tadeusz_ski.51
05.02.09, 17:39
Jakoś tak mamy, że gdy nie staje "za" argumentów, to swoją historię legendami
wspieramy. Infantylizm w narodzie, ale rzekł mędrzec jeden "kto nie potrafi
być dzieckiem, nigdy dorosłym nie będzie"... czy jakoś tak? Ale, jak w każdym
większym zbiorze, również wśród Polaków zdarzają się wyjątki, które na przekór
wszystkim, próbują obalać te legendy i mity. A już całkiem źle jest, gdy jeden
mit lub (i) legenda, jak kto woli, podważa legendarność drugiego, to nas smuci
i boli! Ech, co tu dużo nawijać, pewnie się domyślacie, że mówię o legendarnym
przywódcy największego ruchu antykomunistycznego na świecie, który podważa
legendę wielkopomnego porozumienia! Porozumienia, które pozwoliło uniknąć
kontrewolucji, rozlewu bratniej krwi i pokojowo przejąć władzę od czerwonych
internacjonalistów! Owszem, już wcześniej byli tacy, którzy podważali wielkość
i znaczenie Okrągłego Stołu, ale żeby współtwórca umniejszał swoje dokonania?!
Przecież to właśnie Wałęsa olbrzymim długopisem podpisywał te kwity... nie,
zaraz, te ustalenia! Teraz, po 20-tu latach mówi, że ich nabrali. Długo myślał
ale wymyślił, czekam na następne pomysły, tylko czy można mu wierzyć? Jeśli
nie jemu to komu? Bo premierowi też już nie wierzę! Zamiast cudu mamy kryzys,
a ja mówiłem, że to pierdyknie! Linka nie dam, bo zaraz Giwi ten wątek wytnie!