oszolompl
18.09.08, 17:59
A było tak:
rano wszedłem do Co-op, żeby kupić jakiś owoc do przegryzienia po lunchu.
Kupiłem jabłko.
Wszystko byłoby OK, gdyby nie to, że kasjerka - pani może 50letnia - okazała
się rodaczką. "Mariola" miała na identyfikatorze napisane, a na polskie
"dziękuję" odpowiedziała po polsku "proszę bardzo".
Boję się, że p. Mariola nie była zlustrowana. A jeśli to TW Mariola? Patrzę na
stojące przede mną jabłko. Głodny jestem, jak sto pięćdziesiąt. Ale nie mogę
się przełamać. Co, jeśli to jabłko to jabłko esbeckie, przez TW podane? Umyłem
je dwa razy, ale boję się mimo to. Jak ja, Polak, mogę jeść takie esbeckie
jabłko? No jak?