1normalnyczlowiek11
09.06.08, 14:47
Przecież to wszystko działo się już przed Nocną Zmiana i dokładnie wpisuje się w działania Wałęsy i jego obozu ... chroniącego esbeków i kapusiów.
"Okiem barbarzyńcy - Widacki autorytet
Mecenas Widacki ma jednak pecha. Bez przerwy pakuje się w podejrzane okoliczności i wpada w kłopoty. Przed orlenowską komisją śledczą reprezentował Jana Kulczyka. To wówczas wypłynęła sprawa podejrzanej fundacji Bezpieczna Służba, założonej przy MSW w czasie, gdy był wiceministrem. Fundacja miała uzyskiwać środki m.in. z gier hazardowych, w tym z działania (nomen omen) "jednorękich bandytów". W fundacji działały żona i córka znanego gangstera Jeremiasza Barańskiego. Pech chciał, że Barański (Baranina) powiesił się, kiedy tylko znalazł się w austriackim więzieniu przed ekstradycją do Polski.
Jan Widacki twierdził, że ani o Bezpiecznej Służbie, ani o Baraninie nic nie słyszał. Pech chciał, że fundacja została zarejestrowana w podlegającym mu resorcie, a on sam uczestniczył w pisaniu jej statutu. A za Baraniną wystosowany został już wówczas list gończy. Widacki przyznał natomiast, że miał wtedy kontakty z niejakim Żaglem, podejrzanym biznesmenem, który wraz ze swoim wspólnikiem Kuną prowadził w Wiedniu przedsięwzięcia łączące komunistycznych agentów tajnych służb ze światem przestępczym. Kuna i Żagiel organizowali w Wiedniu spotkanie Kulczyka z Ałganowem, rezydentem wywiadu sowieckiego (i rosyjskiego) w Polsce."
www.wprost.pl/ar/?O=89053&C=57
"Widacki i fundacja Bezpieczna Służba
Sprawa tej fundacji była konikiem posła Wassermanna i powodem jednej z największych wpadek komisji. Polityk PiS oskarżył mec. Jana Widackiego, pełnomocnika Kulczyka, że w 1991 r. patronował założeniu fundacji Bezpieczna Służba.
Fundacja, która miała oficjalnie zajmować się pomocą dla rodzin poległych policjantów, była pomysłem Jeremiasza Barańskiego, który później zasłynął jako groźny gangster "Baranina". Widacki był wówczas wiceministrem spraw wewnętrznych i to do niego zgłosił się jeden z założycieli fundacji Zdzisław Herszman. Widacki przyjął go i skierował do urzędnika, który miał pomóc napisać statut fundacji. Fundacja nigdy nie zaczęła działalności."
wyborcza.pl/1,75515,2963040.html