Dodaj do ulubionych

Cóż z tego, że na Wolszczana jest jakiś papier,

18.09.08, 09:33
skoro jest on dobrym człowiekiem?
Cóż z tego, że na Kaczorów nie ma papierów, skoro to kanalie?!

Człowiek dobry, nawet jeśli zbłądził, zostaje dobrym człowiekiem. Kanalia, nawet, jak chce zrobić cos dobrego, robi to, jak... kanalia!!

Ot co!
Obserwuj wątek
    • ajron1960 Re: Cóż z tego, że na Wolszczana jest jakiś papie 18.09.08, 09:53
      Cała kariera naukowa na dopingu, a doping wszędzie zakazany tylko
      w Polsce PO współpraca z SB akceptowana.
      Marion Jones nawet kiedy przyznała się do dopingu została
      skazana, a medale odebrane, według twojego rozumowania Jones
      zbłądziła i nadal pozostaje dobrym człowiekiem, ty pozostawiłbyś jej
      medale i nie karał . To rozumowanie jest dla mnie całkowicie
      niezrozumiałe. Ty karałbyś sportowców, którzy są czyści, ale nie
      lubianych przez ciebie.
      • woda.woda Myślisz, 18.09.08, 09:55
        e należy odebrać prof. Wolszczanowi jego dorobek naukowy?
        • pozarski Re: Myślisz, 18.09.08, 10:37
          Wodo, myslisz,ze ktos siega po jego dorobek? Uwazasz,ze uczony nie
          musi sie stosowac do podstawowych nakazow moralnych? Nie rob
          drugiemu,co tobie nie milo.
          • woda.woda Re: Myślisz, 18.09.08, 10:46
            Każdy człowiek powinien być dobry i uczciwy. Piękny i mądry.

            Ja jednak nie wymagam od nikogo, aby był bohaterem. Życie w kraju
            totalitarnym było, jakie było. W sensie kontaktów z SB całkiem
            czyści byli w większości ludzie, którzy niczym się nie wyróżniali,
            w nic nie angażowali, tylko grzecznie chodzili do przeciętnej pracy.

            A mnie specjalnie nie interesuje moralność Iwaszkiewicza,
            Mickiewicza, Wolszczana - jeśli myślę o tym, co w zyciu zrobili.
            • pozarski Re: Myślisz, 18.09.08, 11:05
              To przykre,bo mnie sie wydawalo,ze madrosc zaklada odmowe dzialan
              nieetycznych. Mnie na przyklad razi fakt,ze Szczypiorski,ktory ubral
              sie w szaty moralizatora byl stukaczem. Wszystko,co napisal nabralo
              dla mnie zupelnie innych barw. Odkrycia profesora rzecz jasna nie
              stana sie niczym innym dlatego,ze stukal,ale on sam, jestem pewny,
              przestanie byc wiarygodny we wszystkim poza Czerwonymi Karlami.;)
              • woda.woda Re: Myślisz, 18.09.08, 11:14
                Odmowa działań nieetycznych w państwie totalitarnym to bohaterstwo
                i dotyczy niewielu.
                Trzeba pamiętać o tym, że wszyscy byliśmy przekonani o tym, że tak,
                jak w totalitaryźmie urodziliśmy się, tak i w nim umrzemy.

                Ja potrafię zrozumieć zdolnego astronoma, który w tamtym systemie w
                swoim sumieniu uznał, że - aby móc rozwijać swój talent - musi iść
                na kompromis. Ważne jest to, jak daleko zaszedł był w tym
                kompromisie.

                No i nie przypominam sobie, aby prof, Wolszczan publicznie był
                moralizatorem. I aby kreował się na bohatera.
                • pozarski Re: Myślisz, 18.09.08, 11:40
                  To interesujacy argument,ale nic nie wnosi do sprawy. Wez Herberta.
                  Niby w tych samych celach rozmawial z bezpieka i cieszyl sie z
                  podobnych apanazy zapewnionych przez wspolprace z esbe. A jednak
                  zasadnicza roznica. Nie stukal na rodzine, a przyjaciol ostrzegl,ze
                  musi,bo chce do Grecji, kolebki kultury. Nie odkryl zadnej planety,
                  ale sie nie sqrwil. W przeciwienstwie do wielkiego uczonego.
                  • woda.woda Re: Myślisz, 18.09.08, 11:55
                    Zaraz, ale czy ktoś wymagał dotąd od profesora Wolszczana, aby był
                    on nienaganny moralnie? Przecież nie był moralizatorem.

                    Możemy się zgodzić, że nie zachował się wówczas tak, jak powinien,
                    nie ma między nami sporu.

                    Czystości etycznej wymagam od osób, które moralizują. Jeśli ktoś
                    bierze na siebie rolę moralizatora, w zakresie, w jakim to czyni
                    musi odpowiadać za swoje postępowanie.

                    Gdybym zaś chciała tej czystości wymagać od wszystkich, życie
                    byłoby zbyt nieznośne :)
                    • pozarski Re: Myślisz, 18.09.08, 11:57
                      Nie rozumiesz paraleli z Herbertem? Obaj robili cos za cos. Jeden sie
                      sku...l, a drugi nie (na moj rozum). Tej roznicy nie rozumiesz? No,
                      to trudno sie mowi.
                      • woda.woda Re: Myślisz, 18.09.08, 12:01
                        Rozumiem.
                        Myślę nawet, że Herberta jako moralizatora kontakty z SB
                        wzbogaciły :)

                        Mam jednak wrażenie, że ty mnie nie rozumiesz :(

                        Może tak: kademu można wyciągnąć z życiorysu coś, co go w oczach
                        publiczności - mniej lub bardziej - zhańbi.



                        • pozarski Re: Myślisz, 18.09.08, 12:08
                          Dlaczego myslisz,ze KAZDEMU mozna cos wyciagnac? Ja tak nie mysle i
                          pewnie tak nie jest. Uczony kalibru pana W. jest osoba publiczna i
                          jako taka powinien sie starac by obraz byl jak najmniej usmarowany w
                          gie. Herbert rozmawial z esbekami,ale wszyscy jego przyjaciele o tym
                          wiedzieli. Nie znaczy to,ze nie postepowal nagannie,ale jedynie sluzy
                          jako dobry przyklad na jeszcze bardziej naganna postawe
                          astronoma,ktory za pieniadze i papierosy (carmen!) donosil na brata i
                          przyjaciol, w ogole im o tym fakcie nie wspominajac. Robil to, w
                          przeciwienstwie do Herberta,przez dlugie lata. Nawiasem:
                          moralizatorstwo Herberta mnie tez razi.;)
                          • woda.woda Re: Myślisz, 18.09.08, 12:17
                            > Dlaczego myslisz,ze KAZDEMU mozna cos wyciagnac?

                            Dlatego, że swego czasu nie znalazł się nikt, kto rzucił kamieniem.

                            > Uczony kalibru pana W. jest osoba publiczna i jako taka powinien
                            sie starac by obraz byl jak najmniej usmarowany w gie.

                            Jak to "starać się"? Co się stało, się nie odstanie. Nie ma to
                            wpływu na jego dorobek naukowy, ma tylko wpływ na postrzeganie go
                            jako osoby, która poszła na kompromis, który jest plamą na
                            życiorysie. Ale ja nie mam potrzeby patrzeć na ludzi jako
                            właścicieli życiorysów bez plam.

                            Co do Herberta. Moim zdaniem nie byłoby siły jego poezji, gdyby nie
                            jego doświadczenie kontaktów, które - moim zdaniem - miały w jego
                            wypadku wymiar tragiczny.

                            Duży chłopczyk jesteś i dziwię się, że naiwnie wierzysz, że można
                            przejść przez życie suchą stopą :)

                            • pozarski Re: Myślisz, 18.09.08, 12:23
                              woda.woda napisała:

                              > > Dlaczego myslisz,ze KAZDEMU mozna cos wyciagnac?
                              >
                              > Dlatego, że swego czasu nie znalazł się nikt, kto rzucił kamieniem.
                              Nie rozumiem. Kiedy nie rzucil? Wtedy,kiedy W. rozmawial z esbekiem?
                              >
                              > > Uczony kalibru pana W. jest osoba publiczna i jako taka powinien
                              > sie starac by obraz byl jak najmniej usmarowany w gie.
                              >
                              > Jak to "starać się"? Co się stało, się nie odstanie. Nie ma to
                              > wpływu na jego dorobek naukowy, ma tylko wpływ na postrzeganie go
                              > jako osoby, która poszła na kompromis, który jest plamą na
                              > życiorysie. Ale ja nie mam potrzeby patrzeć na ludzi jako
                              > właścicieli życiorysów bez plam.
                              Sa plamy i plamy. Trudno porownywac zdrade malzenska ze zdrada brata
                              i przyjaciol, nie uwazasz?
                              >
                              > Co do Herberta. Moim zdaniem nie byłoby siły jego poezji, gdyby nie
                              > jego doświadczenie kontaktów, które - moim zdaniem - miały w jego
                              > wypadku wymiar tragiczny.
                              To jest po prostu smieszne. Wierzysz w to,co piszesz? Jego kontakty
                              mialy wymiar komercyjny, nie tragiczny.
                              >
                              > Duży chłopczyk jesteś i dziwię się, że naiwnie wierzysz, że można
                              > przejść przez życie suchą stopą :)

                              W co ja wierze,wiem tylko ja, mila Wodo.;)
                              • woda.woda Re: Myślisz, 18.09.08, 12:26
                                > Nie rozumiem. Kiedy nie rzucil?

                                Dawno, dawno temu :)

                                > Sa plamy i plamy. Trudno porownywac zdrade malzenska ze zdrada
                                brata
                                > i przyjaciol, nie uwazasz?

                                Uważam, że można. Czemu jedna zdrada ma być dobra, a inna zła?

                                > To jest po prostu smieszne. Wierzysz w to,co piszesz?

                                Ano, wierzę...
                                Coś może być jednocześnie komercyjne i tragiczne.

                                > W co ja wierze,wiem tylko ja, mila Wodo.;)

                                To już się nie wtrącam... :)








                                • pozarski Re: Myślisz, 18.09.08, 12:30
                                  No,ok. W sprawie zdrady. Jedna, w ocenie opinii publicznej nie ma
                                  zadnego znaczenia (malzenska); druga ma, i to zasadnicze. Sa nawet
                                  tacy (pisarz EM Foster),ktorzy twierdzili,ze zdradzic ojczyzne jest
                                  mniejszym zlem od zdrady przyjaciela (to w zwiazku z Philby'm).;)
                                  • woda.woda Re: Myślisz, 18.09.08, 12:37
                                    No właśnie.
                                    Tym bardziej, że zdradzając współmałżonka można go bardziej
                                    skrzywdzić, niż zdradzając brata.

                                    Współpraca z policją polityczną państwa totalitarnego to czyn sam w
                                    sobie obrzydliwy. Ale czy nie obrzydliwa jest przemoc psychiczna
                                    czy fizyczna - tak częsta wciąż w polskich rodzinach? Czy nie jest
                                    obrzydliwe niszczenie innych ludzi dla własnych interesów w
                                    państwie demokratycznym?


                                    I na tym skończę, Pożarski :)

                                    Miłego...
                                    • pozarski Re: Myślisz, 18.09.08, 12:40
                                      I nawzajem. Juz sobie wyobrazam ten obiad,ktory dzis dasz malzonkowi.
                                      Za slone!;)
                                      • woda.woda A fe. 18.09.08, 14:04
                                        Poniżej pasa.
                                        • pozarski Re: A fe. 18.09.08, 14:05
                                          To nie bylo ladne. Nie moglem sie powstrzymac. Wybacz.;)
                                          • woda.woda Re: A fe. 18.09.08, 14:09
                                            Nie jestem pamiętliwa, nawet cię rozumiem :)
                                • dzika.logika ... 18.09.08, 12:57
                                  paradoksalnie zdrada małżeńska jest znacznie bardziej przykra, bo
                                  dotyczy najbliższych, ufających ci osób. jestem w stanie zrozumieć
                                  zdradę wobec pracodawcy w obronie interesów własnego męża, nie
                                  jestem w stanie zaakceptować zdrady wobec męża, by uchronić
                                  pracodawcę.
                                  • pozarski Re: ... 18.09.08, 13:10
                                    Nie widze w tym nic paradoksalnego. Dla najblizszych zdrada malzenska
                                    moze byc prawdziwa tragedia (co tam - przykra),ale czy kogos poza
                                    rodzina to bedzie interesowalo? Co innego stukanie w bezpiece dla
                                    kariery i pieniedzy. To juz nie jest przykra sprawa rodzinna.
                                    • dzika.logika Re: ... 18.09.08, 13:24
                                      czyżbyś, jak pionier, stawiał interesy państwa ponad interesy
                                      rodziny?
                                      • pozarski Re: ... 18.09.08, 13:35
                                        Tak myslisz? Nie bylem pionierem,wiec nie wiem.
                                        • pisubek Panie pozarski McCain w niewoli zdradził tajemnice 18.09.08, 13:44
                                          wojskowe i podpisał obrzydliwe oświdczenie. Nikt mu tego ani wtedy ani teraz nie
                                          wyrzucał. A te znaczki to kongresmen polskiego pochodzenia kradł w kraju, w
                                          którym nie było UB ani sowieckich wojsk.
                                          • pozarski Re: Panie pozarski McCain w niewoli zdradził taje 18.09.08, 13:48
                                            Chyba na glowe upadles porownujac tortury wietnamskie do
                                            kawiarnianych pogawedek pana W. z agentami bezpieki. Idz sie
                                            lecz,czlowieku.;(
                                            • pisubek Bredzisz jak na mękach, porównywałem kontekst 18.09.08, 13:49
                                              zachowań o charakterze nieetycznym. A powołując się na tortury właśnie
                                              potwierdziłeś konieczność relatywizacji.
                                              • pozarski Nie ja bredze,tylko ty, biedny czlowieku. 18.09.08, 13:52
                                                Ty wyciagasz storturowanego McCaina i sadzasz go z panem W.,nie ja.
                                                Lecz sie i nie bredz wiecej.
        • oszolompl Oczywiście odebrać! 18.09.08, 10:43
          Czy ty chcesz, żeby Twoje dziecko patrzyło w niezlustrowane, esbeckie gwiazdy?
          Co z Ciebie za Polka?!
      • indris W karierze naukowej... 18.09.08, 10:07
        ...NIE ISTNIEJE coś takiego jak zakaz dopingu. Owszem, gdyby istniały preparaty
        zwiększające możliwości umysłowe, to wszyscy by je stosowali i nikt by się z tym
        nie ukrywał. W karierze naukowej liczą si wyniki i TYLKO one.
        Dyskwalifikujące jest tylko podawanie cudzych wyników za własne, czyli plagiat.
        Ale tego chyba Wolszczanowi nikt nie zarzucał.
        Chyba, że ktoś "wykryje", że te planety, to odkryło SB a nie Wolszczan, ale tego
        jak dotąd nawet Macierewicz z Wyszkowskim nie wymyślili.
        • ajron1960 Re: W karierze naukowej... 18.09.08, 10:16
          Niczego z dorobku naukowego nie chcę odbierac Wolszczanowi.
          Uważam tylko, że mimo ogromnej wiedzy w karierze naukowej
          pomogło mu również kapowanie.
          Wolałbym gdyby dużo wcześniej sam przyznał się do tego,
          przeprosił pokrzywdzonych i wydaje mi się, że nie poniósłby
          szczególnie przykrych konsekwencji.
          • scoutek Re: W karierze naukowej... 18.09.08, 10:25
            ajron1960 napisał:

            > Niczego z dorobku naukowego nie chcę odbierac Wolszczanowi.
            > Uważam tylko, że mimo ogromnej wiedzy w karierze naukowej
            > pomogło mu również kapowanie.

            taaaaaaa
            • ajron1960 Re: W karierze naukowej... 18.09.08, 10:31
              scoutek napisała:

              > ajron1960 napisał:
              >
              > > Niczego z dorobku naukowego nie chcę odbierac Wolszczanowi.
              > > Uważam tylko, że mimo ogromnej wiedzy w karierze naukowej
              > > pomogło mu również kapowanie.
              >
              > taaaaaaa
              Bardzo ciekawy wpis, dziękuję.
      • kaczy_mozdzek Twoje porównanie jest zupełnie chybione. 18.09.08, 10:58
        Pisałem o człowieczeństwie, a ty dajesz przykład dopingu sportowców, którzy od początku oszukują. To zupełnie inna sprawa!!

        A skoro zarzucasz naukowy doping Wolszczanowi, to dam ci przykład z samochwalczej książki braci Kaczyńskich "O dwóch takich..."

        Strona 70 odpowiada Jarosław Kaczynski:
        Pytanie - "Pana brat wyjechał do Trójmiasta a Pan?
        - Dostałem daięki protwkcji pracę w Zakładzie Badań nad Szkolnictwem Wyższym. Załatwił mi ją mąż przyjaciółki mamy, poseł ZSL, wtedy wiceminister oświaty. Przyjęto mnie tam źle. Drugą możliwością była praca z profesorem Święcickimod prawa pracy. Ale tego bardzo nie chciałem. Nie lubiłem prawa pracy, a poza tym bardzo związany z Kościołem profesor Święcicki, z góry zapowiedział, że będę czytał w czasie mszy..."
        Strona 71:
        - "A Pan zastanawiał się w tym czasie nad zaangażowaniem się w politykę?"
        - Raczej się przyglądałem. Kolega z pracy, syn działacza Pax, zabrał mnie parę razy na zebrania w tej organizacji. (...) Bywałem tez na spotkaniach Klubów Inteligencji Katolickiej, chodziłem na msze z udziałem Stefana Wyszynskiego, żeby krzyczeć: niech żyje Prymas! Poza tym ten czas był czasem trochę straconym. Sporo wtedy przeczytałem i to wszystko. Pochłaniałem prasę, słuchałem Wolnej Europy."
        (...)
        - "Doktorat przeszedł gładko?
        - Miałem problemy. (...) Uratował mnie późniejszy minister sprawiedliwości Sylwester Zawadzki, wtedy mocny partyjny profesor i członek Centralnej Komisji Rewizyjnej PZPR. (...) Erlich poparł Zawadzkiego w zamian za akceptację mojego doktoratu.
        (...)
        Obroniłem doktorat, odpocząłem jeden dziń i poszedłem do Jana Józefa Lipskiego zgłoesić się do KOR.
        (...)
        A ja mu mówię: jestem już skromnym działaczem KOR. Skądinąd czekanie nakryzys władzy bardzo mi się podobało. Kierowałem się tu zasadami wyłożonymi w "Państwie i rewolucji" Lenina.



        Niestety muszę teraz pilnie wyjść, ale jeszcze tu wrócę i przytoczę parę fragmentów z tej książki, żebyś zobaczył, jaką karierę w nauce i opozycji zrobiły Kaczory. Bez protekcji, bez podlizywania się, bvez dekowania.
        A wziąwszy pod uwagę, że to wszystko pisali oni sami, to trzeba wziąć też poprawkę, że na sto procent mocno podkoloryzowali swoja martyrologię.

        Jednak nie sądzę, żeby Wolszczan chwytał się takich metod.
        • zwykly.czlowiek Aaajroooon!! Zapomniałeś języka w gębie? 18.09.08, 12:09
          Czy cię zamurowało?
        • zwykly.czlowiek Aaajroooon!! Zapomniałeś języka? 18.09.08, 12:14
          Czy cie zamurowało?
      • ukos Błądzisz 18.09.08, 15:33
        ajron1960 napisał:

        > Cała kariera naukowa na dopingu, a doping wszędzie zakazany
        tylko
        > w Polsce PO współpraca z SB akceptowana.(...)

        Współpraca z SB mogła być dopingiem jedynie w "nauce", a nie w
        nauce. To odmowa mogła być przeszkodą, a nie zgoda dopingiem.
    • prawieemeryt Re: Cóż z tego, że na Wolszczana jest jakiś papie 18.09.08, 10:41
      Dodam tylko jedno pytanie. Czy te gwiazdy lub planety które odkrył
      teraz znikną z kosmosu? Bo kaczki coś tam kiedyś kradły!
    • zebatek Marne łapsy z IPN dopadły uczonego 18.09.08, 10:41
      Marne łapsy z IPN dopadły najwybitniejszego polskiego astronoma.
      Nareszcie czują swoją potęgę!
      • prawieemeryt No to początek zrobiły dobry 18.09.08, 10:45
        więc teraz pora na Kopernika.
        • prawieemeryt Oj będzie problem 18.09.08, 10:47
          bo niektóre mówiom, że to niemiec albo co najnmniej pół niemiec. A
          ja dodam na jego niekorzyść że to kanonik a do babów się dobierał.
          • ajron1960 Re: Oj będzie problem 18.09.08, 11:26
            Wolszczan donosił na brata, kolegów, brał za to kasę. Współpracował
            od 1973 do 1988. Przyznał się, ale nie wiedząc co zachowało się w
            archiwach na razie czeka. Nie odbierając zasług naukowych , moralna
            ocena jest jednoznaczna, kapuś, moralna gnida.
            • scoutek Re: Oj będzie problem 18.09.08, 11:45
              ajron1960 napisał:

              > Wolszczan donosił na brata, kolegów, brał za to kasę. Współpracował
              > od 1973 do 1988. Przyznał się, ale nie wiedząc co zachowało się w
              > archiwach na razie czeka. Nie odbierając zasług naukowych , moralna
              > ocena jest jednoznaczna, kapuś, moralna gnida.

              jestes pewien, ze jestes bez grzechu i mozesz rzucac kamieniem?
              • pozarski Re: Oj będzie problem 18.09.08, 11:54
                scautek napisala:

                A ty myslisz,ze jestes JC?;)
                • mietowe_loczki Re: Oj będzie problem 18.09.08, 12:05
                  A ty myślisz, że tylko JC ma prawo powoływać się na te słowa?
                  • pozarski Re: Oj będzie problem 18.09.08, 12:10
                    Tylko pytam. Osobiscie uwazam,ze te slowa sa nipricziom w kontekscie
                    tego stukacza, wielikawo sajentysty. Czyste manipulatorstwo.
                    • mietowe_loczki Re: Oj będzie problem 18.09.08, 12:13
                      pozarski, ja cię proszę. Pisałeś, że musiałeś wyjechać z Polski
                      w '68. Dramat, którego nie zazdroszczę. Czy przed '68 miałeś
                      nadzieję na to, że komuna kiedykolwiek padnie?
                      • pozarski Re: Oj będzie problem 18.09.08, 12:16
                        To nie ma zadnego znaczenia,co myslalem. Imputujesz mi,ze gdybym
                        zostal, robilbym to,co on? I,ze wszyscy, ktorzy zostali, sa jak on?
                        • mietowe_loczki Re: Oj będzie problem 18.09.08, 12:32
                          Gdzie to sugeruję?? Litości ...

                          Właśnie chyba ważne, co myślałeś. Pamiętasz czas przed '68, ja
                          urodziłam się znacznie później. I być może dlatego mam w sobie na
                          tyle pokory, żeby nie rozliczać jednoznacznie ludzi z rzeczy, o
                          których nie mam zielonego pojęcia. Trudno mi jednoznacznie ocenić
                          kogoś, kto próbował realizować swoje marzenia.

                          Tak się zastanawiam, i jest to dylemat na razie nierozstrzygnięty.
                          Szefem instytutu, w którym studiowałam, był człowiek, którego czynów
                          nie można ocenić jednoznacznie moralnie. Generalnie syf i malaria
                          (nie chcę wchodzić w szczegóły). Jednak dzięki temu, że był kim był
                          i dzięki kontaktom, które miał, zbudował najlepszy tego typu
                          instytut w tej części Europy. W latach 70. jego pracownicy
                          wyjeżdżali na stypendia naukowe do Stanów i innych krajów. W
                          bibliotece były zachodnie nowości wydawnicze, o których inne
                          wydziały mogły tylko marzyć. Poziom nauczania był tak wyśrubowany,
                          że kierunek kończyli tylko ci najwytrwalsi. Tylko że teraz dzięki
                          temu nikt im merytorycznie nie podskoczy. Więc kim lepiej być w
                          takim systemie? Przeciętnym naukowcem, ale za to czystym moralnie?
                          Czy moralną kanalią, która, paradoksalnie, jest w stanie coś
                          stworzyć? Jesteś w stanie odpowiedzieć na to pytanie zwyczajnym tak,
                          nie? Bo ja nie potrafię.
                          • mietowe_loczki Re: Oj będzie problem 18.09.08, 12:38
                            Sprostowanie *syf i malaria według tego, co zarzucają mu jego
                            oponenci. Nie było sprawy w sądzie, więc powinnam była to zaznaczyć.
                          • pozarski Re: Oj będzie problem 18.09.08, 12:38
                            Pytanie: Czy twoj szef instytutu stukal na rodzine i przyjaciol? To
                            dzieki takim kontaktom udalo mu sie stworzyc poziom instytucji,ktorej
                            szefowal? Raczej watpie. Ja wiem,ze czlowiek musi czasami wchodzic w
                            uklady,ktore moga go uwierac,ale gdzie przebiega granica? I im wyzej
                            jestes, tym wieksze wymagania. Dlatego w Stanach tak ostro traktuja
                            wszelkie moralne potkniecia oficjalnych osobistosci. Tam za kradziez
                            znaczkow pocztowych kongresman (zreszta polskiego pochodzenia)
                            poszedl do ciupy. Chwytasz roznice?;)
                            • mietowe_loczki Re: Oj będzie problem 18.09.08, 14:45
                              Nie napisałam, że donosił.

                              Tak, to dzięki swoim kontaktom stworzył taką właśnie instytucję. Nie
                              wiem, gdzie przebiega granica, cały czas się nad nią zastanawiam.
                              Zastanawiam się też nad tym, jak wyglądałaby nasza nauka, kultura,
                              teatr, literatura, poziom na lepszych uczelniach, gdyby szeroko
                              rozumieni twórcy i szefowie nie byliby w stanie pójść na jakieś
                              układy z władzą.
                              • pozarski Re: Oj będzie problem 18.09.08, 14:49
                                Ale Loczku Mietowy. Uklady z wladza sie robi w kazdym systemie, bo w
                                kazdym systemie ci na gorze wymagaja lojalnosci dla swoich nie zawsze
                                zgodnych z Dekalogiem celow. Co innego stukac na rodzine i przyjaciol
                                dla kariery i pieniedzy, a co innego przepychac syna aparatczyka po
                                to, by zalatwic cos dla zdolnego asystenta. Czy my sie rozumiemy?
                                • mietowe_loczki Re: Oj będzie problem 18.09.08, 14:58
                                  Tak, rozumiemy się.

                                  Problem z kolesiem, o którym pisałam, polegał na tym, że on niczego
                                  nie "załatawiał" leniom, synom aparatczyków, etc, tylko próbował
                                  stworzyć namiastkę normalności tym najzdolniejszym. A to wymagało
                                  układaniem się z władzą. Zrobił to dla swojej kariery? Ależ
                                  oczywiście! Nie zmienia to faktu, że u niego byli, i chcieli być,
                                  najlepsi. Jaki wkład mieli w naukę polską, i nie tylko, nie chcę
                                  pisać, i tak już nabazgrałam wystarczająco dużo. Tak na marginesie,
                                  osoby, które rzekomo skrzywdził, nie chcą o tym mówić. Z różnych
                                  powodów. Tak jak swego czasu miałam dla niego bardzo mało sympatii
                                  i współczucia, tak teraz nie wiem, jak go jednoznacznie ocenić.
                                  • woda.woda Re: Oj będzie problem 18.09.08, 14:59
                                    A to wymagało
                                    > układaniem się z władzą

                                    Na czym to "układanie się" polegało?
                                    • mietowe_loczki Re: Oj będzie problem 18.09.08, 15:04
                                      Na pewno nie napiszę tego tutaj. W wielkim skrócie: jeśli była
                                      sprawa, wiedział, z kim można, do kogo można, i z jakim skutkiem.
                                      • woda.woda Re: Oj będzie problem 18.09.08, 15:06
                                        A Pożarskiemu chodzi o to, czy za cenę swobody badań donosił na
                                        swych najbliższych. Lub na studentów.
                                        • mietowe_loczki Re: Oj będzie problem 18.09.08, 15:12
                                          Wiem, że to nie są identyczne przypadki, i wiem, o co chodzi
                                          pozarskiemu. Tylko gdzie mamy wyznaczyć granicę: draniem jest ten,
                                          kto układa się z władzą, w szerokim pojęciu tego słowa; draniem jest
                                          ten, który donosi na żonę za kasę; czy ten, który donosi na żonę, bo
                                          obili mu nerki; czy może ten, który na żonę nie donosi, ale na
                                          teściową owszem; czy ten, który donosi, bo chce sobie jechać do x;
                                          czy ten, który donosi, bo chce się rozwijać naukowo gdziekolwiek na
                                          zachód od NRD? Przepraszam, czy ktoś już opisał, po którym
                                          przewinieniu można już nazwać kogoś kanalią?
                                          • woda.woda Re: Oj będzie problem 18.09.08, 15:14
                                            Draniem jest ten, który niszczy innych ludzi dla własnych
                                            interesów - niezaleznie od miejsca i czau.
                                            • mietowe_loczki Re: Oj będzie problem 18.09.08, 15:18
                                              Niezależnie? To tu się nie zgadzamy.
                                              • woda.woda Re: Oj będzie problem 18.09.08, 15:21
                                                Niezależnie.
                                                Nie widzę różnicy między niszczeniem człowieka poprzez donosy do SB
                                                w celu osobistych korzyści a niszczeniem go poprzez prowadzenie na
                                                kogoś nagonki dzisiaj w podobnym celu.

                                                Pomijam, oczywiście, sytuacje ekstreamalne - tam, gdzie chodzi o
                                                własne życie, bo nie jest to osobista "korzyść".
                                        • pozarski Re: Oj będzie problem 18.09.08, 15:13
                                          Tak. I o to,czy robil to,zeby pchac swoja kariere kosztem rodziny i studentow,i
                                          kto wie kogo jeszcze. Iwaszkiewicz chodzil do Gomuly lagodzic spory z
                                          intelektualistami. Czy ktos moze mu cos zarzucic? Watpie. Sa po prostu uklady i
                                          uklady.
            • prawieemeryt Ilu 18.09.08, 11:54
              spotkałeś w swoim życiu na tym padole aniołów i świętych? Nie licząc
              oczywiście siebie - bo ten fakt musi pozostać poza dyskusją.
              Najbardziej wqrvia_ją mnie daltoniści postrzegający świat na czarno
              biało. Jeżeli nie będziemy akceptować, że KAŻDY z nas jest w części
              dobry i w części zły - to bierzmy się od razu dalej do wyrzynania
              siebie nawzajem. Co zresztą trwa już od wieków. Do tego prowadzom
              wasze lustracje, dezubekizacje, prowokacje i rewolucje moralne.
              • ajron1960 Re: Ilu 18.09.08, 12:09
                A uważasz, że w 38 milionowym narodzie nie można wybrać kilkuset
                lub kilku tysięcy ludzi na wskroś uczciwych i porządnych, nie
                kapusi, nie ubeków i nie złodzieji ?
                Zamiast F16 wystarczyłby kupić kilkanaście lub kilkadziesiąt
                wariografów i przetestować kandydatów na stanowiska, Polsce
                zapewniłoby to większe bezpieczeństwo i szybki rozwój.
                • prawieemeryt Re: Ilu 18.09.08, 12:52
                  Uff. Jak tu z tobą dyskutować jak ja o chlebie ty o niebie. A poza
                  tym nie czujesz jakiej wagi to jest pomysł, cytuję ciebie: "kupić
                  kilkanaście lub kilkadziesiąt > wariografów i przetestować
                  kandydatów na stanowiska, Polsce > zapewniłoby to większe
                  bezpieczeństwo i szybki rozwój". Powiem ci , że dzieciaki w
                  przedszkolu na nieco wyższym poziomie postrzegają świat.
                  • ajron1960 Re: Ilu 18.09.08, 13:02
                    Czy tak trudno pojąć, że istnieją granice których nie należy
                    pzekraczać. Co ty masz do ludzi przyzwoitych i uczciwych, myślisz,
                    że są mniej zdolni i utalentowani niż kapusie i złodzieje.
                    Faktycznie brakuje im sprytu.
                    I nie wyjeżdzaj z przedszkolem bo może sam jesteś na poziomie
                    żłobka. Uff.
                    • prawieemeryt Re: Ilu 18.09.08, 13:08
                      I to by było na tyle.
    • golden-women malutki ten twój móżdzek i nie miesci zasad moraln 18.09.08, 11:58
      Jaki mózdzek taka jego pojemność :)
      • prawieemeryt A ten twój móżdzek mieści 18.09.08, 12:02
        i zasady i kwasy i wszelkie inne rarytasy.
      • mietowe_loczki Re: malutki ten twój móżdzek i nie miesci zasad m 18.09.08, 12:15
        Pochwal się. Jakie masz osiągnięcia w nauce? w pracy dla Polski? Mam
        tylko nadzieję, że nie wspomnisz o bezmyślnym klepaniu na tym forum
        o etyce, moralności, przyzwoitości, uczciwości. Napisz o tym, co
        zrobiłaś.
        • koperczak5 Maluczcy rosną! 18.09.08, 12:30
          Z wypowiedzi powyżej widać triumf maluczkich, którzy mają okazję
          wdeptać w ziemię kogoś, komu do pięt nie dorośli.
          Już kiedyś była taka rewolucja, którj hasłem było "dołoj gramotnych"
          Teraz za autorytety moralne robią Suscy, Gosiewscy...


          ************************************************
          ***********Myślenie ma kolosalną przyszłość!***********
          ************************************************
          • ajron1960 Poniżają agentów 18.09.08, 13:08
            Jak ci maluczcy co na nikogo nie donosili i nic nie ukradli mogą
            poniżać "wielkich". Autorytety Sawickie, Piskorscy, Olechowscy nie
            wyrażają na to zgody.
            Nie myślmy o przeszłości, wybierzmy przyszłość.
            • mietowe_loczki Re: Poniżają agentów 18.09.08, 14:41
              A co ukradł Wolszczan?
              • ajron1960 Re: Poniżają agentów 18.09.08, 14:53
                wiarę w jego uczciwość
                • mietowe_loczki Re: Poniżają agentów 18.09.08, 15:01
                  A mnie się jednak wydaje, że nie to miałeś na myśli. Skoro już
                  musisz używać takich słów, zastanów się dwa razy nad tym, co
                  naprawdę znaczą. A jeżeli je stosujesz jako chwyt retoryczny, dla
                  wzmocnienia swojego argumentu, to to jest żałosne.

                  (Moja szefowa mawiała kiedyś: "co z tego, że uczciwy, skoro
                  pierdoła". Założę się, że nie zrozumiesz, co miała na myśli).
                  • ajron1960 Re: Poniżają agentów 18.09.08, 15:29
                    Taki jesteś genialny, że wiesz lepiej ode mnie co miałem na myśli,
                    gratuluję dobrego samopoczucia. A może powiesz mi co mam ochote
                    zjeśc na obiad, może wiesz lepiej.
                    Juz zapomniałeś co twoja szefowa mówiła o tobie - "co z tego , że
                    pierdoła, ale uczciwy"
                    • mietowe_loczki Re: Poniżają agentów 18.09.08, 15:37
                      Nie jestem facetem. To chyba jakaś projekcja - lubisz kolesi z
                      loczkami? Hm hm.
                • koperczak5 Re: Poniżają agentów 18.09.08, 15:04
                  Małolaty, które nie pamiętają czasów PRLu, stroją się w togi
                  Autorytetów Moralnych. Nie wiedzą, że władza sięgała wszędzie, że
                  nie było ucieczki przed łapsami SB.
                  • mietowe_loczki Re: Poniżają agentów 18.09.08, 15:15
                    Pewnie każdy z nich lubi sobie pomyśleć, że nawet gdyby im rwali
                    paznokcie, to nie, oni nigdy. Problem w tym, że nigdy nie zostali
                    ani nie zostaną wystawieni na tę próbę, co oczywiście nie
                    przeszkadza im pluć na innych.
                    • ajron1960 Re: Poniżają agentów 18.09.08, 15:24
                      A komu z ujawnionych TW w latach 70 i 80 rwano paznokcie, tak się
                      składa, że znam te lata z autopsji i dobrze pamiętam, że w z mojej
                      grupy na studiach zapisała się 1 osoba na 20-kilka. Na MO,
                      partyjniaków patrzyło sie z obrzydzeniem, o SB miałio się pojęcie
                      mgliste bo działała zakonspirowana.
                      • mietowe_loczki Re: Poniżają agentów 18.09.08, 15:36
                        O, nie rwano paznokci, a TW to tylko ochotnicy ... Ta komuna nie
                        była taka zła ...
                        • ajron1960 Re: Poniżają agentów 18.09.08, 15:40
                          Do tej pory żaden z ujawnionych kapusiów z "elity" nie był
                          specjalnie przymuszany do donosicielstwa. Chyba , że wiesz coś
                          więcej ?
                          • mietowe_loczki Re: Poniżają agentów 18.09.08, 15:43
                            Nie był SPECJALNIE zmuszany? Co się kryje za tym słowem?
                            • ajron1960 Re: Poniżają agentów 18.09.08, 15:51
                              Za kasę, za paszport, za talon na pralkę, za kartki na papierosy.
                              Nikt z ujawnionych kapusiów z "elity" nie był fizycznie
                              maltretowany, chyba że wiesz coś więcej ? Napisz nazwiska i podaj
                              ilość wyrwanych paznokci.
                              • mietowe_loczki Re: Poniżają agentów 18.09.08, 16:00
                                Nie podam żadnych nazwisk, bo za mało wiem.

                                Sugerujesz, że SB grzecznie prosiła o podpisanie lojalki i nie
                                stosowała wobec ludzi żadnych gróźb? W takim razie ta komuna nie
                                była taka zła.
    • 1normalnyczlowiek Ty to Kutz jesteś,bo identyczną,esbecką moralność 18.09.08, 15:19
      kaczy_mozdzek napisał: Cóż z tego, że na Wolszczana jest jakiś papie
      skoro jest on dobrym człowiekiem?

      ---> ... wyznajecie i jednakowy jad nienawiści sączycie.

      > Ot co!
    • bio.cunt Wielki bohater Wolszczan Aleksander! 18.09.08, 15:41
      Mógł się zeszmacić i kablować za byle Popularne, ale dzielnie postawił się
      totalitarnej władzy i wymógł na niej Carmeny!

      PS. Nigdy nie wyczaję dlaczego polactwo upodobało sobie do obrony właśnie takich
      jak Wolszczan zawodników ;-) Na mój gust nie ma tu po prostu czego bronić.
      • trzymilionowy.post Re: Wielki bohater Wolszczan Aleksander! 18.09.08, 15:48
        Polactwo, to obecnie chce tego człowieka zniżyć do swojego poziomu
        ponieważ udało mu się dokonać czegoś wielkiego w swoim życiu.
      • zaloguj_sie_teraz bo polactwo uwaza, ze 18.09.08, 16:01
        lepiej byc moralna kanalia niz przecietnym naukowcem /mietowe.loczki/


        bio.cunt napisała:

        > PS. Nigdy nie wyczaję dlaczego polactwo upodobało sobie do obrony
        właśnie



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka