Dodaj do ulubionych

Czy wszyscy lekarze biorą łapówki?

17.12.01, 20:12
Oczywiście wiemy, że nie wszyscy. Ale tych co biorą jest przerażająco dużo. O
lekarskiej korupcji pisaliśmy ostatnio. Było sporo telefonów i e-maili. Lekarze
mieli pretensje, że ich atakujemy, pacjenci i ich rodziny mówili o korupcji.
No, to jak jest naprawdę? I przede wszystkim - lekarze, czy braliście łapówki?
Pacjenci - czy je dawaliście?
Czytaj także artykuł Elżbiety Cichockiej 'Wszyscy dają, nikt nie bierze'
wyborcza.gazeta.pl/info/artykul.jsp?xx=605549&dzial=010198

Obserwuj wątek
    • Gość: sylwia Re: Czy wszyscy lekarze biorą łapówki? IP: *.gazeta.pl 17.12.01, 20:25

      Ja nazwałabym to "dowodami wdzięczności".
      • radca Re: Czy wszyscy lekarze biorą łapówki? 17.12.01, 20:39
        To dawanie lapowek lekarzom pochodzi jeszcze z dawnych czasow PRL-u.
        Przypomnijmy sobie slynne skierowania do SANATORIUM.Ile nalezalo sie "nachodzic"
        do lekarza i ile zanosic,aby lekarz stal sie znajomym i "dal skierowanie".

        Nastepna sprawa bylo slynne "zalatwianie sobie rent".Tutaj to dopiero panowala
        KORUPCJA.

        Wreszcie zalatwienie lozka w szpitalu,aby poddac sie operacji.Szczegolnie
        przodowaly w tym szpitale wojskowe (dla prominetow i innych)

        Przypomnijmy sobie "zalatwienie recept" u lekarzy.

        Slynne powiedzienie ;"lekarz,adwokat i zlodziej-jednymi drogami chodza"

        radca

        ps. oczywiscie opisuje przyklady negatywne.Uczciwi i szlachetni lekarze
        nie sa tutaj wymieniani.
        • Gość: jojo Re: Czy wszyscy lekarze biorą łapówki? IP: *.proxy.aol.com 18.12.01, 04:03
          radca napisał(a):

          > To dawanie lapowek lekarzom pochodzi jeszcze z dawnych czasow PRL-u.
          > Przypomnijmy sobie slynne skierowania do SANATORIUM.Ile nalezalo sie "nachodzic
          > "
          > do lekarza i ile zanosic,aby lekarz stal sie znajomym i "dal skierowanie".
          >
          > Nastepna sprawa bylo slynne "zalatwianie sobie rent".Tutaj to dopiero panowala
          > KORUPCJA.
          >
          > Wreszcie zalatwienie lozka w szpitalu,aby poddac sie operacji.Szczegolnie
          > przodowaly w tym szpitale wojskowe (dla prominetow i innych)
          >
          > Przypomnijmy sobie "zalatwienie recept" u lekarzy.
          >
          > Slynne powiedzienie ;"lekarz,adwokat i zlodziej-jednymi drogami chodza"
          >
          > radca
          >
          > ps. oczywiscie opisuje przyklady negatywne.Uczciwi i szlachetni lekarze
          > nie sa tutaj wymieniani.
          Sorry Sir,a czy dzisz lodzie siem pozmieniali? to som te same lodze i tak dalej
          bendom wtykac tym co majom glowy wyssze!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          • Gość: pancio Re: Czy wszyscy lekarze biorą łapówki? IP: *.hs.telusplanet.net 27.12.01, 02:53
            Gość portalu: jojo napisał(a):

            > radca napisał(a):
            >
            > > To dawanie lapowek lekarzom pochodzi jeszcze z dawnych czasow PRL-u.
            > > Przypomnijmy sobie slynne skierowania do SANATORIUM.Ile nalezalo sie "nach
            > odzic
            > > "
            > > do lekarza i ile zanosic,aby lekarz stal sie znajomym i "dal skierowanie".
            > >
            > > Nastepna sprawa bylo slynne "zalatwianie sobie rent".Tutaj to dopiero pano
            > wala
            > > KORUPCJA.
            > >
            > > Wreszcie zalatwienie lozka w szpitalu,aby poddac sie operacji.Szczegolnie
            > > przodowaly w tym szpitale wojskowe (dla prominetow i innych)
            > >
            > > Przypomnijmy sobie "zalatwienie recept" u lekarzy.
            > >
            > > Slynne powiedzienie ;"lekarz,adwokat i zlodziej-jednymi drogami chodza"
            > >
            > > radca
            > >
            > > ps. oczywiscie opisuje przyklady negatywne.Uczciwi i szlachetni lekarze
            > > nie sa tutaj wymieniani.
            > Sorry Sir,a czy dzisz lodzie siem pozmieniali? to som te same lodze i tak dalej
            >
            > bendom wtykac tym co majom glowy wyssze!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

          • Gość: Pancio Re: Czy wszyscy lekarze biorą łapówki? IP: *.hs.telusplanet.net 27.12.01, 03:06
            Lapowki?
            Hipocrates pomagal humanitarnie.
            A moze lekoarzow czca jesc? Czy to jesrt jesli Lapowka jeski Dziecko Lekarza
            Krzycy
            " jache jesc!", to nie jest Lapowka to jest help Dla dziecka LAkarza.
            Bo jego dziecko krzyczy o przetrwanie. Wszyckie wdowy myslcie o tem.
            Rpzumiejcie lekarzow.

            Pozdrawiam Was serdeczcnie, Wasz Pancio
        • Gość: Andrzej Re: Czy wszyscy lekarze biorą łapówki? IP: *.pabianice.sdi.tpnet.pl 31.12.01, 13:11
          Poruszanie tematu łapówek w sposób sugerujący,że tylko jedna grupa zawodowa
          bierze łapówki, jest delikatnie mówiąc nietaktem. Stawiane w ten sposób pytanie
          nie zlikwiduje problemu łapownictwa, a tylko zaogni antagonizmy między różnymi
          grupami ludzi. Problem łapownictwa jest tylko do rozwiązania drogą prawną oraz
          powszechnego uświadamiania ludziom, że dając łapówkę pomagam w
          rozprzestrzenianiu się tego procederu bez względu na to czy daję łapówkę
          lekarzowi, ministrowi czy innej osobie o zbyt dużych możliwościach
          interpretowania moich praw.
      • pospolitus Re: Czy wszyscy lekarze biorą łapówki? 29.12.01, 19:21
        Gdyby chociaz dobrze leczyli
    • Gość: karol3 Re: Czy wszyscy lekarze biorą łapówki? IP: 212.160.238.* 17.12.01, 21:25
      Temat stary jak bandycka komuna.
      W Polsce jest niemożliwe, by cokolwiek naprawić. System, jaki istnieje w
      służbie zdrowia, wprost wymusza branie łapówek. Biorą prawie wszyscy lekarze, a
      szczególnie ordynatorzy, którzy ze szpitali uczynili sobie prywatne lecznice.
      Dam prosty przykład, prawdziwy i dotyczący paru tygodni wstecz:
      1. Aby moja żona dostała się do szpitala na mały zabieg chirurgiczny, najpierw
      trzeba było "skorzystać" z prywatnej wizyty u ordynatora w domu. Tam po
      zbadaniu otrzymała konkretny termin zgłoszenia się do szpitala.
      2. Została przyjęta w poniedziałek i do piątku "plątała się " po korytarzach
      szpitalnych, bez jakiegokolwiek działania.
      3. Kiedy w piątek podpowiedziałem (przez telefon) żonie, by udała się do pana
      ordynatora z kopertą - natychmiast pan ordynator wyznaczył "operacje" za 2
      godziny.
      4. Gdyby moja żona " nie odwiedziła" pana ordynatora, może do dziś oczekiwała
      by na prosty zabieg.
      =========================================
      Ta bajeczka jest w 100% prawdziwa !!! Ale ciska się pytanie : jak się mają
      rzeczy gdy choroba jest poważna i wymaga skomplikowanego zabiegu
      chirurgicznego ??? .
      Cała służba zdrowia wymaga PRYWATYZACJI I TO TOTALNEJ !!!
      Tylko taka opcja daje gwarancje uczciwego leczenia, bo za usługę dostanie się
      rachunek z którym idzie się do Kasy Chorych po zwrot pieniędzy. W obecnej
      sytuacji jest to po prostu jedno wielkie bagno !
      • slav_ Re: Czy wszyscy lekarze biorą łapówki? 18.12.01, 20:34
        To jeszcze są takie miejsca ?
        U nas pacjent jest przyjmowany w przeddzień zabiegu (planowego) i na prawdę
        musi być "trzęsienie zimi" żeby nie był w ciągu 1 - 2 dni operowany bez względu
        na stopień skomplikowania zbiegu. "Zaleganie" pacjenta fatalnie wpływa na
        finanse oddziału nie mówiąc o wzroście ryzyka powikłań.
        Co do dalszych postulatów - jestem za pod warunkiem że choć część wpłaconych
        pieniędzy trafi bezpośrednio,legalnie, do ręki leczącego cię lekarza a nie
        do "budżetu szpitala".
        A poza tym zwrot pieniędzy za zapłacony rachunek przez Kasę Chorych...ha, ha,
        ha. To nawet mogło by być zabawne. Chciałbym dożyć takiej chwili gdy uda Ci się
        odzyskać od nich choć złotówkę.
    • Gość: ZZ Re:ACZY KROKODYLE W ZOO ŻRĄ POMARANCZE IP: *.toya.net.pl 18.12.01, 03:36
      LEKARZE BY ANI GROSZA NIE WZIELI TO KŁAMSTWA GRUBĄ NICIĄ SZYTE.TO MARGINES
      KAŻDY TO SZUJA LEKARZE I PACJENCI I KAŻDY GDY ZACZNIE POD SIEBIE SRAĆ NIE
      BĘDZIE SIĘ ZASTANAWUIAŁ CZY DAĆ.W SZPITALU ZBAWCĄ MOŻE BYĆ TYLKO LEKARZ A NIE
      CHRYSTUS TO JEST SRANIE POD SIEBIE W JAKI SPOSÓB CO POTRAFIĄ LUDZIE BO MAJĄ
      DUPY WMóZGACH TAKA ICH NATURA I JUŻ
      TO BARDZO ŁADNA IDEOLOGIA W WAS TKWI BOŚCIE CHORZY WAS GORSZA OT KOMUNIZMU
      BOŚCIE KURWY ZASRANE.
      • Gość: zz Krokodyle wszystko żrą owinąc tylko wplasterkimięs IP: *.toya.net.pl 18.12.01, 07:53
        oni nawet żerują na sposobie myślenia ludzi przed kamerami oficjalnie wtelwizji
        nie mówie że świadomie chyba każde zjawiska mają pewien automatyzm. Łżą wprost
        uważam że tych co niebiorą może być 1 góra 2 procent jest to związane z
        wychowaniem(wpajanie zasad)świetnie ukazane wserialu chyba "dom" (pamiętaj
        synku żeby nikt przed tobą nie cierpiał) i to też zjawisko zjawisko w zjawisku
        i ten 1 - 2 procent jeszcze może mieć inną przyczynowość i okazuje się że tak z
        natury rzeczy [anestozjiolog]<to znacie może dominuje ukryta ideologia która
        tkwi w samym człowieku a nie nadano jej żadnego imienia nie wierze wto iż
        skomplikowane pojedyncze analizy mogą podejmować i rozbijać jednostki bo tu by
        trzeba z granego zespołu ,może nauka o społeczenstwach i ludzkości to problem
        tak złorzony jak zagadnienia z fizyki .
        szkoda o tym pisać
        staram się unikać chamstwa ale czasmi ....
    • Gość: jojo Re: Czy wszyscy lekarze biorą łapówki? IP: *.proxy.aol.com 18.12.01, 03:49
      redakcja napisał(a):

      > Oczywiście wiemy, że nie wszyscy. Ale tych co biorą jest przerażająco dużo. O
      > lekarskiej korupcji pisaliśmy ostatnio. Było sporo telefonów i e-maili. Lekarze
      >
      > mieli pretensje, że ich atakujemy, pacjenci i ich rodziny mówili o korupcji.
      > No, to jak jest naprawdę? I przede wszystkim - lekarze, czy braliście łapówki?
      > Pacjenci - czy je dawaliście?
      > Czytaj także artykuł Elżbiety Cichockiej 'Wszyscy dają, nikt nie bierze'
      > <a href="http://wyborcza.gazeta.pl/info/artykul.jsp?xx=605549&dzial=010198">wyb
      > orcza.gazeta.pl/info/artykul.jsp?xx=605549&dzial=010198</a>
      >

      ja tam siem nie wtroncam w te sprawy skaplikowane poklske ale muj friend s Polski
      mi muwil ze oni tak lapuwki biorom rze glowy im bolom ot tyh money a te doctors
      te money do switzerland na bank transfer dajom
      • Gość: jajacek Re: Czy wszyscy lekarze biorą łapówki? IP: *.kabel.telenet.be 18.12.01, 07:43
        Gość portalu: jojo napisał(a):

        > redakcja napisał(a):
        >
        > > O
        > .

        > >
        > >ja tam siem nie wtroncam w te sprawy skaplikowane poklske ale muj friend s Pols
        > ki
        > mi muwil ze oni tak lapuwki biorom rze glowy im bolom ot tyh money a te doctors
        >
        > te money do switzerland na bank transfer dajom

        JOJO od ciebie nie wezma.Przyjezdzaj na darmowe leczenie bo palma we łbie ci juz
        kiełkuje

    • Gość: guru Re: Czy wszyscy lekarze biorą łapówki? IP: 212.160.238.* 18.12.01, 12:38
      Lekarze - banda łobuzów w białych kołnierzykach !!! ( minus 2%)
    • Gość: HHH Nie, ale każdy by chciał IP: 159.107.89.* 18.12.01, 13:15
      Moja żona jest lekarką w państwowym szpitalu. Na jej oddziale nie dokonuje się
      zabiegów chirurgicznych. Pacjenci są najczęściej przewlekle chorzy i pozostają na
      leczeniu średnio po parę tygodni.
      Żona, osoba z bardzo wysokimi kwalifikacjami zawodowymi, doświadczeniem,
      językami, specjalizacją itd. zarabia na pełen etat z dyżurami nocnymi marne
      grosze (mniej niż 50% średniej krajowej), które nie wystarczają nawet na benzynę
      do samochodu, którym dojeżdża. Cieszyłaby się bardzo z każdego grosza, jaki
      dostałaby od pacjenta, ale nie dają - przepraszam, parę lat temu raz ktoś ukrył
      100 zł w czekoladkach.
      Pacjenci są przeważnie niezamożni, ale jak poleżą parę tygodni i są pod dobrą
      opieką lekarską, to są naprawdę wdzięczni. Przy wypisie często dają kwiaty,
      bombonierkę, alkohol. Nie mamy co z tym robić, ale niegrzecznością byłoby nie
      przyjąć, zresztą jest to niemożliwe. Jak pacjent przyniesie lekarzowi na
      pożegnanie kwiaty, to nie ma zamiaru z tymi kwiatami wychodzić, bo by go inni
      pacjenci wyśmiali.

      Ludzie, zdajcie sobie sprawę, że w państwowej służbie zdrowia panują "warunki
      płacowe" urągające jakiemukolwiek zmysłowi zdrowego rozsądku i że personel
      medyczny praktycznie nie dostaje wynagrodzeń. 900 zł/mies. brutto dla osoby z
      wyższymi studiami, wieloletnią specjalizacją, z odpowiedzialnością za zdrowie i
      życie pacjentów, to jest farsa. Jako pacjenci - jeżeli Was stać to powinniście
      płacić, bo inaczej przyjmujecie usługę, za którą nikt nie płaci usługodawcy.

      Stawki są jasne - lekarzowi należy dać tyle samo, ile wziąłby oficjalnie za
      prywatną wizytę. Na razie ja was sponsoruję, ale nie każdy lekarz ma sponsora w
      postaci dobrze zarabiającego męża/żony.

      Pozdr,
      HHH
      • Gość: tomek Re: do Pana HHH IP: *.jgora.dialog.net.pl 30.12.01, 12:25
        Kolejny biedny lekarz. Brania łapówek nie można niczym usprawiedliwić. Jest
        cała masa ludzi z wyższym wykształceniem, którzy zarabiają po 900 zł i co z
        tego wynika ? Powinni kraść? Z tego co wiem to 900 zł lekarz dostaje za dwa
        dyżury w dzień swiąteczny. Środowisko jest skorumpowane do granic możliwości i
        takie są fakty. Wyjątki potwierdzają regułę.
        • Gość: HHH do Pana Tomka IP: 159.107.89.* 31.12.01, 11:19
          Gość portalu: tomek napisał(a):

          > Kolejny biedny lekarz.

          Czytaj kolego dokladniej. Nie jest biednym lekarzem tylko jednym z wielu
          prywatnych sponsorow, ktorzy w wymuszony sposob finansuja m.in. Ciebie, o ile
          korzystasz z publicznej sluzby zdrowia.

          > Brania łapówek nie można niczym usprawiedliwić. Jest
          > cała masa ludzi z wyższym wykształceniem, którzy zarabiają po 900 zł i co z
          > tego wynika ? Powinni kraść?

          Opanuj sie troche. Opisalem Ci wlasnie, ze u mojej zony pacjenci nie daja zadnych
          lapowek. Te wszystkie kwiaty, czekoladki, koniaki, grzybki i dżemy domowej roboty
          możecie sobie w d... wsadzic. Zona polowe z tego wyrzuca od razu, a reszte
          rozdajemy komu sie da. I tak mam kredens pelen czekoladek i alkoholu - nic z tego
          u nas nie "schodzi".
          Ja rozumiem, ze jest duzo ludzi, ktorzy zarabiaja po 900 zl (brutto!), ale wydaje
          mi sie ze z takimi kwalifikacjami jest jednak niewielu. Naklad pracy i czasu na
          zrobienie drugiego stopnia specjalizacji jest porownywalny z dwoma dodatkowymi
          fakultetami.

          > Z tego co wiem to 900 zł lekarz dostaje za dwa dyżury w dzień swiąteczny.

          No to jestes niestety niedoinformowany. Lekarz ze specjalizacja dostaje za dyzur
          swiateczny (24 godz.) ok 180 zl, a w ciagu tygodnia polowe tego. Poza tym nie
          wliczaj tego laskawie do pensji. Ty tez mozesz po godzinach na przyklad roznosic
          mleko lub w weekendy rozladowywac wagony. Lekarz nie ma niestety takiego wyboru
          jak Ty - on musi wziac ten dyzur, chociaz dla niego weekend z rodzina wart jest
          wiecej niz 180 zl.

          > Środowisko jest skorumpowane do granic możliwości i
          > takie są fakty. Wyjątki potwierdzają regułę.

          Jeszcze raz: dlatego, ze im nie placa. Idz sobie do prywatnej przychodni czy
          prywatnego szpitala: tam nikt nie bierze lapowek, tylko placisz za kazdy zabieg
          wg taryfikatora. Lekarz dostaje tam normalna pensje i jest OK. A jak idziesz do
          publicznego ZOZu, to pamietaj, ze jak nie zaplacisz, to naciagasz mnie na
          wymuszony sponsoring.

          Tylko blagam: koperta Z GOTOWKA, a nie zadne czekoladki czy flaszka.

          Pzdr.HHH
        • Gość: Toni Re: do Pana HHH IP: *.*.*.* 10.01.02, 12:53
          Panie Tomku, na spokojnie prosze to przeczytac i mi odpowiedziec.
          Pozdrawiam

          Przed 25 laty opuściłem tzw. PRL, emigracja zarobkowa. Z rosnącym
          zainteresowaniem obserwuję utrzymywanie się w polskim społeczeństwie mitu o
          powołaniu jako jedynego zadośuczynienia za pracę w służbie zdrowia. Przetrwał
          komunizm, tzw. odnowę i trwa dalej. Byłem lekarzem anestezjologiem, z powodów
          technicznych ta grupa zawodowa nie ma dostępu do "dowodów wdzięczności". Etosu
          miałem od diabła i ciut ciut, praca w zespole reanimacyjnym pogotowia, klinice
          Akademi Medycznej itp. Niestety nadmiarem etosu nie mogłem płacić za chleb i za
          coś na ten chleb. Tak, że uczucie pracy na głodniaka nie było mi obce. Brałbym
          wszystko co by mi dali, ale w tej specjalizacji było to niemożliwe. Mieszkanie
          przydzielano przede mną zwolnionej recydywie, taka była ustawa. Na myśl, że
          założę rodzinę kątem u teściów i będę patrzał jak się rozpada z nadmiaru etosu
          a braku złotówek, dostawałem gęsiej skórki. Tak więc po siedmiu latach
          spakowałem dorobek swojego życia (dwie średnie walizki) i zagłosowałem nogami.
          Od tego czasu pracuję w Szwecji i mimo mojej anestezjologi czasami dostaję
          dowody sympatii pacjentów. Najczęściej, gdy są to koledzy-lekarze (może to
          psycholodzy z programu przeanalizują ?) Są to śmieszne, dowcipne drobiazgi,
          czasami czek na kwiaty czasami ze zdjęciem lub rysunkiem dzieci. Raz ojciec
          pacjentki doradził mi korzystne ubezpieczenie emerytalne. Czasami trudno byłoby
          odmówić jeżeli emeryt daje mi ozdobnie opakowane taniutkie wino perliste z
          Hiszpani. No i to na tyle. Zarówno pacjent, jego rodzina no i ja mamy pełną
          świadomość, że finansowo jestem tak zabezpieczony oficjalną pensją, że niczego
          od niego nie potrzebuję. To zresztą on mi tą pensję płaci poprzez system
          podatkowy. O tym też oboje doskonale wiemy. Godzi się ze swoimi podatkami bo
          przyjmuję go wypoczęty i poświęcam mu tyle czasu ile on tego wymaga. Oboje też
          wiemy, że jakość szpitala i ogólnego poziomu usług nie ode mnie zależy, tylko
          od jego podatku i dystrybucji tegoż poprzez system administracji kierowany
          decyzjami polityków. No to by było na tyle.
          Z próżnego i Salomon nie naleje. Jak ktoś nie zapłaci i za wypoczętego lekarza
          i za tzw. resztę to nie będzie tego miał.
          A naszemu kochanemu społeczeństwu łącznie z dziennikarzami i politykami życzę
          aby do kosztów ochrony zdrowia podchodzili z takim samym zrozumieniem jak do
          kosztów związanych z zakupami innych dóbr materialnych. Nieznane mi są
          przypadki krytykowanie np firmy Citroen za cenę ich samochodów i dodatkowego do
          nich wyposażenia. A wszystcy kupujący drogawe nawet dobra materialne drą się
          jak opętani jak lekarz, pielęgniarka lub salowa chce też się po prostu najeść.
          Ludzie, opanujcie się w końcu i nie dajcie, po tylu latach, podpuszczać na
          siebie nawzajem przez polityczno-prasowych naganiaczy.
          Jeżeli nie chcecie aby cenna kadra medyczna (doskonale sprawdzają sie poza
          granicami kraju)nie zeszła w 100% na psy, to w miarę swoich możliwości,
          dawajcie wszystcy parę groszy i to wszystkim do czasu aż politycy i
          administracja państwowa nie zapewnią rzetelnego finansowania służby zdrowia,
          aż nie zapewnią trzech posiłków dziennie za jedną pensję dla lekarzy,
          pielegniarek, laborantów salowych i tych wszystkich, którzy do działania tej
          machiny są potrzebni. Domagajcie się aby wybrani przez Was politycy wreszcie
          przestali bajdurzyć a zaczęli robić, co do nich należy. Będzie wtedy mniej
          drogich samochodów na zatłoczonych ulicach a więcej pomocy w razie choroby.
          Do redakcji Gazety mam serdeczna prośbę. Rozumiem Wasze starania o wysoki
          nakład, ale opanujcie się i chociaz raz przestańcie odgrzewać tematy samograje.
          Stać Was chyba na solidna dziennikarkę a nie poskomunistyczną czkawkę. Przez
          solidna analizę zjawiska możecie dużo pomóc, przez podpuszczanie ludzi na
          siebie szkodzicie sobie także. Narasta ilość ludzi odwracających się ze
          wstrętem od słowa drukowanego.
          Do dyskutantów też mam prośbę, więcej argumentów, mniej tzw. wyrażeń, one nic
          nie dają.
          Taka złośliwa uwaga nasuwa mi się na koniec. Podobno 99% społeczeństwa określa
          się jako katolicy. Bardzo dużo w tej Gazecie poświęca sie miejsca Ojcu
          Świetemu. A może by tak chociaż raz posłuchać o czym On mówi i te Jego zasady
          zastosować w życiu codziennym, może zaczniemy właśnie od tej dyskusji ? Może
          chociaż raz będzie inaczej ?
          Czego i sobie i Wam Wszystkim Rodakom szczerze życzę
          Toni



    • Gość: eva Re: Czy wszyscy lekarze biorą łapówki? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.12.01, 13:30
      nie dawalam lapowek i nikt sie nigdy o nie nie dopominal. dotychczas lezalam 3
      razy w szpitalu- w tym 1 porod. jak matka chciala zaniesc lekarce koniak, to
      byla awantura.
      po porodzie nie jestem moze njlepszego zdania o lekarzach i ich starannosci,
      ale moze BEZ PRZESADY. tacy lekazre, jaki narod. proponuje zajac sie
      nauczycielami. tutaj mialabym wiecej do powiedzenia. w wiekoszosci niedouczone
      miernoty.
      • antoni.goczal Re: Czy wszyscy lekarze biorą łapówki? 18.12.01, 13:44
        Nie wszyscy lekarze biorą łapówki, a nawet są tacy co odmawiają przyjęcia tzw.
        dowodów wdzięczności.
        Jest takich niewielu, ale są.
      • Gość: JW Re: Czy wszyscy lekarze biorą łapówki? IP: 10.0.0.* 21.12.01, 12:39
        Zawsze brałem łapówki, bo wynagrodzenia wypłacane przez pracodawcę są
        niewystarczające
    • Gość: drHubert "Dowody wdziecznosci" - doswiadczenia z USA IP: *.enh.org 18.12.01, 13:56
      Pisze tu o raczej o "dowodach wdziecznosci" niz prawdziwych lapowkach.
      Prawdziwych lapowkarzy tzn. takich ktorzy od przyjecia pieniedzy uzalezniaja
      rodzaj i czas wykonywanej terapii nalezy usuwac z zawodu. Mechanizmem, ktory
      ich wykryje i napietnuje moga byc media, lokalne gazety, samorzad lekarski,
      itp.
      Od 7 lat pracuje w USA jako lekarz. Jak powszechnie wiadomo, lekarze w Stanach
      maja dobrze, a nawet bardzo dobrze (zarabiam okolo 140 tys. dolarow rocznie).
      Otoz mam niespodzianke: TU TEZ PRZYJMUJE SIE DOWODY WDZIECZNOSCI! Zdarza sie to
      rzadziej niz w Polsce, ale zdarza sie, ze po skonczonym leczeniu pacjent
      przynosi prezent i wcale nie jest to czekolada i kwiatek. Ostatnio od jednego z
      moich pacjentow dostalem piekny, oprawiony w skore atlas swiata z poczatku
      ostatniego wieku; z rozmow z kolegami wynika ze i im proponowane sa rozne
      prezenty i kazdy z nich traktuje je jak cos naturalnego. I to pomimo tego ze
      zarabiaja wystarczajaco duzo zeby to sobie kupic.
      Swiadomosc amerykanska jest jednak inna niz polska, nie czuje sie presji dania
      czegokolwiek (po to zeby dany pacjent mogl sie na to w przyszlosci powolac),
      jak to bywalo w czasach gdy pracowalem w Polsce.
      Prezenty od firm, wyjazdy, premie za zapisanie lekow? To wszystko tez tu jest!
      W ostatnim tygodniu raz placilem za swoj lunch, pozostale 5 razy placily (w
      rozny sposob) firmy farmaceutyczne.
      • Gość: pacjent Re: nie wszyscy IP: 192.168.5.* 18.12.01, 16:52
        Nie wszyscy lekarze biora lapowki, ale spora czesc tak. Glownie chirurdzy,
        kardiolodzy . Zalatwiaja miejsca w klinikach, konsultacje z profesorami, sami
        tzw. Prof, tez biora, terminy operacji i specjalna opieke...
        Nie mozna mowic , ze to lekarze, to zwykly gnoj po medycynie, a mowia, ze
        niewiele zarabiaja. Biora glownie ci od ktorych cos niby zalezy i niewiele to
        ma wspolnego ze zdrowiem pacjenta. Powinno sie ich pietnowac, nie obawiac sie,
        ze wsrod nich sa wlasnie powszechnie szanowane nazwiska i uznawane autorytety
        medyczne. Gnoj zdarza sie wszedzie, szkoda, ze tez tu gdzie istota jest
        wlasciwie niemierzalna...
        Przed lekarzami z prawdziwego zdarzenia chyle czola. Tych od kasy mamw dupie i
        wszystkim zalecam miec ich tam wlasnie...
        pacjent
      • Gość: vigo Re: IP: *.swietochlowice.dialup.inetia.pl 18.12.01, 23:31
        O, watpię czy p. red Cichocka napisze w GW , ze w USA pacjenci odwdzieczają sie lekarzom prezentami.
        To nie pasuje do zalożeń cyklu artykulow o korupcji. Na lekarskich listach dyskusyjnych przewijał sie ten temat
        kilkakrotnie ale żaden "radachtór" nie zagladnął tam- bo po co. Najlepiej jezeli napisze sie o tych wrednych
        lekarzach wysysających z biednych pacjentów resztki gotówki ( a naród teraz biedny i takie teksty znajduja
        łatwo poklask).
        Sponsorowane wyjazdy na kursy za granice to nie wymysł firm operujących w Polsce. W Niemczech czy
        Szwajcarii opłacenie lekarzowi rodzinnemu udziału w międzynarodowej konferencji zdarza się znacznie
        częsciej niż w Polsce.
        A tak na marginesie jak potraktować fakt uzyczenia przez importera nowego auta dziennikarzowi na pare
        miesiecy " do testowania" - to nie korupcja? Jezeli dobrze poszukamy to kazdemu mozna przypiac łatke nie tylko
        lekarzom i prawnikom .
        Vigo
      • Gość: wstan Re: pielegniarki IP: 212.244.84.* 19.12.01, 05:03
        Gość portalu: drHubert napisał(a):

        > Pisze tu o raczej o "dowodach wdziecznosci" niz prawdziwych lapowkach.
        > Prawdziwych lapowkarzy tzn. takich ktorzy od przyjecia pieniedzy uzalezniaja
        > rodzaj i czas wykonywanej terapii nalezy usuwac z zawodu. Mechanizmem, ktory
        > ich wykryje i napietnuje moga byc media, lokalne gazety, samorzad lekarski,
        > itp.
        > Od 7 lat pracuje w USA jako lekarz. Jak powszechnie wiadomo, lekarze w Stanach
        > maja dobrze, a nawet bardzo dobrze (zarabiam okolo 140 tys. dolarow rocznie).
        > Otoz mam niespodzianke: TU TEZ PRZYJMUJE SIE DOWODY WDZIECZNOSCI! Zdarza sie to
        >
        > rzadziej niz w Polsce, ale zdarza sie, ze po skonczonym leczeniu pacjent
        > przynosi prezent i wcale nie jest to czekolada i kwiatek. Ostatnio od jednego z
        >
        > moich pacjentow dostalem piekny, oprawiony w skore atlas swiata z poczatku
        > ostatniego wieku; z rozmow z kolegami wynika ze i im proponowane sa rozne
        > prezenty i kazdy z nich traktuje je jak cos naturalnego. I to pomimo tego ze
        > zarabiaja wystarczajaco duzo zeby to sobie kupic.
        > Swiadomosc amerykanska jest jednak inna niz polska, nie czuje sie presji dania
        > czegokolwiek (po to zeby dany pacjent mogl sie na to w przyszlosci powolac),
        > jak to bywalo w czasach gdy pracowalem w Polsce.
        > Prezenty od firm, wyjazdy, premie za zapisanie lekow? To wszystko tez tu jest!
        > W ostatnim tygodniu raz placilem za swoj lunch, pozostale 5 razy placily (w
        > rozny sposob) firmy farmaceutyczne. Cz mozesz nam powiedziec cos owarunkach
        pracy pielegniarek w USA i ile zarabiaja.

      • Gość: dradam Re: IP: *.115.185.57-edm.nucleus.com 31.12.01, 03:56
        Gość portalu: drHubert napisał(a):

        (...)
        > Od 7 lat pracuje w USA jako lekarz. Jak powszechnie wiadomo, lekarze w Stanach
        > maja dobrze, a nawet bardzo dobrze (zarabiam okolo 140 tys. dolarow rocznie).
        > Otoz mam niespodzianke: TU TEZ PRZYJMUJE SIE DOWODY WDZIECZNOSCI! Zdarza sie to
        >
        > rzadziej niz w Polsce, ale zdarza sie, ze po skonczonym leczeniu pacjent
        > przynosi prezent i wcale nie jest to czekolada i kwiatek. Ostatnio od jednego z
        >
        > moich pacjentow dostalem piekny, oprawiony w skore atlas swiata z poczatku
        > ostatniego wieku; z rozmow z kolegami wynika ze i im proponowane sa rozne
        > prezenty i kazdy z nich traktuje je jak cos naturalnego. I to pomimo tego ze
        > zarabiaja wystarczajaco duzo zeby to sobie kupic.
        > Swiadomosc amerykanska jest jednak inna niz polska, nie czuje sie presji dania
        > czegokolwiek (po to zeby dany pacjent mogl sie na to w przyszlosci powolac),
        > jak to bywalo w czasach gdy pracowalem w Polsce.
        > Prezenty od firm, wyjazdy, premie za zapisanie lekow? To wszystko tez tu jest!
        > W ostatnim tygodniu raz placilem za swoj lunch, pozostale 5 razy placily (w
        > rozny sposob) firmy farmaceutyczne.

        W zupelnosci sie zgadzam. Podobnie jest w Kanadzie. Jak pacjent chce dac - to
        jest jego sprawa. W kazdym razie jednak egzystencja lekarza nie zalezy od tego co
        dostaje od pacjenta. Nawet jak pacjent placi lekarzowi za zabieg - co sie czasem
        zdarza - to dostaje oficjalne pokwitowanie i odlicza sobie od podatku.

        A lekarze maja drugie miejsce (wspolnie z adwokatami) w grupie najlepiej
        zarabiajacych .

        Pozdrawiam

        dradam

    • Gość: brzytwa Nie, podobno jest jeden co nie bierze IP: *.pcz.czest.pl 18.12.01, 16:54
    • kitek1 prawie wszyscy biora, 18.12.01, 20:09
      ale nie wymuszaja, i czy ktos im dal, czy nie, nie ma to wplywu na ich
      postepowanie wobec danego pacjenta,
      • jorgus A co z pielęgniarkami? 18.12.01, 22:16
        Od łapówkarstwa lekarzy dużo dotkliwsza jest dla pacjentów konieczność
        opłacania siostrzyczek, które palcem nie ruszą, żeby coś zrobić ekstra,
        zwłaszcza w czasie emisji serialu "Na dobre i na złe" Autorzy tego całkiem
        smacznego zakalca nie zdają sobie zapewne sprawy z wszystkich konsekwencji
        swojej radosnej twórczości. Przedstawiają fałszywy obraz tego, co się dzieje w
        polskim szpitalnictwie. Powie ktoś: to nie jest o służbie zdrowia, ale o
        przyjaźni i tzw. życiu. Może i tak. Ale tło, na którym się to "życie" toczy
        jest z gruntu nieprawdziwe, co potwierdzi każdy, który był w szpitalu, choćby
        przaz pół godziny.
        A więc pielęgniarki. Może wypowiedzą się ci, którzy nie doczekali się kaczki,
        bo siostry miały przerwę na kawę, albo na obowiązkowego papierosa itd, itd.
        Pozdrawiam.
        • Gość: eva Re: A co z pielęgniarkami? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.12.01, 23:36
          tak , jesli chodzi o sredni personel medyczny, jest o czym mowic. a
          polozne????? do zwolnienia w trybie dyscyplinarnym. aroganckie, chamskie,
          prostaczki. na kilka poloznych-(MOWIE TYLKO O TYCH NA ODDZIALE, te przy
          porodzie to juz wyzszy poziom-zdecydowanie, i moje zarzuty ich nie dotycza),
          moze ze 3 byly ok, w tym jedna bardzo.
          co do lekarzy i lapowek_NIE MOWCIE< ZE WSZYSCY BIORA. bo to nieprawda. moge
          podac nazwiska tych, co nie biora. a jest to spora lista i po co Wam to???
          • Gość: RP Re: A co z pielęgniarkami? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.12.01, 23:56
            PAMIĘTAJ JEDNAK, ŻE JAK DAWAŁAŚ LEKARZOWI OBMACYWAĆ SWOJĄ CIPKĘ TO TEŻ BYŁA TO
            FORMA ŁAPÓWKI.
        • Gość: Kalif Re: A co z pielęgniarkami? IP: *.outland.lucent.com 19.12.01, 09:32
          Hi,
          Niestety bylem zmuszony do przebywania, przez pewien czas, w renomowanej klinice
          (jako pacjent). Widzialem na wlasne oczy co sie tam dzieje, zgroza !!!!
          Lezalem na sali z ludzmi, ktorzy nie mieli szans na samodzielne obsluzenie sie.
          Niestety bywalo tak, ze czlowiek lezal "zabrudzony" przez niedziele i
          poniedzialek, bo siostrzyczkom nie chcialo sie go umyc ! Od tego czasu na
          protesty pielegniarek patrze z pogarda i nie rozumiem czego one oczekuja ?
          Za taka nedzna obsluge pacjentow ? Drogie pielegniarki DO ROBOTY !!!
          Zaznaczam, ze nie wszystkie pielegniarki tak sie zachowywaly, byly tez takie,
          dla ktorych mam wiele slow uznania, ale sa tez niekompetentne, leniwe i
          opryskliwe.
          Tomek
    • Gość: Balzer Droga redakcjo - odwalcie sie od lekarzy IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 19.12.01, 01:04
      Juz ktorys raz zakładacie watek o korupcji wsrod lekarzy. Prawda, niektórzy biora
      łapowki, ale dla uczciwych lekarzy nie sa oni nic warci.
      Duzo wiekszy odsetek łapowkarzy jest w urzedach skarbowych, celnych,
      na policji.
      Wiec nie czepiajcie sie tylko lekarzy, bo to oni ratuja Wam zycie.
      Pzdr.
      • Gość: rysio Re: Droga redakcjo - odwalcie sie od lekarzy IP: *.stacje.agora.pl 19.12.01, 13:38
        ciekaw jestem, dlaczego lekarze w kółko mówią - a inni są bardziej skorumpowani - tak jak kolega Balzer i tak jak dziś
        w �Gazecie� Radziwiłl. No może i są bardziej, a może są mniej. Ale ja błagam - zajmijcie się sobą, drodzy medycy, a
        naprawę celników, policjantów etc im samym zostawcie
        Bo jak tak każdy będzie mówił - ja przestanę kraść, ale niech najpierw mój sąsiad przestanie - to się znajdziemy... no
        właśnie, gdzie? W Afganistanie? Kolumbii? W Lepperlandii?
        Albo się ma jakieś wartości, albo się samego pojęcia nie rozumie i wyczynia na jego dźwięk wice typu �wartości to ja
        dostaję na konto z wypłatą�
        rysio

        Gość portalu: Balzer napisał(a):

        > Juz ktorys raz zakładacie watek o korupcji wsrod lekarzy. Prawda, niektórzy bio
        > ra
        > łapowki, ale dla uczciwych lekarzy nie sa oni nic warci.
        > Duzo wiekszy odsetek łapowkarzy jest w urzedach skarbowych, celnych,
        > na policji.
        > Wiec nie czepiajcie sie tylko lekarzy, bo to oni ratuja Wam zycie.
        > Pzdr.

        • Gość: eva Re: odwalcie sie od lekarzy -racja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.12.01, 13:50
          korupcja jest wszedzie. kazdy tylko patrzy jak zalatwic cos na lewo, jak okrasc
          drugiego-pracodawce, sklep (przeciez zarcie w sklepie i picie i nieplacenie za
          to jest KRADZIEĄ) kazdy tylko patrzy jak ustawic swojego bachora i daje za
          mature, egzaminy wstepne (korepetycje tak zwane) itd.a prawo jazdy? jakas
          liczba osob musi im dac-bo oni tak funkcjonuja. wiec niech sie zadlawia ta
          forsa.
          ja rozumiem, ze lekarze ratuja zycie i stad kontrowersje, ale jak mam wybierac
          to wole dac lekarzowi niz jakiejs babie w sądzie, urzedzie ktora NIC NIE ROBI I
          JEST GLUPIA JAK BUT!!!
        • Gość: tomek Re: wszyscy nie biorą IP: *.jgora.dialog.net.pl 30.12.01, 13:06
          Ci co nie biorą łapówek nazywają to co biorą dowodami wdzięczności.
    • Gość: Marek Re: Czy wszyscy lekarze biorą łapówki? IP: 217.117.129.* 20.12.01, 13:11
      O ile pamiętam pierwszy na ten temat wypowiedział się dr.Dwornik i został
      wylany z pracy. Teraz coraz więcej osób na ten temat mówi, ale i na nikim to
      nie robi wrażenia. Może odejść wreszcie od komunizmu i nie w sposób nakazowy
      ustalać zarobki lekarzy, lecz płacić za wykonane usługi. Pacjent otrzymywałby
      zwrot kosztów leczenia z ubezpieczenia. Ale w Polsce to chyba zbyt proste.
      I jeszcze pytanie: dlaczego kwiat inteligencji czyli lekarze nie potrawią
      wyegzekwować na politykach od czasów II Wojny Swiatowej zasad wg których
      mogliby wypełniać swój zawód z godnością i bez łapówek.
      • Gość: Lapownik Re: wszyscy lekarze biorą łapówki? IP: *.proxy.aol.com 20.12.01, 14:53
        Moj brat jest lekarzem w Polsce -pracuje pare ladnych lat w szpitalu i znam
        prawie wszystkich jego kolegow i kolezanki -biora wszyscy i nieraz jest to
        tematem rozmow w ich scislym gronie(sam sie przysluchiwalem) za co-
        ile!.Miejscem gdzie sie ustala kto trafi do szpitala i za ile sa prywatne
        praktyki lub spoldz.lekarskie.Brat i jego koledzy zarabiaja podobno po ok
        1300zl miesiecznie+ jakies dodatki-to jest smiesznie malo ale mawet zeby
        zarabiali 5 razy tyle to dalej beda brali-to weszlo w "krew".Za operacje w
        zaleznosci od stopnia skomplikowania bierze sie od paru do kilkunastu tys.zl
        jednorazowo wiec jaka musiala by byc pensja zeby te sumy nie byly
        marginalne !!!!.Jak przylatuje do Polski leczenie mam za darmo nawet
        przeszedlem mala operacje jak za komuny.Tak zdaje sobie sprawe ze to tez forma
        korupcji-mea culpa-ale kto ma brac odemnie pieniade brat,ordynator(tez kolega)-
        nikt z administracji szpitala sie nie wychyli jak pan ordynator cos zarzadzi.We
        wrzesniu tego roku mialem juz zalatwione sanatorium w Kolobrzegu -ja ktory nie
        mam podstaw do zadnej opieki lekarskiej w Polsce!!Niestety nie moglem
        skorzystac musialem wracac do siebie.Korupcja jest wszedzie POlicja ,urzedy
        (zalatwialem pare spraw) i na koniec nawet lotnisko gdzie trzeba wsadzic w
        bilet lotn. min.$50 i mozna zabrac nawet 100 kg bagazu jezeli do tego dodac
        nasze konsulaty za granica ,stewardesy naszego kochanego LOT-u wynoszace cale
        torby alkoholu przeznaczonego dla pasazerow-obraz jest prawie pelny i smutny.
        • Gość: doktor Łapownik to.... IP: 192.168.5.* 20.12.01, 21:42
          Obraz smutny, a ty głupi. Głupszy od tego czym sie siusiu robi i łeb jak on
          masz ale rozumu w nim za grosz.
          Nie podobają ci sie lekarze, stewardesy i alkohol. To musisz byc tym o czym
          wspomniałem i to mrożonym i na kaczych łapach.
          Dla takich jak ty teoria względności to tyle, że jeśli obywatel A wsadzi nos do
          dupy obywatela B, to znaczy ,że obywatel A ma nos w dupie i obywatel B też ma
          nos w dupie.
          Musisz być Łapownikiem jak to o czym pisałem
          Twój doktor (rodzinny)
          • Gość: Lapo.... Re: Łapownik to.... lapownik IP: *.proxy.aol.com 21.12.01, 11:31
            Gość portalu: doktor napisał(a):

            > Obraz smutny, a ty głupi. Głupszy od tego czym sie siusiu robi i łeb jak on
            > masz ale rozumu w nim za grosz.
            > Nie podobają ci sie lekarze, stewardesy i alkohol. To musisz byc tym o czym
            > wspomniałem i to mrożonym i na kaczych łapach.
            > Dla takich jak ty teoria względności to tyle, że jeśli obywatel A wsadzi nos do
            >
            > dupy obywatela B, to znaczy ,że obywatel A ma nos w dupie i obywatel B też ma
            > nos w dupie.
            > Musisz być Łapownikiem jak to o czym pisałem
            > Twój doktor (rodzinny)

            Doktorze diagnoza metna niezbyt zrozumiala , niepelna .Rozumiem ,ze domagasz sie
            od lapownika lapowki za diagnoze bardziej precyzyjna.Ci co daja lapowki lekarzom
            to ludzie chorzy,zdesperowani ale ci co biora(lekarze) sa to ludzie bez zadnych
            zasad moralnych-czyli degenerci .Zwalnian wiec Ciebie natychmiast z funkcji mojego
            (samozwanczego) doktora rodzinnego.Jezeli jednak chcialbys sie "zreformowac"
            posiedz i pomysl!! jak zwalczyc chorobe(w Polsce to epidemia) ktorej na imie
            KORUPCJA.Nagrody Nobla nie obiecuje ale wszystkim nam wyjdzie to na zdrowie.
            Pozdrowienia doktorku.

    • Gość: waw Re: Czy wszyscy lekarze biorą łapówki? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 21.12.01, 12:37
      w AMG nie bierze dwóch, sorry jeden bo ten drugi zmarł
    • Gość: px Smetna pani Cichocka IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 26.12.01, 23:16
      ktora lata cale nie moze wysmazyc rozsadnego tekstu o sluzbie zdrowia na lamach najwiekszego
      dziennika w POlsce (smutne choc prawdziwe), dostajac za swoje bajdurzenie wielokrotnosc
      lekarskich pensji i trzymajac w kieszonce pracownicze akcje "Agory" bierze sie za umoralnianie
      lekarzy.
      Po niemiecku mowi sie, man kann nicht so viel fressen, wieviel man kotzen moechte - nie mozna tyle
      zezrec, ile by sie chcialo wyzygac. To tyle o umoralnianiu lekarzy przez Gazete Wyborcza...
      • Gość: zip Re: Smetna pani Cichocka - BRAWO!!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.12.01, 00:58
        Dokladnie - niech moze przeczytam wreszcie jakis tekst o tym, dlaczego to
        wszystko tak fatalnie funkcjonuje: kasy chorych, organizacja w przychodniach,
        balagan ze specjalizacjami, bezsens finansowania podstawowej opieki zdrowotnej
        i lekarzy rodzinnych, co GW moze i bedzie chciala zrobic, zeby poprawic
        sytuacje lekarzy, zeby mogli pracowac godnie i poswiecac sie swojej pracy do
        konca, bo wtedy My bedziemy pod dobra opieka? Moze sie wreszcie wezmiecie za te
        tematy? Bo od sluchania socjologow i trenerow wymadrzajacych sie na temat etosu
        naprawde chce sie rzygac...
        • Gość: lili Re: Smetna pani Cichocka - BRAWO!!!! IP: *.szpitaljp2.krakow.pl 29.12.01, 22:29
          marze o rzetelnym tekście o służbie zdrowia, bo zawod pana socjologa konczy sie
          za drzwiami jegoż pracy, a mojego rozdziału nie da sie zamknąć po wyjsciu ze
          szpitala...Ale uwierzcie mi radosci z uratowanego życia nie oddadza żadne
          pieniądze...
          Pozdrawiam
      • Gość: zip Re: Smetna pani Cichocka - BRAWO, jeszcze jedno... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.12.01, 01:04
        Chcialem jeszcze powiedziec, ze GW idzie po najmniejszej linii oporu, bazujac,
        na rowni z rzadem, na przeswiadczeniu, ze przysiega Hipokratesa wystarczy, zeby
        zapedzic lekarzy do roboty i nie trzeba juz za ta prace placic... Jakby sie
        chciali buntowac, że pensje za male, pacnać w łeb przysiegą jak bajsbolem i po
        krzyku... Jeszcze mozna rzucic opinii publicznej na pożarcie - prosze,
        przysiegali, a tegaz nie chca życia ludzkiego ratowac... bez społecznego
        poparcia trudniej się buntować, a kto poprze 'skorumpowanych' lekarzy?
        pozdrawiam, zip
      • Gość: Toni Re: Smetna pani Cichocka IP: *.telia.com 27.12.01, 02:50
        Przed 25 laty opuściłem tzw. PRL, emigracja zarobkowa. Z rosnącym
        zainteresowaniem obserwuję utrzymywanie się w polskim społeczeństwie mitu o
        powołaniu jako jedynego zadośuczynienia za pracę w służbie zdrowia. Przetrwał
        komunizm, tzw. odnowę i trwa dalej. Byłem lekarzem anestezjologiem, z powodów
        technicznych ta grupa zawodowa nie ma dostępu do "dowodów wdzięczności". Etosu
        miałem od diabła i ciut ciut, praca w zespole reanimacyjnym pogotowia, klinice
        Akademi Medycznej itp. Niestety nadmiarem etosu nie mogłem płacić za chleb i za
        coś na ten chleb. Tak, że uczucie pracy na głodniaka nie było mi obce. Brałbym
        wszystko co by mi dali, ale w tej specjalizacji było to niemożliwe. Mieszkanie
        przydzielano przede mną zwolnionej recydywie, taka była ustawa. Na myśl, że
        założę rodzinę kątem u teściów i będę patrzał jak się rozpada z nadmiaru etosu
        a braku złotówek, dostawałem gęsiej skórki. Tak więc po siedmiu latach
        spakowałem dorobek swojego życia (dwie średnie walizki) i zagłosowałem nogami.
        Od tego czasu pracuję w Szwecji i mimo mojej anestezjologi czasami dostaję
        dowody sympatii pacjentów. Najczęściej, gdy są to koledzy-lekarze (może to
        psycholodzy z programu przeanalizują ?) Są to śmieszne, dowcipne drobiazgi,
        czasami czek na kwiaty czasami ze zdjęciem lub rysunkiem dzieci. Raz ojciec
        pacjentki doradził mi korzystne ubezpieczenie emerytalne. Czasami trudno byłoby
        odmówić jeżeli emeryt daje mi ozdobnie opakowane taniutkie wino perliste z
        Hiszpani. No i to na tyle. Zarówno pacjent, jego rodzina no i ja mamy pełną
        świadomość, że finansowo jestem tak zabezpieczony oficjalną pensją, że niczego
        od niego nie potrzebuję. To zresztą on mi tą pensję płaci poprzez system
        podatkowy. O tym też oboje doskonale wiemy. Godzi się ze swoimi podatkami bo
        przyjmuję go wypoczęty i poświęcam mu tyle czasu ile on tego wymaga. Oboje też
        wiemy, że jakość szpitala i ogólnego poziomu usług nie ode mnie zależy, tylko
        od jego podatku i dystrybucji tegoż poprzez system administracji kierowany
        decyzjami polityków. No to by było na tyle.
        Z próżnego i Salomon nie naleje. Jak ktoś nie zapłaci i za wypoczętego lekarza
        i za tzw. resztę to nie będzie tego miał.
        A naszemu kochanemu społeczeństwu łącznie z dziennikarzami i politykami życzę
        aby do kosztów ochrony zdrowia podchodzili z takim samym zrozumieniem jak do
        kosztów związanych z zakupami innych dóbr materialnych. Nieznane mi są
        przypadki krytykowanie np firmy Citroen za cenę ich samochodów i dodatkowego do
        nich wyposażenia. A wszystcy kupujący drogawe nawet dobra materialne drą się
        jak opętani jak lekarz, pielęgniarka lub salowa chce też się po prostu najeść.
        Ludzie, opanujcie się w końcu i nie dajcie, po tylu latach, podpuszczać na
        siebie nawzajem przez polityczno-prasowych naganiaczy.
        Jeżeli nie chcecie aby cenna kadra medyczna (doskonale sprawdzają sie poza
        granicami kraju)nie zeszła w 100% na psy, to w miarę swoich możliwości,
        dawajcie wszystcy parę groszy i to wszystkim do czasu aż politycy i
        administracja państwowa nie zapewnią rzetelnego finansowania służby zdrowia,
        aż nie zapewnią trzech posiłków dziennie za jedną pensję dla lekarzy,
        pielegniarek, laborantów salowych i tych wszystkich, którzy do działania tej
        machiny są potrzebni. Domagajcie się aby wybrani przez Was politycy wreszcie
        przestali bajdurzyć a zaczęli robić, co do nich należy. Będzie wtedy mniej
        drogich samochodów na zatłoczonych ulicach a więcej pomocy w razie choroby.
        Do redakcji Gazety mam serdeczna prośbę. Rozumiem Wasze starania o wysoki
        nakład, ale opanujcie się i chociaz raz przestańcie odgrzewać tematy samograje.
        Stać Was chyba na solidna dziennikarkę a nie poskomunistyczną czkawkę. Przez
        solidna analizę zjawiska możecie dużo pomóc, przez podpuszczanie ludzi na
        siebie szkodzicie sobie także. Narasta ilość ludzi odwracających się ze
        wstrętem od słowa drukowanego.
        Do dyskutantów też mam prośbę, więcej argumentów, mniej tzw. wyrażeń, one nic
        nie dają.
        Taka złośliwa uwaga nasuwa mi się na koniec. Podobno 99% społeczeństwa określa
        się jako katolicy. Bardzo dużo w tej Gazecie poświęca sie miejsca Ojcu
        Świetemu. A może by tak chociaż raz posłuchać o czym On mówi i te Jego zasady
        zastosować w życiu codziennym, może zaczniemy właśnie od tej dyskusji ? Może
        chociaż raz będzie inaczej ?
        Czego i sobie i Wam Wszystkim Rodakom szczerze życzę
        Toni
    • Gość: zip Odwracanie kota ogonem... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.12.01, 00:49
      Piekna dyskusja - nie ma co - wniosek z niej taki, ze wszyscy lekarze biora...
      to niestety BARDZO KRZYWDZACE UOGOLNIENIE - bo zaloze sie, ze 90% tych, ktorzy
      biora, przyjmuje proste prezenty typu czekoladki, alkohol etc... 10% - byc moze
      przyjmuje rowniez gratyfikacje pieniezne, to sa ci 'bez oporow', z czego
      zapewne jakies 2-4% uzaleznia od tego wykonanie zabiegu... i ok - to jest
      karygodne, ale zdaza sie w kazdym innym zawodzie! I w wielu sferach ma
      monstrualne rozmiary - nieporownywalen ze sluzba zdrowia... Krotko mowiac - mam
      dosc takich dyskusji i urzedowego tematu 'korupcji w sluzbie zdrowia', mam w
      rodzinie pieciu lekarzy, z ktorych nikt nie bierze (wiem to po zalosnym stanie
      majatku - zreszta jest to najblizsza rodzina), a wszyscy przyjmuja drobne
      prezenty - moja mama nie musi kupowac czekolad czy herbaty, ojciec koniaku,
      choc i tak nie pije. Statystyczne - zjawisko nie sadze ZEBY BYLO WAZNIEJSZE OD
      TEGO CO SIE WYPRAWIA W KASACH CHORYCH I ADMINISTRACJI SLUZBY ZDROWIA!!!! TO TYM
      SIE WRESZCIE ZAJMIJCIE!!!! MOZE SIE WRESZCIE DOWIEM, DLACZEGO NA WIZYTE U
      LEKARZA TRZEBA CZEKAC CZTERY TYGODNIE? DLACZEGO NIE MOGE SIE NA NIA UMOWIC
      TELEFONICZNIE< A MUSZE ZRYWAC SIE RANO I BIEC PO NUMEREK?? Dlaczego w szpitalu
      na oddziale zycie zamiera o 14, a powinno o 17? (8 h pracy?) Dlaczego lekarz
      musi pracowac na trzech etatach, zeby wyzywic rodzine? Rozwiazmy te wszystkie
      problemy - dajmy lekarzom godnie zyc, a duma i etos powroca - i korupcja
      rowniez zmiknie... Tymczasem pan profesor socjologii (HA, HA, HA!!!) wypowiada
      takie slowa (najpierw pytanie dziennikarki): Czy Pan sądzi, że normalny,
      trzeźwo stąpający po ziemi człowiek zarabiający 1 tys. zł, zrezygnuje z 4 tys.
      dodatkowych korzyści dla wewnętrznej satysfakcji?

      M.K.: To pytanie sprowadza całą sprawę do absurdu. Bywa, że ktoś zarabia wiele
      więcej i też bierze...

      Odpowiadam: jasne, Panie MK, sluzba zdrowia w Polsce to jest teraz jeden wielki
      absurd, szesc lat studuiow, bardzo ciezkich, rok stazu, kilka lat
      specjalizacji, o ktora nawet najlepsi studenci musza prosic prawie na kolanach,
      potem - kazdego dnia decyzje od ktorych zalezy nasze zycie, kazda pomylka moze
      oznaczac czyjas smierc, do tego codzienne doskonalenie, nauka praktycznie do
      konca zycia... Moja zona, mlody lekarz, swietna studentka, po dwoch
      fakultetach, lekarz zaangazowany, zarabia 850 zl na reke, w Warszawie, gdzie
      rachunki za czynsz, telefon i prad kosztuja mniej wiecej tyle samo... Nie
      osmieszajcie sie Panstwo takimi dyskusjami, a jezeli koniecznie chcecie
      wywolywac nagonke na sluzbe zdrowia w ten sposob, to wywolajcie ja rowniez na
      tych, ktorzy zapewniaja jej finansowanie, bo inaczej jedyne co spowodujecie, to
      fakt, ze lekarzy bedziemy mieli coraz mniej, coraz gorszych... Mam niejasne
      wrazenie, ze moja GW ostatnio chyba traci instynkt... co do gradacji
      problemow...
      • Gość: emilia sytuacje zawinnili politycy i rzad IP: *.15.vie.surfer.at 27.12.01, 02:55
        Gość portalu: zip napisał(a):

        > Piekna dyskusja - nie ma co - wniosek z niej taki, ze wszyscy lekarze biora...
        > to niestety BARDZO KRZYWDZACE UOGOLNIENIE - bo zaloze sie, ze 90% tych, ktorzy
        > biora, przyjmuje proste prezenty typu czekoladki, alkohol etc... 10% - byc moze
        > przyjmuje rowniez gratyfikacje pieniezne, to sa ci 'bez oporow', z czego
        > zapewne jakies 2-4% uzaleznia od tego wykonanie zabiegu... i ok - to jest
        > karygodne, ale zdaza sie w kazdym innym zawodzie! I w wielu sferach ma
        > monstrualne rozmiary - nieporownywalen ze sluzba zdrowia... Krotko mowiac - mam
        > dosc takich dyskusji i urzedowego tematu 'korupcji w sluzbie zdrowia', mam w
        > rodzinie pieciu lekarzy, z ktorych nikt nie bierze (wiem to po zalosnym stanie
        > majatku - zreszta jest to najblizsza rodzina), a wszyscy przyjmuja drobne
        > prezenty - moja mama nie musi kupowac czekolad czy herbaty, ojciec koniaku,
        > choc i tak nie pije. Statystyczne - zjawisko nie sadze ZEBY BYLO WAZNIEJSZE OD
        > TEGO CO SIE WYPRAWIA W KASACH CHORYCH I ADMINISTRACJI SLUZBY ZDROWIA!!!! TO TYM
        > SIE WRESZCIE ZAJMIJCIE!!!! MOZE SIE WRESZCIE DOWIEM, DLACZEGO NA WIZYTE U
        > LEKARZA TRZEBA CZEKAC CZTERY TYGODNIE? DLACZEGO NIE MOGE SIE NA NIA UMOWIC
        > TELEFONICZNIE< A MUSZE ZRYWAC SIE RANO I BIEC PO NUMEREK?? Dlaczego w szpita
        > lu
        > na oddziale zycie zamiera o 14, a powinno o 17? (8 h pracy?) Dlaczego lekarz
        > musi pracowac na trzech etatach, zeby wyzywic rodzine? Rozwiazmy te wszystkie
        > problemy - dajmy lekarzom godnie zyc, a duma i etos powroca - i korupcja
        > rowniez zmiknie... Tymczasem pan profesor socjologii (HA, HA, HA!!!) wypowiada
        > takie slowa (najpierw pytanie dziennikarki): Czy Pan sądzi, że normalny,
        > trzeźwo stąpający po ziemi człowiek zarabiający 1 tys. zł, zrezygnuje z 4 tys.
        > dodatkowych korzyści dla wewnętrznej satysfakcji?
        >
        > M.K.: To pytanie sprowadza całą sprawę do absurdu. Bywa, że ktoś zarabia wiele
        > więcej i też bierze...
        >
        > Odpowiadam: jasne, Panie MK, sluzba zdrowia w Polsce to jest teraz jeden wielki
        > absurd, szesc lat studuiow, bardzo ciezkich, rok stazu, kilka lat
        > specjalizacji, o ktora nawet najlepsi studenci musza prosic prawie na kolanach,
        > potem - kazdego dnia decyzje od ktorych zalezy nasze zycie, kazda pomylka moze
        > oznaczac czyjas smierc, do tego codzienne doskonalenie, nauka praktycznie do
        > konca zycia... Moja zona, mlody lekarz, swietna studentka, po dwoch
        > fakultetach, lekarz zaangazowany, zarabia 850 zl na reke, w Warszawie, gdzie
        > rachunki za czynsz, telefon i prad kosztuja mniej wiecej tyle samo... Nie
        > osmieszajcie sie Panstwo takimi dyskusjami, a jezeli koniecznie chcecie
        > wywolywac nagonke na sluzbe zdrowia w ten sposob, to wywolajcie ja rowniez na
        > tych, ktorzy zapewniaja jej finansowanie, bo inaczej jedyne co spowodujecie, to
        > fakt, ze lekarzy bedziemy mieli coraz mniej, coraz gorszych... Mam niejasne
        > wrazenie, ze moja GW ostatnio chyba traci instynkt... co do gradacji
        > problemow...


        Mieszkam od 30stu lat na Zachodzie w panstwie Unijnym. Moi znajomi i przyjaciele
        to inzynierowie, lekarze, pielegniarki oraz weterynarze. W Polsce ukonczyli
        studia, tu znostryfikowali swoje dyplomy, pracuja uczciwie, sa swietnie
        wynagradzani, na sytuacje swoich pozostalych w Polsce kolegow po fachu reaguja
        bardzo specyficznie: z jednej strony na wezwania o pomoc wysylaja natychmiast
        lekarstwa (do swoich bylych szpitali, na swoje byle oddzialy itp.) z drugiej zas
        strony psiocza na polskich politykow a zwlaszcza na szefa resortu sluzby zdrowia,
        na ministra finansow, plac i spraw socjalnych oraz na Sejm za glupia polityke
        plac. I maja racje, ze tak reaguja ! Bo to jest skandal, zeby ludzie
        odpowiedzialni za zycie ludzkie, za zdrowie spoleczenstwa i zdrowie jednostki nie
        byli w Polsce adekwatnie do tej odpowiedzialnosci wynagradzani. Lekarze,
        pielegniarki to absolutna elita kazdego spoleczenstwa, i im naleza sie pieniadze.
        Lekarze polscy nie powinni miec trosk socjalnych, ich troskami powinno byc
        zdrowie ich pacjentow. Jestem po studiach politologicznych, wykonuje zawod
        urzednika panstwowego co oznacza, ze nie moge ani brac ani dawac zadnych lapowek.
        A poniewaz posiadam bardzo zadko spotykana allergie, wiec zdana jestem na ciagly
        kontakt z lekarzami i ich pomoc. I prosze mi wierzyc, ze BEZ "smarowania" i BEZ
        extra prezentow otrzymuje pomoc lekarska na najwyzszym poziomie medycznym, jaki
        jest dostepny dla nas ludzi zamieszkalych na Zachodzie. Koszty wszystkie pokrywa
        Kasa Chorych. Na pomoc nie musze czekac, tak jak zreszta nikt nie musi na pomoc
        czekac. Lekarze biorac od pacjetow czekoladki, alkohol czy kwiaty nie traktuja
        tych darow jako lapowki tylko jako gest wdziecznosci za udany zabieg, operacje,
        interwencje itp. Tu u nas nie ma rozpowszechnionych lapowek. Jesli kogos stac na
        lapowke to stac taka osobe rowniez na prywatne zfinansowanie sobie operacji w
        prywatnej klinice, stad w szpitalach lapowek nie ma. Lekarz pracujacy w prywatnej
        klinice i operujacy prywatnych pacjentow za cash rowniez stoi do dyspozycji
        zwyklego przecietnego smiertelnika i operuje w szpitalu miejskim na Kase Chorych
        (wprawdzie nie codziennie ale np. 1 raz w tygodniu). Spotkalam sie z
        takim "prywatnym" chirurgiem przy operacji wyrostka robaczkowego: Nieznany mi
        blizej lekarz "zafundowal" mnie tzw. szew hollywoodzki (po prostu nie mam zadnego
        sladu po tej appendektomii), i to wszystko odbylo sie na koszt Kasy Chorych.
        Czyli nie trzeba uprawiac lapowkarstwa, zeby byc solidnie potraktowanym przez
        lekarza. Identycznie doswiadczam z moja allergia: Otrzymuje pomoc na Kase Chorych
        (ktora nie robi laski, tylko placi kazdy rachunek i bedzie to czynic do konca
        moich dni!), a zajmuja sie mna profesorowie i docenci uniwersyteccy. Ich
        interesuje moje zdrowie a nie jakas koperta z pieniedzmi. Ale gdyby ci tutejsi
        lekarze nie byli dostatecznie dobrze, solidnie oplaceni przez panstwo, to watpie
        czy rozniliby sie od swoich polskich kolegow i czy rezygnowaliby z lapowek.
        Smutno musi byc zyc w Polsce, w panstwie ludnosciowo bogatym ale rownoczesnie
        nielogicznym, niesolidnym i bez tradycji w szacunku do wlasnych elit spoleczno-
        zawodowych... W glowie nie chce mi sie pomiescic, ze polska sluzba zdrowia jest
        biedna i uborzeje z miesiaca na miesiac, ze zachowanie zdrowia pacjeta staje sie
        luksusem, ze coraz wiecej ludzi nie stac na dentystow, protezy itp., ze brak jest
        w panstwowym szpitalnictwie najnowoczesniejszych sprzetow medycznych, ze Kasa
        Chorych nie funkcjonuje DLA pacjeta tylko czesto PRZECIWKO niemu, ze lekarze,
        pielegniarki oraz sluzba pomocnicza zarabiaja stawki glodowe podczas gdy tzw.
        pseudo-politycy zasiadajacy w Sejmie kasuja niemoralnie duzo pieniedzy w relacji
        do pracownikow sluzby zdrowia czy np. nauczycieli... Taka polityka swiadczy o
        niekompetencji politykow, ich braku kultury i szacunku dla wlasnego narodu oraz
        braku swiadomosci wsrod czlonkow rzadu w odniesieniu do ciezaru odpowiedzialnosc
        za losy panstwa i narodu.
        • Gość: Nysander Re: Nie tylko politycy są winni IP: *.waw.cdp.pl 27.12.01, 11:36
          Niestety ale środowisko lekarzy też jest winne, każdy pomysł żeby usprawnic służbe zdrowia negują, gdyz
          według starego systemu było im dobrze, dostawali wysokie pensyjki, praktyka prywatna (czyli dodatkowe
          dochody ukryte przed państwem), obsługa jak za PRL- u, gdzie pacjent był wrogiem a nie osoba która pomagała.
          Zresztą dodzisiaj jest tak samo, czasami jak wchodzę do szpitala to myślę że jak bym się cofał o jakieś 30 lat.
      • Gość: Ee Re: Odwracanie kota ogonem... IP: 157.158.202.* 27.12.01, 12:41
        Ciekawe, a inne zawody (np. nauczyciele, którzy decydują o jakości życia
        człowieka) to mogą zarabiać mało, wam "się należy" godna zapłata. A innym nie?
        Państwo jest biedne (z różnych przyczyn) i nie może płacić ile powinno za
        pracę, ale tylko dla was jest to usprawiedliwienie aby brać, a co gorsze
        domagać się łapówek. Jak hieny korzystacie z tego, że nawet najbiedniejszy
        pożyczy, aby wepchać w wasze kieszenie gdy jest zagrożone jego zdrowie lub
        życie. Tyle razy byłam zmuszana aby dawać wam łapówki, że już nigdy zdania nie
        zmienię. Nie zapomnę do śmierci sytuacji, gdy zażądano ode mnie łapówki abym
        mogła usłyszeć informację, czy moje 6-cio miesięczne dziecko przeżyło operację
        przeprowdzaną w nocy na ostrym dyżurze. Mam dużo znajomyc lekarzy, bardzo
        zamożnych, którym bogactwo nie przeszkadza w wymuszaniu łapówek. Więc
        przestańcie szukać usprawiedliweń dla własnych podłości. Po właśnie podłością
        jest domaganie się łapówek i uzależnianie od nich terminu i jakości leczenia.
        Właśnie w tym tygodniu znów musiałam dać PÓŁ swojej pensji by mój 81-letni
        ojciec mógł przejść operację zaćmy. Bez niej termin operacji ustalono na
        grudzień 2002! (ciekawe czy dożyje). a za 500 zł znalazł się termin w styczniu.
        To co to niby jest? Ja nie mam rachunków za prąd i czynsz do opłacenia?
    • Gość: Akir Re: Czy wszyscy lekarze biorą łapówki? IP: 212.160.130.* 27.12.01, 11:19
      Mnie interesuje co innego. z grubsza licząc na opiekę medyczną moja rodzina
      płaci (przymusowo ) 18% dochodu czyli około 500 zł miesięcznie, co dzieje się z
      tymi pieniędzmi? Myślę że prywatna firma ubezpieczeniowa za takie pieniądze z
      pocałowaniem ręki zapewniła by mi opiekę zdrowotną (i to nawet z dentystą
      włącznie, w końcu każdy ma skończoną liczbę zębów). Wtedy problem łapówek
      przestałby istnieć, bo ubezpieczyciel rozwiązałby kontrakt z lekarzem który
      trzyma pacjenta tydzień w oczekiwaniu na łapówkę.
      Pozdrowienia Akir
      • Gość: emilia Re: Czy wszyscy lekarze biorą łapówki? IP: *.15.vie.surfer.at 27.12.01, 12:11
        Gość portalu: Akir napisał(a):

        > Mnie interesuje co innego. z grubsza licząc na opiekę medyczną moja rodzina
        > płaci (przymusowo ) 18% dochodu czyli około 500 zł miesięcznie, co dzieje się z
        >
        > tymi pieniędzmi? Myślę że prywatna firma ubezpieczeniowa za takie pieniądze z
        > pocałowaniem ręki zapewniła by mi opiekę zdrowotną (i to nawet z dentystą
        > włącznie, w końcu każdy ma skończoną liczbę zębów).

        Niestety nie masz pojecia o prywatnych firmach ubezpieczeniowych. Za polskie 500,-
        - zlotych miesiecznie nie kupilbys na Zachodzie kompletnego ubezpieczenia
        lekarskiego (lacznie z dentystyka) dla jednej (1!) osoby, nie mowiac o
        ubezpieczeniu calej rodziny. Twoja wypowiedz nie pokrywa sie z realiami. Same
        zeby (koronki, protezy itp.) kosztuja horendalnie duzo. A jeden dzien pobytu w
        szpitalu (bez badan wstepnych, bez operacji, bez diety specjalnej itp.) na
        zasadzie lezenia w lozku z kroplowka (NaCl) w zyle kosztuje miedzy 400,- a 1.000,-
        US $. Operacja wyrostka robaczkowego kosztuje miedzy 1.000,
    • Gość: Nysander Re: Czy wszyscy lekarze biorą łapówki? IP: *.waw.cdp.pl 27.12.01, 11:31
      Ależ oczywiście, nawet posuwaja się do tego że bez dania w łapę ani rusz operacji czy też innych zabiegów, bo
      kolejlki, albo kasa chorych nie chce płacić.
      W takim wypadku może wprowadizmy tylko prywatne lecznictwo i leczyc będzie sie mogło tylko kilkanaście
      procent społeczeństwa, a pozostali no cóż....
    • Gość: Sabina Re: Czy wszyscy lekarze biorą łapówki? IP: *.pl 27.12.01, 12:32
      Przeczytałam dzisiejszy artykuł i zrobiło mi się po prostu przykro.
      Człowiekowi, który piastuje 3 stanowiska, w tym redaktora naczelnego, który nie
      ma kłotpotów pod tytułem "Co włożyć do garnka", bardzo łatwo jest mówić o
      etosie. Bardzo łatwo jest też osądzać innych.
      Moja Mama jest lekarką, pediatryczką, ze specjalizacją lekarza rodzinnego, jest
      szefową poradni dla dzieci. Kiedy jej ZOZ wypłacał obiecane 206 zł, usłyszała,
      że się powinna wstydzić, bo i tak zarabia więcej niż reszta. Zarabia 1200 zł.
      Biega na dyżury nocne, jest potwornie zmęczona, pacjenci dzwonią w dzień, w
      nocy i w święta, bo nikogo nie interesuje fakt, że lekarz pierwszego kontaktu
      nie jest lekarzem na każde wezwanie, że każdy ma prawo do prywatności.
      Moja Mama nowe buty kupiła sobie kilka lat temu.
      Moja Mama ma pod opieką 1500 dzieci.
      Moja Mama ma 50 lat. Chciałaby mieć dom, samochód, wyposażyć dzieci na dorosłe
      życie, zrobić remont, kupić sobie nowe kapcie.
      Moja Mama nie bierze łapówek. Ma syndrom Judyma.
      Takich lekarzy jak Moja Mama jesy więcej, niż się wszystkim wydaje.
      Moja Mama często płacze. Bo nie ma na płaszcz. Na kino. Na teatr.
      Moja Mama codziennie ratuje ludzkie życie i wiem, że codziennie jest z tego
      powodu dumna. Ale z biegiem lat coraz bardziej żałuje, że nie wybrała innego
      zawodu. Kocha ten zawód. Ma 50 lat, nie ma nawet na nowe buty.
      Nigdy nie była na wczasach.
      • ciebie Re: Czy wszyscy lekarze biorą łapówki? 27.12.01, 13:08
        Moja żona jest mlodą lekarką i na jej konto przychodzi miesiecznie 780 zł. Mamy
        małego synka. Żona nie bierze łapowek, zresztą i tak nikt by jej nie dał.
        Niania kosztuje 1500 zł.

        Zgadnijcie w którym kraju będziemy mieszkać po wakacjach?
        • Gość: Aga Re: Czy wszyscy lekarze biorą łapówki? IP: 217.153.35.* 31.12.01, 11:25
          To niech żona się zwolni z pracy io w ten sposób zarobicie 720 zł. I dla
          dziecka też to chyba będzie lepsze ? Zastanawiające z jakim trudem czasami
          przychodzi lekarzom zrobić zwykły rachunek ekonomiczny (matematyczny) ...
          • ciebie Re: Czy wszyscy lekarze biorą łapówki? 31.12.01, 16:36
            A wiesz, ze juz sie zwolnila. Ale z drugiej strony to pojecie takie
            jak "aspiracje intelektualne" jest Ci zapewne obce? Zwlaszcza u kobiet, prawda?
            • Gość: Aga Re: Czy wszyscy lekarze biorą łapówki? IP: 217.153.35.* 02.01.02, 12:44
              ciebie napisał(a):

              > A wiesz, ze juz sie zwolnila. Ale z drugiej strony to pojecie takie
              > jak "aspiracje intelektualne" jest Ci zapewne obce? Zwlaszcza u kobiet, prawda?

              No nie zupełnie, ja tylko do wszystkiego podchodzę racjonalnie. Nigdy nie można
              mieć wszystkiego, obojętnie czego dotyczy ta sytuacja, i zawsze stoimy przed
              jakimiś wyborami, bardziej lub mniej trudnymi czy złożonymi. Nie sądzisz chyba,
              że tylko twoja żona i wy macie takie problem ?

              • ciebie Re: Czy wszyscy lekarze biorą łapówki? 03.01.02, 11:33
                Myslę, że w tej chwili ten problem ma moja rodzina. Za
                10 lat pewnie problem bedzie miało całe państwo, gdyż
                duża część ludzi, którzy nie chcą cwaniakować, wyjedzie
                za granicę (np. wydział informatyki Uniwersytetu
                Warszawskiego). Państwo, jeśli chce się rozwijać, musi
                wspierać ambicje intelektualne i moralne swoich
                obywateli, albo będzie się rozwijać w stronę Argentyny.
                • Gość: Aga Re: Czy wszyscy lekarze biorą łapówki? IP: 217.153.35.* 04.01.02, 16:47
                  Ja nie jestem taką pesymistką i tobie i twojej rodzinie też życzę trochę więcej
                  optymizmu w spojrzeniu na świat. Zawsze może być gorzej, np. jak ciężko
                  zachorujesz i będziesz musiał za to słono płacić. Pozdrawiam.
    • Gość: zachary Re: Czy wszyscy lekarze biorą łapówki? IP: 192.168.101.* 27.12.01, 14:39
      Zróbcie rzetelną analizę sytuacji w służbie zdrowia:
      1. Średnia pensja (podstawa bez dyżurów) lekarza od stażysty do ordynatora,
      2. Wysokość zarobków w kasach chorych,
      3. Wysokość kontraktów zawieranych pomiędzy służbą zdrowia a Kch,
      4. Koszty utrzymania placówek służby zdrowia,
      Pokażcie sprawy obiektywnie a nie zapychajcie strony gazety jakimiś bzdurami -
      kto to daje do druku?
      W tym kraju jak ktoś pracuje w "slużbie" to powinien to robic za darmo?
      Jeśli szanujecie czytelników to piszczie o faktach a nie bzdury - chyba, że nie
      ma kto tego pisać :-)

    • Gość: Teddy06 Re: Czy wszyscy lekarze biorą łapówki? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 27.12.01, 14:51
      Jezeli przyjmiemy 90 % za calosc to tak. Reszta albo jeszcze nie umie albo sa to tzw. nienormalni Judymowie.
      Pytanie skad to sie bierze. Po pirwsze primo ( jak mowia nasi kabaracierze) w Polsce im bardziej ryzykowny
      zawod tym mniej wynagradzany. Po drugie primo ludzie uznali ze jesli z gory nie dadza to nie beda dobrze
      leczeni. Dotyczy to zwlaszcza osob starszych. Lekarz zarabiajacy z dyzurami 2 000 zl na siebie i na dzieci bylby
      naprawde idiota gdyby nie bral.
      Tp co teraz sie dzieje przeroslo wszelkie wyobrazenie. Takiego dawania lekarzom nie bylo nawet w PRL. A komu
      za to
      podziekowac. Naszym kochanym reformom sluzby zdrowia. Jak to zwykle bywa mialo byc dobrze wyszlo
      zupelnie co innego. Czy jestes dobrym czy zlym lekarzem masz swoj przydzial z kasy i szlusss! Zeby do ciebie
      chcialo chodzic 500 osob ty nie mozesz prxzyjac bo JKM Kasa przydzielila ci 50 raz na m-c. Ta tylko siadz i
      plakac (wankowicz). Albo brac bo za darmo to mozna tylko zyczyc zdrowia.
      Jezeli moj znajomy okulista po 30 (slownie trzydziestu) pacjentach miesiecznie w przychodni mowi stop. Reszta
      gdzie indziej (gdzie nie wiadomo) wyczerpal mi sie limit z kasy. LIMIT!!!!!! Ludzie gdzie my zyjemy. Okazuje si ze
      Kasy chorych wiedza ile bedzie chorych na oczy i to nie w calej Polsce, o nie, oni wiedza dokladnie ile w
      kazdym powiecie, moj Bozeco ja mowie, gminie w ciagu miesiaca. Nalezy publikowac te limity w prasie i TV, narod
      bedzie wiedzial gdzie na co mozna chorowac, zeby nie daj Boze nie wypasc z limitu. A najlepiej byc chorym na
      jakies rzadkie choroby, typu malaria, spiaczka, jest szansa ze gdzies w Polsce jest wolny limit. Bron Boze cholera
      bo ta kazdego juz w Polsce trzesie jak slyszy o reformie.
      Na reforme jest na razie biezaco jedno lekarstwo, dasz i nie ma mowy o limicie.
      Z pozdrowieniami
      Staly czytelnik encyklopedii zdrowia.
    • Gość: Anna Re: Czy wszyscy lekarze biorą łapówki? IP: 148.81.128.* 27.12.01, 14:54
      Witam. Jestem lekarzem, obecnie zarabiam 900 zł miesięcznie (bez dyżurów) i
      jest to jedna z wyższych podstawowych pensji spośród moich znajomych. Część
      osób, aby wypełnić konstytucyjny obowiązek ustawicznego kształcenia (jesteśmy
      jedynym zawodem zobowiązanym do ciągłej nauki) zdała na studia doktoranckie,
      gdzie za pełen etat, czytaj od 7.00 do 17.00, dostają 700 zł bez ZUSU. Nie
      rozumiem, dlaczego większość społeczeństwa uznaje, że zawód lekarza
      jako "powołanie" musi być nisko opłacany. Lekarz też człowiek, musi jeść, mieć
      miejsce do spania, chce mieć dzieci, którym da szczęśliwe i ciekawe
      dzieciństwo. Musi mieć czas na odpoczynek i doskonalenie wiedzy, aby nie
      popełniać tych słynnych "błędów w sztuce lekarskiej". Lekarze mało zarabiają,
      więc biorą kolejne etaty, aby wyżywić rodzinę, ubrać dzieci, z pomocą rodziców
      wysłać je na kolonie (wspólny wyjazd jest poza możliwościami finansowymi). Nikt
      z pacjentów nie myśli podczas pobytu w szpitalu, że jego doktór może być po
      drugim lub trzecim dyżurze i właśnie zabiera się do operacji. Nikt nie pojedzie
      z kierowcą, który nie spał trzy doby z rzędu. Ludzie jednak nie zuważają, że
      niskie zarobki zmuszają do takiego zachowania lekarzy. Nikt z nas, doktorów,
      zdając na studia medyczne, nie myslał, że reszta życia będzie walką o
      przetrwanie. Z ankiet I roku medycyny jasno wychodzi: 1/3 studentów wybiera
      medycynę "skuszona" zarobkami ordynatorów. Ale mało osób zastanawia się, że 1
      ordynator przypada średnio na 100 "zwykłych" lekarzy. I te osoby, przez
      społeczeństwo postrzegane oczywiście jako obdarzone "powołaniem", na pewno nie
      zastanawiają się, czy "brać". Pozostałe 2/3 studentów to osoby, które
      czują "powołanie", czyli "chcą być" lekarzem w wieku lat 10, 17 lub 19 i nie
      myślą o tym, za co wyżywią rodzinę. Spełniają marzenia rodziny: "w naszej
      rodzinie jest LEKARZ", od chwili otrzymania indeksu każde spotkanie familii
      kończy się dla nich poradami medycznymi. Wielu z nich nie "bierze" do końca
      życia, a z emerytury ledwo udaje się im wyżyć. Na szczęście Okręgowa Izba
      Lekarska w Warszawie pomaga emerytowanym lekarzom sfinansować zakup protez
      zębowych, bo w ramach opieki Kas Chorych nie przysługuje pełna wymiana za
      jednym razem. Wielu z tych z "powołaniem" odkrywa po kilku latach pracy, że
      powołanie dawno umarło ze zmęczenia i dlaczego ich dzieci maja mieć gorzej
      tylko dlatego, że tatus czy mamusia byli głupi i wybrali taki zawód?
      Zastanówcie się: Czy normalny człowiek nia śpi po kilka nocy z rzędu, babrze
      się po łokcie w cudzych kiszkach (szczęście, jeśli nie ma perforacji jelit i w
      brzuchu nie pływa kupa), ryzykuje życie (zarażenia HIV czy wirusowym zapaleniem
      wątroby), każda decyzja ma wliczone ryzyko utraty prawa wykonywania zawodu,
      kształcenie zajmuje 6 lat studiów + rok stażu podyplomowego + egzamin
      przedspecjalizacyjny + 5 lat specjalizacji + egzamin pospecjalizacyjny + 4-5
      lat nadspecjalizacji = 17-18 lat od momentu zdania matury do chwili, kiedy
      pensja staje się przyzwoitą w Rzeczypospolitej Polskiej. Lekarz ma wtedy około
      36-37 lat (jesli nie miał żadnego poślizgu) i dopiero wtedy jest w stanie
      finansowo utrzymać swoje dzieci. Nasi koledzy po marketingu lub zarządzaniu nie
      pamiętają już, kiedy tak mało zarabiali. A ja sama niedawno usłyszałam od
      rolnika (któremu oczywiście także jest ciężko), że jak jego żona miała zarabiać
      800 złotych, to jej do pracy nie pozwolił pójść, bo się nie opłaca.
      Dlatego - chociaż uważam, że należy odsuwać od zawodu lekarzy, którzy
      popełniają błędy i tępić takich, którzy uzależniają leczenie od korzyści
      materialnych - to lekarz może dostawać prezenty od pacjentów w chwili wypisu.
      Mam nadzieję, że pacjenci dostrzegą, iż sami rozpijają lekarzy (średnio 2 litry
      wódki na lekarską głowę na tydzień) i tuczą czekoladkami. Wozimy te
      wszystkie "Napoleony" na wszelki wypadek dla policjantów, bo jak
      wiadomo "policjanci i lekarze nie podlegają karze". Na palcach jednej ręki
      większość z nas może policzyć pieniądze "przemycone" w zapakowanych
      czekoladkach. Oczywiście każdy ma swoje sumienie i nie każdy odmówi wzięcia
      łapówki tak, jak mój mąż. A ma pacjentów, z którymi toczy walkę za każdym razem
      jak od nich wychodzi. Z drugiej strony sama widziałam, jak syn pacjenta dał
      pani doktór w szpitalu plastikowe kwiatki bez słowa "dziękuję", a potem
      przyszedł 80-letni pan, który stwierdził "dziecko, weź te 100 złotych, ja wiem,
      ile wy zarabiacie, a Ty na pewno masz małe dzieci." Czy to jest łapówka, dowód
      wdzięczności czy ofiara dla lekarza?
      W naszych czasach wszyscy myślą "zapłaciłem, towar będzie pierwsza klasa".
      Przekładają zdrowie na pieniądze, nie dbają o siebie i potem chcą zapłacić, aby
      ich "zreperować".
      Odpowiedź jest jasna. Nie wszyscy lekarze biorą łapówki, ale dopóki nie
      będziemy zarabiać tyle, żeby móc żyć normalnie, wyżywić dzieci i wieczory
      spędzać z rodziną, część z nas będzie "brała". A będą nam wręczać, dopóki
      będzie isniało przekonanie, że wszystko można kupić.
      Ilu lekarzy w Polsce zarabia rocznie tyle co posłowie - a obie rzeczy
      to "służba"? Księża mają także powołanie, ale otrzymują mieszkanie i
      wyżywienie. Czy rzeczywiście nasza praca jest powołaniem czy po prostu zawodem?
      Przed wojną lekarz był luksusem, niewielu było na to stać. Tak jest na
      Zachodzie, gdzie doszło bezpłatne ratownictwo. Państwo Cię ratuje za darmo (ale
      lekarz dostaje za swoją usługę pożądne wynagrodzenie). Czy Cię stać na leczenie
      zależy od tego, czy byłeś zapobiegliwy i wykupiłeś ubezpieczenie. Życie to
      walka. Czy o pracę, czy o zdrowie.
      • Gość: jarek Re: Czy wszyscy lekarze biorą łapówki? IP: 129.255.56.* 27.12.01, 17:49
        Zgadzam sie z moja poprzedniczka Anna. Jestem lekarzem od ponad trzynastu lat.
        Ukonczylem studia w Polsce w 1988 roku. W najblizszej rodzinie mialem kilku
        lekarzy ale nie byli to ordynatorzy. O skali zjawiska korupcji przekonalem sie
        jednak rozpoczynajac prace. Po pierwszym roku pracy ( staz podyplomowy )
        chcialem podjac specjalizacje z okulistyki ale jakos tego nie czulem i bardzo
        szybko zrezygnowalem zmieniajac specjalizacje na anestezjologie. Mysle , ze
        wowczas zrozumialem jako bardzo mlody lekarz , ze system funkconujacy w Polsce
        przyjdzie nam zmieniac przez dziesieciolecia. Po kilku latach pracy na swoim
        oddziale zorientowalem sie , ze niczego wiecej sie nie naucze. Bylem traktowany
        jako sluzacy dla panow chirurgow, ktorzy robili kase moim kosztem. Buntowalem
        sie, bylem mlodym gniewnym na oddziale. Nie mialem wtedy jeszcze rodziny ale
        czulem jak moja sytuacja bedzie wygladac jesli ja zaloze. Korzystajac z pomocy
        Rodzicow bede od nich zalezny jako absolwent akademii medycznej, posiadacz
        dyplomu wyzszej uczelni. CZULEM SIE UPOKORZONY. Nie chcialem brac ale tez na
        dobra sprawe nie mialem takiej mozliwosci jako anestezjolog. Kiedys podczas
        jakiegos kursu doksztalcajacego uslyszalem , ze skoro najalem sie na burka to
        musze szczekac ,a ja nie chcialem. Wypowiedziala to zona chirurga plastyka ,
        ktora sama byla anestezjologiem ale jej bylo to obojetne. Mysl o sprobowaniu
        swoich sil gdzies indziej tkwila we mnie chyba jeszcze od konca studiow ale
        gorycz porazek, beznadziejnosci owczesnej sytuacji sprawila , ze zdecydowalem
        sie zaryzykowac. Jeszcze bedac pracownikiem w Polsce zaoszczedzilem sporo
        pieniedzy ( bylem sam , bez rodziny ) i za rownowartosc samochodu wowczas (
        maly fiat ) udalem sie za granice na kurs jezykowy. To byl poczatek , za ktorym
        potoczyly sie nastepne kroki w moim zyciu. W kilka miesiecy pozniej
        uczstniczylem w rozmowie kwalifikacyjnej do pracy w Wielkiej Brytanii. Byl to
        konkurs i udalo sie. Pojechalem na rok do pracy do Anglii jako LEKARZ w swojej
        specjalnosci. Po raz pierwszy mialem kontakt z prawdziwa medycyna zachodnia ,
        jej standartami. Bylem pelen entuzjazmu po powrocie do Polski.Powrot z
        zagranicy otworzyl mi oczy na zjawiska , ktorych przedtem nie
        dostrzegalem.Widzialem nie tylko korupcje, widzialem niedouczenie lekarzy,
        miernote, brak szacunku dla czlowieka, bledy lekarskie niekoniecznie wynikajace
        ze zmeczenia ale ze zwyklego niedbalstwa , braku podstawowych regul kontaktu z
        pacjentem, rodzina itp. No coz moje oczekiwania co do sytuacji w Polsce sie
        nie zmienily. Byl rok 1993 i panowala taka sama korupcja jak przedtem. Ja nie
        wspominam o dawaniu czekoladek, koniaku czy jakis drobnych upominkow. Ja mam na
        mysli wymuszanie pieniedzy od pacjentow, oczekiwanie na zaplate przed
        rozpoczeciem leczenia itp. Nikt oczywiscie nie mowil o tym tak glosno jak sie
        to mowi teraz. Na dodatek towarzyszyla nam tragedia rodzinna wlasnie z tej
        branzy gdzie czlonek najblizszej rodziny zmarl na skutek pooperacyjnych
        powiklan, ktore nie byly niczym innym jak morderstwem w majestacie prawa. Ja
        nie pisze o bledzie lekarskim , ktory w moim pojeciu moze sie sprowadzac do
        blednej diagnozy i na skutek tego niewlasciwego leczenia. Mam na mysli sytuacje
        gdzie pacjent nie jest poinformowany o swoich prawach gdzie nie wyrazajac zgody
        jedzie na sale operacyjne co w skutkach jest tragiczne, gdzie staje sie
        narzedziem w rekach chirurga piszacego prace doktorska, habilitacyjna etc. Nie
        byl to zreszta jedyny przypadek , ktorego bylem swiadkiem. Drugi nastapil nieco
        pozniej i utwierdzil mnie w przekonaniu , ze POLSKA SLUZBA ZDROWIA JEST
        POWAZNIE CHORA. Trudno mi ocalic skale zjawiska ale wowczas zasiegalem rady
        prawnikow , ktorzy przestrzegli mnie , ze mimo dowodow mialbym trudnosci aby
        cokolwiek udowodnic , gdyz lekarz byl dobrze ustosunkowany. Nawiasem mowiac
        jest dzisiaj ordynatorem oddzialu chirurgicznego i pewnie ma sie dobrze. Dla
        mnie przezycia tego roku byly punktem zwrotnym w moim zyciu. Chcialbym stanac
        przeciwko temu calemu zlu , ktorego bylem swiadkiem. Przypuszczam , ze skala
        tego zjawiska jest tak ogromna iz nie jestesmy w stanie sobie tego wyobrazic.
        Powtornie wyjechalem do Wielkiej Brytanii gdzie pracowalem ponownie w swoim
        zawodzie. Podjalem tez decyzje zaryzykowania pracy w USA. Zdalem egzaminy
        nostryfikacyjne i rozpoczalem rezydenture w USA. Byly to ciezkie lata pracy i
        wyrzeczen. Mialem juz wtedy rodzine i dzieki zonie moglem zniesc trudy tej
        specjalizacji. Obecnie pracuje w USA choc nigdy nie zarzucilem mysli o
        powracaniu do Ojczyzny. Mialem wiele nadzieji na zmiany zwiazane z reforma
        sluzby zdrowia a przedtem obserwowalem strajki anestezjologow. Wydawalo mi
        sie , ze plyna sygnaly pozytywne i , ze caly czas cos sie zmienia.
        Przypuszczam, ze uplynie wiele lat zanim sytuacja znormalnieje. Jest to rodzaj
        blednego kola chorobowego gdzie lekarze sa niezadowoleni ze swoich zarobkow a
        pacjenci z korupcji, sposobu leczenia itp. Pacjenci musza zrozumiec , ze lekarz
        ma takie same potrzeby jak kazdy inny czlowiek i niekoniecznie musi spedzac
        reszte zycia w szpitalach na dyzurach aby dorobic do nedznej pensji. Lekarz
        MUSI SIE UCZYC. To podstawowa prawda , ktora musi tez dotrzec do lekarzy a
        przed ktora oni bronia sie jak przed ogniem zaslaniajac sie najczesciej brakiem
        funduszy. Jako ukoronowanie mojej rezydentury zdawalem egzamin ustny z
        anestezjologii, ktory zdalem ale ktorego waznosc wygasa po dziesieciu latach.
        Bede musial zdawac taki egzamin ponownie. Oprocz tego musze uczestniczyc w
        kursach , sympozjach lub po prostu udowodnic , ze czytam literature medyczna a
        moja wiedza jest uaktualniana(continous medical education). Slyszalem , ze nie
        tak dawno lekarze w Polsce oprotestowali te pomysly. Coz wiec ma sie zmienic.
        Od pacjentow zyczylbym sobie aby nie wahali sie udac do sadu jesli doszlo do
        powiklan , ktore w ich przekonaniu sa wynikiem zwykego niedbalstwa i
        niechlujstwa. Takie poczynania wymusily wyzsze standarty uslug w USA.Brzmi to
        dziwnie ale we mnie tkwia caly czas wspomnienia sprzed prawie dziesieciu lat
        kiedy to bylem gotow stanac przed sadem i oskarzyc innego lekarza. Wowczas
        byloby to rownoznaczne z wlasnym zawodowym samobojstwem i zostalem odciagniety
        od tego pomyslu przez najblizsza rodzine. Moje zachowania probowano tonowac,
        wyciszac i nie do konca mnie rozumiano. Dzis po wielu latach wszyscy
        przyznaliby mi racje. Moj gniew wtedy zaowocowal poprawa wlasnej sytuacji. Moze
        kiedys przyjdzie mi wrocic do Polski i swoimi umiejetnosciami posluzyc Polsce.
        Na razie jak zwykle przepisy sa absurdalne i po 13 latach pracy jako
        anestezjolog majac za soba egzaminy w Wielkiej Brytanii a takze w USA musialbym
        ponownie udowadniac , ze nie jestem wielbladem i rozpoczac prace w polskiej
        skorumpowanej sluzbie zdrowia aby dostapic zaszczytu zdawania egzaminu
        specjalizacyjnego.
        Nie bede udawal kolejnego nawiedzonego , ktory ma zloty srodek na polskie
        bolaczki. Kiedys wydawalo mi sie , ze czesciowym rozwiazaniem beda
        konkurencyjne dla ordynatorskich oddzialy gdzie odplatnosc za uslugi jest
        czytelna i nie budzi podejrzen , gdzie ceny moga okazac sie nizsze od
        lapowkarskich dochodow wszystkich kanciarzy w bialych fartuchach. Znajac jednak
        zycie wydaje mi sie , ze oni ukreca wszystko poczawszy od ministra na gorze a
        skonczywszy na najnizszym szczeblu aby zachowac monopol , ktorym wladza
        komunistyczna obdarzyla ich przez tyle lat urzedowania. W moim przekonaniu
        sluzba zdrowia jest jednym z ostatnich bastionow minionej epoki i ma sie
        nadal dobrze.
        Tym co chca zaryzykowac tej samej drogi , ktora ja przeszedlem polecam pilna
        nauke jezyka, zdanie egazminow nostryfikacyjnych ( mozna w Warszawie ) i przede
        wszystkim odwagi. Tu trzeba sie naprawde napracowac ale efekty tej ciezkiej
        pracy widac. Nie jest to rozwiazanie dla wszystkich ale mozna zaryzykowac na
      • Gość: Sławek Re: Czy wszyscy lekarze biorą łapówki? IP: *.waw.cdp.pl 28.12.01, 09:05
        Gość portalu: Anna napisał(a):

        > Witam. Jestem lekarzem, obecnie zarabiam 900 zł miesięcznie (bez dyżurów) i
        > jest to jedna z wyższych podstawowych pensji spośród moich znajomych. Część
        > osób, aby wypełnić konstytucyjny obowiązek ustawicznego kształcenia (jesteśmy
        > jedynym zawodem zobowiązanym do ciągłej nauki)

        ---
    • Gość: mdy Re: Czy wszyscy lekarze biorą łapówki? IP: 212.214.131.* 27.12.01, 16:03
      UK HOSPITAL CHIEFS IN WAITING LIST SCANDAL GOT 'GOLDEN GOODBYES'
      British hospital chiefs involved in a waiting list scandal got 'golden
      goodbyes' totalling over £260,000 and were then re-employed within the
      National Health Service, an official report said on Wednesday.
      surgery.medscape.com/46377.rhtml?srcmp=surg-122101
      <a href="http://surgery.medscape.com/46377.rhtml?srcmp=surg-122101"> Read
      it Here</a>


      Tresc tego artykulu niczego oczywiscie nie rozwiazuje ani nie rozgrzesza
      NASZYCH ale "nihil novum sub sole" !!!. Trzeba tylko dodac NIESTETY !!.
      Pozdrowienia
    • Gość: doktorek Re: Czy wszyscy lekarze biorą łapówki? IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 27.12.01, 16:06
      W srodowisku lekarskim sa bardzo duze duze kontrasty. Jest bardzo roznie.Nie
      mam powodu by klamac.Zapewniam ze istnieje ogromna rzesza ofiarnych ,swietnych
      lekarzy ,ktorzy w zaden sposob nie wywieraja presji na pacjenta, a i z
      przyjeciem czegos mieli by duzy problem.
      • Gość: tomek Re: do doktorka IP: *.jgora.dialog.net.pl 30.12.01, 13:01
        Gdzie pracują opisywani przez Pana uczciwi lekarze. Jakoś nigdy nie mogę trafić
        na takich.
    • Gość: doktorek Re: Czy wszyscy lekarze biorą łapówki? IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 27.12.01, 19:10
      W srodowisku lekarskim sa bardzo duze duze kontrasty. Jest bardzo roznie.Nie
      mam powodu by klamac.Zapewniam ze istnieje ogromna rzesza ofiarnych ,swietnych
      lekarzy ,ktorzy w zaden sposob nie wywieraja presji na pacjenta, a i z
      przyjeciem czegos mieli by duzy problem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka