a.adas
26.04.09, 14:39
I dla mnie jest to rzeczywiście podkładka pod sprawę sądową. I żadne
tłumaczenia w rodzaju "wyższej konieczności", "porażających faktów", "wolności
badań naukowych", "zwrócenia na poważny problem uwagi" i innych tego typu
bzdur go nie bronią. Znaczy się, Palikot MA prawo robić z teczki Jarosława
Kaczyńskiego happening (a ja mu będę w tym kibicować, bo już taki podły
jestem), ale NIE MA prawa podawać nieprawdziwej treści, jako z niej
pochodzącej. A to robi:
„Wykorzystując sprzyjającą sytuację poruszyłem działalność grupy A.
Macierewicza, tj. <prawdziwych Polaków> i obecności w niej osób narodowości
żydowskiej tj. L. Dorna. Potwierdził, że L. Dorn jest Żydem, jednocześnie na
moją złośliwą uwagę, że dziwne jest, iż Żydzi nie są chłopami czy robotnikami,
odparł, iż są zdolniejsi od Polaków i dlatego plasują się w środowisku
inteligenckim. Wywnioskowałem, że temat jest drażliwy i prawdopodobnie dotyczy
go bezpośrednio."
Pierwsze primo - na swoim blogu podaje ten fragment w cudzysłowie, co jak
rozumiem ma oznaczać, że jest to słowo w słowo notka Eebeka, a nie jest. Druga
sprawa jest poważniejsza - w dokumencie z 15 grudnia jasno stoi, iż
stwierdził, że [nazwisko wykreślone] nie jest Żydem.
Link - dzięki Snajperowi 55. Ewa Milewicz miała rację.