absztyfikant
06.01.08, 16:16
www.gazetawyborcza.pl/1,76498,4810645.html
Wszystko jasne, nieprawdaz?
--
Pogłoski, że Żydzi porywają na macę chrześcijańskie dzieci,
pojawiały się w tym okresie w wielu różnych miejscowościach. Nie
była to wówczas sprawa wstydliwa i nawet poważni obywatele, o dużym
autorytecie społecznym, w rozmowach z obcymi otwarcie wypowiadali
się w duchu niepozostawiającym wątpliwości, co myślą na temat
żydowskich obyczajów. Brytyjski ambasador w Polsce Cavendish-
Bentinck ze zdumieniem relacjonował rozmowę z katowickim biskupem
pomocniczym Juliuszem Bieńkiem, który go przekonywał, że chłopiec
porwany przez Żydów w Kielcach był maltretowany i że utoczono mu z
ramienia krew. "Jeśli biskup jest gotów wierzyć w coś takiego, to
nic dziwnego, że prości ludzie w Polsce myślą tak samo - raportował
Cavendish-Bentinck do Foreign Office w Londynie. - Wysyłam kopię
tego listu do Watykanu". Nie kto inny jak Stefan Wyszyński, świeżo
po ingresie na biskupstwo lubelskie, w podobnym duchu rozmawiał z
delegacją Centralnego Komitetu Żydowskiego zabiegającą u niego o
publiczne napiętnowanie antysemityzmu i rozpowszechniania pogłosek o
mordzie rytualnym. Biskup Wyszyński tłumaczył, że księgi żydowskie
zgromadzone przy okazji procesu Bejlisa (Żyda uniewinnionego z
zarzutu o mord rytualny przed sądem w carskiej Rosji w 1913 roku)
nie pozwalają jednoznacznie rozstrzygnąć kwestii, czy Żydzi używają
krwi chrześcijańskiej do produkcji macy, czy też nie używają. I
oczywiście, odmówił prośbie swoich rozmówców.