Dodaj do ulubionych

c.d. Starannie zaplanowana tragedia cz. II

IP: *.icpnet.pl 26.05.01, 13:51
i dlatego sformowano Einsatzkomanda? Taka sama prawda, jak to, że w 1939 polscy
bandyci napadli na radiostację w Gliwicach i wywołali wojnę? Czy ktoś pamięta
jeszcze hitlerowską kampanie prasową, tą o „płonącej granicy” z sierpnia 1939
(gdy „polscy chłopi” palili zabudowania niemieckich kolonistów) ?
Oczywiste, że postarano się, żeby „wyzwolona” ludność dokonała „samorzutnie”
samosądów na Żydach, wykorzystując to, że aparat ucisku, a zwłaszcza NKWD, w
dużej mierze obsadzony był przez Żydów. Nie ważne, że tych z ZSRR a nie
miejscowych.
To właśnie był początek Holocaustu. Jeśli te zdarzenia i daty zaznaczyć na
mapie, widoczny staje się jakby wachlarz, wychodzący z Prus Wschodnich, który
następnie zakręca na południe do Ukrainy, omijając ówczesny rezerwat dla
Polaków GG. Na terenie GG aż do końca 1941 nie rozpoczęto mordowania Żydów. Na
tym etapie to było jeszcze ostrożne otwarcie, eksperyment, w razie
niepowodzenia lub zmiany planów zawsze jeszcze można było przerwać mordowanie
Żydów, przypisać je brakowi dozoru i organizacji po świeżym przejściu frontu.
III Rzesza formalnie nie była jeszcze zaangażowana, być może oczekiwano na
reakcje świata i efekt tuby propagandowej. Dopiero 31 lipca zapadła oficjalna
decyzja o „ostatecznym rozwiązaniu kwestii żydowskiej”, choć faza doświadczalna
trwała już od przeszło miesiąca. Wtedy efekt wielkiego kłamstwa, mający
pokazać „powszechną wolę ludu”, został już osiągnięty i dalszą akcje przejęły
regularne bataliony policyjne i Einzatzkomanda SS.
W jaki sposób mogło jednak dojść do tak okropnych zbrodni? Jedyną konsekwentną
odpowiedź głosiła współczesna propaganda niemiecka, przedstawiając sprawę w ten
sposób, że w ciągu niecałych dwóch lat okupacji sowieckiej, w wyniku
kolaboracji Żydów z tym wyjątkowo nieludzkim terrorem, a właściwie jeszcze
więcej, rządów żydowskich, bo rzekomo cały system ZSRR przedstawiano jako
żydowski twór, system niewolniczy mającym zapewnić panowanie Żydów nad innymi
narodami i w przyszłości, całym światem – cała zniewolona ludność znienawidziła
Żydów. Jednym słowem, kompletna paranoja. Dlatego rzekomo, wszystkie
narodowości na wschodzie, wraz z Polakami - witały z wdzięcznością swoich
oswobodzicieli, a na Żydach dokonywały samosądów. Oczywiste kłamstwo, ale
bezustannie powtarzane, jednak przeniknęło do podświadomości. Propaganda
goebelsowska zwracała się przede wszystkim do własnego narodu, ale również i do
możliwie dużej części świata, mając na celu przygotowanie i usprawiedliwienie
rozpoczynającej się zbrodni powszechnego wymordowania całego narodu. Morderca z
reguły stara się zohydzić swoją ofiarę, szlakować ją, aby wzbudzić wrażenie, że
działa słusznie albo przynajmniej w stanie wyższej konieczności. Tak naprawdę
to ofiara jest sobie sama winna i zasługuje na swój los. Tak było zawsze, ale
ostatnio modna stała się tak zwana nauka viktymologii, usiłująca wyjaśnić,
dlaczego właśnie te, a nie inne ofiary stały się ofiarami. Krótko mówiąc,
poszukująca zła nie w umyśle zbrodniarza, ale jego ofiar.
Dyktatorzy, tyrani - zwykle usiłowali usprawiedliwić najnikczemniejsze
poczynania, powszechnym koncensusem, zgodą i aprobatą. Także hitlerowcom,
ogromnie zależało na wywołaniu wrażenia, że spełniają tylko najgorętsze
pragninia miejscowej ludności, w każdym razie wmawiali to samym Niemcom.
Obecnie mogą zanotować nieoczekiwany sukces. Zdumiewa i przeraża fakt, że
fałsz szerzony przez hitlerowców zdołał po latach tak zatruć umysły, że
faktycznie stał się postawą rozumowania obu stron sporu. Przecież nie
kwestionuje go, lecz faktycznie opiera na tym swoje wnioski również Pan Gross i
Pani Arnold. To jakiś koszmar, obłęd, że tak wielu ludzi ex post mogło ulec
jednak tej propagandzie, którą bezustannie narzucał okupant. Zapewne
nieświadomie, ale wraca oni przecież do tezy, wmawianej przez gebelsowską tubę,
że to dzieło miejscowej ludności. Inny morał końcowy, ale te same założenia. A
przecież implikacje, wynikające z takiego rozumowania, są wyjątkowo paskudne i
ani Żydzi, ani ludność miejscowa na to nie zasłużyli.
Nie ma bezpośrednich dowodów na piśmie, czy udział okupanta w tych zbrodniach
ograniczał się do kierowania i reżyserii, czy chodzi o bezpośrednie
wykonawstwo. Nie mogę więc twierdzić, czy nigdzie nie dokonano samosądów na
Żydach, ale w wypadku Jedwabnego przedstawiam dowody pośrednie, oparte na
logicznym rozumowaniu i analogii. Oto one:
Po pierwsze, tamtejsze społeczeństwo polskie nie winiło Żydów za zbrodnie i
okrucieństwa, popełnione przez władze sowieckie. To jest fałsz, rzucony ex post
przez hitlerowską propagandę. Stosunki, panujące na tamtym terenie,
przedstawiłem w mojej książce, Tom I, Rozdział 6, Kapsuła „Żydzi na terenie
okupacji ZSRR” i strony poprzednie. Znam je z wiarygodnych źródeł, między
innymi od własnego ojca, który ocalał dzięki ostrzeżeniu otrzymanym od
miejscowych Żydów. Uciekł w porę przez zielona granice do GG z pobliskiego
Podlasia. Tą relacje i stosunki panujące na tamtym terenie przedstawiłem
obszernie w książce (napisanej przed kilkunastu, a wydanej przed kilkoma laty,
kiedy jeszcze nie mówiono o Jedwabnym) i nie ma potrzeby nic powtarzać. Polscy
Żydzi, przeważnie zachowywali się przyzwoicie, a często sami padli ofiarą
radzieckiego okupanta, nie było żadnej taryfy ulgowej. Oczywiście, zdarzali się
zdrajcy, ale wśród Polaków też. Wprawdzie w aparacie terroru, NKWD,
rzeczywiście dużą część stanowili Żydzi, ale pochodzący z ZSRR. Zdrajcy
miejscowi, bez względu na narodowość, raczej nie dochodzili do ważnych funkcji.
A więc rzekomy motyw zbrodni, okazuje się późniejszym hitlerowskim
fałszerstwem.
Te znane dawniej fakty, są już obce teraźniejszym pokoleniom. Jednym słowem,
błędy wynikają z ignorancji. Ale co ważniejsze, zupełnie nie zdają sobie także
one sprawy, jak wyglądał mechanizm prowokacji. Ja miałem okazję przestudiować
to z bliska w lipcu i sierpniu 1939 i następnie wstecz zapoznać się z maszyną
propagandową. Np. w wydawnictwie Auswaertiges Amt 1939, Reichsdrukerei Berlin
1939 Dokumente zur Vorgeschichte des Krieges Nr 2, druga część tzw białej
księgi, wymienione są dziesiątki podpaleń zabudowań kolonistów niemieckich
przez, rzekome „bandy polskich chłopów”. Nie pada przy tym tak wiele trupów,
raczej wymienia się pojedyńczo zabitych i rannych, gdyż w końcu te prowokacje
dokonywane były przez Niemców na samych Niemcach. Ale owszem, opisane są się
też takie wypadki, że np. „zdziczały Polak” wyrywa matce dziecko z rąk i zabija
je.
Na tej podstawie, niemieckie służby dyplomatyczne co kilka dni przekazują
długie zestawienia i protesty, przeznaczone głównie dla prasy, światowej i
zwłaszcza swojej. Kiedy zaś polskie władze usiłowały wyjaśniać, że przecież są
to prowokacje (tzw. wówczas piątej kolumny), Hitler nawiązał do tego w mowie 1
września, cytuję - „nie wiem, na czym polegają prowokacje kobiet i dzieci,
które porywa się i maltretuje, ani prowokacje tych, których torturuje się w
sadystyczny, zwierzęcy sposób i ostatecznie morduje... Ostatniej nocy zdarzyło
się 21 takich wypadków, bieżącej, dotąd zameldowano o 14, w tym 3 ciężkie.
Jestem zdecydowany...zatroszczyć się... reagując siła... po to, aby w
przyszłości zapewnić ...pokojowe współżycie Niemców i Polaków (sic!)...”. (Te
trzy ciężkie wypadki to rzekomo atak oddziału polskich powstańców na
radiostację w Gliwicach, przejściowo zajęta i odbita przez oddział dyspozycyjny
SS, oraz dwa napady polskich żołnierzy w rejonie Liegnitz, przy czy zabici
zostali funkcjonariusze niemieccy, po jednym celniku w Phalzdorf, Kreis
Gruenberg i Roersdorf, Kreis Fraustadt.). I dalej: „Od tej chwili, trwa dalsza
walka, wojska niemieckie odpowiadają ogniem... itd.”
Gdyby nie
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka