Dodaj do ulubionych

Streszczenie programu PO-LiD

18.09.07, 23:20

Wiatr odnowy muska
szczęsne, miłe twarze.
Mają wybrać Tuska
angielscy murarze!

Będzie zaraz lepiej,
milej i zasobniej.
Powrót naszej trzeciej
RP przenadobnej.

Każdy w słońcu kroczy
gdzie wczorajsze słoty.
Donald. On nie zboczy
jak wraże hołoty.

Historią podatki,
państwo nocnym stróżem.
Bentley Polki matki
jedzie poprzez róże.

Emigracja wraca
śpiewając Hosanna
Po kaczorach kaca
leczy bezą Hanna

Benzyna za grosze
VAT nieznaną plagą
Kroczysz ulicami
z cud modelką nagą.

Oligarchia znowu
całkiem miło pachnie
Poseł, pan u żłobu
ustawę im machnie

Złodzieje łagodni
nie biorą wszystkiego
O tym właśnie marzysz
POLiDzki kolego?


Obserwuj wątek
    • woda.woda Powtarzasz się. 18.09.07, 23:21
      nie masz czytelników?
      • palnick1 Wielokrotne powtarzanie programu 18.09.07, 23:23
        pozwala na dotarcie jego założeń pod każdą strzechę.
    • masuma Re: Streszczenie programu PIS 18.09.07, 23:23
      Mieszkańcy (Julian Tuwim)

      Straszne mieszkania. W strasznych mieszkaniach
      Strasznie mieszkają straszni mieszczanie.
      Pleśnią i kopciem pełznie po ścianach
      Zgroza zimowa, ciemne konanie.

      Od rana bełkot. Bełkocą, bredzą,
      Że deszcz, że drogo, że to, że tamto.
      Trochę pochodzą, trochę posiedzą,
      I wszystko widmo. I wszystko fantom.

      Sprawdzą godzinę, sprawdzą kieszenie,
      Krawacik musną, klapy obciągną
      I godnym krokiem z mieszkań - na ziemię,
      Taką wiadomą, taką okrągłą.

      I oto idą, zapięci szczelnie,
      Patrzą na prawo, patrzą na lewo.
      A PATRZąC WIDZą WSZYSTKO ODDZIELNIE
      żE DOM... żE STASIEK... żE KOń... żE DRZEWO...

      Jak ciasto biorą gazety w palce
      I żują, żują na papkę pulchną,
      Aż papierowym wzdęte zakalcem,
      Wypchane głowy grubo im puchną.

      I znowu mówią, że Ford... że kino...
      Że Bóg... że Rosja... radio, sport, wojna...
      Warstwami rośnie brednia potworna,
      I w dżungli zdarzeń widmami płyną.

      Głowę rozdętą i coraz cięższą
      Ku wieczorowi ślepo zwieszają.
      Pod łóżka włażą, złodzieja węszą,
      Łbem o nocniki chłodne trącając.

      I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki,
      Spodnie na tyłkach zacerowane,
      Własność wielebną, święte nabytki,
      Swoje, wyłączne, zapracowane.

      Potem się modlą: "od nagłej śmierci...
      ...od wojny... głodu... odpoczywanie"
      I zasypiają z mordą na piersi
      W strasznych mieszkaniach straszni mieszczanie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka