: Czy usługi prawnicze mogą być tańsze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.03, 00:12
      oczywiście że poprę ten wątek
    • Gość: Andrzej Jakieś przykłady, gdzie się te rzeczy działy? IP: *.acn.pl / 10.65.2.* 11.07.03, 00:54
    • Gość: czosnek CZy wiecie ile kosztuje notariusz w stanach? 1$$$$ IP: *.73.152.183.Dial1.Chicago1.Level3.net 11.07.03, 02:12
      Tak tylko 1 dolara. Notaryzuje sie wszystkie dokumenty, umowy.Jest na kazdym
      skrzyzowaniu ulic.
      Adwokaci ciagna monete, ale z pomyslem przychodza do nich ludzie i sprzedaja
      sprawy. Glownie chodzi o odszkodowania.
      Tu obracaja sie miliony...

      • Gość: MM Re: CZy wiecie ile kosztuje notariusz w stanach? IP: *.ne.client2.attbi.com 11.07.03, 02:31
        Notariusz publiczny w USA bierze przynajmniej 5 dolarow za swoja
        pieczatke. A poza tym, gdyby w Polsce zaczely dzialac
        konkurencyjne firmy prawnicze, zaczelibysmy sie czuc jak w
        normalnym kraju. Oby tak dalej!
        • Gość: MaciekS Re: CZy wiecie ile kosztuje notariusz w stanach? IP: *.mad.east.verizon.net 11.07.03, 04:49
          Gość portalu: MM napisał(a):

          > Notariusz publiczny w USA bierze przynajmniej 5 dolarow za swoja
          > pieczatke. A poza tym, gdyby w Polsce zaczely dzialac
          > konkurencyjne firmy prawnicze, zaczelibysmy sie czuc jak w
          > normalnym kraju. Oby tak dalej!


          Jesli chodzi o cene to zalezy od miejsca. Nie jest prawda ze
          "przynajmniej". Sam zalatwialem kilka spraw i notariusze brali
          rozne sumy. Przykladowo "Amerykanin" wzial 3 dolary w New Jersey
          za potwierdzenie jakiegos dokumentu. Oczywiscie ze byl to
          notariusz publiczny z licencja. U takiego musialem zalatiac
          sprawy wizowe-rezydencujne dla INS czyli biura imigracyjnego.

          Natomiast takim notariuszem moge zostac i ja sam jak i zapewne
          Ty, bo do tego w Stanach Zjednoczonych wystarczy pewne
          przeszkolenie a nie ukonczenie wydzialu prawa na uczelni. I na
          tym polega roznica.


          Pozdrawiam
          M.
      • Gość: Marcus Re: CZy wiecie ile kosztuje notariusz w stanach? IP: 195.117.125.* 11.07.03, 07:56
        > Tak tylko 1 dolara. Notaryzuje sie wszystkie dokumenty,
        umowy.Jest na kazdym
        > skrzyzowaniu ulic.

        Kochani! Nie dajcie się nabierać głupcom! W USA jak w calym
        systemie anglosaskim nie ma akiego pojęcia notariusza jak w
        Polsce. Cancellor, bo o nim mowa ma za zadanie tylko
        poświadczanie dokumentów, które kosztuje u nas podobną sumę. Ale
        nie sporządza już testamentów i umów sprzedaży nieruchomości
        oraz nie protokołuje np. walnych zgromadzeń SA. Znacznie więcej
        zadan mają solicitors i barristers, którzy są adwokatami i
        wykonuja podobne funkcje.

        > Adwokaci ciagna monete, ale z pomyslem przychodza do nich
        ludzie i sprzedaja
        > sprawy. Glownie chodzi o odszkodowania.
        > Tu obracaja sie miliony...

        I wynagrodzenie może sięgać 40% odszkodowania, które tam i tak
        potrafi być ogromne - w Polsce się takich nie zasądza. Więc
        bądźmy uczciwi! Powszechne przekonanie o drożyźnie prawników
        jest legendą o iluśtam tuzach (może 5% korporacji). Reszta jest
        dostępna dla każdego!
        • Gość: Pawcio Re: CZy wiecie ile kosztuje notariusz w stanach? IP: *.acn.waw.pl 11.07.03, 09:01
          byłem kiedyś u notariusza w związku z umową kupna-sprzedaży.Poświadczenie
          dokumentu kosztowało przeszło 10 tys. złotych (ok.2600$ - równowartość
          półrocznych średnich zarobków w Polsce).Sam notariusz miał poczucie
          niestosowności,bowiem powiedział: biorę tyle,bowiem zgodnie z ustawą nie mogę
          wziąść mniej.Fajne nie?
          • Gość: Marcus Re: CZy wiecie ile kosztuje notariusz w stanach? IP: 195.117.125.* 11.07.03, 09:16
            I to jest właśnie to o czym pisałem - brak podstawowej
            świadomości. Wiedzy po prostu, choćby najskromniejszej. Szkoły
            wypuszczają funkcjonalnych anfabetów.To nie było poświadczenie a
            umowa sprzedaży nieruchomości w formie aktu notarialnego. W
            całości sporządził ją notariusz! I tego notariusz amerykanski
            robić nie może bo ma inne funkcje. A jeszcze - większa część tej
            umowy to podatki i koszty sądowe, które notariusz po prostu ma
            obowiązek pobrać i przekazać do US i do Sądu. Śliczne legendy
            tak się właśnie buduje! No i zastanówcie się sami...
            > byłem kiedyś u notariusza w związku z umową kupna-
            sprzedaży.Poświadczenie
            > dokumentu kosztowało przeszło 10 tys. złotych (ok.2600$ -
            równowartość
            > półrocznych średnich zarobków w Polsce).Sam notariusz miał
            poczucie
            > niestosowności,bowiem powiedział: biorę tyle,bowiem zgodnie z
            ustawą nie mogę
            > wziąść mniej.Fajne nie?
            • patriota21wieku Re: CZy wiecie ile kosztuje notariusz w stanach? 11.07.03, 21:18
              Gość portalu: Marcus napisał(a):

              > I to jest właśnie to o czym pisałem - brak podstawowej
              > świadomości. Wiedzy po prostu, choćby najskromniejszej. Szkoły
              > wypuszczają funkcjonalnych anfabetów.To nie było poświadczenie
              a
              > umowa sprzedaży nieruchomości w formie aktu notarialnego. W
              > całości sporządził ją notariusz! I tego notariusz amerykanski
              > robić nie może bo ma inne funkcje. A jeszcze - większa część
              tej
              > umowy to podatki i koszty sądowe, które notariusz po prostu ma
              > obowiązek pobrać i przekazać do US i do Sądu. Śliczne legendy
              > tak się właśnie buduje! No i zastanówcie się sami...
              > > byłem kiedyś u notariusza w związku z umową kupna-
              > sprzedaży.Poświadczenie
              > > dokumentu kosztowało przeszło 10 tys. złotych (ok.2600$ -
              > równowartość
              > > półrocznych średnich zarobków w Polsce).Sam notariusz miał
              > poczucie
              > > niestosowności,bowiem powiedział: biorę tyle,bowiem zgodnie
              z
              > ustawą nie mogę
              > > wziąść mniej.Fajne nie?


              Marcus,
              Troche znajomosci prawa bu sie przydalo: w USA nie potrzeba
              notwariuszy w polskim sensie tego slowa, bo kazda umowa czy
              dokument (nawet spisana recznie na serwetce w restauracji) ma
              moc dokumentu prawnego. Prawnicy biora udzial w ich spisywaniu z
              reguly tylko po to zeby sie zabezpieczyc w przypadku jej
              zerwania ("breach of contract clauses") albo roszczen osob
              trzecich ("disclaimer clauses").
              • Gość: Marcus Re: CZy wiecie ile kosztuje notariusz w stanach? IP: 195.117.125.* 14.07.03, 07:23
                Prawa to Ty mnie uczyć nie będziesz ani polskiego ani
                amerykanskiego. Nie każda umowa. Sa kwalifikowane formy, choć
                różne i tam i tu. Dotyczą niektórych umów określonych ze względu
                na przedmiot lub wartość. Poczytaj trochę i nie pouczaj mnie.
                • patriota21wieku Re: CZy wiecie ile kosztuje notariusz w stanach? 14.07.03, 19:21
                  Gość portalu: Marcus napisał(a):

                  > Prawa to Ty mnie uczyć nie będziesz ani polskiego ani
                  > amerykanskiego. Nie każda umowa. Sa kwalifikowane formy, choć
                  > różne i tam i tu. Dotyczą niektórych umów określonych ze względu
                  > na przedmiot lub wartość. Poczytaj trochę i nie pouczaj mnie.

                  Hmm, takie aroganckie wypowiedzi!!! Prawo amerykanskie mowi ze nawet umowa
                  ustna jest wazna w sensie prawnym. Dlatego w wielu przypadkach spory koncza sie
                  w sadzie!

                  Typowy przyklad amerykanskiej umowy bez kwalifikowanej formy: zamowienie w
                  restauracji!!! Jak ci podadza cos innego niz zamowiles to nie musisz placic!
                  • Gość: Marcus Re: CZy wiecie ile kosztuje notariusz w stanach? IP: 195.117.125.* 17.07.03, 07:11
                    No żenada! Są umowy, których nawet ustnie się nie zawiera, a
                    przez czynności konkludentne. Np. skasowanie biletu w autobusie
                    świadczy o zawarciu umowy przewozu. Jednak testament możesz
                    sporządzić w systemie anglosaskim tylko u adwokata. Tu w Polsce
                    większy liberalizm. Nie umiesz argumentować.
                    Arogancja wynika ze świadomości. Nie umiesz jej skrytykować
                    merytorycznie więc tylko zarzucasz samą arogancję.... Skromność
                    to poprawna politycznie zmowa hołyszy przeciwko lepszym od nich.
                    Nie zamierzam sobie ujmować by inni czuli się lepiej.
                    Tylko tyle.
                    • patriota21wieku Re: CZy wiecie ile kosztuje notariusz w stanach? 28.07.03, 19:35
                      Gość portalu: Marcus napisał(a):

                      > No żenada! Są umowy, których nawet ustnie się nie zawiera, a
                      > przez czynności konkludentne. Np. skasowanie biletu w autobusie
                      > świadczy o zawarciu umowy przewozu. Jednak testament możesz
                      > sporządzić w systemie anglosaskim tylko u adwokata.

                      Bzdura!!!! Ja mieszkam w Stanach i mam testament sporzadzony w domu na
                      komputerze z pomoca oprogramowania prawniczego. I jest on tak samo obowiazujacy
                      prawnie jak i taki sporzadzony przez adwokata.

                      Zarzucasz mi demagogie, wiec prosze cie bys podal mi skad masz informacje na
                      tematy prawa amerykanskiego? Ja mam moje z dwoch zrodel: zycia codziennego w
                      USA i z wykladow "Principles of Business Law" na amerykanskim uniwersytecie.
                • patriota21wieku Re: CZy wiecie ile kosztuje notariusz w stanach? 14.07.03, 19:24
                  Gość portalu: Marcus napisał(a):

                  > Prawa to Ty mnie uczyć nie będziesz ani polskiego ani
                  > amerykanskiego. Nie każda umowa. Sa kwalifikowane formy, choć
                  > różne i tam i tu. Dotyczą niektórych umów określonych ze względu
                  > na przedmiot lub wartość. Poczytaj trochę i nie pouczaj mnie.

                  Zapomialem dodac, ze mieszkajac w USA wiele razy sporzadzalem umowy na kawalku
                  papieru, ktore byly potem przyjmowane w urzedach! Jedyna rzecza do ktorej
                  potrzebowalem notariusza to poswiadczenie podpisu!
                  • Gość: Marcus Re: CZy wiecie ile kosztuje notariusz w stanach? IP: 195.117.125.* 17.07.03, 07:18
                    Różnice są kolosalne, a Ty manipulujesz argumentacją bazujac na
                    niewiedzy innych. W polsce też sporządza się takie umowy i w
                    większości wypadków poświadczenie podpisu przez notariusza nie
                    jest potrzebne. Vide zakup samochodu np. na giełdzie.
                    Jest jednak wąski zakres czynności, gdzie zarezerwowana dla
                    skutku prawnego jest forma szczególna. I tam, i tu! A różnice
                    mogą być również między stanami.
                    Jesteś Waść demagogiem, a nie potrafisz argumentować.
    • Gość: zdenek.kl Re: Czy usługi prawnicze mogą być tańsze? IP: *.torun.dialup.inetia.pl 11.07.03, 03:52
      Pomysł jak najbardziej godzien uznania, niemniej problemu
      istniejących korporacji nie rozwiązuje. Przywilej kontroli
      dostępu do zawodu jest sprzeczny z podstawowymi zasadami
      demokracji i wolnego rynku. Gdyby takie uprawnienia otrzymali na
      przykład sprzedawcy warzyw, to takie zajęcie też szybko stałoby
      się jednym z najbardziej intratnych (a my jadalibyśmy ziemniaki
      tylko w niedzielę). Obrońcy aktualnie obowiązujących regulacji
      chętnie podnoszą kwestię weryfikacji wiedzy i przygotowania do
      zawodu. I słusznie, tyle że kwalifikacje równie dobrze, a z
      uwagi na swój obiektywny charakter - nawet lepiej, może
      sprawdzać egzamin państwowy. Wydaje mi się, że takie rozwiązanie
      funkcjonuje w Niemczech.
      Pozostaje jeszcze sprawa osławionej etyki zawodowej. W tym
      miejscu mógłbym się roześmiać i pozostawić to bez komentarza.
      Chwała tym, dla których nie są to tylko puste słowa, ale wszyscy
      wiemy jak to najczęściej wygląda w praktyce. Koleżeństwo i
      środowiskowa solidarność.
      • Gość: antyprawnik Re: Czy usługi prawnicze mogą być tańsze? IP: *.wbrmfd01.mi.comcast.net 11.07.03, 04:32
        Notariusz publiczny w Stanach nie jest prawnikiem i praktycznie
        moze nim byc kazdy po zarejstrowaniu sie w stanie. W wiekszosc
        biur ( nie prawniczych) , notariuszami sa sekretarki Rowniez prawie
        wzystkie biura podrozy mja uprawnienia notaryjne. Kosztuje to
        grosze, ale z tego co wiem rozni sie to od pozycji notariusza w
        Polsce,ktore np. potwierdza i sprawdza postepowanie spadkowe. Nie
        zmienia to faktu, ze prawnicy to w Stanach nawieksza holota i
        najwiekszum nieszczesciem tego kraju. Wszystkie antyamerykanskie
        obelgi na tym forum sa w wiekszosci wypadkow bez sensu i nie
        pisza o tym prawdziwym pasozycie Stanow Zjednoczonych. Jest tu
        ich setki tysiecy - nieroby, klamcy, komplikujacy caly system zycia
        do calkowitego absurdu. Pracuja zazwyczaj na tzw. kontyngencie i
        ciagna ok 30 % zyskow. Np. pare grup prawniczych zarobilo na
        procesach antypapierosowych po pare MILIARDOW ( miliardow, nie
        milinow) dolarow. Podobnie w procesach azbestowych czy np. w
        procesach o implanty piersi. W wiekszosci sprawy te nie maja
        podstaw merytorycznych, ale zawsze sie znajdzie pseudoeksperci
        ktory rowniez za ciezkie pieniadze powiedza co tylko ten szuja
        prawnik im kaze.. WE wszystkich ankietach na temat szanowanych
        zawodow, prawnicy sa na samym koncu. Jest tu pelno szkolo
        prawniczych, ktora sluza glownie dla studentow, ktorzy do niczego
        w zasadzie sie nie nadaja. UWAGA !!! Ta zaraza zbliza sie do Polski !
        Macie juz filie biur prawniczych ze Stanow w Polsce. Slyszalm, ze juz
        "ciagna" niezle, ale to tylko poczatek! Jesli masz kogos w rodzinie,
        kto sie wybiera na prawo, zapytaj sie go, kiedy slyszal o nagrodzie
        Nobla w prawie, albo - o nowym odkryciu w prawie. Juz Szekspir
        mowil, ze najlepszym poczatkiem byloby wybicie wszystkich
        prawnikow.
        "Wejdzie" na setki stron kawalow prawniczych ze Stanow i
        zobaczycie jaka ta "palestra" zyskala opinie w USA
      • gboor Re: Czy usługi prawnicze mogą być tańsze? 11.07.03, 07:53
        Gość portalu: zdenek.kl napisał(a):

        > Pomysł jak najbardziej godzien uznania, niemniej problemu
        > istniejących korporacji nie rozwiązuje. Przywilej kontroli
        > dostępu do zawodu jest sprzeczny z podstawowymi zasadami
        > demokracji i wolnego rynku. Gdyby takie uprawnienia otrzymali na
        > przykład sprzedawcy warzyw, to takie zajęcie też szybko stałoby
        > się jednym z najbardziej intratnych (a my jadalibyśmy ziemniaki
        > tylko w niedzielę).

        Czytam tą wyglądającą na sesnowną wypowiedź i zastanawiam się, dlaczego nie
        chcesz iść na całość?
        Przecież oprócz dopuszczenia do wykonywania doradztwa prawnego osób bez
        aplikacji można taki sam przywilej rozciągnąć też na ludzi bez wykształcenia
        prawniczego. A potem znieść inne "kastowe" zawody np. lekarzy.

        Jak Ci się taka wizja podoba?

        > Obrońcy aktualnie obowiązujących regulacji
        > chętnie podnoszą kwestię weryfikacji wiedzy i przygotowania do
        > zawodu. I słusznie, tyle że kwalifikacje równie dobrze, a z
        > uwagi na swój obiektywny charakter - nawet lepiej, może
        > sprawdzać egzamin państwowy. Wydaje mi się, że takie rozwiązanie
        > funkcjonuje w Niemczech.

        W Niemczech kilkanaście lat temu była podobna sytuacja, jak w Polsce -
        uważano, ze jest zbyt mała ilość prawników. I co? I wprowadzono aplikację
        państwową, przez co liczba prawników z uprawnieniami się podwoiła. Wcale nie
        przełożyło się to na wzrost zainteresowania usługami prawniczymi (nawyków i
        obiegowych opinii o wysokich cenach ich usług nie da się zmienić w dwa lata),
        tylko na wzrost bezwzględności konkurencji i bezrobocia wśród prawników.

        > Pozostaje jeszcze sprawa osławionej etyki zawodowej. W tym
        > miejscu mógłbym się roześmiać i pozostawić to bez komentarza.
        > Chwała tym, dla których nie są to tylko puste słowa, ale wszyscy
        > wiemy jak to najczęściej wygląda w praktyce. Koleżeństwo i
        > środowiskowa solidarność.
        • Gość: zdenek.kl Re: Czy usługi prawnicze mogą być tańsze? IP: *.torun.dialup.inetia.pl 12.07.03, 03:23
          gboor napisał:

          > Czytam tą wyglądającą na sesnowną wypowiedź i zastanawiam się, dlaczego nie
          > chcesz iść na całość?
          > Przecież oprócz dopuszczenia do wykonywania doradztwa prawnego osób bez
          > aplikacji można taki sam przywilej rozciągnąć też na ludzi bez wykształcenia
          > prawniczego. A potem znieść inne "kastowe" zawody np. lekarzy.
          >
          > Jak Ci się taka wizja podoba?

          Nie chciałbym wyjść na gbura:)), ale na prawie identyczne zarzuty
          odpowiedziałem Marcusowi (post niżej - zapraszam:)). Problem w tym, że nie ma
          żadnego idealnego mechanizmu kontroli kwalifikacji zawodowych. Chodzi raczej o
          wypracowanie kompromisu, który spełniałby jednocześnie dwa proste warunki:
          maksymalizował wymagania stawiane adeptom zawodu i minimalizował wpływ grupy
          zawodowej na możliwość wejścia w jej skład nowych członków.


          > W Niemczech kilkanaście lat temu była podobna sytuacja, jak w Polsce -
          > uważano, ze jest zbyt mała ilość prawników. I co? I wprowadzono aplikację
          > państwową, przez co liczba prawników z uprawnieniami się podwoiła. Wcale nie
          > przełożyło się to na wzrost zainteresowania usługami prawniczymi (nawyków i
          > obiegowych opinii o wysokich cenach ich usług nie da się zmienić w dwa lata),
          > tylko na wzrost bezwzględności konkurencji i bezrobocia wśród prawników.


          A więc jednak nie chodzi o poziom wiedzy i kwalifikacje, tylko o strach przed
          konkurencją i bezrobociem? Tak myślałem:) Nie rozumiem tylko, czemu to akurat
          prawnicy mieliby być pod tym względem uprzywilejowni?
      • Gość: Marcus Re: Czy usługi prawnicze mogą być tańsze? IP: 195.117.125.* 11.07.03, 08:05
        > Pomysł jak najbardziej godzien uznania, niemniej problemu
        > istniejących korporacji nie rozwiązuje. Przywilej kontroli
        > dostępu do zawodu jest sprzeczny z podstawowymi zasadami
        > demokracji i wolnego rynku.

        Drastyczny przykład: wolny rynek chirurgów bez praktyki
        szpitalnej świeżo po studiach. Chcecie ich? A prawnik może w
        inny sposób, ale Wasze życie bardzo zmienić (odbędziecie karę
        pozbawienia wolności albo wyeksmitują Wasz mieszkania itp.).
        Rynek jest wolny, ale nie może być wolny bezgranicznie, jak w
        handlu bronią.

        > Gdyby takie uprawnienia otrzymali na
        > przykład sprzedawcy warzyw, to takie zajęcie też szybko
        stałoby
        > się jednym z najbardziej intratnych (a my jadalibyśmy
        ziemniaki
        > tylko w niedzielę).

        Rozumiem jednak, że dopłaty dla rolników popierasz? A prawnicy
        nie domagają się wyżsej ceny, obowiązkowego skupu opinii
        prawnych i ich magazynowania, kontyngentów obowiązkowych i
        dopłat z UE za opinie nienapisane czy jakość kontyngentu opinii
        np. prawnocywilnych. Pokazuję Wam tylko absurdy, których nie
        zwalczacie. System korporacji i relacje mistrz praktyk - uczeń
        czeladnik sa niezbędne. Po studiach tak naprawdę w oógle nie
        wiedziałem jak to w praktyce działa. Mam kolegę,
        który "doradził' po studiach:
        Młody czlowiek zniszczył znak drogowy. OK. Jest to teoretycznie
        wykroczenie. Rodzice 18-latka nie wzięli adwokata. Chłopak mało
        co siedzieć nie poszedł bo znak drogowy kosztuje ok. 2 tys. zł.
        No i jest to przestępstwo niszczenia mienia (umyślne). Ot!
        Porada:-)))

        > Obrońcy aktualnie obowiązujących regulacji
        > chętnie podnoszą kwestię weryfikacji wiedzy i przygotowania do
        > zawodu. I słusznie, tyle że kwalifikacje równie dobrze, a z
        > uwagi na swój obiektywny charakter - nawet lepiej, może
        > sprawdzać egzamin państwowy. Wydaje mi się, że takie
        > rozwiązanie funkcjonuje w Niemczech.

        Tak! Tam jednak niema prywatyzacji obkurczającej pole dla
        synekur kolegów z SLd czy innej aktualnie rządzącej opcji,
        których trzeba "ustawić" Po to chcecie stworzyć taką komisję?

        > Pozostaje jeszcze sprawa osławionej etyki zawodowej. W tym
        > miejscu mógłbym się roześmiać i pozostawić to bez komentarza.

        No bo nic na ten temat nie wiesz! Do sądu trudniej się dostać
        niż do korporacji adwokatów lub radców prawnych, etyka sędziów
        leży na łopatkach, a nikt sie ich nie czepia. A oni SĄDZĄ1
        DECDYDUJĄ! Zdajcież sobie z tego sprawę!

        > Chwała tym, dla których nie są to tylko puste słowa, ale
        wszyscy
        > wiemy jak to najczęściej wygląda w praktyce. Koleżeństwo i
        > środowiskowa solidarność.

        Rzadkie wypadki nie mogą być podstawą do uogólnień. Rzucasz
        kamieniami w karetki również poza Łodzią?
        • Gość: zdenek.kl Re: Czy usługi prawnicze mogą być tańsze? IP: *.torun.dialup.inetia.pl 12.07.03, 02:26
          Gość portalu: Marcus napisał(a):

          >
          > Drastyczny przykład: wolny rynek chirurgów bez praktyki
          > szpitalnej świeżo po studiach. Chcecie ich? A prawnik może w
          > inny sposób, ale Wasze życie bardzo zmienić (odbędziecie karę
          > pozbawienia wolności albo wyeksmitują Wasz mieszkania itp.).

          Świetny przykład i pewnie nawet bardziej drastyczny niż Ci się wydaje. Chyba
          nie zdajesz sobie sprawy ilu jest słabych chirurgów z wieloletnią praktyką. Po
          szpitalach krążą legendy o rzeźnikach, którzy z braku umiejętności, a przede
          wszystkim wiedzy, przedwcześnie wysyłają pacjentów na tamten świat. A że nawet
          najbardziej fachowo przeprowadzona operacja, poprzedzona najtrafniejszą
          diagnozą, nie zawsze musi zakończyć się sukcesem, to przypadki zwykłego
          partactwa pozostają zazwyczaj tajemnicą środowiska (kłania się owa solidarność –
          nawet nie tyle koleżeństwo, co wygodnictwo i źle pojęta troska o prestiż
          zawodu).
          Praktyka czyni mistrza, ale tylko z tego, kto oprócz cienia talentu i
          predyspozycji do tego, czym się zajmuje, ma szczerą chęć, by robić to naprawdę
          dobrze. Istnieje wiele zawodów, które wymagają nauki przez całe życie.
          Autentycznego zdobywania nowej wiedzy, a nie uprawnień, zaświadczeń i innych
          świstków papieru. Co z tego, że facet ma specjalizację II stopnia z chirurgii,
          kiedy posiada stan wiedzy sprzed dwudziestu lat. W medycynie to przepaść. W
          prawie zresztą też:)


          > Rynek jest wolny, ale nie może być wolny bezgranicznie, jak w
          > handlu bronią.

          Blokowanie dostępu do zawodu nie ma z wolnym rynkiem n i c wspólnego. Prowadzi
          jedynie do stagnacji, ograniczenia potrzeby samokształcenia i rozwoju. Brak
          konkurencji pozwala spocząć na laurach i zająć się już tylko robieniem kasy.
          Stąd właśnie mamy tylu niekompetentnych ludzi w zawodach, które tradycyjnie
          uchodzą za inteligenckie.


          > Rozumiem jednak, że dopłaty dla rolników popierasz?

          ? Nie bardzo wiem, skąd wyciągasz takie wnioski, wszak nic na ten temat nie
          pisałem:) Inna sprawa, że dopłaty to jednak nie to samo, co przyznanie rolnikom
          prawa do decydowania o tym, kto może uprawiać ziemię. I właśnie wprowadzenie
          ograniczeń w zakresie kupna gruntów uważam za skandaliczne. Tak samo, jak
          praktykowane gdzieniegdzie limity taksówek w mieście i wszelkie tym podobne
          regulacje. Przecież każda grupa zawodowa może zapragnąć takich rozwiązań. To
          dopiero musi być komfort. No i ... interes.

          > A prawnicy
          > nie domagają się wyżsej ceny, obowiązkowego skupu opinii
          > prawnych i ich magazynowania, kontyngentów obowiązkowych i
          > dopłat z UE za opinie nienapisane czy jakość kontyngentu opinii
          > np. prawnocywilnych.

          Jestem wdzięczny:)

          > Pokazuję Wam tylko absurdy, których nie
          > zwalczacie.

          Dzięki raz jeszcze. Problem w tym, że gdybym chciał pisać naraz o wszystkich
          absurdach tego świata, to nigdy w życiu nie skończyłbym tego posta:) A artykuł
          był zdaje się akurat o prawnikach.

          > System korporacji i relacje mistrz praktyk - uczeń
          > czeladnik sa niezbędne.

          Układ mistrz – uczeń jest naturalnie wymarzony. Trzeba jednak mieć prawdziwego
          mistrza, w dodatku takiego, który chętnie podzieli się swoją wiedzą. A o to, z
          przyczyn wyżej opisanych, akurat w systemie korporacyjnym niezwykle trudno.
          Może mały przykład. Pewna niemiecka klinika zaprosiła kiedyś pewnego polskiego
          profesora, by ten wraz z najbliższym współpracownikiem zapoznał się z pewną
          nowatorską metodą przeprowadzania pewnego zabiegu. Założenia tej współpracy
          były takie, że nasza placówka (rzecz jasna publicznej służby zdrowia) otrzymała
          niezbędny sprzęt, a profesor miał na tej bazie stworzyć poważny i prężny
          ośrodek. Propagować ideę, szkolić kadry itd. Profesor wrócił gruntownie
          przeszkolony i z nowo nabytej wiedzy bardzo dumny, udzielił kilku wywiadów
          lokalnym mediom i ... spokojnie zajął się komercyjnym wykorzystaniem poznanej
          metody. Od tego czasu swojej wiedzy panowie strzegą jak najświętszej tajemnicy,
          przez kilka lat nawet nie próbowali się nią z kimkolwiek dzielić. Niemcy w
          końcu się obrazili. Przestali szukać w Polsce partnerów i profesor nie musi już
          sobie zawracać głowy ewentualną konkurencją.

          > Po studiach tak naprawdę w oógle nie
          > wiedziałem jak to w praktyce działa. Mam kolegę,
          > który "doradził' po studiach:
          > Młody czlowiek zniszczył znak drogowy. OK. Jest to teoretycznie
          > wykroczenie. Rodzice 18-latka nie wzięli adwokata. Chłopak mało
          > co siedzieć nie poszedł bo znak drogowy kosztuje ok. 2 tys. zł.
          > No i jest to przestępstwo niszczenia mienia (umyślne). Ot!
          > Porada:-)))

          Raz jeszcze powtórzę – człowiek uczy się przez całe życie. A przy tym żadne
          kwity nie dadzą gwarancji, że coś umie. Pewnie, że studia to jedynie podstawa,
          jakiś wstęp do wiedzy. Myślę sobie nawet, że na naszych uczelniach zbyt dużo
          uwagi poświęca się wąskim zagadnieniom specjalistycznym z danej dziedziny, a
          zbyt mało ogólnemu rozwojowi studentów, poszerzaniu ich horyzontów. Stąd mamy
          takich prawników, lekarzy itd.


          > Tak! Tam jednak niema prywatyzacji obkurczającej pole dla
          > synekur kolegów z SLd czy innej aktualnie rządzącej opcji,
          > których trzeba "ustawić" Po to chcecie stworzyć taką komisję?

          No to akurat nie jest żaden argument. Na takiej zasadzie można zdyskredytować
          wszystkie możliwe egzaminy. Przecież to Ty domagasz się dodatkowej weryfikacji
          przygotowania do zawodu. Ja jedynie proponuję rozwiązanie, które z natury
          powinno zwiększyć szansę na obiektywność takiego egzaminu.

          > No bo nic na ten temat nie wiesz! Do sądu trudniej się dostać
          > niż do korporacji adwokatów lub radców prawnych, etyka sędziów
          > leży na łopatkach, a nikt sie ich nie czepia. A oni SĄDZĄ1
          > DECDYDUJĄ! Zdajcież sobie z tego sprawę!

          Moja opinia dotyczy wszystkich grup zawodowych.


          > Rzadkie wypadki nie mogą być podstawą do uogólnień. Rzucasz
          > kamieniami w karetki również poza Łodzią?

          Po pierwsze w nikogo nie rzucam kamieniami, bo nie leży to w mojej naturze:) Po
          drugie jesteś niekonsekwentny, bo sam uogólniasz:
          > Do sądu trudniej się dostać
          > niż do korporacji adwokatów lub radców prawnych, etyka sędziów
          > leży na łopatkach, a nikt sie ich nie czepia. A oni SĄDZĄ1
          > DECDYDUJĄ! Zdajcież sobie z tego sprawę!

          Po trzecie wreszcie, nie na tym polega problem, jak często zdarzają się
          owe „rzadkie wypadki”, ale z jaką reakcją środowiska się spotykają. A niestety
          u nas większość grup zawodowych najwyraźniej nie dorosła do uczciwej oceny
          etycznej poczynań swoich kolegów. Żeby jednak nie brzmiało to tak
          pesymistycznie, przyznam że ostatnio dostrzegam pod tym względem pewne zmiany.
          Na przykład coraz częściej odnoszę wrażenie, że policjanci (he, he, jaskółka
          nadziei pojawiła się z najmniej spodziewanej strony) wreszcie zrozumieli, że
          nie ten jest zdrajcą, kto donosi na kolegę, lecz ten, kto skumał się z
          bandytami. Być może im akurat było o tyle łatwiej, że ryzykują w pracy własnym
          życiem. Niemniej wszystkim pozostałym grupom zawodowym (w tym prawnikom) życzę
          podobnych przemyśleń.
          • Gość: Marcus Hmmm... IP: 195.117.125.* 14.07.03, 07:47
            Gość portalu: zdenek.kl napisał(a):

            ) Gość portalu: Marcus napisał(a):
            )
            ) )
            ) ) Drastyczny przykład: wolny rynek chirurgów bez praktyki
            ) ) szpitalnej świeżo po studiach. Chcecie ich? A prawnik może w
            ) ) inny sposób, ale Wasze życie bardzo zmienić (odbędziecie
            karę
            ) ) pozbawienia wolności albo wyeksmitują Wasz mieszkania itp.).
            )
            ) Świetny przykład i pewnie nawet bardziej drastyczny niż Ci się
            wydaje. Chyba
            ) nie zdajesz sobie sprawy ilu jest słabych chirurgów z
            wieloletnią praktyką. Po
            )
            ) szpitalach krążą legendy o rzeźnikach, którzy z braku
            umiejętności, a przede
            ) wszystkim wiedzy, przedwcześnie wysyłają pacjentów na tamten
            świat. A że nawet
            ) najbardziej fachowo przeprowadzona operacja, poprzedzona
            najtrafniejszą
            ) diagnozą, nie zawsze musi zakończyć się sukcesem, to przypadki
            zwykłego
            ) partactwa pozostają zazwyczaj tajemnicą środowiska (kłania się
            owa solidarność
            ) –
            ) nawet nie tyle koleżeństwo, co wygodnictwo i źle pojęta
            troska o prestiż
            ) zawodu).

            Dobrze! Niemniej w środowisku prawniczym gani się nabór a nie
            solidarność bo tej ostatniej nie ma. Nie pracujemy w firmach na
            wzór szpitali, musimy utrzymywać za własne pieniądze własne
            kancelarie. Wypadałoby wziąć pod uwagę, że dajemy ludziom pracę
            i koszty funkcjonowania przyzwoitych kancelarii są znaczne. Na
            poziomie kilkunastu tysięcy złóotych miesięcznie małej trzy-
            czteroosobowej kancelarii. To mało? Ograniczcież zarobki
            oczywiście. Będzie więcej spraw, za mniejsze pieniądze i zero
            czasu na dokształcanie się, które moim zdaniem akurat u radców i
            adwokatów daje się dostrzec częściej niż u przeciętnego
            sędziego. Przykładów mam mnóstwo i tez bym mógł napisać post
            obszerny jak życie.

            ) Praktyka czyni mistrza, ale tylko z tego, kto oprócz cienia
            talentu i
            ) predyspozycji do tego, czym się zajmuje, ma szczerą chęć, by
            robić to naprawdę
            ) dobrze. Istnieje wiele zawodów, które wymagają nauki przez
            całe życie.
            ) Autentycznego zdobywania nowej wiedzy, a nie uprawnień,
            zaświadczeń i innych
            ) świstków papieru. Co z tego, że facet ma specjalizację II
            stopnia z chirurgii,
            ) kiedy posiada stan wiedzy sprzed dwudziestu lat. W medycynie
            to przepaść. W
            ) prawie zresztą też:)

            Akurat w prawie ostatnio wystarczy rok zastoju :-) Tyle tylko,
            że co to ma do żądań fundacji Fair Play? Każdy może wykonywać
            zawód więc nikt nie musi się dokształcać? Trochę reductio ad
            absurdum po mojej stronie, ale wiedz, że egzaminy wstępny na
            aplikację, końcowy, kolokwia po drodze, praktyki, niebywale
            rozwijają. Zanim nie zacząłem aplikacji inaczej ją oceniałem
            (jako konieczne zło). Dziś widzę to inaczej!

            ) Blokowanie dostępu do zawodu nie ma z wolnym rynkiem n i c
            wspólnego. Prowadzi
            ) jedynie do stagnacji, ograniczenia potrzeby samokształcenia i
            rozwoju. Brak
            ) konkurencji pozwala spocząć na laurach i zająć się już tylko
            robieniem kasy.
            ) Stąd właśnie mamy tylu niekompetentnych ludzi w zawodach,
            które tradycyjnie
            ) uchodzą za inteligenckie.

            Podtrzymuję, że blokowanie dostępu do zawodu jest przeszłością.
            Zgodzisz się chyba, że stawianie wysokiego progu wymagań to po
            prostu ogromne oczekiwania a nie blokowanie dostępu. Skoro wielu
            się jednak dostaje na aplikację to nie jest to niemożliwe, czyż
            nie? A ci z Fair Play po prostu nie sprostali, więc próbują
            wyłamać otwarte drzwi. A trzeba się nauczyć!

            ) ) Rozumiem jednak, że dopłaty dla rolników popierasz?
            )
            ) ? Nie bardzo wiem, skąd wyciągasz takie wnioski, wszak nic na
            ten temat nie
            ) pisałem:) Inna sprawa, że dopłaty to jednak nie to samo, co
            przyznanie rolnikom
            )
            ) prawa do decydowania o tym, kto może uprawiać ziemię. I
            właśnie wprowadzenie
            ) ograniczeń w zakresie kupna gruntów uważam za skandaliczne.
            Tak samo, jak
            ) praktykowane gdzieniegdzie limity taksówek w mieście i
            wszelkie tym podobne
            ) regulacje. Przecież każda grupa zawodowa może zapragnąć takich
            rozwiązań. To
            ) dopiero musi być komfort. No i ... interes.

            Ot taki przykład myślenia w tym kraju! Acz nie chciałem Cię
            urazić. Przynajmniej jesteś konsekwentny. I rzeczywiście, każda
            grupa by pragnęła takiej ochorny jak ten skansen.

            ) Jestem wdzięczny:)

            Słusznie:-)));-)

            ) ) Pokazuję Wam tylko absurdy, których nie
            ) ) zwalczacie.
            )
            ) Dzięki raz jeszcze. Problem w tym, że gdybym chciał pisać
            naraz o wszystkich
            ) absurdach tego świata, to nigdy w życiu nie skończyłbym tego
            posta:) A artykuł
            ) był zdaje się akurat o prawnikach.

            Tak, ale o rzekomym blokowaniu dostępu do zawodu, a większość
            dyskusji skupia się na cenach usług i rzekomym bogactwie
            prawników. Ciekawe, po mnie go nie widać. Po moim koncie też.

            ) ) System korporacji i relacje mistrz praktyk - uczeń
            ) ) czeladnik sa niezbędne.
            )
            ) Układ mistrz – uczeń jest naturalnie wymarzony. Trzeba jednak
            mieć prawdz
            ) iwego
            ) mistrza, w dodatku takiego, który chętnie podzieli się swoją
            wiedzą. A o to, z
            ) przyczyn wyżej opisanych, akurat w systemie korporacyjnym
            niezwykle trudno.
            ) Może mały przykład. Pewna niemiecka klinika zaprosiła kiedyś
            pewnego polskiego
            ) profesora, by ten wraz z najbliższym współpracownikiem
            zapoznał się z pewną
            ) nowatorską metodą przeprowadzania pewnego zabiegu. Założenia
            tej współpracy
            ) były takie, że nasza placówka (rzecz jasna publicznej służby
            zdrowia) otrzymała
            )
            ) niezbędny sprzęt, a profesor miał na tej bazie stworzyć
            poważny i prężny
            ) ośrodek. Propagować ideę, szkolić kadry itd. Profesor wrócił
            gruntownie
            ) przeszkolony i z nowo nabytej wiedzy bardzo dumny, udzielił
            kilku wywiadów
            ) lokalnym mediom i ... spokojnie zajął się komercyjnym
            wykorzystaniem poznanej
            ) metody. Od tego czasu swojej wiedzy panowie strzegą jak
            najświętszej tajemnicy,
            )
            ) przez kilka lat nawet nie próbowali się nią z kimkolwiek
            dzielić. Niemcy w
            ) końcu się obrazili. Przestali szukać w Polsce partnerów i
            profesor nie musi już
            )
            ) sobie zawracać głowy ewentualną konkurencją.

            OK. Przykład jest drastyczny, ale ja nie dostrzegłem takiego
            rozwiązania w korporacjach. Kiedy ktoś już się dostaje na
            aplikację i zdaje, korporacja nie chce się go wstydzić. A
            jeszcze często tego nie chce jego kancelaria, w której
            praktykował. Wszyscy się starają by ukształtować kogoś, o kim z
            dumą będzie można powiedzieć "to nasz człowiek". Nasz bo go
            ukształtowaliśmy a nie rodzinnie (by uprzedzić ataki). To inny
            rodzaj odpowiedzialności. A że nie zawsze się uda? Wszędzie jest
            jakiś margines błędu...

            ) Raz jeszcze powtórzę – człowiek uczy się przez całe życie. A
            przy tym żad
            ) ne
            ) kwity nie dadzą gwarancji, że coś umie. Pewnie, że studia to
            jedynie podstawa,
            ) jakiś wstęp do wiedzy. Myślę sobie nawet, że na naszych
            uczelniach zbyt dużo
            ) uwagi poświęca się wąskim zagadnieniom specjalistycznym z
            danej dziedziny, a
            ) zbyt mało ogólnemu rozwojowi studentów, poszerzaniu ich
            horyzontów. Stąd mamy
            ) takich prawników, lekarzy itd.

            Dobrze! Zgadzam się, ale powtarzam: uczyć się pod kontrolą a nie
            tworzyć korporację niedouczonych i sfrustrowanych.

            ) ) Tak! Tam jednak niema prywatyzacji obkurczającej pole dla
            ) ) synekur kolegów z SLd czy innej aktualnie rządzącej opcji,
            ) ) których trzeba "ustawić" Po to chcecie stworzyć taką komisję?
            )
            ) No to akurat nie jest żaden argument. Na takiej zasadzie można
            zdyskredytować
            ) wszystkie możliwe egzaminy. Przecież to Ty domagasz się
            dodatkowej weryfikacji
            ) przygotowania do zawodu. Ja jedynie proponuję rozwiązanie,
            które z natury
            ) powinno zwiększyć szansę na obiektywność takiego egzaminu.

            W kazdej komisji egzaminacyjnej są przedstawiciele Ministra
            Sprawiedliwości i zarzuca się brak obiektywizmu. To co zmieni
            komisja tylko z takich przedstawicieli złożona? Moim zdaniem
            logiczny wniosek brzmi: nic!

            ) ) Rzadkie wypadki nie mogą być podstawą do uogólnień. Rzucasz
            ) ) kamieni
            • Gość: zdenek.kl Re: Hmmm... IP: *.torun.dialup.inetia.pl 16.07.03, 05:51
              No cóż, cieszę się, że wiele spraw postrzegamy podobnie (chociażby kwestię
              pożytków płynących z nauki:)). Tyle że z tych samych obserwacji nie zawsze
              wyciągamy jednakowe wnioski.
              Wybacz, że tym razem pozwolę sobie na bardziej ogólną odpowiedź. Wprawdzie
              pastwienie się nad poszczególnymi sformułowaniami bywa zabawne, czasami nawet
              efektowne, ale dyskusja staje się wtedy cokolwiek mętna. A przecież o sedno
              sprawy idzie, a nie o to – mówiąc kolokwialnie – kto komu dokopie.
              Może raz jeszcze spróbujmy ustalić, o co się spieramy. Według mnie, najprościej
              rzecz ujmując, chodzi o odpowiedź na dwa zasadnicze pytania: czy korporacje
              prawnicze rzeczywiście blokują dostęp do zawodu, a jeśli tak, to komu lub czemu
              to służy?
              Przyznaję, że tak sformułowane zdanie już samo w sobie zawiera sugestię, iż na
              pierwsze pytanie skłonny jestem udzielić odpowiedzi twierdzącej. Nie jestem
              prawnikiem i siłą rzeczy moja wiedza na ten temat pochodzi z drugiej ręki.
              Opieram się wyłącznie na relacjach innych, jak sądzę osób bezpośrednio
              zainteresowanych. Zresztą między innymi na Twoich. Ty co prawda twierdzisz, że
              na aplikację „wielu się jednak dostaje”, a rzekome blokowanie dostępu to
              jedynie „stawianie wysokiego progu wymagań”, to jednak odnoszę wrażenie, że i w
              Twoich wypowiedziach pobrzmiewa gdzieś pogląd, iż właściwie byłoby lepiej,
              gdyby radców i adwokatów nie było zbyt wielu (no bo gdy przyjdzie walczyć o
              klienta, do tego jeszcze za mniejsze pieniądze, to już zupełnie zabraknie czasu
              na podnoszenie kwalifikacji). Jeżeli się mylę, to najmocniej przepraszam.
              Faktem jest, że nigdzie tego wprost nie napisałeś. Może jestem już nieco
              przewrażliwiony, ale w taki mniej więcej sposób argumentują swoje racje prawie
              wszyscy obrońcy istniejącego systemu korporacyjnego. O tym dlaczego taki tok
              rozumowania uważam za błędny, a w konsekwencji zgoła szkodliwy, pisałem
              wcześniej dosyć obszernie. W tej chwili mniejsza z tym, kwestia ta dotyczy
              zresztą drugiego z postawionych na wstępie pytań. Istotny jest sam fakt, że
              taki argument pada. Oznacza to bowiem tyle, iż nawet sami obrońcy obecnych
              rozwiązań przyznają (choć nie zawsze wprost), że celowe ograniczanie liczby
              osób w zawodzie rzeczywiście ma miejsce. Do tego dochodzą naturalnie liczne
              relacje i opinie tych wszystkich, którzy czują się przez funkcjonujący system
              pokrzywdzeni, uważają się za ofiary układów, czy innych nieprawidłowości. Nie
              bardzo mam w tej chwili czas i ochotę grzebać w poszukiwaniu przykładów, ale
              przecież nie żyjesz w próżni i musiałeś chyba coś o tym słyszeć. W każdym bądź
              razie mnie jako osobę postronną może zastanawiać fakt, że o podobnych
              problemach wśród innych grup zawodowych nic się nie mówi. Jeżeli przyjąć
              zdroworozsądkowe założenie, iż prawnicy nie padli ofiarą jakiegoś perfidnego
              spisku dziennikarzy, to nietrudno dojść do przekonania, że chyba jednak coś
              musi być na rzeczy. Naturalnie liczę się z tym, że część barwnych opowieści to
              jedynie wynik frustracji tych, którym się nie powiodło. Ale zauważ, że z takim
              samym dystansem mam prawo podchodzić do Twoich zapewnień (i tych wszystkich,
              którym się udało), iż o możliwości dostania się do zawodu decyduje jedynie
              kwestia przygotowania merytorycznego.
              Reasumując – uważam, że istnieje wystarczająco wiele przesłanek, bym mógł
              sądzić, iż blokowanie dostępu do zawodu rzeczywiście ma miejsce. Zwracam przy
              tym uwagę, że rozumiem przez to jedynie sam fakt celowego ograniczania liczby
              osób, posiadających uprawnienia do wykonywania zawodu. Natomiast poruszona prze
              zemnie niejako równolegle, głośna i wywołująca tak wiele kontrowersji kwestia
              kryteriów, które decydują o przyjęciu na aplikację, jest już sprawą wtórną.
              Jest owego blokowania dostępu zarówno objawem, jak i logicznym następstwem.
              Kto zatem na tym korzysta?
              Na pewno nie klienci. I to przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze ze względu
              na to, że taka sytuacja, wbrew temu, co z uporem głoszą obrońcy korporacji,
              wcale nie gwarantuje im obsługi prawnej na wysokim poziomie. Mojego wywodu na
              ten temat nie chcę już powtarzać, mam nadzieję, iż nie ma takiej potrzeby.
              Zresztą sam przyznałeś, że „akurat w prawie ostatnio wystarczy rok zastoju”.
              Rozumiem zatem, iż zgadzasz się ze mną, że nabyte kiedyś uprawnienia w żadnej
              mierze nie mogą stanowić dowodu czyjejś fachowości. A wszak brak konkurencji do
              podnoszenia kwalifikacji jakoś specjalnie nie motywuje. Tylko nie wmawiaj mi
              przy tej okazji, że chcę dopuścić do zawodu ludzi bez jakiegokolwiek
              przygotowania. Przecież na litość boską, w samej aplikacji nie widzę niczego
              zdrożnego! Wręcz przeciwnie - bardzo dobrze, że trzeba się dodatkowo kształcić.
              Zwracam jedynie uwagę, że nie można tej okoliczności wykorzystywać do planowego
              ograniczania liczby osób wykonujących zawód. Jeżeli ludzie chcą się kształcić,
              to trzeba im to umożliwić. A że chętnych jest zbyt wielu i stwarza to kłopoty
              techniczne? No mój Boże, ja nie twierdzę, że mam na wszystko gotowe recepty!
              Jeżeli jest problem, to trzeba go próbować rozwiązać, a nie udawać, że nie
              istnieje.
              Drugą niekorzystną dla klientów konsekwencję obecnego systemu naboru stanowią
              naturalnie ceny usług prawniczych. Wydaje się kwestią nie podlegającą dyskusji,
              że wraz ze wzrostem konkurencji można spodziewać się spadku cen. Odnoszę
              wrażenie, że w tym punkcie jesteśmy zgodni: „...musimy utrzymywać za własne
              pieniądze własne kancelarie. Wypadałoby wziąć pod uwagę, że dajemy ludziom
              pracę i koszty funkcjonowania przyzwoitych kancelarii są znaczne. Na poziomie
              kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie małej trzy-czteroosobowej kancelarii. To
              mało? Ograniczcież zarobki oczywiście. Będzie więcej spraw, za mniejsze
              pieniądze...” No właśnie.
              Pozwolisz, że korzystając jeszcze przez chwilę z tego cytatu, przejdę do
              wpływu, jaki sztuczne ograniczanie konkurencji wywiera na samo środowisko
              prawnicze. Naturalnie potrafię zrozumieć, że obawiasz się spadku cen,
              konieczności rywalizacji itd., ale nie mogę zgodzić się z sugestią (a wciąż
              odnoszę wrażenie, iż jesteś o tym przekonany), że prawnicy znajdują się pod tym
              względem w jakiejś szczególnej sytuacji. Przecież powyższe słowa mógłby napisać
              każdy, kto prowadzi jakąkolwiek działalność gospodarczą (zresztą argumenty
              typu „dajemy ludziom pracę” i „koszty funkcjonowania są znaczne” brzmią jakoś
              znajomo). Skoro już zahaczyłem o problematykę gospodarczą, to aż trudno mi się
              oprzeć przed jeszcze jednym porównaniem – z rynkiem doradztwa ekonomicznego.
              Czy uważasz, że odpowiedzialność tych ludzi jest tak mała, że może się tym
              zajmować każdy? I czy z faktu, że dostępu do tego zawodu nie bronią żadne
              sztuczne bariery wynika, że kwalifikacje są w nim zbędne? Owszem, niektóre
              czynności wymagają zdobycia dodatkowych uprawnień. Na przykład audytem mogą
              zajmować się jedynie biegli rewidenci. Też trzeba odbyć praktykę, zdać
              egzaminy. Ale czy z faktu, że przy tej okazji nie jest głośno o żadnych
              przekrętach wynika Twoim zdaniem, iż kandydatom stawia się zbyt niskie
              wymagania? Mi się nasuwa taka refleksja, że to środowisko po prostu lepiej
              rozumie zasady funkcjonowania rynku.
              Wracając do prawników – należy oczekiwać, że silna konkurencja w żaden sposób
              nie dotknie tych, którzy w swoim fachu są naprawdę dobrzy. Usługi na najwyższym
              poziomie zawsze będą drogie. Obawiać się mogą za to wszyscy pozostali, a już
              szczególnie słabi, niedouczeni i niekompetentni. I to właśnie ci ostatni są
              dzisiaj głównymi beneficjantami sztucznego blokowania dostępu do zawodu.

              Pozdrawiam.
              • Gość: Marko Re: Hmmm... IP: *.crowley.pl 16.07.03, 08:12
                Pozwól, że Ci odpowiem w punktach
                I. Nie wiem z czego wnosisz, że egzamin na aplikację nie jest uczciwy.
                Opierasz się na poglądach nieprzyjętych nieuków?
                Czy skończyłeś jakieś studia? Ilu Twoich kolegów na roku dostawało piątki z
                poszczególnych przedmiotów? A ile osób z Twoich kolegów by było w stanie zdać
                na piątkę egzamin ze wszytkich przedmiotów jednocześnie?
                Tak właśnie wygąda egzamin wstępny na aplikację. Przyjmuje się osoby, które z
                całości materiału dostaną odpowiednik studenckiej piątki. Ten wymóg jest jasny.
                Nadto komisja oprócz wiedzy bierze pod uwagę kulturę osobistą kandydata,
                umiejętność formułowania myśli, opanowanie. To tez jest chyba zrozumiałe? Praca
                w sądzie, z ludźmi wymaga specyicznych cech charakteru, zaś społeczeństwo
                urabia opinię o całości adwokatów, czy sędziów po zachowaniu się jednostek.
                To wyjaśnia, dlaczego na aplikację (każdą z osobna) jest przyjmowany tylko co
                szósty chętny.
                II. Laik nie jest w stanie ocenić jakości pracy prawnika zawodowego. Nie wiem
                więc dlaczego uważasz, że na rynku przetrwają najlepsi. Laików interesuje
                skuteczność prawnika, a tą najłatwiej osiągnąć drogą nieuczciwą. Rynek by
                faworyzował nieuczciwych, kosztem uczciwych. N krótką metę klienci by się
                cieszyli. A potem? Uważasz, że adwokat, który nie wahał sie dać sędziemu
                łapówkę za wyrok, będzie miał obiekcje przed okradzeniem klienta?
                III. Usługi prawne to nie sprzedaż pietruszki. To część wymiaru
                sprawiedliwości. W rękach adwokata są najcenniejsze dobra klientów: ich
                wolność, majątek. W zależności od działalności adwokata klient może je zachować
                lub stracić. Zależy to nie tylko od wiedzy, ale i uczcwości adwokata. Owszem,
                wielu adwokatów prezentuje niewysoki poziom merytoryczny, ale po przyjęciu masy
                nowych, wobec których obnizone będą wymogi, poziom merytoryczny będzie jeszcze
                niższy, a nadto upadnie poziom etyczny. Nie możliwa będzie skuteczna kontrola
                znacznej ilości nowych adwokatów, nadto nie będą oni widzieli motywacji, aby
                być uczciwymi, skoro rynek faworyzuje oszustów .... Ogromna większość
                społeczeństwa polskiego jest podatna na zło (60% stacji benzynowych oszukuje
                klientów) i to samo będzie przeniesione na grunt pomocy prawnej.





                Gość portalu: zdenek.kl napisał(a):

                ) No cóż, cieszę się, że wiele spraw postrzegamy podobnie (chociażby kwestię
                ) pożytków płynących z nauki:)). Tyle że z tych samych obserwacji nie zawsze
                ) wyciągamy jednakowe wnioski.
                ) Wybacz, że tym razem pozwolę sobie na bardziej ogólną odpowiedź. Wprawdzie
                ) pastwienie się nad poszczególnymi sformułowaniami bywa zabawne, czasami nawet
                ) efektowne, ale dyskusja staje się wtedy cokolwiek mętna. A przecież o sedno
                ) sprawy idzie, a nie o to – mówiąc kolokwialnie – kto komu dokopie.
                ) Może raz jeszcze spróbujmy ustalić, o co się spieramy. Według mnie,
                najprościej
                )
                ) rzecz ujmując, chodzi o odpowiedź na dwa zasadnicze pytania: czy korporacje
                ) prawnicze rzeczywiście blokują dostęp do zawodu, a jeśli tak, to komu lub
                czemu
                )
                ) to służy?
                ) Przyznaję, że tak sformułowane zdanie już samo w sobie zawiera sugestię, iż
                na
                ) pierwsze pytanie skłonny jestem udzielić odpowiedzi twierdzącej. Nie jestem
                ) prawnikiem i siłą rzeczy moja wiedza na ten temat pochodzi z drugiej ręki.
                ) Opieram się wyłącznie na relacjach innych, jak sądzę osób bezpośrednio
                ) zainteresowanych. Zresztą między innymi na Twoich. Ty co prawda twierdzisz,
                że
                ) na aplikację „wielu się jednak dostaje”, a rzekome blokowanie dostę
                ) pu to
                ) jedynie „stawianie wysokiego progu wymagań”, to jednak odnoszę wraż
                ) enie, że i w
                ) Twoich wypowiedziach pobrzmiewa gdzieś pogląd, iż właściwie byłoby lepiej,
                ) gdyby radców i adwokatów nie było zbyt wielu (no bo gdy przyjdzie walczyć o
                ) klienta, do tego jeszcze za mniejsze pieniądze, to już zupełnie zabraknie
                czasu
                )
                ) na podnoszenie kwalifikacji). Jeżeli się mylę, to najmocniej przepraszam.
                ) Faktem jest, że nigdzie tego wprost nie napisałeś. Może jestem już nieco
                ) przewrażliwiony, ale w taki mniej więcej sposób argumentują swoje racje
                prawie
                )
                ) wszyscy obrońcy istniejącego systemu korporacyjnego. O tym dlaczego taki tok
                ) rozumowania uważam za błędny, a w konsekwencji zgoła szkodliwy, pisałem
                ) wcześniej dosyć obszernie. W tej chwili mniejsza z tym, kwestia ta dotyczy
                ) zresztą drugiego z postawionych na wstępie pytań. Istotny jest sam fakt, że
                ) taki argument pada. Oznacza to bowiem tyle, iż nawet sami obrońcy obecnych
                ) rozwiązań przyznają (choć nie zawsze wprost), że celowe ograniczanie liczby
                ) osób w zawodzie rzeczywiście ma miejsce. Do tego dochodzą naturalnie liczne
                ) relacje i opinie tych wszystkich, którzy czują się przez funkcjonujący system
                ) pokrzywdzeni, uważają się za ofiary układów, czy innych nieprawidłowości. Nie
                ) bardzo mam w tej chwili czas i ochotę grzebać w poszukiwaniu przykładów, ale
                ) przecież nie żyjesz w próżni i musiałeś chyba coś o tym słyszeć. W każdym
                bądź
                ) razie mnie jako osobę postronną może zastanawiać fakt, że o podobnych
                ) problemach wśród innych grup zawodowych nic się nie mówi. Jeżeli przyjąć
                ) zdroworozsądkowe założenie, iż prawnicy nie padli ofiarą jakiegoś perfidnego
                ) spisku dziennikarzy, to nietrudno dojść do przekonania, że chyba jednak coś
                ) musi być na rzeczy. Naturalnie liczę się z tym, że część barwnych opowieści
                to
                ) jedynie wynik frustracji tych, którym się nie powiodło. Ale zauważ, że z
                takim
                ) samym dystansem mam prawo podchodzić do Twoich zapewnień (i tych wszystkich,
                ) którym się udało), iż o możliwości dostania się do zawodu decyduje jedynie
                ) kwestia przygotowania merytorycznego.
                ) Reasumując – uważam, że istnieje wystarczająco wiele przesłanek, bym mógł
                )
                ) sądzić, iż blokowanie dostępu do zawodu rzeczywiście ma miejsce. Zwracam przy
                ) tym uwagę, że rozumiem przez to jedynie sam fakt celowego ograniczania liczby
                ) osób, posiadających uprawnienia do wykonywania zawodu. Natomiast poruszona
                prze
                )
                ) zemnie niejako równolegle, głośna i wywołująca tak wiele kontrowersji kwestia
                ) kryteriów, które decydują o przyjęciu na aplikację, jest już sprawą wtórną.
                ) Jest owego blokowania dostępu zarówno objawem, jak i logicznym następstwem.
                ) Kto zatem na tym korzysta?
                ) Na pewno nie klienci. I to przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze ze
                względu
                )
                ) na to, że taka sytuacja, wbrew temu, co z uporem głoszą obrońcy korporacji,
                ) wcale nie gwarantuje im obsługi prawnej na wysokim poziomie. Mojego wywodu na
                ) ten temat nie chcę już powtarzać, mam nadzieję, iż nie ma takiej potrzeby.
                ) Zresztą sam przyznałeś, że „akurat w prawie ostatnio wystarczy rok zastoj
                ) u”.
                ) Rozumiem zatem, iż zgadzasz się ze mną, że nabyte kiedyś uprawnienia w żadnej
                ) mierze nie mogą stanowić dowodu czyjejś fachowości. A wszak brak konkurencji
                do
                )
                ) podnoszenia kwalifikacji jakoś specjalnie nie motywuje. Tylko nie wmawiaj mi
                ) przy tej okazji, że chcę dopuścić do zawodu ludzi bez jakiegokolwiek
                ) przygotowania. Przecież na litość boską, w samej aplikacji nie widzę niczego
                ) zdrożnego! Wręcz przeciwnie - bardzo dobrze, że trzeba się dodatkowo
                kształcić.
                )
                ) Zwracam jedynie uwagę, że nie można tej okoliczności wykorzystywać do
                planowego
                )
                ) ograniczania liczby osób wykonujących zawód. Jeżeli ludzie chcą się
                kształcić,
                ) to trzeba im to umożliwić. A że chętnych jest zbyt wielu i stwarza to kłopoty
                ) techniczne? No mój Boże, ja nie twierdzę, że mam na wszystko gotowe recepty!
                ) Jeżeli jest problem, to trzeba go próbować rozwiązać, a nie udawać, że nie
                ) istnieje.
                ) Drugą niekorzystną dla klientów konsekwencję obecnego systemu naboru stanowią
                ) naturalnie ceny usług prawniczych. Wydaje się kwestią nie podlegającą
                dyskusji,
                )
                ) że wraz ze wzrostem konkurencji można spodziewać się spadku cen. Odnoszę
                ) wrażenie, że w tym punkcie jesteśmy zgodni: &
                • Gość: zdenek.kl Litości:) IP: *.torun.dialup.inetia.pl 17.07.03, 02:43
                  Pozostaje mi mieć nadzieję, iż panów Marko i Marcusa łączy jedynie zawód. Z
                  panem Marko polemiki się nie podejmuję. Przykro mi, ale szkoda czasu, sił i
                  nerwów. Nie chcę być przesadnie niegrzeczny, więc poprzestanę na stwierdzeniu,
                  iż nie jestem pewien, czy w Twoim przypadku w ogóle istnieje jakaś granica
                  odporności na argumenty. Swoje cudaczne teorie powtarzasz z takim uporem,
                  jakbyś rzeczywiście uwierzył, że sposób rozumowania tak wybitnej jednostki
                  przekracza możliwości umysłowe zwykłego śmiertelnika.

                  Natomiast Marcusa proszę o wyrozumiałość. Wczoraj trochę mnie zmogło i w
                  końcówce wypowiedzi musiałem sobie pozwolić na pewne skróty. Wyszło jak wyszło,
                  ale chyba z grubsza wiadomo, co chciałem powiedzieć. Naprawianie świata to
                  jednak ciężkie zajęcie:) A w końcu w tym życiu - przynajmniej od czasu do
                  czasu - trzeba zrobić coś jeszcze.

                  Pozdrawiam. Obu panów, rzecz jasna;)
              • Gość: Marcus Polemika - proszę bardzo! IP: 195.117.125.* 17.07.03, 08:23
                Gość portalu: zdenek.kl napisał(a):

                ) No cóż, cieszę się, że wiele spraw postrzegamy podobnie
                (chociażby kwestię
                ) pożytków płynących z nauki:)). Tyle że z tych samych
                obserwacji nie zawsze
                ) wyciągamy jednakowe wnioski.

                Rezerwoję sobie prawo do własnych poglądów, myślenia,
                argumentowania:-)))

                ) Wybacz, że tym razem pozwolę sobie na bardziej ogólną
                odpowiedź. Wprawdzie
                ) pastwienie się nad poszczególnymi sformułowaniami bywa
                zabawne, czasami nawet
                ) efektowne, ale dyskusja staje się wtedy cokolwiek mętna. A
                przecież o sedno
                ) sprawy idzie, a nie o to – mówiąc kolokwialnie – kto komu
                dokopie.
                ) Może raz jeszcze spróbujmy ustalić, o co się spieramy. Według
                mnie, najprościej
                )
                ) rzecz ujmując, chodzi o odpowiedź na dwa zasadnicze pytania:
                czy korporacje
                ) prawnicze rzeczywiście blokują dostęp do zawodu, a jeśli tak,
                to komu lub czemu
                )
                ) to służy?
                ) Przyznaję, że tak sformułowane zdanie już samo w sobie zawiera
                sugestię, iż na
                ) pierwsze pytanie skłonny jestem udzielić odpowiedzi
                twierdzącej. Nie jestem
                ) prawnikiem i siłą rzeczy moja wiedza na ten temat pochodzi z
                drugiej ręki.
                ) Opieram się wyłącznie na relacjach innych, jak sądzę osób
                bezpośrednio
                ) zainteresowanych. Zresztą między innymi na Twoich. Ty co
                prawda twierdzisz, że
                ) na aplikację „wielu się jednak dostaje”, a rzekome blokowanie
                dostę
                ) pu to
                ) jedynie „stawianie wysokiego progu wymagań”, to jednak odnoszę
                wraż
                ) enie, że i w
                ) Twoich wypowiedziach pobrzmiewa gdzieś pogląd, iż właściwie
                byłoby lepiej,
                ) gdyby radców i adwokatów nie było zbyt wielu (no bo gdy
                przyjdzie walczyć o
                ) klienta, do tego jeszcze za mniejsze pieniądze, to już
                zupełnie zabraknie czasu
                )
                ) na podnoszenie kwalifikacji). Jeżeli się mylę, to najmocniej
                przepraszam.

                Mylisz się w sposób oczywisty a wrażenie jest bezzasadne. Jak w
                kazdym zawodzie jeśli wykonujących go jest zbyt wielu w miejsce
                zdrowej konkurencji pojawiają się upadłości, pauperyzacja
                merytoryczna i materialna, perfidne chwyty dla eliminowania
                konkurencji itp. Skąd doprawdy wniosek, że zyskują na tym
                klienci? Do pewnego momentu i owszem, tylko my jesteśmy już
                właśnie w tym momencie, o czym świadczy niejakie bezrobocie
                wśród radców prawnych (polecam bardzo pytanie na zasadzie
                dostępu do informacji publicznej do okręgowych izb radców
                prawnych). Błędne i z pewnością par excellence nieuczciwe było
                określanie z góry: przyjmiemy w tym roku tyl.ko 5 aplikantów.
                Albo jak u aplikantów: w tym roku nie robimy naboru. Tak było,
                choć w szczególności u adwokatów. Nie rozumiem jak możesz
                akceptować sytuację obniżania progów dostępności w miejsce
                istniejącego obecnie systemu. Mam złe zdanie o komisjach
                państwowych. Szczerze mówiąc udział przedstawicieli nauki i
                sędziów SN i NSA przy tłumach chętnych spowoduje perturbacje
                pracy sądów. Szczegół.

                ) Faktem jest, że nigdzie tego wprost nie napisałeś. Może jestem
                już nieco
                ) przewrażliwiony, ale w taki mniej więcej sposób argumentują
                swoje racje prawie
                )
                ) wszyscy obrońcy istniejącego systemu korporacyjnego. O tym
                dlaczego taki tok
                ) rozumowania uważam za błędny, a w konsekwencji zgoła
                szkodliwy, pisałem
                ) wcześniej dosyć obszernie.

                Tyle, że argmunetacja wolnorynkowa jest moim zdaniem właśnie
                szkodliwa. Rynek wolny, ale nie wariacki. Uregulowany.

                W tej chwili mniejsza z tym, kwestia ta dotyczy
                ) zresztą drugiego z postawionych na wstępie pytań. Istotny jest
                sam fakt, że
                ) taki argument pada. Oznacza to bowiem tyle, iż nawet sami
                obrońcy obecnych
                ) rozwiązań przyznają (choć nie zawsze wprost), że celowe
                ograniczanie liczby
                ) osób w zawodzie rzeczywiście ma miejsce. Do tego dochodzą
                naturalnie liczne
                ) relacje i opinie tych wszystkich, którzy czują się przez
                funkcjonujący system
                ) pokrzywdzeni, uważają się za ofiary układów, czy innych
                nieprawidłowości.

                Ależ ten mechanizm jest psychologiczny! Zapytajże więźniów za co
                siedzą. Oni naprawdę uważają, że są niewinni. Podcas aplkacji
                prowadziłem zajęcia z prawa w jednym z liceów. W pewnym momencie
                przyłapałem ucznkiów na oszustwie. To, że ściągali od siebie
                wzajemnie to drobiazg. Ale że ukradli cudzą własność
                intelektualną jest kryminalnym problemem. Czy wiesz jak mi
                argumentowano: w Polsce jest bieda to wszyscy muszą kraść. MUSZĄ
                rozumiesz. A morale? Zasady? Wiesz co było dalej - ponieważ
                zadanie nie zostało zrobione postawiłem tym 6 osobom 1-ki
                (cząstkowe tylk, w koncy chodzi o nauczkę a nie zemstę).
                Zatelefonowała do mnie ich wychowawczyni z pretensjami. Użyty
                przez nią argument to cyt.: "skoro pan sądzi, że oni źle
                postapili to może tych na targowiskach z pirackimi płytami też
                należałoby karać?" Na moje dictum, że jest to przestępstwo
                paserwstwa oniemiała i odłożyła słuchawkę... Widzisz, to kwestia
                sposobu patrzenia. Dostałeś się: pewnie dałeś łapówkę lub masz
                znajomości, nie dostałem się, więc korporacje ograniczają dostęp
                do zawodu. A mnie nikt teraz nie chce uwierzyć, że nie mam
                tatusia. Nie nagłaśnia się szczęścia tych, którzy się dostali.
                Sam przyznajesz,że opierasz się o sfrustrowanych narzekających.

                ) Nie
                ) bardzo mam w tej chwili czas i ochotę grzebać w poszukiwaniu
                przykładów, ale
                ) przecież nie żyjesz w próżni i musiałeś chyba coś o tym
                słyszeć. W każdym bądź
                ) razie mnie jako osobę postronną może zastanawiać fakt, że o
                podobnych
                ) problemach wśród innych grup zawodowych nic się nie mówi.

                To proste! Nie ma mitu o rzekomej ich lukratywności per procura!

                Jeżeli przyjąć
                ) zdroworozsądkowe założenie, iż prawnicy nie padli ofiarą
                jakiegoś perfidnego
                ) spisku dziennikarzy, to nietrudno dojść do przekonania, że
                chyba jednak coś
                ) musi być na rzeczy. Naturalnie liczę się z tym, że część
                barwnych opowieści to
                ) jedynie wynik frustracji tych, którym się nie powiodło. Ale
                zauważ, że z takim
                ) samym dystansem mam prawo podchodzić do Twoich zapewnień (i
                tych wszystkich,
                ) którym się udało), iż o możliwości dostania się do zawodu
                decyduje jedynie
                ) kwestia przygotowania merytorycznego.
                ) Reasumując – uważam, że istnieje wystarczająco wiele
                przesłanek, bym mógł
                )
                ) sądzić, iż blokowanie dostępu do zawodu rzeczywiście ma
                miejsce. Zwracam przy
                ) tym uwagę, że rozumiem przez to jedynie sam fakt celowego
                ograniczania liczby
                ) osób, posiadających uprawnienia do wykonywania zawodu.
                Natomiast poruszona prze
                )
                ) zemnie niejako równolegle, głośna i wywołująca tak wiele
                kontrowersji kwestia
                ) kryteriów, które decydują o przyjęciu na aplikację, jest już
                sprawą wtórną.

                Wcale nie! Argumentem pobocznym jest zdolność (finansowa)
                korporacji do szkolenia dużej liczby aplikantów. Taka zdolnośc
                jest niezwykle ograniczona, a przyjęcie znacznej liczby może
                prowokować wzrost kosztów aplikacji (kolejny powód do larum).
                Koniecznośc wynajęcia sal, wzrost płac wykładowców (wierz mi im
                większeaudytorium tym gorzej się z nim pracuje) itp. Pomijasz
                bardzo zgrabnie pewne fakty. Chcę wierzyć, że z niewiedzy.

                ) Jest owego blokowania dostępu zarówno objawem, jak i logicznym
                następstwem.
                ) Kto zatem na tym korzysta?
                ) Na pewno nie klienci. I to przynajmniej z dwóch powodów. Po
                pierwsze ze względu
                )
                ) na to, że taka sytuacja, wbrew temu, co z uporem głoszą
                obrońcy korporacji,
                ) wcale nie gwarantuje im obsługi prawnej na wysokim poziomie.
                Mojego wywodu na
                ) ten temat nie chcę już powtarzać, mam nadzieję, iż nie ma
                takiej potrzeby.
                ) Zresztą sam przyznałeś, że „akurat w prawie ostatnio wystarczy
                rok zastoj
                ) u”.
                ) Rozumiem zatem, iż zgadzasz się ze mną, że nabyte kiedyś
                uprawnienia w żadnej
                ) mierze nie mogą stanowić dowodu czyjejś fachowości. A wszak
                brak konkurencji do
                )
                ) podnoszenia kwalifikacji jakoś specjalnie nie motywuje. Tylko
                nie wmawiaj mi
                ) przy tej okazji, że chcę dopuścić do zawodu ludzi b
                • Gość: zdenek.kl Załamuję ręce:) IP: *.torun.dialup.inetia.pl 18.07.03, 02:28
                  O naiwności!!! Jeszcze wczoraj skłonny byłem dopatrywać się istotnych różnic
                  między obu panami M. Ba, wydawało mi się nawet, że zmierzamy do jakiegoś
                  rozsądnego kompromisu. A tu taki pasztet! Szkoda.
                  Sam już nie wiem, czy Ty naprawdę nie jesteś w stanie zrozumieć tego, co ja
                  piszę, zrozumieć nie chcesz, czy jedynie udajesz, że tego nie rozumiesz:

                  > ) odnoszę wrażenie, że i w
                  > ) Twoich wypowiedziach pobrzmiewa gdzieś pogląd, iż właściwie
                  > ) byłoby lepiej,
                  > ) gdyby radców i adwokatów nie było zbyt wielu (no bo gdy
                  > ) przyjdzie walczyć o
                  > ) klienta, do tego jeszcze za mniejsze pieniądze, to już
                  > ) zupełnie zabraknie czasu
                  > ) na podnoszenie kwalifikacji). Jeżeli się mylę, to najmocniej
                  > ) przepraszam.

                  > Mylisz się w sposób oczywisty a wrażenie jest bezzasadne. Jak w
                  > kazdym zawodzie jeśli wykonujących go jest zbyt wielu w miejsce
                  > zdrowej konkurencji pojawiają się upadłości, pauperyzacja
                  > merytoryczna i materialna, perfidne chwyty dla eliminowania
                  > konkurencji itp.

                  Jeżeli to jest dla Ciebie zbyt trudne i nie dostrzegasz w tej wymianie zdań
                  żadnej niedorzeczności, to może przetłumaczę Ci to na prostszy język:
                  - Odnoszę wrażenie, że Twoim zdaniem na wierzbach rosną gruszki.
                  - Mylisz się w sposób oczywisty a wrażenie jest bezzasadne. Przecież wiadomo,
                  że na wierzbach rosną gruszki!
                  No jakiś koszmar. Tak się po prostu rozmawiać nie da. A to jedynie przykład.
                  Ogólnie znowu odnoszę wrażenie, że nadajemy na innych falach.
                  Ale co tam, przecież Ty plączesz się nawet w swoich własnych wywodach:

                  1.
                  > Jak w
                  > kazdym zawodzie jeśli wykonujących go jest zbyt wielu w miejsce
                  > zdrowej konkurencji pojawiają się upadłości, pauperyzacja
                  > merytoryczna i materialna, perfidne chwyty dla eliminowania
                  > konkurencji itp.

                  2.
                  > Podcas aplkacji
                  > prowadziłem zajęcia z prawa w jednym z liceów. W pewnym momencie
                  > przyłapałem ucznkiów na oszustwie. To, że ściągali od siebie
                  > wzajemnie to drobiazg. Ale że ukradli cudzą własność
                  > intelektualną jest kryminalnym problemem. Czy wiesz jak mi
                  > argumentowano: w Polsce jest bieda to wszyscy muszą kraść. MUSZĄ
                  > rozumiesz. A morale? Zasady? Wiesz co było dalej - ponieważ
                  > zadanie nie zostało zrobione postawiłem tym 6 osobom 1-ki
                  > (cząstkowe tylk, w koncy chodzi o nauczkę a nie zemstę).
                  > Zatelefonowała do mnie ich wychowawczyni z pretensjami. Użyty
                  > przez nią argument to cyt.: "skoro pan sądzi, że oni źle
                  > postapili to może tych na targowiskach z pirackimi płytami też
                  > należałoby karać?" Na moje dictum, że jest to przestępstwo
                  > paserwstwa oniemiała i odłożyła słuchawkę...

                  I niby co z tego wszystkiego ma wynikać? Że prawnicy nie uciekają się
                  do „perfidnych chwytów dla wyeliminowania konkurencji” tylko dlatego, że na
                  razie nie muszą? „A morale? Zasady?” Czyżbyś i Ty uważał, że uczciwi są tylko
                  ci, których na to stać? Niby oburza Cię taka mentalność u innych, ale
                  jednocześnie zdajesz się twierdzić, że ten „wariacki wolny rynek” niechybnie
                  spowoduje taką samą degrengoladę wśród prawników. Wizja rzeczywiście ponura.
                  Niemniej mnie w tym wszystkim najbardziej przeraża to, że do takiej konstatacji
                  dochodzi właśnie prawnik. Żałosne. Zapewniam Cię, że dawno już przestałem być
                  niepoprawnym idealistą, ale możesz mi wierzyć - na tym świecie nie brakuje
                  zarówno ludzi biednych a uczciwych, jak i bogatych łajdaków. Bo mój Panie etyka
                  i moralność to nie są pojęcia, które człowiek przyswaja sobie w niedzielnej
                  szkółce.

                  W tej sytuacji doprawdy nie widzę sensu, by dłużej kontynuować tę bezowocną
                  dyskusję. Zresztą bezowocną głównie dla Was, Panowie prawnicy. Ja przynajmniej
                  miałem okazję poczynić kilka pouczających obserwacji. Przede wszystkim
                  utwierdziliście mnie Panowie w przekonaniu, że obrońców systemu korporacyjnego
                  cechuje przerażający cynizm i – co tu dużo mówić - zwykła obłuda. Pod
                  płaszczykiem troski o poziom usług i dobro klienta skrywacie własną
                  interesowność, strach przed konkurencją, spadkiem dochodów i bezrobociem. Mocne
                  to słowa, ale i brutalna jest prawda o Was samych. Obaj Panowie stanowicie żywe
                  dowody absurdalności obecnego systemu naboru do zawodu. Nie chciałbym być
                  kiedykolwiek zmuszony do korzystania z usług prawników, którzy rozumują i
                  argumentują w taki sposób. Żeby móc kogoś skutecznie reprezentować nie
                  wystarczy znajomość przepisów (tych akurat na piątkę może się wykuć każdy).
                  Potrzebna jest jeszcze umiejętność logicznego myślenia, sensownego formułowania
                  wniosków i czytelnego prezentowania swoich racji.

                  Teraz wreszcie mam całkowitą pewność, że tu na alarm bić trzeba i obecny system
                  zmienić czym prędzej!!!
    • Gość: MaciekS Boja sie konkurencji. IP: *.mad.east.verizon.net 11.07.03, 04:39
      Przestana jezdzic dobrymi samochodami i posaidac wille. W koncu
      prawnik to zawod jak kazdy inny po studiach tylko ze te baranki
      Boze nie chca dopuscic tej mysli.

      Jak bedzie konkurencja to i ceny spadna... no ale cwaniacy
      obwarowani jakimis glupkowatymi przepisami nie zarobia tak jak
      dawniej.

      Przepraszam, ale mi wystarczyly studia i obrona pracy by
      wykonywac zawod na poziomie mgr inz. Po coz jakies "dopuszczenia
      dla absolwentow prawa? Wystarczy dyplom i praktyka jak w wielu
      innych zawodach. Nie gardzmy i nie ponizajmy jakoscia studiow
      ktore maja przygotowac do zawodu. Po co nam jeszcz jakies uklady
      z cwaniakami ktorzy nie pozwalaja wykonywac zawodu bez
      specjalnych powodow?

      Ostatnio pojawil sie taki dowcip o studencie i profesorze:


      "Poszedl zdawac student egzamin. Zdaje, zdaje, meczy sie meczy,
      ale cos mu to nie wychodzi. Profesor coraz bardziej wnerwiony,
      widzi ze student nie kumaty i chce go oblac. Ale student nie
      daje zawygrana i prosi o druga szanse. Na co profesor odpowiada:
      -No dobra. Dam panu druga szanse. Jesli odpowie pan na jedno
      moje pytanie to pan zdal. Prosze mi powiedziec: Kto to jest
      STUDENT? Po czym student z usmiechem na twarzy odpowiada:
      - No wiec STUDENT to mloda osoba, która dazy do zdobycia wiedzy
      itd. itp.
      Na co profesor tak patrzy i mówi:
      - Otóz nie. Student, to takie male gowno co plywa po wielkim
      szambie i z trudnoscia próbuje doplynac do wyspy zwanej MAGISTER.
      Student wkurzony nie wie co powiedziec. Profesor chce wpisac
      pale,na co student sie odzywa:
      -To niech mi pan profesor powie kto to jest PROFESOR?
      Profesor usmiechnal sie i zaczal mowic ze
      profesor, to starsza osoba bardzo inteligentna i tak dalej.
      Student spojrzal i mowi:
      - Otóz nie. PROFESOR to bylo kiedys takie male gowno plywajace
      po wielkim szambie, z trudem doplynelo do wyspy MAGISTER,
      posiedzialo, znudzilo mu sie, z trudem doplynalo do wyspy zwanej
      PROFESOR i teraz siedzi i robi fale zeby te inne gowna nie
      doplynely!"


      Cos mi sie zdaje ze to pasuje bardzo do naszych adwokatow i
      prawnikow "zrzeszonych".


      Pozdrawiam
      • Gość: Marcus Ja się akurat nie boję IP: 195.117.125.* 11.07.03, 08:27
        > Przestana jezdzic dobrymi samochodami i posaidac wille. W koncu
        > prawnik to zawod jak kazdy inny po studiach tylko ze te baranki
        > Boze nie chca dopuscic tej mysli.

        Bo myśl ta jest demagogiczna. Po pierwsze: tak naprawdę mówisz o
        wąskiej grupie tuzów, którzy ogromny sukces finansowy mogą
        odnieść w każdym zawodzie i w każdym tacy są. Innych po prostu
        nie dostrzegasz. Po drugie: jesteś prostak bo znieważanie
        epitetami kogokolwiek stawia Cię w jednym rzędzie z Lepperami i
        innymi chamami.

        > Jak bedzie konkurencja to i ceny spadna... no ale cwaniacy
        > obwarowani jakimis glupkowatymi przepisami nie zarobia tak jak
        > dawniej.

        Zarobią lepiej na procesach odszkodowawczych przeciwko doradcom.
        Nie wszystkim, daleki jestem od generalizacji. Jednak projekt
        doradzania zaraz po studiach to wpuszczanie harcerzy na pole
        minowe. Nibymają mundurki, ale to jeszcze nie wiedza o
        rozbrajaniu min. Tu akurat prawnych...

        > Przepraszam, ale mi wystarczyly studia i obrona pracy by
        > wykonywac zawod na poziomie mgr inz. Po coz
        jakies "dopuszczenia
        > dla absolwentow prawa? Wystarczy dyplom i praktyka jak w wielu
        > innych zawodach. Nie gardzmy i nie ponizajmy jakoscia studiow
        > ktore maja przygotowac do zawodu. Po co nam jeszcz jakies
        uklady
        > z cwaniakami ktorzy nie pozwalaja wykonywac zawodu bez
        > specjalnych powodow?

        Ależ Ty tego nie wiesz! Jesteś tylko przekonany bo tak się mówi
        i slyszy, ale bez racjonalnych przesłanek. I zapominasz
        samorządzie zawodowym architektów projektantów dla przykładu
        (nie pamiętam wszystkich czterech grup uprawnień zawodowych w
        budownictwie). Nie pójdę do mgra inż. po studiach zaprojektować
        domu i pójdę do doradcy z kwestią czymnie wyeksmitują z
        mieszkania. Takie są realia. Na upartego leszpy ten egzamin
        państwowy. Zastanówcie się jednak: nie majuż limitów liczbowych
        przyjęć, tylko wysokie wymagania punktowe,które niekażdy jest w
        stanie spełnić bo nie ma WIEDZY! I wtedy zakłada stowarzyszenie
        frustratów dla chwycenia za serce naiwnych nazwane Fair Play.
        Fair... ale nie wobec klientów, których na takie pole minowe się
        wciąga bo taniej. Po sprawie jednak trzeba będzie
        powiedzieć "tańsze mięso psi jedzą..." Znacie to przysłowie?

        > Ostatnio pojawil sie taki dowcip o studencie i profesorze:
        > "Poszedl zdawac student egzamin. Zdaje, zdaje, meczy sie meczy,
        > ale cos mu to nie wychodzi. Profesor coraz bardziej wnerwiony,
        > widzi ze student nie kumaty i chce go oblac. Ale student nie
        > daje zawygrana i prosi o druga szanse. Na co profesor
        odpowiada:
        > -No dobra. Dam panu druga szanse. Jesli odpowie pan na jedno
        > moje pytanie to pan zdal. Prosze mi powiedziec: Kto to jest
        > STUDENT? Po czym student z usmiechem na twarzy odpowiada:
        > - No wiec STUDENT to mloda osoba, która dazy do zdobycia
        wiedzy
        > itd. itp.
        > Na co profesor tak patrzy i mówi:
        > - Otóz nie. Student, to takie male gowno co plywa po wielkim
        > szambie i z trudnoscia próbuje doplynac do wyspy zwanej
        MAGISTER.
        > Student wkurzony nie wie co powiedziec. Profesor chce wpisac
        > pale,na co student sie odzywa:
        > -To niech mi pan profesor powie kto to jest PROFESOR?
        > Profesor usmiechnal sie i zaczal mowic ze
        > profesor, to starsza osoba bardzo inteligentna i tak dalej.
        > Student spojrzal i mowi:
        > - Otóz nie. PROFESOR to bylo kiedys takie male gowno
        plywajace
        > po wielkim szambie, z trudem doplynelo do wyspy MAGISTER,
        > posiedzialo, znudzilo mu sie, z trudem doplynalo do wyspy
        zwanej
        > PROFESOR i teraz siedzi i robi fale zeby te inne gowna nie
        > doplynely!"

        Nie chce mi się komentować ani błędów językowych, ani
        kolokwializmów ani poziomu tego dowcipu. Jeśli śmieszy Cię to
        masz umysłowość nie pozwalającą zrozumieć o czym piszę...

        > Cos mi sie zdaje ze to pasuje bardzo do naszych adwokatow i
        > prawnikow "zrzeszonych".

        Moim zdaniem bardziej do autora komentowanej wypowiedzi...

        > Pozdrawiam

        W miejsce wyrazów szacunku jedynie wyrazy...
        • Gość: pete Re: Ja się akurat nie boję IP: *.eflservice.pl / 10.10.10.* 11.07.03, 12:42
          Gość portalu: Marcus napisał(a):

          > > Przestana jezdzic dobrymi samochodami i posaidac wille. W koncu
          > > prawnik to zawod jak kazdy inny po studiach tylko ze te baranki
          > > Boze nie chca dopuscic tej mysli.
          >
          > Bo myśl ta jest demagogiczna. Po pierwsze: tak naprawdę mówisz o
          > wąskiej grupie tuzów, którzy ogromny sukces finansowy mogą
          > odnieść w każdym zawodzie i w każdym tacy są. Innych po prostu
          > nie dostrzegasz. Po drugie: jesteś prostak bo znieważanie
          > epitetami kogokolwiek stawia Cię w jednym rzędzie z Lepperami i
          > innymi chamami.
          >
          > > Jak bedzie konkurencja to i ceny spadna... no ale cwaniacy
          > > obwarowani jakimis glupkowatymi przepisami nie zarobia tak jak
          > > dawniej.
          >
          > Zarobią lepiej na procesach odszkodowawczych przeciwko doradcom.
          > Nie wszystkim, daleki jestem od generalizacji. Jednak projekt
          > doradzania zaraz po studiach to wpuszczanie harcerzy na pole
          > minowe. Nibymają mundurki, ale to jeszcze nie wiedza o
          > rozbrajaniu min. Tu akurat prawnych...
          >
          > > Przepraszam, ale mi wystarczyly studia i obrona pracy by
          > > wykonywac zawod na poziomie mgr inz. Po coz
          > jakies "dopuszczenia
          > > dla absolwentow prawa? Wystarczy dyplom i praktyka jak w wielu
          > > innych zawodach. Nie gardzmy i nie ponizajmy jakoscia studiow
          > > ktore maja przygotowac do zawodu. Po co nam jeszcz jakies
          > uklady
          > > z cwaniakami ktorzy nie pozwalaja wykonywac zawodu bez
          > > specjalnych powodow?
          >
          > Ależ Ty tego nie wiesz! Jesteś tylko przekonany bo tak się mówi
          > i slyszy, ale bez racjonalnych przesłanek. I zapominasz
          > samorządzie zawodowym architektów projektantów dla przykładu
          > (nie pamiętam wszystkich czterech grup uprawnień zawodowych w
          > budownictwie). Nie pójdę do mgra inż. po studiach zaprojektować
          > domu i pójdę do doradcy z kwestią czymnie wyeksmitują z
          > mieszkania. Takie są realia. Na upartego leszpy ten egzamin
          > państwowy. Zastanówcie się jednak: nie majuż limitów liczbowych
          > przyjęć, tylko wysokie wymagania punktowe,które niekażdy jest w
          > stanie spełnić bo nie ma WIEDZY! I wtedy zakłada stowarzyszenie
          > frustratów dla chwycenia za serce naiwnych nazwane Fair Play.
          > Fair... ale nie wobec klientów, których na takie pole minowe się
          > wciąga bo taniej. Po sprawie jednak trzeba będzie
          > powiedzieć "tańsze mięso psi jedzą..." Znacie to przysłowie?
          >
          > > Ostatnio pojawil sie taki dowcip o studencie i profesorze:
          > > "Poszedl zdawac student egzamin. Zdaje, zdaje, meczy sie meczy,
          > > ale cos mu to nie wychodzi. Profesor coraz bardziej wnerwiony,
          > > widzi ze student nie kumaty i chce go oblac. Ale student nie
          > > daje zawygrana i prosi o druga szanse. Na co profesor
          > odpowiada:
          > > -No dobra. Dam panu druga szanse. Jesli odpowie pan na jedno
          > > moje pytanie to pan zdal. Prosze mi powiedziec: Kto to jest
          > > STUDENT? Po czym student z usmiechem na twarzy odpowiada:
          > > - No wiec STUDENT to mloda osoba, która dazy do zdobycia
          > wiedzy
          > > itd. itp.
          > > Na co profesor tak patrzy i mówi:
          > > - Otóz nie. Student, to takie male gowno co plywa po wielkim
          > > szambie i z trudnoscia próbuje doplynac do wyspy zwanej
          > MAGISTER.
          > > Student wkurzony nie wie co powiedziec. Profesor chce wpisac
          > > pale,na co student sie odzywa:
          > > -To niech mi pan profesor powie kto to jest PROFESOR?
          > > Profesor usmiechnal sie i zaczal mowic ze
          > > profesor, to starsza osoba bardzo inteligentna i tak dalej.
          > > Student spojrzal i mowi:
          > > - Otóz nie. PROFESOR to bylo kiedys takie male gowno
          > plywajace
          > > po wielkim szambie, z trudem doplynelo do wyspy MAGISTER,
          > > posiedzialo, znudzilo mu sie, z trudem doplynalo do wyspy
          > zwanej
          > > PROFESOR i teraz siedzi i robi fale zeby te inne gowna nie
          > > doplynely!"
          >
          > Nie chce mi się komentować ani błędów językowych, ani
          > kolokwializmów ani poziomu tego dowcipu. Jeśli śmieszy Cię to
          > masz umysłowość nie pozwalającą zrozumieć o czym piszę...
          >
          > > Cos mi sie zdaje ze to pasuje bardzo do naszych adwokatow i
          > > prawnikow "zrzeszonych".
          >
          > Moim zdaniem bardziej do autora komentowanej wypowiedzi...
          >
          > > Pozdrawiam
          >
          > W miejsce wyrazów szacunku jedynie wyrazy...

          Marcus , mówisz do rzeczy
          tylko jedna rzecz ci umyka
          na aplikację możesz dostać się
          ( niezależnie jaką )
          tylko po znajomości ( mówię to na przykładzie wrocławia )
          i w tym tkwi cały problem
          • Gość: Marcus Re: Ja się akurat nie boję IP: 195.117.125.* 11.07.03, 13:49
            Nie wiem jak we Wrocławiu. Ja jestem z Północy kraju. Nie mam w
            rodzinie prawników, a nawet niewiele jest osób z wyższym
            wykształceniem. Nie mam żadnych znajomości (nie zostałem
            adoptowany, nie należę do żadnej partii). Dostałem się (za
            drugim razem, ale zawsze) na aplikację, skończyłem z wynikiem
            bardzo dobrym i podobno nienajgorzej sobie radzę. Jestem żywym
            zaprzeczeniem tego twierdzenia. Spośród 30 osó na moim roku był
            tylko jeden syn radcy prawnego i jedna córka sędzi. Inni byli
            spoza układu a i ci dwoje byli wyjątkowo dobrzy merytorycznie.
            Naprawdę. To nie ich wina, że rodzice też po prawie.
            Dlaczego nikt nie czepia się górników czy rolników, że ich
            dzieci chcą dziedziczyć zawód? Nie trafia do mnie ta nagonka!
    • here.tyk trochę szerzej na ten temat 11.07.03, 08:11
      Demokratyczne państwo nie ma szczególnych zabezpieczeń chroniących przed
      przechwytywaniem urządzeń publicznych przez różne grupy interesu, a jest na
      takie przechwycenie szczególnie podatne. Powstają wskutek tego rakowate
      regulacje i patologiczne instytucje zabezpieczające interesy wąskich grup, a
      obciążające ogół. Poszczególne kawałki państwa zaczynają służyć różnym grupom
      interesu w sposób nieskoordynowany, nieracjonalny i zawsze kosztowny.
      Polega to na tym, że jakaś grupa, na przykład kilku uczonych od astrologii,
      odwołując się oczywiście do dobra publicznego i żywotnych interesów państwa,
      przeforsowuje prawo, zgodnie z którym każdy pracownik musi mieć sporządzany
      corocznie horoskop, który uchroni i jego, i pracodawcę, rodzinę, i całe
      przecież państwo przed skutkami wypadków przy pracy, których to wypadków dzięki
      horoskopowi będzie można w większości uniknąć. W uzasadnieniu ustawy
      przedstawiana jest oczywiście skala wy-stępujących dotychczas wypadków,
      szacowane ich koszty społeczne oraz obiecywane korzyści wynika-jące
      powszechnego astrologicznego zabezpieczenia pracy.
      Dla zagwarantowania jakości tego zabezpieczenia autorzy pomysłu proponują
      zwykle utworzenie no-wego urzędu, który oczywiście sami obsadzą czy wskazanie
      istniejącej i kontrolowanej przez siebie izby lub cechu czy innej organizacji,
      która dbać będzie o tę jakość. Instytucja ta będzie pasożytować na astrologach –
      pobierając od nich opłaty za prawo wykonywania zawodu, na pracownikach i
      pracodaw-cach – zmuszając ich finansowania horoskopów, i na kontrolerach
      państwowych – dokładając im pracy przy nowych kontrolach.
      Faktyczne korzyści osiągane przez pomysłodawców, w tym wypadku opłaty
      astrologów za certyfikację, stanowią zazwyczaj mały procent całych kosztów
      społecznych, które są nie mniejsze niż sumaryczna cena sporządzanych co rok
      horoskopów. Tańsza dla państwa byłaby dożywotnia lub nawet dziedziczna renta
      dla zmyślnych autorów prawa w wysokości dwukrotnych czy nawet pięciokrotnych
      korzyści, jakie mogliby osiągnąć z certyfikacji – taki haracz za powstrzymanie
      się od inicjatywy prawodawczej. Innowatorów jest jednak wielu, a opłacanie
      przez państwo haraczu jest trudne do uzasadnienia, jakoś łatwiej się zgodzić na
      obowiązkowe szkolenia BHP, badania lekarskie, przeglądy kominiarskie, stra-
      żackie, audyty finansowe, społeczne czy ekologiczne, inspekcje, kontrole itp.
      Powstawaniu i trwałości patologicznych urządzeń społecznych bardzo sprzyja
      zabobon profesjonali-zmu, zgodnie z którym specjalista, dajmy na to – lekarz
      jest bardziej kompetentny i właściwy do kształ-towania ustroju państwa w
      zakresie zdrowia niż pacjenci. No to kształtuje, tyle że mając na względzie
      bardziej potrzeby własne niż pacjentów, czemu i trudno się dziwić.
      Mamy w konsekwencji szpitale i przychodnie dla lekarzy, szkoły dla nauczycieli,
      uczelnie dla uczo-nych, urzędy dla urzędników, drogi dla drogowców, gazety dla
      dziennikarzy, rolnictwo dla rolników, prawo dla prawników, rachunkowość dla
      księgowych, a przy okazji sejm dla posłów i rząd dla mini-strów. Ustrój ten
      oczywiście w małym stopniu służy szeregowym specjalistom czy biurokratom, oni
      są tylko armią, którą elity ich zawodów prowadzą na bój z innymi elitami o
      wielkość kawałka państwa do podziału. Przegrani są także oni, nie tylko ich
      klienci. Są zresztą najczęściej nieświadomymi uczestni-kami pasożytnictwa lub
      podlegają ogłupiającej indoktrynacji w ramach tak zwanej etyki zawodowej.
      Trudno już wskazać w państwie obszary niezainfekowane. Tym bardziej trudno
      znaleźć centrum, które widziałoby całość i jakoś harmonizowało partykularyzmy.
      Całość jest widoczna, i to rzadko, w finan-sach publicznych, w których koszty
      pasożytnictwa są wprawdzie dobrze ukryte, ale suma ich skutków się w końcu
      ujawnia jako deficyt budżetowy. Drugi obszar, w którym objawy choroby są
      wyraźne, to spadek jakości życia społeczeństwa, a zwłaszcza jego zamożności,
      przebijający przez makijaż wskaźni-ków statystycznych.
      Pasożytnicze elity mało interesują się państwem i zazwyczaj nie dostrzegają
      całości jego spraw. To stwarza jakąś nadzieję na przyszłość – że zawłaszczone
      przez nie państwo stanie się tak kosztowne i dysfunkcjonalne, iż będzie
      musiało albo się otrząsnąć z pasożytów, albo zginąć, a w obliczu takiej per-
      spektywy władza staje się zwykle głucha na argumenty tak zwanych środowisk oraz
      retorykę elit.
      • Gość: tDT Re: trochę szerzej na ten temat IP: *.man.polbox.pl 11.07.03, 09:36
        dobre, swieta racja!!
        • here.tyk Re: trochę szerzej na ten temat 11.07.03, 10:29
          Więcej tego znajdziesz na forum prywatnym "Co po demokracji" w dziale
          społeczeństwo.
    • Gość: Izza Re: Czy usługi prawnicze mogą być tańsze? IP: 212.244.180.* 11.07.03, 09:01
      Jestem za!!w ten sposób skończyłoby się chore poplecznictwo na
      aplikacjach radcowskich i adwokackich. W dzisiajszych czasach,
      przy tak marnie napisanych ustawach i przy ich mnogości zwykły
      śmiertelnik nie jest w stanie sam sprostać nawet najprostszym
      procedurom urzędniczym i sądowym. W interesie wszystkich jest
      aby zapełnić lukę pomiedzy zarabiającymi krocie adwokatami
      (córkami i synami adwokatów)i radcami prawnymi (i ich
      rodzinami). Każdy kto skończy studia ma prawo pracować w swoim
      zawodzie, w Polsce adwokaci i radcowie pod płaszczykiem etyki
      zawodowej i kompetencji (ha,ha!) bronią swoich dochodów.
      Niech zdecyduje wolny rynek..jak w każdej dziedzinie.
      • Gość: tDT Re: Czy usługi prawnicze mogą być tańsze? IP: *.man.polbox.pl 11.07.03, 09:37
        przeciez to jest jakas kompletna mitologia z ta niemozliwoscia
        dostania sie na aplikacje, sam znam kilka (-nascie) osob, ktore
        sie dostaly bez plecow, wiec mozna. nie mowie ze obecny sposob
        rekrutacji jest dobry, ale nie ma co demonizowac
      • Gość: smk Re: Czy usługi prawnicze mogą być tańsze? IP: 81.21.202.* 11.07.03, 09:45
        Gość portalu: Izza napisał(a):

        > Każdy kto skończy studia ma prawo pracować w swoim
        > zawodzie,

        Tak po prostu? W jakim kraju tak jest?


        • Gość: Andrzej Czy usługi prawnicze mogą być tańsze? IP: *.acn.waw.pl 11.07.03, 09:55
          Gość portalu: smk napisał(a):

          > Gość portalu: Izza napisał(a):
          >
          > > Każdy kto skończy studia ma prawo pracować w swoim
          > > zawodzie,
          >
          > Tak po prostu? W jakim kraju tak jest?

          A co Pan myśli, że właśnie nie ma prawa pracowac jak ukończy
          studia, albo powinnien natychmiast podjąć pracę w innym
          zawodzie tak jak to powinien zrobić prawnik? Albo powinien
          przez 6 lat niepracowac wogóle zdając na rozmaite aplikacje?

          Pomysł ma sens jednak moim zdaniem trzecia korporacja prawnicza
          powinna mieć ustawę na podstawie, której działa, w której
          zostałyby zawarte normalne zapisy. Prawo o stowarzyszeniach to
          za mało. Inne rozwiązanie to gdyby była jedna lista
          uprawnionych prawników do wykonywania zawodu, i wybór
          korporacji do których prawnik może należeć. Nie powinno być
          przymusu należenia do korporacji, która zupełnie nie radzi
          sobie z sprawami etyki, i nie pozwala na to, aby jej członek
          był niezależny. A niezależność i moralność obok fachowości to
          podstawa w tym zawodzie.
          • Gość: smk Re: Czy usługi prawnicze mogą być tańsze? IP: 81.21.202.* 11.07.03, 10:01
            Gość portalu: Andrzej napisał(a):

            > Gość portalu: smk napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: Izza napisał(a):
            > >
            > > > Każdy kto skończy studia ma prawo pracować w swoim
            > > > zawodzie,
            > >
            > > Tak po prostu? W jakim kraju tak jest?
            >
            > A co Pan myśli, że właśnie nie ma prawa pracowac jak ukończy
            > studia, albo powinnien natychmiast podjąć pracę w innym
            > zawodzie tak jak to powinien zrobić prawnik?

            Proszę Pana, liczba prawników pracujących w zawodzie nie będących ani radcami
            ani adwokatami ani notariuszami (to zresztą grupa maleńka)jest znacznie wyższa
            od sumy członków wszystkich tych korporacji razem wziętych.
            Każda większa firma zatrudnia na etacie lub na zlecenie osoby na
            stanowiskach "prawnik" nie będących jednak ani radcami ani adwokatami.

            smk

            > Nie powinno być
            > przymusu należenia do korporacji

            Z tym trudno się zgodzić. Istotą korporacji zawodowych jest ich przymusiowość.
            To nie klub dyskusyjny, tylko samorząd zawodowy.

            , która zupełnie nie radzi
            > sobie z sprawami etyki, i nie pozwala na to, aby jej członek
            > był niezależny. A niezależność i moralność obok fachowości to
            > podstawa w tym zawodzie.

            Pewnie że tak. Z tego jednak wniopsek, że trzeba uzdrowić kwestie etyczne w
            korporacjach a nie wylewać dziecko z kąpielą.

            smk
            • Gość: Andrzej Czy usługi prawnicze mogą być tańsze? IP: *.acn.waw.pl 11.07.03, 10:26
              smk: Proszę Pana, liczba prawników pracujących w zawodzie nie będących ani
              radcami ani adwokatami ani notariuszami (to zresztą grupa maleńka)jest
              znacznie wyższa od sumy członków wszystkich tych korporacji razem wziętych.
              Każda większa firma zatrudnia na etacie lub na zlecenie osoby na
              stanowiskach "prawnik" nie będących jednak ani radcami ani adwokatami.

              A: Niewątpliwie więcej jest prawników wykonywujących zawód, nie będacych
              członkami korporacji niż w korporacji, i oznacza to stan nienoralny, ale stan
              ten polega głównie na tym, że po pierwsze rynek przyjął kilka razy więcej
              prawników niż łączna ilość członków obu korporacji. Po drugie osoby wykonujące
              zawód na etacie i w ramach działalności gosopdarczej w świetle przepisów ustaw
              korporacyjnych, tak jak to interpretują sądy działa bezprawnie. No więc mamy
              dużą ilość osób (o wiele większą niż liczba członków obu korporacji)
              zepchniętych niejako w sytuację wykonwyania zawodu, a nie dawania rękojmi
              wykonywania tego zawodu.

              > Nie powinno być
              > przymusu należenia do korporacji

              SKM:Z tym trudno się zgodzić. Istotą korporacji zawodowych jest ich
              przymusiowość.To nie klub dyskusyjny, tylko samorząd zawodowy.

              A: Ale jednocześnie nie związek zawodowy. Zaznaczam, że pisząc o przymusie
              miałem na myśli możność dokonania wyboru np. zdałem egzamin uprawniający do
              wykonywania zawodu i nie mam przymusu, aby wpisać się na listę radców czy
              adwoktów, a wybieram nową korporację - doradców prawnych.

              która zupełnie nie radzi
              > sobie z sprawami etyki, i nie pozwala na to, aby jej członek
              > był niezależny. A niezależność i moralność obok fachowości to
              > podstawa w tym zawodzie.

              SKM:Pewnie że tak. Z tego jednak wniopsek, że trzeba uzdrowić kwestie etyczne
              w korporacjach a nie wylewać dziecko z kąpielą.

              A: Niech Pan uzdrowi Pana Andrzeja Kalwasa i Panią Falęcką-Kwiatkowską, chodzi
              o to, że korporacje, które w sposób bezprany i amoralny chronią swoje prawa
              nie bardzo mogą być uzdrowione, chyba że zrezygnują z metod swoich działań. A
              trzeba sobie uświadomić, że rezygnacja z tych środków doprowadziłaby do
              likwidacji korporacji. Moim zdaniem równie dobrze można było chcieć uzdrowić
              PZPR. I też pisano niech najlepsi wstępują do partii! Problem w tym, że aby w
              partii zrobić karierę trzeba było przeciwstawić się wszystkim górnolotnym
              hasłom, gdyż partia ta miała gwarantować niedemokratyczną władzę kilku osobom
              w Polsce i na kremlu. Reasumując należy moim zdaniem podyskutować w sposób
              naukowy czym powinny być korporacje.
              • Gość: smk Re: Czy usługi prawnicze mogą być tańsze? IP: 81.21.202.* 11.07.03, 10:35
                Gość portalu: Andrzej napisał(a):

                > smk: Proszę Pana, liczba prawników pracujących w zawodzie nie będących ani
                > radcami ani adwokatami ani notariuszami (to zresztą grupa maleńka)jest
                > znacznie wyższa od sumy członków wszystkich tych korporacji razem wziętych.
                > Każda większa firma zatrudnia na etacie lub na zlecenie osoby na
                > stanowiskach "prawnik" nie będących jednak ani radcami ani adwokatami.
                >
                > A: Niewątpliwie więcej jest prawników wykonywujących zawód, nie będacych
                > członkami korporacji niż w korporacji, i oznacza to stan nienoralny, ale
                stan
                > ten polega głównie na tym, że po pierwsze rynek przyjął kilka razy więcej
                > prawników niż łączna ilość członków obu korporacji.

                ... nie zonacza natomiast, iżby był to rynek z gumy.


                Po drugie osoby wykonujące
                > zawód na etacie i w ramach działalności gosopdarczej w świetle przepisów
                ustaw
                > korporacyjnych, tak jak to interpretują sądy działa bezprawnie.

                Bez przesady! Jeśli już, to tylko w zakresie pokątnego doradztwa podatkowego,
                na pewno nie w zakresie zwykłego "in-house lawyering".


                > No więc mamy
                > dużą ilość osób (o wiele większą niż liczba członków obu korporacji)
                > zepchniętych niejako w sytuację wykonwyania zawodu, a nie dawania rękojmi
                > wykonywania tego zawodu.

                To prawda.


                > > Nie powinno być
                > > przymusu należenia do korporacji
                >
                > SKM:Z tym trudno się zgodzić. Istotą korporacji zawodowych jest ich
                > przymusiowość.To nie klub dyskusyjny, tylko samorząd zawodowy.
                >
                > A: Ale jednocześnie nie związek zawodowy. Zaznaczam, że pisząc o przymusie
                > miałem na myśli możność dokonania wyboru np. zdałem egzamin uprawniający do
                > wykonywania zawodu i nie mam przymusu, aby wpisać się na listę radców czy
                > adwoktów, a wybieram nową korporację - doradców prawnych.

                Na razie takiej nie ma. Szczerze mówiąc, nie wiem co uzasadniałoby powołanie
                takowej. Jużw tej chwili rozbicie "profesji" jest niezrozumiałe dla ludzi z
                zachodu, a tu jescze "stan trzeci"?

                >
                > która zupełnie nie radzi
                > > sobie z sprawami etyki, i nie pozwala na to, aby jej członek
                > > był niezależny. A niezależność i moralność obok fachowości to
                > > podstawa w tym zawodzie.
                >
                > SKM:Pewnie że tak. Z tego jednak wniopsek, że trzeba uzdrowić kwestie etyczne
                > w korporacjach a nie wylewać dziecko z kąpielą.
                >
                > A: Niech Pan uzdrowi Pana Andrzeja Kalwasa i Panią Falęcką-Kwiatkowską,
                chodzi
                > o to, że korporacje, które w sposób bezprany i amoralny chronią swoje prawa
                > nie bardzo mogą być uzdrowione, chyba że zrezygnują z metod swoich działań. A
                > trzeba sobie uświadomić, że rezygnacja z tych środków doprowadziłaby do
                > likwidacji korporacji. Moim zdaniem równie dobrze można było chcieć uzdrowić
                > PZPR. I też pisano niech najlepsi wstępują do partii! Problem w tym, że aby w
                > partii zrobić karierę trzeba było przeciwstawić się wszystkim górnolotnym
                > hasłom, gdyż partia ta miała gwarantować niedemokratyczną władzę kilku osobom
                > w Polsce i na kremlu. Reasumując należy moim zdaniem podyskutować w sposób
                > naukowy czym powinny być korporacje.

                Odnoszę wrażenie, że taka dyskusja od dawna się toczy, choć mogę się mylić.

                smk

                • Gość: Andrzej Czy usługi prawnicze mogą być tańsze? IP: *.acn.waw.pl 11.07.03, 10:54
                  SMK:... nie oznacza natomiast, iżby był to rynek z gumy.
                  A: Owszem rynek nie jest z gumy, ale korporacje nie mają żadnych podstaw, aby
                  akuratnie wymierzyć ile głów na rynku potrzeba. Poza tym jest kwestia ceny za
                  usługę, cena mniejsza popyt większy i odwrotnie.


                  > korporacyjnych, tak jak to interpretują sądy działa bezprawnie.

                  Bez przesady! Jeśli już, to tylko w zakresie pokątnego doradztwa podatkowego,
                  na pewno nie w zakresie zwykłego "in-house lawyering".

                  Doradcy Podatkowi mają problem, gdyż ich uprawnienia są wykonywane przez
                  zwykłych księgowych.I Pytanie czy zacząc z nimi wojne, a wojna to by była nie
                  tylko z księgowymi, ale i firmami czyli rynkiem pracy... In-house lawyer. Nie
                  mogą zgodzić się z poglądem, że jeźeli ktos ma firmę to jest bezprawny, a jako
                  in-house lawyer działa zgodnie z prawem. Ustawa o adwokaturze i radacach mówi
                  kto ma prawo świadczyć pomoc prawną i jest tam zawarta definicja pomocy
                  prawnej (bardzo szeroka). Moim zdaniem Pan M. Gomoła miał rację kiedy mówił,
                  ze korporacje mają w ręku przpisy karne tylko oględnie z nich korzystają.
                  Myśle, że z tego samego powodu co doradcy podatkowi...


                  > No więc mamy
                  > dużą ilość osób (o wiele większą niż liczba członków obu korporacji)
                  > zepchniętych niejako w sytuację wykonwyania zawodu, a nie dawania rękojmi
                  > wykonywania tego zawodu.

                  SKM: To prawda.

                  A: No i jaki z tego wniosek?


                  SKM: Na razie takiej nie ma. Szczerze mówiąc, nie wiem co uzasadniałoby
                  powołanie takowej. Jużw tej chwili rozbicie "profesji" jest niezrozumiałe dla
                  ludzi z zachodu, a tu jescze "stan trzeci"?

                  A: Ja też nie jestem za. Stan może być zresztą jeden, ale tylko różne izby
                  (inks). Proszę zwrócić uwagę, że nie można skreślić adwokata z listy, jeżeli
                  nie ma wyroku sądu, bo narusza się jego prawa podmiotowe. Tak więc zasady
                  etyki są bez sankcji. A niezgodne z zasadami etyki jest właśnie uczenie
                  klienta jak łamać prawo (jedno z większych źródeł dochodu członków
                  korporacji), aby być bezkarnym. Tak więc może gdyby była lista państwowa
                  prawników i adwokatury to można by wyrzucić z adwokatury, a z listy państwowej
                  skreślić po wyroku sądowym.

                  SKM:Odnoszę wrażenie, że taka dyskusja od dawna się toczy, choć mogę się
                  mylić.
                  A: A ja odnoszę wrażenie, że ktoś w trakcie tej dyskusji plecie same głupstwa,
                  aby podeprzec prawa korporacji to samowładztwa, a nie właśnie - samorządności.
                  • Gość: smk Re: Czy usługi prawnicze mogą być tańsze? IP: 81.21.202.* 11.07.03, 11:03
                    Gość portalu: Andrzej napisał(a):

                    > SMK:... nie oznacza natomiast, iżby był to rynek z gumy.
                    > A: Owszem rynek nie jest z gumy, ale korporacje nie mają żadnych podstaw, aby
                    > akuratnie wymierzyć ile głów na rynku potrzeba. Poza tym jest kwestia ceny za
                    > usługę, cena mniejsza popyt większy i odwrotnie.

                    Niestety tu nie ma prostej zależności. Decydują nawyki i przekonanie (już dziś
                    często nieprawdziwe) o rzekomo wysokich cenach usług prawniczych.

                    >
                    > > korporacyjnych, tak jak to interpretują sądy działa bezprawnie.
                    >
                    > Bez przesady! Jeśli już, to tylko w zakresie pokątnego doradztwa podatkowego,
                    > na pewno nie w zakresie zwykłego "in-house lawyering".
                    >
                    > Doradcy Podatkowi mają problem, gdyż ich uprawnienia są wykonywane przez
                    > zwykłych księgowych.I Pytanie czy zacząc z nimi wojne, a wojna to by była nie
                    > tylko z księgowymi, ale i firmami czyli rynkiem pracy... In-house lawyer. Nie
                    > mogą zgodzić się z poglądem, że jeźeli ktos ma firmę to jest bezprawny, a
                    jako
                    > in-house lawyer działa zgodnie z prawem.

                    Ja tez nie mogę się zgodzić i wcale tak nie twierdzę.


                    > > No więc mamy
                    > > dużą ilość osób (o wiele większą niż liczba członków obu korporacji)
                    > > zepchniętych niejako w sytuację wykonwyania zawodu, a nie dawania rękojmi
                    > > wykonywania tego zawodu.
                    >
                    > SKM: To prawda.
                    >
                    > A: No i jaki z tego wniosek?

                    Że należy wprowadzić jednolitą aplikację - jak w Niemczech.

                    >
                    >
                    > SKM: Na razie takiej nie ma. Szczerze mówiąc, nie wiem co uzasadniałoby
                    > powołanie takowej. Jużw tej chwili rozbicie "profesji" jest niezrozumiałe dla
                    > ludzi z zachodu, a tu jescze "stan trzeci"?
                    >
                    > A: Ja też nie jestem za. Stan może być zresztą jeden, ale tylko różne izby
                    > (inks)

                    ? jakie inks?

                    smk

                    • Gość: Andrzej Czy usługi prawnicze mogą być tańsze? IP: *.acn.waw.pl 11.07.03, 11:31
                      jakie inks?

                      inks of law. To ink means to sign a contract.
                      • Gość: Marcus Re: Czy usługi prawnicze mogą być tańsze? IP: 195.117.125.* 11.07.03, 14:05
                        Zgadzam się bardziej z Panem smk, który jest realistą bez
                        demagogii. Pan Andrzej posłużył się przykładem uzdrawiania PZPR,
                        niemożliwego z czym się zgadzam. Tylko proszę zważyć, co dało
                        nam przemianowanie się na SdRP i potem SLD? Wistocie metody są
                        te same. Pozostaje kwestią czasu może pięciu lat zmaknięcie
                        nowego zawodu doradców prawnych. Zawód jest trudny. I radcy i
                        adwokata (której to dychotomii jako radca gorąco się sprzeciwiam
                        właśnie ze względu na brak klarowności). U podłoża zresztą leży
                        pewna etatyzacja przed wojną (ślady w kodeksie handlowym -
                        adwokaci zatrudnieni w spółce nie mogli być członkami rad
                        nadzorczych, co dzisiaj nie jest możliwe).
                        Kwestia zarobków to oczywiście nie tylko rozporządzenie Ministra
                        Sprawiedliwości, ale i kwestia etyki. Jakoś jednak uznaje się
                        koniaki dla lekarzy (pracujących na publicznym sprzęcie w
                        prywatnych gabinetach w publicznych budynkach szpitalnych) za
                        zwyczajowe prezenty, a wypomina się całemu środowisku parę
                        mercedesów najlepszych (czo może najbogatszych) szczęściarzy.
                        tak naprawdę godzi się w takich jak ja, którzy chcą uczciwie
                        zawód wykonywać. I nie obdzierają nikogo ze skóry.
                        Uważam, że może naet należy obniżyć próg punktowy i zrobić w
                        trakcie kilka tak ostrych egzaminów, aby zostali najlepsi. Ci,
                        którzy odpadną oczywiści założą Fair Play 2, ale to nie moja
                        sprawa.
                        I zapominacie o pewnej kwestii (lub nie wiecie). W każdej
                        komisji egzaminacyjnej w korporacjach są przedstawiciele
                        Ministra Sprawiedliwości. I co poprawią tzw. egzaminy państwowe?
                        A zawodu otwierać nie należy bo to mit, że tak jest w USA. Jest
                        różnie w różnych stanach i chyba nigdy nikt nie działa całkiem
                        samodzielnie tuż po studiach.
                        Część forum w ogóle (nie piję tu do Panów smk i Andrzeja) to
                        jednak obrzucanie się frazesami, demagogia, populizm i
                        głęboooooooooka niewiedza o rzeczywistości...
                        Pozdrawiam
      • Gość: Marcus Załamuję ręce IP: 195.117.125.* 11.07.03, 13:51
        Po prostu się nie znasz, nic nie wiesz jak jest poza obiegowymi
        opiniami. Prawo nigdy nie będzie zrozumiałe dla wszystkich i
        tyle. Wygadujesz wierutne bzdury!
    • Gość: prawnicy? Re: Czy usługi prawnicze mogą być tańsze? IP: *.mpipks-dresden.mpg.de 11.07.03, 09:09
      "The Jews, I find are very, very selfish," President Harry S.
      Truman wrote in a 1947 diary that was recently discovered on the
      shelves of the
      Truman Library in Independence, Mo., and released by the National
      Archives yesterday.

      Written sporadically during a turbulent year of Truman's
      presidency, the diary contains about 5,500 words on topics
      ranging from the death of his
      mother to comic banter with a British aristocrat. But the most
      surprising comments were Truman's remarks on Jews, written on
      July 21, 1947,
      after the president had a conversation with Henry Morganthau, his
      Jewish treasury secretary. Morganthau called to talk about a
      Jewish ship in
      Palestine
    • wielki_czarownik I bardzo dobrze. 11.07.03, 09:27
      Rozwiązać te korporacje i dać szanse zdolnym, a nie dobrze urodzonym.
      • Gość: smk Re: I bardzo dobrze. IP: 81.21.202.* 11.07.03, 09:56
        wielki_czarownik napisał:

        > Rozwiązać te korporacje i dać szanse zdolnym, a nie dobrze urodzonym.

        Oczywiście. A zacząć od lekarzy - trzeba dac szansę każdemu. Na początek niech
        będzie mógł być chirurgiem każdy kto skończy studia medyczne. Wolna konkurencja
        zadecyduje. Potem możnaby dopuścić ludzi po dowolnych studiach, a jeśli to się
        sprawdzi (a na pewno się sprawdzi, bo wolny rynek ureguluje wszystko), lekarzem
        będzie mógł być kazdy.
        Następnie trzeba to też będzie wprowadzić w sądach - sędziów należy wyłaniac w
        drodze losowania.

        Pozdrawiam wszystkich
        smk
        • wielki_czarownik Prawniczek się zdenerwował 11.07.03, 12:00
          Gość portalu: smk napisał(a):

          > wielki_czarownik napisał:
          >
          > > Rozwiązać te korporacje i dać szanse zdolnym, a nie dobrze urodzonym.
          >
          > Oczywiście. A zacząć od lekarzy - trzeba dac szansę każdemu. Na początek
          niech
          > będzie mógł być chirurgiem każdy kto skończy studia medyczne. Wolna
          konkurencja zadecyduje.

          Nie. Niech zdecydują KOMPETENCJE i WIEDZA a nie UKŁADY RODZINNE i ZNAJOMOŚCI.

          Potem możnaby dopuścić ludzi po dowolnych studiach, a jeśli to się
          > sprawdzi (a na pewno się sprawdzi, bo wolny rynek ureguluje wszystko),
          lekarzem
          >
          > będzie mógł być kazdy.

          Głowa cię boli???

          > Następnie trzeba to też będzie wprowadzić w sądach - sędziów należy wyłaniac
          w
          > drodze losowania.

          Chyba zgłupiałeś do reszty.

          • Gość: Rodrig Falkenstein Re: Prawniczek się zdenerwował IP: *.it-net.pl 11.07.03, 12:07
            wielki_czarowniku

            po studiacgh prawniczych nie ma ani kompetencji ani wiedzy do wykonywania
            zawodu prawniczego. Tego nabywa się dopiero na aplikacji. Studia to 5 lat
            imprezowania, bo to czego tam uczą niewele ma współnego z realiami.

            Przykaładowo pokazałem znajomym co są jeszcze na studiach - egzaminy na piątki -
            kilka zadań z egzaminu sędziowskiego. Nie odpowiedzieli prawidłowo na żadne,
            co więcej nie potrafili wskazać istotnych elementów stanu faktycznego. Rzucali
            bez sensu regułki, a to nie o to chodzi.
            • wielki_czarownik Ja to wiem 11.07.03, 12:13
              Studiuję administrację na wydziale prawa i administracji, więc znam te realia.
              Problem jest w tym, iż aby dostać się na aplikacje musisz mieć pieniądze albo
              znajomości. Wiedza i kompetencje się nie liczą. Znam dziewczynę, która
              ukończyła prawo na UMK z wyróżnieniem i aplikacji nie dostała. Znam też syna
              radcy prawnego który studiował przez 7 lat (zaocznie!!) i aplikację dostał od
              ręki. I tu tkwi problem. Aplikacje muszą pozostać, ale zasady przyjmowania na
              nie muszą się całkowicie zmienić.

              • Gość: Marcus Re: Ja to wiem IP: 195.117.125.* 11.07.03, 14:12
                To demagogia klasyczna jak łacina:-))) Otóż:

                > Studiuję administrację na wydziale prawa i administracji, więc
                znam te realia.
                > Problem jest w tym, iż aby dostać się na aplikacje musisz mieć
                pieniądze albo
                > znajomości. Wiedza i kompetencje się nie liczą. Znam
                dziewczynę, która
                > ukończyła prawo na UMK z wyróżnieniem i aplikacji nie dostała.

                Bo ukonczyła studia i zaliczała TEORETYCZNE EGZAMINY a ni
                zainteresowała się tym co jest na teście wstępnym - wiedzy nieco
                już otartej o praktykę i pracy pisemnej sprawdzającej zdolność
                wypowiedzi i możliwości polemiczne. Miała prawo się nie dostać.
                Trzeba było robić karierę naukową na uczelni. dr hab. wpisuje
                się bez aplikacji i egzaminu na dowolną listę: od razu może
                zawód wykonywać!

                > Znam też syna
                > radcy prawnego który studiował przez 7 lat (zaocznie!!) i
                aplikację dostał od
                > ręki. I tu tkwi problem.

                Ja studiowałem 5 lat, też zaocznie, skończyłem na piątkę i
                aplikację też na piątkę. A w rodzinie naet magistrów mam
                niewielu a prawników żadnych. To co? Pomylili mnie z kimś? Nie
                ośmieszaj się...

                > Aplikacje muszą pozostać, ale zasady przyjmowania na
                > nie muszą się całkowicie zmienić.

                Już nie! NSAzmusił do zmiany! Obecny stan jest bardzo dobry:
                wysoki próg punktowy bez żadnego limitu! I proszę - wiesz
                dostatecznie dużo jesteś, nie nie ma cię. Cholerka! Nie ma
                idealnej sprawiedliwości,a le tojest pisemne, więc nie ma
                przekrętów. To jest uczciwe!
                • Gość: prosto Re: Ja to wiem IP: *.thalesgroup.com / 192.168.46.* 11.07.03, 15:25
                  Gość portalu: Marcus napisał(a):

                  [...]
                  > Już nie! NSAzmusił do zmiany! Obecny stan jest bardzo dobry:
                  > wysoki próg punktowy bez żadnego limitu! I proszę - wiesz
                  > dostatecznie dużo jesteś, nie nie ma cię. Cholerka! Nie ma
                  > idealnej sprawiedliwości,a le tojest pisemne, więc nie ma
                  > przekrętów. To jest uczciwe!

                  Jesli nie ma limitow i egzamin jest uczciwy, to moze dam sie przekonac. Jednak w takich sytuacjach to korporacja ma
                  obowiazek bycia jak zona Cezara (we wlasnym, dobrze pojmowanym interesie). Jak widac na przykladzie tej dyskusji
                  nie bardzo jej sie to udaje. Frustracja jako jedyny powod zalozenia stwarzyszenia nie wyglada przekonujaco. Moze
                  ciaza winy z przeszlosci - ten wyrok NSA nie wzial sie z niczego.
                  Gratuluje Ci przekonania o ucziwosci calego systemu. Serio. Tez jak do tej pory mialem w zyciu szczescie do
                  zdrowych ukladow. Czasem jednak az przecieralem oczy ze zdumienia ze w takich samych warunkach jak moje
                  otoczenie inna grupa potrafi zrobic tak wielkie bagno.
                  • Gość: Rodrig Falkenstein żona cezara... IP: *.it-net.pl 11.07.03, 15:32
                    znowu ktoś nie rozumie co to znaczy "byc jak zona cezara..."

                    być jak zona cezara, poza podejrzeniami nie oznacza, że ktoś jest
                    nieskazitelnie czysty albo uczciwy.


                    To znaczy tylko tyle, ze cokolwiek taki człowiek by złego zrobił to nie wolno o
                    tym mówić - bo on ma byc poza wszelikm podejrzeniem!
                • wielki_czarownik Re: Ja to wiem 11.07.03, 16:56
                  Gość portalu: Marcus napisał(a):

                  >
                  > Bo ukonczyła studia i zaliczała TEORETYCZNE EGZAMINY a ni
                  > zainteresowała się tym co jest na teście wstępnym - wiedzy nieco
                  > już otartej o praktykę i pracy pisemnej sprawdzającej zdolność
                  > wypowiedzi i możliwości polemiczne. Miała prawo się nie dostać.
                  > Trzeba było robić karierę naukową na uczelni. dr hab. wpisuje
                  > się bez aplikacji i egzaminu na dowolną listę: od razu może
                  > zawód wykonywać!

                  Ale teraz pracuje jako prawnik w jakimś banku i ma kasy po uszy. Czyli jak
                  widać coś potrafiła.

                  >
                  > Ja studiowałem 5 lat, też zaocznie, skończyłem na piątkę i
                  > aplikację też na piątkę. A w rodzinie naet magistrów mam
                  > niewielu a prawników żadnych. To co? Pomylili mnie z kimś? Nie
                  > ośmieszaj się...

                  Nie potrafisz czytać? Podałem dwa przykłądy - osoby wybitnie zdolnej bez
                  znajomości i miernoty (studiował 7 lat) ze znajomościami. Wnisoki nasuwają się
                  same.


                  > Już nie! NSAzmusił do zmiany! Obecny stan jest bardzo dobry:
                  > wysoki próg punktowy bez żadnego limitu! I proszę - wiesz
                  > dostatecznie dużo jesteś, nie nie ma cię. Cholerka! Nie ma
                  > idealnej sprawiedliwości,a le tojest pisemne, więc nie ma
                  > przekrętów. To jest uczciwe!

                  Tak? A we Wrocku bodajże rok temu była afera z wyciekiem pytań na egzamin
                  radcowski. To jest uczciwe??

                  Ty wierzysz w to co piszesz, czy bronisz swojego środowiska?
                  • Gość: Marcus Re: Ja to wiem IP: 195.117.125.* 14.07.03, 07:58
                    Co do zwrotu o zonie Cezara zgadzam się z Falkenstein'em,

                    wielki_czarownik napisał:

                    > Gość portalu: Marcus napisał(a):
                    >
                    > >
                    > > Bo ukonczyła studia i zaliczała TEORETYCZNE EGZAMINY a ni
                    > > zainteresowała się tym co jest na teście wstępnym - wiedzy
                    nieco
                    > > już otartej o praktykę i pracy pisemnej sprawdzającej
                    zdolność
                    > > wypowiedzi i możliwości polemiczne. Miała prawo się nie
                    dostać.
                    > > Trzeba było robić karierę naukową na uczelni. dr hab.
                    wpisuje
                    > > się bez aplikacji i egzaminu na dowolną listę: od razu może
                    > > zawód wykonywać!
                    >
                    > Ale teraz pracuje jako prawnik w jakimś banku i ma kasy po
                    uszy. Czyli jak
                    > widać coś potrafiła.

                    No to prosze bardzo tam zostać. Tylko... liczba procesów
                    przeciwko bankom i ugód w sprawach, w których sobie nie
                    poradzili jest nienagłośniona a znaczna. Sam dostałem informację
                    o danych osobowych i harmonogramie spłat kredytu zupełnie innej
                    osoby. Jeśli przeczytasz art. 104 ustawy Prawo bankowe i go
                    zrozumiesz choć w części zobaczysz czego dopuścili się bankowi
                    prawnicy. Niektóre kwiatki w umowach kredytowych, niezrozumienie
                    dla zabezpieczeń dopuszczalnych prawnie i nowoczesnych. Brr...
                    Przykład moim zdaniem chybiony. Wolę zarabiać mniej po aplikacji.

                    > > Ja studiowałem 5 lat, też zaocznie, skończyłem na piątkę i
                    > > aplikację też na piątkę. A w rodzinie naet magistrów mam
                    > > niewielu a prawników żadnych. To co? Pomylili mnie z kimś?
                    Nie
                    > > ośmieszaj się...
                    >
                    > Nie potrafisz czytać? Podałem dwa przykłądy - osoby wybitnie
                    zdolnej bez
                    > znajomości i miernoty (studiował 7 lat) ze znajomościami.
                    Wnisoki nasuwają się
                    > same.

                    Oczywiście! Czytam świetnie, więc spokojnie mogę Ci
                    odpowiedzieć, że wyrwałeś z kontekstu dwa przykłady, które wcale
                    nie musiały wyglądać tak, jak je przedstawiasz i usiłujesz
                    zrobić z nich wielkie halo! Ciekawe czy jesteś choć studentem
                    prawa, by oceniać kto jest zdolny a kto miernotą. Widziałem
                    mnóstwo miernot, bardzo odtwórczych, ze ślicznymi indeksami. Nie
                    tylko na niwie prawa zresztą:-)

                    > > Już nie! NSAzmusił do zmiany! Obecny stan jest bardzo dobry:
                    > > wysoki próg punktowy bez żadnego limitu! I proszę - wiesz
                    > > dostatecznie dużo jesteś, nie nie ma cię. Cholerka! Nie ma
                    > > idealnej sprawiedliwości,a le tojest pisemne, więc nie ma
                    > > przekrętów. To jest uczciwe!
                    >
                    > Tak? A we Wrocku bodajże rok temu była afera z wyciekiem pytań
                    na egzamin
                    > radcowski. To jest uczciwe??

                    W Toruniu z wyciekiem pytań na egzaminie gimnazjalnym...
                    Zlikwidować gimnazja? Skoro pytania wyciekły to może było
                    łatwiej? I co ma wyciek pytań do systemu naboru? Próbujesz
                    powiązać luźne zdarzenia wyciągając absurdalne wnioski.

                    > Ty wierzysz w to co piszesz, czy bronisz swojego środowiska?

                    Wierzę i wiem. Ty tylko masz opinię. To różnica.
    • Gość: ROB Re: Czy usługi prawnicze mogą być tańsze? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.07.03, 09:36
      Po studiach można jedynie wypisywać pozwy na formularzach. Do
      nauki koledzy, do nauki, żeby mieć środki trzeba się trochę
      namęczyć. Magister to tylko etykieta. A z tym niedoborem
      prawników to jakieś senne majaki.
    • Gość: falafel mafia prawnicza nie da sobie krzywdy zrobić IP: *.wesola.sdi.tpnet.pl 11.07.03, 09:51
      ich będzie trudno ruszyć, ale trzeba, dla dobra ojczyzny trzeba.
      Czy ktoś widział żeby skazano prawnika? Za morderstwo za pijacką
      jazdę i trupy? Nie. Albo lekarza za zbrodnie na stole
      oparacyjnym? Też nie. Bo to są swoiste mafie, trzymające się
      razem do końca.
      • Gość: Rodrig Falkenstein Re: mafia prawnicza nie da sobie krzywdy zrobić IP: *.it-net.pl 11.07.03, 10:16
        Gość portalu: falafel napisał(a):

        > ich będzie trudno ruszyć, ale trzeba, dla dobra ojczyzny trzeba.
        > Czy ktoś widział żeby skazano prawnika? Za morderstwo za pijacką
        > jazdę i trupy? Nie. Albo lekarza za zbrodnie na stole
        > oparacyjnym? Też nie. Bo to są swoiste mafie, trzymające się
        > razem do końca.


        taaak? ciekawe, bo ja znam takie przypadki!


        bez mitologii proszę.
        • Gość: smk iśc na całość IP: 81.21.202.* 11.07.03, 10:26
          Gość portalu: Rodrig Falkenstein napisał(a):

          > Gość portalu: falafel napisał(a):
          >
          > > ich będzie trudno ruszyć, ale trzeba, dla dobra ojczyzny trzeba.
          > > Czy ktoś widział żeby skazano prawnika?

          Wiele razy

          > Za morderstwo za pijacką
          > > jazdę i trupy? Nie. Albo lekarza za zbrodnie na stole
          > > oparacyjnym?

          Za zbrodnie może nie, ale za występki - owszem.

          >
          >
          > taaak? ciekawe, bo ja znam takie przypadki!
          >
          >
          > bez mitologii proszę.

          Oczywiście. A zacząć od lekarzy - trzeba dac szansę każdemu. Na początek niech
          będzie mógł być chirurgiem każdy kto skończy studia medyczne. Wolna konkurencja
          zadecyduje. Potem możnaby dopuścić ludzi po dowolnych studiach, a jeśli to się
          sprawdzi (a na pewno się sprawdzi, bo wolny rynek ureguluje wszystko), lekarzem
          będzie mógł być kazdy.
          Następnie trzeba to też będzie wprowadzić w sądach - sędziów należy wyłaniac w
          drodze losowania.

          Pozdrawiam wszystkich
          smk
    • Gość: solski Re: Czy usługi prawnicze mogą być tańsze? IP: mieszko.pl.u* 11.07.03, 10:23
      czas najwyzszy rozgonic to towarzystwo wzajemnej adoracji,
      przechodzenie zawodu z pokolenia na pokolenie i zamykanie drogi
      do zawodu dla mlodych i zdolnych ale bez "plecow"
    • Gość: Piotr MB Re: Czy usługi prawnicze mogą być tańsze? IP: *.acn.pl 11.07.03, 10:29
      Jest rzeczą oczywistą, że tylko wprowadzenie wolnego rynku usług
      prawnych może uzdrowić sytuacje w tej dziedzinie. Stan, w którym
      co druga osoba skazana prawomocnym wyrokiem na karę pozbawienia
      wolności nie korzystała z usług obrońcy praktycznie oznacza, że
      w celu zapewnienia komfortu psychicznego wąskiej grupy ludzi co
      najmniej połowę populacji pozbawiono konstytucyjnego prawa do
      obrony. Jest też rzeczą oczywistą, że obrony powinni się
      podejmować ludzie o odpowiednich kwalifikacjach, jednak
      kwalifikacje te powinny być oceniane przez odpowiednie egzaminy
      państwowe (nie korporacyjne), kryteria zaliczenia egzaminów
      powinny być jasne i jednoznaczne, a ilość osób uzyskujących
      uprawnienia nie powinna być ograniczana administracyjnie.
      Oczywiście kwalifikacje poszczególnych prawników będą się różnić
      między sobą, jednak ludzie będą mieć przynajmniej prawo wyboru.
      W chwili obecnej do zawodu adwokata praktycznie nie można się
      dostać bez SILNEGO poparcia, czyli przy bardzo dużej ilości
      chętnych i mocno ograniczonej ilości miejsc jedynym kryterium
      oceny jest (poza skończeniem studiów prawniczych) związek z
      osobą protegującą i nie ma w tym nic dziwnego (sam mogąc
      załatwić dożywotnią, dobrze płatną pracę komuś z rodziny lub
      umiejącej się odwdzięczyć pięknej dziewczynie nie wahałbym się
      ani chwili odrzucając nawet znacznie lepszych innych
      kandydatów). Co do etyki zawodu - jest to pojęcie czysto
      teoretyczne, adwokaci masowo wykorzystują luki w procedurze w
      celu przeciągnięcia procesów - masowe SYMULACJE stanów
      chorobowych u co znaczniejszych bandytów, czy też domaganie się
      pełnego dostępu do personaliów świadków w celu pełnej realizacji
      praw oskarżonego do obrony (czytaj: aby koledzy oskarżonego
      mogli odpowiednio wpłynąć na świadka i jego rodzinę). Działania
      takie, noszące znamiona nie tylko braku etyki, ale wprost cechy
      przestępstwa są zupełnie nie zauważane (czyli aprobowane) przez
      organa samorządu adwokackiego. Wniosek - system jest fatalny,
      nie gwarantuje właściwie nic poza zapewnieniem odpowiedniego
      poziomu dochodów ludziom którym już udało się wejść do układu i
      należy go zmienić jak najszybciej.
      • Gość: smk Re: Czy usługi prawnicze mogą być tańsze? IP: 81.21.202.* 11.07.03, 10:37
        Gość portalu: Piotr MB napisał(a):

        > Jest rzeczą oczywistą, że tylko wprowadzenie wolnego rynku usług
        > prawnych może uzdrowić sytuacje w tej dziedzinie. Stan, w którym
        > co druga osoba skazana prawomocnym wyrokiem na karę pozbawienia
        > wolności nie korzystała z usług obrońcy praktycznie oznacza, że
        > w celu zapewnienia komfortu psychicznego wąskiej grupy ludzi co
        > najmniej połowę populacji pozbawiono konstytucyjnego prawa do
        > obrony. Jest też rzeczą oczywistą, że obrony powinni się
        > podejmować ludzie o odpowiednich kwalifikacjach, jednak
        > kwalifikacje te powinny być oceniane przez odpowiednie egzaminy
        > państwowe (nie korporacyjne), kryteria zaliczenia egzaminów
        > powinny być jasne i jednoznaczne, a ilość osób uzyskujących
        > uprawnienia nie powinna być ograniczana administracyjnie.
        > Oczywiście kwalifikacje poszczególnych prawników będą się różnić
        > między sobą, jednak ludzie będą mieć przynajmniej prawo wyboru.
        > W chwili obecnej do zawodu adwokata praktycznie nie można się
        > dostać bez SILNEGO poparcia, czyli przy bardzo dużej ilości
        > chętnych i mocno ograniczonej ilości miejsc jedynym kryterium
        > oceny jest (poza skończeniem studiów prawniczych) związek z
        > osobą protegującą i nie ma w tym nic dziwnego (sam mogąc
        > załatwić dożywotnią, dobrze płatną pracę komuś z rodziny lub
        > umiejącej się odwdzięczyć pięknej dziewczynie nie wahałbym się
        > ani chwili odrzucając nawet znacznie lepszych innych
        > kandydatów). Co do etyki zawodu - jest to pojęcie czysto
        > teoretyczne, adwokaci masowo wykorzystują luki w procedurze w
        > celu przeciągnięcia procesów - masowe SYMULACJE stanów
        > chorobowych u co znaczniejszych bandytów, czy też domaganie się
        > pełnego dostępu do personaliów świadków w celu pełnej realizacji
        > praw oskarżonego do obrony (czytaj: aby koledzy oskarżonego
        > mogli odpowiednio wpłynąć na świadka i jego rodzinę). Działania
        > takie, noszące znamiona nie tylko braku etyki, ale wprost cechy
        > przestępstwa są zupełnie nie zauważane (czyli aprobowane) przez
        > organa samorządu adwokackiego. Wniosek - system jest fatalny,
        > nie gwarantuje właściwie nic poza zapewnieniem odpowiedniego
        > poziomu dochodów ludziom którym już udało się wejść do układu i
        > należy go zmienić jak najszybciej.

        Jedna z nielicznych wypowiedzi opartych na znajomości faktów i rzeczywistoąści
        a nie na prostej nienawiści do ludzi, którzy są znacznie lepiej wykształceni i
        podobno dobrze zarabiają.

        smk
    • Gość: wolnyrynek Re: Czy usługi prawnicze mogą być tańsze? IP: *.jelcz-laskowice.sdi.tpnet.pl 11.07.03, 10:30
      Nie czuję się idiotką (cholera, może jestem?) i mam wrażenie,
      że mogłabym korzystać z porady prawnej np. fryzjera jeżeli
      potrafiłby uwiarygodnić swoje kompetencje i miałabym świadomość
      mojej odpowiedzialności. W końcu to ja ryzykuję, ja płacę
      swoimi pieniędzmi i nie lubię gdy ktoś mi mówi, że ten człowiek
      jest mądrzejszy, a tamten głupszy. Jestem zdecydowanie przeciw
      jakimkolwiek koncesjom, pozwoleniom, ograniczeniom itp. Nie
      widzę powodu, dla którego doradcą prawnym może być tylko
      człowiek po studiach prawniczych i aplikacjach, doradcą
      finansowym - człowiek z koncesją itd.
      • Gość: smk Re: Czy usługi prawnicze mogą być tańsze? IP: 81.21.202.* 11.07.03, 10:41
        Gość portalu: wolnyrynek napisał(a):

        > Nie czuję się idiotką (cholera, może jestem?) i mam wrażenie,
        > że mogłabym korzystać z porady prawnej np. fryzjera jeżeli
        > potrafiłby uwiarygodnić swoje kompetencje i miałabym świadomość
        > mojej odpowiedzialności.


        A jeśli do tego ten fryzjer potrafiłby sprawnie przystawiać pijawki i upuszczac
        krew, to niby dlaczego lekarze mieliby mieć do niego jakieś pretensje.

        W pełni zgadzam się z przedmówczynią. Ponadto uważam, że np. ograniczenie prawa
        odprawiania mszy do księży to skandaliczne nadużycie kościoła katolickiego.
        Prawo to w sposób przyrodzony przysługuje każdemu i nic do tego "czarnym".
        Precz z koncesjami! Niech żyje wolny rynek wszędzie gdzie się da i gdzie się
        nie da!

        Pozdrawiam wszystkich wystarzająco inteligentnych, żeby umieć rozpoznać ironię.
        smk


        • Gość: wolnyrynek Re: Czy usługi prawnicze mogą być tańsze? IP: *.jelcz-laskowice.sdi.tpnet.pl 11.07.03, 17:03
          > A jeśli do tego ten fryzjer potrafiłby sprawnie przystawiać pijawki i
          upuszczac
          >
          > krew, to niby dlaczego lekarze mieliby mieć do niego jakieś pretensje.
          >
          > W pełni zgadzam się z przedmówczynią. Ponadto uważam, że np. ograniczenie
          prawa
          >
          > odprawiania mszy do księży to skandaliczne nadużycie kościoła katolickiego.
          > Prawo to w sposób przyrodzony przysługuje każdemu i nic do tego "czarnym".
          > Precz z koncesjami! Niech żyje wolny rynek wszędzie gdzie się da i gdzie się
          > nie da!
          >
          > Pozdrawiam wszystkich wystarzająco inteligentnych, żeby umieć rozpoznać
          ironię.
          >
          > smk

          jeżeli masz mi do powiedzenia tylko złośliwości, to chyba znaczy, że nie masz
          nic innego do powiedzenia - żadnych argumentów. Mam wrażenie, że nie stać cię
          na rzeczową dyskusję. Lepiej nic nie mów, zamiast mnie obrażać.
          • Gość: Andrzej Re: Czy usługi prawnicze mogą być tańsze? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 11.07.03, 20:07
            Gość portalu: wolnyrynek napisał(a):

            > > A jeśli do tego ten fryzjer potrafiłby sprawnie przystawiać pijawki i
            > upuszczac
            > >
            > > krew, to niby dlaczego lekarze mieliby mieć do niego jakieś pretensje.
            > >
            > > W pełni zgadzam się z przedmówczynią. Ponadto uważam, że np. ograniczenie
            > prawa
            > >
            > > odprawiania mszy do księży to skandaliczne nadużycie kościoła katolickiego
            > .
            > > Prawo to w sposób przyrodzony przysługuje każdemu i nic do tego "czarnym".
            >
            > > Precz z koncesjami! Niech żyje wolny rynek wszędzie gdzie się da i gdzie s
            > ię
            > > nie da!
            > >
            > > Pozdrawiam wszystkich wystarzająco inteligentnych, żeby umieć rozpoznać
            > ironię.
            > >
            > > smk
            >
            > jeżeli masz mi do powiedzenia tylko złośliwości, to chyba znaczy, że nie masz
            > nic innego do powiedzenia - żadnych argumentów. Mam wrażenie, że nie stać cię
            > na rzeczową dyskusję. Lepiej nic nie mów, zamiast mnie obrażać.

            smk przynajmniej jest zdolny(a) do inteligentnych złośliwości. Lepsze to niż
            twoje posty bez treści.
      • Gość: Rodrig Falkenstein Re: Czy usługi prawnicze mogą być tańsze? IP: *.it-net.pl 11.07.03, 11:19
        Gość portalu: wolnyrynek napisał(a):

        > Nie czuję się idiotką (cholera, może jestem?) i mam wrażenie,
        > że mogłabym korzystać z porady prawnej np. fryzjera jeżeli
        > potrafiłby uwiarygodnić swoje kompetencje i miałabym świadomość
        > mojej odpowiedzialności. W końcu to ja ryzykuję, ja płacę
        > swoimi pieniędzmi i nie lubię gdy ktoś mi mówi, że ten człowiek
        > jest mądrzejszy, a tamten głupszy. Jestem zdecydowanie przeciw
        > jakimkolwiek koncesjom, pozwoleniom, ograniczeniom itp. Nie
        > widzę powodu, dla którego doradcą prawnym może być tylko
        > człowiek po studiach prawniczych i aplikacjach, doradcą
        > finansowym - człowiek z koncesją itd.


        nikt ci nie broni skorzystać z porady prawnej fryzjera. Przymus adwokacki w
        POlsce jest bardzo ograniczony - musi on sporządzić kasację i apelacje od
        wyroku Sądu Okręgowego (i skargę konstytucyjną) - wszelkie inne pisma może
        napisać ktokolwiek, bylebyś tylko je podpisała. Możesz się też radzić pani z
        warzywniaka - proszę bardzo - chodzi tylko o to, by ludzie korzystając z usług
        takich ludzi czynili to swiadomie i wiedzieli, że moga uzyskać złą poradę.
    • Gość: Piotr MB Re: Czy usługi prawnicze mogą być tańsze? IP: *.acn.pl 11.07.03, 10:54
    • Gość: MYŚLĄCY JA OD JUTRA LECZĘ LUDZI !!! CENY KONKURENCYJNE !!!! IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 11.07.03, 11:06
      SUPER ! SKOŃCZZYŁEM MEDYCUNĘ ALE NIE STAŻ .... SKORO WIĘC
      SKOŃCZYŁEM JUTRO OTWIERAM KLINIKĘ - BO PO CO MI TE WSZYSTKIE
      SZKOLENIA .... ZAPRASZAM ! WSZYSTKIE ZABIEGI ! CENY
      KONKURENCYJNE !
      • Gość: smk Re: JA OD JUTRA LECZĘ LUDZI !!! CENY KONKURENCYJN IP: 81.21.202.* 11.07.03, 11:09
        Gość portalu: MYŚLĄCY napisał(a):

        > SUPER ! SKOŃCZZYŁEM MEDYCUNĘ ALE NIE STAŻ .... SKORO WIĘC
        > SKOŃCZYŁEM JUTRO OTWIERAM KLINIKĘ - BO PO CO MI TE WSZYSTKIE
        > SZKOLENIA .... ZAPRASZAM ! WSZYSTKIE ZABIEGI ! CENY
        > KONKURENCYJNE !

        A ja będę urzędował przy wejściu na małym zydelku i kazdemu udzielę (tanio!)
        każdej porady prawnej.

        smk

      • Gość: Rodrig Falkenstein precz z mafią! IP: *.it-net.pl 11.07.03, 11:21
        Gość portalu: MYŚLĄCY napisał(a):

        > SUPER ! SKOŃCZZYŁEM MEDYCUNĘ ALE NIE STAŻ .... SKORO WIĘC
        > SKOŃCZYŁEM JUTRO OTWIERAM KLINIKĘ - BO PO CO MI TE WSZYSTKIE
        > SZKOLENIA .... ZAPRASZAM ! WSZYSTKIE ZABIEGI ! CENY
        > KONKURENCYJNE !

        masz racją! na "zabiegach" szybko się dorobisz! przecz z mafią ginekologów!
        • Gość: Marcus Re: precz z mafią! IP: 195.117.125.* 11.07.03, 14:19
          Tak! Ja będę robił przeszczepy! przeczytałem już ze dwa artykuły
          Religi! I widziałem mnóstwo zdjęć ładnych dziewczyn to będę
          robił operacje plastyczne bo wiem jak kobieta ma wyglądać ;-)))
    • Gość: Rodrig Falkenstein popieram, ale... IP: *.it-net.pl 11.07.03, 11:14
      zgadzam się, że usługi typu poradnictwa prawnego mogłyby być
      wykonywane także przez ludzi bez aplikacji, gdyz cos takiego
      istniało już przed wojną. Oczywiście ich uprawnienia
      ograniczałyby się do pisania pozwów, zażaleń i apelacji,
      sporządzania umów, analizaownia pism urzędowych itp, ewentualnie
      reprezentowania klienta przed sądem grodzkim.

      Takie usługi byłyby bardzo przydatne, gdyż bardzo bardzo wielu
      ludzi potrzebuje porady w kwestiach naprawdę nieskomplikowanych,
      których udzielenie nie wymaga głębokiej wiedzy prawniczej,
      często sprawy sądowe przwlekają się właśnie z tego powodu, że
      ktoś nie umie napisac prawidłowo pozwu lub wniosku.

      Chciałbym jednak kategorycznie stwierdzić, że samo ukońcenie
      studiów prawniczych nie wystarcza. Praktyczne stosowanie prawa
      to zupełnie co innego, bardzo rzadko sytuacja odpowiada temu co
      jest w kodeksie, orzecznictwo SN może wyznaczać inna
      interpretację niz oczywista, pewne z pozoru nieistotne
      okoliczności moga zmieniać całą sytuacje prawną, a jak doda się
      do tego przepisy międzyczasowe to już wogóle robi się mętnie.

      Żeby móc doradzać w praktyce potrzebna jest PRAKTYKA - i to
      właśnie robi się na aplikacji - pisze pisma, w sadzie
      postanowienia i uzasadnienia, uczy się odróżniać rzeczy istotne
      od nieistotnych i zauważać niewidoczne na pierwszy rzut oka
      drugie dna. Człowiek prosto po studiach nie zawsze jest w stanie
      to zrobić - dobry przyład podano już wcześniej w dyskusji ze
      znakiem drogowym - zniszczenie znaku samo w sobie jest
      wykroczeniem, ale jednocześnie jest przestępstwem zniszczenia
      mienia. Wątpie też by po studiach świeżo upieczony prawnik był w
      stanie pojąć i ogarnąć tak skomplikowaną kwestę jak
      przekształcenia w prawie lokalowym i charakterze uprawnień do
      lokalu - istotne np przy eksmisjach, czy tez wiele innych
      naprawdę skomplikowanych kwestii pojawiających się w praktyce.

      W sądzie spotkałem tyakiego "prawnika" prosto po studiach,
      świezo po dyplomie, działał jako pełnomocnik rodziców i
      rodzeństwa w sprawie o stwierdzenie nabycia spadku. NA poczatek
      źle napisał wniosek (nie podał adresów uczestników), tak, że
      trzeba go było wezwać do uzupełnienia braków (i opłaty) - prawie
      dwa miesiące opóźnienia. Trwało to tak długo po pan "doradca" in
      spe nie wiedział, że na piśmie trzeba podać sygnaturę sprawy i
      pisemko dość długo wędrowało zanim znalazło właściwy wydział.
      NAstępnie wniosek zwrócono bo nie uiścił opłaty, po czym okazało
      się, ze uiścił ale nie znaczkiem opłaty sądowej ale w kasie,
      tyle tylko, ze pomylił się w sygnaturze i podał "I Ns"
      zamiast "II Ns" i dowód wpłaty dotarł do innego wydziału. Jak
      się to wyjaśniło po kolejnym jego piśmie (tuman złozył na
      zarządzenie o zwocie wniosku "apelację" zamiast zażalenia i
      jeszcze powołał się na przepisy kpc zamiast ustawy o kosztach
      sadowych) to sprawę wpisano pod nowy numer - trzy miesiace po
      pierwszym wniosku. Na sprawie stawił się, garniturek, te rzeczy,
      teczuska, segregator, pełnomocnictwa - ale nie wiedział po
      której stronie ma siąść (wnioskodawca to po prawej) i nie
      potrafił sklecic dwóch zdań. NIe rozumiał co sędzia do niego
      mówi, nie rozumiał, że nie może sam wskazac adresu do doręczeń
      dla osoby mieszkającej za granicą, oraz, że matka nie mogła
      udzielić mu pełniomocnictwa do reprezentowania pełnoletniej
      córki. NIe był też w stanie pojąć dlaczego sąd chce wzywać
      spadkobierców ustawowych skoro jest testament. NIe zauważał
      subtelnej różnicy między aktem małżeństwa a poświadczeniem
      małżeństwa. Rozprawa zakończyła się odroczeniem, na miesiąc
      (dwukrotne awizowanie przesyłek + obrót pocztowy = 3 tygodnie),
      a na kolejnym terminie nadal nie było pełnomocnictwa od siostry
      studiującej w USA. Mowił, ze są problemy, bla bla bla, z
      tłumaczem, notariuszem, ze sa koszty, a wystarczyłoby zeby
      siostra napisała na kartce papieru, ze go upowaznia do
      reprezentowania jej i przysłała mu pocztą... Niestety sędzia nie
      może udzielać takich porad, ale przeciez pan "doradca" powinien
      to wiedzieć skoro chce radzić innym.

      Następnie pan "doradca" zapytał, czy siostra musi byc obecna
      (jakby przeczytał kodeks to by wiedział, że nie) a następnie na
      pytanie sądu jakie "pan pełnomocnik" ma propozycje rozwiazania
      tego problemu zaproponował by sąd wysłał wezwanie do siostry do
      USA. Na stwierdzenie, że to potrwa odpowiedział, ze pozostawia
      to do uznania sądu. I pięknie. POniewaz doręczenia za granicę
      idą prze Ministerstwo Sprawiedliwości i konsulat następny termin
      wyznaczono na grudzień. A sprawa mogła skończyć się w kwietniu,
      w ciągu miesiąca po złożeniu wniosku.

      W podobnej sprawie wnioskodawca zawczasu poradził sie adwokata.
      NA sprawie miał wszystkie pełnomocnictwa, od ludzi z całej
      Polski i świata, znaczki na opłatę i wsztstkie niezbędne akty
      stanu cywilnego. Rozprawa trwała 15 minut i wydane zostalo
      postanowienie. całe postępowanie nie trwało nawet miesiąca.


      Dlatego popieram pomysł z doradcami prawnymi - pod warunkiem, że
      będą to ludzie z praktyką, ludzie, który pracowali jako prawnicy
      i znają się na stosowaniu prawa - w przeciwnym razie to będzie
      wielkie nic. Daltego postulowałbym, żeby:

      1. kancelarie te były prowadzone jak spółki jawne - by jasne
      było kto udziela porad i osoby te odpowiadały swym nazwiskiem (i
      głową)
      2. wszystkich porad udzielano na piśmie i rejestrowano je w
      repertoriach
      3. praca kancelarii była wizytowana i kontrolowana przez jakiś
      organ - np wizytatora sądowego
      4. za udzielanie złych porad doradcy winni odpowiadac karnie -
      za oszustwo polegające na wyłudzaniu pieniędzy za porady prawne
      do udzielania których nie mają kompetencji - i powinna byc
      mozliwość pozbawiania ich prawa wykonywania zawodu
      5. klienci winni byc wyraźnie ostrzegani, że korzystając z porad
      doradcy czyna to na własne ryzyko.
      • Gość: Piotr MB Re: popieram, ale... IP: *.acn.pl 11.07.03, 11:33
        Bardzo słusznie, do wykonywania każdej czynności niosącej za
        sobą znaczne i nieodwracalne skutki trzeba posiadać odpowiednie
        i potwierdzone kwalifikacje i ponosić konsekwencje za
        nieprawidłowe jej wykonanie. Ale też należy dać ludziom prawo
        wyboru i ponoszenia konsekwencji tego wyboru, a system
        uzyskiwania i potwierdzania kwalifikacji powinien dawać równe
        szanse każdemu ( równe szanse nie oznaczają oczywiście
        tolerancji braku wymaganych predyspozycji i umiejętności ).
        • Gość: Rodrig Falkenstein Re: popieram, ale... IP: *.it-net.pl 11.07.03, 11:56
          Gość portalu: Piotr MB napisał(a):

          > Bardzo słusznie, do wykonywania każdej czynności niosącej za
          > sobą znaczne i nieodwracalne skutki trzeba posiadać odpowiednie
          > i potwierdzone kwalifikacje i ponosić konsekwencje za
          > nieprawidłowe jej wykonanie. Ale też należy dać ludziom prawo
          > wyboru i ponoszenia konsekwencji tego wyboru, a system
          > uzyskiwania i potwierdzania kwalifikacji powinien dawać równe
          > szanse każdemu ( równe szanse nie oznaczają oczywiście
          > tolerancji braku wymaganych predyspozycji i umiejętności ).


          Jestem za prawem wyboru ale też i za pewną jasnością.
          Potencjalni klienci doradców winni byc uprzedzani o tym, że decydując się na
          pomoc radcy czyną to na własne ryzyko - powinni podpisywać odpowiednie
          oświadczenie w umowie o poradę. W tenm sposób rozwiazywanoby problem pieniaczy
          pozywających doradców za to, że przegrali sprawę.

          Poza tym powinna być jednak jakaś kontrola umiejętności - egzamin
          kwalifikacyjny albo coś. Powinien to organizowac prezes sądu okręgowego i
          sprawdzanoby PODSTAWOWE umiejętności - pisanie pozwów i wniosków, kwestie
          pełnomocnictw, opłat, procedur odwoławczych i terminów, interpretacji
          przepisów. Byłyby ustalone ścisłe wymagania i wydawano certyfikaty. Osoba z
          certyfikatem mogłaby tytułować się doradcą prawnym i posługiwać się
          piecęcią "doradca prawny", którą miałby przybijąć na wszystkich sporządzanych
          przez siebie pismach.

          Osoby takie powinny być wpisane na listę prowadzoną w sądzie rejonowym i
          podlegać okresowej kontroli pod względem kompetencji - sprawdzano by poprawnośc
          udzielanych porad i pism procesowych - sedzia zawiadamiałby prezesa gdyby
          napotkał pozew źle napisany przez doradcę czy też spodkał się z innym przkładem
          niekompetencji. Osoba, która otrzymałaby złą ocenę traciłaby certyfikat a nawet
          mogłaby odpowiadać karnie.

          Na początku takich przypadków byłobyu apewne sporo, ale później wykształciłby
          się zdrowy rdzeń doradców yspecjalizowanych w okreslonych dziedzinach prawa -
          np odszkodowaniach komunikacyjnych, prawa pracy czy też alimentacyjnych - i oni
          wiedzieliby, że moga podjąć się porad tylko w tych dziedzinach bo na innych sie
          nie znają. Dobrzy mieliby reklamę, źli wypadaliby z rynku.
          • Gość: prosto Re: popieram, ale... IP: *.thalesgroup.com / 192.168.46.* 11.07.03, 12:46
            Gość portalu: Rodrig Falkenstein napisał(a):
            [...]

            > Osoby takie powinny być wpisane na listę prowadzoną w sądzie rejonowym i
            > podlegać okresowej kontroli pod względem kompetencji - sprawdzano by poprawnośc
            > udzielanych porad i pism procesowych - sedzia zawiadamiałby prezesa gdyby
            > napotkał pozew źle napisany przez doradcę czy też spodkał się z innym przkładem
            > niekompetencji. Osoba, która otrzymałaby złą ocenę traciłaby certyfikat a nawet
            > mogłaby odpowiadać karnie.
            [...]

            To fajny pomysl pod warunkiem, ze adwokaci i radcy tez beda sprawdzani.
            Spotaklem radce (nie doradce) prawnego, ktory odmowil zgody na podpisanie umowy bo nie rozumial terminu "pola eksploatacji",
            mimo ze byl odnosnik do odpowiedniej ustawy. Czs naglil, druga strona nie zgodzila sie na wykreslenie (teraz wiem ze slusznie),
            poszukalem na serwerze Sejmu, wydrukowalem ustawe, zaznaczylem markerem odpowiedni akapit, zanioslem Wielkiemu Radcy i
            dopiero wtedy byl laskaw postawic pieczatke. Zeby bylo smieszniej, w instytucji w ktorej facet pracuje wiekszosci umow dotyczy
            problem praw autorskich (chodzi o badania).

            Swego czasu bylo glosno o wpisaniu na liste racdow bylego sedziego z Torunia, skazanego prawomocnym(!) wyrokiem na kare
            pozbawienia wolnosci (bez zawieszenia) za spowodowanie wypadku po pijanemu. Stan zdrowia nie pozwalal mu na odbywanie
            kary ale nie przeszkadzal w wykonywaniu zawodu radcy.

            NIestety, te "gwarancjie jakosci" jakie daja korporacje to w duzym stopniu mity.
            • Gość: Rodrig Falkenstein Re: popieram, ale... IP: *.it-net.pl 11.07.03, 14:00
              Gość portalu: prosto napisał(a):

              > Gość portalu: Rodrig Falkenstein napisał(a):
              > [...]
              >
              > > Osoby takie powinny być wpisane na listę prowadzoną w sądzie rejonowym i
              > > podlegać okresowej kontroli pod względem kompetencji - sprawdzano by popra
              > wnośc
              > > udzielanych porad i pism procesowych - sedzia zawiadamiałby prezesa gdyby
              > > napotkał pozew źle napisany przez doradcę czy też spodkał się z innym przk
              > ładem
              > > niekompetencji. Osoba, która otrzymałaby złą ocenę traciłaby certyfikat a
              > nawet
              > > mogłaby odpowiadać karnie.
              > [...]
              >
              > To fajny pomysl pod warunkiem, ze adwokaci i radcy tez beda sprawdzani.
              > Spotaklem radce (nie doradce) prawnego, ktory odmowil zgody na podpisanie
              umowy
              > bo nie rozumial terminu "pola eksploatacji",
              > mimo ze byl odnosnik do odpowiedniej ustawy. Czs naglil, druga strona nie
              zgodz
              > ila sie na wykreslenie (teraz wiem ze slusznie),
              > poszukalem na serwerze Sejmu, wydrukowalem ustawe, zaznaczylem markerem
              odpowie
              > dni akapit, zanioslem Wielkiemu Radcy i
              > dopiero wtedy byl laskaw postawic pieczatke. Zeby bylo smieszniej, w
              instytucji
              > w ktorej facet pracuje wiekszosci umow dotyczy
              > problem praw autorskich (chodzi o badania).
              >
              > Swego czasu bylo glosno o wpisaniu na liste racdow bylego sedziego z
              Torunia,
              > skazanego prawomocnym(!) wyrokiem na kare
              > pozbawienia wolnosci (bez zawieszenia) za spowodowanie wypadku po pijanemu.
              Sta
              > n zdrowia nie pozwalal mu na odbywanie
              > kary ale nie przeszkadzal w wykonywaniu zawodu radcy.
              >
              > NIestety, te "gwarancjie jakosci" jakie daja korporacje to w duzym stopniu
              mity
              > .

              Swoją drogą chwali mu się to, że nie chciał podpisać dokumentu zawierającego
              coś, czego nie rozumie. Znacznie groźniejsi są ci, co się nie znają a podpisują
              i przed takimi "do-radcami" ma chronić ich stała weryfikacja. Problemem nie są
              bowiem ci prawnicy, którzsy czegoś nie wiedzą, ale ci, którym wydaje się, że
              wiedzą wszystko.
              • henrykkreuz Co zrobić jednak z sędziami analfabetami 11.07.03, 16:10
                Spotkałem się z takimi w wielu sądach i wszystkich instancjach, którzy nie
                rozumieją co czytają np. nie wiedzą co to jest natychmiastowa wykonalność
                orzeczenia w sprawach rejestrowych (poza kilkoma wyjątkami) i mylą z
                uprawomocnieniem się orzeczenia albo też, że nie wiedzą co to jest podmiot
                wpisany do rejestru handlowego i dlatego np. ustanowienie likwidatora traktują
                jako orzeczenie dotyczące podmiotu, dlatego czekają z wpisem do uprawomocnienia
                się orzeczenia.

                Skutkiem tej nieprawidłowości jest to, że nowo ustanowiony likwidator nie może
                zabezpieczyć interesów spółki.

                Co zrobić z sędziami analfabetami? To jest pytanie.
      • Gość: Prawnik GENIALNE KORPORACJE PRAWNICZE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.03, 23:40
        Jestem wykładowcą prawa, doktorantem, pracuję jako in-house lawyer, prowadząc
        obsługe prawną holdingu. Życzyłbym każdemu radcy prawnemu i adwokatowi tak
        skomplikowanych i ciekawych spraw, jakie są moim udziałem. Na codzień spotykam
        się z niekompetencją wspomnianych przedstawicieli korporacji prawniczych.
        Polecam Panu mój wątek "GENIALNY POMYSŁ WARSZAWSKIEGO SAMORZĄDU". Na pańskie
        życzenie napiszę o przypadkach "doskonałej znajomości" przepisów prawa i ich
        stosowania przez Pana kolegów po fachu. Zaręczam, że będzie miał Pan co czytać.
        Zanim więc poczyni Pan jakiekolwiek uwagi na temat poziomu wiedzy prawniczej u
        osób spoza korporacji, warto rozejrzeć się po własnym podwórku.
    • Gość: Piotr MB Re: Czy usługi prawnicze mogą być tańsze? IP: *.acn.pl 11.07.03, 11:21
      Chciałbym jeszcze uzupełnić swoją wypowiedź o kolejne rozważania
      dotyczące etyki w ramach korporacji w ogóle , a etyki
      adwokackiej w szczególności. Korporacja jest to organizacja
      mająca na celu reprezentowanie interesów jej członków, nawet
      jeżeli w statucie ma napisane inaczej. Nie należy więc od niej
      wymagać, aby występowała przeciwko własnym członkom, chyba że w
      sposób ewidentny szkodzą oni interesom innych członków
      korporacji. Interesom korporacji znaczniej bardziej szkodzi
      osoba zaniżająca stawki, niż ktoś kto wykonując swoje obowiązki
      łamie prawo lub dobre obyczaje - chyba, że sprawa wyjdzie na
      jaw. Jest więc oczywiste, że ocena pracy przedstawicieli danego
      zawodu, powinna być dokonywana przez instytucję nie zwiazane
      bezpośrednio z jego wykonawcami i powinna być wykonywana na
      kilku poziomach - jako jako ocena usług przez usługobiorców
      (możliwe są tu różne formy takiej oceny - internet, prasa,
      opinia w środowisku, system poleceń), a w przypadku
      poważniejszych zaniedbań przez sądy cywilne, czy nawet karne, a
      także przez sądy administracyjne mające prawo (po
      uprawomocnieniu się orzeczenia) do różnych form ograniczenia
      prawa do wykonywania zawodu. Oczywiście nic nie stoi na
      przeszkodzie, aby korporacje publikowały własne rankingi czy
      oceny praktykujących prawników, a także aby miały prawo do
      wnioskowania do sądów powszechnych o ukaranie nagannych zachowań.
      Taki system, aczkolwiek na pewno nie idealny, dawałby jakąś
      możliwość uzyskania stanu pewnej normalności, oczywiście jeśli
      działałby w ramach w miarę sprawnego systemu prawnego państwa -
      no ale bez tego i tak nie ma o czym mówić.

      P.S. Uwagi dotyczące etyki korporacyjnej odnoszą się w równej
      mierze do innych korporacji, np. samorządu lekarskiego, chociaż
      problemy tam występujące są nieco innego rodzaju.

      P.S. Przeprasza za poprzednią pustą wiadomość - ENTER zadziałało
      jak wyślij - wprawdzie MicroSoft jak zawsze swoje, ale to ja
      nacisnąłem.
    • Gość: Zbyszek Re: Czy usługi prawnicze mogą być tańsze? IP: *.raciborz.sdi.tpnet.pl 11.07.03, 13:49
      Popieram, robię to samo. Mam nadzieję,że nie skończy sie tylko
      na pięknych planach...
    • Gość: ręce precz od wartości Re: Czy usługi prawnicze mogą być tańsze? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.07.03, 14:14
      EEE tam, mi tam się wydaje, że jak ktoś ma na papierze
      napisane, że adwokatem jest albo radcą to musi byc lepszy od
      takiego co nie ma tego na papierze. To jest oczywiste i już!!!.
      Mi tam, w całym moim życiu jeszcze sie nie zdarzyło, żeby jak
      coś jest na papierze i do do tego z ładną pieczątką, i to z
      orzełkiem to żeby to nieprawdą było. Przeciez każdy adwokat i
      radca to anioł, uczciwy, etyczny, z ogroooomną wiedzą, bez
      nałogów, bez skaz, z poczuciem misji i posłannictwa. Przecież
      na tych aplikacjach uczą strasznie trudnych rzeczy, zakres jest
      zupełnie inny niz na studiach, bo podobno na studiach
      prawniczych to uczą weterynarze a nie prawnicy. Więc dajcie
      spokój, nic nie róbcie, niech każdy zna swoje miejsce, a
      partacze, za barbakan.
      • Gość: Rodrig Falkenstein Re: Czy usługi prawnicze mogą być tańsze? IP: *.it-net.pl 11.07.03, 14:23
        Gość portalu: ręce precz od wartości napisał(a):

        > EEE tam, mi tam się wydaje, że jak ktoś ma na papierze
        > napisane, że adwokatem jest albo radcą to musi byc lepszy od
        > takiego co nie ma tego na papierze.

        Niekoniecznie, jest wielu prawników, którzy lepiej znaja się na prawie niż
        adwokaci i radcowie. Wystarczy popatrzeć po kancelariach.

        To jest oczywiste i już!!!.
        > Mi tam, w całym moim życiu jeszcze sie nie zdarzyło, żeby jak
        > coś jest na papierze i do do tego z ładną pieczątką, i to z
        > orzełkiem to żeby to nieprawdą było. Przeciez każdy adwokat i
        > radca to anioł, uczciwy, etyczny, z ogroooomną wiedzą, bez
        > nałogów, bez skaz, z poczuciem misji i posłannictwa.

        Bez przesady. Demagogia demagogią ale takich stwierdzeń nikt tu nie formułował.
        Dyskusja ograniczała się do tego, czy nalezy zezwolić każdemu na udzielanie
        porad prawnych

        Przecież
        > na tych aplikacjach uczą strasznie trudnych rzeczy, zakres jest
        > zupełnie inny niz na studiach, bo podobno na studiach
        > prawniczych to uczą weterynarze a nie prawnicy.

        I to jest prawda. Na studiach uczą prawa teoretycznego, na aplikacji
        praktycznego jego stosowania. To są zupełnie dwie różne rzeczy bo zycie jest
        bogatsze od kodeksu. A prawda jest taka, że na studiach nie ucza praktycy
        prawa, nie uczy siępisania pism, formuowania wypowiedzi, rozwiązywania kazusów
        ani niczego takiego. Uczy się przepisów i konstrukcji teoretycznych - a to jest
        tylko podstawa do nauki prawa w działaniu. Tak jak już pisałem. Gdy dałem kilku
        piatkowym studentom prawa do rozwiązania zadania z egzaminu sędzieowskiego
        niepotrafili prawidłowo odpowiedzieć na żadne.


        Więc dajcie
        > spokój, nic nie róbcie, niech każdy zna swoje miejsce, a
        > partacze, za barbakan.


        po pierwsze: barbakan to konstrukcja obronna, wysunięta poza obręb murów
        służąca jako ostani pukt oporu, dlatego wygnać mozna kogoś za mury, a nie za
        barbakan.
        Po drugie - watpie czy chciałbyś powierzyć swoje pieniądze a może i wolnośc
        prawnikowi prosto po studiaach. Ja bym tego nie zrobił bo juz wiem jak mało sie
        po studiach prawiniczych wie o prawie.
    • Gość: pietrucha Re: licencje na sprzedaż pietruszki wprowadźmy!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.07.03, 14:31
      A mi tam wcale nie chodzi o pieniadze, jestem najlepszym
      hodowcą pietruszki w Polsce, i domagam sie zeby wprowadzić
      licencje na jej sprzedaż i produkcję. Uwazam, że hodowla
      pietruszki to bardzo odpowiedzialne zajęcie. NP. bardzo
      wchłania substancje szkodliwe i jedząc taka pietruszke (co cos
      wchłoneła) mozna sie zatruć. I to cieżko!!! Stąd, gdyby był
      jakis dokument, że ktoś ma prawo uprawiać pietruszkę, to byłby
      on 100% gwarancją, że posiadacz dokumentu robi to prawidłowo.
      PS: Skromnie powiem tylko, ze obecnie prawidłowo uprawiam
      pietruszke tylko ja. Robie to w sposub zgodny z moim kodeksem
      etyki, trwale sie kształcę itd itp
      • Gość: Marcus Re: licencje na sprzedaż pietruszki wprowadźmy!!! IP: 195.117.125.* 11.07.03, 14:52
        Ciekawe... jako hodowca pietruszki jesteś rolnikiem i dostaniesz
        dopłaty z UE. A ja jako prawnik nie! Domagam się skupu pisemnych
        opinii prawnych, przechowywania, dopłat do działalności,
        obowiązkowej rezerwy zmagazynowanej, preferencyjnych kredytów i
        ubezpieczeń itp. A nade wszystko czas założyć Polskie
        Stronnictwo Korporacyjne, albo Sobiepaństwo RP, aby bronić
        interesów mojej grupy zawodowej - prawników dobrze
        pryzgotowanych i dostatecznie pracowitych by nie musieć wnosić
        projektów ustaw o doradztwie prawnym:-)))

        > A mi tam wcale nie chodzi o pieniadze, jestem najlepszym
        > hodowcą pietruszki w Polsce, i domagam sie zeby wprowadzić
        > licencje na jej sprzedaż i produkcję. Uwazam, że hodowla
        > pietruszki to bardzo odpowiedzialne zajęcie. NP. bardzo
        > wchłania substancje szkodliwe i jedząc taka pietruszke (co cos
        > wchłoneła) mozna sie zatruć. I to cieżko!!! Stąd, gdyby był
        > jakis dokument, że ktoś ma prawo uprawiać pietruszkę, to byłby
        > on 100% gwarancją, że posiadacz dokumentu robi to prawidłowo.
        > PS: Skromnie powiem tylko, ze obecnie prawidłowo uprawiam
        > pietruszke tylko ja. Robie to w sposub zgodny z moim kodeksem
        > etyki, trwale sie kształcę itd itp
        • Gość: prosto Pudlo, Marcus IP: *.thalesgroup.com / 192.168.46.* 11.07.03, 15:15
          Gość portalu: Marcus napisał(a):

          > Ciekawe... jako hodowca pietruszki jesteś rolnikiem i dostaniesz
          > dopłaty z UE. A ja jako prawnik nie! Domagam się skupu pisemnych
          [...]

          Nie tedy droga. Nie mozna uzasadniac wlasnych przywilejow tym, ze inni tez jakies maja. Tym bardziej, ze natura
          problemu aplikacji jest inna (bardziej pasowaloby tu porownanie do ograniczen w obrocie ziemia).
          • Gość: Marcus Re: Pudlo, Marcus IP: 195.117.125.* 14.07.03, 08:01
            > Nie tedy droga. Nie mozna uzasadniac wlasnych przywilejow
            tym, ze inni tez jak
            > ies maja. Tym bardziej, ze natura
            > problemu aplikacji jest inna (bardziej pasowaloby tu
            porownanie do ograniczen w
            > obrocie ziemia).

            Hahaha! Tak może mówić tylko socjaldemokratyczny posiadacz
            przywilejów. Przywileje mają tylko inni prawda? Ty masz tylko
            słuszne prawo, które Ci się należy.
            Obrotu ziemią nijak się nie da powiązać. To swego rodzaju system
            koncesyjny, a w obrocie ziemia po prostu dodatkowe wymogi.
      • Gość: antyprawnik Re: licencje na sprzedaż pietruszki wprowadźmy!!! IP: 155.139.68.* 11.07.03, 15:03
        Racja!
        Ludzie, nie dajcie sie ! Ta szarancza zaczyna zalewac Polske!
        Przeczytajcie wiekszosc tych wypowiedzi studentow,prawnikow i doradcow prawa
        na tym forum. Zagmatwany belkot, glownie zeby ludzi oglupic. Przynajmniej przy
        hodowli pietruszki trzeba cos wiedziec i spoleczenstwo ma z tego pozytek.
        Prawnicy ? Glownie umiejetnosc oszustwa i cwaniactwa. Zastanowcie sie co by
        bylo, gdyby nagle w Polsce zabraklo adwokatow ? Czy ilosc przestepstw sie
        zwiekszyla? Ludzie zyliby krocej ? Zdrowy rozsadek powinien zastapic ich
        wszystkie manipulacje i kretactwa. Czy widzieliscie kiedys nagrobek adwokata -
        " swiat poniosl niepowetowana strate w dziedzinie nauki,kultury, bogactwa
        duchowego itd.itd"? Nie i nie zobaczycie. Parszywy i niepotrzebny zawod
        stworzony przez samych prawnikow 9 w parlamentach). To jest tak jakby poprosic
        lisa, zeby liczyl kury w kurnikach.
        Sznowna palestro. Wezcie sie za sprzatanie smieci na ulicach, bedzie z was
        chociaz jakis pozytek.
        Kawaly amerykanskie:
        Jak nazywamy 5 tysiacy prawnikow przywiazanych lancuchem do dna morza?
        Dobry poczatek.
        Jak mozna rozpoznac czy ciezarowka przejechala tchorza, czy prawnika?
        Przed zwlokami tchorza widac na jezdni slady hamowania
        Dlaczego prawnik moze sia kapac spokojnie w towarzystwie rekinow?
        Niie dotknal go - przysluga kolezenska!
        • gboor Re: licencje na sprzedaż pietruszki wprowadźmy!!! 11.07.03, 15:42
          Gość portalu: antyprawnik napisał(a):

          > Racja!
          > Ludzie, nie dajcie sie ! Ta szarancza zaczyna zalewac Polske!
          > Przeczytajcie wiekszosc tych wypowiedzi studentow,prawnikow
          i doradcow prawa
          > na tym forum. Zagmatwany belkot, glownie zeby ludzi oglupic.
          Przynajmniej przy
          > hodowli pietruszki trzeba cos wiedziec i spoleczenstwo ma z
          tego pozytek.
          > Prawnicy ? Glownie umiejetnosc oszustwa i cwaniactwa.
          Zastanowcie sie co by
          > bylo, gdyby nagle w Polsce zabraklo adwokatow ? Czy ilosc
          przestepstw sie
          > zwiekszyla? Ludzie zyliby krocej ? Zdrowy rozsadek powinien
          zastapic ich
          > wszystkie manipulacje i kretactwa.

          Myślę, że bez adwokatów liczba przestępstw by się zwiększyła -
          za powyższe bzdury mugłbym Ci bezkarnie wbić nóż pod żebra i
          nie byłoby ryzyka, że odpowiem za ww. czyn albo że mnie
          pozwiesz o odszkodowanie.

          Powyższy przykład jest lekko drastyczny, ale czasem trzeba
          dyskutować na poziomie adwersarza.

    • Gość: rece precz od wartosci Re: do Rodrigo IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.07.03, 15:00
      Prostuję parę nieporozumień:
      1. oczywiscie tez sądzę, że jest wielu prawników, którzy maja
      lepsze kwalifikacje niż radcowie i adwokaci i to zarówno
      merytoryczne jak i osobowościowe,
      2. cechy zawodowe (bo czymś takim są korporacje prawnicze), ich
      walka o ograniczanie dostępu do zawodu jako PODSTAWOWY powód
      ich egzystencji, zostały dosć bogato w literaturze
      potraktowane, dość powiedzieć, że w moim odczuciu nie
      gwarantują one realizacji innych niz podstawowy celów w zwiazku
      z tym, jestem im zdecydowanie przeciwny w obecnym,
      bardzo "średniowiecznym" kształcie.
      3. W moim odczuciu jest równiez oczywiste, że studia prawnicze
      są oparte na teorii. JAK KAŻDE STUDIA! Nie uważam jednak, by
      zawód prawnika był na tyle wyjątkowy (w aspekcie skutków jego
      wykonywania) by był limitowany tak jak jest obecnie. Jest wiele
      innych kategorii zawodowych, które narazaja ludzi swoim brakiem
      kompetencji na conajmniej równie wysokie szkody (np. jeśli
      mozna to potraktować jako grupę zawodową - urzędnicy - moja,
      oczywiscie subiektywna opinia,jest taka, że ta grupa wyrządza
      najwięcej szkód i chyba najczęsciej łamie prawo (jeszcze nie
      spotkałem urzędu który prawa by nie łamał).
      4.po pierwsze, wiem czym jest barbakan, ale sądzę że partacze
      nie powinni być pomiędzy murami a ostatnim punktem oporu,
      ponieważ strategicznie rzecz biorac, osoby znajdujace sie na
      barbakanie maja za plecami potencjalnych wrogów, jesli wygna
      się ich tylko za mury, stad wniosek, że nalezy partaczy7
      wyrzucic poza obreb barbakanu ;)
      po drugie, moich duzych pieniedzy i być może wolności nie chyba
      nie powierzyłbym prawnikowi prosto po studiach, ale moze to ja
      powinienem o tym decydować? Na pewno powierzyłbym nieduże
      pieniądze (ale to moja sprawa jakie i mojego nie doswiadczonego
      prawnika).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka