Dodaj do ulubionych

Fałszywy mit ŻOB

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.03, 21:18

Jan Engelgard
Marek Edelman wykreowany został na jedynego sprawiedliwego, uchodzi
za "legendarnego przywódcę powstania w getcie warszawskim", niepodważalny
autorytet moralny i wyrocznię w sprawie interpretacji działań zbrojnych w
getcie. Kiedy nieżyjący już Tadeusz Bednarczyk, podczas wojny działacz
Organizacji Wojskowej-Korpusu Bezpieczeństwa (OW-KB), przez całe lata starał
się dać świadectwo prawdzie i przekazać potomnym prawdę o żydowskich
organizacjach wojskowych działających na terenie getta warszawskiego,
spotykał go mur milczenia. "To antysemita" - kwitowano, wytykano mu
zaangażowanie polityczne po stronie Zjednoczenia Patriotycznego "Grunwald"
itp. Ale Bednarczyk był jedynym wiarygodnym świadkiem konspiracji żydowskiej
w getcie, gdyż to on, na zlecenie władz Polski Podziemnej, zajmował się
pomocą Żydom. To on wreszcie, w latach 1939-1940 zainspirował powstanie
konspiracyjnej organizacji pod nazwą Żydowski Związek Wojskowy (ŻZW). Był
przez całe lata swoistym opiekunem tej organizacji, dostarczycielem broni i
informacji. Z czasem organizacja ta liczyła ok. 400 nieźle wyszkolonych i
dobrze uzbrojonych ludzi, którzy w kwietniu 1943 roku stawili opór
niemieckim, ukraińskim i łotewskim siepaczom.

O ŻZW jednak zapomniano, a raczej postanowiono zapomnieć. Po 1945 roku władze
nie były zainteresowane w wyświetleniu prawdy, gdyż wolały stworzyć mit
Żydowskiej Organizacji Bojowej (ŻOB). Dlaczego? Z prostego powodu - ŻOB był
skrajnie lewicowy, komunizujący, podczas gdy ŻZW miał etykietę "reakcyjnego",
powiązanego "z endekami", a poza tym nacjonalistycznego. Marek Edelman, wbrew
faktom historycznym, celowo i złośliwie pomniejszał znaczenie ŻZW, posuwał
się nawet do jawnym kłamstw i oszczerstw. Tworzono też teorie o tym, że ŻZW
praktycznie nie istniał, że jego żołnierze uciekli zaraz po wybuchu walk w
getcie. Prawda padła ofiarą manipulacji. Dlatego z tym większym uznaniem
wypada przyjąć opublikowanie w Polsce arcyciekawej książki Mariana Apfelbauma
będącej udaną próbą rehabilitacji ŻZW. Autor, Żyd mieszkający we Francji od
1946 roku, jest rodzinnie związany z żołnierzami ŻZW. Mieczysław Dawid
Apfelbaum był porucznikiem, a Irena Apfelbaum członkiem konspiracji - oboje
byli w ŻZW, oboje też zginęli. Marian Apfelbaum zebrał bogaty materiał
źródłowy i doszedł do wniosku, że ŻZW zasłużył sobie na rehabilitację. Co
więcej, uznał, że świadectwo Tadeusza Bednarczyka jest jak najbardziej
wiarygodne, gdyż potwierdzają je dokumenty i relacje innych osób, w tym
ocalałych żołnierzy ŻZW.

Apflebaum odtworzył losy organizacji, ustalił także przebieg walk w getcie i
udział w nich ŻZW. Jego wniosek jest jednoznaczny - największą bitwą
powstania w getcie warszawskim był bój w okolicach Placu Muranowskiego. W ich
trakcie żydowscy powstańcy ŻZW oraz wspierający ich polski oddział OW-KB pod
dowództwem Henryka Iwańskiego "Bystrego" wywiesili na jednym z budynków dwie
flagi - polską i żydowską. Był to kulminacyjny moment powstania. Niemcy przez
kilka dni nie mogli zdobyć sztabu ŻZW przy Placu Muranowskim. Prawie wszyscy
obrońcy, w tym większość Polaków - zginęli. Mimo to po wojnie skazano ich na
niepamięć - forsowana była tylko marnie uzbrojona i słabo wyszkolona Żydowska
Organizacja Bojowa. Apfelbaum jest przekonany, że mieliśmy i mamy do
czynienia z manipulacją i oszustwem. Nienawiść spadkobierców ŻOB do ŻZW ma
także przyczynę czysto ideologiczną - w skład ŻZW wchodzili członkowie
syjonistycznej organizacji Betar, uznawanej przez żydowską lewicę
za "faszystów". Nie do przyjęcia był też fakt ścisłego współdziałania z
Polakami (można nawet mówić o braterstwie broni) - gdyż podważało to kreowany
wizerunek samotnej walki przy obojętności, a nawet wrogości polskiego
podziemia. Dzisiaj, wspierany przez swoich korowskich współtowarzyszy, Marek
Edelman, jest główną przeszkodą w na drodze do prawdy o ŻZW. Książka
Apfelbauma jest jaskółką, ale jakże charakterystyczne jest to, że milczą o
niej czołowe filosemickie media.

Jan Engelgard

Marian Apfelbaum, "Dwa sztandary. Rzecz o powstaniu w getcie warszawskim",
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2003, ss. 318

Nr 31 (3.08.2003)

-czas najwyższy żeddzreć maski z fałszywych autorytetów!




Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka