Dodaj do ulubionych

Fryzjerka zapłacić dziś 839,02 zł do ZUS, a chłop

10.07.09, 13:25
siedemdziesiąt parę. Czy rząd tego kraju widział Konstytucję na oczy?
Obserwuj wątek
    • inna57 Re: Fryzjerka zapłacić dziś 839,02 zł do ZUS, a c 10.07.09, 13:41
      a chłop potęgą jest i basta

      Odnoszę nieodparte wrażenie że Konstytucję RP (zważ że oboje z równym szacunkiem
      traktujemy ustawę zasadniczą) nie tylko rząd ale i cała reszta organów i
      instytucji państwowych, łącznie z Trybunałem Konstytucyjnym mają w bardzo
      głębokim poważaniu czyli potocznie mówiąc w doopie.

      Na wyróżnienie w tej kategorii zasługuje zwłaszcza mściwie nam panujący prezent
      razem z całą swoją menażerią (ups, miało być kancelarią).

      Niestety relatywizacji ustawy zasadniczej wcale nie rozpoczął Lech Kaczyński, to
      samo robił również Aleksander Kwaśniewski zwłaszcza podczas swojej drugiej
      kadencji. Postępowanie rządzących doprowadziło do tego że większość obywateli
      nie traktuje Konstytucji RP zbyt poważnie.
    • lumpior Re: Fryzjerka zapłacić dziś 839,02 zł do ZUS, a c 10.07.09, 13:42
      Dotyczy to takze chlopow:fryzjerow,kowali,slusarzy,mechanikow,kierow-
      cow i innych,a takze ich rodzin,bo to wszyscy KRUSowcy na ok 2 ha
      ziemi.Sasiad natomiast placi ZUS,nie ma gleby.Kto tak CHCE,moze
      niebiosa? KTO to wyjasni,tak NORMALNIE?
    • piglowacki Fryzjerka zapłacić dziś 839,02 zł do ZUS, a chłop 10.07.09, 13:44

      l.george.l napisał:

      > siedemdziesiąt parę.

      Rafałek Ziemkiewicz i dziesiątki tys. mu podobnych również siedemdziesiąt parę. ;-)
      • zamurowany Re: Fryzjerka zapłacić dziś 839,02 zł do ZUS, a c 10.07.09, 13:47
        piglowacki napisał:

        > Rafałek Ziemkiewicz i dziesiątki tys. mu podobnych również
        > siedemdziesiąt parę.

        I bardzo słusznie. Pieniądze, które mu zostaną w kieszeni, wyda na pewno lepiej
        niż urzędnicy.
        • vargtimmen Re: Fryzjerka zapłacić dziś 839,02 zł do ZUS, a c 10.07.09, 15:29
          zamurowany napisał:

          > piglowacki napisał:
          >
          > > Rafałek Ziemkiewicz i dziesiątki tys. mu podobnych również
          > > siedemdziesiąt parę.
          >
          > I bardzo słusznie. Pieniądze, które mu zostaną w kieszeni, wyda na pewno lepiej
          > niż urzędnicy.


          Fajnie, tyle, że potem reszta musi się składać za takich na składki i dopłaty do
          ZUS i KRUS. Bo wypłaty z ZUS i KRUS wynikają z prawnie wiążącyc zobiązań.

          Rozumiem i podzielam postulat możliwie niskich podatków i składek, ale nie
          rozumiem i nie akceptuję postulatu nierównego*) dzielenia obciążeń.


          *) nierównego = wg odmiennych zasad.
          • zamurowany Re: Fryzjerka zapłacić dziś 839,02 zł do ZUS, a c 10.07.09, 15:49
            vargtimmen napisał:

            > > I bardzo słusznie. Pieniądze, które mu zostaną w kieszeni, wyda na pewno
            > > lepiej niż urzędnicy.
            >
            > Fajnie, tyle, że potem reszta musi się składać za takich na składki i
            > dopłaty do ZUS i KRUS.

            ZUSowi i KRUSowi życzę jak najgorzej, więc ten argument do mnie nie trafia. A
            ponieważ że Kowalski lepiej wyda swoje pieniądze (z pożytkiem dla gospodarki)
            niż urzędnik zarządzający cudzym, to popieram opisane powyżej akcje.

            Szkoda tylko, że obecny system zachęca ludzi do marnowania czasu na kombinowanie
            zamiast zachęcać do pracy.

            > nie rozumiem i nie akceptuję postulatu
            > nierównego*) dzielenia obciążeń.
            >
            > *) nierównego = wg odmiennych zasad.

            Zabrzmiało to tak, jakbyś poparł pogłowny. Bo on jest jedyny, gdzie jest
            jednorodna zasada dla wszystkich.
            • vargtimmen Re: Fryzjerka zapłacić dziś 839,02 zł do ZUS, a c 10.07.09, 15:59
              zamurowany napisał:

              > vargtimmen napisał:
              >
              > > > I bardzo słusznie. Pieniądze, które mu zostaną w kieszeni, wyda na
              > pewno
              > > > lepiej niż urzędnicy.
              > >
              > > Fajnie, tyle, że potem reszta musi się składać za takich na składki i
              > > dopłaty do ZUS i KRUS.
              >
              > ZUSowi i KRUSowi życzę jak najgorzej, więc ten argument do mnie nie trafia.


              Ale trafia do płatników ZUS i do podatników, którzy ulgi takich Ziemkiewiczów
              finansują (w tym roku dopłaty do emerytur kosztują budżet 30 mld zł).


              > A ponieważ że Kowalski lepiej wyda swoje pieniądze (z pożytkiem dla gospodarki)
              > niż urzędnik zarządzający cudzym, to popieram opisane powyżej akcje.
              >

              Może Kowalski czy Ziemkiewicz z KRUS wydadzą lepiej niż urzędnik, ale Ziewalski
              i Komkiewicz z ZUS też by lepiej wydali, a byłoby uczciwiej.



              > Szkoda tylko, że obecny system zachęca ludzi do marnowania czasu na kombinowani
              > e
              > zamiast zachęcać do pracy.
              >

              Tak jest, dlatego lepiej byłoby, by przywileje typu KRUS zniknęły, a ZUS i
              podatki były niższe.


              > > nie rozumiem i nie akceptuję postulatu
              > > nierównego*) dzielenia obciążeń.
              > >
              > > *) nierównego = wg odmiennych zasad.
              >
              > Zabrzmiało to tak, jakbyś poparł pogłowny. Bo on jest jedyny, gdzie jest
              > jednorodna zasada dla wszystkich.


              Nie, pogłowny to jest tylko banalne po równo, a pojęcie "wg tych
              samych zasad"
              jest dużo szersze. Nawet uzależnianie rodzaju i wysokości
              składki od zajęcia da się jakoś pogodzić z zasadą takiego samego prawa dla
              wszystkich, ale prowadzi do patologii, takich jak fikcyjne przyjmowanie statusu
              rolnika, co psuje konkurencje i demoralizuje wszystkich.
              • zamurowany Re: Fryzjerka zapłacić dziś 839,02 zł do ZUS, a c 10.07.09, 16:32
                vargtimmen napisał:

                > > ZUSowi i KRUSowi życzę jak najgorzej, więc ten argument do mnie
                > > nie trafia.
                >
                > Ale trafia do płatników ZUS i do podatników, którzy ulgi takich Ziemkiewiczów
                > finansują (w tym roku dopłaty do emerytur kosztują budżet 30 mld zł).

                Ależ ja jestem płatnikiem ZUS i chyba też finansuję - jak to ująłeś - "ulgi"
                Ziemkiewicza. Mimo to popieram gościa. Bo jestem pewien, że owe 700zł różnicy
                wydał lepiej niż urzędnicy.

                > Może Kowalski czy Ziemkiewicz z KRUS wydadzą lepiej niż urzędnik, ale
                > Ziewalski i Komkiewicz z ZUS też by lepiej wydali, a byłoby uczciwiej.

                Dlatego też z całego serca życzę Ziewalskiemu i Komkiewiczowi, aby płacili mniej
                - tyle co Kowalski czy Ziemkiewicz. A najlepiej wcale.

                > Tak jest, dlatego lepiej byłoby, by przywileje typu KRUS zniknęły,
                > a ZUS i podatki były niższe.

                Tak, gdyby KRUS zniknął byłoby super. Na pewno 0zł podatku zwanego składką jest
                lepsze nawet niż te 70zł.

                > Nie, pogłowny to jest tylko banalne po równo,

                Zgadza się - sprawiedliwość jest banalna.

                > a pojęcie "wg tych samych zasad" jest dużo szersze.

                Oczywiście, nawet jeżeli zasada zależy od tysiąca czynników i pisana jest na
                tysiącu stron maszynopisu, to nadal jest to jedna zasada. Tylko czy faktycznie o
                to chodzi?

                > Nawet uzależnianie rodzaju i wysokości
                > składki od zajęcia da się jakoś pogodzić z zasadą takiego samego prawa dla
                > wszystkich, ale prowadzi do patologii, takich jak fikcyjne przyjmowanie
                > statusu rolnika, co psuje konkurencje i demoralizuje wszystkich.

                Uzależnienie podatku od zarobku też prowadzi do patologii (takich jak fikcyjne
                przyjmowanie statusu bezrobotnego), psuje konkurencję i demoralizuje.

                Dlatego nie wolno uzależniać podatku od czegokolwiek - nie będzie wtedy
                prowadził do patologii, psuł konkurencji ani demoralizował.
                • vargtimmen Re: Fryzjerka zapłacić dziś 839,02 zł do ZUS, a c 10.07.09, 17:28
                  zamurowany napisał:

                  > vargtimmen napisał:
                  >
                  > > > ZUSowi i KRUSowi życzę jak najgorzej, więc ten argument do mnie
                  > > > nie trafia.
                  > >
                  > > Ale trafia do płatników ZUS i do podatników, którzy ulgi takich Ziemkiewi
                  > czów
                  > > finansują (w tym roku dopłaty do emerytur kosztują budżet 30 mld zł).
                  >
                  > Ależ ja jestem płatnikiem ZUS i chyba też finansuję - jak to ująłeś - "ulgi"
                  > Ziemkiewicza. Mimo to popieram gościa. Bo jestem pewien, że owe 700zł różnicy
                  > wydał lepiej niż urzędnicy.
                  >


                  A nie wolałbyś Ty ich wydać sam?



                  > > Może Kowalski czy Ziemkiewicz z KRUS wydadzą lepiej niż urzędnik, ale
                  > > Ziewalski i Komkiewicz z ZUS też by lepiej wydali, a byłoby uczciwiej.
                  >
                  > Dlatego też z całego serca życzę Ziewalskiemu i Komkiewiczowi, aby płacili mnie
                  > j
                  > - tyle co Kowalski czy Ziemkiewicz.

                  O! A to możesz osiągnąć znosząc przywileje KRUS, jednocześnie obiżając składkę
                  na ZUS i/lub podatki. Właśnie to Ci proponuję!


                  > A najlepiej wcale.

                  Się nie da, system solidarnościowy w emeryturach jest stanem zastanym.




                  > > Tak jest, dlatego lepiej byłoby, by przywileje typu KRUS zniknęły,
                  > > a ZUS i podatki były niższe.
                  >
                  > Tak, gdyby KRUS zniknął byłoby super. Na pewno 0zł podatku zwanego składką jest
                  > lepsze nawet niż te 70zł.
                  >

                  Mówimy o ujednoliceniu.


                  > > Nie, pogłowny to jest tylko banalne po równo,
                  >
                  > Zgadza się - sprawiedliwość jest banalna.
                  >

                  Po równo, nie znaczy sprawiedliwie.


                  > > a pojęcie "wg tych samych zasad" jest dużo szersze.
                  >
                  > Oczywiście, nawet jeżeli zasada zależy od tysiąca czynników i
                  > pisana jest na tysiącu stron maszynopisu, to nadal jest to
                  > jedna zasada. Tylko czy faktycznie o to chodzi?
                  >

                  Prawo winno być proste, ale nie nadmiernie. Ja proponuję prostą zasadę
                  proporcjonalnych i możliwie jednolitych składek, tak PIT, jak ZUS. Uważam, że to
                  sprawiedliwe. Po równo - niesprawiedliwe, bo dolegliwość ciężarów jest wtedy
                  bardzo różna dla różnych ludzi.



                  > > Nawet uzależnianie rodzaju i wysokości
                  > > składki od zajęcia da się jakoś pogodzić z zasadą takiego samego prawa dl
                  > a
                  > > wszystkich, ale prowadzi do patologii, takich jak fikcyjne przyjmowanie
                  > > statusu rolnika, co psuje konkurencje i demoralizuje wszystkich.
                  >
                  > Uzależnienie podatku od zarobku też prowadzi do patologii (takich jak fikcyjne
                  > przyjmowanie statusu bezrobotnego), psuje konkurencję i demoralizuje.
                  >

                  Ale, założę się, że podatek pogłowny demoralizowałby jeszcze bardziej, ze
                  względu na różnice w jego dolegliwości.


                  > Dlatego nie wolno uzależniać podatku od czegokolwiek - nie
                  > będzie wtedy prowadził do patologii, psuł konkurencji
                  > ani demoralizował.

                  Będzie psuł konkurencję, bo może biednemu zabrać cały dochód, a zamożnemu jego
                  promil. Ten pierwszy zostanie pozbawiony środków do życia i możliwości
                  działania, drugi nawet nie zauważy. To koszmarnie zdeformuje konkurencję.
                  • zamurowany Re: Fryzjerka zapłacić dziś 839,02 zł do ZUS, a c 10.07.09, 19:04
                    vargtimmen napisał:

                    > A nie wolałbyś Ty ich wydać sam?

                    Co wydać sam? Moje składki - oczywiście, przecież cały czas o tym piszę. Składki
                    Ziemkiewicza - nie, cudzego nie ruszam.

                    > O! A to możesz osiągnąć znosząc przywileje KRUS, jednocześnie
                    > obiżając składkę na ZUS i/lub podatki. Właśnie to Ci proponuję!

                    Nie, dokopywanie większymi składkami na niezamawianą usługę jest mi obce, więc
                    zniesienia owego - jak to ujmujesz - "przywileju" nie poprę. A obniżenia
                    podatków to jeszcze nasza socjalistyczna rzeczywistość nie widziała, więc nie
                    liczyłbym na to na twoim miejscu.

                    > Się nie da, system solidarnościowy w emeryturach jest stanem zastanym.

                    Ale kto powiedział, że emerytów musi finansować ZUS za nasze pieniądze?

                    > > Tak, gdyby KRUS zniknął byłoby super. Na pewno 0zł podatku zwanego
                    > > składką jest lepsze nawet niż te 70zł.
                    >
                    > Mówimy o ujednoliceniu.

                    W ramach ujednolicania postuluję również likwidację ZUSu.

                    > > > Nie, pogłowny to jest tylko banalne po równo,
                    > >
                    > > Zgadza się - sprawiedliwość jest banalna.
                    >
                    > Po równo, nie znaczy sprawiedliwie.

                    Dokładnie to znaczy.

                    > Prawo winno być proste, ale nie nadmiernie.

                    Dlaczego? Bo urzędnicy i prawnicy też się muszą na czymś paść?

                    > Ja proponuję prostą zasadę
                    > proporcjonalnych i możliwie jednolitych składek, tak PIT, jak ZUS.

                    Już pisałem jakie to "proste": pociąga za sobą podatek ryczałtowy i podatek na
                    zasadach ogólnych, konieczność rejestracji pracy, konieczność ewidencji
                    dochodów, starania o nieprzekroczenie progu VAT, formularze, setki pierdoł,
                    problem "a co z tacą księdza", "a co z drobnym handlem na Allegro", "co znaczy
                    >drobny<" itp.

                    A ja proponuję prostą zasadę: w ogóle nie karać ludzi za osiągnięcie dochodu.
                    Owa zasada likwiduje wszystkie te problemy.

                    > Po równo - niesprawiedliwe, bo dolegliwość ciężarów jest wtedy
                    > bardzo różna dla różnych ludzi.

                    Podatki się płaci pieniędzmi, a nie "dolegliwością ciężarów", więc to pieniądze
                    mają być równe. A nie ich jakaś wybrana pochodna.

                    Po równo - sprawiedliwie, bo każdy płaci tyle samo i otrzymuje od państwa taką
                    samą ochronę przed bandytami.

                    Zresztą nawet owa "dolegliwość ciężaru" nie trzyma się kupy, bo wyobraź sobie
                    sytuację, że bardzo bogaty człowiek po prostu przestał zarabiać. W efekcie
                    przestał płacić podatek dochodowy oczywiście. I gdzie tu masz ową "dolegliwość
                    ciężaru"?

                    > Ale, założę się, że podatek pogłowny demoralizowałby jeszcze bardziej, ze
                    > względu na różnice w jego dolegliwości.

                    Rozwiązanie problemu "dolegliwości": więc się weźmy do roboty, zaróbmy więcej a
                    stanie się on mniej dolegliwy. Czy ta motywacja jest demoralizująca?

                    > > Dlatego nie wolno uzależniać podatku od czegokolwiek - nie
                    > > będzie wtedy prowadził do patologii, psuł konkurencji
                    > > ani demoralizował.
                    >
                    > Będzie psuł konkurencję, bo może biednemu zabrać cały dochód,

                    Silna motywacja do zarabiania psuje konkurencję?...

                    > a zamożnemu jego promil.

                    Super! Resztę wyda. Z korzyścią dla innych, również biednych.

                    > Ten pierwszy zostanie pozbawiony środków do życia

                    Nie przesadzajmy. Ma nadal wiele możliwości.

                    > i możliwości działania,

                    Niby dlaczego? Może (a nawet musi) nadal pracować. A cała nadwyżka będzie już jego.

                    > To koszmarnie zdeformuje konkurencję.

                    Ale gdzie tu związek i jak zdeformuje - nie wiadomo.
                    • vargtimmen Re: Fryzjerka zapłacić dziś 839,02 zł do ZUS, a c 10.07.09, 19:38
                      zamurowany napisał:

                      > vargtimmen napisał:
                      >
                      > > A nie wolałbyś Ty ich wydać sam?
                      >
                      > Co wydać sam? Moje składki - oczywiście, przecież cały czas o
                      > tym piszę. Składki Ziemkiewicza - nie, cudzego nie ruszam.
                      >

                      Państwo ma zobowiązania, obywatele zapłacą za nie tak czy tak. Jest tylko
                      kwestia podziału. Chcesz, mieć wyższy ZUS, żeby Ziemkiewicz miał niższy KRSU -
                      to Twoje zbójeckie prawo, ale ja wolałbym nie.


                      > > O! A to możesz osiągnąć znosząc przywileje KRUS, jednocześnie
                      > > obiżając składkę na ZUS i/lub podatki. Właśnie to Ci proponuję!
                      >
                      > Nie, dokopywanie większymi składkami na niezamawianą usługę jest mi obce, więc
                      > zniesienia owego - jak to ujmujesz - "przywileju" nie poprę. A obniżenia
                      > podatków to jeszcze nasza socjalistyczna rzeczywistość nie widziała, więc nie
                      > liczyłbym na to na twoim miejscu.
                      >

                      Kiedy ja akceptuję tylko transakcję wiązaną: ujednolicenie ZUS i KRUS, przy
                      takiej samej sumie wpłat.

                      Dla Twojej informacji: dopłady do KRUS z budżetu 2009 to 17 mld zł.


                      > > Się nie da, system solidarnościowy w emeryturach jest stanem zastanym.
                      >
                      > Ale kto powiedział, że emerytów musi finansować ZUS za nasze pieniądze?
                      >

                      Nieważne, kto to powiedział, ważne, że taki jest stan zastany. Jak chcesz
                      sfinansować te ponad 100 mld rocznie na FUS, które wynika z prawnie ważnych
                      zobowiązań?


                      > > > Tak, gdyby KRUS zniknął byłoby super. Na pewno 0zł podatku zwanego
                      > > > składką jest lepsze nawet niż te 70zł.
                      > >
                      > > Mówimy o ujednoliceniu.
                      >
                      > W ramach ujednolicania postuluję również likwidację ZUSu.
                      >

                      Podaj źródła finansowania zobowiązań państwa wobec emerytów.


                      > > > > Nie, pogłowny to jest tylko banalne po równo,
                      > > >
                      > > > Zgadza się - sprawiedliwość jest banalna.
                      > >
                      > > Po równo, nie znaczy sprawiedliwie.
                      >
                      > Dokładnie to znaczy.
                      >

                      Nie, sprawiedliwie, znaczyć może bardzo różne rzeczy:

                      Np.
                      pl.wikipedia.org/wiki/Sprawiedliwo%C5%9B%C4%87
                      W politologii, ze względu na kryteria, wyróżnia się zasadniczo pięć rodzajów
                      sprawiedliwości (wg Chaïma Perelmana), jednak niektórzy dopuszczają również
                      szóstą możliwość.

                      1. każdemu to samo – czyli pogląd zakładający, że wszyscy członkowie
                      społeczności powinni być traktowani jednakowo, niezależnie od jednostkowych
                      uwarunkowań. W praktyce zaprzeczenie zasady sprawiedliwości społecznej ze
                      względu na utopijny charakter.
                      2. każdemu według jego zasług – każdy członek społeczności powinien być
                      traktowany według swoich zasług. To kryterium należy do subiektywnych, rodzi się
                      bowiem pytanie: jak owe zasługi mierzyć?
                      3. każdemu według jego dzieł – pod uwagę brane są efekty działalności
                      jednostki, których wartość utożsamia się najczęściej z ich wartością wymienną, a
                      nie wkład pracy. Jest to kryterium pragmatyczne, jego stosowanie w praktyce
                      przyczynia się do wykształcania elit gospodarczych. W tym ujęciu nie są
                      uwzględniane naturalne uwarunkowania jednostki, które wpływają na efektywność
                      jej pracy.
                      4. każdemu według potrzeb – jest to zasada oparta na poczuciu solidarności,
                      zakłada równość w zaspokajaniu przynajmniej podstawowych potrzeb jednostki.
                      Znajduje zastosowanie w nowoczesnym prawodawstwie socjalnym i koncepcjach
                      państwa opiekuńczego, prowadzi jednak do problemów wynikających ze zróżnicowania
                      potrzeb oraz kwestii ich finansowania.
                      5. każdemu według pozycji – kryterium arystokratyczne, wywodzące się z
                      koncepcji hierarchicznej budowy społeczeństwa. Zakłada dystrybucję dóbr według
                      pozycji społecznej.
                      6. (każdemu według tego, co przyznaje prawo – kryterium w istocie
                      tautologiczne. Pytanie, co prawo powinno przyznawać, pozostaje bez odpowiedzi.)




                      > > Prawo winno być proste, ale nie nadmiernie.
                      >
                      > Dlaczego? Bo urzędnicy i prawnicy też się muszą na czymś paść?
                      >

                      Nie. Dlatego, że rzeczywistość nie jest taka zupełnie prosta.


                      > > Ja proponuję prostą zasadę
                      > > proporcjonalnych i możliwie jednolitych składek, tak PIT, jak ZUS.
                      >
                      > Już pisałem jakie to "proste": pociąga za sobą podatek ryczałtowy i podatek na
                      > zasadach ogólnych, konieczność rejestracji pracy, konieczność ewidencji
                      > dochodów, starania o nieprzekroczenie progu VAT, formularze, setki pierdoł,
                      > problem "a co z tacą księdza", "a co z drobnym handlem na Allegro", "co znaczy
                      > >drobny<" itp.
                      >


                      Wiesz, budowa i porwadzenie samochodu też zupełnie proste nie są ale, ponieważ
                      samochód spełnia pewne funkcje, to się podejmuje wysiłki, by samochody budować,
                      a potem prowadzić według bardzo skomplikowanych zasad obsługi i ruchu drogowego.


                      > A ja proponuję prostą zasadę: w ogóle nie karać ludzi za osiągnięcie dochodu.
                      > Owa zasada likwiduje wszystkie te problemy.

                      Napisałem Ci długaśne posty na ten temat...
                      W Twoim ujęciu, "karasz" za istnienie i za konsumpcję (?).


                      >
                      > > Po równo - niesprawiedliwe, bo dolegliwość ciężarów jest wtedy
                      > > bardzo różna dla różnych ludzi.
                      >
                      > Podatki się płaci pieniędzmi, a nie "dolegliwością ciężarów", więc to pieniądze
                      > mają być równe. A nie ich jakaś wybrana pochodna.
                      >


                      A kto Ci to powiedział, że kryterium dolegliwości można odrzucić przy
                      konstrukcji ciężarów publicznych?

                      A może podatki trzeba płacić czasem pracy, bo usługi państwa, to czas pracy
                      ludzi przez państwo zatrudnionych?


                      > Po równo - sprawiedliwie, bo każdy płaci tyle samo i otrzymuje od państwa taką
                      > samą ochronę przed bandytami.
                      >

                      Było, w Twoim wątku.


                      > Zresztą nawet owa "dolegliwość ciężaru" nie trzyma się kupy, bo wyobraź sobie
                      > sytuację, że bardzo bogaty człowiek po prostu przestał zarabiać. W efekcie
                      > przestał płacić podatek dochodowy oczywiście. I gdzie tu masz ową "dolegliwość
                      > ciężaru"?


                      Nie zarabia, to nie płaci PIT. Płaci za to inne podatki, też w proporcji do
                      konsumpcji, majątku, jeśli chcesz.


                      >
                      > > Ale, założę się, że podatek pogłowny demoralizowałby jeszcze bardziej, ze
                      > > względu na różnice w jego dolegliwości.
                      >
                      > Rozwiązanie problemu "dolegliwości": więc się weźmy do roboty, zaróbmy więcej a
                      > stanie się on mniej dolegliwy. Czy ta motywacja jest demoralizująca?
                      >


                      Sugerujesz, że ludzie zarabiają mniej tylko po to, żeby płacić mniej państwu?



                      > > > Dlatego nie wolno uzależniać podatku od czegokolwiek - nie
                      > > > będzie wtedy prowadził do patologii, psuł konkurencji
                      > > > ani demoralizował.
                      > >
                      > > Będzie psuł konkurencję, bo może biednemu zabrać cały dochód,
                      >
                      > Silna motywacja do zarabiania psuje konkurencję?...
                      >

                      Nie, brak środków na zakup żywności i opłatę czynszu powoduje, że człowiek jest
                      głodny i bezdomny, a wtedy pracować nie da rady.


                      > > a zamożnemu jego promil.
                      >
                      > Super! Resztę wyda. Z korzyścią dla innych, również biednych.
                      >

                      Nie o tym mowa, tylko o sprawiedliwości i zaburzaniu konkurencji.


                      >
                      > > Ten pierwszy zostanie pozbawiony środków do życia
                      >
                      > Nie przesadzajmy. Ma nadal wiele możliwości.
                      >

                      ???

                      Jakie masz możliwości, jeśli masz stałe zobowiązanie przekraczające Twój dochód?


                      > > i możliwości działania,
                      >
                      > Niby dlaczego? Może (a nawet musi) nadal pracować. A cała nadwyżka będzie już j
                      > ego.
                      >

                      Znane są liczne przypadki, gdy ludzie chcieli pracować, ale nikt ich pracy nie
                      chciał kupić.


                      > > To koszmarnie zdeformuje konkurencję.
                      >
                      > Ale gdzie tu związek i jak zdefor
                      • zamurowany Re: Fryzjerka zapłacić dziś 839,02 zł do ZUS, a c 13.07.09, 12:50
                        vargtimmen napisał:

                        > Państwo ma zobowiązania, obywatele zapłacą za nie tak czy tak.

                        Zobowiązań starych trzeba dotrzymać, nowych nie zawierać. I pozbywać się
                        wszystkich nieuzasadnionych kosztów jak ZUS, NFZ, PKP, TVP i inne duperele.

                        Wtedy państwo nie będzie już mieć zobowiązań.

                        > Chcesz, mieć wyższy ZUS, żeby Ziemkiewicz miał niższy KRSU

                        Naprawdę napisałem, że chcę mieć większy ZUS?... Nie pamiętam.

                        Chcę aby każdy obywatel miał jak najmniejsze podatki. Jeśli będą to podatki
                        mniejsze od moich - trudno, zazdrość mnie chyba nie zeżre.

                        > to Twoje zbójeckie prawo, ale ja wolałbym nie.

                        Zbójectwo to na razie chyba ty wspierasz, a nie ja.

                        > Kiedy ja akceptuję tylko transakcję wiązaną: ujednolicenie ZUS i KRUS, przy
                        > takiej samej sumie wpłat.

                        Czyli liczysz na obniżenie ZUSu? A licz sobie, licz...

                        Po podniesieniu KRUSu w zamian dostaniesz podwyżki cen żywności (plus VAT od
                        podwyżek). No bo chyba nie sądzisz że jakikolwiek producent (obojętnie:
                        papierosów, samochodów czy żywności) podwyżkę podatków weźmie na własną klatę?...

                        Proszę bardzo, domagaj się podwyżki KRUSu. Rząd i urzędnicy bardzo się ucieszą z
                        jeszcze większego obrotu naszymi pieniędzmi.

                        > Dla Twojej informacji: dopłady do KRUS z budżetu 2009 to 17 mld zł.

                        Oczywiście to o 17 mld zł za dużo. A ile budżet dopłaca do ZUSu?

                        A właściwie, po co mi to mówisz? Żeby mnie przekonać do likwidacji tych
                        molochów? Nie trzeba.

                        > Nieważne, kto to powiedział, ważne, że taki jest stan zastany. Jak chcesz
                        > sfinansować te ponad 100 mld rocznie na FUS, które wynika z prawnie ważnych
                        > zobowiązań?

                        Emerytury są zobowiązaniem, czy coś jeszcze?

                        Ciekawe jest to, że widząc jakiś potworny ciężar, zastanawiasz się jak go
                        sfinansować, a nie jak się go pozbyć.

                        > Podaj źródła finansowania zobowiązań państwa wobec emerytów.

                        Prywatyzacja. Oni pracowali na ten majątek w moskiewskim socjalizmie, więc
                        uczciwie byłoby go im przekazać.

                        > Nie, sprawiedliwie, znaczyć może bardzo różne rzeczy:

                        Tak, bardzo różne rzeczy. W politologii i według Chaïma Perelmana...

                        A sprawiedliwość jest tylko jedna. Właśnie ta wymieniona nieprzypadkowo na samym
                        początku.

                        > > > Prawo winno być proste, ale nie nadmiernie.
                        > >
                        > > Dlaczego? Bo urzędnicy i prawnicy też się muszą na czymś paść?
                        >
                        > Nie. Dlatego, że rzeczywistość nie jest taka zupełnie prosta.

                        Jest *bardzo* prosta. Ale prawnicy, doradcy podatkowi, urzędnicy i władza
                        oczywiście chcą, abyśmy myśleli inaczej - bo oni na takim naszym przekonaniu (a
                        w efekcie na skomplikowaniu wszystkiego) zarabiają.

                        Pisałem, że podatki proporcjonalne do dochodu nie są proste i podałem listę
                        kilku komplikacji wprowadzanych przez to, co nazywasz "prostym". A ty o samochodzie:

                        > Wiesz, budowa i porwadzenie samochodu też zupełnie proste nie są
                        > ale, ponieważ samochód spełnia pewne funkcje, to się podejmuje
                        > wysiłki, by samochody budować,

                        Więc zauważam, że budowa i prowadzenie państwa też nie są takie zupełnie
                        trywialne. Ale ponieważ państwo spełnia pewne funkcje (obronność, ochrona prawna
                        obywateli), to się podejmuje (bardzo słuszne!) wysiłki, by państwa budować.
                        Niestety, niektórzy bez potrzeby tę sprawę komplikują tak bardzo, że porównać to
                        można co najwyżej z budową samochodu, który spełnia tysiące zbędnych funkcji,
                        jak latanie, pływanie, masaże kręgosłupa i obieranie ziemniaków na obiad. A
                        wystarczyłoby żeby jeździł.

                        > a potem prowadzić według bardzo skomplikowanych zasad obsługi
                        > i ruchu drogowego

                        Jeśli można je uprościć tak, aby nadal spełniały podstawowe funkcje, to jestem za.

                        > > A ja proponuję prostą zasadę: w ogóle nie karać ludzi za
                        > > osiągnięcie dochodu. Owa zasada likwiduje wszystkie te problemy.
                        >
                        > Napisałem Ci długaśne posty na ten temat...

                        Wrócę to tego w wolnej chwili. Ale faktem jest, że moja zasada likwiduje
                        problemy. A twoja stwarza.

                        > W Twoim ujęciu, "karasz" za istnienie i za konsumpcję (?).

                        To już wyjaśniałem ze dwa razy. Karanie/nagradzanie jest wtedy, gdy obywateli
                        traktujemy na różne sposoby. Przy pogłownym każdy jest traktowany tak samo, więc
                        o karze za istnienie nie można mówić.

                        Na konsumpcję nie chcę nakładać podatków oczywiście. Tylko pogłowny i od
                        nieruchomości. Wyjaśniłem już dlaczego.

                        > A kto Ci to powiedział, że kryterium dolegliwości można odrzucić przy
                        > konstrukcji ciężarów publicznych?

                        To ty, jeśli chcesz takie kryterium, musisz je uzasadnić. Możesz mieć z tym
                        kłopot, bo podatki się płaci pieniędzmi a nie "dolegliwością ciężarów", która
                        jest pochodną pieniędzy.

                        > A może podatki trzeba płacić czasem pracy, bo usługi państwa, to czas pracy
                        > ludzi przez państwo zatrudnionych?

                        Nie bardzo kapuję. Usługa to usługa. Każdy otrzymuje od państwa takie same, więc
                        każdy powinien płacić tak samo.

                        > > Po równo - sprawiedliwie, bo każdy płaci tyle samo i otrzymuje od
                        > > państwa taką samą ochronę przed bandytami.
                        >
                        > Było, w Twoim wątku.

                        Nie pamiętam, zajrzę.

                        [ o przykładowym bogaczu, który przestał pracować i zarabiać ]
                        > Nie zarabia, to nie płaci PIT.

                        Ale nadal jest obrzydliwie bogaty. Za to biedak, który wreszcie dostał pierwszą
                        porządną pracę - płaci...

                        No i gdzie tu masz tą swoją "dolegliwość ciężaru" realizowaną przez PIT?

                        > Płaci za to inne podatki, też w proporcji do
                        > konsumpcji, majątku, jeśli chcesz.

                        I to wystarcza według ciebie? Skoro tak, to czemu po prostu nie zlikwidujesz
                        PIT, skoro powyższe wystarcza?

                        > Sugerujesz, że ludzie zarabiają mniej tylko po to, żeby płacić mniej państwu?

                        Nic takiego nie sugeruję. Twierdzę, że rozwiązanie problemu "dolegliwości" przy
                        podatku pogłownym jest proste: weźmy się do roboty, to dolegliwość będzie mniejsza.

                        Rozwiązaniem sprawy "dolegliwości" przy podatku od pracy jest: pokombinujmy.

                        > Nie, brak środków na zakup żywności i opłatę czynszu powoduje, że
                        > człowiek jest głodny i bezdomny, a wtedy pracować nie da rady.

                        Nonsens, wtedy właśnie pracować MUSI.

                        [ o podatku pogłownym dla bogacza ]
                        > > > a zamożnemu jego promil.
                        > >
                        > > Super! Resztę wyda. Z korzyścią dla innych, również biednych.
                        > >
                        >
                        > Nie o tym mowa, tylko o sprawiedliwości i zaburzaniu konkurencji.

                        No to przecież jest sprawiedliwe - każdy płaci tą samą kwotę. No i gdzie tu
                        zaburzenie konkurencji? Jakiej konkurencji właściwie? Kto tu konkuruje?

                        [ o podatku pogłownym dla biednego ]
                        > > > Ten pierwszy zostanie pozbawiony środków do życia
                        > >
                        > > Nie przesadzajmy. Ma nadal wiele możliwości.
                        >
                        > ???

                        Zarabiać. Sprawiedliwe państwo w niczym mu tutaj nie przeszkodzi i ani grosza od
                        owej pracy mu nie zabierze.

                        > Jakie masz możliwości, jeśli masz stałe zobowiązanie
                        > przekraczające Twój dochód?

                        Zmniejszyć zobowiązania i zwiększyć dochód.

                        > Znane są liczne przypadki, gdy ludzie chcieli pracować, ale nikt ich
                        > pracy nie chciał kupić.

                        Wiem o czym mówisz. Jako dzieciak chciałem pracować jako oglądacz bajek. Ale
                        nikt ode mnie nie chciał tej pracy kupić. Dlatego jak dorosłem to znalazłem
                        sobie taką, na jaką jest zapotrzebowanie.

                        > Człowiek, któremu państwo zabiera cały dochód jest ekonomicznie
                        > (a potem biologicznie) i motywacyjnie zniszczony i konkurować
                        > ekonomicznie nie może.

                        Nieprecyzyjna wypowiedź, bo co znaczy "cały dochód"? 100% dochodu? - oczywiście
                        prawda. Człowiek płacący cały swój dochód jest motywacyjnie zniszczony.
                        Rozumując analogicznie - jeśli zabiera 70% dochodu (tyle mniej więcej wynosi
                        obecnie łączne opodatkowanie), to jest zniszczony motywacyjnie w 70%.

                        Natomiast jeśli państwo zabiera 500zł i tyle właśnie wynosi zarobek człowieka,
                        to gdzie tu się dopatrujesz niszczenia motywacji? Ja życzę takiemu, aby zarabiał
                        5.000zł
                        • vargtimmen Re: Fryzjerka zapłacić dziś 839,02 zł do ZUS, a c 13.07.09, 15:26
                          zamurowany napisał:

                          > vargtimmen napisał:
                          >
                          > > Państwo ma zobowiązania, obywatele zapłacą za nie tak czy tak.
                          >
                          > Zobowiązań starych trzeba dotrzymać

                          Dzięki.

                          > > Chcesz, mieć wyższy ZUS, żeby Ziemkiewicz miał niższy KRSU
                          >
                          > Naprawdę napisałem, że chcę mieć większy ZUS?... Nie pamiętam.
                          >


                          Jeśli są zobowiązania, które ma pańśtwo, to ktoś za nie zapłaci.
                          Nie Ziemkiewicz, to Ty.


                          > > to Twoje zbójeckie prawo, ale ja wolałbym nie.
                          >
                          > Zbójectwo to na razie chyba ty wspierasz, a nie ja.
                          >

                          Nie, ja wspieram uczciwe prawo, w miejsce przywilejów, z których korzystają
                          fikcyjni rolnicy.


                          > > Kiedy ja akceptuję tylko transakcję wiązaną: ujednolicenie ZUS i KRUS, pr
                          > zy
                          > > takiej samej sumie wpłat.
                          >
                          > Czyli liczysz na obniżenie ZUSu? A licz sobie, licz...
                          >

                          Napisałem wyraźnie, co akceptuję. Niższe i bardziej jendolite składki. Ty
                          akceptujesz składki niejednolite. I tyle, w sferze stanu faktycznego.




                          > Po podniesieniu KRUSu w zamian dostaniesz podwyżki cen żywności

                          Niekoniecznie, jest bowiem konkurencja, także zewnętrzna. Poza tym, dostanę
                          obniżkę moich ciężarów i niższą cenę pracy poza rolnictwem.


                          >
                          > Proszę bardzo, domagaj się podwyżki KRUSu. Rząd i urzędnicy bardzo się ucieszą
                          > z
                          > jeszcze większego obrotu naszymi pieniędzmi.
                          >


                          Domagam się wyższego KRUS i niższych pozostałych składek, chyba wyraziłem się
                          jasno, więc mi nie imputuj czegoś innego.


                          > > Dla Twojej informacji: dopłady do KRUS z budżetu 2009 to 17 mld zł.
                          >
                          > Oczywiście to o 17 mld zł za dużo. A ile budżet dopłaca do ZUSu?
                          >
                          > A właściwie, po co mi to mówisz? Żeby mnie przekonać do likwidacji tych
                          > molochów? Nie trzeba.


                          Te pieniądze wpływają, bo są stare zobowiązania państwa.
                          Nie da się legalnie "pozbyć" zobowiązań.


                          > Jak chcesz
                          > > sfinansować te ponad 100 mld rocznie?

                          > Emerytury są zobowiązaniem, czy coś jeszcze?
                          >

                          Tak, emerytury. W tym wątku tylko o nich mówimy.


                          > Ciekawe jest to, że widząc jakiś potworny ciężar, zastanawiasz
                          > się jak go sfinansować, a nie jak się go pozbyć.

                          Zobowiązania muszą być spłacone, a nie można się ich pozbyć. Dlatego omusisz
                          podać źródło finansowania. Optując za ulgową składką KRUS optujesz za wyższymi
                          dopłatami z budżetu do emerytur rolniczych i wyższymi podatkami. To prosta
                          zależność, nie wierzę, że jej nie pojmujesz. Jeśli jednak naprawdę nie
                          pojmujesz, to ta rozmowa jest bez sensu.


                          >
                          > > Podaj źródła finansowania zobowiązań państwa wobec emerytów.
                          >
                          > Prywatyzacja. Oni pracowali na ten majątek w moskiewskim socjalizmie, więc
                          > uczciwie byłoby go im przekazać.
                          >


                          W dochody z prywatyzacji to kilka, góra 10 mld rocznie, a i to jeszcze przez
                          kilka lat. A potrzeby to dobrze ponad 100 mld rocznie.
                          Więc Twoja propozycja jest niewystarczająca. Wciąż masz ponad 100 mld zł rocznie
                          zobowiązań do sfinansowania.


                          > > Nie, sprawiedliwie, znaczyć może bardzo różne rzeczy:
                          >
                          > Tak, bardzo różne rzeczy. W politologii i według Chaïma Perelmana...
                          >
                          > A sprawiedliwość jest tylko jedna. Właśnie ta wymieniona
                          >nieprzypadkowo na samym początku.
                          >

                          Wszystkim po równo?

                          > > > > Prawo winno być proste, ale nie nadmiernie.
                          > > >
                          > > > Dlaczego? Bo urzędnicy i prawnicy też się muszą na czymś paść?
                          > >
                          > > Nie. Dlatego, że rzeczywistość nie jest taka zupełnie prosta.
                          >
                          > Jest *bardzo* prosta.

                          Jest, bo jest.


                          > Więc zauważam, że budowa i prowadzenie państwa też nie są takie
                          > zupełnie trywialne.


                          > Ale ponieważ państwo spełnia pewne funkcje (obronność,
                          > ochrona prawna obywateli), to się podejmuje (bardzo słuszne!)
                          > wysiłki, by państwa budować.
                          > Niestety, niektórzy bez potrzeby tę sprawę komplikują tak bardzo, że(...)

                          Tak, ale pewne komplikacje są potrzebne. Prostota tak, ale nie za cenę
                          niszczenia użytecznych funkcji.


                          >
                          > > a potem prowadzić według bardzo skomplikowanych zasad obsługi
                          > > i ruchu drogowego
                          >
                          > Jeśli można je uprościć tak, aby nadal spełniały podstawowe
                          > funkcje, to jestem za.
                          >

                          To kwestia gustu. Ja lubię jeżdzić szybko, wygodnie, bezpiecznie i ekonomicznie.
                          Dobra realizacja implikuje komplikacje.


                          > > > A ja proponuję prostą zasadę: w ogóle nie karać ludzi za
                          > > > osiągnięcie dochodu. Owa zasada likwiduje wszystkie te problemy.
                          > >
                          > > Napisałem Ci długaśne posty na ten temat...
                          >
                          > Wrócę to tego w wolnej chwili. Ale faktem jest, że moja zasada
                          > likwiduje problemy.

                          Jedne likwiduje, a inne tworzy. Opisałem Ci jakie.

                          > A twoja stwarza.

                          Pewne stwarza, inne likwiduje.


                          > > W Twoim ujęciu, "karasz" za istnienie i za konsumpcję (?).
                          >
                          > To już wyjaśniałem ze dwa razy. Karanie/nagradzanie jest wtedy, gdy obywateli
                          > traktujemy na różne sposoby. Przy pogłownym każdy jest traktowany tak samo, wię
                          > c
                          > o karze za istnienie nie można mówić.
                          >

                          Tak samo, nie równa się ta sama składka.

                          > Na konsumpcję nie chcę nakładać podatków oczywiście. Tylko pogłowny i od
                          > nieruchomości. Wyjaśniłem już dlaczego.
                          >

                          Czysty pogłowny jest zły.

                          A czemu od nieruchomości? Chcesz karać za budowę domu?


                          > > A kto Ci to powiedział, że kryterium dolegliwości można odrzucić przy
                          > > konstrukcji ciężarów publicznych?
                          >
                          > To ty, jeśli chcesz takie kryterium, musisz je uzasadnić.

                          Już napisałem, prawo jest dla ludzi, a państwo, z definicji, jest wspólnotą,
                          więc ma częściowo odzwierciedlać kolektywny element społeczności ludzkich.
                          Inaczej państwo byłoby zbyteczne.


                          > Możesz mieć z tym
                          > kłopot, bo podatki się płaci pieniędzmi a nie "dolegliwością ciężarów", która
                          > jest pochodną pieniędzy.
                          >

                          Pieniądze są wtórne, pierwotni są ludzi i ich potrzeby, cele, przekonania.


                          > > A może podatki trzeba płacić czasem pracy, bo usługi państwa, to czas pra
                          > cy
                          > > ludzi przez państwo zatrudnionych?
                          >
                          > Nie bardzo kapuję. Usługa to usługa. Każdy otrzymuje od państwa takie same, wię
                          > c
                          > każdy powinien płacić tak samo.

                          Nie i nie. Tłumaczyłem.

                          Jeśli wolisz inaczej, to państwo to tworzy infrastrukturę i przez to staje się
                          Twoim wspólnikiem i bierze porcję z sysku.

                          • zamurowany Re: Fryzjerka zapłacić dziś 839,02 zł do ZUS, a c 30.07.09, 11:07
                            vargtimmen napisał:

                            > Jeśli są zobowiązania, które ma pańśtwo, to ktoś za nie
                            > zapłaci.

                            Więc pozbądźmy się wszystkich zbędnych.

                            > Nie, ja wspieram uczciwe prawo

                            Wspierasz prawo skrajnie nieuczciwe, gdzie człowiek pracujący płaci podatek
                            nieskończenie razy większy niż bezrobotny.

                            > Napisałem wyraźnie, co akceptuję. Niższe i bardziej jendolite składki.

                            Podatek pogłowny to właśnie niska i baaaardzo jednolita składka. Więc czemu tak
                            się zapierasz?

                            > Ty akceptujesz składki niejednolite. I tyle, w sferze stanu faktycznego.

                            W sferze stanu faktycznego (cuchnącym socjalizmie) chcę tylko tyle, żeby nie
                            było gorzej niż jest. Równości i tak tu nie będzie, więc będę bronił siebie i
                            rolników przed podwyżkami.

                            [ o podwyżkach będących efektem wyższych podatków dla rolników ]
                            > Niekoniecznie, jest bowiem konkurencja, także zewnętrzna.

                            Konkurencja zewnętrzna coś nie powstrzymuje przed podwyżkami cen papierosów.
                            Drożeją za każdym razem, gdy państwo podnosi podatki.

                            > Poza tym, dostanę
                            > obniżkę moich ciężarów i niższą cenę pracy poza rolnictwem.

                            O tak, jasne... Obniżkę dostaniesz...

                            > Domagam się wyższego KRUS i niższych pozostałych składek, chyba
                            > wyraziłem się jasno, więc mi nie imputuj czegoś innego.

                            Wskazuję ci jedynie konsekwencje twoich żądań - jak podniesiesz podatki rolnikom
                            (i w efekcie ceny żywności), to rząd się ucieszy z jeszcze większego obrotu
                            twoimi pieniędzmi.

                            > Te pieniądze wpływają, bo są stare zobowiązania państwa.
                            > Nie da się legalnie "pozbyć" zobowiązań.

                            Państwo nie zobowiązało się utrzymywać ZUSu, lecz płacić emerytury.

                            > Tak, emerytury. W tym wątku tylko o nich mówimy.

                            Tak więc dalej powiedziałem, skąd na emerytury.

                            > Zobowiązania muszą być spłacone, a nie można się ich pozbyć.

                            Te zawarte faktycznie muszą być spłacone. Ale ty konserwując ZUS sprawiasz, że
                            codziennie zawierane są nowe zobowiązania. I - co znamienne - zamiast się
                            zastanowić, jak się pozbyć tego cholernego ciężaru, szukasz dla niego
                            finansowania... Konserwujesz socjalizm, gratuluję.

                            > Optując za ulgową składką KRUS optujesz za wyższymi
                            > dopłatami z budżetu do emerytur rolniczych i wyższymi podatkami. To prosta
                            > zależność, nie wierzę, że jej nie pojmujesz.

                            Nie pojmuję zależności, bo jest oczywiście fałszywa. Nigdzie nie wnioskowałem za
                            podwyższeniem podatków. Jeśli już musi być socjalizm, to już wolę właśnie taki
                            jaki jest, a nie proponowany przez ciebie, czyli jeszcze gorszy.

                            > W dochody z prywatyzacji to kilka, góra 10 mld rocznie, a i to
                            > jeszcze przez kilka lat. A potrzeby to dobrze ponad 100 mld rocznie.

                            Kiedyś na Ukrainie państwo sprzedało jakąś fabrykę. Dostało ileśtam pieniędzy w
                            przetargu. Potem nowy rząd miał przebłysk liberalizmu i anulował tę sprzedaż,
                            wypłacił nabywcy duże odszkodowanie i jeszcze raz sprzedał tę samą firmę - na
                            LICYTACJI. Uzyskano cenę 7-krotnie (siedmiokrotnie!) większą...

                            To tyle na temat naszej "prywatyzacji".

                            A jeśli zlikwidujesz ZUS, to potrzeby funduszu emerytalnego z każdym rokiem będą
                            spadać.

                            > Wszystkim po równo?

                            Oczywiście. Bo wszyscy są równi wobec prawa.

                            > > > Prawo winno być proste, ale nie nadmiernie.
                            > >
                            > > Dlaczego? Bo urzędnicy i prawnicy też się muszą na czymś paść?
                            >
                            > Nie. Dlatego, że rzeczywistość nie jest taka zupełnie prosta.

                            Rzeczywistość jest *bardzo* prosta.

                            A ty, jeśli chcesz komplikować prawo, to działasz na korzyść urzędników i
                            prawników, którzy się na tym pasą.

                            > > Ale faktem jest, że moja zasada
                            > > likwiduje problemy.
                            >
                            > Jedne likwiduje, a inne tworzy. Opisałem Ci jakie.

                            Nie tworzy *ŻADNYCH* problemów. Nie może tworzyć problemów, skoro nie tworzy
                            zbędnych tworów: takich jak ZUS czy PIT.

                            > > A twoja stwarza.
                            >
                            > Pewne stwarza, inne likwiduje.

                            Stwarza same problemy. Wymieniłem ci kilka. Problemów żadnych nie likwiduje.

                            > Czysty pogłowny jest zły.

                            Jest dobry, bo sprawiedliwy. Już to wyjaśniłem wiele razy.

                            > A czemu od nieruchomości? Chcesz karać za budowę domu?

                            Jeśli posiadasz duży majątek, to państwo ma większe koszty, aby ciebie
                            ochraniać. To chyba oczywiste. Stąd podatek od nieruchomości. To logiczne,
                            nieprawdaż?

                            Jak widzisz, w "moim" systemie bogacze i tak płacą większe podatki, więc powinno
                            cię to zadowolić.

                            > > > A kto Ci to powiedział, że kryterium dolegliwości można odrzucić przy
                            > > > konstrukcji ciężarów publicznych?
                            > >
                            > > To ty, jeśli chcesz takie kryterium, musisz je uzasadnić.
                            >
                            > Już napisałem, prawo jest dla ludzi, a państwo, z definicji, jest
                            > wspólnotą, więc ma częściowo odzwierciedlać kolektywny element
                            > społeczności ludzkich. Inaczej państwo byłoby zbyteczne.

                            A tak po ludzku, bez naleciałości gomułkowskich lub leninowskich mógłbyś to
                            wyjaśnić?

                            > > Możesz mieć z tym
                            > > kłopot, bo podatki się płaci pieniędzmi a nie "dolegliwością ciężarów",
                            > > która jest pochodną pieniędzy.
                            >
                            > Pieniądze są wtórne, pierwotni są ludzi i ich potrzeby,
                            > cele, przekonania.

                            Ładnie to brzmi, ale podatki jednak płaci się pieniędzmi.

                            > > Usługa to usługa. Każdy otrzymuje od państwa takie same,
                            > > więc każdy powinien płacić tak samo.
                            >
                            > Nie i nie. Tłumaczyłem.

                            Co znaczy "nie"? Nie możesz zaprzeczać faktom - każdy otrzymuje od państwa
                            dokładnie takie same usługi, obojętnie ile płaci.

                            > Jeśli wolisz inaczej, to państwo to tworzy infrastrukturę i przez to
                            > staje się Twoim wspólnikiem i bierze porcję z sysku.

                            Każdemu państwo tworzy taką samą infrastrukturę.

                            A wspólnika to się bierze dobrowolnie, więc nie mieszaj pojęć.
                            • les.vacances Re: Fryzjerka zapłacić dziś 839,02 zł do ZUS, a c 30.07.09, 11:14
                              Dobrze rozumiem, ze ten, który zarabia 1500 zł (nauczyciel po
                              polonistyce) powinien płacić tyle samo, co ten, który zarabia 7000
                              zł (pracownik agencji reklamowej po polonistyce)?
                              • zamurowany Re: Fryzjerka zapłacić dziś 839,02 zł do ZUS, a c 30.07.09, 11:19
                                les.vacances napisała:

                                > Dobrze rozumiem, ze ten, który zarabia 1500 zł (nauczyciel po
                                > polonistyce) powinien płacić tyle samo, co ten, który zarabia 7000
                                > zł (pracownik agencji reklamowej po polonistyce)?

                                No oczywiście.
                                • les.vacances Re: Fryzjerka zapłacić dziś 839,02 zł do ZUS, a c 30.07.09, 11:21
                                  Nikt nie chciałby być nauczycielem :-)
                                  • zamurowany Re: Fryzjerka zapłacić dziś 839,02 zł do ZUS, a c 30.07.09, 11:24
                                    les.vacances napisała:

                                    > Nikt nie chciałby być nauczycielem :-)

                                    Niby dlaczego?
                                    • les.vacances Re: Fryzjerka zapłacić dziś 839,02 zł do ZUS, a c 30.07.09, 11:25
                                      Bo każdy chciałby pracować w agencji reklamowej :-)
                                      • zamurowany Re: Fryzjerka zapłacić dziś 839,02 zł do ZUS, a c 30.07.09, 11:26
                                        les.vacances napisała:

                                        > Bo każdy chciałby pracować w agencji reklamowej :-)

                                        Niby dlaczego? Konkretnie proszę.
                                        • les.vacances Re: Fryzjerka zapłacić dziś 839,02 zł do ZUS, a c 30.07.09, 11:28
                                          To jest prosty wniosek z tego, co piszesz.
                                          Poloniście nauczycielowi w kieszeni zostałoby po zapłaceniu 500 zł
                                          podatku - 1000 zł a poloniście z agencji 6500 tysiąca.
                                          • zamurowany Re: Fryzjerka zapłacić dziś 839,02 zł do ZUS, a c 30.07.09, 11:31
                                            les.vacances napisała:

                                            > Poloniście nauczycielowi w kieszeni zostałoby po zapłaceniu 500 zł
                                            > podatku - 1000 zł a poloniście z agencji 6500 tysiąca.

                                            A teraz zostaje (powiedzmy): nauczycielowi - 1000zł, a agentowi - 5500zł. I co
                                            to zmienia? Oczywiście nic, nadal agent zarabia więcej. A nauczycieli jednak mamy.

                                            Więc o co ci właściwie chodzi?
                                            • les.vacances Re: Fryzjerka zapłacić dziś 839,02 zł do ZUS, a c 30.07.09, 11:33
                                              Nie mówimy o tym, co jest teraz, tylko o Twojej wizji państwa.
                                              Gdybyś był polonistą, wolałabyś, aby w kieszeni zostało Ci 1000 zł
                                              czy 6500 zł?
                                              • zamurowany Re: Fryzjerka zapłacić dziś 839,02 zł do ZUS, a c 30.07.09, 11:38
                                                les.vacances napisała:

                                                > Nie mówimy o tym, co jest teraz, tylko o Twojej wizji państwa.

                                                A ja porównuję twoje stwierdzenie do obecnego stanu państwa, który widzimy na
                                                własne oczy.

                                                Również obecnie agent reklamowy zarabia kilka razy więcej niż nauczyciel, a
                                                jednak nauczycieli mamy. Więc twoje twierdzenie można uznać za fałszywe.

                                                Tak więc powtórzę: o co ci chodzi?
                              • zamurowany Re: Fryzjerka zapłacić dziś 839,02 zł do ZUS, a c 30.07.09, 11:47
                                les.vacances napisała:

                                > Dobrze rozumiem, ze ten, który zarabia 1500 zł (nauczyciel po
                                > polonistyce) powinien płacić tyle samo, co ten, który zarabia 7000
                                > zł (pracownik agencji reklamowej po polonistyce)?

                                Jak już wspomniałem - oczywiście TAK. Obaj powinni płacić taki sam podatek
                                pogłowny. W końcu obaj otrzymują od państwa to samo, nieprawdaż? A nawet wiecej
                                - otrzymali w przeszłości również dokładnie to samo - studia polonistyczne.
                                Dlaczego więc mieliby płacić różne podatki?

                                Dodam, że bezrobotny po polonistyce też powinien płacić taki sam podatek pogłowny.
                                • les.vacances Re: Fryzjerka zapłacić dziś 839,02 zł do ZUS, a c 30.07.09, 11:48
                                  > Dodam, że bezrobotny po polonistyce też powinien płacić taki sam
                                  podatek pogłow
                                  > ny.

                                  Jasne, powinien kraść.
                                  • zamurowany Re: Fryzjerka zapłacić dziś 839,02 zł do ZUS, a c 30.07.09, 11:58
                                    les.vacances napisała:

                                    > > Dodam, że bezrobotny po polonistyce też powinien płacić taki sam
                                    > > podatek pogłowny.
                                    >
                                    > Jasne, powinien kraść.

                                    Czy ja to napisałem, czy raczej ty to wymyśliłaś?...
                        • vargtimmen Re: Fryzjerka zapłacić dziś 839,02 zł do ZUS, a c 13.07.09, 15:34
                          zamurowany napisał:

                          > [ o przykładowym bogaczu, który przestał pracować i zarabiać ]
                          > > Nie zarabia, to nie płaci PIT.
                          >
                          > Ale nadal jest obrzydliwie bogaty. Za to biedak, który wreszcie dostał pierwszą
                          > porządną pracę - płaci...
                          >
                          > No i gdzie tu masz tą swoją "dolegliwość ciężaru" realizowaną przez PIT?



                          Najpierw mi napisz, czy akceptujesz to kryterium, a potem będziemy rozmawiać o
                          wyjątkach, dobrze?



                          >
                          > > Płaci za to inne podatki, też w proporcji do
                          > > konsumpcji, majątku, jeśli chcesz.
                          >
                          > I to wystarcza według ciebie? Skoro tak, to czemu po prostu nie zlikwidujesz
                          > PIT, skoro powyższe wystarcza?
                          >


                          To przypadek wydumany. Facet, który może osiągać dochód (choćby przez złożenia
                          środków na koncie), ale nie chce.



                          > > Sugerujesz, że ludzie zarabiają mniej tylko po to, żeby płacić mniej pańs
                          > twu?
                          >
                          > Nic takiego nie sugeruję. Twierdzę, że rozwiązanie problemu "dolegliwości" przy
                          > podatku pogłownym jest proste: weźmy się do roboty,
                          > to dolegliwość będzie mniejsza.
                          >

                          Zawsze potrzeb więcej pieniędzy. Jeśli komuś ledwo starczy na życie przed
                          pogłownym, to często oznacza że nie ma żadnych rezerw i po ściągnięciu podatku,
                          zarabiać więcej nie będzie, a przeciwnie.



                          > Rozwiązaniem sprawy "dolegliwości" przy podatku od pracy jest: pokombinujmy.
                          >
                          > > Nie, brak środków na zakup żywności i opłatę czynszu powoduje, że
                          > > człowiek jest głodny i bezdomny, a wtedy pracować nie da rady.
                          >
                          > Nonsens, wtedy właśnie pracować MUSI.
                          >

                          Nie, może jeszcze umrzeć z głodu. To nie żart, tak było w XiX wiecznej Europie.


                          > [ o podatku pogłownym dla bogacza ]
                          > > > > a zamożnemu jego promil.
                          > > >
                          > > > Super! Resztę wyda. Z korzyścią dla innych, również biednych.
                          > > >
                          > >
                          > > Nie o tym mowa, tylko o sprawiedliwości i zaburzaniu konkurencji.
                          >
                          > No to przecież jest sprawiedliwe - każdy płaci tą samą kwotę.

                          A to niesprawiedliwe, ze względu ma publiczny charakter daniny i różnice w
                          dolegliwości.

                          No i gdzie tu
                          > zaburzenie konkurencji? Jakiej konkurencji właściwie? Kto tu konkuruje?
                          >

                          Pisałem 2 razy. Głową bić w ścianę nie zamierzam.

                          > [ o podatku pogłownym dla biednego ]
                          > > > > Ten pierwszy zostanie pozbawiony środków do życia
                          > > >
                          > > > Nie przesadzajmy. Ma nadal wiele możliwości.
                          > >
                          > > ???
                          >
                          > Zarabiać. Sprawiedliwe państwo w niczym mu tutaj nie przeszkodzi
                          > i ani grosza od owej pracy mu nie zabierze.
                          >

                          Czasem się nie da zarabiać, bo nikt pracy nie chce kupić.



                          > > Jakie masz możliwości, jeśli masz stałe zobowiązanie
                          > > przekraczające Twój dochód?
                          >
                          > Zmniejszyć zobowiązania i zwiększyć dochód.
                          >

                          Zobowiązania są stałe, dochód nie zależy tylko od Ciebie.

                          • zamurowany Re: Fryzjerka zapłacić dziś 839,02 zł do ZUS, a c 30.07.09, 10:39
                            vargtimmen napisał:

                            > Najpierw mi napisz, czy akceptujesz to kryterium, a potem
                            > będziemy rozmawiać o wyjątkach, dobrze?

                            Kryterium "dolegliwości ciężaru"? Oczywiście że nie - już o tym pisałem, więc po
                            co powtarzać?

                            > > Płaci za to inne podatki, też w proporcji do
                            > > konsumpcji, majątku, jeśli chcesz.
                            >
                            > > I to wystarcza według ciebie? Skoro tak, to czemu po prostu nie
                            > > zlikwidujesz PIT, skoro powyższe wystarcza?
                            >
                            > To przypadek wydumany.

                            Jak to wydumany? Dopiero co pisałeś, że jest w porządku, bo taki gość i tak
                            płaci inne podatki. Więc pytam: skoro tak też jest w porządku i twoje poczucie
                            sprawiedliwości jest zadowolone, to na co ci dodatkowy PIT?

                            > Jeśli komuś ledwo starczy na życie przed pogłownym

                            To w dynamicznej gospodarce, nie krępowanej żadnymi regulacjami w dziedzinie
                            pracy obywateli, pracy jest pełno i jestem o niego spokojny.

                            [ głodny i bezdomny nie daje rady pracować ]
                            > > Nonsens, wtedy właśnie pracować MUSI.
                            >
                            > Nie, może jeszcze umrzeć z głodu. To nie żart, tak było
                            > w XiX wiecznej Europie.

                            No to jeśli ktoś się woli zagłodzić zamiast pracować - mówię: trudno. A z tą
                            śmiercią głodową bym nie przesadzał. Przez ponad 100 lat dokonał się ogromny
                            postęp - żywność jest tańsza, podróżowanie za chlebem też, postęp medycyny
                            ogromny, leki tańsze. Więc niby czemu ludzie mieliby umierać z głodu teraz skoro
                            wtedy nie było tragedii?

                            > > No to przecież jest sprawiedliwe - każdy płaci tą samą kwotę.
                            >
                            > A to niesprawiedliwe, ze względu ma publiczny charakter daniny
                            > i różnice w dolegliwości.

                            Jeśli komuś chcesz dokuczyć i dostarczyć podobnej dolegliwości, to faktycznie:
                            biednemu wystarczy ukraść rower, ale bogatemu trzebaby spalić willę. No ale
                            chyba nie o to chodzi w podatkach, prawda? Sadystą nie jesteś?

                            > Czasem się nie da zarabiać, bo nikt pracy nie chce kupić.

                            To trzeba poszukać takiej, na którą jest zapotrzebowanie. Rzeczywiście
                            specjalista od fauny bakteryjnej dna Bałtyku nie ma czego szukać w Krośnie. Więc
                            trzeba albo zmienić pracę albo miejsce zamieszkania.

                            > > > Jakie masz możliwości, jeśli masz stałe zobowiązanie
                            > > > przekraczające Twój dochód?
                            > >
                            > > Zmniejszyć zobowiązania i zwiększyć dochód.
                            >
                            > Zobowiązania są stałe, dochód nie zależy tylko od Ciebie.

                            Zobowiązania nie są stałe. Jedyne stałe to podatek pogłowny.

                            A dochód zależy właśnie ode mnie.
                        • vargtimmen Re: Fryzjerka zapłacić dziś 839,02 zł do ZUS, a c 13.07.09, 15:39
                          zamurowany napisał:


                          > > Znane są liczne przypadki, gdy ludzie chcieli pracować, ale nikt ich
                          > > pracy nie chciał kupić.
                          >
                          > Wiem o czym mówisz. Jako dzieciak chciałem pracować jako oglądacz bajek. Ale
                          > nikt ode mnie nie chciał tej pracy kupić. Dlatego jak dorosłem to znalazłem
                          > sobie taką, na jaką jest zapotrzebowanie.


                          Ja, ja, ja. Ja też, i co z tego? Rozmawiamy o Tobie, czy i o dobrym systemie?



                          >
                          > > Człowiek, któremu państwo zabiera cały dochód jest ekonomicznie
                          > > (a potem biologicznie) i motywacyjnie zniszczony i konkurować
                          > > ekonomicznie nie może.
                          >
                          > Nieprecyzyjna wypowiedź, bo co znaczy "cały dochód"? 100% dochodu? - oczywiście
                          > prawda. Człowiek płacący cały swój dochód jest motywacyjnie zniszczony.


                          albo 200%, bo przy pogłownym to możliwe.

                          > Rozumując analogicznie - jeśli zabiera 70% dochodu (tyle mniej więcej wynosi
                          > obecnie łączne opodatkowanie), to jest zniszczony motywacyjnie w 70%.
                          >

                          Bądź uczciwy. Najwyżasza stawka PIT jest jaka?


                          > Natomiast jeśli państwo zabiera 500zł i tyle właśnie wynosi
                          > zarobek człowieka, to gdzie tu się dopatrujesz niszczenia
                          > motywacji?

                          W tym, że wspólnota zabiera mu wszystko, co zdołał zarobić.


                          > Ja życzę takiemu, aby zarabiał
                          > 5.000zł

                          A on jest w stanie tylko 500, a więcej nie da rady, choćbyś mu ciągle powtarzał,
                          żeby więcej pracował. I co?
                          • zamurowany Re: Fryzjerka zapłacić dziś 839,02 zł do ZUS, a c 30.07.09, 10:35
                            vargtimmen napisał:

                            [ o posadzie oglądacza bajek ]
                            > Rozmawiamy o Tobie, czy i o dobrym systemie?

                            Oczywiście o dobrym systemie. A o oglądaczu bajek napisałem, bo pochyliłeś się
                            nad losem człowieka, od którego nikt nie chce kupić jego pracy. Więc radzę -
                            niech szuka pracy tam, gdzie jest zapotrzebowanie. W Polsce jest mnóstwo pracy
                            nawet teraz. Po liberalizacji będzie jeszcze więcej.

                            > albo 200%, bo przy pogłownym to możliwe.

                            Oczywiście. Jeśli podatek wynosi 500zł, a ty zarabiasz 50zł składając długopisy,
                            to nawet 1000%. Tylko po co tu używać procentów, skoro bilans się liczy w
                            walucie? Ale gdzie tu niszczenie motywacji?

                            > > Rozumując analogicznie - jeśli zabiera 70% dochodu (tyle
                            > > mniej więcej wynosi obecnie łączne opodatkowanie), to
                            > > jest zniszczony motywacyjnie w 70%.
                            >
                            > Bądź uczciwy. Najwyżasza stawka PIT jest jaka?

                            Cały czas jestem. Łączne opodatkowanie w Polsce (PIT, ZUS, VAT, CIT, akcyzy,
                            itp.) dla średniaka to właśnie około 70%.

                            > > Natomiast jeśli państwo zabiera 500zł i tyle właśnie wynosi
                            > > zarobek człowieka, to gdzie tu się dopatrujesz niszczenia
                            > > motywacji?
                            >
                            > W tym, że wspólnota zabiera mu wszystko, co zdołał zarobić.

                            Nie, wspólnota zabiera mu nie "wszystko", lecz po prostu 500zł. To kolejny
                            rachunek - jak za prąd czy gaz. A rachunków za prąd chyba nie uznajesz za takie,
                            co niszczą motywację, prawda?


                            > > Ja życzę takiemu, aby zarabiał 5.000zł
                            >
                            > A on jest w stanie tylko 500, a więcej nie da rady, choćbyś
                            > mu ciągle powtarzał, żeby więcej pracował.

                            Da radę. Wystarczy, że nie będziesz mu w kółko powtarzał, że nie da rady.
                    • vargtimmen Re: Fryzjerka zapłacić dziś 839,02 zł do ZUS, a c 10.07.09, 19:41
                      zamurowany napisał:

                      > > To koszmarnie zdeformuje konkurencję.
                      >
                      > Ale gdzie tu związek i jak zdeformuje - nie wiadomo.

                      Wiadomo. Człowiek, któremu państwo zabiera cały dochód jest ekonomicznie (a
                      potem biologicznie) i motywacyjnie zniszczony i konkurować ekonomicznie nie może.
          • hummer Tim, masz rację. Mogę znieść najwyższe obciążenia 10.07.09, 17:06
            ale jak będą one dotyczyć innych również - solidaryzm.
            Natomiast nie rozumiem jakim prawem Ziemkiewicz i jemu podobni pasą się na mnie.
            Bo mają hektar? Żyjemy uczciwie. Jakim prawem ktoś ma nas nabijać w balona?
            • vargtimmen Re: Tim, masz rację. Mogę znieść najwyższe obciąż 10.07.09, 17:41
              hummer napisał:

              > ale jak będą one dotyczyć innych również - solidaryzm.

              Też mi się zdaje, że poczucie sprawiedliwego rozkładania obciążeń jest ważne, bo
              wtedy ludzie uznają obciążenia za uczciwe i np. mniej oszukują.


              > Natomiast nie rozumiem jakim prawem Ziemkiewicz i jemu podobni pasą się na mnie
              > .
              > Bo mają hektar? Żyjemy uczciwie. Jakim prawem ktoś ma nas nabijać w balona?


              To jest tak: rolnicy i ich rodziny to ważne lobby polityczne. Więc skutecznie
              bronią swoich przywilejów. A korzystają z tego, na sporą skalę, sprytne
              jednostki, podszywające się pod rolników, ale w zgodzie z prawem. Zachowanie
              tych osób jest racjonalne ekonomicznie, ale efekt dla gospodarki jest niedobry
              (zaburzenie konkurecji i równych warunków działania podmiotów, wyższe obciążanie
              składkami płatników ZUS, poczucie niesprawiedliwości) .

              Wniosek? Prawo jest złe.
            • zamurowany Rozwiązanie istnieje 10.07.09, 19:18
              hummer napisał:

              > Tim, masz rację. Mogę znieść najwyższe obciążenia
              > ale jak będą one dotyczyć innych również - solidaryzm.

              W teorii problem ten w sposób doskonały rozwiązywał czysty komunizm. W nim
              solidaryzm posunięty jest do 100%.
              • vargtimmen Re: Rozwiązanie istnieje 10.07.09, 20:09
                zamurowany napisał:

                > hummer napisał:
                >
                > > Tim, masz rację. Mogę znieść najwyższe obciążenia
                > > ale jak będą one dotyczyć innych również - solidaryzm.
                >
                > W teorii problem ten w sposób doskonały rozwiązywał czysty komunizm. W nim
                > solidaryzm posunięty jest do 100%.


                U Ciebie jest docelowo 0%, w komunizmie docelowo 100%. To nie wyczerpuje
                wszystkich możliwości.
                • zamurowany Re: Rozwiązanie istnieje 13.07.09, 11:37
                  vargtimmen napisał:

                  > > W teorii problem ten w sposób doskonały rozwiązywał czysty komunizm. W ni
                  > > W nim solidaryzm posunięty jest do 100%.
                  >
                  > U Ciebie jest docelowo 0%, w komunizmie docelowo 100%. To nie wyczerpuje
                  > wszystkich możliwości.

                  Oczywiście że nie, ale każdy procent powyżej 0% przybliża nas do komunizmu.
                  Jedynie 0% sprawia, że państwo nie musi ingerować w pracę obywateli.

                  A o owych 100% napisałem, ponieważ Hummer twierdził, iż "może znieść najwyższe
                  obciążenia ale jak będą one dotyczyć innych również". Tak więc proponuję
                  komunizm. Tam obciążenia są faktycznie najwyższe i dotyczą wszystkich.
                  • vargtimmen Re: Rozwiązanie istnieje 13.07.09, 12:14
                    zamurowany napisał:

                    > Oczywiście że nie, ale każdy procent powyżej 0% przybliża nas do komunizmu.
                    > Jedynie 0% sprawia, że państwo nie musi ingerować w pracę obywateli.


                    A 0% do dezintegracji państwa. IMHO, obydwie te skrajności są utopijne i niedobre.


                    > A o owych 100% napisałem, ponieważ Hummer twierdził, iż "może znieść najwyższe
                    > obciążenia ale jak będą one dotyczyć innych również". Tak więc proponuję
                    > komunizm. Tam obciążenia są faktycznie najwyższe i dotyczą wszystkich.


                    Nie wydaje mi się, by proponował tu komunizm. Przesłanie jest raczej takie, że
                    łatwiej jest znosić ciężary publiczne, wiedząc, że te obciążenia są dzielone
                    solidarnie.
    • zamurowany Za 10 dni pracujący zapłaci 500zł PIT, a leń - 0zł 10.07.09, 13:46
      Dodam jeszcze, że za 10 dni człowiek pracujący zapłaci - powiedzmy - 500zł PITu,
      a jego niepracujący (bo po co?) sąsiad - 0zł.
      • vargtimmen A najlepiej to ma nieboszczyk 10.07.09, 15:32

        ...świeżo zmarły. Nie pracuje i nic nie płaci, a jeszcze dostaje od państwa
        spory ryczałt na różne wydatki.
        • lumpior Kto zglosi problem do TK? 10.07.09, 15:40
          Partia,organizacja,a moze zwiazki zawodowe,kto bedzie odwazny?
        • zamurowany Albo bezrobotny 10.07.09, 15:42
          Też nie pracuje i nie płaci, a jeszcze ma szansę na zasiłek i pomoc państwa w
          spłacie kredytu hipotecznego.
          • vargtimmen Re: Albo bezrobotny 10.07.09, 15:46
            zamurowany napisał:

            > Też nie pracuje i nie płaci, a jeszcze ma szansę na zasiłek i pomoc państwa w
            > spłacie kredytu hipotecznego.


            Ale się musi do tego nachodzić, a nieboszczyk sobie spokojnie leży.
            • zamurowany Re: Albo bezrobotny 10.07.09, 16:07
              vargtimmen napisał:

              > Ale się musi do tego nachodzić, a nieboszczyk sobie spokojnie leży.

              To że się nachodzi to dobrze, trochę ruchu pomiędzy serialami się przyda. A
              nieboszczyk niestety telewizji nie może oglądać.
              • zamurowany Re: Albo bezrobotny 10.07.09, 16:10
                No i jeszcze jedno - jeśli bezrobotny podziela twoje zdanie, że nieboszczyk ma
                lepiej, to przecież może zostać nieboszczykiem. Jest tyle sposobów...

                Niestety, nieboszczyk nie może już zostać zwykłym bezrobotnym. Więc ma gorzej,
                bo nie ma już wyboru.
                • vargtimmen Re: Albo bezrobotny 10.07.09, 16:19
                  zamurowany napisał:

                  > No i jeszcze jedno - jeśli bezrobotny podziela twoje zdanie, że nieboszczyk ma
                  > lepiej, to przecież może zostać nieboszczykiem. Jest tyle sposobów...

                  Prawda!

                  >
                  > Niestety, nieboszczyk nie może już zostać zwykłym bezrobotnym. Więc ma gorzej,
                  > bo nie ma już wyboru.

                  Prawda!

                  Podobnież, osoba płacąca 500 zł PIT w 10 dni ma szerszy wybór niż bezrobotny,
                  otrzymujący zasiłek.
                  • zamurowany Re: Albo bezrobotny 10.07.09, 16:48
                    vargtimmen napisał:

                    > Podobnież, osoba płacąca 500 zł PIT w 10 dni ma szerszy wybór niż bezrobotny,
                    > otrzymujący zasiłek.

                    Korekta - pisałem "500zł za 10 dni" (chodziło mi o dwudziestego lipca; PIT płaci
                    się dwudziestego), a nie "500zł w 10 dni".

                    A kwestię wyboru zaczęliśmy rozważać dopiero kiedy inne kryteria zróżnicowania
                    bezrobotnych i nieboszczyków nie dawały efektu. Więc jest to chyba kryterium
                    dalszej rangi.

                    A poza tym, bezrobotny przecież może zostać ciężko pracującym i zarabiającym
                    człowiekiem, czyż nie?
                    • vargtimmen Re: Albo bezrobotny 10.07.09, 17:33
                      zamurowany napisał:

                      > vargtimmen napisał:
                      >
                      > > Podobnież, osoba płacąca 500 zł PIT w 10 dni ma szerszy wybór niż bezrobo
                      > tny,
                      > > otrzymujący zasiłek.
                      >
                      > Korekta - pisałem "500zł za 10 dni" (chodziło mi o dwudziestego lipca; PIT płac
                      > i
                      > się dwudziestego), a nie "500zł w 10 dni".
                      >

                      OK. To nie bardzo zmienia wymowę.


                      > A kwestię wyboru zaczęliśmy rozważać dopiero kiedy inne kryteria zróżnicowania
                      > bezrobotnych i nieboszczyków nie dawały efektu. Więc jest to chyba kryterium
                      > dalszej rangi.

                      :)))

                      Nie, to jest kryterium pierwszorzędne. Tyle tylko, że czekałem, kiedy je podasz ;)


                      >
                      > A poza tym, bezrobotny przecież może zostać ciężko pracującym i zarabiającym
                      > człowiekiem, czyż nie?


                      Właśnie nie zawsze. Są np. obszary strukturalnego bezrobocia lub sytuacje plajty
                      sektorów. Zasiłek dla bezrobotnych przyznawany jest na pewien niedługi czas, w
                      tym celu, by osoba pozbawiona pracy miała czas by znaleźć nową. A że są oszuści?
                      Cóż, świat nie jest doskonały.
      • hummer Jak zarabia 40 000 zł miesięcznie :) 10.07.09, 17:10
        zamurowany napisał:

        > Dodam jeszcze, że za 10 dni człowiek pracujący zapłaci - powiedzmy - 500zł PITu
        > ,
        > a jego niepracujący (bo po co?) sąsiad - 0zł.

        Kto tyle zarabia? Chyba Ksiądz.
        • zamurowany Nie, jak zarabia 4.500 zł miesięcznie :) 10.07.09, 18:26
          hummer napisał:

          > Jak zarabia 40 000 zł miesięcznie :)
          > Kto tyle zarabia?

          Nie, 500zł podatku masz przy zarobkach rzędu 4.500zł:

          4.500 - 600 = 3.900 (składki społ.)
          3.900 * 0,18 = 702 (podatek)
          700 - 200 = 500 (składka zdrow.)

          • hummer Tygodniowo? 10.07.09, 18:30

            • zamurowany Przecież pisałem, że miesięcznie 10.07.09, 19:10
              Pomyliłem się w wyliczeniu?
    • wanda43 Re: Fryzjerka zapłacić dziś 839,02 zł do ZUS, a c 10.07.09, 17:41
      Dlatego w mojej obecnej miescinie podwarszawskiej zamkniete ostatnio zostaly 3
      jednoosobowe zaklady fryzjerskie, z czego 1 we wlasnym lokalu.Zwyczajnie koszty
      przekroczyly zyski.
      • zamurowany Re: Fryzjerka zapłacić dziś 839,02 zł do ZUS, a c 10.07.09, 19:16
        wanda43 napisała:

        > Dlatego w mojej obecnej miescinie podwarszawskiej zamkniete
        > ostatnio zostaly 3 jednoosobowe zaklady fryzjerskie, z czego 1 we
        > wlasnym lokalu.Zwyczajnie koszty przekroczyly zyski.

        Dlatego postuluję: "Pora zlikwidować ZUS i uczłowieczyć nierolników"

        forum.gazeta.pl/forum/w,28,91976705,91976705,Pora_zlikwidowac_ZUS_i_uczlowieczyc_nierolnikow.html
    • m.c.hrabia Re: Fryzjerka zapłacić dziś 839,02 zł do ZUS, a c 10.07.09, 19:39
      + 3 x 3,50 za przelew.
    • w0man29 Koalicja z PSL jest ważniejsza niż konstytucja 11.07.09, 00:32
      dla dobra Polski .. oczywiście
    • dystans4 Re: Fryzjerka zapłacić dziś 839,02 zł do ZUS, a c 11.07.09, 09:20
      Pieniądze wyłudzone przez ludzi tylko formalnie będących rolnikami, niekiedy nawet w wielce ryzykownym sprzeciwie wobec KRUS, to drobiazg w porównaniu z tymi, jakie rabuje rolnicza mafia.
      Pora zorganizować, na początek w Internecie, akcję nacisku na rząd i partie polityczne i uzależnić wszelkie poparcie od ich stanowiska w tej kwestii.
      Dziennikarze powinni pytać o to przedstawicieli rządu, opozycji parlamentarnej i pozaparlamentarnej, przy każdej okazji, wszyscy powinni pisać do posłów, pytać na spotkaniach itd.
      Muszą mieć pewność, że jeśli który/a nie opowie się po naszej stronie, na pewno nie dostanie naszych głosów.
      --
      Pozdrowienia
      budog.
      • hrabia.mileyski Zacietrzewione, jednostronne komentarze 13.07.09, 11:57
        Broń boże nie bronię KRUS-u, ale irytuje mnie rażąca jednostronność waszych komentarzy. Rzadko kiedy pojawia się informacja, że owszem, KRUS kosztuje dużo, ale ZUS "pożycza" z budżetu grubo więcej. Chętni niech sobie sięgną do porównań liczbowych.
        Jedyny słuszny postulat, to zrobić wreszcie porządek z wszystkimi przymusowymi daninami, ale przede wszystkim zrobić coś z ZUS-em.
        A jak już jestem przy temacie, to przypomnę jedynie, że dla wszystkich niemal państw produkcja żywności ma charakter strategiczny i jest dotowana. Poza tym większość z was, oglądających wieś jedynie sporadycznie w okienku telewizora, ma blade pojęcie o pracy rolnika, wielkości jego nakładów na produkcje, stosunek tychże do zysków. Zysków, które w rzeczywistości są niczym innym, jak nakładami i tak w kółko. no i praca od świtu do zmierzchu. Nie zazdrośćcie tak chłopom, bo byście w tym kieracie (jeżeli by się wam coś takiego mogło przydarzyć) miesiąca nie przeżyli.
        • vargtimmen Re: Zacietrzewione, jednostronne komentarze 13.07.09, 12:09
          Hrabio,

          1) ZUS, w proporcji do zobowiązań dostaje niewielki odsetek środków, a KRUS -
          większość.

          2) Dotacja do KRUS w tym roku to 17 mld zł. Oprócz dopłat z UE do produkcji
          rolnej, na które też się składamy! (składka do UE).
          Nie za dużo tego trochę?

          3) "Ciężka praca rolnika"i proporcja zysk / nakłady. Wszak chodzi nie o podatek
          od obrotu, tylko od zysku. A co do ciężkiej pracy, to składkę na KRUS płaci taką
          samą małorolny, co orze dwójką koni i zamożny farmer, który najmuje do pracy
          innych. Do obydwu dopłacamy tyle samo. W porządku?

          4) Oprócz rolników, z przywilejów KRUS korzysta masa ludzi, którzy nie zajmują
          się wcale rolnictwem.

          IMHO, obecna sytuacja KRUS jest patologiczna i wynika wprost z dosyć typowych
          czynników: przywilejów uzyskanych kiedyś tam, skutecznie broni silna polityczna
          mniejszość. Podobnie było z górnictwem (może ostatnio jest troszkę lepiej), czy
          z pracownikami sektora energetycznego (tu działa bardzo silne lobby związkowe).
          • hrabia.mileyski Re: Zacietrzewione, jednostronne komentarze 13.07.09, 12:29
            Skoro już poruszasz sprawę zobowiązań, to sprawdź, jak kształtują się rolnicze emerytury. Państwo w wystarczający sposób wykorzystuje (okrada?) rolników - zobacz ceny skupu mleka, czy żywca. Porównaj z nakładami.
            Poza tym nie poruszam tutaj problemu niby -rolników, gdyz sam wątek, rozpoczety "ile płaci fryzjerka, a ile chłop" wskazuje, że nie chodzi o miastowych kombinatorów. To zresztą dałoby się (tak mi się wydaje) łatwo rozwiazać i to na szczeblu administracyjnym. Potrzebna jedynie wola polityczna.

            Poza wszystkim wszędzie spotykam postulat (a akurat tuttaj się nie zgadzam), aby rolników dopasować "w górę", co oznacza, że pragnie się obciążyć ich wielokrotnie większym ciężarem i wyrównać zbójeckie zobowiązania, płacone przez pozostałych.
            Ja widziałbym szukanie rozwiązań w przeciwnym kierunku - znaleźć takie, które umożliwiłyby zdjęcie tak ciężkiego haraczu, jaki funduje nam ZUS.
            Zamiast dociskać hamulec może lepiej pogłówkować, jak go zdejmować, w tym wypadku równanie w dół, nie w górę, byłoby silnym impulsem prorozwojowym.
            • etwas-geheimnis Re: Zacietrzewione, jednostronne komentarze 13.07.09, 12:36
              Państwo miesza się do skupu mleka i zywca? mamy ceny regulowane czy dostawy obowiazkowe? :-)
    • dzi1a Re: Fryzjerka zapłacić dziś 839,02 zł do ZUS, a c 13.07.09, 17:06
      l.george.l napisał:

      > siedemdziesiąt parę. Czy rząd tego kraju widział Konstytucję na oczy?
      ----------------------------------
      chłopi nieozusowani i nieopodatkowani podobnie jak te nygusy w sutannach i habitach

      --
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/51,80291,6812640.html?i=0
    • prawieemeryt Re: Fryzjerka zapłacić dziś 839,02 zł do ZUS, a c 30.07.09, 10:37
    • prawieemeryt Czy rząd tego kraju widział Konstytucję na oczy? 30.07.09, 10:41
      A czy można coś zobaczyć kaprawymi oczyma? Ten rząd ma na oczach
      okulary założone przez cyborga z PSL.
    • mariner4 Zgoda, z tym, że "rząd" należy użyć 30.07.09, 11:01
      w liczbie mnogiej.
      M.
    • janonet4 Re: Fryzjerka zapłacić dziś 839,02 zł do ZUS, a c 30.07.09, 11:10
      40 mld do tyłu bo sie chłopów boja- bo to"wyborcy'-kupieje od wielu
      lat w segrosie to jest pronoja impotowane jest tansze od naszego ,a
      tam niesty rolnicy płacą zusi podatki- jakosc idzie tylko unas
      nieidzie!!!!!
      • maria-ltd [...] 30.07.09, 11:55
        Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka