Dodaj do ulubionych

W Sejmie o wyroku na Nieznalską. Prokuratura ni...

    • Gość: Peer Re: W Sejmie o wyroku na Nieznalską. Prokuratura IP: *.dip.t-dialin.net 24.07.03, 14:11
      POLSKO - QUO VADIS ???

      Gdy Kosciol zreaktywuje "Swieta Inkwizycje"
      LPR wystapi z wnioskiem o przyznanie miejsca na stosy.

      Zalosny ten obraz kraju w XXI wieku chcacego wstapic do UE. !!


      • Gość: brzytwa Re: W Sejmie o wyroku na Nieznalską. Prokuratura IP: *.pcz.czest.pl 24.07.03, 14:18
        Gość portalu: Peer napisał(a):

        > Zalosny ten obraz kraju w XXI wieku chcacego wstapic do UE. !!

        Sam jestes zalosny. Zalosny imbecyl.
        • Gość: Peer Re: W Sejmie o wyroku na Nieznalską. Prokuratura IP: *.dip.t-dialin.net 24.07.03, 16:43
          Gość portalu: brzytwa napisał(a):

          > Gość portalu: Peer napisał(a):
          >
          > > Zalosny ten obraz kraju w XXI wieku chcacego wstapic do UE. !!
          >
          > Sam jestes zalosny. Zalosny imbecyl.
          ----------------------------------------------

          Brzytwa,

          czytajac twoje wypowiedzi zastanawiam sie
          czy twoj IQ wzrosl czy spadl do okolic 10 ??

    • Gość: boss Hugo "Prokuratura nie cenzuruje.." SKĄD WIESZ, GAZETO? IP: *.biaman.pl 24.07.03, 14:30
      Jak mozna tak redagowac artykul??? Taka idiotyczna "informacja"
      w tytule suferuje, jakby to bylo obiektywne stwierdzenie. To GW
      uwaza, ze prokuratura nie cenzuruje, czy prokurator tak
      stwierdza???
      "Gazeto" - schodzisz na psy!
      • Gość: + Re: 'Prokuratura nie cenzuruje..' SKĄD WIESZ, GAZ IP: *.kabel.telenet.be 24.07.03, 15:24
        www.hysterics.art.pl/art/nieznalska.html
        • Gość: boss Hugo Swoją drogą IP: *.biaman.pl 24.07.03, 15:30
          Swoja droga, to straszna kretynka ta Nieznalska. Wkurza mnie tez to bezmyslne
          okreslanie jej mianem artystki w mediach.
          • Gość: uczeń Re: Swoją drogą IP: *.icpnet.pl 24.07.03, 16:52
            ta Pani ma tytuł magistra sztuki
            • Gość: boss Hugo I can't stop laughing IP: *.biaman.pl 24.07.03, 16:56
              Gość portalu: uczeń napisał(a):

              > ta Pani ma tytuł magistra sztuki


              To sie usmialem! Uczniu, sztuke uprawia sie "z laski Bozej", a nie za pomoca
              tytulu magistra.
              • Gość: uczeń Re: I can't stop laughing IP: *.icpnet.pl 24.07.03, 17:02
                Gość portalu: boss Hugo napisał(a):

                > Gość portalu: uczeń napisał(a):
                >
                > > ta Pani ma tytuł magistra sztuki
                >
                >
                > To sie usmialem! Uczniu, sztuke uprawia sie "z laski Bozej", a
                nie za pomoca
                > tytulu magistra.
                szlachectwo zobowiązuje
                • Gość: boss Hugo witaj IP: *.biaman.pl 24.07.03, 17:04
                  Gość portalu: uczeń napisał(a):

                  > Gość portalu: boss Hugo napisał(a):
                  >
                  > > Gość portalu: uczeń napisał(a):
                  > >
                  > > > ta Pani ma tytuł magistra sztuki
                  > >
                  > >
                  > > To sie usmialem! Uczniu, sztuke uprawia sie "z laski Bozej", a
                  > nie za pomoca
                  > > tytulu magistra.
                  > szlachectwo zobowiązuje

                  Czy to Lech Nikolski zawital na forum?
                  • basia.basia Re: witaj 24.07.03, 18:39
                    Gość portalu: boss Hugo napisał(a):

                    > Gość portalu: uczeń napisał(a):
                    >
                    > > Gość portalu: boss Hugo napisał(a):
                    > >
                    > > > Gość portalu: uczeń napisał(a):
                    > > >
                    > > > > ta Pani ma tytuł magistra sztuki
                    > > >
                    > > >
                    > > > To sie usmialem! Uczniu, sztuke uprawia sie "z laski Bozej", a
                    > > nie za pomoca
                    > > > tytulu magistra.
                    > > szlachectwo zobowiązuje
                    >
                    > Czy to Lech Nikolski zawital na forum?

                    Może Uczeń chciał z Tobą podyskutować? Może coś by
                    z tego pożytecznego wynikło. Czy Ty tak musisz?
                    Wszystko ex catedra. Wyśmiałeś go i porównałeś
                    do Nikolskiego. W rezultacie przepędziłeś (sic!).
                    A mnie się spodobało to jego "szlachectwo zobowiązuje".
                    Bardzo dobry punkt wyjścia do sensownej dyskusji.

                    pzdr
                    • Gość: tetryk Re: witaj IP: *.biaman.pl 24.07.03, 19:07
                      basia.basia napisała:

                      > Gość portalu: boss Hugo napisał(a):
                      >
                      > > Gość portalu: uczeń napisał(a):
                      > >
                      > > > Gość portalu: boss Hugo napisał(a):
                      > > >
                      > > > > Gość portalu: uczeń napisał(a):
                      > > > >
                      > > > > > ta Pani ma tytuł magistra sztuki
                      > > > >
                      > > > >
                      > > > > To sie usmialem! Uczniu, sztuke uprawia sie "z laski Bozej", a
                      > > > nie za pomoca
                      > > > > tytulu magistra.
                      > > > szlachectwo zobowiązuje
                      > >
                      > > Czy to Lech Nikolski zawital na forum?
                      >
                      > Może Uczeń chciał z Tobą podyskutować? Może coś by
                      > z tego pożytecznego wynikło. Czy Ty tak musisz?
                      > Wszystko ex catedra. Wyśmiałeś go i porównałeś
                      > do Nikolskiego. W rezultacie przepędziłeś (sic!).
                      > A mnie się spodobało to jego "szlachectwo zobowiązuje".
                      > Bardzo dobry punkt wyjścia do sensownej dyskusji.
                      >
                      > pzdr

                      Nie martw sie, Basiu, Uczen wrocil, a poza tym nic Mu zlego nie napisalem. Sam
                      zaczał Nikolskim, ale mogł skonczyć Mickiewiczem na przykład. Ja mu nie bronie
                      i do dyskusji jestem (umiarkowanie) otwarty.
                      • Gość: correction na dyskusję, rzecz jasna IP: *.biaman.pl 24.07.03, 19:09
              • Gość: otro Przeciez boga niema... IP: 81.15.160.* 24.07.03, 17:26
                Jakiej laski? Przeciez boga niema...

                Gość portalu: boss Hugo napisał(a):
                > To sie usmialem! Uczniu, sztuke uprawia sie "z laski Bozej", a
                nie za pomoca
                > tytulu magistra.
                • Gość: boss Hugo good bye IP: *.biaman.pl 24.07.03, 17:46
                  Gość portalu: otro napisał(a):

                  > Jakiej laski? Przeciez boga niema...
                  >
                  > Gość portalu: boss Hugo napisał(a):
                  > > To sie usmialem! Uczniu, sztuke uprawia sie "z laski Bozej", a
                  > nie za pomoca
                  > > tytulu magistra.

                  Spadaj, nic nie rozumiesz.
    • oszolom.z.rrm Robienie z Nieznalskiej męczennicy to istny cyrk 24.07.03, 17:11
      żaden kabaret nie jest w stanie przebic panią Dorotkę w jej komicznym
      umartwianiu się ..chce odgrywać rolę cierpiętnicy a wychodzi na idiotkę i
      komiediantkę.. tak to juz jest z tymi feministkami.. o coś im chodzi ale nie
      wiedzą o co
      • Gość: ooorwo [...] IP: 81.15.160.* 24.07.03, 17:42
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • Gość: uczeń [...] IP: *.icpnet.pl 24.07.03, 18:03
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: essie Prosze nie obrazac cyrkowcow, to porzadni ludzie. IP: *.proxy.aol.com 24.07.03, 18:24
      • Gość: paul Re: Robienie z Nieznalskiej męczennicy to istny c IP: 62.190.198.* 24.07.03, 18:28
        Cos mi sie wydaje, ze sam wychodzisz na idiotę i komiedianta. Czy kazdy, kto
        nie jest z toba, to dla ciebie feminist(k)a?
        Meczennice dla sztuki istotnie robia z niej fundamentalisci religijny
        sprawujacy w Polszcze nieformalnie wladze. Nie ma znaczenia to, czy jest
        artystka, i czy jest dobra. Wolnosci trzeba bronic w imie wyzszych wartosci.
    • Gość: jankop Re: W Sejmie o wyroku na Nieznalską. Prokuratura IP: *.chello.pl 24.07.03, 17:42
      Gość portalu: eva-monik napisał(a):

      > NIC DODAC,NIC UJAC-POLSKA TO CIEMNOGROD!!!KOSCIOL WIEDZIE PRYM
      W
      > TEJ SPRAWIE,IRAN ZAPRASZA!!!
      ciekawe co bys powiedziała kochanie na gwiazde syjonu a w srodku
      czerwone gówno toz by sie zaraz odezwaly oburzone rabiny z NY.
      • Gość: Wkurwieniec [...] IP: 81.15.160.* 24.07.03, 18:21
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • Gość: MOsiek Re: Nastepny ... pojeb IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.03, 19:47
          Gość portalu: Wkurwieniec napisał(a):

          > I co? Bo kurwa nie widze zwiazku. A jakbym ci namalowal chuja
          na
          > mordzie tez bys podniosl lament. I co kurwa z tego wynika? Nic
          > Zastanow sie, bo piszesz nie na temat. Znajdz sobie forum
          gdzie
          > sie dyskutuje o zydach i tam spierdalaj skurwielu. jestesmy w
          > polsce chuju a nie w izraelu. Idz stad debilu. Kurwa zydzi i
          > zydzi jebany kutas caly czas to samo chyba z polowa
          pojebanych
          > na tym forum o niczym innym nie rozprawia. Jak ruchasz swoja
          > laske to tez jej o zagrozeniu zydostwem opowiadasz? Ty
          > pierdolony oszolomie.
          Aj waj, i po po co ten cały rejwach, tak nam już dobrze szło,
          goje byli już popacyfikowane, aż ty Srul nie wytrzymał i tak im
          łopatologicznie. Im tak trzeba, ale żeby nie wiedzieli, to une
          własnymi recamy sie same podusza. A my będziemy od nich zbierać
          za bilety z tego widowiska.
    • Gość: tomek 1 Re: W Sejmie o wyroku na Nieznalską. Prokuratura IP: *.dial.netline.net.uk 24.07.03, 18:02
      Pani Nieznalska niechciała obrażać uczuć religijnych.
      Powiedziała tak na procesie i nie ma żadnych podstaw by jej nie
      wierzyć.

      Co to znaczy kraj katolicki? Bo tak przyjrzawszy się z
      dystansem, to można powiedzieć że to taki kraj w którym panuje
      bardzo duża korupcja, ogólnie przyjęte prowadzenie samochodów w
      stanie nietrzeźwym, potworna biurokracja, duża bieda zwłaszcza
      wśród osób starszych i niepełnosprawnych, tragiczny stan
      bezrobocia, bardzo niski standard społecznej służby zdrowia,
      powszechnie przyjęta bezkarność chuliganów. Taki
      kraj jeszcze, w którym wartości chrześcijańskie nie są
      podstawowym kryterium współżycia społecznego. Co tu jest
      prawnie chronione?

      Nie wolno sądzić, że pani Nieznalska jest człowiekiem
      nieuczciwym. Być może, widząc co się dookoła niej dzieje,
      uznała mniej czy bardziej świadomie, że zrobi dobrze nadając
      krzyżowi status zupełnie nie związany z jego wymową prawdziwą.
      Artystycznie jest to potworna łatwizna.

      Ale artysta ma prawo szukać swojego miejsca w świecie i
      określać siebie w nim i podejmować "rozmowę" z odbiorcą swych
      prac.

      Znaczenie symbolu w chrześcijaństwie i w innych religiach jest
      ogromne. Od "tessera hospitalis" poczynając, czyli poczucia
      bezpieczeństwa wynikającego z towarzystwa osób wyznających te
      same zasady, reguły i wartości. Symbol może być znakiem
      określonych relacji międzyludzkich, zwłaszcza tych wywodzących
      się z rozważań o dwoistej duchowo-cielesnej kondycji człowieka.
      Nie ma tu miejsca na brutalne, totalitarne w swoim charakterze,
      ingerencje prawne.

      Trzeba dużo złej woli (też jakiś "polski katolicyzm"?) by
      zarzucić pani Nieznalskiej chęć obrażania uczuć religijnych.
      Przecież praca była wystawiona w małej galerii, a nie w
      niedzielę przed kościołem. Gdzie tu jest ta "prowokacja"?

      Kto, czy jaka postawa, są tu lepiej zorientowane w
      tej "symbolice"? Sąd? Partia polityczna? Religijna indolencja?
      Obyczaj? Czy jakaś tam, chociaż bardzo niskiego lotu, próba
      określenia funkcjonowania symbolu krzyża w "kraju katolickim"?

      • Gość: wkurwieniec Nareszcie ktos rozsadny... IP: 81.15.160.* 24.07.03, 18:26
        Nareszcie, ktos rozsadny... Pozdrawiam.
      • Gość: AZ Re: W Sejmie o wyroku na Nieznalską. Prokuratura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.03, 19:34
        Gość portalu: tomek 1 napisał(a):

        > Pani Nieznalska niechciała obrażać uczuć religijnych.
        > Powiedziała tak na procesie i nie ma żadnych podstaw by jej
        nie
        > wierzyć.


        >
        > Trzeba dużo złej woli (też jakiś "polski katolicyzm"?) by
        > zarzucić pani Nieznalskiej chęć obrażania uczuć religijnych.
        > Przecież praca była wystawiona w małej galerii, a nie w
        > niedzielę przed kościołem. Gdzie tu jest ta "prowokacja"?


        Nie wiem, czy tomek 1 był na procesie pani N. i na jakiej
        podstawie twierdzi, że należy jej wierzyć. Ja na procesie nie
        byłem, ale sędzia najwidoczniej jej nie uwierzył gdyż możemy w
        artykule przeczytać:

        "...Według sądu, autorka pracy "Pasja", której częścią była
        fotografia męskich genitaliów umieszczona na krzyżu, umyślnie
        obraziła uczucia religijne innych osób poprzez publiczne
        znieważenie przedmiotu kultu, pokazując instalację w ogólnie
        dostępnej galerii..."

        Z czego wynika (przynajmniej dla mnie), że sąd ustalił w toku
        procesu, że pani N. wystawiła "Pasję" publicznie (a nie w
        swojej pracowni dla kręgu przyjaciół, znajomych i "koneserów")
        z intencją obrażenia uczuć religijnych jakiejś grupy osób (może
        tylko działaczy LPR - to już podpada pod stosowny paragraf
        k.k.).

        Nie mam, żadnych informacji aby wierzyć bardziej Nieznalskiej
        niż sędziemu. Co więcej, powszechna jest sytuacja gdzie
        oskarżony - w dowolnej sprawie - nie przyznaje się do winy.
        Trudno mi byłoby zaakceptować sytuację gdyby w procesie np.
        Rywina sąd wydał wyrok uniewinniający tylko dlatego, że Rywin
        powiedziałby że jest niewinny i wcale nie zamierzał nikomu
        proponować żadnej łapówki, tylko... "tak jakoś samo wyszło".

        • Gość: tomek 1 Re: W Sejmie o wyroku na Nieznalską. Prokuratura IP: *.dial.netline.net.uk 24.07.03, 21:24
          Gość portalu: AZ napisał(a):

          > Gość portalu: tomek 1 napisał(a):
          >
          > > Pani Nieznalska niechciała obrażać uczuć religijnych.
          > > Powiedziała tak na procesie i nie ma żadnych podstaw by jej
          > nie
          > > wierzyć.
          >
          >
          > >
          > > Trzeba dużo złej woli (też jakiś "polski katolicyzm"?) by
          > > zarzucić pani Nieznalskiej chęć obrażania uczuć
          religijnych.
          > > Przecież praca była wystawiona w małej galerii, a nie w
          > > niedzielę przed kościołem. Gdzie tu jest ta "prowokacja"?
          >
          >
          > Nie wiem, czy tomek 1 był na procesie pani N. i na jakiej
          > podstawie twierdzi, że należy jej wierzyć. Ja na procesie
          nie
          > byłem, ale sędzia najwidoczniej jej nie uwierzył gdyż możemy
          w
          > artykule przeczytać:
          >
          > "...Według sądu, autorka pracy "Pasja", której częścią była
          > fotografia męskich genitaliów umieszczona na krzyżu, umyślnie
          > obraziła uczucia religijne innych osób poprzez publiczne
          > znieważenie przedmiotu kultu, pokazując instalację w ogólnie
          > dostępnej galerii..."
          >
          > Z czego wynika (przynajmniej dla mnie), że sąd ustalił w toku
          > procesu, że pani N. wystawiła "Pasję" publicznie (a nie w
          > swojej pracowni dla kręgu przyjaciół, znajomych
          i "koneserów")
          > z intencją obrażenia uczuć religijnych jakiejś grupy osób
          (może
          > tylko działaczy LPR - to już podpada pod stosowny paragraf
          > k.k.).
          >
          > Nie mam, żadnych informacji aby wierzyć bardziej Nieznalskiej
          > niż sędziemu. Co więcej, powszechna jest sytuacja gdzie
          > oskarżony - w dowolnej sprawie - nie przyznaje się do winy.
          > Trudno mi byłoby zaakceptować sytuację gdyby w procesie np.
          > Rywina sąd wydał wyrok uniewinniający tylko dlatego, że Rywin
          > powiedziałby że jest niewinny i wcale nie zamierzał nikomu
          > proponować żadnej łapówki, tylko... "tak jakoś samo wyszło".

          xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

          Straszne jakieś pomieszanie z poplątaniem.

          Na procesie nie byłem. Na wystawie też nie byłem. (Podobno
          instalację pani Nieznalskiej obejrzało około 30 osób.) Wcale
          nie kwestionuję legalności wyroku.

          Obejrzałem uważnie zdjęcia z krzyżem pani Nieznalskiej.
          Przeczytałem dokładnie i zeznania skazanej i mowy prawników i
          uzasadnienie wyroku. I oto co bałwan sędzia
          powiedział: "...Według sądu, autorka pracy "Pasja", której
          częścią była fotografia męskich genitaliów umieszczona na
          krzyżu, umyślnie obraziła uczucia religijne innych osób poprzez
          publiczne znieważenie przedmiotu kultu, pokazując instalację w
          ogólnie dostępnej galerii..."

          Galeria nie jest miejscem kultu. Krzyż więc nie może w niej być
          bezpośrednio przedmiotem kultu. Prawa autorskie na ten krzyż, z
          genitaliami czy bez, ma pani Nieznalska, a nie wyznawcy religii
          katolickiej.

          Właścicielka praw autorskich, czyli dobra intelektualnego
          opartego na jej pomyśle oraz ostatecznych jego
          sformalizowaniach i wykonaniu, wyjaśniła o co jej chodziło. Nie
          chciała ona obrażać niczyich uczuć religijnych.

          Instalacja ta była pokazywana również i poza Polską. Tam
          żadnych skarg nie wniesiono. Można założyć, że w USA też żyją
          wyznawcy krzyża. Potrafili odróżnić jednak krzyż pani
          Nieznalskiej od krzyża chrześcijańskiego. Pani Nieznalska mogła
          przypuszczać - po powrocie jej instalacji z wystaw
          zagranicznych, gdzie zupełnie nie kolidowały one z prawem - że
          i w Polsce jej praca nie złamie prawa. Można sądzić dalej, że
          ci którzy wnieśli skargę do sądu mają nietypowe podejście do
          symbolu krzyża, i że nie są reprezentatywni dla większości jego
          wyznawców. A przecież to jeszcze nie koniec sprawy, która może
          zakończyć się dopiero za lat kilka kiedy będzie skierowana do
          sądu w Europie.

          Według mojej opinii prywatnej, jestem Katolikiem, ci którzy
          wnieśli skargę do sądu są bardziej reprezentantami jakiegoś
          myślenia neofaszystowskiego, nie mającego nic wspólnego z żadną
          religią. Krzyż broni się sam, między innymi poprzez godne
          zachowanie jego wyznawców, zgodnie z treściami, które
          symbolizuje. Chamskie siłowe czy prawne rozwiązania tylko temu
          szkodzą.

          Mówienie tutaj o sprawie pana Lwa Rywina, która jest teraz "sub
          judice", jest zupełnie nie na miejscu. Być może pan Rywin jest
          niewinny. I dlatego nie przyznaje się do winy. Poza tym
          analogia tak dziwaczna jak dalej nie można.
          • Gość: tomek 1 Re: W Sejmie o wyroku na Nieznalską. Prokuratura IP: *.dial.netline.net.uk 24.07.03, 21:30
            Pani Nieznalska niechciała obrażać uczuć religijnych.
            Powiedziała tak na procesie i nie ma żadnych podstaw by jej nie
            wierzyć.

            Co to znaczy kraj katolicki? Bo tak przyjrzawszy się z
            dystansem, to można powiedzieć że to taki kraj w którym panuje
            bardzo duża korupcja, ogólnie przyjęte prowadzenie samochodów w
            stanie nietrzeźwym, potworna biurokracja, duża bieda zwłaszcza
            wśród osób starszych i niepełnosprawnych, tragiczny stan
            bezrobocia, bardzo niski standard społecznej służby zdrowia,
            powszechnie przyjęta bezkarność chuliganów. Taki
            kraj jeszcze, w którym wartości chrześcijańskie nie są
            podstawowym kryterium współżycia społecznego. Co tu jest
            prawnie chronione?

            Nie wolno sądzić, że pani Nieznalska jest człowiekiem
            nieuczciwym. Być może, widząc co się dookoła niej dzieje,
            uznała mniej czy bardziej świadomie, że zrobi dobrze nadając
            krzyżowi status zupełnie nie związany z jego wymową prawdziwą.
            Artystycznie jest to potworna łatwizna.

            Ale artysta ma prawo szukać swojego miejsca w świecie i
            określać siebie w nim i podejmować "rozmowę" z odbiorcą swych
            prac.

            Znaczenie symbolu w chrześcijaństwie i w innych religiach jest
            ogromne. Od "tessera hospitalis" poczynając, czyli poczucia
            bezpieczeństwa wynikającego z towarzystwa osób wyznających te
            same zasady, reguły i wartości. Symbol może być znakiem
            określonych relacji międzyludzkich, zwłaszcza tych wywodzących
            się z rozważań o dwoistej duchowo-cielesnej kondycji człowieka.
            Nie ma tu miejsca na brutalne, totalitarne w swoim charakterze,
            ingerencje prawne.

            Trzeba dużo złej woli (też jakiś "polski katolicyzm"?) by
            zarzucić pani Nieznalskiej chęć obrażania uczuć religijnych.
            Przecież praca była wystawiona w małej galerii, a nie w
            niedzielę przed kościołem. Gdzie tu jest ta "prowokacja"?

            Kto, czy jaka postawa, są tu lepiej zorientowane w
            tej "symbolice"? Sąd? Partia polityczna? Religijna indolencja?
            Obyczaj? Czy jakaś tam, chociaż bardzo niskiego lotu, próba
            określenia funkcjonowania symbolu krzyża w "kraju katolickim"?


      • Gość: Taktoja Re: W Sejmie o wyroku na Nieznalską. Prokuratura IP: *.proxy.aol.com 26.07.03, 08:01
        Gość portalu: tomek 1 napisał(a):

        > Pani Nieznalska niechciała obrażać uczuć religijnych.
        > Powiedziała tak na procesie i nie ma żadnych podstaw by jej nie
        > wierzyć.
        >
        > Co to znaczy kraj katolicki? Bo tak przyjrzawszy się z
        > dystansem, to można powiedzieć że to taki kraj w którym panuje
        > bardzo duża korupcja, ogólnie przyjęte prowadzenie samochodów w
        > stanie nietrzeźwym, potworna biurokracja, duża bieda zwłaszcza
        > wśród osób starszych i niepełnosprawnych, tragiczny stan
        > bezrobocia, bardzo niski standard społecznej służby zdrowia,
        > powszechnie przyjęta bezkarność chuliganów. Taki
        > kraj jeszcze, w którym wartości chrześcijańskie nie są
        > podstawowym kryterium współżycia społecznego. Co tu jest
        > prawnie chronione?
        >
        > Nie wolno sądzić, że pani Nieznalska jest człowiekiem
        > nieuczciwym. Być może, widząc co się dookoła niej dzieje,
        > uznała mniej czy bardziej świadomie, że zrobi dobrze nadając
        > krzyżowi status zupełnie nie związany z jego wymową prawdziwą.
        > Artystycznie jest to potworna łatwizna.
        >
        > Ale artysta ma prawo szukać swojego miejsca w świecie i
        > określać siebie w nim i podejmować "rozmowę" z odbiorcą swych
        > prac.
        >
        > Znaczenie symbolu w chrześcijaństwie i w innych religiach jest
        > ogromne. Od "tessera hospitalis" poczynając, czyli poczucia
        > bezpieczeństwa wynikającego z towarzystwa osób wyznających te
        > same zasady, reguły i wartości. Symbol może być znakiem
        > określonych relacji międzyludzkich, zwłaszcza tych wywodzących
        > się z rozważań o dwoistej duchowo-cielesnej kondycji człowieka.
        > Nie ma tu miejsca na brutalne, totalitarne w swoim charakterze,
        > ingerencje prawne.
        >
        > Trzeba dużo złej woli (też jakiś "polski katolicyzm"?) by
        > zarzucić pani Nieznalskiej chęć obrażania uczuć religijnych.
        > Przecież praca była wystawiona w małej galerii, a nie w
        > niedzielę przed kościołem. Gdzie tu jest ta "prowokacja"?
        >
        > Kto, czy jaka postawa, są tu lepiej zorientowane w
        > tej "symbolice"? Sąd? Partia polityczna? Religijna indolencja?
        > Obyczaj? Czy jakaś tam, chociaż bardzo niskiego lotu, próba
        > określenia funkcjonowania symbolu krzyża w "kraju katolickim"?

        Taktoja,
        Ciekawy jestem czy Ty Tomku wierzysz w to co piszesz?
        Ktos kto widzi tylko czubek swojego nosa bedzie odczuwal parodie
        p. Nieznalskiej tak jak Ty to ujales a Ty na takiego nie wygladasz.
        O ile wierzysz w to co piszesz to sprobuj jeszcze raz zanalizowac rozwuj,
        postep i bytowanie ludzkosci, narodow aby sie upewnic ze masz racje.

        P.S.
        Pamietaj ze nie wszyscy sa "tomkiem l".
    • Gość: Zgorszona z LPR Re: W Sejmie o wyroku na Nieznalską. Prokuratura IP: 213.39.30.* 24.07.03, 18:23
      Niech ta panienka pocaluje sie we wlasna dupe, a potem zacznie
      rzezby wystawiec. Na Syberie z idiotka. Kto to widzial meskie
      jaja na symbolu.
      • Gość: Urban Re: W Sejmie o wyroku na Nieznalską. Prokuratura IP: 213.39.30.* 24.07.03, 18:25
        Sama jestes idiotka. Najchetniej bys sie sama na tych meskich
        jajach powiesila. Nawet na Syberii.
        Jan Urban
        • Gość: Walesa Re: W Sejmie o wyroku na Nieznalską. Prokuratura IP: 213.39.30.* 24.07.03, 18:28
          Ty Urban. Chyba ci sie imie pomylilo. Powiedz lepiej, ile tej
          damulce od jaj zaplaciles, zeby takie swinstwa wystawiala. To
          wstyd i chanba. Precz z liberalami i golymi jajami. Precz z
          Urbanem.
    • Gość: clever Re: W Sejmie o wyroku na Nieznalską. Prokuratura IP: *.nitronet.pl 24.07.03, 18:24
      Nedzny sposob na zdobycie rozglosu.Jaki dom takie owoce. Moda
      na bezwstyd.
      • Gość: wuj Re: W Sejmie o wyroku na Nieznalską. Prokuratura IP: 81.15.160.* 24.07.03, 18:29
        Gość portalu: clever napisał(a):
        > Nedzny sposob na zdobycie rozglosu.Jaki dom takie owoce. Moda
        > na bezwstyd.

        No tak a ty jestes jedna z tych owiec.
      • Gość: Unclever Re: W Sejmie o wyroku na Nieznalską. Prokuratura IP: 213.39.30.* 24.07.03, 18:29
        Ty Clever, ty chyba sam nie wiesz co piszesz? Napatrzyles sie na
        te gole jaja i teraz bredzisz.
      • Gość: paul Re: W Sejmie o wyroku na Nieznalską. Prokuratura IP: 62.190.198.* 24.07.03, 18:31
        A ja myslalem, ze to bog stworzyl meskie genitalia. Ale chyba bylem w bledzie,
        i sobie odetne, zeby sie nie zgorszyc.
        • Gość: Franciszek Re: dobrze, że były męskie !!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.07.03, 19:00
          Zostawcie tę kobietę w spokoju.
    • Gość: Hanna Re: W Sejmie o wyroku na Nieznalską. Prokuratura IP: 213.39.30.* 24.07.03, 18:33
      Hanba
      • Gość: niedomyślny Re: W Sejmie o wyroku na Nieznalską. Prokuratura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.03, 19:43
        Gość portalu: Hanna napisał(a):

        > Hanba

        Wybacz, ale nie wiem o co ci chodzi:
        1. "Pasja" to hańba.
        2. Wyrok to hańba.
        3. Hańba, że "chańba" a nie "hańba" - jak w kilku postach.
    • Gość: jac [...] IP: *.ostrowiec.dialup.inetia.pl 24.07.03, 18:49
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: wkurwieniec Re: To jest sztuka? To jest artystka?? IP: *.chello.pl 24.07.03, 19:33
        Wlącz sobie tvn stary, tam masz piekna i kulturalna rozrywke i
        sztuke, nie bedziesz sie denerwowal pojebie
    • Gość: lud Re: W Sejmie o wyroku na Nieznalską. Prokuratura IP: *.dami.pl 24.07.03, 19:20
      Sędzia kanalia,wcześniej służył czerwonym teraz obsługuje
      czrnych.Panie Ministrze wyrzucić kretyna z sądownictwa.
      • Gość: jac [...] IP: *.ostrowiec.dialup.inetia.pl 24.07.03, 19:30
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • Gość: Radio Maryja Twoje Radio IP: *.biaman.pl 24.07.03, 19:34
          gentleman z OStrowca napisał: "która chujem oznaczyła KRZYŻ CHRYSTUSA"

          Synku, synku, nie unoś się, bo się przemęczysz, a my Ciebie potrzebujemy do
          pracy ideologicznej na innym froncie. Uważaj, proszę, i niech Ci ziemia...
          - Twoje Radio
          • Gość: jac Re: Twoje Radio IP: *.ostrowiec.dialup.inetia.pl 24.07.03, 22:02
            Gość portalu: Radio Maryja napisał(a):

            > gentleman z OStrowca napisał: "która chujem oznaczyła KRZYŻ CHRYSTUSA"
            >
            > Synku, synku, nie unoś się, bo się przemęczysz, a my Ciebie potrzebujemy do
            > pracy ideologicznej na innym froncie. Uważaj, proszę, i niech Ci ziemia...
            > - Twoje Radio

            Te słowa cie obużają? Ciekawe? Co za wrażliwość? Jestem pod
            wrażeniem? Zrozum pacanie , że tu nie chodzi o żadną ideologie!!!!
            Tylko o to że ta wywłoka obraża symbol Chrześcijaństwa! A radia nie
            słucham w przeciwieństwie do ciebie mój Dyduszku z sojuzu lewicy...
        • Gość: wkurwieniec [...] IP: *.chello.pl 24.07.03, 20:18
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: Czyt. GW Re: W Sejmie o wyroku na Nieznalską. Prokuratura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.03, 19:32
      Artyści którzy dokonują tzw. prowokacji jak to zrobiła
      D.Nieznalska są prawdopodobnie w swojej dziedzinie artystycznej
      raczej mierni.Nigdy by nie zaistnieli w szerokim odbiorze
      publicznym gdyby nie dokonali podobnego wybryku.Dociekliwi
      dziennikarze powinni sprawdzić jakie są poprzednie dokonania
      D.Nieznalskiej oraz jakie osiagała rezultaty i jaką miała opinię
      w Szkole Plastycznej.Oczywiście znajdą się osobu wojujące z
      Kościołem jako instytucją które będą popierać tzw. prowokację.
      • Gość: wkurwieniec Jakiej ... prowokacji IP: *.chello.pl 24.07.03, 19:51
        Jakiej kurwa prowokacji? Czytasz Nasz Dziennik? Aha. To
        dowidzenia.
        • Gość: Adam Re: Jakiej ... prowokacji IP: *.vline.pl / 172.16.3.* 24.07.03, 22:08
          Zgadzam się,że to nie była żadna prowokacja.Prowokacja
          artystyczna musi mieć choćby zalążek jakiejś myśli!
    • Gość: jankop [...] IP: *.chello.pl 24.07.03, 19:42
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: M...m...misnik [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.03, 20:04
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: wkurwieniec [...] IP: *.chello.pl 24.07.03, 20:14
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • Gość: M...m...misnik [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.03, 20:48
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • Gość: wkurwieniec Hahahahaha IP: *.chello.pl 24.07.03, 22:16
            Zabawny z ciebie naziolek, ale widze ze juz w pelni deklarujesz
            swoje zapatrywania na kwestie rasowe, juz nie tak ja to maja w
            zwyczaju twoi koledzy: my zydow lubimy, tylko mamy pewne
            pretensje ale to nie jest antysemityzm tylko nasz patriotyzm. A
            tu nawet nie trzeba bylo zyda zeby sie ujawnil morderca i
            rasista a taki przeciez miales byc opanowany chujku i co?
            • Gość: m...m...misnik Twoja zrobić przeszczep pysk na świński ryj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.03, 23:51
              Gość portalu: wkurwieniec napisał(a):

              > Zabawny z ciebie naziolek, ale widze ze juz w pelni
              deklarujesz
              > swoje zapatrywania na kwestie rasowe, juz nie tak ja to maja
              w
              > zwyczaju twoi koledzy: my zydow lubimy, tylko mamy pewne
              > pretensje ale to nie jest antysemityzm tylko nasz patriotyzm.
              A
              > tu nawet nie trzeba bylo zyda zeby sie ujawnil morderca i
              > rasista a taki przeciez miales byc opanowany chujku i co?

              Aj waj giewałt, u Tobie jest coraz gorzej - ja tak długo Ci nie
              odpowiadać, bo ja być dobra czlowieka - zwlaszcza dla biedny
              idiota i ja spytać sie o twój stany znany doktor psychiatra. On
              mówić, że twój stan nazywć się beznadzieny, ty mieć jakieś
              projekcje, ty na pewno również moczyć sie w nocy. Oj niedopsze,
              niedopsze. Chwilowo doktor zalecić Tobie dobra lewatywa. Twoja
              w dalszy ciąg używać brzydki wyraz. Aj waj co robić, co robić z
              Twoja paskudny pysk. A może Twoja chcieć zrobić sobie
              przeszczep - swój pysk na dużo piękniejsza świński ryj. Ale na
              razie niech Twoja zakręci sobie łeb jakaś szmata ( mogą być
              stare gacie)aby nie zanieczyszczać powietrza Twoja smrodliwy
              wozduch. Polska mosze nie wpełznąc do Jewropska Unia przez
              Twoja nieekologiczna wozdusznaja pysk !!!
              • Gość: wkurwieniec KURTYNA OPADA IP: *.chello.pl 25.07.03, 02:30
                I tuż koniec występu pt: "sztuka a niwyparzony jezor"
                udzial wzieli:
                wkurwieniec - podly zyd
                i special guest star:
                m...m...misnik - tajemniczy gosc programu
                pozdrawiamy
                do zobaczenia w kolejnych pelnych emocji (mam nadzieje m..m..)
                starciach.
    • Gość: stefan ze wsi Re: Masz zaniki pamieci-tak panie magistrze IP: *.zlotoria.sdi.tpnet.pl 24.07.03, 20:20
    • Gość: stefan przemysl to dobry człowieku a nie chamie ! IP: *.zlotoria.sdi.tpnet.pl 24.07.03, 20:23
    • Gość: stefan NIE JESTEŚ ZŁY -jesteś tylko chory Pytaku IP: *.zlotoria.sdi.tpnet.pl 24.07.03, 20:25
    • Gość: ciemnogrodzianin Re: W Sejmie o wyroku na Nieznalską. Prokuratura IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 24.07.03, 20:47
      a gdzie moja wolność ciemnogrodzianina i moje uczucia??? Dla
      wszystkich obrońcow skazanej i niej samej mam propozycję niech
      w formie wyrazu artystycznego przedstawi trud i cierpienia
      swojej matki jako córy koryntu z atrybutami meskości w dowolnie
      wybranym miejscu ciała swej matki. Czy to też napewno będzie
      sztuka?
    • the-saint Re: W Sejmie o wyroku na Nieznalską. Prokuratura 24.07.03, 21:06
      Gdanskiej prokuraturze proponuje zajac sie sprawa 'grobow
      Panskich' rok w rok budowanych przez ksiedza (podobno)
      Jankowskiego. To co ten czlowiek wyrabia w kosciele obraza moje
      uczucia religijne, ale jakos to nikomu w prokuraturze nie
      przeszkadza. Ciekawe jaka czesc prokuratury siedzi w kieszeniu u
      Jankowskiego.

      TS.
    • Gość: jac [...] IP: *.ostrowiec.dialup.inetia.pl 24.07.03, 21:55
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: tomek 1 Re: W Sejmie o wyroku na Nieznalską. Prokuratura IP: *.dial.netline.net.uk 24.07.03, 22:15
      Sprawa pani Doroty Nieznalskiej ma kilka oczywistych aspektów.
      Można sądzić, że dotknęła ona uczucia tych ludzi, którzy
      najmniej rozumieją zjawiska zaliczane dzisiaj do sztuki.
      Instalacje z gatunku „Pasji” pani Nieznalskiej są od lat mocno
      osadzone w kanonie sztuki współczesnej. W normalnym obiegu
      kultury tak są one właśnie odbierane. Jako sztuka. Praca pani
      Nieznalskiej wcale nie jest tak bardzo szokująca, na tle innych
      prac tego typu pokazywanych na całym świecie.

      Pani Nieznalska uważała za rzecz słuszną pójść na potworną
      łatwiznę. Nadużyć symboliki krzyża w kraju formalnie
      katolickim. Wcale nie świadczy to jednak o jej winie. Ci
      zaś,którzy skierowali sprawę do sądu uczynili dokładnie to samo
      i jeszcze więcej. To oni bowiem skompromitowali, a nie pani
      Nieznalska, również i wyznawców tego symbolu. Symbolu
      pojednania i przebaczenia. Symbolu miłości.

      Nawet odsuwając argumenty o siłowni jako nie na poziomie
      absolwentki Akademii Sztuk Pięknych (na pewno pani Nieznalska
      doskonale wie jak funkcjonuje symbol w społeczeństwie, o tych
      rzeczach mówi się dużo w każdej szkole artystycznej), nie można
      zarzucać jej świadomego znieważenia krzyża. Wykorzystanie, czy
      naduzycie to nie to samo. Pani Nieznalska może teraz, opierając
      się na realnych faktach swojej własnej sprawy, spokojnie
      argumentować, że w kontekście polskim krzyż może być kojarzony
      z butą, chamstwem, ograniczaniem swobody wypowiedzi i potwornym
      ciemniactwem. To, że jej praca jest na rażąco niskim poziomie
      artystycznym nie ma tutaj nic do rzeczy. Jeśli idzie o praktykę
      prawną, to spór jest jednostronny. Na przykład ci, którzy
      obrażają Gwiazdę Dawida na dużo szerszym forum, jak na przykład
      antysemita ksiądz Jankowski z Gdańska, są zupełnie bezkarni.
      Pomimo, że ich działania czy słowa stoją dużo jawniej w
      sprzeczności z prawem niż miernota w wykonaniu pani
      Nieznalskiej.

      Każdy artysta ma prawo błądzić. Każdy artysta powinien umieć
      mocno przeżywać swoje „tu i teraz”.Ten prymitywny proces a
      zwłaszcza jego instygatorzy przypominają inną jeszcze grupę
      ludzi, którzy mieli ogromny wpływ na losy sztuki i kultury w
      Europie. Byli oni kiedyś i w Polsce. A hasło mieli bardzo
      bogobojne: „Gott mit uns”.

    • Gość: wredus Re: W Sejmie o wyroku na Nieznalską. Prokuratura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.03, 22:44
      Nieznana nikomu pseudo-artystka N. ma lepszą darmową reklamę
      niż twórcy najlepszych dzieł artystycznych! I to jest właśnie
      dopiero CIEMNOGRÓD!!! A cyrk jaki? Za nasze pieniądze "wybrańcy
      ludu" w okrągłej sali (sejm to czy cyrk?) robią sobie debaty na
      temat wyżej wymienionej i jej "sztuki", angażując jeszcze z-cę
      Prokuratora Generalnego Najjaśniejszej RP. Komu zależy na tym,
      aby wypromować tę "artystkę"? Dlaczego za moje pieniądze? Komu
      potrzebna była ta prowokacja? Komu jest potrzebny rozgłos N.?
      Sąd wydał wyrok. Sąd jest niezawisły, Temida ślepa, wyrok
      sprawiedliwy. A "artystka"...? "Artystkę" po przepracowaniu
      zasądzonych godzin skierować na odwyk. Od czego? Od głupoty!
    • kkkaczory_piss_brothers KONTEKST SYTUACYJNY;zaciemnianie sprawy opladkiem 24.07.03, 23:00
      KONTEKST SYTUACYJNY;zaciemnianie sprawy opladkiem

      Czy tez kontekstem sytuacyjnym + domniemane intencje autora.

      Jezeli na murze zobaczymy gwiazde dawida wiszaca na szubienicy to kontekst,
      pozwala nam przypuszczac, iz jest to celowa obraza i wyraz braku tolerancji w
      stosunku do zydow, po prostu 'banalny' antysemityzm.

      Jednakze, gdy zobaczymy cos takiego w galerii to zastanowimy sie nad pytaniem
      co bylo intencja autora dziela i co on chcial nam przekazac m.in. mozemy dojsc
      do zupelnie przeciwnych wnioskow odnosnie intencji autora niz w pierwszym
      przypadku (zaleznie od wlasnych mozliwosci interpretacyjnych mozliwe jest
      nieograniczone ubogacenie naszych wizji).

      Czyz nie tak bylo z Marcel'em Duchamp'em;-)

      pozdrowienia
      J.K.


      gabrielacasey napisała:

      > powiem ci: nie tyle kontekst, ile RAMY, problem "frames": to one
      > dystansuja "ogladacza" od prezentacji, nie pozwalaja mylic swiata realnego
      ze
      > swiatem przedstawionym. I caly problem w tym, ze ciemnogrod nie ma
      swiadomosci,
      >
      > wyczucia "ram". I bierze swiat przedstawiony za realny, soap opere za
      > rzeczywistosc, a "Pasje" Nieznalskiej za Krzyz Chrystusowy. Oszalec mozna,
      gdy
      > sie widzi, ze ta plebejska nieswiadomosc jest w Polsce tak potwornie
      > rozpowszechniona!!! Nawet gorzej: to brak zdolniosci dostrzezenia roznicy
      > pomiedzy znakiem i jego desygnatem. I teraz latwo zrozumiec, dlaczego w
      Polsce
      > sqrwysynstwo rzadzi: ten ciemny elektorat najdurniejsze obietnice i
      > najdurniejszy spin bierze za kreacje lepszej rzeczywistosci. Jezuuuu!




      Gość portalu: arta napisał(a):

      > ks. Krzysztof Niedałtowski
      > gdański duszpasterz środowisk twórczych
      > Dla mnie rozstrzygające w pytaniu o granice sztuki są intencje
      > autora. Jeżeli Dorota Nieznalska publicznie oświadcza, że nie
      > miała intencji obrazoburczych, to nie widzę powodu, żeby urządzać
      > proces i wymierzać jej wyrok.

      • kkkaczory_piss_brothers GDZIE LADUJE ŚWIĘTY OPŁATEK?! 24.07.03, 23:04
        Jak ksieza moga WSADZAC Chrystusa w te bezbozne defekujace cielska wiernych?!
        Przeciez ten biedny Jezus przemierza caly uklad pokarmowy?
        Czy KK przeprowadzil odpowiednie badania na potwierdzenie calkowitego
        trawienia opladka?
        Przeciez w kazdej mace jest BLONNIK POKARMOWY, ktory nie ulego trawieniu i za
        kazdym razem jest wydalany z organizmu!!!
        Gdzie w takim razie laduje Jezus Chrystus?!
        • gabrielacasey Zostaw ten poganski rytualizm. Czy ty myslisz, ze 25.07.03, 04:05
          ktos z ojcow kosciola traktuje to az tak powaznie? Nie. Bo tylko prostaczkom i
          Papuasom sie wydaje ze to sam Chrystus i ze Pana Jezusa spozywaja. I ze Zydzi
          hostie szpilkami dzgaja, by krew leciala itd. itp. Dla Kosciola to: "tak
          czyncie na Moja pamiatke". I nic wiecej, przeciez nie bedzie wierzyl w to, o
          czym wie, ze sam wymyslil. Wyczuwasz roznice? Pisze o tym wyzej: w
          przeciwienstwie do wyksztalconych kaplanow katolickich ta holota nie ma cienia
          pojecia o PRZEZROCZYSTOSCI SEMANTYCZNEJ ZNAKU. I dlatego bierze formy za
          tresci! Tu niczego nie przetlumaczysz, bo tkwi im w lepetynach pewien, raczej
          podstawowy, blad logiczny. Ale ten blad-obled to ich JEDYNY sposob myslenia o
          otaczajacym swiecie. I dlatego ciemnogrod. Od polityki ("nam obiecano", "nas
          oszukano", "czujemy sie zniewazeni" , "Bush i Blair klamal" etc.etc) po
          percepcje sztuki.
          • Gość: Taktoja Re: Zostaw ten poganski rytualizm. Czy ty myslisz IP: *.proxy.aol.com 25.07.03, 19:37
            gabrielacasey napisała:

            > ktos z ojcow kosciola traktuje to az tak powaznie? Nie. Bo tylko prostaczkom
            i
            > Papuasom sie wydaje ze to sam Chrystus i ze Pana Jezusa spozywaja. I ze Zydzi
            > hostie szpilkami dzgaja, by krew leciala itd. itp. Dla Kosciola to: "tak
            > czyncie na Moja pamiatke". I nic wiecej, przeciez nie bedzie wierzyl w to, o
            > czym wie, ze sam wymyslil. Wyczuwasz roznice? Pisze o tym wyzej: w
            > przeciwienstwie do wyksztalconych kaplanow katolickich ta holota nie ma
            cienia
            > pojecia o PRZEZROCZYSTOSCI SEMANTYCZNEJ ZNAKU. I dlatego bierze formy za
            > tresci! Tu niczego nie przetlumaczysz, bo tkwi im w lepetynach pewien, raczej
            > podstawowy, blad logiczny. Ale ten blad-obled to ich JEDYNY sposob myslenia o
            > otaczajacym swiecie. I dlatego ciemnogrod. Od polityki ("nam obiecano", "nas
            > oszukano", "czujemy sie zniewazeni" , "Bush i Blair klamal" etc.etc) po
            > percepcje sztuki.

            Taktoja,
            Gabi, piszesz: "...ta holota nie ma cienia pojecia o PRZEZROCZYSTOSCI
            SEMANTYCZNEJ ZNAKU". Moze masz i racje. Problem w tym ze tej "intelekualnej
            holocie" do ktorej Ty nalezysz wydaje sie ze posiadla wszelkie madrosci.
            "Nie maja chleba, nich jedza ciastka". Autorce tego powiedzenia tez sie tak
            wydawalo. Reszta to smutna historyczna histeria.
        • Gość: Taktoja Re: GDZIE LADUJE ŚWIĘTY OPŁATEK?! IP: *.proxy.aol.com 25.07.03, 18:56
          kkkaczory_piss_brothers napisał:

          > Jak ksieza moga WSADZAC Chrystusa w te bezbozne defekujace cielska wiernych?!
          > Przeciez ten biedny Jezus przemierza caly uklad pokarmowy?
          > Czy KK przeprowadzil odpowiednie badania na potwierdzenie calkowitego
          > trawienia opladka?
          > Przeciez w kazdej mace jest BLONNIK POKARMOWY, ktory nie ulego trawieniu i
          za
          > kazdym razem jest wydalany z organizmu!!!
          > Gdzie w takim razie laduje Jezus Chrystus?!

          Taktoja,
          Przykro ze matka cie nie poronila.
    • Gość: JUSTYNA Re: W Sejmie o wyroku na Nieznalską. Prokuratura IP: *.hvc.rr.com 24.07.03, 23:11
      PODOBNO W NASZYM KRAJU KRAJU JEST WOLNOSC SLOWA?! JEZELI
      DZIENNIKARZE MOGA WYRAZAC SWOJE OPINIE NA LAMACH GAZET I
      TELEWIZJI TO CZEMU NIE ARTYSCI I POECI? ZADZIWIAJACE JEST TO ZE
      POSLOWIE ZAITERESOWALI SIE TYM DOPIERO PO ZAMKNIECIU WYSTAWY.
      JEZELI JEST TO TAK OBRAZLIWE TO CZEMU NIKT NIE ZDJAL PRACY Z
      WYSTAWY PRZED JEJ ZAKONCZENIEM I CZEMU NIKT PRZECIWKO NIEJ NIE
      PROTESTOWAL. NIE WPROWADZAJMY DO SZTUKI CENZURY I NIE POWRACAJMY
      DO CZASOW KTORE BYLY PONAD 10 LAT TEMU. JAK WIADOMO TO SIE NIE
      SPRAWDZILO.
      • Gość: boss i tak, i nie IP: *.biaman.pl 24.07.03, 23:20
        Gość portalu: JUSTYNA napisał(a):

        > PODOBNO W NASZYM KRAJU KRAJU JEST WOLNOSC SLOWA?! JEZELI
        > DZIENNIKARZE MOGA WYRAZAC SWOJE OPINIE NA LAMACH GAZET I
        > TELEWIZJI TO CZEMU NIE ARTYSCI I POECI?

        albo nawet i zakompleksione gąski o grafomańskim zacięciu.

        ZADZIWIAJACE JEST TO ZE
        > POSLOWIE ZAITERESOWALI SIE TYM DOPIERO PO ZAMKNIECIU WYSTAWY.

        potrzebowali pilnie jakiegoś sukcesu. Zresztą ci z LPR-u na wystawy nie chodzą -
        widać, ktoś im doniósł poniewczasie.

        > JEZELI JEST TO TAK OBRAZLIWE TO CZEMU NIKT NIE ZDJAL PRACY Z
        > WYSTAWY PRZED JEJ ZAKONCZENIEM I CZEMU NIKT PRZECIWKO NIEJ NIE
        > PROTESTOWAL.

        bo nikt tego nie zauważył. dopiero jakaś dewotka, która doniosła dla LPR-u...

        NIE WPROWADZAJMY DO SZTUKI CENZURY I NIE POWRACAJMY
        > DO CZASOW KTORE BYLY PONAD 10 LAT TEMU.

        znowu! nie była to sztuka, ale zgadzam się, to idiotyczne, że sąd sie tym w
        ogóle zajmował.
        • basia.basia POLECAM GORĄCO wypowiedź Palnicka ......... 24.07.03, 23:48
          w wątku pt. Orzekanie w sprawach o obrazę uczuć religijnych - refleksje.

          Warto.
          • gabrielacasey Basiu.basiu - ja sie poddaje. Powroce do dyskusji z 25.07.03, 01:18
            tymi "znawcami", gdy juz sie czegokolwiek dowiedza: a ) o
            umownosci znaku i symbolu; b) o trwajacym juz z 40 lat
            eksperymencie w sztuce, polegajacym na "rozszczepianiu" znaku i
            jego desygnatu, symbolu i jego utartej tresci (co zawsze budzi
            kontrowersje, bowiem w potocznym pojmowaniu nosnik tresci i
            tresc symbolu spajaja sie w jedno): c) czegokolwiek o sztuce
            wspolczesnej, nie tylko zreszta polskiej, chocby w zakresie
            przyzwoitszego LO. Wczesniej - czasu i nerwow szkoda.
            • basia.basia Do Gabrysi 25.07.03, 11:29
              gabrielacasey napisała:

              > tymi "znawcami", gdy juz sie czegokolwiek dowiedza: a ) o
              > umownosci znaku i symbolu; b) o trwajacym juz z 40 lat
              > eksperymencie w sztuce, polegajacym na "rozszczepianiu" znaku i
              > jego desygnatu, symbolu i jego utartej tresci (co zawsze budzi
              > kontrowersje, bowiem w potocznym pojmowaniu nosnik tresci i
              > tresc symbolu spajaja sie w jedno): c) czegokolwiek o sztuce
              > wspolczesnej, nie tylko zreszta polskiej, chocby w zakresie
              > przyzwoitszego LO. Wczesniej - czasu i nerwow szkoda.

              Widzę, że Ty i Wartburg więcej możecie wnieść do tego sporu
              niż my wszyscy tutaj razem wzięci. Pamiętaj tylko, że ja nie
              pretenduję do żadnego "znawstwa" tematu. I mam świadomość, że zdarza
              mi się pleść bzdury - jak się sama przekonałam, choćby z reakcji
              Wartburga czy Twojej. Jedyną obroną jest to, że zawsze się chętnie uczę
              i będę prostować "moje ścieżki", jeśli tylko zechcecie mieć trochę
              wyrozumiałości dla takich jak ja.

              Serdecznie pozdrawiam

          • Gość: WARTBURG benefit of clergy IP: *.pppool.de 25.07.03, 02:26
            basia.basia napisała:

            > w wątku pt. Orzekanie w sprawach o obrazę uczuć religijnych - refleksje.
            >
            > Warto przeczytac Palnicka. Goraco polecam.

            Basiu, zupelnie nie rozumiem, dlaczego polecasz i to goraco
            dluga, rozwlekla i intelektualnie nieuczciwa wypowiedz
            Palnicka. Na temat aspektow zwiazanych ze sprawa pani
            Nieznalskiej dowiedzialem sie znacznie wiecej z Twojej
            klotni z Bratkiem. Tam przynajmniej wytworzyla sie jakas
            stereofonia, napiecie i energia sie wyzwalaly, podczas
            kiedy Palnick medzi.

            I tu nie chodzi nawet o to, ze sie z nim nie zgadzam.
            Akurat jestesmy w tej sprawie bardzo podobnego zdania,
            ale nie podoba mi sie styl, w jakim dowodzi swoich racji.
            Co maja do rzeczy te uwagi cwane, to powolywanie sie na
            Kopalinskiego i inne autorytety, ze krzyz w instalacji
            Nieznalskiej byl kwadratowy, a wiec grecki, czyli mowy
            byc nie moglo itd. itd. Przeciez on sam w to nie wierzy,
            co pisze. Dokladnie to samo robia neonazisci w Niemczech,
            ktorzy przyszywaja sobie do rekawow trojramienne swastyki
            i formalnie nie mozna im niczego zarzucic, bo przeciez w
            III Rzeszy swastyki byly czteroramienne. Niezle, co? To
            samo z Siwcem, ktory nie kpil, tylko nasladowal Jana
            Pawla II. Nie znosze takiej kazuistyki.

            Niech Palnick takie mowy przed sadem wyglasza i sedziow
            w kozi rog zapedza, ale niech nie udaje, ze chodzi mu
            o wolnosc sztuki, bo jemu o cos zupelnie innego chodzi.

            To tyle o Palnicku. A teraz o Waszej klotni. Wlasciwie
            to i Wy macie b. podobne zdanie na ten temat. Ten wyrok byl
            skandaliczny. Przeciez Bratek powtarzal to kilkakrotnie.
            Dal tylko wyraz swojej nieufnosci co do jakosci tego,
            co "instaluje" Nieznalska, zakwestionowal jej inteligencje,
            do czego mial pelne prawo, a Ty od razu wpadlas w ton
            oskarzycielski. To mozna bylo zrobic inaczej. Po co to
            wzajemne policzkowanie sie? Potem jeszcze sie obrazasz, a
            on Ciebie szuka, uspakaja, namawia, zebys sie nie boczyla,
            gotow jest przepraszac. Bez sensu to wszystko.

            Nawiasem mowiac te jaja, o ktore sie tak spieraliscie, w
            moim odczuciu funkcjonuja w polszczaznie jako metafora.
            Powiedziec o kims "facet z jajami", wcale nie musi odnoscic
            sie do rozmiarow czesci ciala zwanej niekiedy kalafiorem. Tu
            sie czesto ma na mysli blyskotliwosc intelektualna, dowcip.
            Spotkalem sie ze zwrotem "baba z jajami" w jak najbardziej
            pozytywnym znaczeniu.

            Byliscie zainteresowani moja opinia o Nieznalskiej. Otoz
            ja - podobnie jak i Wy - uwazam ten wyrok za kompromitacje.
            Walalbym jednak uniknac (jak i Bratek) zbyt pochopnego
            wyciagania wnioskow z tego faktu na temat Nieznalskiej.
            Na zasadzie - wyrok zly, Nieznalska dobra.

            Polecam Wam po raz trzeci juz bodajze znakomity esej Orwella
            "Benefit of Clergy" na temat autobiografii Salvatore Dali
            napisanej jeszcze w latach trzydziestych. To jest dokladnie
            o tych sprawach. Orwell, ktory wrocil z wojny Hiszpanii,
            bo uwazal za swoj obowiazek walczyc z faszyzmem, dostal do
            zrecenzowanie autobiografie znanego juz wowczas w Europie
            i na swiecie Dalego, Hiszpana, ktory po cichu ulotnil sie
            z Hiszpanii i nigdy nie zadarl z Franco. Ten esej zaczyna
            sie od pamietnego zdania - "Autobiography is only to be
            trusted when it reveals something disgraceful. A man who
            is giving a good account of himself is probably lying,
            since any life when viewed from the inside is simply a
            series of defeats."

            Orwell cytuje fragmenty wspomnien 37-letniego narcyza Dalego
            koncentrujac sie na tych najbardziej szokujacych - kiedy w
            wieku 5 lat kopnal swoja mlodsza siostre w glowe "jak w pilke"
            i "doznal w tym momencie jakichs niewypowiedzianych rozkoszy",
            albo jak wspolpracujac z Bunuelem rozcinal martwemu oko oslowi
            lezacemu na pianinie przedtem uzywajac kleju do poszerzenia
            oczodolow. Po kilku takich opisach, w ktorych Dali szczyci
            sie swoja pomyslowoscia i brutalnoscia Orwell konkluduje:
            "It is a book that stinks". Bardzo lubie to zdanie. Orwell
            podnosi w swoim eseju kwestie granic wolnosci artysty. Czy
            gdyby Szekspir zyl wspolczesnie - pyta - i okazaloby sie, ze
            gwalci dziesiecioletnie dziewczynki w kolejce podmniejskiej,
            to czy nalezaloby mu darowac kare wiezienia?

            Nasze spoleczenstwo jest gotowe do uznania szczegolnych praw
            artysty. Ale podobny stan rzeczy mial miejsce juz wczesniej -
            pisze Orwell. W 12 wieku w Anglii obowiazywala zasada prawna
            zwana "benefit of clergy", (przywilej kleru). Zwalniala ona
            ksiezy i ludzi zwiazanych z kosciolem z odpowiedzialnosci karnej
            wobec krola. Zamiast tego musieli przyjac na siebie kary
            wymierzane przez kosciol. Smiesznie lagodne, sprowadzajace
            sie do odmowienia kilku modlitw pokutnych, nawet jesli skazany byl
            morderca. Aby byc uznanym za osobe przynalezna do kleru,
            wystarczylo wykazac sie umiejetnoscia czytania, bardzo rzadka
            w owych czasach. W praktyce sprowadzalo sie to do odczytania
            psalmu 23-go ze Starego Testamentu w obecnosci komisji biskupiej.
            Znani zbrodniarze uczyli sie tego psalmu na pamiec, aby moc
            skorzystac z dobrodziejstw "benefit of clergy". Zamiast isc
            pod topor albo do twierdzy, odmawiali pare modlitw i stawali
            sie na powrot wolnymi obywatelami.

            Czegos takiego Orwell doszukal u Dalego. Zarzucil mu, ze brak
            talentu kompensuje przemozna potrzeba szokowania publicznosci.
            Tworzenie sie takich zjawisk w spoleczenstwie uznal za chorobe,
            ktorej przejawem jest klimat przyzwolenie na nowy "benefit of
            clergy" dla artystow.

            pozdrawiam
            • gabrielacasey Bylo to bardzo ciekawe, wartburgu. Ale nie kreujmy 25.07.03, 04:28
              filozofii tam, gdzue jej nie ma. Jak ...Palnick. Caly problem wzial sie z
              jednej strony z tworczego ( w przypadku Nieznalskiej - przerazliwie
              wtornego!!!) igrania forma i trescia, "rozszczepiania" ugruntowanych symboli
              na "wyrazajace" i "wyrazane" i dopisywaniu starym wyrazeniom nowych tresci
              (staram sie to pisac bez zargonu fachowego i dlatego takie kulawe. Niestety,
              nie tylko ty to bedziesz czytac). Niewatpliwie CELOWO - w zestawieniu ze starym
              nosnikiem - bulwersujacych. Po drugiej stronie barykady zadzialal bardzo
              powszechny blad logiczny: ci, co poczuli sie "zniewazeni" pojecia nie maja o
              tzw. przezroczystosci semantycznej znaku, a wiec o tym, ze ksztalt krzyza biora
              za sam Chrystianizm, a moze i Chrystusa w Jego wlasnej osobie. I stad to
              paranoiczne qui pro quo.
              Nb. a ja sie dziwie, ze Palnick - wykopujac staruszka Kopalinskiego - o logice
              semantycznej tez zapomnial. Albo...nie chcial pamietac (ten krzyz grecki,
              celtycki i jeszcze pare - tu ma Pan 100% racje: to belkot). I szkoda, ze
              prof.Janion mu nie przypomniala.

              PS: moim skromnym zdaniem Nieznalska powinno sie zjechac o wiele brutalniej,
              nizli Orwell Daliego (nb. sama nie lubie Orwella, a jeszcze bardziej nie lubie
              obchodow rocznicy). Niemniej nalezy pamietac, ze Orwell o postawieniu Salvadora
              przed Sadem nawet sie nie zajaknal. Czego i LPRowi zycze. Serdecznie pozdrawiam.

              • Gość: bratek podziekowania IP: *.biaman.pl 25.07.03, 09:29
                gabrielacasey napisała:

                > filozofii tam, gdzue jej nie ma. Jak ...Palnick. Caly problem wzial sie z
                > jednej strony z tworczego ( w przypadku Nieznalskiej - przerazliwie
                > wtornego!!!) igrania forma i trescia,

                NO ALE JAK WTÓRNY, TO NIE TWÓRCZY. wYRAZIŁAŚ SIĘ ERYSTYCZNIE JAK NIE
                PRZYMIERZAJĄC OLEKSY. :)

                "rozszczepiania" ugruntowanych symboli
                > na "wyrazajace" i "wyrazane" i dopisywaniu starym wyrazeniom nowych tresci
                > (staram sie to pisac bez zargonu fachowego i dlatego takie kulawe. Niestety,
                > nie tylko ty to bedziesz czytac).

                DZIĘKI, JAKBYŚ ZACZEŁA TYM ŻARGONEM, TO BYM MUSIAŁ BIEC DO BIBLIOTEKI PO
                SŁOWNIKI i de Sausiera i innych takich przypominać! :)



                fAjnie, Wartburg, że Ty czuwasz, i na koniec zawsze swoje trzy grosze (ale
                jakie trzy grosze!) dorzucisz. Powiem szczerze: ja to sobie zakładam nowy
                folder i będę tam wrzucał Twoje kawałki, serio ;)
                • gabrielacasey Oleksemu ostala sie to po seminarium duchownym... 25.07.03, 15:00
                  • Gość: b o adeptach IP: *.biaman.pl 25.07.03, 15:04
                    Jednakowoż gdyby przyjąć tę tezę za prawdziwą oraz Twoją o jednoczesnej
                    twórczej i wtórnej działalności "artystki", której nazwiska obiecałem Basi nie
                    wymieniać ("obiecałem Basi", a nie "Basi nie wymieniać"), to wyszłby na to, że
                    on w tym seminarium miał zdolną koleżankę..
                    • gabrielacasey Przejrzyj stare watki na ten temat. Jako pierwsza 25.07.03, 16:30
                      zaczelam tu krzyczec o wtornosci tejze "Pasji", "kozyrowaniu" i
                      ekshibicjonistycznej(?) autopsychoterapii Nieznalskiej. Poza tym KTO ci
                      powiedzial, ze slowo "tworczy" ma miec tylko pozytywne znaczenie? A nie
                      zauwazyl Wasc wczesniej mojego: "tfu..tfu..tworcy!?
                      Niemniej to wszystko nie znaczy, by sztuka, nawet ZLA sztuka, mialo sie
                      zajmowac PRAWO: gdy sie zaczyna zajmowac, to zaczyna sie paranoja.
                      Z seminarium Oleksego to prawda. Kolejny, co dla plci pieknej z niego uciekl.
                      Sam kiedys o tym mowil w jakims wywiadzie - zapamietalam, bo wzruszylo mnie to
                      powielanie zyciorysu... Stalina.
                      PS:w mojej wypowiedzi - masz racje - niezreczne zestawienie tego co w nawiasie
                      i poza, ale chociaz humor ci sie dzieki temu poprawil, a wiec jakis wymierny
                      pozytek.
                      Jesli mowa o lingwistyce, to bardziej Jacobson i po Jacobsonie (moge mylic
                      polska pisownia; mnie tu juz od lat na stale nie ma) - te igraszki
                      z "rozszczepianiem" formy i tresci etc.etc. Pradziadek tylko zauwazyl istotna
                      roznice miedzy mowa a jezykiem, niemniej wiekszosc Polakow i tak jest
                      przekonana, ze de Saussure nigdy nie istnial. W szczegolnosci
                      szkolni...polonisci (spadek po prof. Doroszewskim?)
                      • Gość: b ...... IP: *.biaman.pl 25.07.03, 16:37
                        Niemniej to wszystko nie znaczy, by sztuka, nawet ZLA sztuka, mialo sie
                        zajmowac PRAWO: gdy sie zaczyna zajmowac, to zaczyna sie paranoja.

                        Nie znaczy, to paranoja. Zawsze tak uważałem i dotąd nie zmieniłem poglądu.


                        PS:w mojej wypowiedzi - masz racje - niezreczne zestawienie tego co w nawiasie
                        i poza, ale chociaz humor ci sie dzieki temu poprawil, a wiec jakis wymierny
                        pozytek.

                        Jesli mowa o lingwistyce, to bardziej Jacobson i po Jacobsonie (moge mylic
                        polska pisownia; mnie tu juz od lat na stale nie ma) - te igraszki
                        z "rozszczepianiem" formy i tresci etc.etc.

                        Well, tu mnie zagniesz, więc lepiej z góry się wycofam. Wspomne tylko, że
                        ostatnio bardzo mi się podoba co pisze Bloch (Maurice, nie Marc) o języku, ale
                        w rytuałach. No i tyle. Serwus! b.
            • basia.basia Do Wartburga 25.07.03, 12:42
              Gość portalu: WARTBURG napisał(a):

              Cieszę się, że się odezwałeś. Sądziłam, że Ty właśnie możesz
              mieć wiele do powiedzenia w tej sprawie i nie pomyliłam się.

              > >
              > > Warto przeczytac Palnicka. Goraco polecam.
              >
              > Basiu, zupelnie nie rozumiem, dlaczego polecasz i to goraco
              > dluga, rozwlekla i intelektualnie nieuczciwa wypowiedz
              > Palnicka.

              Na tle tego wszystkiego, co się wypisuje na różnych wątkach
              w tej sprawie jego głos brzmi rozsądnie. Nie powiedziałam,
              że się z nim zgadzam czy nie i w ogóle żadnych ocen a tylko
              poleciłam jako wart uwagi.
              Faktem jest, że argumentacja trafiła mi do przekonania.
              Ale, proszę Cię, nie polemizuj ze mną lecz z nim.
              A ja będę śledzić. Nie pierwszy raz spostrzegam, że Ty mnie
              przeceniasz. Deprymuje mnie bardzo kiedy mi wytykasz to i owo
              albo wręcz oceniasz. Ale jestem w stanie to strawić, ponieważ
              cenię Twoje teksty i mam nadzieję, że coś mi w głowie zostanie.
              Jednak bezpieczniejsza dla mnie będzie rola widza.
              Podobnie jak w innym wątku, gdzie zastosowałam taki manewr
              ( wycofanie się na z góry upatrzone pozycje) już wcześniej.
              >

              > I tu nie chodzi nawet o to, ze sie z nim nie zgadzam.
              > Akurat jestesmy w tej sprawie bardzo podobnego zdania,
              > ale nie podoba mi sie styl, w jakim dowodzi swoich racji.

              Jemu to powiedz. Niech się broni. Mam nadzieję, że to zrobi.

              > Nie znosze takiej kazuistyki.
              Już się cieszę na Wasze krzyżowanie szpad. Czy pamiętasz ten cytat
              z Schopenhauera - sposób ostatni? Mam nadzieję, że Palnick dotrzyma
              Ci kroku i będzie ciekawie.

              >
              > To tyle o Palnicku. A teraz o Waszej klotni. Wlasciwie
              > to i Wy macie b. podobne zdanie na ten temat. Ten wyrok byl
              > skandaliczny.

              Tak właśnie uważam.

              Przeciez Bratek powtarzal to kilkakrotnie.
              > Dal tylko wyraz swojej nieufnosci co do jakosci tego,
              > co "instaluje" Nieznalska, zakwestionowal jej inteligencje,
              > do czego mial pelne prawo, a Ty od razu wpadlas w ton
              > oskarzycielski.
              To mozna bylo zrobic inaczej. Po co to
              > wzajemne policzkowanie sie?

              Jestem zdumiona tym "policzkowaniem"!
              Ciekawam czy Bartek też to tak odebrał.
              Ja myślałam, że on wie że niektóre rzeczy
              były czystą prowokacją. W całej tej aferze
              z Nieznalską podejrzewam niemały wpływ pruderii.
              Testowałam Bartka pod tym kątem ale on wie,
              że to było pół żartem pół serio.


              Potem jeszcze sie obrazasz, a
              > on Ciebie szuka, uspakaja, namawia, zebys sie nie boczyla,
              > gotow jest przepraszac. Bez sensu to wszystko.

              NIEPOROZUMIENIE.
              To jest zupełnie inna sprawa! Nic wspólnego nie mająca
              z tą nieszczęsną Nieznalską! Nie czułam się obrażona.
              Absolutnie nie. Bartek zrobił taki "happening" jak z nickami
              w wiadomym wątku. Z niego trzpiot nielada.
              Powodem są te "z góry upatrzone pozycje".

              > Nawiasem mowiac te jaja, o ktore sie tak spieraliscie, w
              > moim odczuciu funkcjonuja w polszczaznie jako metafora.
              > Powiedziec o kims "facet z jajami", wcale nie musi odnoscic
              > sie do rozmiarow czesci ciala zwanej niekiedy kalafiorem. Tu
              > sie czesto ma na mysli blyskotliwosc intelektualna, dowcip.
              > Spotkalem sie ze zwrotem "baba z jajami" w jak najbardziej
              > pozytywnym znaczeniu.

              To wszystko prawda. Jest jednak jeszcze ten aspekt,
              który ja miałam na myśli.
              >
              > Byliscie zainteresowani moja opinia o Nieznalskiej. Otoz
              > ja - podobnie jak i Wy - uwazam ten wyrok za kompromitacje.
              > Walalbym jednak uniknac (jak i Bratek) zbyt pochopnego
              > wyciagania wnioskow z tego faktu na temat Nieznalskiej.
              > Na zasadzie - wyrok zly, Nieznalska dobra.
              >

              Nie rozumiem dlaczego sądzisz, że jestem fanką tej jej instalacji?
              Jest wręcz przeciwnie. Osobiście uważam, że tej pani potrzebny jest
              psychoterapeuta. Ma problemy z sobą (czytałam wywiad z nią - zaburzone
              relacje z ojcem tyranem), zmaga się z nimi publicznie i w sposób,
              który mi nie odpowiada. I nie chodzi mi o przyzwoitość a o zły smak.

              > Orwell cytuje fragmenty wspomnien 37-letniego

              narcyza Dalego

              Nic mnie on nie obchodzi ale zdaję sobie sprawę z tego,
              że on ma już swoje miejsce w historii sztuki i ma swoich fanów.
              A ja nie jestem znawcą sztuki nowoczesnej (żadnej zresztą) a już te
              instalacje, które zdarza mi się widzieć tutaj ........
              Mam poważne wątpliwości czy to jest sztuka. Ale pewnie jest jak
              ze wszystkim. Jest złe malarstwo i jest dobre.
              Ja naprawdę nie potrafię ocenić tego co ona zrobiła - pod tym kątem.
              Zakładam, że miała prawo do uzewnętrznienia tego co jej "w duszy" gra.
              Ale forma tego budzi mój niesmak. Jednak nie wszystko w sztuce musi
              być "smaczne". Przedstawianie nędzy ludzkiej w jej różnych aspektach
              nie musi być "gustowne".

              Nie wiem, nie wiem.


              > koncentrujac sie na tych najbardziej szokujacych - kiedy w
              > wieku 5 lat kopnal swoja mlodsza siostre w glowe "jak w pilke"
              > i "doznal w tym momencie jakichs niewypowiedzianych rozkoszy",
              > albo jak wspolpracujac z Bunuelem rozcinal martwemu oko oslowi
              > lezacemu na pianinie przedtem uzywajac kleju do poszerzenia
              > oczodolow.

              To jest chore. Jestem przekonana, że on był psychopatą.

              Po kilku takich opisach, w ktorych Dali szczyci
              > sie swoja pomyslowoscia i brutalnoscia Orwell konkluduje:
              > "It is a book that stinks". Bardzo lubie to zdanie. Orwell
              > podnosi w swoim eseju kwestie granic wolnosci artysty. Czy
              > gdyby Szekspir zyl wspolczesnie - pyta - i okazaloby sie, ze
              > gwalci dziesiecioletnie dziewczynki w kolejce podmniejskiej,
              > to czy nalezaloby mu darowac kare wiezienia?
              >
              > Nasze spoleczenstwo jest gotowe do uznania szczegolnych praw
              > artysty. Ale podobny stan rzeczy mial miejsce juz wczesniej -
              > pisze Orwell. W 12 wieku w Anglii obowiazywala zasada prawna
              > zwana "benefit of clergy", (przywilej kleru). Zwalniala ona
              > ksiezy i ludzi zwiazanych z kosciolem z odpowiedzialnosci karnej
              > wobec krola. Zamiast tego musieli przyjac na siebie kary
              > wymierzane przez kosciol. Smiesznie lagodne, sprowadzajace
              > sie do odmowienia kilku modlitw pokutnych, nawet jesli skazany byl
              > morderca. Aby byc uznanym za osobe przynalezna do kleru,
              > wystarczylo wykazac sie umiejetnoscia czytania, bardzo rzadka
              > w owych czasach. W praktyce sprowadzalo sie to do odczytania
              > psalmu 23-go ze Starego Testamentu w obecnosci komisji biskupiej.
              > Znani zbrodniarze uczyli sie tego psalmu na pamiec, aby moc
              > skorzystac z dobrodziejstw "benefit of clergy". Zamiast isc
              > pod topor albo do twierdzy, odmawiali pare modlitw i stawali
              > sie na powrot wolnymi obywatelami.
              >
              > Czegos takiego Orwell doszukal u Dalego. Zarzucil mu, ze brak
              > talentu kompensuje przemozna potrzeba szokowania publicznosci.
              > Tworzenie sie takich zjawisk w spoleczenstwie uznal za chorobe,
              > ktorej przejawem jest klimat przyzwolenie na nowy "benefit of
              > clergy" dla artystow.
              >
              > pozdrawiam
              >
              Chętnie bym to przeczytała ale nie sądzę, żeby to było
              przetłumaczone na polski. Dowiem się.

              Pozdrawiam
              • Gość: b bb IP: *.biaman.pl 25.07.03, 13:30
                Basiu, ja oczywiscie nie bylem skruszony wlasnymi ocenami, bo ja w ogóle rzadko
                się przyznaje do błędów (to tak teoretycznie, bo to błędy nie były :)) i moja
                pogoń za Tobą była pół żartempół serio, może nawet więcej niż pół, jeśli chodzi
                o żart. Ale ta serio cześć owej pogoni wynikała z tego, że b. chciałem , żebyś
                na "włąściwy" wątek wróciła i więcej się na mnie i Wartburga nie dąsała za inne
                sprawy.
                No a teraz zmykam. Jeszcze sprawdze, czy Wartburg odpowiedział mi gdzie
                indziej, bo go próbowałem podszczypywać. Serwus! b.
              • Gość: wartburg Do Basi IP: *.arcor-ip.net 25.07.03, 14:28
                basia.basia napisała:

                > Gość portalu: WARTBURG napisał(a):
                >
                > Cieszę się, że się odezwałeś. Sądziłam, że Ty właśnie możesz
                > mieć wiele do powiedzenia w tej sprawie i nie pomyliłam się.

                Milo mi, bo juz myslalem, ze cos mi masz za zle...


                > Na tle tego wszystkiego, co się wypisuje na różnych wątkach
                > w tej sprawie jego głos brzmi rozsądnie. Nie powiedziałam,
                > że się z nim zgadzam czy nie i w ogóle żadnych ocen a tylko
                > poleciłam jako wart uwagi.
                > Faktem jest, że argumentacja trafiła mi do przekonania.
                > Ale, proszę Cię, nie polemizuj ze mną lecz z nim.

                Nie mialem ochoty na polemike z Palnickiem, bo jego zdanie
                niewiele roznilo sie od mojego, na co juz dzisiaj w nocy
                zwracalem zreszta uwage. Bylem poirytowany stylem, w jakim
                dowodzil swoich racji. Mam uczulenie na ludzi siegajacych
                pod argumenty, ktorych sami nie biora na serio. Im sie wydaje,
                ze sa sprytni. I pewnie sa. Tyle ze ja takiego sprytu nie
                lubie.

                > A ja będę śledzić. Nie pierwszy raz spostrzegam, że Ty mnie
                > przeceniasz. Deprymuje mnie bardzo kiedy mi wytykasz to i owo
                > albo wręcz oceniasz. Ale jestem w stanie to strawić, ponieważ
                > cenię Twoje teksty i mam nadzieję, że coś mi w głowie zostanie.

                Kamien spadl mi z serca, bo juz myslalem, ze sie obrazilas
                za moja negatywna ocene wywodow Palnicka. Ze sie poczulas
                osobiscie dotknieta. Wcale Cie nie przeceniam. Uwaznie
                czytam to, co piszesz i wiem co nieco na Twoj temat...

                > Jednak bezpieczniejsza dla mnie będzie rola widza.
                > Podobnie jak w innym wątku, gdzie zastosowałam taki manewr
                > ( wycofanie się na z góry upatrzone pozycje) już wcześniej.


                O to na przyklad mam zal do Ciebie. Wycofywanie sie na zgory
                upatrzone pozycje sugeruje jakies "war games". Basiu, czy
                spotykamy sie tutaj, zeby prowadzic wojne? Mnie sie wydawalo,
                ze chcemy sie dzielic tym, co mamy sobie do zaofiarowania.
                Przemysl to sobie.

                > Już się cieszę na Wasze krzyżowanie szpad. Czy pamiętasz ten cytat
                > z Schopenhauera - sposób ostatni? Mam nadzieję, że Palnick dotrzyma
                > Ci kroku i będzie ciekawie.

                Wcale nie wiem, czy bede mial na to ochote. A poza tym nie
                jestem dobrym fechmistrzem.
                >
                > Jestem zdumiona tym "policzkowaniem"!
                > Ciekawam czy Bartek też to tak odebrał.
                > Ja myślałam, że on wie że niektóre rzeczy
                > były czystą prowokacją. W całej tej aferze
                > z Nieznalską podejrzewam niemały wpływ pruderii.
                > Testowałam Bartka pod tym kątem ale on wie,
                > że to było pół żartem pół serio.

                Sorry, tu ja sie musze wycofac. Widac nic nie
                zrozumialem. Zdarza sie kazdemu :)

                > To jest zupełnie inna sprawa! Nic wspólnego nie mająca
                > z tą nieszczęsną Nieznalską! Nie czułam się obrażona.
                > Absolutnie nie. Bartek zrobił taki "happening" jak z nickami
                > w wiadomym wątku. Z niego trzpiot nielada.
                > Powodem są te "z góry upatrzone pozycje".

                Ciesze sie, ze to bylo nieporozumienie i ze wszyscy
                teraz jestesmy zgodni co do tego. Ja nawiasem mowiac
                bardzo lubie te "happeningi" Bratka. Tylko pewnie za
                dlugo mieszkam juz w Niemczech i z poczatku (ale tylko)
                wszystko traktuje ze smiertelna powaga.

                Tu sie czesto ma na mysli blyskotliwosc intelektualna, dowcip.
                > > Spotkalem sie ze zwrotem "baba z jajami" w jak najbardziej
                > > pozytywnym znaczeniu.
                >
                > To wszystko prawda. Jest jednak jeszcze ten aspekt,
                > który ja miałam na myśli.

                Tak... ale mnie wydaje sie on niezbyt trafiony.


                > Nie rozumiem dlaczego sądzisz, że jestem fanką tej jej instalacji?

                Tego nigdzie nie napisalem.

                > Jest wręcz przeciwnie. Osobiście uważam, że tej pani potrzebny jest
                > psychoterapeuta. Ma problemy z sobą (czytałam wywiad z nią - zaburzone
                > relacje z ojcem tyranem), zmaga się z nimi publicznie i w sposób,
                > który mi nie odpowiada. I nie chodzi mi o przyzwoitość a o zły smak.

                Pewnie tak jest, jak piszesz, ale nie znam blizej tej historii


                >
                > > Orwell cytuje fragmenty wspomnien 37-letniego
                >
                > narcyza Dalego
                >
                > Nic mnie on nie obchodzi ale zdaję sobie sprawę z tego,
                > że on ma już swoje miejsce w historii sztuki i ma swoich fanów.

                Ale byl bardzo marnym, zeby nie powiedziec - wrecz nieciekawym
                artysta. Zrobil kariere glownie dzieki skandalom, ktorymi
                zrecznie nazawracal glowe publicznosci. Orwell swietnie te
                mechanizmy opisal w swoim eseju. Stwierdzil, ze paredziesiat
                lat wczesniej Dali bylby co najwyzej ilustratorem powiesci
                Julesa Verne`go. On nie mial nic wlasnego. Byl w gruncie rzeczy
                tylko ilustratorem, marnym szarlatanem, ktory odkryl, jak
                swietnie mozna jechac na szokowaniu publicznosci.

                > A ja nie jestem znawcą sztuki nowoczesnej (żadnej zresztą) a już te
                > instalacje, które zdarza mi się widzieć tutaj ........
                > Mam poważne wątpliwości czy to jest sztuka.

                Ja tez.

                Jednak nie wszystko w sztuce musi być "smaczne". Przedstawianie
                nędzy ludzkiej w jej różnych aspektach nie musi być "gustowne".

                Absolutnie sie z Toba zgadzam.

                > Nie wiem, nie wiem.

                Oczywiscie, ze wiesz. Masz swoj rozum. Jestes inteligentna
                osoba. To nie jest zadna wiedza dla wybranych. Ty tez masz
                prawo do swojej oceny.
                >
                > > koncentrujac sie na tych najbardziej szokujacych - kiedy w
                > > wieku 5 lat kopnal swoja mlodsza siostre w glowe "jak w pilke"
                > > i "doznal w tym momencie jakichs niewypowiedzianych rozkoszy",
                > > albo jak wspolpracujac z Bunuelem rozcinal martwemu oko oslowi
                > > lezacemu na pianinie przedtem uzywajac kleju do poszerzenia
                > > oczodolow.
                >
                > To jest chore. Jestem przekonana, że on był psychopatą.

                Moze i byl. Ale nie wydaje mi sie. To byl gorszy przypadek.
                Ten facet wiedzial, jak to sie sprzedaje i sprzedawal te
                swoje "dziwnosci" znakomicie.

                > Chętnie bym to przeczytała ale nie sądzę, żeby to było
                > przetłumaczone na polski. Dowiem się.

                Sprobuj po angielsku. Namawiam. Orwell, jak kazdy duzej
                klasy pisarz poslugiwal sie bardzo prostym i zrozumialym
                jezykiem. Na pewno dasz sobie rade. Ja na Orwellu
                nauczylem sie angielskiego.

                > Pozdrawiam
                • Gość: b ja muszę tego Gombrowicza IP: *.biaman.pl 25.07.03, 14:45
                  > > A ja nie jestem znawcą sztuki nowoczesnej (żadnej zresztą) a już te
                  > > instalacje, które zdarza mi się widzieć tutaj ........
                  > > Mam poważne wątpliwości czy to jest sztuka.
                  >
                  > Ja tez.


                  Ha ha! Czy opamiętacie uprzejmie, kto pierwszy wczoraj wyraził się negatywnie
                  nt sztuki nowoczesnej, a kto (Basiu?) to podważał? :)



                  > Jednak nie wszystko w sztuce musi być "smaczne". Przedstawianie
                  > nędzy ludzkiej w jej różnych aspektach nie musi być "gustowne".
                  >
                  > Absolutnie sie z Toba zgadzam.


                  "Arizona" - to był mocny film, który właśnie z tych powodów wzbudził zacieły
                  spór pomiędzy najlepszymi polskimi dokumentalistami. Sam miałem mieszane
                  uczucia, ale pewnie gdybym był reżyserem, to bym chciał zrobić podobny film.



                  > Sprobuj po angielsku. Namawiam. Orwell, jak kazdy duzej
                  > klasy pisarz poslugiwal sie bardzo prostym i zrozumialym
                  > jezykiem. Na pewno dasz sobie rade. Ja na Orwellu
                  > nauczylem sie angielskiego.
                  >


                  Wow! Ale chyba nie na "Roku 1984"?? Bo tam oprócz angielskiego była straszna
                  nowomowa, po polsku przynajmniej straszna. A ktoś wczoraj niezbyt mądrze
                  napisał, że nie znosi Orwella, co od razu przypomniało mi sytuację, gdy kiedyś
                  sprzedawałem książki na straganie (bo skoro literatura ma docierać pod
                  strzechy, to czemu nie na stragany?) i jakaś paniusia wziła do
                  ręki "Ferdydurke" i koleżance swej wyznała: "Ja strasznie tego Gombrowicza nie
                  lubię, ale muszę uczniom o nim opowiadać, więc kupię". Biedny Gombrowicz,
                  biedni uczniowie.

                  Serwus koleżanki i koledzy!
                  • gabrielacasey To ja nie lubie, scislej: nie przepadam juz za 25.07.03, 16:12
                    Orwellem. Z fascynacji pisarzami tez sie wyrasta, do innych czasem sie nigdy
                    nie dorasta (ja ciagle nie moge dorosnac do Ulisesa Joyce'a, choc reszte - poza
                    opowiadaniami - lubie). A co? Nie wolno? Jedni lubia befsztyki, inni bigos, co
                    wcale nie znaczy, ze jeden z kucharzy byl do luftu.
                    • Gość: b ale ten od bigosu był mniej wyrafinowany IP: *.biaman.pl 25.07.03, 16:14
                      gabrielacasey napisała:

                      > Orwellem. Z fascynacji pisarzami tez sie wyrasta, do innych czasem sie nigdy
                      > nie dorasta (ja ciagle nie moge dorosnac do Ulisesa Joyce'a, choc reszte -
                      poza
                      >
                      > opowiadaniami - lubie). A co? Nie wolno? Jedni lubia befsztyki, inni bigos,
                      co
                      > wcale nie znaczy, ze jeden z kucharzy byl do luftu.
                      • gabrielacasey Ten od BIGOSU. Widac, ze nie gotujesz. Befsztyk 25.07.03, 16:32
                        to sie tylko rzuca na ruszt.
                        • gabrielacasey Dobry BIGOS to artyzm i prawdziwa SZTUKA!!! 25.07.03, 16:36
                    • Gość: b :) IP: *.biaman.pl 25.07.03, 16:16
                      gabrielacasey napisała:

                      > Orwellem. Z fascynacji pisarzami tez sie wyrasta, do innych czasem sie nigdy
                      > nie dorasta (ja ciagle nie moge dorosnac do Ulisesa Joyce'a, choc reszte -
                      poza
                      >
                      > opowiadaniami - lubie). A co? Nie wolno? Jedni lubia befsztyki, inni bigos,
                      co
                      > wcale nie znaczy, ze jeden z kucharzy byl do luftu.


                      Trudno mi rozmawiać o Joycie - całego przeczytałem w liceum, a to było dość
                      dawno temu :)
                      • gabrielacasey Calego? 'Finnegans Wake' takoz? A zrozumiales? 25.07.03, 16:35
                        • Gość: b Re: Calego? 'Finnegans Wake' takoz? A zrozumiales IP: *.biaman.pl 25.07.03, 16:39
                          miałem kłopoty z eskimoskimi fragmentami, ale moi znajomi "Zjadacze Surowych
                          Ryb" jakoś pomogli.

                          Nie, ja się oczywiście naśmiewałem trochę, choć to prawda , że "U" przeczytałem
                          w liceum i szalenie mi się podobał.
                  • Gość: wartburg Re: ja muszę tego Gombrowicza IP: *.pppool.de 25.07.03, 18:13
                    Gość portalu: b napisał(a):


                    > Wow! Ale chyba nie na "Roku 1984"?? Bo tam oprócz angielskiego była straszna
                    > nowomowa, po polsku przynajmniej straszna.

                    Moja pierwsza ksiazka przeczytana po angielsku byl "Rok 1984".
                    Nie moglem sie od niej oderwac. Czytalem z zapartym tchem nie
                    zwracajac uwagi na nowomowe, ktora w wersji angielskiej byla
                    calkiem, calkiem zrozumiala. Polski przeklad "Roku 1984"
                    ma wiele bledow. Np. Big Brother zostal przetlumaczony jako
                    Wielki Brat, podczas gdy kazdy zorientowany nieco w
                    w angielszczyznie powinien wiedziec, ze Big Brother oznacza
                    "Starszego Brata". Niby roznica nie taka znowu istotna, ale
                    w sumie irytujaca. Strrrasznie nedzne sa tez tlumaczenia
                    eseistyki Orwella niejakiej Anny Husarskiej. Orwella trzeba
                    czytac w oryginale dopoki ktos bardziej kompetentny nie
                    przetlumaczy tego na polski. Ta Husarska ma zdaje sie z GW
                    cos wspolnego. Jaki pan taki kram.

                    A ktoś wczoraj niezbyt mądrze
                    > napisał, że nie znosi Orwella, co od razu przypomniało mi sytuację, gdy
                    kiedyś
                    > sprzedawałem książki na straganie (bo skoro literatura ma docierać pod
                    > strzechy, to czemu nie na stragany?) i jakaś paniusia wziła do
                    > ręki "Ferdydurke" i koleżance swej wyznała: "Ja strasznie tego Gombrowicza
                    nie
                    > lubię, ale muszę uczniom o nim opowiadać, więc kupię". Biedny Gombrowicz,
                    > biedni uczniowie.

                    Co za krowy! Na Twoim miejscu nakrzyczalbym na nie.
                    Oplul i zagnal do obory.

                    Pozdrawiam
                    • Gość: b Re: ja muszę tego Gombrowicza IP: *.biaman.pl 25.07.03, 18:26
                      Gość portalu: wartburg napisał(a):

                      > Gość portalu: b napisał(a):
                      >
                      >
                      > > Wow! Ale chyba nie na "Roku 1984"?? Bo tam oprócz angielskiego była strasz
                      > na
                      > > nowomowa, po polsku przynajmniej straszna.
                      >
                      > Moja pierwsza ksiazka przeczytana po angielsku byl "Rok 1984".
                      > Nie moglem sie od niej oderwac. Czytalem z zapartym tchem nie
                      > zwracajac uwagi na nowomowe, ktora w wersji angielskiej byla
                      > calkiem, calkiem zrozumiala. Polski przeklad "Roku 1984"
                      > ma wiele bledow. Np. Big Brother zostal przetlumaczony jako
                      > Wielki Brat, podczas gdy kazdy zorientowany nieco w
                      > w angielszczyznie powinien wiedziec, ze Big Brother oznacza
                      > "Starszego Brata". Niby roznica nie taka znowu istotna, ale
                      > w sumie irytujaca. Strrrasznie nedzne sa tez tlumaczenia
                      > eseistyki Orwella niejakiej Anny Husarskiej. Orwella trzeba
                      > czytac w oryginale dopoki ktos bardziej kompetentny nie
                      > przetlumaczy tego na polski. Ta Husarska ma zdaje sie z GW
                      > cos wspolnego. Jaki pan taki kram.
                      >
                      > A ktoś wczoraj niezbyt mądrze
                      > > napisał, że nie znosi Orwella, co od razu przypomniało mi sytuację, gdy
                      > kiedyś
                      > > sprzedawałem książki na straganie (bo skoro literatura ma docierać pod
                      > > strzechy, to czemu nie na stragany?) i jakaś paniusia wziła do
                      > > ręki "Ferdydurke" i koleżance swej wyznała: "Ja strasznie tego Gombrowicza
                      >
                      > nie
                      > > lubię, ale muszę uczniom o nim opowiadać, więc kupię". Biedny Gombrowicz,
                      > > biedni uczniowie.
                      >
                      > Co za krowy! Na Twoim miejscu nakrzyczalbym na nie.
                      > Oplul i zagnal do obory.
                      >

                      Cóż, im darowałem (może dlatego, że dostawałem siedem procent od sprzedanej
                      książki :)), ale za to pobiłem się z facetem, który próbował ukraść książkę -
                      zdaje sie sf, ale nie pamiętam. Zaczeło się zabawnie, bo ja zauważyłem , że on
                      oddala się z ksiażką i pognałem za im, on skręcił do bramy, a tam był jego
                      koleś. No więc było ich dwóch, ale nie wiedzieć czemu na książce zaczęło mi
                      zależeć jeszcze bardziej... no i ją odzyskałem!
                      Coś tam pewnie plączę w tej opowieści, ale mniej więcej tak to się odbyło.
                      Masz rację, to były krowy przepraszam krowy za obelżywe porównania).
                      Właśnie spiewa Montserrat Figueras - boski głos.
                      Serwus!
                      b.

                      P.S. Ale jesli powiesz, że czytałeś Finnegan's Wake, to nie spocznę, póki się z
                      Tobą nie spotkam :)

                      P.S. Wielki Brat mimo wszystko brzmi świetnie, uważam, daje poczucie
                      wszechogarniającej kontroli..

                      p.s. Widziałem ostatnio "Equlibrium", w którym autorzy epatowali
                      zbanalizowanymi motywami z Orwella, Huxley'a etc. Rzygać się chciało - popis
                      socrealizmu. Idę o zakład , że Sowieci nidgy bardziej socrealistycznego dzieła
                      niż to nie stworzyli. Był tam nawet taki motyw, że specjalne komando
                      zwalczające LUDZI, KTÓRZY CZUJĄ rozp. 50 chłopa, a potem odkrywa pod
                      podłogą "Damę z łasiczką" czy inne dzieło tego kalibru (z przejęcia już nie
                      pamiętam) i wydają wyrok: spalić. Robi się tak żenująco, patetycznie i
                      nieczuciwie, że pozostał mi tylko śmiech. Bylismy na szczęście z kumplem i od
                      tego czasi rechotaliśmy bez przerwy.
                      Jeśli widziałem coś gorszego od tego "dzieła", to może tylko "Twin Peaks -
                      ogniu, krocz za mną",
                      no i ten film o napadzie na kasyno indiańskie, o którym wspominałem w "TYLKO
                      SZCZERZE KATARYNA".

                      Ciekawe, jakie są Twoje "ulubione" filmy najgorsze?

                      • Gość: warburg snotgreen colour IP: *.pppool.de 25.07.03, 19:46
                        Gość portalu: b napisał(a):

                        > >
                        > P.S. Ale jesli powiesz, że czytałeś Finnegan's Wake, to nie spocznę, póki się
                        z
                        >
                        > Tobą nie spotkam :)

                        Ciekawe, jakie są Twoje "ulubione" filmy najgorsze?

                        Najgorszych filmow staram sie nie zapamietywac. Oczywiscie
                        nachodza mnie czasami po nocach, przypominaja o sobie, ale
                        nie mam nad tym kontroli. Ten zbior jest zbyt nieuporzadkowany
                        i w tej chwili nic nie przychodzi mi do glowy. Niektorych
                        polskich filmow nie cierpie, Machulskiego np. i tej "pysznej
                        zabawy", jaka nam oferuje. Czasami wyrzucam sobie, ze nie
                        staram sie ich zapamietac, bo wlasnie dlatego, ze sa takie zle,
                        chybione, stanowia znakomity material do analizy stanu polskiej
                        podswiadomosci. To sie zaczelo jeszcze w latach 70-tych,
                        kiedy polskie kino zapragnelo naraz byc niepolskie, takie
                        amerykanskie wlasnie. Zeby ta Warszawa wygladala jak Nowy
                        Jork. W kazdym polskim filmie z tamtego czasu musiala byc
                        Trasa Lazienkowska. Nawet Wajda w "Czlowieku z Marmuru" nie
                        ustrzegl sie tej "naszej pierwszej autostrady". Pamietasz
                        jak Janda z Lomnickim po tej trasie triumfalnie jezdzila?
                        Niech caly swiat widzi, jakie u nas bezkolizyjne skrzyzowania.
                        Az szlag mnie trafial. Zawsze mi sie ten Wajda przypomina,
                        kiedy przyjezdzam do Warszawy i widze, jak ta Trasa Lazienkowska
                        teraz wyglada.

                        "Finnegan's Wake" oczywiscie nie czytalem. Tego nikt chyba
                        nie czytal. Ale za to bylem w Dublinie. Moi Irlandczycy
                        zaprowadzili mnie tam do profesora z Trinnity College, u
                        ktorego studiowali przed wyjazdem do Berlina.

                        Zjedlismy ksiazece sniadanie ze smazonym pstragiem i bialym
                        winem, ktore Colen - wnuk jednego z przywodcow powstania z
                        1916 - serwowal na srebrnej zastawie. Opowiadal nam o skandalu,
                        ktory wlasnie wstrzasnal Dublinem. Amerykanski ambasador
                        okreslil Irlandie w liscie do swojego przyjaciela w USA
                        mianem "little potatoes".

                        List ktos przechwycil i podrzucil prasie. Wlasnie tego
                        dnia rzad irlandzki wystosowal note protestacyjna do
                        prezydenta Stanow Zjednoczonych. Colen mial kopie listu,
                        ktora czytal nam na glos. Konflikt dyplomatyczny wokol
                        "little potatoes" wprawial go w swietny nastroj.

                        Potem zabral nas na spacer nad zatoka. Zatrzymalismy sie
                        przy wiezy, w ktorej Joyce pisal "Ulissesa". A to jest nasz
                        slynny "snotgreen colour" powiedzial pokazujac wyciagnieta
                        reka na zatoke i robiac do mnie oko. "Rozumiesz?", zapytal.
                        "Oczywiscie, ze rozumiem" powiedzialem. "Ulissesa czytalem
                        jeszcze w szkole". Powiedzialem mu, ze Slomczynski
                        prztlumaczyl "snotgreen colour" na "kolor smarkozielony".
                        Colen powtarzal to sobie przez cale popoludnie i w koncu
                        kolor "smarkozielony" nawet niezle wymawial.

                        Pozdrawiam
                        • Gość: young artist Re: snotgreen colour IP: *.biaman.pl 25.07.03, 19:59
                          .....Pamietasz
                          > jak Janda z Lomnickim po tej trasie triumfalnie jezdzila?
                          > Niech caly swiat widzi, jakie u nas bezkolizyjne skrzyzowania.
                          > Az szlag mnie trafial. Zawsze mi sie ten Wajda przypomina,
                          > kiedy przyjezdzam do Warszawy i widze, jak ta Trasa Lazienkowska
                          > teraz wyglada.

                          Wartburg, ale ten Wajda nie jest chyba taki zły, co?


                          > "Finnegan's Wake" oczywiscie nie czytalem.

                          No to klops.


                          Dublin. A niech Cie - te Twoje historie... Fajnie, że są jeszcze tacy ludzie.
                        • Gość: B u Amerykanow to bylby: "color", ale oni wszystko IP: *.biaman.pl 25.07.03, 21:30
                          upraszczają.

                          > Ciekawe, jakie są Twoje "ulubione" filmy najgorsze?
                          >
                          > Najgorszych filmow staram sie nie zapamietywac. Oczywiscie
                          > nachodza mnie czasami po nocach, przypominaja o sobie, ale
                          > nie mam nad tym kontroli.

                          ja też specjalnej pamieci do tego nie mam, ale, tak jak Ty, troche zaluje.
                          Baranczak na przyklad stworzyl male arcydzielka chlastajac prl-owskie twory
                          literackie w "Ksiazkach najgorszych". Czasem wydaje mi sie, ze wlasnie tak
                          chcialbym spedzac swoj czas: piszac recenzje zlych filmow i gnebic idiotow za
                          intelektualne i myslowe oszustwa. How do you like the idea?


                          Sluchaj, ale z tym Machulskim to obszedles sie okrutnie. Przeciez "Seksmisja"
                          to jest w Polsce tzw. film kultowy, niezaleznie od kretynskosci tego
                          okreslenia. Przeciez momentami oni (Stuhr, Michnikowski) daja popis pysznego
                          humore. Kurcze, pewnie masz inne zdanie i zaraz mnie przekonasz, ze nie mam
                          racji :)


                          no i tak...
                          • Gość: wartburg Machulski IP: *.pppool.de 25.07.03, 23:55
                            Gość portalu: B napisał(a):

                            > upraszczają.
                            >
                            > > Ciekawe, jakie są Twoje "ulubione" filmy najgorsze?
                            > >
                            > > Najgorszych filmow staram sie nie zapamietywac. Oczywiscie
                            > > nachodza mnie czasami po nocach, przypominaja o sobie, ale
                            > > nie mam nad tym kontroli.
                            >
                            > ja też specjalnej pamieci do tego nie mam, ale, tak jak Ty, troche zaluje.
                            > Baranczak na przyklad stworzyl male arcydzielka chlastajac prl-owskie twory
                            > literackie w "Ksiazkach najgorszych". Czasem wydaje mi sie, ze wlasnie tak
                            > chcialbym spedzac swoj czas: piszac recenzje zlych filmow i gnebic idiotow za
                            > intelektualne i myslowe oszustwa. How do you like the idea?
                            >

                            Bardzo mi sie ten pomysl podoba. Trzeba gnebic idiotow
                            chocby dlatego, ze doprowadzaja do ogolnego zametu w
                            swiecie. To jest takez nasz obowiazek wobec naszych
                            mistrzow, ktorym duzo zawdzieczamy, np. niezaleznosc
                            myslenia, czy tez oparta na rozsadku zdolnosc oceny tego,
                            co sie wokol nas dzieje.

                            >
                            > Sluchaj, ale z tym Machulskim to obszedles sie okrutnie. Przeciez "Seksmisja"
                            > to jest w Polsce tzw. film kultowy, niezaleznie od kretynskosci tego
                            > okreslenia. Przeciez momentami oni (Stuhr, Michnikowski) daja popis pysznego
                            > humore. Kurcze, pewnie masz inne zdanie i zaraz mnie przekonasz, ze nie mam
                            > racji :)
                            >
                            >
                            > no i tak...

                            Gdyby Machulski zakonczyl swoja kariere na "Seksmisji", to pewnie
                            bym sie go nie czepial. Mi chodzi o jego filmy pozniejsze, w
                            ktorych nic juz prawie kupy sie nie trzyma. Ich ogladac sie
                            nie da, takie sa trywialne, plytkie i na dodatek zle wykonane,
                            fatalnie zagrane, chcace rozsmieszac, ale rozsmieszyc nie umiejace.
                            Sek w tym ze ja nawet ich tytulow nie bylem w stanie zapamietac.
                            Po kilku albo po kilkunastu minutach jakas sila kazala mi zawsze
                            brac nogi za pas i zmieniac kanal w telewizorze.

                            Podpadl mi moze jeszcze dlatego, ze te filmy maja w Polsce swoja
                            publicznosc wierna, ktora ten chlam kupuje. To co on robi, to
                            jest takie filmowe disco-polo. Bez cienia ambicji.

                            Wszystkie fabuly jego rozgrywaja sie w jakiejs niby-rzeczywistosci.
                            W "Seksmisji" bylo to jeszcze usprawiedliwone, ale czy zwrociles
                            uwage, ze nawet tam nazwiska, imiona i nazwy wlasne dobierane sa
                            wedlug klucza jakiejs podejrzanej kompatibilnosci. Zeby byly
                            latwiej wymawialne dla Niemca, Anglika i Francuza? W polskim filmie
                            ani jeden z protagonistow nie ma polskiego nazwiska. A nawet
                            jesli doszukac sie w nich sladow slowianskosci, to jest ona
                            starannie przenicowana.

                            Ludwizanka w "Seksmisji" na nazwisko miala Nowack. Przeciez to
                            jest material dla psychoanalityka. Jakas dziecinna chec bycia kims
                            innym... Dobieranie sobie fragmentow rzeczywistosci nadwislanskiej
                            tak, aby wygladala na jakas inna. To sie ciagnie juz od "Va banque".
                            Jak oni sie nazywali, ci bohaterowie jego scenariuszy? Kramer,
                            Jansen, Pinto? juz nie pamietam... I wszystkie punkty stycznosci
                            z Polska byly starannie pozacierane, ukrywane niemalze. Jakiez
                            to zalosne... Taki Zachod dla ubogich. Kiedy to pisze, uswiadamiam
                            sobie, ze nawet tytuly jego filmow byly zawsze obcojezyczne, poddane
                            obrobce dopasowywujacej. "Va banque", "King size", czy chocby ta
                            "Seksmisja". Zawsze na dwie strony. Zeby Polak zrozumial, ale i
                            Niemiec z Amerykaninem czuli sie jak u siebie w domu. Chyba
                            najwiekszym dnem byl ten jego film ze Stuhrem krecony na Krymie,
                            ktory mial udawac Chicago lat 20-tych. Polski film krecony w
                            Rosji o Ameryce.

                            Nie wykluczam, ze moglby robic dobre filmy, tylko do tej pory
                            pewnych spraw nie zrozumial. Pamietasz, co Brodski pisal o sile
                            oddzialywania szczegolu? Brodski wypowiadal sie na temat poezji,
                            ale to chyba w jeszcze wiekszym stopniu odnosi sie do kina.
                            Machulski tego nie wie. Zabija szczegol zdajac sie na ersatze.
                            Z takiej rzeczywistosci zastepczej tez mozna robic dobre kino,
                            ale do tej pory to sie udawalo tylko bardzo nielicznym. Np.
                            Lubitschowi, ktory z pewnoscia jest mistrzem Machulskiego i
                            pewnie na zawsze pozostanie.

                            O Wajdzie, ktorego za pewne filmy b. wysoko cenie, tez moglbym
                            pare uwag zlosliwych napisac, ale dzisiaj juz jestem zmeczony.
                            Moze innym razem.

                            Pozdrawiam
                            • Gość: bratek Re: Machulski IP: *.biaman.pl 26.07.03, 00:06
                              > Nie wykluczam, ze moglby robic dobre filmy, tylko do tej pory
                              > pewnych spraw nie zrozumial. Pamietasz, co Brodski pisal o sile
                              > oddzialywania szczegolu? Brodski wypowiadal sie na temat poezji,
                              > ale to chyba w jeszcze wiekszym stopniu odnosi sie do kina.
                              > Machulski tego nie wie. Zabija szczegol zdajac sie na ersatze.

                              racja

                              >
                              > O Wajdzie, ktorego za pewne filmy b. wysoko cenie, tez moglbym
                              > pare uwag zlosliwych napisac, ale dzisiaj juz jestem zmeczony.


                              He he, ja też mógłbym. Np to, że komentując film "Stalker" Tarkowskiego
                              powiedział, że Tarkowski przewidział Czarnobyl. Sam tego nie słyszalem, ale
                              moja znajoma mi przekazała cynk.
                              Wśród tych dobrych filmów A.W. na pewno wymieniłbym "Bez znieczulenia" i, z
                              inej beeczki, "Pana Tadeusza". Tu od razu prosi sie o porównanie do "Ogniem i
                              mieczem" , które jest własnie takim ersatzem amerykanskich przedstawien
                              typu "Braveheart".
                              Ja też już uciekam. Serwus! b.
                              • Gość: Wartburg Wajda IP: *.pppool.de 26.07.03, 01:28
                                Gość portalu: bratek napisał(a):


                                > >
                                > > O Wajdzie, ktorego za pewne filmy b. wysoko cenie, tez moglbym
                                > > pare uwag zlosliwych napisac, ale dzisiaj juz jestem zmeczony.
                                >
                                >
                                > He he, ja też mógłbym. Np to, że komentując film "Stalker" Tarkowskiego
                                > powiedział, że Tarkowski przewidział Czarnobyl. Sam tego nie słyszalem, ale
                                > moja znajoma mi przekazała cynk.
                                > Wśród tych dobrych filmów A.W. na pewno wymieniłbym "Bez znieczulenia" i, z
                                > inej beeczki, "Pana Tadeusza". Tu od razu prosi sie o porównanie do "Ogniem i
                                > mieczem" , które jest własnie takim ersatzem amerykanskich przedstawien
                                > typu "Braveheart".
                                > Ja też już uciekam. Serwus! b.

                                Wajda byl znakomity na poczatku. "Popiol i diament" to np.
                                pierwszorzedne kino, co lepiej zrozumialem dopiero w Berlinie
                                sledzac reakcje widowni niemieckiej. Potem oczywiscie nie
                                najlepiej aktorsko zagrany, ale za to po mistrzowsku
                                wyrezyserowany "Kanal". "Lotna" trzyma sie zaskakujaco dobrze.
                                Widzialem ja niedawno i ona coraz lepsza, panie, z czasem sie
                                robi. "Pana Tadeusza" tez cenie i to wysoko. Natomiast bardzo
                                dziwnym filmem jest "Wszystko na sprzedaz", nasze polskie
                                "Osiem i pol".

                                To wlasnie na nim chcialem sie przejechac. Z jednej strony
                                sa tam swietne kawalki kina, z drugiej zas bzdury takie
                                mowione sa z ekranu, ze az sie wierzyc nie chce. Zreszta
                                nie tylko mowione, ale i pokazywane. Na samym poczatku np.
                                kiedy Lapicki - czytaj Wajda (czytaj Fellini) - postanawia
                                dublowac swojego gwiazdora - czytaj Zbyszka Cybulskiego -
                                ktory sie spoznia na plan, i wskakuje za niego pod jadacy
                                pociag. Dla kazdego w miare inteligentnego widza, ktory ma
                                elementarne wyobrazenie o tym, jak sie kreci filmy, ta scena
                                jest zupelnym nonsensem. Przeciez kazdy wie, ze do takich
                                scen bierze sie kaskadera. Ale Lapicki - Fellini w kozuchu
                                (te kozuchy w tym filmie byly bezkonkurencyjne) wpada miedzy
                                peron a kola pedzacego pociagu, po czym wychodzi, otrzepuje
                                sie i pyta operatora "wypadlo dobrze, panie Zdzisiu?"

                                Scene krecenia tej sceny Wajda pokazuje, jak gdyby byla w
                                trakcie krecenia juz zmontowana. W taki sposob nie wolno
                                traktowac inteligentnej widowni. Wajda osmieszyl sie tu
                                juz na wstepie. Podejrzewam, ze ze zwyczajnej proznosci.
                                Chcial stworzyc sobie wizerunek takiego macho, ktory jesli
                                trzeba, to i pod pedzacy pociag wskoczy.

                                Okazuje sie jednak, ze gwiazda juz na zdjecia nie
                                przyjedzie, bo jej nie ma. Cybulski smierc poniosl pod kolami
                                pociagu i Wajda-Fellini zaczyna sie na glos zastanawiac,
                                co dalej? Czy moze nakrecic film bez glownego bohatera?
                                Najbardziej gnebi go pytanie, "co powiedza na to w Paryzu?".
                                "Czy to w ogole mozliwe, zeby taki film bez
                                bohatera pokazywac w Paryzu..."

                                Slowo honoru, takie zdania padaja z ekranu. Do monologu
                                Lapickiego wtraca sie opertor. "Andrzej, a ja uwazam, ze
                                powinnismy krecic dalej", mowi. "Kamere mamy, dlugie
                                obiektywy tez sa... jesli o mnie chodzi, to mozemy krecic
                                nawet dla Paryza".

                                Tam sa sceny przedziwne. Tyszkiewicz z Czyzewska jada
                                samochodem i widza jakiegos faceta na koniu. Tyszkiewicz
                                mowi ni z tego ni z owego, ze widok jezdzca na koniu budzil
                                zawsze jej zdumienie, ze jest cos nienormalnego w tym, aby
                                jedno zwierze jezdzilo na drugim.

                                Jest to cytat z "Dziennikow" Gombrowicza. Wajda przemycil
                                go do swojego filmu, bo mu sie spodobal. Ale dlaczego sie
                                spodobal i w jaki sposob ma sie do fabuly "Wszystkiego na
                                sprzedaz", to juz sa pytania bez odpowiedzi. Tam wszystko
                                jest zrobione, zeby bylo ladniej i brzmialo bardziej
                                interesujaco. Wbrew swoim intencjom Wajda pokazal w tym
                                filmie b. duzo na temat na temat zasad funkcjonowania swiata
                                kultury w PRL-u, ktory wbrew pozorom byl b. niesamodzielny
                                i snobistyczny. To wykrecanie szyi w strone Paryza. Dobrowolne
                                podporzadkowywanie zamiarow tworczych artysty gustom z zewnatrz
                                odgrywalo duzo wazniejsza role, niz by sie to komukowiek moglo
                                wydawac. Ten film jest w gruncie rzeczy bardzo demaskatorski,
                                ale jakby w sposob niezamierzony, wbrew woli Wajdy, bo chyba
                                najbardziej demaskuje jego samego i to jest w nim szczegolnie
                                interesujace.

                                pozdrawiam
    • Gość: Taktoja Re: W Sejmie o wyroku na Nieznalską. Prokuratura IP: *.proxy.aol.com 25.07.03, 20:03
      Gość portalu: eva-monik napisał(a):

      > NIC DODAC,NIC UJAC-POLSKA TO CIEMNOGROD!!!KOSCIOL WIEDZIE PRYM W
      > TEJ SPRAWIE,IRAN ZAPRASZA!!!

      Taktoja,
      Evo, wracaj do raju a jak wrocisz to napisz bajke o "wezach i padalcach..."
      Wydae mi sie ze Ci to juz kiedys dawniej radzilem. Pomysl.
    • Gość: tomek 1 Re: W Sejmie o wyroku na Nieznalską. Prokuratura IP: *.dial.netline.net.uk 25.07.03, 20:50
      Obejrzałem uważnie zdjęcia z krzyżem pani Nieznalskiej.
      Przeczytałem dokładnie i zeznania skazanej i mowy prawników i
      uzasadnienie wyroku. I oto co sędzia powiedział: "...Według
      sądu, autorka pracy "Pasja", której częścią była fotografia
      męskich genitaliów umieszczona na krzyżu, umyślnie obraziła
      uczucia religijne innych osób poprzez publiczne znieważenie
      przedmiotu kultu, pokazując instalację w ogólnie dostępnej
      galerii..."

      Galeria nie jest miejscem kultu. Krzyż więc nie może w niej być
      bezpośrednio przedmiotem kultu. Prawa autorskie na ten krzyż, z
      genitaliami czy bez, ma pani Nieznalska, a nie wyznawcy religii
      katolickiej.

      Właścicielka praw autorskich, czyli własności intelektualnej
      opartej na jej pomyśle oraz ostatecznych jego sformalizowaniach
      i wykonaniu, wyjaśniła o co jej chodziło. Nie chciała ona
      obrażać niczyich uczuć religijnych. Symbol ma to do siebie, że
      składa się z dwu głównych komponentów. Elementu znaczącego,
      wyrażanego tutaj plastycznie, i znaczonego. To co znaczone
      przez symbol krzyża chrześcijańskiego ma bardzo bogatą historię
      obfitującą i w największe dokonania i akty heroizmu,i w akty
      przemocy, barbarzyństwa czy ludobójstwa. Weźmy na przykład
      niedawne ludobójstwo dokonane na Muzułmanach w byłej
      Jugosławii.

      Pani Nieznalska, jako właścicielka prawa autorskiego, ma prawo
      do takiej kontekstualizacji swojej pracy - czyli wyboru z
      obszaru historycznego i kulturowego, do którego odnosi się to
      co znaczone przez symbol krzyża - która jest zgodna z jej
      zamysłem twórczym.

      Instalacja ta była pokazywana również i poza Polską. Tam
      żadnych skarg nie wniesiono. Można założyć, że w USA też żyją
      wyznawcy krzyża. Potrafili odróżnić jednak krzyż pani
      Nieznalskiej od krzyża chrześcijańskiego. Pani Nieznalska mogła
      przypuszczać - po powrocie jej instalacji z wystaw
      zagranicznych, gdzie zupełnie nie kolidowały one z prawem - że
      i w Polsce jej praca nie złamie prawa. Można sądzić dalej, że
      ci którzy wnieśli skargę do sądu mają nietypowe podejście do
      symbolu krzyża, i że nie są reprezentatywni dla większości jego
      wyznawców. (Czyli to co jest dla nich znaczone przez ten symbol
      nie jest zgodne z wartościami chrzescijańskimi.) A przecież to
      jeszcze nie koniec sprawy, która może zakończyć się dopiero za
      lat kilka kiedy będzie skierowana do sądu w Europie.

      Według mojej opinii prywatnej, jestem Katolikiem, ci którzy
      wnieśli skargę do sądu są bardziej przedstawicielami jakiegoś
      myślenia neofaszystowskiego, niemającego nic wspólnego z żadną
      religią. Krzyż broni się sam, między innymi poprzez godne
      zachowanie jego wyznawców, zgodnie z treściami, które
      symbolizuje. Chamskie siłowe czy prawne ingerencjie tylko temu
      szkodzą.


      • Gość: bratek i tak, i nie. Jak zwykle IP: *.biaman.pl 25.07.03, 21:05
        Symbol ma to do siebie, że
        składa się z dwu głównych komponentów. Elementu znaczącego,
        wyrażanego tutaj plastycznie, i znaczonego.

        NIBY TAK, JEDNAK TO LEPIEJ ODPOWIADA DEFINICJI ZNAKU NIZ SYMBOLU. ZNAK JEST
        BARDZIEJ jednoznaczny, KRZYZ TEŻ NA OGÓL SIE Z JEDNYM, KONKRETNYM KRZYŻEM
        KOJARZY, CHRZEŚCIJANSKIM, NA PEWNO W EUROPIE, NA PEWNO W POLSCE.


        Pani Nieznalska, jako właścicielka prawa autorskiego, ma prawo
        do takiej kontekstualizacji swojej pracy - czyli wyboru z
        obszaru historycznego i kulturowego, do którego odnosi się to
        co znaczone przez symbol krzyża - która jest zgodna z jej
        zamysłem twórczym.

        NIE, "KONTEKSTUALIZACJI" SIE NIE WYBIERA. KROWY NIE NAZWIESZ WIELBŁADEM, A
        NAWET JAK NAZWIESZ, TO SIĘ NIM NIE STANIE. TWORZY SIE WŁASNIE W PEWNYM
        KONTEKŚCIE, TO NIE JEST BYT, KTÓRY MOŻNA SOBIE "DOPISAĆ" DO KAŻDEGO TWORU,
        WYTWORU CZY DZIEŁA SZTUKI.


        Instalacja ta była pokazywana również i poza Polską. Tam
        żadnych skarg nie wniesiono. Można założyć, że w USA też żyją
        wyznawcy krzyża. Potrafili odróżnić jednak krzyż pani
        Nieznalskiej od krzyża chrześcijańskiego.

        RACZEJ NIE BYLI NA TYLE GŁUPI, ŻEBY IŚĆ Z TĄ SPRAWĄ DO SĄDU. MY AKURAT MAMY
        TAKIE LPR, KTÓRE NIC INNEGO NIE POTRAFI, TYLKO BAWIĆ SIĘ W KRYTYKÓW,I TO W
        DODDATKU W SĄDZIE. aLE GDYBY DUBYA BYŁ MNIEJ ZAJĘTY WOJNĄ W IRAKU, TO PEWNIE
        TEŻ BY PIERWSZY RZUCAŁ KAMIENIEM W NIEZNAŃSKĄ, JAK KAŻDY PORZĄDNY REPUBLIKAŃSKI
        KRETYN.

        Można sądzić dalej, że
        ci którzy wnieśli skargę do sądu mają nietypowe podejście do
        symbolu krzyża, i że nie są reprezentatywni dla większości jego
        wyznawców.

        MOŻNA TAK SĄDZIĆ, ALE PO CO? NIEM JESTEM WYZNAWCĄ KRZYŻA, ALE ZAUWAŻYLEM, ŻE TO
        BYŁ KRZYŻ, NIE PATYK. KAŻDY CHRZESCIJANIN I NIE-CHRZEŚCIJANIN TO ZAUWAŻYŁ.
        CO TO ZA BREDNIE Z TYM BYCIEM REPREZENTATYWNYM LUB NIE? JAKIEŚ POKRĘTNE WERTEPY
        INTELKTUALNE.


        Według mojej opinii prywatnej, jestem Katolikiem, ci którzy
        wnieśli skargę do sądu są bardziej przedstawicielami jakiegoś
        myślenia neofaszystowskiego, niemającego nic wspólnego z żadną
        religią.

        "NIEMAJĄCEGO" PISZEMY ODDZIELNIE.

        Krzyż broni się sam, między innymi poprzez godne
        zachowanie jego wyznawców, zgodnie z treściami, które
        symbolizuje. Chamskie siłowe czy prawne ingerencjie tylko temu
        szkodzą.

        PEŁNA ZGODA.


        • Gość: tomek 1 Re: i tak, i nie. Jak zwykle IP: *.dial.netline.net.uk 25.07.03, 22:22
          Gość portalu: bratek napisał(a):

          > Symbol ma to do siebie, że
          > składa się z dwu głównych komponentów. Elementu znaczącego,
          > wyrażanego tutaj plastycznie, i znaczonego.
          >
          > NIBY TAK, JEDNAK TO LEPIEJ ODPOWIADA DEFINICJI ZNAKU NIZ
          SYMBOLU. ZNAK JEST
          > BARDZIEJ jednoznaczny, KRZYZ TEŻ NA OGÓL SIE Z JEDNYM,
          KONKRETNYM KRZYŻEM
          > KOJARZY, CHRZEŚCIJANSKIM, NA PEWNO W EUROPIE, NA PEWNO W
          POLSCE.

          >
          >
          > Pani Nieznalska, jako właścicielka prawa autorskiego, ma
          prawo
          > do takiej kontekstualizacji swojej pracy - czyli wyboru z
          > obszaru historycznego i kulturowego, do którego odnosi się to
          > co znaczone przez symbol krzyża - która jest zgodna z jej
          > zamysłem twórczym.
          >
          > NIE, "KONTEKSTUALIZACJI" SIE NIE WYBIERA. KROWY NIE NAZWIESZ
          WIELBŁADEM, A
          > NAWET JAK NAZWIESZ, TO SIĘ NIM NIE STANIE. TWORZY SIE WŁASNIE
          W PEWNYM
          > KONTEKŚCIE, TO NIE JEST BYT, KTÓRY MOŻNA SOBIE "DOPISAĆ" DO
          KAŻDEGO TWORU,
          > WYTWORU CZY DZIEŁA SZTUKI.
          >
          >
          > Instalacja ta była pokazywana również i poza Polską. Tam
          > żadnych skarg nie wniesiono. Można założyć, że w USA też żyją
          > wyznawcy krzyża. Potrafili odróżnić jednak krzyż pani
          > Nieznalskiej od krzyża chrześcijańskiego.
          >
          > RACZEJ NIE BYLI NA TYLE GŁUPI, ŻEBY IŚĆ Z TĄ SPRAWĄ DO SĄDU.
          MY AKURAT MAMY
          > TAKIE LPR, KTÓRE NIC INNEGO NIE POTRAFI, TYLKO BAWIĆ SIĘ W
          KRYTYKÓW,I TO W
          > DODDATKU W SĄDZIE. aLE GDYBY DUBYA BYŁ MNIEJ ZAJĘTY WOJNĄ W
          IRAKU, TO PEWNIE
          > TEŻ BY PIERWSZY RZUCAŁ KAMIENIEM W NIEZNAŃSKĄ, JAK KAŻDY
          PORZĄDNY REPUBLIKAŃSKI
          >
          > KRETYN.
          >
          > Można sądzić dalej, że
          > ci którzy wnieśli skargę do sądu mają nietypowe podejście do
          > symbolu krzyża, i że nie są reprezentatywni dla większości
          jego
          > wyznawców.
          >
          > MOŻNA TAK SĄDZIĆ, ALE PO CO? NIEM JESTEM WYZNAWCĄ KRZYŻA, ALE
          ZAUWAŻYLEM, ŻE TO
          >
          > BYŁ KRZYŻ, NIE PATYK. KAŻDY CHRZESCIJANIN I NIE-CHRZEŚCIJANIN
          TO ZAUWAŻYŁ.
          > CO TO ZA BREDNIE Z TYM BYCIEM REPREZENTATYWNYM LUB NIE?
          JAKIEŚ POKRĘTNE WERTEPY
          >
          > INTELKTUALNE.
          >
          >
          > Według mojej opinii prywatnej, jestem Katolikiem, ci którzy
          > wnieśli skargę do sądu są bardziej przedstawicielami jakiegoś
          > myślenia neofaszystowskiego, niemającego nic wspólnego z
          żadną
          > religią.
          >
          > "NIEMAJĄCEGO" PISZEMY ODDZIELNIE.
          >
          > Krzyż broni się sam, między innymi poprzez godne
          > zachowanie jego wyznawców, zgodnie z treściami, które
          > symbolizuje. Chamskie siłowe czy prawne ingerencjie tylko
          temu
          > szkodzą.
          >
          > PEŁNA ZGODA.
          >
          xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

          Oczywiście, że "NIE MAJĄCEGO" piszemy oddzielnie. Przepraszam
          za literówkę.

          "MAJĄCY" jest tu imiesłowem przymiotnym, wyrazem
          odczasownikowym, odnoszącym się do stanu aktualnego.

          NIE pisze się razem z imiesłowami, które oznaczają cechę
          trwałą. Na przykład "NIEPALĄCY", czyli ktoś kto nie pali
          papierosów. "NIE PALĄCY" to też forma poprawna, ale oznaczająca
          czynności iteratywne.

          Reszty powyższej argumentacji "bratka" nie rozumiem.
          • Gość: sędzia 3:0 plus badania IP: *.biaman.pl 25.07.03, 22:32
            "nie mającego" to błąd ortograficzny, nie literówka

            1:0 dla bratka.


            jednakże tomek1 przyznał sie do błedu:

            1:1


            tomek1 zrobił wykład o imiesłowach, nie na temat.

            2:1 dla bratka

            tomek1 nie zrozumiał nic więcej:

            walkower.


            P.S. Uzasadnienie bardziej szczegółowe: jeżeli jest się w stanie zrozumieć
            tylko samego siebie, uniemożliwia to komunikowanie się z innymi i toczenie
            rozsądnej dyskusji. Z drugiej jednak strony skoro przekonany o własnej
            nieomylności tomek1 postanowił wtrącić swoje trzy grosze, to znaczy że
            oczekiwał dyskusji. Sąd nie wie, czy ostatecznie tomek1 chciał dyskusji czy
            nie - z postępowania tomka1 nie da się tego jednoznacznie wywnioskować.
            AZlecane są dalsze badania.



            Gość portalu: tomek 1 napisał(a):


            > Oczywiście, że "NIE MAJĄCEGO" piszemy oddzielnie. Przepraszam
            > za literówkę.
            >
            > "MAJĄCY" jest tu imiesłowem przymiotnym, wyrazem
            > odczasownikowym, odnoszącym się do stanu aktualnego.
            >
            > NIE pisze się razem z imiesłowami, które oznaczają cechę
            > trwałą. Na przykład "NIEPALĄCY", czyli ktoś kto nie pali
            > papierosów. "NIE PALĄCY" to też forma poprawna, ale oznaczająca
            > czynności iteratywne.
            >
            > Reszty powyższej argumentacji "bratka" nie rozumiem.
        • Gość: tomek 1 Re: i tak, i nie. Jak zwykle IP: *.dial.netline.net.uk 25.07.03, 22:25
          Gość portalu: bratek napisał(a):

          > Symbol ma to do siebie, że
          > składa się z dwu głównych komponentów. Elementu znaczącego,
          > wyrażanego tutaj plastycznie, i znaczonego.
          >
          > NIBY TAK, JEDNAK TO LEPIEJ ODPOWIADA DEFINICJI ZNAKU NIZ
          SYMBOLU. ZNAK JEST
          > BARDZIEJ jednoznaczny, KRZYZ TEŻ NA OGÓL SIE Z JEDNYM,
          KONKRETNYM KRZYŻEM
          > KOJARZY, CHRZEŚCIJANSKIM, NA PEWNO W EUROPIE, NA PEWNO W
          POLSCE.

          >
          >
          > Pani Nieznalska, jako właścicielka prawa autorskiego, ma
          prawo
          > do takiej kontekstualizacji swojej pracy - czyli wyboru z
          > obszaru historycznego i kulturowego, do którego odnosi się to
          > co znaczone przez symbol krzyża - która jest zgodna z jej
          > zamysłem twórczym.
          >
          > NIE, "KONTEKSTUALIZACJI" SIE NIE WYBIERA. KROWY NIE NAZWIESZ
          WIELBŁADEM, A
          > NAWET JAK NAZWIESZ, TO SIĘ NIM NIE STANIE. TWORZY SIE WŁASNIE
          W PEWNYM
          > KONTEKŚCIE, TO NIE JEST BYT, KTÓRY MOŻNA SOBIE "DOPISAĆ" DO
          KAŻDEGO TWORU,
          > WYTWORU CZY DZIEŁA SZTUKI.
          >
          >
          > Instalacja ta była pokazywana również i poza Polską. Tam
          > żadnych skarg nie wniesiono. Można założyć, że w USA też żyją
          > wyznawcy krzyża. Potrafili odróżnić jednak krzyż pani
          > Nieznalskiej od krzyża chrześcijańskiego.
          >
          > RACZEJ NIE BYLI NA TYLE GŁUPI, ŻEBY IŚĆ Z TĄ SPRAWĄ DO SĄDU.
          MY AKURAT MAMY
          > TAKIE LPR, KTÓRE NIC INNEGO NIE POTRAFI, TYLKO BAWIĆ SIĘ W
          KRYTYKÓW,I TO W
          > DODDATKU W SĄDZIE. aLE GDYBY DUBYA BYŁ MNIEJ ZAJĘTY WOJNĄ W
          IRAKU, TO PEWNIE
          > TEŻ BY PIERWSZY RZUCAŁ KAMIENIEM W NIEZNAŃSKĄ, JAK KAŻDY
          PORZĄDNY REPUBLIKAŃSKI
          >
          > KRETYN.
          >
          > Można sądzić dalej, że
          > ci którzy wnieśli skargę do sądu mają nietypowe podejście do
          > symbolu krzyża, i że nie są reprezentatywni dla większości
          jego
          > wyznawców.
          >
          > MOŻNA TAK SĄDZIĆ, ALE PO CO? NIEM JESTEM WYZNAWCĄ KRZYŻA, ALE
          ZAUWAŻYLEM, ŻE TO
          >
          > BYŁ KRZYŻ, NIE PATYK. KAŻDY CHRZESCIJANIN I NIE-CHRZEŚCIJANIN
          TO ZAUWAŻYŁ.
          > CO TO ZA BREDNIE Z TYM BYCIEM REPREZENTATYWNYM LUB NIE?
          JAKIEŚ POKRĘTNE WERTEPY
          >
          > INTELKTUALNE.
          >
          >
          > Według mojej opinii prywatnej, jestem Katolikiem, ci którzy
          > wnieśli skargę do sądu są bardziej przedstawicielami jakiegoś
          > myślenia neofaszystowskiego, niemającego nic wspólnego z
          żadną
          > religią.
          >
          > "NIEMAJĄCEGO" PISZEMY ODDZIELNIE.
          >
          > Krzyż broni się sam, między innymi poprzez godne
          > zachowanie jego wyznawców, zgodnie z treściami, które
          > symbolizuje. Chamskie siłowe czy prawne ingerencjie tylko
          temu
          > szkodzą.
          >
          > PEŁNA ZGODA.
          >
          xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

          Oczywiście, że "NIE MAJĄCEGO" piszemy oddzielnie. Przepraszam
          za literówkę.

          "MAJĄCY" jest tu imiesłowem przymiotnym, wyrazem
          odczasownikowym, odnoszącym się do stanu aktualnego.

          NIE pisze się razem z imiesłowami, które oznaczają cechę
          trwałą. Na przykład "NIEPALĄCY", czyli ktoś kto nie pali
          papierosów. "NIE PALĄCY" to też forma poprawna, ale oznaczająca
          czynności iteratywne.



          Reszty powyższej argumentacji "bratka" nie rozumiem.
          • Gość: sędzia WERDYKT: badania IP: *.biaman.pl 25.07.03, 22:34
            "nie mającego" to błąd ortograficzny, nie literówka

            1:0 dla bratka.


            jednakże tomek1 przyznał sie do błedu:

            1:1


            tomek1 zrobił wykład o imiesłowach, nie na temat.

            2:1 dla bratka

            tomek1 nie zrozumiał nic więcej:

            walkower.


            P.S. Uzasadnienie bardziej szczegółowe: jeżeli jest się w stanie zrozumieć
            tylko samego siebie, uniemożliwia to komunikowanie się z innymi i toczenie
            rozsądnej dyskusji. Z drugiej jednak strony skoro przekonany o własnej
            nieomylności tomek1 postanowił wtrącić swoje trzy grosze, to znaczy że
            oczekiwał dyskusji. Sąd nie wie, czy ostatecznie tomek1 chciał dyskusji czy
            nie - z postępowania tomka1 nie da się tego jednoznacznie wywnioskować.
            AZlecane są dalsze badania.



            Gość portalu: tomek 1 napisał(a):


            > Oczywiście, że "NIE MAJĄCEGO" piszemy oddzielnie. Przepraszam
            > za literówkę.
            >
            > "MAJĄCY" jest tu imiesłowem przymiotnym, wyrazem
            > odczasownikowym, odnoszącym się do stanu aktualnego.
            >
            > NIE pisze się razem z imiesłowami, które oznaczają cechę
            > trwałą. Na przykład "NIEPALĄCY", czyli ktoś kto nie pali
            > papierosów. "NIE PALĄCY" to też forma poprawna, ale oznaczająca
            > czynności iteratywne.
            >
            > Reszty powyższej argumentacji "bratka" nie rozumiem.



            • Gość: tomek 1 Re: WERDYKT: badania IP: *.dial.netline.net.uk 25.07.03, 23:24
              Gość portalu: sędzia napisał(a):

              > "nie mającego" to błąd ortograficzny, nie literówka
              >
              > 1:0 dla bratka.
              >
              >
              > jednakże tomek1 przyznał sie do błedu:
              >
              > 1:1
              >
              >
              > tomek1 zrobił wykład o imiesłowach, nie na temat.
              >
              > 2:1 dla bratka
              >
              > tomek1 nie zrozumiał nic więcej:
              >
              > walkower.
              >
              >
              > P.S. Uzasadnienie bardziej szczegółowe: jeżeli jest się w
              stanie zrozumieć
              > tylko samego siebie, uniemożliwia to komunikowanie się z
              innymi i toczenie
              > rozsądnej dyskusji. Z drugiej jednak strony skoro przekonany
              o własnej
              > nieomylności tomek1 postanowił wtrącić swoje trzy grosze, to
              znaczy że
              > oczekiwał dyskusji. Sąd nie wie, czy ostatecznie tomek1
              chciał dyskusji czy
              > nie - z postępowania tomka1 nie da się tego jednoznacznie
              wywnioskować.
              > AZlecane są dalsze badania.
              >
              >
              >
              > Gość portalu: tomek 1 napisał(a):
              >
              >
              > > Oczywiście, że "NIE MAJĄCEGO" piszemy oddzielnie.
              Przepraszam
              > > za literówkę.
              > >
              > > "MAJĄCY" jest tu imiesłowem przymiotnym, wyrazem
              > > odczasownikowym, odnoszącym się do stanu aktualnego.
              > >
              > > NIE pisze się razem z imiesłowami, które oznaczają cechę
              > > trwałą. Na przykład "NIEPALĄCY", czyli ktoś kto nie pali
              > > papierosów. "NIE PALĄCY" to też forma poprawna, ale
              oznaczająca
              > > czynności iteratywne.
              > >
              > > Reszty powyższej argumentacji "bratka" nie rozumiem.

              xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

              Daleko mi do nieomylności.

              Błąd w pisowni, który popełniłem to typowa literówka. Chyba się
              usprawiewdliwiłem.

              Argumentacji "bratka" nie rozumiem. Kim, na przykład jest ten
              amerykański republikanin, według "bratka" debil, który gdyby
              nie wojna w Iraku zajął by się wystawą pani Nieznalskiej.

              Znaczenie symbolu krzyża w rozumieniu chrześcijańskim wywodzi
              się z tego, że człowiek jest uczestnikiem w życiu społecznym,
              zaś symbol krzyża więc jest interpretowny, mniej lu bardziej
              świadomie, wolicjonalnie przez jego wyznawców. Symbol krzyża
              wyraźnie odnosi się do duchowo-cielesnej kondycji człowieczej.
              A to jest związane z naturą ludzkich wyborów A za tym idzie
              historia jego rozumienia i praktykowania wartości, już ponad
              dwa tysiące lat. Krzyż ma więc w ujęciu historycznym bardzo
              różne interpratacje. Taka jest moja opinia.

              Argumentacji "bratka" nadal nie rozumiem. Jasne, że wielbłąd to
              wielbłąd. No i co z tego?
              >
              >
              • Gość: sędzia ostateczny werdykt IP: *.biaman.pl 25.07.03, 23:35
                Argumentacji "bratka" nie rozumiem. Kim, na przykład jest ten
                amerykański republikanin, według "bratka" debil, który gdyby
                nie wojna w Iraku zajął by się wystawą pani Nieznalskiej.

                Bratek napisał wyraźnie: "Dubya" - to jest popularna ksywa Busha (jest
                prezydentem USA), od inicjału drugiego imienia, czyli od "W" - w Texasie ponoć
                to się wymawia "dubya" (Bush jest z Texasu).


                Znaczenie symbolu krzyża w rozumieniu chrześcijańskim wywodzi
                się z tego, że człowiek jest uczestnikiem w życiu społecznym,
                zaś symbol krzyża więc jest interpretowny, mniej lu bardziej
                świadomie, wolicjonalnie przez jego wyznawców. Symbol krzyża
                wyraźnie odnosi się do duchowo-cielesnej kondycji człowieczej.
                A to jest związane z naturą ludzkich wyborów A za tym idzie
                historia jego rozumienia i praktykowania wartości, już ponad
                dwa tysiące lat. Krzyż ma więc w ujęciu historycznym bardzo
                różne interpratacje. Taka jest moja opinia.

                sędzia : a to ja nie rozumiem, ale jestem sędzią, więc uchylam ten argument.


                Argumentacji "bratka" nadal nie rozumiem. Jasne, że wielbłąd to
                wielbłąd. No i co z tego?
                >

                sędzia: to z tego, że jak Nieznalska powie, że krzyż z przyrodzeniem nie jest
                krzyżem, tylko wielbładem na przykład, to ja jej w to nie uwierzę. Bo jak
                spojrzę na to "dzieło", to i tak zobaczę krzyż, nie wielbłąda. "Dzieło"
                Nieznalskiej nie powstało w prózni, tylko w kontekście kulturowym ZASTANYM.
                Zgoda, nie ma jednej interpretacji, ale nie ma też nieskończonej liczby
                dowolnych interpretacji. Gdyby tak było, sztuka nie miałaby sensu, w ogóle
                komunikacja międzyludzka nie miałaby sensu, bo każdy by do siebie gadał i w
                swocih racjach utwierdzał. Tak się złozyło, że Nieznańska żyje i pracuje w
                kontekście kultury polskiej, a w niej krzyż, cokolwiek by nie powiedzieć o
                wojnie w Bośni, jest znakiem wiary w Boga, cokolwiek by nie powiedzieć o wierze
                w Boga. A zatem dla wielu ludzi jest symbolem najwyższej wagi. Ona właśnie w
                tym kontekście powiesiła jaja na krzyżu, w żadnym innym. Myśle, że stanowisko
                Wysokiego Sądu (czyli moje) jest w tej kwestii jasne. Ale na wszelki wypadek,
                gdyby jednak nie było, dodam, że posłanie "sprawy" wyrobu Nieznańskiej do sądu
                jest jeszcze większym absurdem niż nazywanie tegoż wyrobu dziełem sztuki.

                I jeszcze jedno: niezależnie od dalszych apelacji, śedzia przychyla się do
                opinii bratka i więcej już nie zamierza go powoływać.









                • Gość: tomek 1 Re: ostateczny werdykt IP: *.dial.netline.net.uk 26.07.03, 00:04
                  Gość portalu: sędzia napisał(a):

                  > Argumentacji "bratka" nie rozumiem. Kim, na przykład jest ten
                  > amerykański republikanin, według "bratka" debil, który gdyby
                  > nie wojna w Iraku zajął by się wystawą pani Nieznalskiej.
                  >
                  > Bratek napisał wyraźnie: "Dubya" - to jest popularna ksywa
                  Busha (jest
                  > prezydentem USA), od inicjału drugiego imienia, czyli od "W" -
                  w Texasie ponoć
                  > to się wymawia "dubya" (Bush jest z Texasu).
                  xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

                  RACZEJ NIE BYLI NA TYLE GŁUPI, ŻEBY IŚĆ Z TĄ SPRAWĄ DO SĄDU. MY
                  AKURAT MAMY
                  TAKIE LPR, KTÓRE NIC INNEGO NIE POTRAFI, TYLKO BAWIĆ SIĘ W
                  KRYTYKÓW,I TO W
                  DODDATKU W SĄDZIE. aLE GDYBY DUBYA BYŁ MNIEJ ZAJĘTY WOJNĄ W
                  IRAKU, TO PEWNIE
                  TEŻ BY PIERWSZY RZUCAŁ KAMIENIEM W NIEZNAŃSKĄ, JAK KAŻDY
                  PORZĄDNY REPUBLIKAŃSKI
                  KRETYN.

                  Debila rzeczywiście nie ma, no ale jest kretyn. Tak chyba na
                  jedno wychodzi. "Dubya" dla Amerykanów nic nie znaczy. "Dablya"
                  z mocno pochyloną i skróconą samogłoską pierwszą i ledwo
                  słyszalnym "a" w wygłosie i to wszystko wymówione nosowo chyba
                  by Teksykańczycy zrozumieli. "Dubya" w ogóle nic nie znaczy.
                  >
                  > Znaczenie symbolu krzyża w rozumieniu chrześcijańskim wywodzi
                  > się z tego, że człowiek jest uczestnikiem w życiu społecznym,
                  > zaś symbol krzyża więc jest interpretowny, mniej lu bardziej
                  > świadomie, wolicjonalnie przez jego wyznawców. Symbol krzyża
                  > wyraźnie odnosi się do duchowo-cielesnej kondycji
                  człowieczej.
                  > A to jest związane z naturą ludzkich wyborów A za tym idzie
                  > historia jego rozumienia i praktykowania wartości, już ponad
                  > dwa tysiące lat. Krzyż ma więc w ujęciu historycznym bardzo
                  > różne interpratacje. Taka jest moja opinia.
                  >
                  > sędzia : a to ja nie rozumiem, ale jestem sędzią, więc
                  uchylam ten argument.
                  >
                  >
                  > Argumentacji "bratka" nadal nie rozumiem. Jasne, że wielbłąd
                  to
                  > wielbłąd. No i co z tego?
                  > >
                  >
                  > sędzia: to z tego, że jak Nieznalska powie, że krzyż z
                  przyrodzeniem nie jest
                  > krzyżem, tylko wielbładem na przykład, to ja jej w to nie
                  uwierzę. Bo jak
                  > spojrzę na to "dzieło", to i tak zobaczę krzyż, nie
                  wielbłąda. "Dzieło"
                  > Nieznalskiej nie powstało w prózni, tylko w kontekście
                  kulturowym ZASTANYM.
                  > Zgoda, nie ma jednej interpretacji, ale nie ma też
                  nieskończonej liczby
                  > dowolnych interpretacji. Gdyby tak było, sztuka nie miałaby
                  sensu, w ogóle
                  > komunikacja międzyludzka nie miałaby sensu, bo każdy by do
                  siebie gadał i w
                  > swocih racjach utwierdzał. Tak się złozyło, że Nieznańska
                  żyje i pracuje w
                  > kontekście kultury polskiej, a w niej krzyż, cokolwiek by nie
                  powiedzieć o
                  > wojnie w Bośni, jest znakiem wiary w Boga, cokolwiek by nie
                  powiedzieć o wierze
                  >
                  > w Boga. A zatem dla wielu ludzi jest symbolem najwyższej
                  wagi. Ona właśnie w
                  > tym kontekście powiesiła jaja na krzyżu, w żadnym innym.
                  Myśle, że stanowisko
                  > Wysokiego Sądu (czyli moje) jest w tej kwestii jasne. Ale na
                  wszelki wypadek,
                  > gdyby jednak nie było, dodam, że posłanie "sprawy" wyrobu
                  Nieznańskiej do sądu
                  > jest jeszcze większym absurdem niż nazywanie tegoż wyrobu
                  dziełem sztuki.

                  No jasne, że pani Nieznalska wystawiła tę instalację w
                  kontekstach zastanych. I ma do tego prawo. Może dla
                  oskarżycieli lepiej by pasowało, i nie byłoby sprawy, gdyby
                  zdjęła ze swojego "arcydzieła" jaja a osadziła go w butach ze
                  słomą, opartego czule na kłonicy. Z dodatkową informacją
                  statystyczną o ilości chlanej wódy przez niektórych wyznawców
                  tego symbolu. To też jest jeden z aspektów dzisiejszej kultury
                  polskiej.
                  >
                  > I jeszcze jedno: niezależnie od dalszych apelacji, śedzia
                  przychyla się do
                  > opinii bratka i więcej już nie zamierza go powoływać.
                  >
                  >
                  >
                  >
                  >
                  >
                  >
                  >
                  >
                  • Gość: bratek Re: ostateczny werdykt IP: *.biaman.pl 26.07.03, 00:11
                    "Dubya" dla Amerykanów nic nie znaczy. "Dablya"
                    > z mocno pochyloną i skróconą samogłoską pierwszą i ledwo
                    > słyszalnym "a" w wygłosie i to wszystko wymówione nosowo chyba
                    > by Teksykańczycy zrozumieli. "Dubya" w ogóle nic nie znaczy.

                    OWSZEM, ZNACZY. OZNACZA: "BUSH", NIC POZA TYM. ZAPYTAJ AMERYKANÓW, JA ZAPYTAŁEM
                    I STĄD WIEM.



                    > No jasne, że pani Nieznalska wystawiła tę instalację w
                    > kontekstach zastanych.

                    WRESZCIE PRZYZNAŁEŚ RACJĘ, BO WCZESNIEJ BREDZIŁEŚ O TYM, ŻE SAMA SOBIE
                    KONTEKSTY WYMYŚLA.

                    I ma do tego prawo.

                    MA PRAWO

                    Może dla
                    > oskarżycieli lepiej by pasowało, i nie byłoby sprawy, gdyby
                    > zdjęła ze swojego "arcydzieła" jaja a osadziła go w butach ze
                    > słomą, opartego czule na kłonicy. Z dodatkową informacją
                    > statystyczną o ilości chlanej wódy przez niektórych wyznawców
                    > tego symbolu.

                    ZAPEWNE LEPIEJ BY IM PASOWAŁO

                    To też jest jeden z aspektów dzisiejszej kultury
                    > polskiej.

                    JEST


                    NAPRAWDĘ JUZ KONIEC. CIESZĘ SIE, ŻE TROCHĘ JEDNAK ZROZUMIAŁEŚ :)
                    • Gość: tomek 1 Re: ostateczny werdykt IP: *.dial.netline.net.uk 26.07.03, 01:12
                      Gość portalu: bratek napisał(a):

                      > "Dubya" dla Amerykanów nic nie znaczy. "Dablya"
                      > > z mocno pochyloną i skróconą samogłoską pierwszą i ledwo
                      > > słyszalnym "a" w wygłosie i to wszystko wymówione nosowo
                      chyba
                      > > by Teksykańczycy zrozumieli. "Dubya" w ogóle nic nie
                      znaczy.
                      >
                      > OWSZEM, ZNACZY. OZNACZA: "BUSH", NIC POZA TYM. ZAPYTAJ
                      AMERYKANÓW, JA ZAPYTAŁEM
                      >
                      > I STĄD WIEM.
                      >
                      >
                      >
                      > > No jasne, że pani Nieznalska wystawiła tę instalację w
                      > > kontekstach zastanych.
                      >
                      > WRESZCIE PRZYZNAŁEŚ RACJĘ, BO WCZESNIEJ BREDZIŁEŚ O TYM, ŻE
                      SAMA SOBIE
                      > KONTEKSTY WYMYŚLA.
                      >
                      > I ma do tego prawo.
                      >
                      > MA PRAWO
                      >
                      > Może dla
                      > > oskarżycieli lepiej by pasowało, i nie byłoby sprawy, gdyby
                      > > zdjęła ze swojego "arcydzieła" jaja a osadziła go w butach
                      ze
                      > > słomą, opartego czule na kłonicy. Z dodatkową informacją
                      > > statystyczną o ilości chlanej wódy przez niektórych
                      wyznawców
                      > > tego symbolu.
                      >
                      > ZAPEWNE LEPIEJ BY IM PASOWAŁO
                      >
                      > To też jest jeden z aspektów dzisiejszej kultury
                      > > polskiej.
                      >
                      > JEST
                      >
                      >
                      > NAPRAWDĘ JUZ KONIEC. CIESZĘ SIE, ŻE TROCHĘ JEDNAK
                      ZROZUMIAŁEŚ :)

                      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

                      Niestety bratku nic nie zrozumiałeś. Przecież sedno moich
                      argumentów opiera się na kontekstach historycznych symbolu
                      krzyża właśnie. Polecam ci bratku taką książeczkę, "Sacra
                      Mundi" pod redakcją Rahnera. Może też i Barthes'a i kilku
                      innych semiologów. Na pewno jest też dużo nowszych pozycji o
                      tej tematyce.

                      I jeszcze tak pro memoria nie nazywaj bredniami argumentów,
                      których albo nie rozumiesz, albo z którymi się nie zgadzasz.

                      Może masz bibliotekę pod bokiem. To skorzystaj. :(

                      P.S. Komu dosyć, temu dosyć.





        • basia.basia Niezmordowany jesteś Bratek ................. 25.07.03, 23:04
          Do Bartka i Wartburga
          (adres dopisany po napisaniu tego, co poniżej)

          Przeczytałam dzisiaj całą naszą wymianę postów na ten
          temat(skazania N.)i jeszcze komentarz i opinie Wartburga
          oraz Gabrysi. Ona (ta Nieznalska) po nocach mi się śnić będzie).

          W paru miejscach niezbyt mądre rzeczy napisałam;
          niezgrabnie, nieudolnie coś sformułowałam, niejasno
          albo nie całkiem szczerze się wyraziłam. Gdzie indziej
          zwyczajnie pobłądziłam.
          Ale myślę, że mimo to jasno wyniknęło z tej pisaniny,
          co sądzę o całej tej aferze.
          Nie chcę już do tego wracać.

          A w ogóle to widzę, że ciągle się z czegoś tłumaczę.
          Wartburgowi i Tobie. Muszę się zastanowić nad tym.
          Coś nie tak jest ze mną, jeśli co po chwilę wyjaśniam,
          że intencje moje są błędnie pojmowane.
          Albo się niechlujnie (nieprecyzyjnie)wyrażam,
          albo chaotycznie. Trochę też nerwowo - chyba.
          Sama nie wiem. Masz jakiś pomysł?
          Przy czym wiem, że pewne rzeczy mnie deprymują
          i sprawiają, że się zniechęcam. Dochodzi do niedomówień
          (Wartburgu, mam nadzieję że to czytasz). Trudno mi zdobyć
          się na to, żeby mówić otwarcie. No i się zapętla.
          Nie wiem co zrobić i czy w ogóle coś zrobić.
          Następna kurtyna?

          Pozdrawiam
          • Gość: bratek Re: Niezmordowany jesteś Bratek ................. IP: *.biaman.pl 25.07.03, 23:20
            Droga Basiu,

            ja, w przeciwieństwie do Ciebie, nie bładzę .... sorry, strasznie chciałem to
            napisać, a teraz spadam z krzesła ze śmiechu nad własnym grypsem. Mam nadzieję,
            ze i Ty sie usmiechniesz.

            kurczę, ja nie mam pojęcia, jak i dlaczego pewne rzeczy się dzieją. Jedno jest
            pewne: ani wartburg, ani ja nigdy przenigdy nie chcielićmy Ci dokuczyć, ani Ty
            nam (no, może raz chciałaś mnie poskromić:), ale wybaczyłem:)). Jest jeszcze
            drugie pewne: nie masz racji mając jakies wątpliwosci i urazy. My Cie z
            wartburgiem (w. na pewno sie nie obrazi, ze pisze i za niego) bardzo lubimy i
            to wcale nie po ojcowsku, tylko po partnersku. Sama widzisz, ze watek moj
            ulubiony bez Ciebie padł. Swoją drogą, ja niemal całe swoje krótkie życie
            spedziłem na pisaniu i wyzłośliwianiu sie i zawsze mnie korci, żeby pisać i sie
            wyzlosliwiac wlasnie. Ale jestem pewien, ze czasem pisze tez do ludzi z
            sympatią, gdy sa mądrzy i nie nazywaja sie np. "jagnieszka" albo jeszcze
            gorzej: "pomocny", "kraken" itp.
            Nie wiem, dokąd ten wywód zmierza, ale pointą zamierzona z góry było to,
            żebyśmy juz dali spokoj jakimś podskórnym napięciom i zajęli się robota
            organiczną: walka z kretynizmem i wzajemnym dialogowaniu. Co jak co, ale jesli
            baska, warburg i bratek sie ze soba nie porozumieja, to już nikt się ze sobą
            nie porozumie, a kraj nasz padnie lupem krakenów i innych takich.
            Swoja droga, ja wciaz próbuje zrobić sobie oprzerwę z zupełnie innych powodów.
            Serwus!
            B.

            • basia.basia W kółko to samo - trudności w porozumieniu 26.07.03, 00:31
              Gość portalu: bratek napisał(a):

              > Droga Basiu,
              >
              > ja, w przeciwieństwie do Ciebie, nie bładzę .... sorry, strasznie chciałem
              to napisać,

              Uśmiałam się ale nie mam siniaków.
              Ale "Errare humanum est" i upewniam się, że pisząc o swojej nieomylności
              miałeś na myśli ......... no co miałeś na myśli?

              > kurczę, ja nie mam pojęcia, jak i dlaczego pewne rzeczy się dzieją. Jedno
              jest pewne: ani wartburg, ani ja nigdy przenigdy nie chcielićmy Ci dokuczyć,

              Wiem to ale widzisz sam, że Ci się mogło wydawać inaczej, jeśli mnie o tym
              zapewniasz. Świadomie napewno nie.

              (no, może raz chciałaś mnie poskromić:)
              To jest syzyfowa robota

              , ale wybaczyłem:)
              Zdawało mi się, że obiecałeś poprawę?
              Nie będę więcej opatrywać skrzydełek.

              ). Jest jeszcze
              > ani Ty nam drugie pewne: nie masz racji mając jakies wątpliwosci i urazy. My
              Cie z
              > wartburgiem (w. na pewno sie nie obrazi, ze pisze i za niego) bardzo lubimy
              i
              > to wcale nie po ojcowsku, tylko po partnersku.

              Dziekuję bardzo. Ja Was też.
              Ale to też uważałam za pewnik.
              Już wcześniej i nie raz dawaliście mi to do zrozumienia.
              Ty z wielkim hałasem nawet:). Wczoraj.


              Sama widzisz, ze watek moj
              > ulubiony bez Ciebie padł.
              To nieprawda. Ja tam zaglądam i widzę, że 1000 blisko.

              Swoją drogą, ja niemal całe swoje krótkie życie
              > spedziłem na pisaniu i wyzłośliwianiu sie i zawsze mnie korci, żeby pisać i
              sie wyzlosliwiac wlasnie.

              Tu jest pies pogrzebany. Złośliwości, drwiny i lekceważenie.
              Tego nie lubię. Nawet gdy mnie nie dotyczy. Odczuwam przykrość gdy czytam
              jak to robisz, zwłaszcza bez potrzeby. Robisz to często i jesteś w tym
              bezwzględny. To Ci służy do eksponowania Twojej wyższości. To mnie razi.
              Wyznaję zasadę, że jeśli się ma przewagę i ma się tego świadomość,
              to satysfakcji stąd płynącej nie trzeba wzmacniać poprzez upokarzanie tych,
              którzy Ci nie dorównują. Nawet wtedy gdy się nie orientują co im robisz
              (i sobie). Bo ja się orientuję. Nie chciałam tego oglądać.
              Trochę się też bałam, że i mnie to spotkać może z tego powodu, że nie zawsze
              podoba mi się to co Tobie. Prawda jest taka, że rzeczywiście co innego lubię
              w kinie. Ty i Wartburg to przy mnie wytrawni znawcy tematu. Te Wasze cytaty,
              anegdoty, małe formy literackie Wartburga na różne tematy - to fascynujące.
              Wtrącanie się do tego z moimi 3 groszami jest bez sensu i grozi oberwaniem po
              łapach.
              Tak myślę. Być może Cię to wkurzy. To powiem sobie trudno. Dla mnie to wielkie
              osiągnięcie, że się zdobyłam na napisanie tego. Zdaje mi się, że uczciwie
              postawiłam sprawę.

              Ale jestem pewien, ze czasem pisze tez do ludzi z
              > sympatią, gdy sa mądrzy i nie nazywaja sie np. "jagnieszka" albo jeszcze
              > gorzej: "pomocny", "kraken" itp.
              > Nie wiem, dokąd ten wywód zmierza, ale pointą zamierzona z góry było to,
              > żebyśmy juz dali spokoj jakimś podskórnym napięciom i zajęli się robota
              > organiczną: walka z kretynizmem

              Kretyn nie rokuje nic. Nie będę sobie trudu zadawała.

              i wzajemnym dialogowaniu. Co jak co, ale jesli
              > baska, warburg i bratek sie ze soba nie porozumieja,

              Na to liczę. Na porozumienie.

              to już nikt się ze sobą
              > nie porozumie, a kraj nasz padnie lupem krakenów i innych takich.
              > Swoja droga, ja wciaz próbuje zrobić sobie oprzerwę z zupełnie innych
              powodów.
              > Serwus!
              > B.
              >

              Pozdrawiam
              • Gość: b Re: IP: *.biaman.pl 26.07.03, 00:39

                > , ale wybaczyłem:)
                > Zdawało mi się, że obiecałeś poprawę?
                > Nie będę więcej opatrywać skrzydełek.

                NO PEWNIE NIEDOKŁADNIE ZAPAMIĘTALEM.
                > Swoją drogą, ja niemal całe swoje krótkie życie
                > > spedziłem na pisaniu i wyzłośliwianiu sie i zawsze mnie korci, żeby pisać
                > i
                > sie wyzlosliwiac wlasnie.
                >
                > Tu jest pies pogrzebany. Złośliwości, drwiny i lekceważenie.
                > Tego nie lubię. Nawet gdy mnie nie dotyczy. Odczuwam przykrość gdy czytam
                > jak to robisz, zwłaszcza bez potrzeby. Robisz to często i jesteś w tym
                > bezwzględny. To Ci służy do eksponowania Twojej wyższości. To mnie razi.
                > Wyznaję zasadę, że jeśli się ma przewagę i ma się tego świadomość,
                > to satysfakcji stąd płynącej nie trzeba wzmacniać poprzez upokarzanie tych,
                > którzy Ci nie dorównują. Nawet wtedy gdy się nie orientują co im robisz
                > (i sobie).

                TO RZECZYWIŚCIE PORAŻKA. JA ZUPELNIE INACZEJ NA TO PATRZYŁEM I NIE O ŻADNE
                EKSPONOWANIE WYŻSZOŚCI MI CHODZIŁO. (Może sama się wyeksponowała?) ALE SERIO -
                TO JEST NA PEWNO MOJA PORAŻKA, SKORO TY TAK TO WIDZISZ.


                Prawda jest taka, że rzeczywiście co innego lubię
                > w kinie. Ty i Wartburg to przy mnie wytrawni znawcy tematu. Te Wasze cytaty,
                > anegdoty,

                ALE TO CHYBA WSZYSTKIM SPRAWIAŁO PRZYJEMNOSĆ, NIE?

                małe formy literackie Wartburga na różne tematy - to fascynujące.

                RZECZYWIŚCIE, NIE JEST TAKI ZŁY.

                > Wtrącanie się do tego z moimi 3 groszami jest bez sensu i grozi oberwaniem po
                > łapach.

                BZDURA, JEŚLI MOGĘ SIĘ JESZCZE OSTATNI RAZ WYWYŻSZYĆ.


                DOBREJ NOCY!
                b.
      • Gość: Taktoja Re: W Sejmie o wyroku na Nieznalską. Prokuratura IP: *.proxy.aol.com 26.07.03, 05:48
        Gość portalu: tomek 1 napisał(a):

        > Obejrzałem uważnie zdjęcia z krzyżem pani Nieznalskiej.
        > Przeczytałem dokładnie i zeznania skazanej i mowy prawników i
        > uzasadnienie wyroku. I oto co sędzia powiedział: "...Według
        > sądu, autorka pracy "Pasja", której częścią była fotografia
        > męskich genitaliów umieszczona na krzyżu, umyślnie obraziła
        > uczucia religijne innych osób poprzez publiczne znieważenie
        > przedmiotu kultu, pokazując instalację w ogólnie dostępnej
        > galerii..."
        >
        > Galeria nie jest miejscem kultu. Krzyż więc nie może w niej być
        > bezpośrednio przedmiotem kultu. Prawa autorskie na ten krzyż, z
        > genitaliami czy bez, ma pani Nieznalska, a nie wyznawcy religii
        > katolickiej.
        >
        > Właścicielka praw autorskich, czyli własności intelektualnej
        > opartej na jej pomyśle oraz ostatecznych jego sformalizowaniach
        > i wykonaniu, wyjaśniła o co jej chodziło. Nie chciała ona
        > obrażać niczyich uczuć religijnych. Symbol ma to do siebie, że
        > składa się z dwu głównych komponentów. Elementu znaczącego,
        > wyrażanego tutaj plastycznie, i znaczonego. To co znaczone
        > przez symbol krzyża chrześcijańskiego ma bardzo bogatą historię
        > obfitującą i w największe dokonania i akty heroizmu,i w akty
        > przemocy, barbarzyństwa czy ludobójstwa. Weźmy na przykład
        > niedawne ludobójstwo dokonane na Muzułmanach w byłej
        > Jugosławii.
        >
        > Pani Nieznalska, jako właścicielka prawa autorskiego, ma prawo
        > do takiej kontekstualizacji swojej pracy - czyli wyboru z
        > obszaru historycznego i kulturowego, do którego odnosi się to
        > co znaczone przez symbol krzyża - która jest zgodna z jej
        > zamysłem twórczym.
        >
        > Instalacja ta była pokazywana również i poza Polską. Tam
        > żadnych skarg nie wniesiono. Można założyć, że w USA też żyją
        > wyznawcy krzyża. Potrafili odróżnić jednak krzyż pani
        > Nieznalskiej od krzyża chrześcijańskiego. Pani Nieznalska mogła
        > przypuszczać - po powrocie jej instalacji z wystaw
        > zagranicznych, gdzie zupełnie nie kolidowały one z prawem - że
        > i w Polsce jej praca nie złamie prawa. Można sądzić dalej, że
        > ci którzy wnieśli skargę do sądu mają nietypowe podejście do
        > symbolu krzyża, i że nie są reprezentatywni dla większości jego
        > wyznawców. (Czyli to co jest dla nich znaczone przez ten symbol
        > nie jest zgodne z wartościami chrzescijańskimi.) A przecież to
        > jeszcze nie koniec sprawy, która może zakończyć się dopiero za
        > lat kilka kiedy będzie skierowana do sądu w Europie.
        >
        > Według mojej opinii prywatnej, jestem Katolikiem, ci którzy
        > wnieśli skargę do sądu są bardziej przedstawicielami jakiegoś
        > myślenia neofaszystowskiego, niemającego nic wspólnego z żadną
        > religią. Krzyż broni się sam, między innymi poprzez godne
        > zachowanie jego wyznawców, zgodnie z treściami, które
        > symbolizuje. Chamskie siłowe czy prawne ingerencjie tylko temu
        > szkodzą.

        Taktoja,

        Tomku, napisales,"Krzyz broni sie sam..." Przypomnij sobie historie Krzyza
        Oswiemcimskiego. Krzyz sie nie obronil. Nawet jego wyznawcy,ktorych byla
        zdecydowana wiekszosc, nie potrafili go obronic. Komu ten Krzyz przeszkadzal?
        Przeciez to nic nie znaczacy symbol. Ci ktorzy dzisiaj twierdza ze krzyz jest
        nic nieznaczacym symbolem w czsach Krzyza Oswiecimskiego uwazali ze krzyz
        obraza ich uczucia religijne i uzyli wszelkich mozliwych zakulisowych
        wplywow politycznych aby ten Krzyz usunac i krzyz wbrew zyczeniu wiekszosci
        zostal usuniety.
        Krzyz sie sam nie obroni. Do obrony Krzyza potrzeba wzorowych i wierzacych
        obywateli.

    • kkkaczory_piss_brothers KONTEKST SYTUACYJNY !! 26.07.03, 02:43
      Kontekst sytuacyjny + domniemane intencje autora.

      Jezeli na murze zobaczymy gwiazde dawida wiszaca na szubienicy to kontekst,
      pozwala nam przypuszczac, iz jest to celowa obraza i wyraz braku tolerancji w
      stosunku do zydow, po prostu 'banalny' antysemityzm.

      Jednakze, gdy zobaczymy cos takiego w galerii to zastanowimy sie nad pytaniem
      co bylo intencja autora dziela i co on chcial nam przekazac m.in. mozemy dojsc
      do zupelnie przeciwnych wnioskow odnosnie intencji autora niz w pierwszym
      przypadku (zaleznie od wlasnych mozliwosci interpretacyjnych mozliwe jest
      nieograniczone ubogacenie naszych wizji).

      Czyz nie tak bylo z Marcel'em Duchamp'em;-)

      pozdrowienia
      J.K.


      ps. Poza tym to nie jest katoHOlicki (katoHOlik – osoba uzalezniona od KK)
      krzyz!!!
      W sklepie mozna nawet kupic taki krzyzak jako wieszak, a jak ktos chce to moze
      sobie tam powiesic....co tez zyw mu sie nie podoba, przeciez nikt nie musi
      wchodzic do jego domu, do galerii tez nie musi przychodzic - zreszta oni(LPR-
      aki) nawet tam nie weszli!!!


      sceptyk napisał:

      > jaką to wypowiedz
      > przekazala Ci artystka Nieznalska swym dzielem i jakie szkody poniesie nasze
      > spoleczenstwo, ba, a moze nawet i cala ludzkosc, jesli by nie mogla stworzyc
      > podobnego dziela w przyszlosci.

      niestety, nic nie zrozumiales!
      Po pierwsze nie bylem na wystawie, wiec nie znam calego kontekstu, a to dzielo
      bylo czastka jakies tam calosci, zostalo umieszczone w jakims konkretnym
      kontekscie.
      Czy obraz drukowany w gazecie odbierasz tak samo jak na zywo i czy
      wywoluje takie same skojarzenia? a jezeli jest to tryptyk a drukuja tylko
      jeden?

      Jezeli mialbym powiedziec, jak inter. samego penisa na krzyzu + nazwa "pasja"
      zinterpretowalbym to jak pokazanie ludzkiej twarzy Jezusa, ktory cierpi tak
      jak czlowiek cierpi na krzyzu, a nie jak Bog (Bog nie ma polciowosci i Bog
      jest pozbawiony uczuc w naszym ludzkim ich rozumieniu).
      Cierpienie Jezusa jest blizsze naszemu cierpieniu, poniewaz Bog nie moze
      cierpiec.
      ---------
      Cierpiec Jezus mogl tylko jako czlowiek, jako bog nic by nie czul.
      -----------


      gabrielacasey napisała:

      > powiem ci: nie tyle kontekst, ile RAMY, problem "frames": to one
      > dystansuja "ogladacza" od prezentacji, nie pozwalaja mylic swiata realnego
      ze
      > swiatem przedstawionym. I caly problem w tym, ze ciemnogrod nie ma
      swiadomosci,
      >
      > wyczucia "ram". I bierze swiat przedstawiony za realny, soap opere za
      > rzeczywistosc, a "Pasje" Nieznalskiej za Krzyz Chrystusowy. Oszalec mozna,
      gdy
      > sie widzi, ze ta plebejska nieswiadomosc jest w Polsce tak potwornie
      > rozpowszechniona!!! Nawet gorzej: to brak zdolniosci dostrzezenia roznicy
      > pomiedzy znakiem i jego desygnatem. I teraz latwo zrozumiec, dlaczego w
      Polsce
      > sqrwysynstwo rzadzi: ten ciemny elektorat najdurniejsze obietnice i
      > najdurniejszy spin bierze za kreacje lepszej rzeczywistosci. Jezuuuu!




      Gość portalu: arta napisał(a):

      > ks. Krzysztof Niedałtowski
      > gdański duszpasterz środowisk twórczych
      > Dla mnie rozstrzygające w pytaniu o granice sztuki są intencje
      > autora. Jeżeli Dorota Nieznalska publicznie oświadcza, że nie
      > miała intencji obrazoburczych, to nie widzę powodu, żeby urządzać
      > proces i wymierzać jej wyrok.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka