Dodaj do ulubionych

Tak zaczyna Tusk

    • taxal Tusk, miło to już było 15.01.08, 06:57


      Przyjemnie jest snuć wizję rozwoju kraju i ogólnego szczęścia.
      Premiera Donalda Tuska ta przyjemność nie ominęła. Przyjemnie jest
      wygrać wybory. I to szczęście stało się udziałem Tuska. Przyjemnie,
      miło, fantastycznie i radośnie. Tylko jak się tak wokół rozglądam,
      to widzę, że z dnia na dzień jest coraz mniej przyjemnie...


      Oczywiście wymaganie cudu od rządu Tuska po 50 dniach działania to
      głupota. Ale właśnie w tym momencie mam ochotę sam sobie zaprzeczyć.
      Bo po ilu dniach możemy wymagać cudów, które nam obiecano? Po
      pięćdziesięciu sześciu czy po stu dwunastu? Ile mamy czekać? Ile ma
      czekać Jerzy Stefaniak z Łodzi, nasz dzisiejszy bohater z pierwszej
      strony?

      On już czeka wiele, wiele lat. Podobnie jak wiele, wiele lat czekają
      inni renciści i emeryci. Jego sądowy pozew przeciw polskiemu państwu
      to wyraz determinacji i wściekłości. Na to, że przez dekady nie był
      traktowany poważnie. Jak on ma przeżyć, skoro na jedzenie ma 5 zł na
      dzień?

      Kiedy w niedzielę oglądałem w telewizji premiera Donalda Tuska
      zbierającego pieniądze na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, w
      mojej głowie biły się dwie myśli.

      Pierwsza: dobrze robi, daje nam przykład i pomaga pokrzywdzonym
      dzieciakom. Druga, której może powinienem się wstydzić: dlaczego nie
      widzę go pochylonego nad biurkiem, głowiącego się nad sprawą Jerzego
      Stefaniaka, lekarzy, pielęgniarek? Panie premierze, miło to już
      było. A teraz proszę mi pokazać ten pana cud.

      autor: Redaktor naczelny SE Sławomir Jastrzębowski
    • Gość: gosc Klich został wyrzucony z wojska za "bunt" IP: *.wa.westnet.com.au 15.01.08, 08:08
      wiadomosci.onet.pl/1673427,11,item.html

      "Fakt": Minister Bogdan Klich został wyrzucony z wojska w 1985 roku
      za "zorganizowanie buntu ogórkowego" - pisze "Fakt".
      Według gazety, w czasie studiów podczas szkolenia wojskowego na
      poligonie w Wędrzynie kapral Klich nie mógł "znieść tego, że do
      posiłków dodawane są zgniłe warzywa".

      Jak wspomina minister Klich, pobyt na poligonie to była zwykła
      służba, jednak posiłki pozostawiały wiele do życzenia, zwłaszcza
      ogórki, z których "po naciśnięciu wytryska fontanna na dwa metry".
      Zorganizowano protest. Za jego zorganizowanie Bogdan Klich został
      wydalony z poligonu i przeniesiony do rezerwy - czytamy w "Fakcie".
    • Gość: kaja Schetyna: Religa jest autorem części reform IP: *.wa.westnet.com.au 15.01.08, 08:35
      wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=8171&wid=9561090&rfbawp=1200382387.006&ticaid=152e9

      Wicepremier Grzegorz Schetyna przyznaje w wywiadzie dla "Gazety
      Wyborczej", że spora część pakietu reform zdrowotnych Ewy Kopacz to
      ustawy przygotowane przez Zbigniewa Religę. Polityk PO mówi, że
      błędem było ukrywanie tego faktu.
    • Gość: Kasia puste biuro poselskie Tuska IP: *.wa.westnet.com.au 15.01.08, 09:17
      www.tvn24.pl/-1,1535377.1,wiadomosc.html
    • Gość: giop Kulczyk: Wracam do kraju, bo rządzi Tusk IP: *.wa.westnet.com.au 16.01.08, 00:18
      www.dziennik.pl/gospodarka/article109123/Kulczyk_Wracam_do_kraju_bo_rzadzi_Tusk.html
    • Gość: gosc Platforma nie ma programu IP: *.wa.westnet.com.au 16.01.08, 05:53
      Przeciwko rządowi Donalda Tuska protestują ci, którym miało się żyć
      lepiej

      Platforma Obywatelska w swojej kampanii wyborczej złożyła wiele
      obietnic. Wielu Polaków uwierzyło, że będzie się nam żyło lepiej. Po
      ponad pięćdziesięciu dniach sprawowania władzy przez PO już widać,
      że efekty są mizerne.


      Jeśli zapowiada się zmiany, to trzeba być konsekwentnym, trzeba je
      realizować. Rząd padł ofiarą nadmiernie rozbudzonych oczekiwań.
      Dlatego trudno się dziwić, że protestują wszyscy ci, którym miało
      się żyć lepiej.

      Głównym zarzutem Platformy wobec PiS był brak kadr przygotowanych do
      sprawowania władzy. Obecna sytuacja wyraźnie wskazuje na to, że ten
      sam zarzut moglibyśmy wysunąć w stosunku do PO. Z resortów rządu
      Donalda Tuska odchodzą wiceministrowie, gdyż okazuje, że są
      niedostatecznie przygotowani do pracy. Kolejne dymisje nie tyle
      świadczą o nieudolności samego premiera, co o nieodpowiednim doborze
      osób na poszczególne stanowiska. Diagnoza ta sprawdza się także w
      przypadku Pawła Grasia. Należało się przecież spodziewać, że może
      mieć on wyższe aspiracje niż bycie sekretarzem w Kancelarii Premiera
      i będzie się czuł niekomfortowo, pełniąc funkcję, która ogranicza
      jego możliwości działania.

      Największą porażką rządu jest służba zdrowia. Minister Ewa Kopacz
      zdecydowanie nie była przygotowana do pracy. Nikt nie oczekiwał od
      niej rewolucyjnych reform w bardzo krótkim czasie, ale liczyliśmy
      przynajmniej na zestaw pomysłów, które mogłaby dalej konsultować.
      Problem niewystarczających wynagrodzeń lekarzy istniał od dawna,
      jednak minister Kopacz zachowywała się tak, jakby po raz pierwszy o
      nim słyszała. Wyraźnie widać, że Ministerstwo Zdrowia korzysta z
      pomysłów swoich poprzedników, zwłaszcza profesora Religi,
      jednocześnie nie posiadając własnych. Musi to budzić zdziwienie,
      zwłaszcza w konfrontacji z wcześniejszymi wypowiedziami minister
      Kopacz, że zarówno ona, jak i PO dobrze wiedzą, jak ma wyglądać
      reforma, mało tego, że ta reforma jest już przygotowana. Ostatecznie
      w kwestii służby zdrowia rząd pozostawił pole do działania
      prezydentowi, a gdy już Lech Kaczyński się tym zainteresował, jego
      inicjatywy zostały nazwane polityczną hucpą. Przecież jeszcze nie
      tak dawno zachowanie PiS wobec pielęgniarek nazywane było przez
      Platformę skandalem. Co dziś robi PO? Też nie prowadzi rozmów z
      pielęgniarkami.

      Prócz pielęgniarek strajkują lekarze, górnicy i na pewno na tym się
      nie skończy. Jeżeli pracownicy służby zdrowia dostaną podwyżki, to o
      pieniądze upomną się inni niezadowoleni. Wobec tego, że z ust
      premiera padły słowa zapowiadające od nowego roku podwyżki dla
      nauczycieli, a ich nie otrzymali, należy się spodziewać również ich
      strajku. To także będzie konsekwencja rozbudzonych oczekiwań i braku
      gotowego planu rozwiązania problemu.

      Kolejna sprawa to resort sprawiedliwości. Pod adresem ministra
      Ćwiąkalskiego padają zastrzeżenia natury formalnej, dotyczące tego,
      że człowiek zaangażowany w jakikolwiek sposób w obronę osób, którymi
      dziś interesuje się prokuratura, nie powinien być ministrem
      sprawiedliwości. Można się z tym zgodzić, gdyż w krajach o
      utrwalonej demokracji taka nominacja nie mogłaby mieć miejsca.
      Partia rządząca myśląca poważnie o kraju, a zarazem o swojej
      przyszłości, nie doprowadziłaby do sytuacji, w której daje
      politycznym przeciwnikom argumenty do krytyki. Z góry można było
      przewidzieć, że takie posunięcie będzie miało swoje konsekwencje i
      rząd będzie za to atakowany. I nie zgadzam się z zarzutami pod
      adresem nowej koalicji rządzącej, iż są obrońcami układu, nie widać
      jednak zapału do rozliczania ludzi z nim związanych. Minister Ziobro
      miał zarówno dobre, jak i złe propozycje, i wszystko, co sensowne,
      należało przejąć i kontynuować. Własnego autorytetu nie buduje się
      na totalnej negacji poprzedniej ekipy.

      Jeśli chodzi o politykę zagraniczną, rząd premiera Tuska na razie
      osiągnął tylko sukcesy w sferze werbalnej, dotyczy to nawet
      zapowiedzianego uzyskania od Rosji zniesienia embarga na mięso.
      Rozszerzenie strefy Schengen to sukces wspólny obecnego i
      poprzedniego rządu. Pytanie kluczowe brzmi: czy nowa ekipa ma pomysł
      na naszą pozycję w Unii Europejskiej? I kwestia szczegółowa: Jakie
      stanowisko ma rząd polski w sprawie gazociągu bałtyckiego?
      Analizując problem tarczy antyrakietowej, to nie wiadomo właściwie,
      jaką politykę prowadzimy w stosunku do Stanów Zjednoczonych. Zgadzam
      się z tym, że o tarczy powinniśmy rozmawiać również z Rosją, ale z
      pozycji członka Unii Europejskiej i sojusznika USA.

      Na dokładkę rząd zafundował nam huśtawkę ideologiczną. W sporach o
      in vitro, CBA, czy o religię na maturze wpadł w sidła własnej
      niekompetencji. Brak określonego stanowiska w tych sprawach
      doprowadził do chaosu informacyjnego i nawet premier Tusk nie
      potrafi odpowiedzieć na pytanie, jakie jest jego zdanie w tych
      kwestiach. To także jest problem braku określonego planu działania.

      I ostatnie pytanie: co dalej? Rząd jak najszybciej powinien
      zastanowić się nad tym, co chce zrobić w Polsce. Program rządu może
      się nam podobać albo nie, natomiast trudno oceniać coś, czego nie
      ma. Mam zatem nadzieję, że Platforma Obywatelska nie stanie się
      zakładnikiem swoich wyborczych obietnic, a znajdzie sposób naprawy
      państwa, nie unikając przy tym ryzykownych decyzji, które mogą
      przynieść nawet spadek notowań.

      Dorota Gawryluk
      Dziennikarka radiowo-telewizyjna, publicystka TV Biznes. Ma 36 lat.

    • Gość: gosc Zaiskrzyło na linii górniczy związkowcy - rząd IP: *.wa.westnet.com.au 16.01.08, 07:29
      Zaiskrzyło na linii górniczy związkowcy - rząd

      Trzech związkowców, którzy dowodzą akcją protestacyjną w
      kopalni "Budryk" w Ornontowicach, ma przechlapane u Waldemara
      Pawlaka. Wicepremier oskarżył ich o radykalizm i zarzucił im, że
      działają przeciwko całemu przemysłowi węglowemu. Wypowiedź
      rozsierdziła żony strajkujących od miesiąca górników. Dziś 40 z nich
      wybiera się do stolicy.


      Wiesław Wójtowicz (48 l.), Grzegorz Bednarski (50 l.) i Krzysztof
      Łabądź (37 l.). To właśnie na tych związkowców padł gniew Pawlaka.
      Wczoraj wicepremier i jednocześnie minister gospodarki na tercecie
      z "Budryka" nie pozostawił suchej nitki.

      Żywcem nie weźmiecie!
      - Niedopuszczalne jest, aby trzech bardzo radykalnych działaczy
      związkowych mogło doprowadzić do destabilizacji całego przemysłu
      węglowego - mówił w wywiadzie dla Radia Zet Waldemar Pawlak.

      Dramatyczna sytuacja w "Budryku" wczoraj zaostrzyła się jeszcze
      bardziej. Po tym, jak zerwane zostały rozmowy z zarządem
      Jastrzębskiej Spółki Węglowej, górnicy ponownie rozpoczęli podziemną
      okupację kopalni.

      Według komitetu strajkowego, w akcji prowadzonej 700 metrów pod
      ziemią bierze udział 150 osób. Kolejnych czterech zdecydowało się na
      poziomie 1000 metrów rozpocząć głodówkę.

      - Żywcem nas nie weźmiecie! Chcecie nas stąd wynieść, to chyba w
      plastikowych workach! - krzyczeli wczoraj górnicy, którzy po
      południu zgromadzili się przy bramie kopalni.

      Okłamują premiera?
      Trzej związkowcy nie kryją zaskoczenia wypowiedzią Waldemara
      Pawlaka, który obarczył ich winą za przedłużający się strajk. Dziś
      mija już 31. doba protestu.

      - Wicepremier Pawlak najwyraźniej jest dezinformowany w sprawie
      tego, co dzieje się na kopalni - mówi Wiesław Wójtowicz. - Chcemy,
      aby wicepremier znalazł dla nas czas i spotkał się z choć jednym
      przedstawicielem strajkującej załogi. Wtedy dopiero pozna nasze
      racje - dodaje.

      Za liderami związków zawodowych murem stoją górnicy. Tłumaczą, że
      strajkują, bo nie mają innego wyjścia. - Do emerytury został mi rok,
      mógłbym mieć wszystko w nosie. Nie mogę jednak patrzeć na to, co z
      nami robią - podkreśla Krzysztof Kapciak (52 l.), górnik dołowy. -
      Pracuję na ścianie, zarabiam 1900 złotych na miesiąc. Dlaczego mamy
      zarabiać mniej, niż górnicy z innych kopalń Jastrzębskiej Spółki
      Węglowej? - pyta górnik.

      Inspektor nie zjechał
      Tymczasem sytuacją w kopalni coraz bardziej jest zaniepokojony
      Wyższy Urząd Górniczy, który już tydzień temu, ze względu na rosnące
      zagrożenie pożarowe, nakazał wznowienie wydobycia w zakładzie.
      Przedstawiciele WUG twierdzą, że we wtorek nie został wpuszczony do
      kopalni inspektor, który miał skontrolować stan bezpieczeństwa w
      zakładzie.

      Związkowcy przekonują, że inspektor nie zjechał na dół, bo został
      uprzedzony, że komitet protestacyjny nie jest w stanie... zapewnić
      mu bezpieczeństwa.

      autor: Ornontowice, Przemysław Malisz
    • Gość: mario Platforma przegrywa służby specjalne? IP: *.wa.westnet.com.au 16.01.08, 07:34
      www.trybuna.com.pl/n_show.php?code=2008011602
    • Gość: gosc Inflacja atakuje IP: *.wa.westnet.com.au 16.01.08, 07:58

      www.trybuna.com.pl/n_show.php?code=2008011606
      Inflacja atakuje


      Nasze pieniądze



      Jak poinformował wczoraj Główny Urząd Statystyczny, inflacja w
      grudniu ub. roku wzrosła o 4 proc. wobec analogicznego okresu roku
      2006. Prawie dwukrotnie szybciej (7,9 proc.) rosły ceny żywności i
      napojów bezalkoholowych.

      Najbardziej jednak zdrożały paliwa, bo aż o 18,1 proc. Nie ma już
      wątpliwości, że cel inflacyjny ustalony przez Radę Polityki
      Pieniężnej został trwale przekroczony.
      Według RPP, inflacja w roku ubiegłym miała wynieść 2,5 proc. plus
      minus 1. Nie pomogły czterokrotne podwyżki stóp procentowych po 0,25
      pkt. proc. Oznacza to, że następne podwyżki są nieuniknione. Rada
      chce zniechęcić nas w ten sposób do brania kredytów. Pieniądze z
      tego źródła powodują bowiem, że więcej kupujemy i nakręcamy spiralę
      wzrostu cen. Dariusz Filar, członek RPP, nie wyklucza, że w tym roku
      stopy także wzrosną czterokrotnie. Pierwszy raz prawdopodobnie w
      styczniu. (...)

    • Gość: Marcin Palikot sms-em odwołał posiedzenie komisji IP: *.wa.westnet.com.au 16.01.08, 12:11
      wiadomosci.onet.pl/1674340,11,item.html
    • Gość: megi za co kaza placic w szpitalu IP: *.wa.westnet.com.au 17.01.08, 00:54
      www.dziennik.pl/polityka/article109754/Zobacz_za_co_kaza_ci_zaplacic_w_szpitalu.html
    • Gość: gosc PO osuwa sie na dno IP: *.wa.westnet.com.au 17.01.08, 06:01
      www.trybuna.com.pl/n_show.php?code=2008011711
      przed panią minister stanęło niewykonalne zadanie. Ewa Kopacz wie,
      że przedstawienie koszyka równoznaczne jest z otwarciem dyskusji o
      pieniądzach. Jeśli do tego dojdzie, to są dwa wyjścia: albo tysiące
      procedur wypadną z koszyka (a wtedy wściekli wyborcy spalą i
      powieszą Platformę), albo okaże się, że rząd musi jednak znaleźć 6 –
      10 dodatkowych miliardów złotych na wprowadzenie owego wynalazku w
      życie. Wyobrażacie sobie, co stanie się, jeśli rząd te pieniądze
      znajdzie?

      W kolejce po swoje ustawią się: nauczyciele, policjanci, kolejarze,
      górnicy, pracownicy administracji państwowej... Ich roszczenia nie
      będą miały charakteru politycznego. Ludziom będzie chodziło jedynie
      o kasę. Ostatecznie jesteśmy w Unii, ceny mamy unijne, a płace jak w
      Bangladeszu.

      Oto prawdziwy dylemat rządu Donalda Tuska. Zwiększenie wydatków na
      ochronę zdrowia (ergo płac lekarzy, pielęgniarek i reszty personelu
      medycznego) może stać się iskrą, która wywoła kolejne protesty.
      Utrzymanie wydatków na ochronę zdrowia na dotychczasowym poziomie
      też wywoła protesty, ale może mniejsze.

      Wniosek płynący z poważnej dyskusji nad koszykiem może być tylko
      jeden – należy zwiększyć wydatki na ochronę zdrowia. A Platforma
      Obywatelska już powiedziała, że tego nie chce. W ub. tygodniu
      premier Tusk i minister Kopacz solennie zapewniali, że do końca
      tygodnia przedstawią koszyk w formie poselskiego projektu ustawy
      (będzie to już czwarte podejście). Może kiedyś to zrobią... A potem
      łagodnie osuną się na polityczne dno. Bo koszyk świadczeń
      gwarantowanych to bardzo gorący kartofel.
    • Gość: gosc Chcą zlikwidować Kartę Nauczyciela! IP: *.wa.westnet.com.au 17.01.08, 06:59
      www.trybuna.com.pl/n_show.php?code=2008011704
    • Gość: don Szpitale z bólem brzucha IP: *.wa.westnet.com.au 17.01.08, 07:14
      Na Banacha wkrótce zabraknie chirurgów, na Niekłańskiej zastrajkują
      pielęgniarki. Od niedzieli izba przyjęć szpitala na Banacha może być
      bez ostrego dyżuru. Oznacza to, że pacjenci z całej Warszawy, którzy
      wymagają natychmiastowej operacji, będą musieli szukać pomocy gdzie
      indziej.
      W klinice chirurgii ogólnej i chorób klatki piersiowej na Banacha
      lekarze policzyli, że 20 stycznia kończą im się miesięczne limity
      dyżurów. W niedzielę, kiedy przypada im ostry dyżur, na izbie
      przyjęć nie będzie miał kto przyjść do pracy! Pacjenci będą więc
      musieli szukać pomocy w innych szpitalach.
    • Gość: gosc Żony górników pocałowały klamkę IP: *.wa.westnet.com.au 17.01.08, 07:41
      Wicepremier Pawlak nie wysłuchał ich postulatów, bo go nie było – To
      już nie jest PRL, żeby sprawy górnictwa załatwiać w stolicy –
      powiedział wicepremier Waldemar Pawlak. Do Warszawy przyjechała
      grupa kilkudziesięciu żon górników. I nie zamierza wyjeżdżać.
      Kobiety wręczyły przedstawicielce Ministerstwa Gospodarki petycję, w
      której opisana jest sytuacja w kopalni „Budryk”. Zgodziły się
      również na rozmowy w Centrum Dialogu Społecznego, gdzie spotkają się
      z pracownikami resortu.

      Wicepremier grozi
      – Nie możemy dopuścić do sytuacji, że ten, kto głośniej krzyczy,
      dostaje więcej – skomentował Pawlak żądania strajkujących górników.
      Dodał, że na 130 tys. osób pracujących w tej chwili w polskim
      górnictwie protestują tylko pracownicy „Budryka”, choć też mieli
      zagwarantowane podwyżki.
      Pod Ministerstwem Gospodarki zjawiło się wczoraj 50 żon górników z
      kopalni „Budryk”, które oczekiwały, że będą mogły porozmawiać z
      wicepremierem. Nie zastały go jednak, bo miał zaplanowaną wizytę w
      Lublinie, gdzie uczestniczył w opłatku PSL, a także miał spotkać się
      ze studentami KUL.

      Żony górników spotkały się z Aleksandrą Magaczewską – dyrektor
      departamentu górnictwa Ministerstwa Gospodarki oraz z dwojgiem
      senatorów ze Śląska – Marią Pańczyk i Antonim Motyczką (oboje z PO).
      Przed rozpoczęciem negocjacji doszło do zamieszania, gdyż chcieli w
      nich uczestniczyć przedstawiciele Sierpnia 80. Na ich wejście nie
      zgodziły się jednak żony górników.

      Ludzie głodują
      Od miesiąca w „Budryku” w Ornontowicach trwa protest na tle
      płacowym. Do 10 wzrosła już liczba górników prowadzących protest
      głodowy ponad 1000 metrów pod ziemią. Rano do głodówki przyłączyły
      się cztery osoby. Pozostałych sześciu górników głoduje od wtorku. Na
      innym poziomie kopalni, 700 metrów pod ziemią, protest okupacyjny
      prowadzi 150 górników. Kilkuset okupuje zakład na powierzchni.

      Będzie bitwa
      Protestujący mówią, że mają informacje o planowanym „rozwiązaniu
      siłowym” w kopalni. – Życzę powodzenia tym, którzy przyjdą na tak
      zdeterminowanych górników – ostrzega Krzysztof Łabądź z Sierpnia 80.
      W kopalni może dojść do rozruchów.

      Według przedstawicieli tego związku, z całej Polski i z zagranicy
      napływają sygnały poparcia dla strajkujących w „Budryku”, wyraził je
      m.in. znany brytyjski reżyser Ken Loach.
    • Gość: gosc Kolejna dymisja w rządzie Tuska IP: *.wa.westnet.com.au 18.01.08, 01:44
      www.tvn24.pl/-1,1535735,wiadomosc.html
      Wiceminister środowiska Andrzej Markowiak podał się do dymisji -
      dowiedziała się telewizja TVN CNBC Biznes. Przed kilkoma dniami
      media informowały, że Markowiak może odejść ze stanowiska z powodu
      problemów lustracyjnych.
    • Gość: gosc Dialog tylko w opozycji IP: *.wa.westnet.com.au 18.01.08, 05:05
      www.trybuna.com.pl/n_show.php?code=2008011805
      Żony górników wracają na Śląsk



      Podczas protestu pielęgniarek przeciwko rządowi Jarosława
      Kaczyńskiego politycy PO częstowali strajkujące kanapkami. Dziś, gdy
      ekipa Donalda Tuska znalazła się u władzy, apelujące o kilkanaście
      minut rozmowy żony górników z Budryka poczęstowano pogardą,
      lekceważeniem i kazano wracać na Śląsk.

      Aż trudno uwierzyć, że popierająca jeszcze niedawno postulaty
      wszelkich grup społecznych Platforma dziś nie chce ustąpić im ani na
      krok, podobnie jak wcześniej ekipa Jarosława Kaczyńskiego. Widać to
      na przykładzie protestu w kopalni Budryk. Premier Donald Tusk
      poinformował wczoraj, że strajkujący pod ziemią górnicy nie powinni
      liczyć na żadne ustępstwa. Nie zamierzał też wysłuchać żon
      protestujących górników, które w środę przyjechały ze Śląska do
      Warszawy, by porozmawiać z wicepremierem i ministrem gospodarki
      Waldemarem Pawlakiem o sytuacji w górnictwie.

      Ten zaś nie przebiera w słowach krytykując zarówno górników, jak i
      ich żony. W czwartek obwieścił, że mimo iż jest w Warszawie, to nie
      spotka się z kobietami. – Nie ma potrzeby dodatkowych spotkań,
      ponieważ te sprawy nie są prowadzone przez panie, a przez
      związkowców z „Sierpnia ’80”. Nie wolno ulegać eskalacyjnym
      postawom – przekonywał Pawlak. Dzień wcześniej Pawlak też nie chciał
      z kobietami rozmawiać. Zarzucił im, że są narzędziem w rękach
      związkowców. Nie czekał długo na ripostę górników. – Pawlak
      zachowuje się tak, jakby bał się z nimi spotkać –
      powiedział „TRYBUNIE” Krzysztof Łabądź, szef WZZ „Sierpień ’80” w
      kopalni Budryk. (...)



      * * *



      Dwie twarze wicepremiera



      Co pisał Waldemar Pawlak w swoim blogu (pamiętniku) internetowym
      podczas ubiegłorocznego protestu pielęgniarek przed Kancelarią
      Premiera:
      * ,,Dlaczego premier, który ma czterech wicepremierów, obawia się
      rozmów z pielęgniarkami? Czyżby cztery pielęgniarki przez cztery dni
      pokonały IV RP?’’. (24.06.2007)
      * ,,Nie jest ujmą dla premiera, żeby porozmawiać z pielęgniarkami w
      takiej sytuacji. Ta rozmowa to jest też pewien rodzaj szacunku dla
      ludzi tego zawodu, dla tych pań, które ciężko pracują za nieduże
      pieniądze’’. (25.06.2007).



    • Gość: henio Policja pyta o nauczycieli IP: *.wa.westnet.com.au 18.01.08, 08:01
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4847728.html
      Policjant przyszedł do gimnazjum i pytał dyrektora, kto jedzie na
      manifestację. Z lekcji wywołano nauczycielkę, która rok temu
      protestowała. Policjant przy dyrektorze spisał jej dane - mówi
      Grzegorz Gruchlik, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego w woj.
      kujawsko-pomorskim. - To związek, nie dyrektorzy szkół, organizują
      manifestację. Policja powinna mnie pytać - dodaje.

      ZNP twierdzi, że podobnie było w innych regionach. Celina Stasiak,
      prezes lubelskiego ZNP, zażądała wyjaśnień od komendy wojewódzkiej. -
      W grudniu Komenda Stołeczna wysłała do nas pismo, w którym prosi o
      rozpoznanie, jak wielu nauczycieli jedzie na manifestację do
      Warszawy. Ustawa o policji zobowiązuje nas do zapewnienia
      bezpieczeństwa na imprezach masowych - mówi Anna Smarzak z zespołu
      prasowego komendy wojewódzkiej w Lublinie. - Informację
      przekazaliśmy dzielnicowym. Nie określaliśmy, w jaki sposób
      realizują to polecenie - dodaje.

      Mariusz Mrozek z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji: - Nie
      występowaliśmy o podawanie danych osobowych manifestantów. Chcemy
      wiedzieć, ile autokarów przyjedzie w piątek do Warszawy.
    • Gość: moni Działaczka młodzieżówki PO została wiceministrem IP: *.wa.westnet.com.au 18.01.08, 08:28
      wiadomosci.onet.pl/1675707,11,item.html
      Jak tak dalej pójdzie, to sprzątaczka
      Tuska obejmie stanowisko w rządzie Tuskmenistanu. Ciekawe jak
      potoczą się losy PiSowskiego zdrajcy Sikorskiego.
    • Gość: gosc Protesty w całym kraju IP: *.wa.westnet.com.au 19.01.08, 03:41
      wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=9911&wid=9575809&rfbawp=1200710347.015&ticaid=15344

      W Warszawie 12 tysięcy nauczycieli domagało się podniesienia pensji -
      nawet o połowę. Podobne protesty przetaczają się przez cały kraj.
      Podwyżek domagają się sędziowie, rejenci, lekarze, pielęgniarki,
      kolejarze i górnicy - akcentuje "Rzeczpospolita".


      To prawda, że wielu pracowników sektora publicznego zarabia zbyt
      mało albo ich podwyżki są znacznie niższe od wzrostu płac w
      prywatnych firmach. Dlatego mają prawo do walki o wyższe
      wynagrodzenia. Problemem jest to, że wszystkie żądania kierowane są
      do rządu - nawet jeżeli pensje płacą samorządy, teoretycznie
      samodzielne szpitale czy kopalnie będące odrębnymi spółkami. Dziś
      prawie każdy spór płacowy w naszym państwie kończy się zablokowaniem
      najważniejszych ulic w stolicy.




      REKLAMA Czytaj dalej





      Zdaniem publicysty Pawła Jabłońskiego, to wszystko dlatego, że w
      Polsce mamy za dużo państwa, a w dodatku to państwo jest za słabe.
      Górnicy nie chcą negocjować z dyrekcją kopalń, bo tak naprawdę
      decyzje podejmuje wicepremier. Nauczyciele nie rozmawiają z
      samorządami, ale demonstrują przed ministerstwem. Wszystko to efekt
      rozbudowanego sektora publicznego. Gdyby większość szpitali i szkół
      była prywatna, to ich pracownicy kłóciliby się o pensje z
      właścicielami, a nie z premierem.

      Nie oznacza to oczywiście, że budżet powinien przestać finansować
      oświatę czy służbę zdrowia i że za wszystko obywatele mieliby płacić
      z własnej kieszeni. Nie. Chodzi tylko o to, by jak najwięcej szkół i
      szpitali należało do prywatnych właścicieli. To oni powinni
      negocjować z państwem zasady finansowania, a z pracownikami wysokość
      pensji. Jednak taka zmiana wymagałaby zupełnie innego spojrzenia na
      państwo. Jego zadaniem powinno być tylko wyznaczanie i egzekwowanie
      ogólnych zasad współżycia i działania obywateli, firm i instytucji.

      Im mniej zadań będzie miało państwo, tym będzie tańsze i bardziej
      sprawne. Dlatego dobrze, że powstają - opisywane w "Rz" - projekty
      ustaw upraszczających życie Polaków i funkcjonowanie
      przedsiębiorstw. Likwidacja przepisów z czasów PRL, choćby takich
      jak obowiązek meldunku na czasowy pobyt, oznacza nie tylko powrót do
      normalności demokratycznego państwa. To także prosta droga do
      niższych podatków - uważa publicysta "Rzeczpospolitej". (PAP)
    • Gość: don "Dziennik" dotarł do stenogramów IP: *.wa.westnet.com.au 19.01.08, 03:51
      wiadomosci.onet.pl/1676317,11,item.html
      • Gość: kol Re: "Dziennik" dotarł do stenogramów IP: *.wa.westnet.com.au 19.01.08, 04:12
        www.tvn24.pl/-1,1535883,wiadomosc.html
        • Gość: gosc caly stenogram IP: *.wa.westnet.com.au 19.01.08, 04:24
          www.dziennik.pl/polityka/article110758/Przeczytaj_jak_prezydent_klocil_sie_z_premierem.html
    • Gość: gosc Spięcie pomiędzy Tuskiem a oficerami BOR IP: *.wa.westnet.com.au 19.01.08, 03:53
      wiadomosci.onet.pl/1676311,11,item.html
    • Gość: Mario Tusk zaskoczony IP: *.wa.westnet.com.au 19.01.08, 03:58
      Gabinet Donalda Tuska zdaje się być wielce zaskoczony, że różne
      grupy Polaków upominają się o swoje. Przecież otrzymaliśmy wszyscy
      obietnice głębokich zmian, odnowy życia społecznego, podwyżek dla
      budżetówki i wielu jeszcze innych łakoci. Po cóż więc upominamy się,
      głupi, o więcej? Czego jeszcze chcemy od rządu wszelkiej dobroci, od
      twórców najjaśniejszej, a nie jakiejś tam numerowanej
      Rzeczypospolitej? Chcemy jednego – by nie traktować nas jak
      frajerów. Skoro coś w kampanii wyborczej obiecano, to trzeba bez
      łaski wypłacić. A na przyszłość nie rzucać słów na wiatr, bo nawet
      najbardziej naiwni w takie bajki nie uwierzą. O czym całkiem
      niedawno przekonał się poprzednik pana Tuska. Kto o tym zapomni,
      skończy jak były, na szczęście, premier...
    • Gość: gosc Do Irlandii nie jedziemy, IP: *.wa.westnet.com.au 19.01.08, 03:59
      Do Irlandii nie jedziemy, polskie dzieci uczyć chcemy”, „Edukacja na
      OIOM-ie” – skandowali pod siedzibą premiera Donalda Tuska
      nauczyciele. W piątek przyjechało ich do Warszawy 12 tys.
      Organizator demonstracji, Związek Nauczycielstwa Polskiego, domaga
      się 50-proc. podwyżek zarobków „belfrów”. Sprzeciwia się też
      pomysłom minister edukacji Katarzyny Hall – urynkowienia edukacji,
      zniesienia Karty Nauczyciela i wprowadzenia tzw. bonu oświatowego.

      Najbardziej bolesną sprawą są jednak płace. Nauczyciele czują się
      oszukani przez Platformę Obywatelską, która obiecywała w kampanii
      wyborczej zdecydowane podwyżki płac w budżetówce. Później premier
      Tusk obiecywał w Sejmie, że płace w oświacie wzrosną o 15 proc. Po
      przedstawieniu przez MEN rozporządzenia płacowego, okazało się, że
      wzrosną średnio o ok. 10 proc. Resort proponuje 200 zł dla stażystów
      i 185 zł dla nauczycieli dyplomowanych. 600 zł dla nauczycieli
      stażystów i 1100 zł dla dyplomowanych – odpowiada na to ZNP. Rząd
      twierdzi, że na tyle go nie stać. – Przed wyborami pełne usta, po
      wyborach kasa pusta – krzyczeli manifestanci.

      Delegacja ZNP złożyła petycje z postulatami na ręce premiera,
      minister Hall, marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego i do
      wszystkich klubów parlamentarnych. Do manifestujących wyszli jedynie
      politycy Lewicy i Demokratów.
    • Gość: gosc nagrania mp3 z kłótni Tuska z Kaczynskim IP: *.wa.westnet.com.au 19.01.08, 21:20
      wiadomosci.onet.pl/1676545,11,item.html
      • Gość: gosc Re: nagrania mp3 z kłótni Tuska z Kaczynskim IP: *.wa.westnet.com.au 19.01.08, 21:23
        Kancelaria Premiera umieściła na swojej stronie internetowej pliki
        mp3 z nagraniem z Rady Gabinetowej z 14 stycznia, poświęconej
        ochronie zdrowia. Zamknięte posiedzenie trwało ok. 45 min.
        10 plików mp3 można znaleźć, wchodząc na główną stronę Kancelarii
        Prezesa Rady ministrów. W sumie to ok. 48 min. nagrań.
      • Gość: Toni Tusk nagrywal po cichu narade, ale syf IP: *.wa.westnet.com.au 19.01.08, 21:26
        kompletny syf

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka