camille_pissarro
06.06.08, 09:48
Oczywiście, to prowokacyjne i źle postawione pytanie.Ale można się
pokusić o analizę zachowania byłego prezydenta bo wiemy dziś już
znacznie więcej aniżeli na początku drogi naszej transformacji.
Otóż żaden rozsądny człowiek nie ma i nie powinien mieć pretensji do
L.Wałęsy, że miał niechubny przypadek z lat 70'tych, że miała w jego
przypadku miejsce współpraca ze słuzbami komunistycznego PRL'u.Ba,
nie dziwić powinna sytuacja lidera Solidarnośći w czasie jego
odosobnienia w Arłamowie podczas stanu wojennego.Ówczesne władze
dmuchały, chuchały na zimno by L.Wałęsie nie spadł włos z głowy, bo
był już wówczas Polakiem znanym na całym świecie, ale oczywiście
podejmowały usilne próby i działania by zdezawuować poczynania
lidera tego potężnego ruchu społecznego - viede chociazby publikacja
rozmów Wałęsy ze swym bratem ( zmontowanych i wyrwanych z
kontekstu ).
I to nie w tym leży problem podważania charyzmy i zasług lidera
Solidarności jako symbolu zwycięskiego marszu obalającego komunizm.
==>
Problem leży w zachowaniu L.Wałęsy po uzyskaniu niepodległości na
początku ostatniej dekady ub. wieku.
1) po pierwsze otóż pomimo istotnych różnic L.Wałęsa zawsze był w
grupie tych, którzy oponowali przeciw procesowi lustracji i
dekomunizacji.Ta decyzja zapadła w czasie spotkań w Magdalence.
2) Okres prezydentury - osoba szarej eminencji M.Wachowskiego, czy
chociażby hasło "wsparcia lewej nogi".Kulminacja tego procesu to
udział prezydenta L.Wałęsy 4 czerwca 1992 rok w swego rodzaju "coup
d’état" demokratycznie wybranego rządu, niezależnie od zarzucanych
mu ( temu rządowi ) przedsięwzięć i zamierzeń.
3) Wyrzucenie ze służb byłego człowiek SB J.Hodysza, który był
sympatykiem Solidarności i wspierał ją między innymi tym, że
przekazywał jej ( strukturom Solidarności ) poufne informacje o
zamierzonych akcjach i przedsięwzięciach ówczesnej SB wymierzone w
Soilidarność, a który nie zgodził się na wyniesienie z gdańskich
archiwów SB teczek związanych z agentem "Bolkiem".
4) I już ostatni okres gdy L.Wałęsa publicznie "skomlał" u człowieka
honoru" Wojciecha Jaruzelskiego by ten zaświadczył publicznie, że
Lech Wałęsa nigdy nie był agentem SB - to był spektakl naprawdę
żenujący, który mógł nadszarpnąć charyzmę znanego na całym
świecie "polskiego elektryka"
To wyżej, to są konkretne i precyzyjne przykłady, które świadczą ,
że L.Wałęsa zapewne miał niechlubny przypadek ze służbami
poprzedniego systemu , ba sam A.Michnik przywołał L.Wałęsę do
szeregu, gdy ten zajął nie takie stanowisko jakie według redaktora
powinien w sprawie słynnej sprawy z przyznaniem symbolicznego
obywatelstwa miasta Gdańska znanemu pisarzowi Grassowi ( dla
przypomnienia chodzi o udział młodego Grassa w szerergach Waffen-
SS ), mówiąc, że i L.Wałęsa ma niechlubny epizod w swym życiu- sic!!
Zatem sprawa współpracy L.Wałęsa z komunistycznymi służbami może byc
przywoływana przez "autorytety" takie jak A.Michnik, natomiast
gawiedź ma siedzieć cicho ;-))- skąd my to znanmy ??
==>
Reasumując, mnie interesuje fakt z życiorysu L.Wałęsy tego
niechlubnego epizodu jako część naszej trudnej i zawikłanej historii
okresu PRL'u.Nikt L.Wałesie ( ten przy zdrowych zmysłach ) nie chce
odbierać symbolu dekonstrukcji poprzedniego systemu, nikt nie chce
mu zabierać czy podważać jego zasług uhonorowanych nagrodą
pokojowego Nobla, nikt nie chce go szykanować i zaszczuwać (
K.Wyszkowski, A.Walentynowicz, A.Gwiazda maja zapewne rację ale
jesli chodzi o charyzmę, honor czy wreszcie rozsądek nie zasługują
na moje uznanie )- chodzi jedynie o to, że gdyby L.Wałęsa przyznał
się do swego niechlubnego epizodu na początku lat 90'tych i
skutecznie uvczestniczył, ba był spiritus movens procesów
dekomunizacj i lustracji zapisałby się znacznie lepiej w historii
ostatnich 20 lat wolnej RP....