Dodaj do ulubionych

Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką?

29.07.09, 07:42
A co sądzicie o takim pomyśle?


palikot.blog.onet.pl/Falszywa-solidarnosc,2,ID386632123,n
Obserwuj wątek
    • xenocide Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 07:50
      wylogowany.pielegniarz napisał:

      > A co sądzicie o takim pomyśle?
      >
      >
      Typowe dla oszoloma Palikota, najwzniejszy szum i autopromocja. Przy nim malpa w
      cyrku jest naprawde kims.
      Jak zdefiniowac pijaka i co z chorymi na alkoholizm.
      • wylogowany.pielegniarz Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 07:55
        xenocide napisał:


        > Typowe dla oszoloma Palikota, najwzniejszy szum i autopromocja. Przy nim malpa
        > w
        > cyrku jest naprawde kims.

        Nie o Palikota tu chodzi, ale o sam pomysł.

        > Jak zdefiniowac pijaka i co z chorymi na alkoholizm.


        Słowa pijak użyłem jako skrótu. Może za ostro. Oczywiście chodzi o osoby, które
        zostały złapane na jeździe pod wpływem alkoholu.
        Co do alkoholizmu to tak jak wyżej.
        Choć tutaj podejrzewam, że można by liczyć na poparcie społeczne.
        Ciekawi mnie jednak sytuacja z palaczami, a szczególnie z otyłymi. Zwłaszcza że
        rządy prezentują niezłą hipokryzję w tych kwestiach.
        • xenocide Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 08:04
          wylogowany.pielegniarz napisał:


          >
          > Nie o Palikota tu chodzi, ale o sam pomysł.
          Dla realizacji jego pomyslow powolano nawet komisje sejmowa a co z tego wyszlo
          lepiej pominac milczeniem zeby nie zdolowac faceta.
          >

          >
          > Słowa pijak użyłem jako skrótu. Może za ostro. Oczywiście chodzi o osoby, które
          > zostały złapane na jeździe pod wpływem alkoholu.

          To calkiem inna bajka. Na to jest przyzwolenie spoleczne i brak odpowiednich
          regulacji czytaj realnych kar finansowych.


          > Co do alkoholizmu to tak jak wyżej.
          Tego nie da sie polaczyc poniewaz alkoholizm jest uznany za chorobe. Proponujesz
          to zmienic ?

          > Choć tutaj podejrzewam, że można by liczyć na poparcie społeczne.
          Jestem innego zdania.

          > Ciekawi mnie jednak sytuacja z palaczami, a szczególnie z otyłymi. Zwłaszcza że
          > rządy prezentują niezłą hipokryzję w tych kwestiach.
          Trudno miec pretensje do rzadu ze siegasz po papierosa lub Big Maca. Jesli juz
          to za oblude bo pozwala na ten proceder.

          Co do szkod spolecznych i ich finansowania tez sprawa nie jest tak oczywista jak
          wezmie sie pod uwage jakie podatki placa palacze kupujac papierosy.
          • wylogowany.pielegniarz Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 08:14
            xenocide napisał:


            > > Słowa pijak użyłem jako skrótu. Może za ostro. Oczywiście chodzi o osoby,
            > które
            > > zostały złapane na jeździe pod wpływem alkoholu.
            >
            > To calkiem inna bajka. Na to jest przyzwolenie spoleczne i brak odpowiednich
            > regulacji czytaj realnych kar finansowych.

            Nie koliduje to jednak z pomysłem wprowadzenia wyższej składki.

            > > Co do alkoholizmu to tak jak wyżej.
            > Tego nie da sie polaczyc poniewaz alkoholizm jest uznany za chorobe. Proponujes
            > z
            > to zmienic ?

            Otyłość też jest chorobą. Ale jest to skutek. Propozycja była taka, żeby osoba
            przyłapana na jeździe pod wpływem alkoholu płaciła wyższą składkę. To też nie
            koliduje z alkoholizmem, chyba że uznasz, iż przedstawienie zaświadczenia o
            byciu alkoholikiem zwalnia z płacenia wyższej składki, bo "alkoholizm to choroba".

            > > Choć tutaj podejrzewam, że można by liczyć na poparcie społeczne.
            > Jestem innego zdania.
            >

            > Trudno miec pretensje do rzadu ze siegasz po papierosa lub Big Maca. Jesli juz
            > to za oblude bo pozwala na ten proceder.

            Hipokryzja polega na tym, że z jednej strony rządy czepiły się papierosów i
            próbują utrudniać życie producentom i palaczom, jak tylko mogą, a z drugiej
            niezdrową żywność, która także jest przyczyną chorób cywilizacyjnych można
            promować dowolnie. Nawet głupi Obama, który z jednej strony promuje zdrowy tryb
            życia, reklamuje się w barze z fastfoodowymi śmieciami.

            > Co do szkod spolecznych i ich finansowania tez sprawa nie jest tak oczywista ja
            > k
            > wezmie sie pod uwage jakie podatki placa palacze kupujac papierosy.

            Jeśli rządy są w stanie wprowadzić taką akcyzę na papierosy, która pokryje
            kolosalne koszty leczenia chorób, spowodowanych paleniem, to można i tak.
            • wylogowany.pielegniarz Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 08:20
              Zła dieta powoduje choroby i zabija równie skutecznie jak papierosy, a może i
              bardziej. Jeśli uznajesz, że palacze płacą swoje poprzez akcyzę(choć chciałbym
              zobaczyć porównanie kosztów leczenia z wpływami z akcyzy), to co w takim razie
              proponujesz w przypadku jedzenia, które jest przyczyną chorób na skalę masową?
              • xenocide Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 08:34
                wylogowany.pielegniarz napisał:

                > Zła dieta powoduje choroby i zabija równie skutecznie jak papierosy, a może i
                > bardziej. Jeśli uznajesz, że palacze płacą swoje poprzez akcyzę(choć chciałbym
                > zobaczyć porównanie kosztów leczenia z wpływami z akcyzy), to co w takim razie
                > proponujesz w przypadku jedzenia, które jest przyczyną chorób na skalę masową?

                Szufladkowane ludzi ze wzgledu na rodzaj choroby jest bledem. Kazdemu mozna
                zarzucic ze mogl tej choroby uniknac.
                • wylogowany.pielegniarz Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 09:38
                  xenocide napisał:

                  > Szufladkowane ludzi ze wzgledu na rodzaj choroby jest bledem. Kazdemu mozna
                  > zarzucic ze mogl tej choroby uniknac.


                  Nieprawda. Na jedne mamy większy wpływ, a na inne mniejszy. A jeszcze inne są
                  czystą konsekwencją naszej własnej głupoty i lenistwa. A chodzi o tak zwane
                  choroby cywilizacyjne, będące wynikiem konkretnego trybu życia.
            • xenocide Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 08:25
              wylogowany.pielegniarz napisał:

              > Nie koliduje to jednak z pomysłem wprowadzenia wyższej składki.

              Wedlug mnie tak poniewaz nie wolno kogos karac podwojnie. Jesli jest sprawca
              wypadku pod wplywem to musi poniesc wszystkie koszty wiec po co zwiekszac mu
              dodatkowo skladke ?
              >

              > Otyłość też jest chorobą. Ale jest to skutek.
              A co z anoreksja, bulimia etc jesli uznasz ze to wina pacjenta to mozna to
              zrobic z kazda choroba.

              Propozycja była taka, żeby osoba
              > przyłapana na jeździe pod wpływem alkoholu płaciła wyższą składkę.
              To jest totalna bzdura, proponuje mu podniesc rowniez cene benzyny i abonamentu.

              >
              > Hipokryzja polega na tym, że z jednej strony rządy czepiły się papierosów i
              > próbują utrudniać życie producentom i palaczom, jak tylko mogą, a z drugiej
              > niezdrową żywność, która także jest przyczyną chorób cywilizacyjnych można
              > promować dowolnie. Nawet głupi Obama, który z jednej strony promuje zdrowy tryb
              > życia, reklamuje się w barze z fastfoodowymi śmieciami.
              >
              Podobnie jest z benzyna panstwo wali potezne podatki i placze ze zatruwamy
              srodowisko.
              >
              > Jeśli rządy są w stanie wprowadzić taką akcyzę na papierosy, która pokryje
              > kolosalne koszty leczenia chorób, spowodowanych paleniem, to można i tak.

              Te koszty nie sa tak wielkie jak wezmiesz pod uwage krotsze zycie palaczy.
              • wylogowany.pielegniarz Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 09:43
                xenocide napisał:


                > Wedlug mnie tak poniewaz nie wolno kogos karac podwojnie. Jesli jest sprawca
                > wypadku pod wplywem to musi poniesc wszystkie koszty wiec po co zwiekszac mu
                > dodatkowo skladke ?

                On tego nie płaci bezpośrednio z własnej kieszeni, jak sugerujesz, tylko pokrywa
                to ubezpieczenie. I właśnie składka ubezpieczeniowa powinna być dla takich osób
                wyższa.

                > > Otyłość też jest chorobą. Ale jest to skutek.
                > A co z anoreksja, bulimia etc jesli uznasz ze to wina pacjenta to mozna to
                > zrobic z kazda choroba.

                Koszty leczenia anoreksji i bulimii mają się nijak do kosztów leczenia chorób
                cywilizacyjnych, spowodowanych konkretnych trybem życia.

                > Propozycja była taka, żeby osoba
                > > przyłapana na jeździe pod wpływem alkoholu płaciła wyższą składkę.
                > To jest totalna bzdura, proponuje mu podniesc rowniez cene benzyny i abonamentu
                > .

                To jest akurat nielogiczne i trudne do wprowadzenia.

                > >
                > > Hipokryzja polega na tym, że z jednej strony rządy czepiły się papierosów
                > i
                > > próbują utrudniać życie producentom i palaczom, jak tylko mogą, a z drugi
                > ej
                > > niezdrową żywność, która także jest przyczyną chorób cywilizacyjnych możn
                > a
                > > promować dowolnie. Nawet głupi Obama, który z jednej strony promuje zdrow
                > y tryb
                > > życia, reklamuje się w barze z fastfoodowymi śmieciami.
                > >
                > Podobnie jest z benzyna panstwo wali potezne podatki i placze ze zatruwamy
                > srodowisko.
                > >
                > > Jeśli rządy są w stanie wprowadzić taką akcyzę na papierosy, która pokryj
                > e
                > > kolosalne koszty leczenia chorób, spowodowanych paleniem, to można i tak.
                >
                >
                > Te koszty nie sa tak wielkie jak wezmiesz pod uwage krotsze zycie palaczy.


                A ile wynoszą koszty leczenia w trakcie tego krótszego życia? Mówimy o tym, że
                jedni świadomie prowadzą taki tryb życia, który powodu ciężkie i przewlekłe
                choroby, a inni muszą za to płacić.
            • ayran Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 09:58
              wylogowany.pielegniarz napisał:


              > Otyłość też jest chorobą.

              Otyłość jest raczej objawem choroby (jednej z wielu) niż chorobą.
              Tak samo jak nie jest chorobą bladość, albo obrzęk.

              > Ale jest to skutek. Propozycja była taka, żeby osoba
              > przyłapana na jeździe pod wpływem alkoholu płaciła wyższą składkę.
              To też nie
              > koliduje z alkoholizmem, chyba że uznasz, iż przedstawienie
              zaświadczenia o
              > byciu alkoholikiem zwalnia z płacenia wyższej składki,
              bo "alkoholizm to chorob
              > a".

              Alkoholik nie powinien mieć prawa jazdy. Ponieważ nie jest to łatwe
              do ostatecznego i jednoznacznego zdiagnozowania, podczas badania
              lekarskiego przed kursem prawa jazdy składa się chyba oświadczenie o
              braku uzależnień, ale przedstawienie zaświadczenia anulowałoby
              ważność tego oświadczenia.
    • taziuta Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 08:53
      wylogowany.pielegniarz napisał:

      > A co sądzicie o takim pomyśle?

      Co do pijaków, to wątpię aby mieli z czego płacić wyższą składkę,
      innymi słowy nie ma sensu wprowadzać przepis, którego nie da się
      wyegzekwować...

      Co do otyłych, to czasami tusza jest wynikiem choroby, jak to
      rozgraniczać? Innymi słowy, jak wyżej...

      Co do palaczy, to tak, jestem za tym aby na papierosy nałożyć
      jeszcze jeden podatek - składkę zdrowotną, która wyrówna dodatkowe
      koszty leczenia chorób wynikających z tego nałogu.
      • wylogowany.pielegniarz Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 09:47
        taziuta napisał:

        > wylogowany.pielegniarz napisał:
        >
        > > A co sądzicie o takim pomyśle?
        >
        > Co do pijaków, to wątpię aby mieli z czego płacić wyższą składkę,
        > innymi słowy nie ma sensu wprowadzać przepis, którego nie da się
        > wyegzekwować...

        Stać człowieka na samochód, benzynę i... alkohol, a nie stać na wyższą składkę?

        > Co do otyłych, to czasami tusza jest wynikiem choroby, jak to
        > rozgraniczać? Innymi słowy, jak wyżej...

        Skoro lekarz jest w stanie stwierdzić, że tusza jest wynikiem choroby, a nie
        obżarstwa i lenistwa, to da się rozgraniczyć. Przecież to logiczne.

        > Co do palaczy, to tak, jestem za tym aby na papierosy nałożyć
        > jeszcze jeden podatek - składkę zdrowotną, która wyrówna dodatkowe
        > koszty leczenia chorób wynikających z tego nałogu.


        • taziuta Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 10:01
          wylogowany.pielegniarz napisał:

          > Stać człowieka na samochód, benzynę i... alkohol, a nie stać na
          wyższą składkę?

          Większości pijaków nie stać na samochód i benzynę...

          > Skoro lekarz jest w stanie stwierdzić, że tusza jest wynikiem
          > choroby, a nie obżarstwa i lenistwa, to da się rozgraniczyć.

          Lewe L4 to norma, a więc i lewe zaświadczenie, że tusza jest
          wynikiem choroby, chociażby związanej z problemami z samym sobą,
          a każdy jakieś problemy ma, też nie będzie problemem...
      • xenocide Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 12:14
        taziuta napisał:


        > Co do palaczy, to tak, jestem za tym aby na papierosy nałożyć
        > jeszcze jeden podatek - składkę zdrowotną, która wyrówna dodatkowe
        > koszty leczenia chorób wynikających z tego nałogu.

        Kazdy ma prawo do wlasnych wnioskow. Ja w takim rzie wnioskuje zeby nalozyc
        akcyze na plotno zaglowe dosc darmowego zeglowania. Plyniesz to placisz :)))
    • fredericus Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 09:30
      wylogowany.pielegniarz napisał:

      > A co sądzicie o takim pomyśle?


      Hmmmm,proponuję wprowadzić wyższe ubezpieczenie również dla ludzi zbyt niskich
      poniżej 1,50 wzrostu,nadmiernie owłosionych,rudych i piegowatych.
      Abstynenci powinni płacić wyższy podatek skoro nie piją i nie palą
      gdyż budżet państwa tylko na nich traci...eeech.
      • wylogowany.pielegniarz Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 09:51
        fredericus napisał:


        > Hmmmm,proponuję wprowadzić wyższe ubezpieczenie również dla ludzi zbyt niskich
        > poniżej 1,50 wzrostu,nadmiernie owłosionych,rudych i piegowatych.
        > Abstynenci powinni płacić wyższy podatek skoro nie piją i nie palą
        > gdyż budżet państwa tylko na nich traci...eeech.


        Demagogia i to całkiem niezdarna. Po pierwsze bycie owłosionym czy piegowatym
        nie niesie za sobą kosztów dla reszty społeczeństwa jak na przykład obżeranie
        się frytkami i golonką, a potem leczenie chorób z tego wynikających. Podobnie z
        paleniem.
        Pytanie i to dosyć zasadne brzmi, dlaczego inni mają płacić za czyjąś głupotę i
        lenistwo?
        >
        >
        • humbak Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 09:57
          Ani trochę. To jest komplikowanie przepisów i dawanie kolejnych powodów do
          rozrostu administracji. Ktoś będzie musiał te dodatkowe dane przetworzyć.
        • vargtimmen Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 10:00

          A czy nie należałoby zapytać najpierw, dlaczego więcej zarabiający mają płacić
          za mniej zarabiających? Bo tu właśnie argument o pracowitych płacących za leni
          ma największą siłę.
          • taziuta Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 10:07
            vargtimmen napisał:

            >
            > A czy nie należałoby zapytać najpierw, dlaczego więcej zarabiający
            > mają płacić za mniej zarabiających? Bo tu właśnie argument o
            > pracowitych płacących za leni ma największą siłę.

            Pytanie, dlaczego z wielu różnych przyczyn, dlaczego niektórzy
            zarabiają mniej od innych, wybrałeś jedynie lenistwo...
            • vargtimmen Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 10:12
              taziuta napisał:

              > vargtimmen napisał:
              >
              > >
              > > A czy nie należałoby zapytać najpierw, dlaczego więcej zarabiający

              > > mają płacić za mniej zarabiających? Bo tu właśnie argument o
              > > pracowitych płacących za leni ma największą siłę.
              >
              > Pytanie, dlaczego z wielu różnych przyczyn, dlaczego niektórzy
              > zarabiają mniej od innych, wybrałeś jedynie lenistwo...


              Na pewno nie jest to jedyna przyczyna, ale na pewno ta cecha jest nieźle
              (ujemnie) skorelowana z wysokością zarobków. Otyłość zależy od tego, co robisz
              ze sobą, wysokość zarobków - także.
              • taziuta Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 10:33
                vargtimmen napisał:

                > taziuta napisał:

                > > Pytanie, dlaczego z wielu różnych przyczyn, dlaczego niektórzy
                > > zarabiają mniej od innych, wybrałeś jedynie lenistwo...
                >
                >
                > Na pewno nie jest to jedyna przyczyna, ale na pewno ta cecha jest
                > nieźle (ujemnie) skorelowana z wysokością zarobków. Otyłość zależy
                > od tego, co robisz ze sobą, wysokość zarobków - także.

                Cóż, dziwne byłoby to społeczeństwo, w którym 100% osób ma zarobki
                prezesów zarządu, i prezesowaniem się zajmuje. Trzeba by podbić
                Chiny, by mieć też kim zarządzać. :)

                Zróżnicowanie zarobków to norma, a otyłość nie, i wiązanie wysokości
                zarobków z tym czy ktoś jest bardziej czy mniej pracowity, to jakieś
                nieporozumienie...
                • vargtimmen Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 10:54
                  taziuta napisał:

                  > vargtimmen napisał:
                  >
                  > > taziuta napisał:
                  >
                  > > > Pytanie, dlaczego z wielu różnych przyczyn, dlaczego niektórzy
                  > > > zarabiają mniej od innych, wybrałeś jedynie lenistwo...
                  > >
                  > >
                  > > Na pewno nie jest to jedyna przyczyna, ale na pewno ta cecha
                  > > jest nieźle (ujemnie) skorelowana z wysokością zarobków.
                  > > Otyłość zależy od tego, co robisz ze sobą, wysokość zarobków -
                  > > także.
                  >
                  > Cóż, dziwne byłoby to społeczeństwo, w którym 100% osób ma zarobki
                  > prezesów zarządu, i prezesowaniem się zajmuje. Trzeba by podbić
                  > Chiny, by mieć też kim zarządzać. :)
                  >


                  Nie rozumiem, co masz na myśli i jak to się ma do mojej tezy, że pracowitość
                  jest skorelowana dodatnio z wysokością zarobków.


                  > Zróżnicowanie zarobków to norma, a otyłość nie,
                  > i wiązanie wysokości zarobków z tym czy ktoś jest bardziej czy > mniej
                  pracowity
                  , to jakieś nieporozumienie...

                  że co, prosżę ;))) ???
                  • taziuta Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 14:54
                    vargtimmen napisał:

                    > taziuta napisał:

                    > > i wiązanie wysokości zarobków z tym czy ktoś jest bardziej
                    > > czy > mniej pracowity
                    , to jakieś nieporozumienie...
                    >
                    > że co, prosżę ;))) ???

                    Nie rozumiem, czego nie rozumiesz... :(

                    Nie chodzi przecież o dwóch rzemieślników, np. szklarzy, którzy są
                    wynagradzani od ilości oszklonych luster. W takim przypadku miałbyś
                    oczywiście rację, że ten który więcej pracuje, więcej zarabia.
                    Mowa o różnych zawodach, różnie opłacanych. Ile by sprzątaczka
                    godzin, i jak intensywnie nie sprzątała i tak będzie zarabiać
                    kilkadziesiąt jeśli nie kilkaset razy mniej od prezesa banku.
                    Poniał teraz co mam na myśli? :)
                    • vargtimmen Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 15:06
                      taziuta napisał:

                      > vargtimmen napisał:
                      >
                      > > taziuta napisał:
                      >
                      > > > i wiązanie wysokości zarobków z tym czy ktoś jest bardziej
                      > > > czy > mniej pracowity
                      , to jakieś nieporozumienie...
                      > >
                      > > że co, prosżę ;))) ???
                      >
                      > Nie rozumiem, czego nie rozumiesz... :(
                      >
                      > Nie chodzi przecież o dwóch rzemieślników, np. szklarzy, którzy są
                      > wynagradzani od ilości oszklonych luster. W takim przypadku miałbyś
                      > oczywiście rację, że ten który więcej pracuje, więcej zarabia.
                      > Mowa o różnych zawodach, różnie opłacanych. Ile by sprzątaczka
                      > godzin, i jak intensywnie nie sprzątała i tak będzie zarabiać
                      > kilkadziesiąt jeśli nie kilkaset razy mniej od prezesa banku.
                      > Poniał teraz co mam na myśli? :)


                      Chodzi Ci o to, że oprócz pracy, ważne są także predyspozycje i łut szczęścia?
                      To prawda, nie twierdzę inaczej. Twierdzę jedynie, że pracowitsi zarabiają
                      więcej niż mniej pracowici, co oznacza, że statystycznie, pracowitsi dopłacają
                      do leniwszych.
                      • taziuta Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 15:25
                        vargtimmen napisał:

                        > taziuta napisał:
                        >
                        > > vargtimmen napisał:
                        > >
                        > > > taziuta napisał:
                        > >
                        > > > > i wiązanie wysokości zarobków z tym czy ktoś jest bardziej
                        >
                        > > > > czy > mniej pracowity
                        , to jakieś nieporozumienie...
                        > > >
                        > > > że co, prosżę ;))) ???
                        > >
                        > > Nie rozumiem, czego nie rozumiesz... :(
                        > >
                        > > Nie chodzi przecież o dwóch rzemieślników, np. szklarzy, którzy

                        > > wynagradzani od ilości oszklonych luster. W takim przypadku
                        miałbyś
                        > > oczywiście rację, że ten który więcej pracuje, więcej zarabia.
                        > > Mowa o różnych zawodach, różnie opłacanych. Ile by sprzątaczka
                        > > godzin, i jak intensywnie nie sprzątała i tak będzie zarabiać
                        > > kilkadziesiąt jeśli nie kilkaset razy mniej od prezesa banku.
                        > > Poniał teraz co mam na myśli? :)
                        >
                        >
                        > Chodzi Ci o to, że oprócz pracy, ważne są także predyspozycje i
                        łut szczęścia?
                        > To prawda, nie twierdzę inaczej. Twierdzę jedynie, że pracowitsi
                        zarabiają
                        > więcej niż mniej pracowici, co oznacza, że statystycznie,
                        pracowitsi dopłacają
                        > do leniwszych.

                        Przypomnę, że odniosłem się do tych Twoich słów:
                        "...dlaczego więcej zarabiający mają płacić za mniej
                        zarabiających? Bo tu właśnie argument o pracowitych płacących za
                        leni ma największą siłę."


                        Nie jest prawdą, że (poza mniejszością, którą tu pomińmy) niższe
                        zarobki są wynikiem lenistwa tych, którzy mniej zarabiają. To już
                        sobie wyjaśniliśmy, jak rozumiem?
                        Natomiast to, że więcej zarabiający więcej łożą do wspólnej kasy
                        niż mniej zarabiający jest chyba logiczne, bo na więcej ich stać.
                        To się zdaje nazywa solidaryzm społeczny. :)

                        Oczywiście nie każdemu musi się to podobać, ten solidaryzm. Ale
                        zawsze może przecież się przenieść na Marsa i nie łożyć nic do
                        wspólnej kasy. Pozostaje oczywiście pytanie, kto mu tam na
                        Marsie będzie cokowiek i za cokolwiek płacił... :)
                        • vargtimmen Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 15:30
                          taziuta napisał:

                          > vargtimmen napisał:
                          >
                          > > Chodzi Ci o to, że oprócz pracy, ważne są także predyspozycje i
                          > łut szczęścia?
                          > > To prawda, nie twierdzę inaczej. Twierdzę jedynie, że pracowitsi
                          > zarabiają
                          > > więcej niż mniej pracowici, co oznacza, że statystycznie,
                          > pracowitsi dopłacają
                          > > do leniwszych.
                          >
                          > Przypomnę, że odniosłem się do tych Twoich słów:
                          > "...dlaczego więcej zarabiający mają płacić za mniej
                          > zarabiających? Bo tu właśnie argument o pracowitych płacących za
                          > leni ma największą siłę."

                          >
                          > Nie jest prawdą, że (poza mniejszością, którą tu pomińmy) niższe
                          > zarobki są wynikiem lenistwa tych, którzy mniej zarabiają. To już
                          > sobie wyjaśniliśmy, jak rozumiem?

                          Nie, podtrzymuję, że lenistwo (statystycznie) implikuje mniejsze zarobki.
                          Sprzątaczką się zostaje w wyniku pewnych wyborów, dotyczących m.in. własnego
                          zaangażowania się w edukację i skłonności do podejmowania odpowiedzialności.
                          Podobnież jest z prezesem.


                          > Natomiast to, że więcej zarabiający więcej łożą do wspólnej kasy
                          > niż mniej zarabiający jest chyba logiczne, bo na więcej ich stać.
                          > To się zdaje nazywa solidaryzm społeczny. :)
                          >

                          Tylko dlaczego ma on dotyczyć mniej zaradnych i mniej pracujących, a nie ma
                          dotyczyć więcej jedzących?
                          • taziuta Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 15:51
                            vargtimmen napisał:

                            > taziuta napisał:

                            > > Nie jest prawdą, że (poza mniejszością, którą tu pomińmy) niższe
                            > > zarobki są wynikiem lenistwa tych, którzy mniej zarabiają. To
                            > > już sobie wyjaśniliśmy, jak rozumiem?
                            >
                            > Nie, podtrzymuję, że lenistwo (statystycznie) implikuje mniejsze
                            > zarobki. Sprzątaczką się zostaje w wyniku pewnych wyborów,
                            > dotyczących m.in. własnego zaangażowania się w edukację i
                            > skłonności do podejmowania odpowiedzialności.
                            > Podobnież jest z prezesem.

                            Pomijasz różnice IQ, różne uzdolnienia, różne uwarunkowania rodzinne
                            i środowiskowe, w niczym nie zawinione przez osobę, która później
                            mniej zarabia, bo nie ma wykształcenia, itd., mimo że robotna
                            jak cholera...

                            > > Natomiast to, że więcej zarabiający więcej łożą do wspólnej kasy
                            > > niż mniej zarabiający jest chyba logiczne, bo na więcej ich stać.
                            > > To się zdaje nazywa solidaryzm społeczny. :)

                            > Tylko dlaczego ma on dotyczyć mniej zaradnych i mniej pracujących,
                            > a nie ma dotyczyć więcej jedzących?

                            Znowu przeinaczasz...
                            Nie mówimy o mniej zaradnych czy mniej pracujących, lecz o mniej
                            zarabiających, przecież nie dlatego, że chcą mniej zarabiać!
                            Natomiast więcej jedzący, w większości przypadków robią to z
                            własnego wyboru, tj. w każdej chwili mogą to wielkie żarcie
                            ograniczyć. Drobna różnica. :)
                            • vargtimmen Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 16:03
                              taziuta napisał:

                              > vargtimmen napisał:
                              >
                              > > taziuta napisał:
                              >
                              > > > Nie jest prawdą, że (poza mniejszością, którą tu pomińmy) niższe
                              > > > zarobki są wynikiem lenistwa tych, którzy mniej zarabiają. To
                              > > > już sobie wyjaśniliśmy, jak rozumiem?
                              > >
                              > > Nie, podtrzymuję, że lenistwo (statystycznie) implikuje mniejsze
                              > > zarobki. Sprzątaczką się zostaje w wyniku pewnych wyborów,
                              > > dotyczących m.in. własnego zaangażowania się w edukację i
                              > > skłonności do podejmowania odpowiedzialności.
                              > > Podobnież jest z prezesem.
                              >
                              > Pomijasz różnice IQ, różne uzdolnienia, różne uwarunkowania
                              > rodzinne i środowiskowe, w niczym nie zawinione przez osobę,
                              > która później mniej zarabia, bo nie ma wykształcenia, itd.,
                              > mimo że robotna jak cholera...
                              >


                              Nie pomijam, dlatego piszę tylko o korelacji pracowitości i zarobków, IMHO,
                              znaczącej.

                              Ty, z kolei, w kwestii nadwagi, pomijasz predyspozycje genetyczne, nawyki nabyte
                              w domu, charakter zawodu (niektóre wymagają, by jeść więcej), status materialny
                              (jakość żywności).




                              > > > Natomiast to, że więcej zarabiający więcej łożą do wspólnej kasy
                              > > > niż mniej zarabiający jest chyba logiczne, bo na więcej ich stać.
                              > > > To się zdaje nazywa solidaryzm społeczny. :)
                              >
                              > > Tylko dlaczego ma on dotyczyć mniej zaradnych i mniej pracujących,
                              > > a nie ma dotyczyć więcej jedzących?
                              >
                              > Znowu przeinaczasz...
                              > Nie mówimy o mniej zaradnych czy mniej pracujących, lecz o mniej
                              > zarabiających, przecież nie dlatego, że chcą mniej zarabiać!

                              Można chcieć zarabiać, ale nie chcieć się namęczyć lub zaryzykować.
                              Żeby było jasne: wiem, że są ludzie, którzy choćby się bardzo starali, to
                              niewiele zarobią, ale są też tacy, którzy mogą więcej zarabiać, ale im się nie chce.


                              > Natomiast więcej jedzący, w większości przypadków robią to z
                              > własnego wyboru, tj. w każdej chwili mogą to wielkie żarcie
                              > ograniczyć. Drobna różnica. :)

                              To niekoniecznie jest prawda. Bywa tak nierzadko, że ludzie jedzą kompulsywnie i
                              nie mogą przestać.
                              • vargtimmen PS 29.07.09, 16:20

                                Ujmując rzecz w sposób bardzo zwarty: tak awans zawodowy (zarobkowy), jak
                                staranne kontrolowanie diety wymagają pracy nad sobą i, dla niektórych,
                                przezwyciężania pewnych wrodzonych skłonności.

                                Dlatego, nie widzę powodu, by traktować otyłych gorzej niż mniej zarabiających.
                              • taziuta Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 16:24
                                vargtimmen napisał:

                                > taziuta napisał:
                                > > Pomijasz różnice IQ, różne uzdolnienia, różne uwarunkowania
                                > > rodzinne i środowiskowe, w niczym nie zawinione przez osobę,
                                > > która później mniej zarabia, bo nie ma wykształcenia, itd.,
                                > > mimo że robotna jak cholera...

                                > Nie pomijam, dlatego piszę tylko o korelacji pracowitości i
                                > zarobków, IMHO, znaczącej.

                                IMHO, tak stawiając sprawę, (przyjmuję, że bez takiej intencji, ale
                                jednak) obrażasz olbrzymią większość społeczeństwa, które jest jak
                                najbardziej pracowite, a zarabia tak jak się zarabia w zawodach
                                i na stanowiskach na jakich im przyszło zarabiać...

                                > > Znowu przeinaczasz...
                                > > Nie mówimy o mniej zaradnych czy mniej pracujących, lecz o mniej
                                > > zarabiających, przecież nie dlatego, że chcą mniej zarabiać!

                                >
                                > Można chcieć zarabiać, ale nie chcieć się namęczyć lub
                                > zaryzykować.

                                Jasne, że można, ale czemu z przypadłości mniejszości czynisz
                                argument ogólny?

                                > Bywa tak nierzadko, że ludzie jedzą kompulsywnie i
                                > nie mogą przestać.

                                Ano, bywa, ale znowu próbujesz wyciągać wnioski ogólne z sytuacji
                                dot. mniejszości przypadków...

                                Taka dyskusja do niczego nas nie doprowadzi, więc tu ją kończę.
                                Miłego popołudnia :)
                                • wylogowany.pielegniarz Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 16:29
                                  Modelowa dyskusja lewicowca z liberałem, pokazująca źródła rozumienia sytuacji
                                  i miejsca jednostki w społeczeństwie:)))
                                  • taziuta Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 16:35
                                    wylogowany.pielegniarz napisał:

                                    > Modelowa dyskusja lewicowca z liberałem, pokazująca źródła
                                    > rozumienia sytuacji i miejsca jednostki w społeczeństwie:)))

                                    O, o dyskusji mogę podyskutować. :)
                                    No więc zacznę od tego, że jestem większym liberałem od Ciebie,
                                    który jawisz mi się konserwą nad konserwami. A dwa, aby udowodnić
                                    coś co jest nie do udowodnienia, z przypadków jednostkowych, czy
                                    mniejszościowych próbujesz wysnuwać wnioski co do ogółu zjawisk.
                                    Ale to już Ci napisałem. Natomiast to, że mi brak cierpliwości by
                                    dyskutować w stylu strzyżone/golone, wcale nie wynika z tego,
                                    że jestem 'lewicowcem', lecz dlatego, że taki mam charakter.
                                    Zdaża się w każdym środowisku. :)
                                    • taziuta Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 16:37
                                      taziuta napisał:

                                      > Zdaża się w każdym środowisku. :)

                                      Chyba 'zdarza się', ale sensu ten błąd nie zmienia :)
                                    • wylogowany.pielegniarz Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 16:41
                                      taziuta napisał:

                                      > wylogowany.pielegniarz napisał:
                                      >
                                      > > Modelowa dyskusja lewicowca z liberałem, pokazująca źródła
                                      > > rozumienia sytuacji i miejsca jednostki w społeczeństwie:)))
                                      >
                                      > O, o dyskusji mogę podyskutować. :)
                                      > No więc zacznę od tego, że jestem większym liberałem od Ciebie,
                                      > który jawisz mi się konserwą nad konserwami.

                                      Konserwa nad konserwami? A dlaczegóż to? Przecież ja jestem skromna
                                      centroprawica. Mój Boże, gdzież w takim razie jest o.Inwestor i jego świat???

                                      > A dwa, aby udowodnić
                                      > coś co jest nie do udowodnienia, z przypadków jednostkowych, czy
                                      > mniejszościowych próbujesz wysnuwać wnioski co do ogółu zjawisk.

                                      Na przykład?

                                      > Ale to już Ci napisałem. Natomiast to, że mi brak cierpliwości by
                                      > dyskutować w stylu strzyżone/golone, wcale nie wynika z tego,
                                      > że jestem 'lewicowcem', lecz dlatego, że taki mam charakter.
                                      > Zdaża się w każdym środowisku. :)

                                      A co Twoim zdaniem bardziej wpływa na głoszone poglądy - psychika czy rozum?
                                      • vargtimmen Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 16:47
                                        wylogowany.pielegniarz napisał:

                                        > Konserwa nad konserwami? A dlaczegóż to? Przecież ja jestem skromna
                                        > centroprawica.

                                        Ale Ci się dostało, wygląda na to, że masz w sobie skrajnie prawicowego
                                        komunistę :)))


                                        > Mój Boże, gdzież w takim razie jest o.Inwestor i jego świat???

                                        On może być spoza Układu ;)
                                        • wylogowany.pielegniarz Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 16:57
                                          vargtimmen napisał:

                                          > wylogowany.pielegniarz napisał:
                                          >
                                          > > Konserwa nad konserwami? A dlaczegóż to? Przecież ja jestem skromna
                                          > > centroprawica.
                                          >
                                          > Ale Ci się dostało, wygląda na to, że masz w sobie skrajnie prawicowego
                                          > komunistę :)))

                                          Tak się miotam, widać, między Korwinem a Jaruzelskim:)

                                          > > Mój Boże, gdzież w takim razie jest o.Inwestor i jego świat???
                                          >
                                          > On może być spoza Układu ;)


                                          Wymyka się klasyfikacjom:)
                                      • taziuta Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 16:59
                                        wylogowany.pielegniarz napisał:

                                        > taziuta napisał:

                                        > > O, o dyskusji mogę podyskutować. :)
                                        > > No więc zacznę od tego, że jestem większym liberałem od Ciebie,
                                        > > który jawisz mi się konserwą nad konserwami.
                                        >
                                        > Konserwa nad konserwami? A dlaczegóż to? Przecież ja jestem skromna
                                        > centroprawica. Mój Boże, gdzież w takim razie jest o.Inwestor i
                                        > jego świat???

                                        Dostało Ci się za niewinność. Przez gapiostwo nie zauważyłem, że to
                                        nie Tim, a Ty się pode mną dopisałeś. Cały wywód był do Tima, nie do
                                        Ciebie, sorki. :)
                                        • wylogowany.pielegniarz Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 17:00
                                          taziuta napisał:


                                          > Cały wywód był do Tima, nie do
                                          > Ciebie, sorki. :)

                                          Ha,ha,ha:)))
                                        • vargtimmen Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 17:05
                                          taziuta napisał:

                                          > wylogowany.pielegniarz napisał:
                                          >
                                          > > taziuta napisał:
                                          >
                                          > > > O, o dyskusji mogę podyskutować. :)
                                          > > > No więc zacznę od tego, że jestem większym liberałem od Ciebie,
                                          > > > który jawisz mi się konserwą nad konserwami.
                                          > >
                                          > > Konserwa nad konserwami? A dlaczegóż to? Przecież ja jestem skromna
                                          > > centroprawica. Mój Boże, gdzież w takim razie jest o.Inwestor i
                                          > > jego świat???
                                          >
                                          > Dostało Ci się za niewinność. Przez gapiostwo nie zauważyłem, że to
                                          > nie Tim, a Ty się pode mną dopisałeś. Cały wywód był do Tima, nie do
                                          > Ciebie, sorki. :)


                                          Dla mnie bomba, dzięki :)

                                          Zawsze chciałem być konserwatystą liberalnym ekonomicznie, co mnie stawia w
                                          naturalnej opozycji do socjaliberałów :)
                                          • wylogowany.pielegniarz Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 17:06
                                            No tak, ale czy chciałeś być konserwą nad konserwami:)???
                                            • vargtimmen Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 17:12
                                              wylogowany.pielegniarz napisał:

                                              > No tak, ale czy chciałeś być konserwą nad konserwami:)???


                                              Zawsze lepsze to "nad" od takiej zwykłej konserwy :)

                                              (a tak po cichu - to mi się chyba dostało, nieco niezasłużenie, za Twoje
                                              zestawienie liberał-lewicowiec ;) )
                                      • taziuta Psychika czy rozum? 29.07.09, 17:01
                                        wylogowany.pielegniarz napisał:

                                        > A co Twoim zdaniem bardziej wpływa na głoszone poglądy - psychika
                                        czy rozum?

                                        Moim zdaniem, w olbrzymiej większości przypadków, psychika. :)
                                        • wylogowany.pielegniarz Re: Psychika czy rozum? 29.07.09, 17:13
                                          taziuta napisał:

                                          > wylogowany.pielegniarz napisał:
                                          >
                                          > > A co Twoim zdaniem bardziej wpływa na głoszone poglądy - psychika
                                          > czy rozum?
                                          >
                                          > Moim zdaniem, w olbrzymiej większości przypadków, psychika. :)


                                          "Porzućcie wszelką nadzieje, którzy pijecie herbatę."

                                          Strugaccy Miliard lat przed końcem świata

                                          :)
                                          • wylogowany.pielegniarz Re: Psychika czy rozum? 29.07.09, 17:14
                                            wylogowany.pielegniarz napisał:

                                            > taziuta napisał:
                                            >
                                            > > wylogowany.pielegniarz napisał:
                                            > >
                                            > > > A co Twoim zdaniem bardziej wpływa na głoszone poglądy - psychika
                                            > > czy rozum?
                                            > >
                                            > > Moim zdaniem, w olbrzymiej większości przypadków, psychika. :)
                                            >
                                            >
                                            > "Porzućcie wszelką nadzieje, którzy pijecie herbatę."
                                            >
                                            > Strugaccy Miliard lat przed końcem świata
                                            >
                                            > :)


                                            Kurna, nie tu wkleiłem:)
                                            • wylogowany.pielegniarz Re: Psychika czy rozum? 29.07.09, 17:21
                                              wylogowany.pielegniarz napisał:

                                              > wylogowany.pielegniarz napisał:
                                              >
                                              > > taziuta napisał:
                                              > >
                                              > > > wylogowany.pielegniarz napisał:
                                              > > >
                                              > > > > A co Twoim zdaniem bardziej wpływa na głoszone poglądy - psyc
                                              > hika
                                              > > > czy rozum?
                                              > > >
                                              > > > Moim zdaniem, w olbrzymiej większości przypadków, psychika. :)
                                              > >
                                              > >
                                              > > "Porzućcie wszelką nadzieje, którzy pijecie herbatę."
                                              > >
                                              > > Strugaccy Miliard lat przed końcem świata
                                              > >
                                              > > :)
                                              >
                                              >
                                              > Kurna, nie tu wkleiłem:)


                                              Chociaż z tego co pamiętam, to w tym samym źródle było mniej więcej coś takiego:
                                              emocje to tylko niedobór faktów(czy jakoś tak:))

                                              To a propos psychiki i rozumu.
                                            • taziuta Re: Psychika czy rozum? 29.07.09, 17:22
                                              wylogowany.pielegniarz napisał:

                                              > Kurna, nie tu wkleiłem:)

                                              Jakiś pechowy ten wątek... :)
                                          • taziuta Re: Psychika czy rozum? 29.07.09, 17:20
                                            wylogowany.pielegniarz napisał:

                                            > "Porzućcie wszelką nadzieje, którzy pijecie herbatę."
                                            >
                                            > Strugaccy Miliard lat przed końcem świata
                                            >
                                            > :)

                                            Kiedyś bardzo lubiłem Strugackickich. Z Trudno być Bogiem
                                            zapamiętałem, jak czarni mieszają byle tylko zdobyć nie tylko rząd
                                            dusz, ale i stery nawy państwowej... :)
                                • vargtimmen Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 16:43

                                  To ja tylko ad vocem. Nikogo nie obrażam, bo praca zarobkowa na maksimum nie
                                  jest dla mnie zaletą.

                                  Co do meritum, twierdzę, że w systemie ze składką medyczną proporcjonalną do
                                  zarobków, statystycznie, mamy transfery od grupy bardziej pracowitych do
                                  mniej pracowitych. Tak, jak, statystycznie, mamy transfery od chudszych do
                                  grubszych.

                                  Rozumiem, że Twoj punkt jest taki, że stan własnej wagi można kontrolować
                                  bardziej autonomicznie, bardziej niezależnie od okoliczności, niż wysokość
                                  zarobków. Widzę wartość tego tego punktu, ale, IMHO, ta różnica: zarobki/tusza
                                  nie wystarcza, by obronić różnicowanie obciążeń składkami zdrowotnymi ludzi ze
                                  względu na wagę w solidarnościowym systemie finansowania opieki medycznej.

                                  Miłego!
    • vargtimmen Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 09:53

      Nie bardzo

      Pijani kierowcy - towarzystwa ubezpieczeniowe mogą im zafundować wyższe składki

      Palacze - był w styczniu projekt, by robić odpis z wpływów od akcyzy na NFZ i
      chwatit'. A jeśli już mowa o palaczach i płaceniu ciężarów, to jako żyjący
      krócej (średnio) mniej obciążają ZUS, więc tu bym im należało obniżyć.

      Otyli - a jak by to pan mierzył? Jak rozdzielał przyczyny genetyczne i chorobowe
      od złych nawyków. Poza tym, także, statystycznie, żyją krócej, więc, co ze
      składką na ZUS?

      Ogólnie: jeśli tyle ma do zaproponowania człowiek, który chciał
      odbiurokratyzować państwo, to dosyć smutne. Robić w stricte solidarnościowym
      systemie leczenia, ze składką proporcjonalną do dochodu, takie ceregiele? To
      zupełnie niespójne.

      I jeszcze refleksja ogólniejsza. Kilka lat temu, pojawiły się rozważania, czy
      można rozważać wysokość składek ubezpieczeniowych od genomu ubezpieczonego. To
      jest, dopiero, pytanie!
      • wylogowany.pielegniarz Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 09:59
        Wszystkie Twoje wątpliwości bagatelizują pewną znaczącą różnicę. Chodzi o fakt,
        że mamy do czynienia ze świadomym, długotrwałym działaniem, jakim jest palenie i
        zła dieta, których konsekwencje są powszechnie znane.
        Kwestia ta nie była wcześniej podnoszona, bo skala jest też inna. Mówimy o
        chorobach cywilizacyjnych, które są plagą w XXIw., a które można by ograniczyć
        poprzez świadomą zmianę trybu życia. Powstaje więc pytanie, dlaczego koszty
        leczenia mają rozkładać się równo, skoro jedni są mniej "winni", a inni bardziej
        czy wręcz ewidentnie.
        • vargtimmen Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 10:05
          wylogowany.pielegniarz napisał:

          > Wszystkie Twoje wątpliwości bagatelizują pewną znaczącą różnicę.
          > Chodzi o fakt, że mamy do czynienia ze świadomym, długotrwałym
          > działaniem, jakim jest palenie i zła dieta, których konsekwencje
          > są powszechnie znane.

          Nie bagatelizuję. Od palaczy, budżet dostaje bardzo duże wpływy z akcyzy, myślę,
          że to starczy.

          Kwestia otyłości - jest problem rozgraniczenia różnych przyczyn, np. tych
          genetycznych, od trybu życia. Bo np. są ludzie, którzy żywią się golonką i
          frytkami, a są szczupli, bo taki mają metabolizm. A są tacy, co żywią się
          normalnie, a tyją.


          > Kwestia ta nie była wcześniej podnoszona, bo skala jest też inna. Mówimy o
          > chorobach cywilizacyjnych, które są plagą w XXIw., a które można by ograniczyć
          > poprzez świadomą zmianę trybu życia. Powstaje więc pytanie, dlaczego koszty
          > leczenia mają rozkładać się równo, skoro jedni są mniej "winni", a inni bardziej
          > czy wręcz ewidentnie.


          Skąd wiesz, że całkowity koszt leczenia otyłych, na przeciągu ich życia, jest
          wyższy niż szczupłych?
          • ayran Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 10:20
            vargtimmen napisał:

            > Skąd wiesz, że całkowity koszt leczenia otyłych, na przeciągu ich
            życia, jest
            > wyższy niż szczupłych?

            Choćby stąd:
            www.reuters.com/article/domesticNews/idUSTRE56Q36020090728
            Oczywiście, można się zapierać, że to niczego nie dowodzi - bo
            przecież skoro otyli żyją krócej, to być może w ciągu całego życia
            jakoś się te koszty kompensują.

            • vargtimmen Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 10:46

              Dzięki, dobre źródło.

              Ja się nie zapieram, po prostu nie wiem, czy więcej kosztuje leczenie otyłych w
              średnim wieku, czy szczuplejszych ludzi starszych.
              • ayran Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 10:54
                vargtimmen napisał:

                >
                > Dzięki, dobre źródło.
                >
                > Ja się nie zapieram, po prostu nie wiem, czy więcej kosztuje
                leczenie otyłych w
                > średnim wieku, czy szczuplejszych ludzi starszych.
                >
                O ile sobie przypominam - pytałeś o koszty leczenia w ciągu całego
                życia. Jak widzę, przyjąłeś domniemanie, że otyli dożywają wieku
                średniago, a szczupli starszego. To faktycznie byłby problem - bo ci
                pierwsi nie doczekiwaliby emerytury płacąc składki przez całe
                dorosłe życie. Na szczęście nie jest aż tak źle.
                • vargtimmen Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 11:00
                  ayran napisał:

                  > vargtimmen napisał:
                  >
                  > >
                  > > Dzięki, dobre źródło.
                  > >
                  > > Ja się nie zapieram, po prostu nie wiem, czy więcej kosztuje
                  > leczenie otyłych w
                  > > średnim wieku, czy szczuplejszych ludzi starszych.
                  > >
                  > O ile sobie przypominam - pytałeś o koszty leczenia w ciągu całego
                  > życia. Jak widzę, przyjąłeś domniemanie, że otyli dożywają wieku
                  > średniago, a szczupli starszego. To faktycznie byłby problem - bo ci
                  > pierwsi nie doczekiwaliby emerytury płacąc składki przez całe
                  > dorosłe życie. Na szczęście nie jest aż tak źle.


                  Przekonujesz mnie powoli, że całkowity koszt leczenia otyłych jest wyższy.

                  Niemniej, przy BMI 40, żyje się, ponoć krócej, aż o 10 lat.
                  To, chyba, takim biedakom należałyby jakieś zniżki w ZUS?
                  • ayran Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 11:07
                    vargtimmen napisał:


                    >
                    > Przekonujesz mnie powoli, że całkowity koszt leczenia otyłych jest
                    wyższy.
                    >
                    > Niemniej, przy BMI 40, żyje się, ponoć krócej, aż o 10 lat.
                    > To, chyba, takim biedakom należałyby jakieś zniżki w ZUS?


                    Policzyłem sobie, że żeby osiągnąć BMI = 40, musiałbym przytyć 49 kg.
                    Myślę, że większość tych biedaków i tak jest na rencie i z ZUS-u
                    raczej pobiera niż nań łoży.
                    • vargtimmen Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 11:34

                      No dobrze, ale przecież to jest wszystko rozkład ciągły.
                      Powiedzmy, że BMI 32 ujmuje, statystycznie, 2 lata życia, a dodaje 10% kosztów
                      leczenie. Jedno i drugie należałoby uwzględnić, bo jesli już bilansować, to
                      porządnie.
                      • ayran Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 11:59
                        vargtimmen napisał:

                        >
                        > No dobrze, ale przecież to jest wszystko rozkład ciągły.
                        > Powiedzmy, że BMI 32 ujmuje, statystycznie, 2 lata życia, a dodaje
                        10% kosztów
                        > leczenie.

                        No to powiedzmy - ale na jakiej podstawie?
                        • vargtimmen Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 12:08


                          To hipotetyczna możliwość, pokazująca, że jeśli zaczynamy bilansować i
                          niuansować, to ilość zmiennych i problemów do uwzględnienia narasta, i ten
                          materiał informacyjny trzeba jakoś zbierać, administrować, przetwarzać.
                          • ayran Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 12:17
                            vargtimmen napisał:

                            >
                            >
                            > To hipotetyczna możliwość, pokazująca, że jeśli zaczynamy
                            bilansować i
                            > niuansować, to ilość zmiennych i problemów do uwzględnienia
                            narasta, i ten
                            > materiał informacyjny trzeba jakoś zbierać, administrować,
                            przetwarzać.
                            >

                            Taki materiał istnieje i jest systematycznie zbierany,
                            administrowany i przetwarzany w ramach projektu Cochrane
                            Collaboration.
                            • vargtimmen Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 13:53

                              Tak, ale potem trzeba by to zastosować wyniki do członków populacji.
                              Bo jeśli miałoby być sprawiedliwie, to powinny być składki zależne od poziomu
                              BMI, określone w progach. Trzeba by te dane zbierać, dla ZUS osobno, dla NFZ
                              osobno, wyliczać składki, rozsyłać wyniki do pracodawców. Zabawne, prawda?
                              • ayran Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 14:05
                                Myślę, że to kwestia nieodległej przyszłości - zwłaszcza w przypadku
                                prywatnych ubezpieczycieli, o ile nie zabroni im się swobodnie
                                kształtować składek w zależności od różnych parametrów,
                                niekoniecznie BMI, ale na przykład poziom cholesterolu i innych
                                wartości laboratoryjnych (cukru we krwi, prób wątrobowych itd.)
                                Przy czym podstawowym czynnikiem różnicującym ryzyko ubezpieczeniowe
                                jest płeć.
          • wylogowany.pielegniarz Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 10:21
            vargtimmen napisał:

            > wylogowany.pielegniarz napisał:
            >
            > > Wszystkie Twoje wątpliwości bagatelizują pewną znaczącą różnicę.
            > > Chodzi o fakt, że mamy do czynienia ze świadomym, długotrwałym
            > > działaniem, jakim jest palenie i zła dieta, których konsekwencje
            > > są powszechnie znane.
            >
            > Nie bagatelizuję. Od palaczy, budżet dostaje bardzo duże wpływy z akcyzy, myślę
            > ,
            > że to starczy.

            Czy starczy, to trzeba by podliczyć, jak się mają wpływy z akcyzy do kosztów
            leczenia chorób, wynikających z palenia. Ale jest to oczywiście sensowne
            rozwiązanie, pomijając fakt, że pieniądze idą na coś zupełnie innego. Zmierzam
            do tego, że w wyniku działalności kampanii antynikotynowych, nawet palacze zdają
            sobie sprawę z sytuacji. Myślę też, że w przypadku diety i trybu życia sytuacja
            nie jest już taka jasna.

            > Kwestia otyłości - jest problem rozgraniczenia różnych przyczyn, np. tych
            > genetycznych, od trybu życia. Bo np. są ludzie, którzy żywią się golonką i
            > frytkami, a są szczupli, bo taki mają metabolizm. A są tacy, co żywią się
            > normalnie, a tyją.

            Bzdura. Poza wyjątkowymi chorobami, które powodują otyłość bez względu na dietę
            i wszystko inne, to to, co pisze, jest jedynie wygodnym wytłumaczeniem. Mniejsze
            czy większe różnice w metabolizmie czy drobne różnice w budowie ciała mogą stać
            na przeszkodzie temu, żeby mieć ciało jak 12-letnia wychudzona modelka, ale nie
            temu, że być w stanie utrzymać BMI w jako takiej normie. To jest po prostu
            kwestia odpowiedniej diety i trybu życia.


            > Skąd wiesz, że całkowity koszt leczenia otyłych, na przeciągu ich życia, jest
            > wyższy niż szczupłych?


            Ciągle bagatelizujesz fakt świadomego sprowadzania na siebie chorób na skalę
            masową. Jeśli wykażesz, że bycie szczupłym jest powodem sprowadzania na siebie
            chorób cywilizacyjnych, to będziemy obciążać składką chudzielców:)
            • wylogowany.pielegniarz Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 10:27
              wylogowany.pielegniarz napisał:


              Zmierzam
              > do tego, że w wyniku działalności kampanii antynikotynowych, nawet palacze zdają
              > sobie sprawę z sytuacji. Myślę też, że w przypadku diety i trybu życia sytuacja
              > nie jest już taka jasna.

              Jako argumentu użyję tu ponownie przykładu szerokiej hipokryzji, gdzie palenie
              się tępi w sposób bardzo represyjny a fastfoody mogą się wręcz reklamować dowolnie.
              • ayran Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 10:41
                wylogowany.pielegniarz napisał:

                > Jako argumentu użyję tu ponownie przykładu szerokiej hipokryzji,
                gdzie palenie
                > się tępi w sposób bardzo represyjny a fastfoody mogą się wręcz
                reklamować dowol
                > nie.

                Nie wiem na czym polega skrajna represyjność tępienia palenia -
                papierosy można kupić bez trudu, a różnego rodzaju zakazy i
                ograniczenia palenia są związane z ochroną niepalących. Nie wiem
                jakiego rodzaju przykrości doznają niekorzystający z fastfoodów z
                powodu tego, że ich zwolennicy tam jedzą, ale dyskomfort niepalącego
                przebywającego w tym samym miejscu, w ktorym przebywają palący -
                jest oczywisty.
                • wylogowany.pielegniarz Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 10:46
                  1)Prywatny lokal to prywatna sprawa właściciela czy pozwala palić.
                  2)Jaki dyskomfort odczuwasz, jeśli na ulicy w odległości 10 metrów od Ciebie,
                  ktoś pali papierosa?
                  3)Na papierosach obowiązkowe są napisy, a z tego co się mówi, to mają być
                  jeszcze dodatkowo drastyczne zdjęcia. Na wejściu do MacDonalda jakoś podobnych
                  napisów nie widziałem i nie słyszałem, żeby ktoś podobne propozycje jak w
                  przypadku papierosów rozważał.
                  • ayran Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 11:00
                    wylogowany.pielegniarz napisał:

                    > 1)Prywatny lokal to prywatna sprawa właściciela czy pozwala palić.

                    tak samo możesz powiedzieć o prywatnej taksówce czy prywatnej stacji
                    bezynowej. Nie podzielam tej opinii.

                    > 2)Jaki dyskomfort odczuwasz, jeśli na ulicy w odległości 10 metrów
                    od Ciebie,
                    > ktoś pali papierosa?

                    Jeśli w odległości 10 metrów, to żadnego. Ale palący zwykle nie
                    akupiają sią na tym, żeby się ode mnie trzymać w odległości co
                    najmniej 10 metrów.

                    > 3)Na papierosach obowiązkowe są napisy, a z tego co się mówi, to
                    mają być
                    > jeszcze dodatkowo drastyczne zdjęcia. Na wejściu do MacDonalda
                    jakoś podobnych
                    > napisów nie widziałem i nie słyszałem, żeby ktoś podobne
                    propozycje jak w
                    > przypadku papierosów rozważał.

                    A ja słyszałem, że rozważał. Osobiście zresztą uważam, że w obu
                    przypadkach wystarczyłyby napisy - tak jak na opakowaniach żywności
                    kupowanej w sklepach. Ja na przykład - na ile to możliwe - staram
                    się omijać produkty zawierające niektóre dodatki konserwujące, czy
                    też "wzmacniacze smaku i zapachu" albo dodatki symulujące zapach
                    dymu wędzarniczego (benzopireny itp.). Omijam też cukier - z tego
                    powodu prawie nie piję polskiego piwa.
                    • wylogowany.pielegniarz Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 13:24
                      ayran napisał:

                      > wylogowany.pielegniarz napisał:
                      >
                      > > 1)Prywatny lokal to prywatna sprawa właściciela czy pozwala palić.
                      >
                      > tak samo możesz powiedzieć o prywatnej taksówce czy prywatnej stacji
                      > bezynowej. Nie podzielam tej opinii.


                      Na stacjach to nie można palić z innych powodów. A do lokalu nie musisz iść,
                      jeśli Ci dym przeszkadza. Podobnie jak nie musisz iść do lokalu, w którym nie
                      odpowiada Ci muzyka.


                      > Jeśli w odległości 10 metrów, to żadnego. Ale palący zwykle nie
                      > akupiają sią na tym, żeby się ode mnie trzymać w odległości co
                      > najmniej 10 metrów.

                      Czyli generalnie jest podobnie jak z pluciem. Splunąć gdzieś na boku można, ale
                      nie lubisz, jak ktoś pluje na Ciebie. To jest kwestia dobrego wychowania i
                      kultury, a nie regulacji administracyjnych.

                      > A ja słyszałem, że rozważał. Osobiście zresztą uważam, że w obu
                      > przypadkach wystarczyłyby napisy - tak jak na opakowaniach żywności
                      > kupowanej w sklepach. Ja na przykład - na ile to możliwe - staram
                      > się omijać produkty zawierające niektóre dodatki konserwujące, czy
                      > też "wzmacniacze smaku i zapachu" albo dodatki symulujące zapach
                      > dymu wędzarniczego (benzopireny itp.). Omijam też cukier - z tego
                      > powodu prawie nie piję polskiego piwa.


                      Mały druk a ogromne napisy ostrzegawcze to jednak spora różnica.
                      • ayran Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 13:37
                        wylogowany.pielegniarz napisał:

                        > Na stacjach to nie można palić z innych powodów. A do lokalu nie
                        musisz iść,
                        > jeśli Ci dym przeszkadza.

                        No to skoro przykład ze stacją ci się nie spodobał, a taksówkę
                        przemilczałeś - to niech będzie winda w prywatnym biurowcu, albo
                        takim samym bloku mieszkalnym.


                        > Podobnie jak nie musisz iść do lokalu, w którym nie
                        > odpowiada Ci muzyka.

                        Staram się omijać lokale, w których powietrze jest bardzo zadymione,
                        chociaż czasami jedynym wyjściem jest brak możliwości zjedzenia
                        czegokolwiek. Ale nie miałbym nic przeciwko temu, żeby były lokale w
                        których wolno palić, pod warunkiem że jest to nieuciązliwe dla
                        niepalących.



                        > > Jeśli w odległości 10 metrów, to żadnego. Ale palący zwykle nie
                        > > akupiają sią na tym, żeby się ode mnie trzymać w odległości co
                        > > najmniej 10 metrów.
                        >
                        > Czyli generalnie jest podobnie jak z pluciem. Splunąć gdzieś na
                        boku można, ale
                        > nie lubisz, jak ktoś pluje na Ciebie. To jest kwestia dobrego
                        wychowania i
                        > kultury, a nie regulacji administracyjnych.

                        Fakty są takie, że o ile plucie na inną osobę jest powszechnie
                        uważane za przejaw chamstwa, o tyle wielu palących nie uważa tak o
                        swoim paleniu w bliskości niepalących. Pewnie stąd się wziął pomysł
                        na regulacje.
                        A tak w ogóle, to osoba niepaląca w żaden sposób nie przeskzadza
                        osobom palącym. W drugą stronę wygląda to inaczej.


                        >
                        > > A ja słyszałem, że rozważał. Osobiście zresztą uważam, że w obu
                        > > przypadkach wystarczyłyby napisy - tak jak na opakowaniach
                        żywności
                        > > kupowanej w sklepach. Ja na przykład - na ile to możliwe -
                        staram
                        > > się omijać produkty zawierające niektóre dodatki konserwujące,
                        czy
                        > > też "wzmacniacze smaku i zapachu" albo dodatki symulujące zapach
                        > > dymu wędzarniczego (benzopireny itp.). Omijam też cukier - z
                        tego
                        > > powodu prawie nie piję polskiego piwa.
                        >
                        >
                        > Mały druk a ogromne napisy ostrzegawcze to jednak spora różnica.

                        Jeśli chodzi o mnie, to jest to bez znaczenia, zresztą nie sądzę, by
                        wielkość nadruków ostrzegawczych jakoś wpływała na smak papierosów,
                        czy jak to się określa.
                        • wylogowany.pielegniarz Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 14:00
                          ayran napisał:

                          > No to skoro przykład ze stacją ci się nie spodobał, a taksówkę
                          > przemilczałeś - to niech będzie winda w prywatnym biurowcu, albo
                          > takim samym bloku mieszkalnym.

                          Dla mnie to jest również kwestia kultury. Nawet jak paliłem, to nigdy nie
                          przyszło mi do głowy, żeby w takich miejscach zapalić. W windzie??? A nawet
                          wtedy tępiłem takich, którzy to robili. TO oznaka buractwa. Wystarczy spojrzeć
                          na te mordy, które wsiadają gdzieś do windy i już musi zapalić "bo nie wytrzyma".
                          A skoro się tak tej taksówki przyczepiłeś, to problem byłby, gdyby taksówki były
                          domeną państwa i była jedna państwowa korporacja. Wtedy rozumiem regulacje. Ale
                          masz wybór i nie musisz wsiadać do takie, w której jest napalone. To taksówkarz
                          ma się martwić, żeby przyciągnąć klientów.


                          > Staram się omijać lokale, w których powietrze jest bardzo zadymione,
                          > chociaż czasami jedynym wyjściem jest brak możliwości zjedzenia
                          > czegokolwiek. Ale nie miałbym nic przeciwko temu, żeby były lokale w
                          > których wolno palić, pod warunkiem że jest to nieuciązliwe dla
                          > niepalących.

                          Domagaj się więc od właściciela, żeby wprowadził zakaz palenia.


                          > Fakty są takie, że o ile plucie na inną osobę jest powszechnie
                          > uważane za przejaw chamstwa, o tyle wielu palących nie uważa tak o
                          > swoim paleniu w bliskości niepalących. Pewnie stąd się wziął pomysł
                          > na regulacje.
                          > A tak w ogóle, to osoba niepaląca w żaden sposób nie przeskzadza
                          > osobom palącym. W drugą stronę wygląda to inaczej.

                          Cały czas mówimy o tak zwanym dobrym wychowaniu. A nakazy i zakazy to już trochę
                          co innego.

                          > Jeśli chodzi o mnie, to jest to bez znaczenia, zresztą nie sądzę, by
                          > wielkość nadruków ostrzegawczych jakoś wpływała na smak papierosów,
                          > czy jak to się określa.

                          Nie to ma mieć przecież na celu.
                          • ayran Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 14:16
                            wylogowany.pielegniarz napisał:

                            > ayran napisał:
                            >
                            > > No to skoro przykład ze stacją ci się nie spodobał, a taksówkę
                            > > przemilczałeś - to niech będzie winda w prywatnym biurowcu, albo
                            > > takim samym bloku mieszkalnym.
                            >
                            > Dla mnie to jest również kwestia kultury. Nawet jak paliłem, to
                            nigdy nie
                            > przyszło mi do głowy, żeby w takich miejscach zapalić. W
                            windzie??? A nawet
                            > wtedy tępiłem takich, którzy to robili. TO oznaka buractwa.
                            Wystarczy spojrzeć
                            > na te mordy, które wsiadają gdzieś do windy i już musi zapalić "bo
                            nie wytrzyma

                            Ale są tacy osobnicy i już.
                            Np. w pociągu zakaz administracyjny jest jedynym sposobem, by jakoś
                            to od nich wyegzekwować. Niekulturalny niepalący nie przeszkadza
                            nikomu swoim niepaleniem, w szczególności palącym.


                            > ".
                            > A skoro się tak tej taksówki przyczepiłeś, to problem byłby, gdyby
                            taksówki był
                            > y
                            > domeną państwa i była jedna państwowa korporacja. Wtedy rozumiem
                            regulacje. Ale
                            > masz wybór i nie musisz wsiadać do takie, w której jest napalone.
                            To taksówkarz
                            > ma się martwić, żeby przyciągnąć klientów.

                            W większości przypadków jesteśmy skazani na taksówki z korporacji,
                            zamawiane drogą telefoniczną. Jaki sposób reakcji byś zaproponował
                            po przyjeździe zadymionej przez poprzedniego pasażera taksówki 45
                            minut przed odlotem samolotu?


                            > > Staram się omijać lokale, w których powietrze jest bardzo
                            zadymione,
                            > > chociaż czasami jedynym wyjściem jest brak możliwości zjedzenia
                            > > czegokolwiek. Ale nie miałbym nic przeciwko temu, żeby były
                            lokale w
                            > > których wolno palić, pod warunkiem że jest to nieuciązliwe dla
                            > > niepalących.
                            >
                            > Domagaj się więc od właściciela, żeby wprowadził zakaz palenia.

                            Jasne. Jestem w obcym mieście, gdzie coś chciałbym zjeść, wchodzę do
                            zadymionej knajpy i - ponieważ mi to przeszkadza - domagam się od
                            właściciela żeby wprowadził zakaz palenia. Na ogół niepalący nie
                            wybiera jako stałego miejsca stołowania się zadymionych lokali. Nie
                            przeszkadza mi w ogóle obecność palących w lokalach, do których nie
                            chodzę.

                            (...)


                            > Cały czas mówimy o tak zwanym dobrym wychowaniu. A nakazy i zakazy
                            to już troch
                            > ę
                            > co innego.
                            >
                            > > Jeśli chodzi o mnie, to jest to bez znaczenia, zresztą nie
                            sądzę, by
                            > > wielkość nadruków ostrzegawczych jakoś wpływała na smak
                            papierosów,
                            > > czy jak to się określa.
                            >
                            > Nie to ma mieć przecież na celu.

                            Może się mylę, ale mam wrażenie, że napisy ostrzegawcze na paczkach
                            papierosów budzą twój sprzeciw?
                            • wylogowany.pielegniarz Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 14:38
                              ayran napisał:


                              > W większości przypadków jesteśmy skazani na taksówki z korporacji,
                              > zamawiane drogą telefoniczną. Jaki sposób reakcji byś zaproponował
                              > po przyjeździe zadymionej przez poprzedniego pasażera taksówki 45
                              > minut przed odlotem samolotu?

                              Dzwonisz po taksówkę i prosisz dyspozytorkę, żeby przysłała taką, w której się
                              nie pali. Jak przyśle "opaloną", a nie masz innego wyjścia, to wsiadasz i musisz
                              się przemęczyć. Następnym razem wiesz, żeby nie korzystać z tej korporacji.


                              > Jasne. Jestem w obcym mieście, gdzie coś chciałbym zjeść, wchodzę do
                              > zadymionej knajpy i - ponieważ mi to przeszkadza - domagam się od
                              > właściciela żeby wprowadził zakaz palenia. Na ogół niepalący nie
                              > wybiera jako stałego miejsca stołowania się zadymionych lokali. Nie
                              > przeszkadza mi w ogóle obecność palących w lokalach, do których nie
                              > chodzę.
                              >
                              > (...)
                              >

                              Moja uwaga dotyczyła raczej sposobu podejścia do problemu jako takiego.
                              Wolałbym, żeby właściciele zrozumieli, że są osoby, które nie lubią dymu i że
                              warto otwierać lokale, w których nie wolno palić z woli właściciela niż hurtowo
                              zakazywać palenia przez państwo.


                              > > Nie to ma mieć przecież na celu.
                              >
                              > Może się mylę, ale mam wrażenie, że napisy ostrzegawcze na paczkach
                              > papierosów budzą twój sprzeciw?

                              Mój sprzeciw budzi hipokryzja, gdzie dla jednych rzeczy udaje się twardych i
                              stanowczych, a na inne, podobne nie zwraca się uwagi albo udaje się, że się nie
                              dziwi.
                              • wylogowany.pielegniarz Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 14:39
                                wylogowany.pielegniarz napisał:

                                > albo udaje się, że się nie dziwi.

                                Nie widzi...
                              • ayran Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 14:48
                                wylogowany.pielegniarz napisał:

                                > Dzwonisz po taksówkę i prosisz dyspozytorkę, żeby przysłała taką,
                                w której się
                                > nie pali. Jak przyśle "opaloną", a nie masz innego wyjścia, to
                                wsiadasz i musis
                                > z
                                > się przemęczyć. Następnym razem wiesz, żeby nie korzystać z tej
                                korporacji.

                                Z mojego punktu widzenia jest to wyjście nieskuteczne - taksówkami
                                jeżdżę zwykle głównie w obcych miastach i następna okazja będzie,
                                lub nie. A 45 minut służyło ilustracji sytuacji, w której nie mam
                                czasu na oczekiwania na kolejną taksówkę.
                                Mam natomiast przeświadczenie graniczące z pewnością, że palącemu
                                jazda niezadymioną taksówką nie powinna przeszkadzać z tego powodu,
                                że jest niezadymiona.


                                (...)

                                > >
                                >
                                > Moja uwaga dotyczyła raczej sposobu podejścia do problemu jako
                                takiego.
                                > Wolałbym, żeby właściciele zrozumieli, że są osoby, które nie
                                lubią dymu i że
                                > warto otwierać lokale, w których nie wolno palić z woli
                                właściciela niż hurtowo
                                > zakazywać palenia przez państwo.

                                Też bym wolał, ale jak widac nie można na to liczyć. To tak jak z
                                tym pociągiem - wolałbym, żeby nie było niezadymione i nie z powodu
                                zakazu, ale nic z tego raczej nie wyjdzie.

                                > > > Nie to ma mieć przecież na celu.
                                > >
                                > > Może się mylę, ale mam wrażenie, że napisy ostrzegawcze na
                                paczkach
                                > > papierosów budzą twój sprzeciw?
                                >
                                > Mój sprzeciw budzi hipokryzja, gdzie dla jednych rzeczy udaje się
                                twardych i
                                > stanowczych, a na inne, podobne nie zwraca się uwagi albo udaje
                                się, że się nie
                                > dziwi.

                                OK, czyli w konkretnym przypadku uważasz, że skoro są napisy
                                ostrzegawcze na paczkach papierosów, to powinny być tez ostrzeżenia
                                na lokalach MacDonaldsa i sytuacja braku tych drugich jest dla
                                ciebie irytująca?
                                • wylogowany.pielegniarz Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 16:00
                                  ayran napisał:


                                  > OK, czyli w konkretnym przypadku uważasz, że skoro są napisy
                                  > ostrzegawcze na paczkach papierosów, to powinny być tez ostrzeżenia
                                  > na lokalach MacDonaldsa i sytuacja braku tych drugich jest dla
                                  > ciebie irytująca?

                                  Najogólniej rzecz ujmując tak. Dysproporcja w podejściu do obu problemów mnie
                                  razi. Choć powiem szczerze, że chyba byłbym bardziej jednak za tym, żeby nie
                                  umieszczać żadnych napisów ostrzegawczych na papierosach ani na szkodliwym
                                  jedzeniu. Ludzie niech się trują, jeśli chcą. To ich sprawa i ich wola.
                                  Pozostaje jednak kwestia tego czy to uczciwe wobec innych płacących na system
                                  zdrowotny i wykazujących choćby minimum wkładu, żeby sobie celowo nie szkodzić.
                                  Nie wiem czy akurat rozwiązanie palikotowe jest dobre. Pewnie mało efektywne i
                                  trudne do realizacji. Ciągnąłem temat na potrzeby dyskusji i żeby trochę się
                                  poprzekomarzać. Ale sam problem dla mnie istnieje i chętnie bym jakieś sensowne
                                  rozwiązanie zobaczył. Choć najbardziej prawdopodobnym rozwiązaniem tej sytuacji,
                                  tak jak piszesz, byłyby pewnie prywatne ubezpieczenia.
                                  • ayran Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 18:17
                                    wylogowany.pielegniarz napisał:

                                    > Najogólniej rzecz ujmując tak. Dysproporcja w podejściu do obu
                                    > problemów mnie
                                    > razi.

                                    Mnie też, ale chyba w drugą stronę. Napisy ostrzegające przed paleniem w ogóle
                                    mnie nie irytuję. I to wcale nie dlatego, że ich nie widuję, bo nie palę -
                                    widuję je bardzo często i to w róznych językach.

                                    > Choć powiem szczerze, że chyba byłbym
                                    > bardziej jednak za tym, żeby nie
                                    > umieszczać żadnych napisów ostrzegawczych na papierosach ani na > szkodliwym
                                    > jedzeniu. Ludzie niech się trują, jeśli chcą. To ich sprawa i ich wola.

                                    Jestem zwolennikiem pełnej informacji. W szczególności wolałbym, żeby informacja
                                    o szkodliwości palenia była bardziej konkretna, opisywała mechanizm zagrożenia
                                    itp. Z drugiej strony wołałbym też, żeby informacje o składzie artykułów
                                    żywnościowych również zawierały takie ostrzeżenia. Np. >>przy produkcji tej
                                    ("wędzonej") makreli (czy też kiełbasy) zapach dymu wędzarniczego został
                                    uzyskany dzięki wykorzystaniu substancji chemicznych z grupy benzopirenów.
                                    Badania naukowe wykazują, że benzopireny to związki silnie rakotwórcze<<.
                                    Nie mówię, że trzeba to wytłoczyć na makreli czy kiełbasie - wystarczyłby napis
                                    na opakowaniu, a - jeśli kupujemy na wagę - informacja na stoisku.
              • vargtimmen Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 10:50
                wylogowany.pielegniarz napisał:

                > Jako argumentu użyję tu ponownie przykładu szerokiej hipokryzji, gdzie palenie
                > się tępi w sposób bardzo represyjny a fastfoody mogą się wręcz reklamować dowol
                > nie.


                Problem z jedzeniem jest taki, że o otyłości decyduje, w dużym stopniu, jego
                ilość. Trudno, żeby państwo miało zakazywać frytek, które, w małych ilościach,
                są zupełnie w porządku.
                • wylogowany.pielegniarz Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 11:06
                  vargtimmen napisał:


                  > Problem z jedzeniem jest taki, że o otyłości decyduje, w dużym stopniu, jego
                  > ilość.

                  Niekoniecznie, ale przyjmijmy, że tak jest. Oprócz otyłości jednak produkty
                  smażone, zwłaszcza w głębokim oleju same w sobie są szkodliwe bez względu na
                  ilość spożywania. Choć oczywiście łatwiej też tuczą. Co nie zmienia faktu, że
                  oprócz ilości, liczy się jakość. Fastfood to przede wszystkim tłuszcze trans:

                  www.zdrowa-dieta.info/tluszcze-trans-wrog-publiczny-numer-1/



                  > Trudno, żeby państwo miało zakazywać frytek, które, w małych ilościach,
                  > są zupełnie w porządku.

                  Są równie "w porządku" jak i papierosy w małych ilościach są "w porządku". Może
                  raczej mniej szkodzą w małych ilościach niż w dużych, podobnie jak papierosy. Co
                  nie zmienia faktu, że do informowania o papierosach rządy posuwają się do nakazu
                  umieszczania
                  napisów ostrzegawczych.

                  www.rp.pl/artykul/9138,265390_Czipsy_i_frytki_bardziej_szkodliwe__niz_myslelismy.html
                  • vargtimmen Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 11:21
                    wylogowany.pielegniarz napisał:

                    > vargtimmen napisał:
                    >
                    >
                    > > Problem z jedzeniem jest taki, że o otyłości decyduje, w dużym stopniu, j
                    > ego
                    > > ilość.
                    >
                    > Niekoniecznie, ale przyjmijmy, że tak jest. Oprócz otyłości jednak produkty
                    > smażone, zwłaszcza w głębokim oleju same w sobie są szkodliwe bez względu na
                    > ilość spożywania. Choć oczywiście łatwiej też tuczą. Co nie zmienia faktu, że
                    > oprócz ilości, liczy się jakość.


                    Oczywiście, że jakość jest ważna, ale nie bardzo sobie wyobrażam ingerencję
                    państwa w to, co się podaje do jedzenia w barach.

                    Frytki - be. A ziemniaki w talarkach? Naleśniki? Knedliki ze skwarkami? Kaczka
                    po pekińsku? Pasty i pyzy? ;)))

                    w918.wrzuta.pl/audio/536fOs9mHJt/kabaret_otto_-_pizza_i_pyzy


                    > Fastfood to przede wszystkim tłuszcze trans:
                    >
                    > www.zdrowa-dieta.info/tluszcze-trans-wrog-publiczny-numer-1/
                    >
                    >
                    >
                    > > Trudno, żeby państwo miało zakazywać frytek, które, w małych ilościach,
                    > > są zupełnie w porządku.
                    >
                    > Są równie "w porządku" jak i papierosy w małych ilościach są "w porządku".
                    Może raczej mniej szkodzą w małych ilościach niż w
                    > dużych, podobnie jak papierosy. Co nie zmienia faktu, że do
                    > informowania o papierosach rządy posuwają się do nakazu
                    > umieszczania napisów ostrzegawczych.
                    >


                    W nadmiarze, prawie wszystko szkodzi. Np. cukier, witaminy, alkohol itp. Mnie
                    się zdaje, że w kwestiach żywienia, właściwa jest propagacja pewnej kultury i
                    nawyków, a nie administracyjna ingerencja. Palenie, to czynność prostsza. Do
                    życia niekonieczna i niezróżnicowana, jedzenie zaś jest do życia konieczne, a
                    jego postaci są bardzo różnorodne. Regulować to byłoby trudno i głupio.
                    • vargtimmen PS: 29.07.09, 11:50

                      Przepraszam, za brak powagi, ale pod wpływem tej dyskusji przyszła mi do
                      głowy.... akcyzowana panierka. Mam nadzieję, że się nie obrazisz, gdy się z Tobą
                      tym podzielę ;)
                    • grand_bleu Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 11:55
                      > W nadmiarze, prawie wszystko szkodzi.

                      Nawet gra w kręgle ;)))


                      Dzień dobry! :)
                      • vargtimmen Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 12:02
                        grand_bleu napisała:

                        > > W nadmiarze, prawie wszystko szkodzi.
                        >
                        > Nawet gra w kręgle ;)))
                        >


                        Ojejej, nie sposób odmówić Ci racji! ;)


                        >
                        > Dzień dobry! :)
                        >

                        Witam bardzo serdecznie, nieco spłoszony ;)))
                    • wylogowany.pielegniarz Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 13:12
                      vargtimmen napisał:


                      > Oczywiście, że jakość jest ważna, ale nie bardzo sobie wyobrażam ingerencję
                      > państwa w to, co się podaje do jedzenia w barach.
                      >
                      > Frytki - be. A ziemniaki w talarkach? Naleśniki? Knedliki ze skwarkami? Kaczka
                      > po pekińsku? Pasty i pyzy? ;)))
                      >
                      > w918.wrzuta.pl/audio/536fOs9mHJt/kabaret_otto_-_pizza_i_pyzy

                      Oczywiście, że frytki są niezdrowe i szkodliwe. Skoro badania nie są Cię w
                      stanie przekonać, to ja tym bardziej:) A to, jak się różnią pod względem
                      szkodliwości ziemniaki w zależności od sposobu ich przygotowania, to można
                      wszystko wygooglować. Podobnie jak ze wszystkim innym, co wymieniłeś.


                      > W nadmiarze, prawie wszystko szkodzi. Np. cukier, witaminy, alkohol itp.

                      Raczej trudno sobie wyobrazić przedawkowanie witamin, które miałyby pochodzić z
                      produktów spożywczych. Chyba że mówimy o substytutach w postaci tabletek, ale to
                      całkiem inna bajka i kolejny temat rzeka:)

                      > Mnie
                      > się zdaje, że w kwestiach żywienia, właściwa jest propagacja pewnej kultury i
                      > nawyków, a nie administracyjna ingerencja. Palenie, to czynność prostsza. Do
                      > życia niekonieczna i niezróżnicowana, jedzenie zaś jest do życia konieczne, a
                      > jego postaci są bardzo różnorodne. Regulować to byłoby trudno i głupio.


                      A jedzenie fastfoodów jest do życia konieczne? Rozumiem różnice, że papieros czy
                      sam tytoń to produkt końcowy, natomiast żywność ma różne postacie i w znaczącym
                      stopniu zależy od formy przetworzenia czy przygotowania. Trudno więc mówić o
                      szkodliwości ziemniaków, chociaż z nich robione są frytki. Inną wartość będzie
                      miało mięso gotowane, a inne to samo mięso w formie pieczonej czy smażonej.

                      Chciałem jedynie zwrócić w tym wątku uwagę na fakt, że nie przykłada się
                      dostatecznej wagi do tego, jak ogromny wpływ na nasze zdrowie ma to, co jemy.
                      Być może nawet ważniejszy niż papierosy. Potępienie papierosów przychodzi bardzo
                      łatwo i można to robić nawet środkami administracyjnymi. Natomiast kwestie
                      żywieniowe są nadal bagatelizowane. Przynajmniej w porównaniu z zapałem, z jakim
                      tępi się palenie.

                      Może u nas z dietą to trochę jak z corridą w Hiszpanii. Wszyscy generalnie
                      uznają, że torturowanie zwierząt jest czymś obrzydliwym i gdyby zapytać czy
                      faszerowanie zwierząt środkami uspokajającymi, żeby je zadźgać na arenie na
                      oczach zachwyconej tłuszczy, powinno być dopuszczalne, to pewnie mało kto się z
                      tym zgodzi. Ale corrida była, jest i będzie. Podobnie u nas z jedzeniem. Może i
                      większość wie, że schabowy to cichy zabójca, ale kto podniesie rękę na polską
                      tradycję:)? Podobnie jak przekonanie, że zdrowy człowiek to człowiek najedzony.
                      A najedzony to taki, który po zjedzeniu musi rozpinać spodnie i rozłożyć się na
                      fotelu:)


                      Choć nadal podtrzymuję swoje zdziwienie jeśli chodzi o dysproporcję w podejściu
                      do problemu palenia, a problemu ewidentnie szkodliwego jedzenia
                      fastfoodowego.


                      p.s.
                      Słyszałeś może o badaniach, które pokazują korelację pomiędzy stosowaną dietą a
                      zachorowaniami na raka?
                      • vargtimmen Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 13:33
                        wylogowany.pielegniarz napisał:

                        > vargtimmen napisał:
                        >
                        >
                        > Oczywiście, że frytki są niezdrowe i szkodliwe.
                        > Skoro badania nie są Cię w stanie przekonać, to ja tym bardziej:)

                        Ależ wiem!
                        Tylko czasami miewam nonszalancki stosunek do zagrożeń.
                        To, zresztą, też winno się obkładać dodatkową składką ;)

                        > > W nadmiarze, prawie wszystko szkodzi. Np. cukier, witaminy, alkohol itp.
                        >
                        > Raczej trudno sobie wyobrazić przedawkowanie witamin, które miałyby pochodzić z
                        > produktów spożywczych. Chyba że mówimy o substytutach w postaci tabletek,


                        Dokładnie! Były takie wyniki badań, że biorący witaminy żyją krócej ;)






                        >
                        > > Mnie
                        > > się zdaje, że w kwestiach żywienia, właściwa jest propagacja pewnej kultu
                        > ry i
                        > > nawyków, a nie administracyjna ingerencja. Palenie, to czynność prostsza.
                        > Do
                        > > życia niekonieczna i niezróżnicowana, jedzenie zaś jest do życia konieczn
                        > e, a
                        > > jego postaci są bardzo różnorodne. Regulować to byłoby trudno i głupio.
                        >
                        >
                        > A jedzenie fastfoodów jest do życia konieczne?


                        Nie jadam tam, ale, zapewne, wiele osób potrzebuje zjeść szybki lunch na
                        mieście. Stąd się wzięły fast-foody, w odpowiedzi na potrzebę ekonomiczną.


                        > Rozumiem różnice, że papieros czy
                        > sam tytoń to produkt końcowy, natomiast żywność ma różne postacie i w znaczącym
                        > stopniu zależy od formy przetworzenia czy przygotowania. Trudno więc mówić o
                        > szkodliwości ziemniaków, chociaż z nich robione są frytki. Inną wartość będzie
                        > miało mięso gotowane, a inne to samo mięso w formie pieczonej czy smażonej.
                        >


                        Tak, właśnie dlatego to bardzo trudno regulować.


                        > Chciałem jedynie zwrócić w tym wątku uwagę na fakt, że nie
                        > przykłada się dostatecznej wagi do tego, jak ogromny wpływ na
                        > nasze zdrowie ma to, co jemy.


                        Trudno mi oceniać, jak jest ogólnie, ja przykładam (za wyjątkiem słodyczy ;) )


                        > Być może nawet ważniejszy niż papierosy. Potępienie papierosów przychodzi bardzo
                        > łatwo i można to robić nawet środkami administracyjnymi. Natomiast kwestie
                        > żywieniowe są nadal bagatelizowane. Przynajmniej w porównaniu z zapałem, z
                        jakim tępi się palenie.
                        >

                        > Może u nas z dietą to trochę jak z corridą w Hiszpanii. Wszyscy generalnie
                        > uznają, że torturowanie zwierząt jest czymś obrzydliwym i gdyby zapytać czy
                        > faszerowanie zwierząt środkami uspokajającymi, żeby je zadźgać na arenie na
                        > oczach zachwyconej tłuszczy, powinno być dopuszczalne, to pewnie mało kto się z
                        > tym zgodzi. Ale corrida była, jest i będzie. Podobnie u nas z jedzeniem. Może i
                        > większość wie, że schabowy to cichy zabójca, ale kto podniesie rękę na polską
                        > tradycję:)? Podobnie jak przekonanie, że zdrowy człowiek to człowiek najedzony.
                        > A najedzony to taki, który po zjedzeniu musi rozpinać spodnie i rozłożyć się na
                        > fotelu:)
                        >


                        W poparciu dla zdrowszego trybu odżywiania się, jestem z Tobą! Ale z Palikotem
                        ważącym i mierzącym ludzi i wyliczającyjm składkę na NFZ w funkcji BMI, nie.



                        >
                        > Choć nadal podtrzymuję swoje zdziwienie jeśli chodzi o
                        > dysproporcję w podejściu do problemu palenia, a problemu
                        > ewidentnie szkodliwego jedzenia fastfoodowego.
                        >

                        To wynika z prostoty palenia: wystarczy raz zobaczyć osmolone płuca, żeby
                        zrozumieć. Z frytkami jest dużo trudniej.


                        >
                        > p.s.
                        > Słyszałeś może o badaniach, które pokazują korelację pomiędzy stosowaną dietą a
                        > zachorowaniami na raka?


                        Tak, oczywiście.
                        • wylogowany.pielegniarz Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 14:18
                          vargtimmen napisał:



                          > Nie jadam tam, ale, zapewne, wiele osób potrzebuje zjeść szybki lunch na
                          > mieście. Stąd się wzięły fast-foody, w odpowiedzi na potrzebę ekonomiczną.

                          Przyrządzenie zdrowej kanapki nie zajmuje więcej czasu niż hamburgera.
                          Zapotrzebowanie jest też na wiele rzeczy. Na alkohol i papierosy, które podobno
                          koją nerwy u spracowanych i znerwicowanych Dilbertów:)


                          > Trudno mi oceniać, jak jest ogólnie, ja przykładam (za wyjątkiem słodyczy ;) )

                          Uważaj na melaminę. Była już w zupkach dla dzieci, więc kto wie, gdzie jeszcze
                          można to znaleźć:)


                          > W poparciu dla zdrowszego trybu odżywiania się, jestem z Tobą! Ale z Palikotem
                          > ważącym i mierzącym ludzi i wyliczającyjm składkę na NFZ w funkcji BMI, nie.

                          Ha! To może akcyza na hamburgery i frytki:)? Jak przy papierosach:)?


                          > To wynika z prostoty palenia: wystarczy raz zobaczyć osmolone płuca, żeby
                          > zrozumieć. Z frytkami jest dużo trudniej.


                          A takie zdjęcia?


                          www.hemmy.net/2007/07/02/david-smith-amazing-weight-lost-story/
                          • vargtimmen Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 14:50
                            wylogowany.pielegniarz napisał:

                            > vargtimmen napisał:
                            >
                            >
                            > Przyrządzenie zdrowej kanapki nie zajmuje więcej czasu niż
                            > hamburgera. Zapotrzebowanie jest też na wiele rzeczy.
                            > Na alkohol i papierosy, które podobno
                            > koją nerwy u spracowanych i znerwicowanych Dilbertów:)

                            No, ale jaka jest konkluzja? Zakazac fast foodów, czy obłożyć je informacją
                            ministra zdrowia?



                            >
                            > > Trudno mi oceniać, jak jest ogólnie, ja przykładam (za wyjątkiem słodyczy
                            > ;) )
                            >
                            > Uważaj na melaminę. Była już w zupkach dla dzieci, więc kto
                            > wie, gdzie jeszcze można to znaleźć:)
                            >


                            Obejrzę starannie każdą czekoladkę między sreberkami a konsumpcją ;)



                            >
                            > > W poparciu dla zdrowszego trybu odżywiania się, jestem z Tobą! Ale z Pali
                            > kotem
                            > > ważącym i mierzącym ludzi i wyliczającyjm składkę na NFZ w funkcji BMI, n
                            > ie.
                            >
                            > Ha! To może akcyza na hamburgery i frytki:)? Jak przy papierosach:)?
                            >


                            ... i na panierkę ;)


                            >
                            > > To wynika z prostoty palenia: wystarczy raz zobaczyć osmolone płuca, żeby
                            > > zrozumieć. Z frytkami jest dużo trudniej.
                            >
                            >
                            > A takie zdjęcia?
                            >

                            Brrr!

                            I tak najgroźniejszy jest miętowy opłatek.
            • vargtimmen Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 10:44
              wylogowany.pielegniarz napisał:

              > vargtimmen napisał:
              >
              > > wylogowany.pielegniarz napisał:
              > >
              > > > Wszystkie Twoje wątpliwości bagatelizują pewną znaczącą różnicę.
              > > > Chodzi o fakt, że mamy do czynienia ze świadomym, długotrwałym
              > > > działaniem, jakim jest palenie i zła dieta, których konsekwencje
              > > > są powszechnie znane.
              > >
              > > Nie bagatelizuję. Od palaczy, budżet dostaje bardzo duże wpływy z akcyzy,
              > myślę
              > > ,
              > > że to starczy.
              >
              > Czy starczy, to trzeba by podliczyć, jak się mają wpływy z akcyzy do kosztów
              > leczenia chorób, wynikających z palenia. Ale jest to oczywiście sensowne
              > rozwiązanie, pomijając fakt, że pieniądze idą na coś zupełnie innego.


              Był w styczniu projekt ustawy, by część szła na NFZ. Nie wiem, jaki los go spotkał.


              > Zmierzam
              > do tego, że w wyniku działalności kampanii antynikotynowych, nawet palacze zdają
              > sobie sprawę z sytuacji. Myślę też, że w przypadku diety i trybu życia sytuacja
              > nie jest już taka jasna.
              >


              Kampania - OK. Zabawa biurokratyczna w tropienie otyłych - nie.
              Już widzę te doroczne urzędowe ważenia i popyt na leki odwadniające i zupę
              Kwaśniewskiego.


              > > Kwestia otyłości - jest problem rozgraniczenia różnych przyczyn, np. tych
              > > genetycznych, od trybu życia. Bo np. są ludzie, którzy żywią się golonką
              > i
              > > frytkami, a są szczupli, bo taki mają metabolizm. A są tacy, co żywią się
              > > normalnie, a tyją.
              >
              > Bzdura. Poza wyjątkowymi chorobami, które powodują otyłość bez względu na dietę
              > i wszystko inne, to to, co pisze, jest jedynie wygodnym wytłumaczeniem.


              > Mniejsze
              > czy większe różnice w metabolizmie czy drobne różnice w budowie ciała mogą stać
              > na przeszkodzie temu, żeby mieć ciało jak 12-letnia wychudzona modelka, ale nie
              > temu, że być w stanie utrzymać BMI w jako takiej normie.
              > To jest po prostu kwestia odpowiedniej diety i trybu życia.
              >


              Genetyczne skłonności do tycia to nie jest bzdura, choć zgadzam się, że dobra
              dieta jest zawsze lepsza od złej. Postulat propagowania dobrych wzorców
              popieram, tyle że proponowany sposób implementacji mi się nie podoba.



              >
              > > Skąd wiesz, że całkowity koszt leczenia otyłych, na przeciągu ich życia,
              > jest
              > > wyższy niż szczupłych?
              >
              >
              > Ciągle bagatelizujesz fakt świadomego sprowadzania na siebie chorób na skalę
              > masową. Jeśli wykażesz, że bycie szczupłym jest powodem sprowadzania na siebie
              > chorób cywilizacyjnych, to będziemy obciążać składką chudzielców:)


              Na coś trzeba umrzeć, dotyczy to też "chudzielców" i wcale nie jestem pewien,
              czy leczenie długowieczni chudzielcy, cierpiący na starcze choroby, nie kosztuje
              systemu więcej, jeśli patrzymy czysto pecunialnie. Oczywiście, to nie jest
              argument za tym, by nie walczyć z otyłościa, która pogarsza jakość życia ludzi.
              • oryginal23 Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 10:46
                Palikot takimi pomysłami szkodzi swojej partii.
                23.
              • wylogowany.pielegniarz Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 11:18
                vargtimmen napisał:


                > Kampania - OK. Zabawa biurokratyczna w tropienie otyłych - nie.

                A może raczej ponoszenie konsekwencji swoich czynów?
                Zależy, jak to nazwiemy.

                > Już widzę te doroczne urzędowe ważenia i popyt na leki odwadniające i zupę
                > Kwaśniewskiego.

                A co to za problem z tym ważeniem, skoro robimy badania okresowe????


                > Genetyczne skłonności do tycia to nie jest bzdura, choć zgadzam się, że dobra
                > dieta jest zawsze lepsza od złej. Postulat propagowania dobrych wzorców
                > popieram, tyle że proponowany sposób implementacji mi się nie podoba.

                Ale koszty leczenia pozostają realnym problemem, a ilość osób, które mają
                problemy z wagą, ma się systematycznie powiększać.

                > Na coś trzeba umrzeć, dotyczy to też "chudzielców" i wcale nie jestem pewien,
                > czy leczenie długowieczni chudzielcy, cierpiący na starcze choroby, nie kosztuj
                > e
                > systemu więcej, jeśli patrzymy czysto pecunialnie. Oczywiście, to nie jest
                > argument za tym, by nie walczyć z otyłościa, która pogarsza jakość życia ludzi.


                Pogarszanie jakości życia to akurat mniejsza wada. Większą jest to, że otyłość
                zabija. A co do chorób wieku starczego, to trudno porównywać świadome działanie
                szkodliwe z działaniem biologii.
                • vargtimmen Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 11:30
                  wylogowany.pielegniarz napisał:

                  > vargtimmen napisał:
                  >
                  >
                  > > Kampania - OK. Zabawa biurokratyczna w tropienie otyłych - nie.
                  >
                  > A może raczej ponoszenie konsekwencji swoich czynów?
                  > Zależy, jak to nazwiemy.
                  >

                  Jak byśmy nie nazwali, to wyprodukujemy nową biurokrację, formularze, wskaźniki
                  i patologie.


                  > > Już widzę te doroczne urzędowe ważenia i popyt na leki odwadniające i zup
                  > ę
                  > > Kwaśniewskiego.
                  >
                  > A co to za problem z tym ważeniem, skoro robimy badania okresowe????
                  >


                  A robimy???



                  >
                  > > Genetyczne skłonności do tycia to nie jest bzdura, choć zgadzam się, że d
                  > obra
                  > > dieta jest zawsze lepsza od złej. Postulat propagowania dobrych wzorców
                  > > popieram, tyle że proponowany sposób implementacji mi się nie podoba.
                  >

                  > Ale koszty leczenia pozostają realnym problemem, a ilość osób,
                  > które mają problemy z wagą, ma się systematycznie powiększać.

                  Zgoda, problem jest realny, ale proponowana metoda radzenia sobie z nim wydaje
                  mi się bardzo toporna, zwłaszcza, jeśli system opieki medycznej jest stricte
                  solidarnościowy.


                  >
                  > > Na coś trzeba umrzeć, dotyczy to też "chudzielców" i wcale nie jestem pew
                  > ien,
                  > > czy leczenie długowieczni chudzielcy, cierpiący na starcze choroby, nie k
                  > osztuj
                  > > e
                  > > systemu więcej, jeśli patrzymy czysto pecunialnie. Oczywiście, to nie jes
                  > t
                  > > argument za tym, by nie walczyć z otyłościa, która pogarsza jakość życia
                  > ludzi.
                  >
                  >
                  > Pogarszanie jakości życia to akurat mniejsza wada. Większą jest to, że otyłość
                  > zabija.


                  Właśnie, zaskoczyło mnie, przy okazji tej dyskusji, że zabija tak mało
                  efektywnie. Chorobliwa otyłość (BMI 40) skraca życie tylko o 10 lat.


                  > A co do chorób wieku starczego, to trudno porównywać świadome działanie
                  > szkodliwe z działaniem biologii.


                  Nie, ja nie porównuje, usiłuję jedynie zrozumieć bilans ekonomiczny leczenia
                  otyłości. O tym przecież mówimy, o pieniądzach, a nie o tym, co godne poparcia,
                  ze względu na dobro ludzi.
                  • wylogowany.pielegniarz Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 12:44
                    vargtimmen napisał:


                    > Zgoda, problem jest realny, ale proponowana metoda radzenia sobie z nim wydaje
                    > mi się bardzo toporna, zwłaszcza, jeśli system opieki medycznej jest stricte
                    > solidarnościowy.

                    System jest stricte solidarnościowy, ale czy wcześniej mieliśmy do czynienia z
                    sytuacją, gdzie na skalę masową część korzystających z opieki medycznej
                    świadomie sprowadzała na siebie choroby, wymagające kosztownego leczenia?


                    > > Pogarszanie jakości życia to akurat mniejsza wada. Większą jest to, że ot
                    > yłość
                    > > zabija.
                    >
                    >
                    > Właśnie, zaskoczyło mnie, przy okazji tej dyskusji, że zabija tak mało
                    > efektywnie. Chorobliwa otyłość (BMI 40) skraca życie tylko o 10 lat.

                    To mało? O ile powinna skracać Twoim zdaniem? Poza tym to jest statystyka.

                    > > A co do chorób wieku starczego, to trudno porównywać świadome działanie
                    > > szkodliwe z działaniem biologii.
                    >
                    >
                    > Nie, ja nie porównuje, usiłuję jedynie zrozumieć bilans ekonomiczny leczenia
                    > otyłości. O tym przecież mówimy, o pieniądzach, a nie o tym, co godne poparcia,
                    > ze względu na dobro ludzi.


                    Nie, mówimy o pewnej specyficznej sytuacji, w której ludzie mogliby uniknąć
                    wielu chorób, ale z powodu lenistwa i głupoty czy też słabej woli, świadomie
                    obciążają innych.
                    • grand_bleu Uwolnij swój mózg z lewicowego myślenia! 29.07.09, 12:50

                      >
                      > Nie, mówimy o pewnej specyficznej sytuacji, w której ludzie mogliby uniknąć
                      > wielu chorób, ale z powodu lenistwa i głupoty czy też słabej woli, świadomie
                      > obciążają innych.

                      najbardziej obciąża nas głupota rządzących.
                    • vargtimmen Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 13:18
                      wylogowany.pielegniarz napisał:

                      > vargtimmen napisał:
                      >
                      >
                      > > Zgoda, problem jest realny, ale proponowana metoda radzenia sobie z nim w
                      > ydaje
                      > > mi się bardzo toporna, zwłaszcza, jeśli system opieki medycznej jest stri
                      > cte
                      > > solidarnościowy.
                      >


                      > System jest stricte solidarnościowy, ale czy wcześniej mieliśmy
                      > do czynienia z sytuacją, gdzie na skalę masową część
                      > korzystających z opieki medycznej świadomie sprowadzała na
                      > siebie choroby, wymagające kosztownego leczenia?


                      Tak, np. ci, co chodzą w zimie bez czapki, ci, co się opalają bez umiaru, ci, co
                      lubią więcej wypić, ci, co lubią przypadkowe kontakty seksualne, ci, którzy za
                      rzadko myją ręce, ci, którzy jeżdża na rowerach po mieście itp. itd.




                      >
                      > > > Pogarszanie jakości życia to akurat mniejsza wada. Większą jest to,
                      > że ot
                      > > yłość
                      > > > zabija.
                      > >
                      > >
                      > > Właśnie, zaskoczyło mnie, przy okazji tej dyskusji, że zabija tak mało
                      > > efektywnie. Chorobliwa otyłość (BMI 40) skraca życie tylko o 10 lat.
                      >
                      > To mało? O ile powinna skracać Twoim zdaniem? Poza tym to jest statystyka.


                      BMI 40 to prawie podwójna normalna waga, to już wielka patologia.


                      >
                      > > > A co do chorób wieku starczego, to trudno porównywać świadome dział
                      > anie
                      > > > szkodliwe z działaniem biologii.
                      > >
                      > >
                      > > Nie, ja nie porównuje, usiłuję jedynie zrozumieć bilans ekonomiczny lecze
                      > nia
                      > > otyłości. O tym przecież mówimy, o pieniądzach, a nie o tym, co godne pop
                      > arcia,
                      > > ze względu na dobro ludzi.
                      >
                      >
                      > Nie, mówimy o pewnej specyficznej sytuacji, w której ludzie
                      > mogliby uniknąć wielu chorób, ale z powodu lenistwa i głupoty
                      > czy też słabej woli, świadomie obciążają innych.


                      Czy Ty, aby, nie chcesz przerobić ludzi na aniołów za pomocą ustaw?
                      Wiele rzeczy w ludziach można byłoby teoretycznie poprawić, ale to wymagałoby
                      daleko idącej ingerencji władzy państwowej w ich życie i sprawy prywatne. A
                      przecież, prywatność i swoboda to bardzo ważne wartości.
                      • wylogowany.pielegniarz Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 13:30
                        vargtimmen napisał:


                        > Tak, np. ci, co chodzą w zimie bez czapki, ci, co się opalają bez umiaru, ci, c
                        > o
                        > lubią więcej wypić, ci, co lubią przypadkowe kontakty seksualne, ci, którzy za
                        > rzadko myją ręce,


                        Koszty leczenia grypy czy przeziębienia są trochę śmieszne w porównaniu z tym co
                        mówimy, nie sądzisz:)?
                        Jedynym realnym, masowym problemem, który tu podałeś, jest HIV.

                        > ci, którzy jeżdża na rowerach po mieście itp. itd.

                        Olaboga! O co Ci się w rowerzystach nie podoba?! No i jakie to choroby powoduje
                        samo jeżdżenie rowerem po mieście?


                        > Czy Ty, aby, nie chcesz przerobić ludzi na aniołów za pomocą ustaw?
                        > Wiele rzeczy w ludziach można byłoby teoretycznie poprawić, ale to wymagałoby
                        > daleko idącej ingerencji władzy państwowej w ich życie i sprawy prywatne. A
                        > przecież, prywatność i swoboda to bardzo ważne wartości.

                        Prywatność, ale nie kosztem innych. Bo ktoś za tę "prywatność do obżarstwa i
                        nałogów" potem płaci. Ja nie chcę regulować czyjegoś życia. Zastanawiam się
                        jedynie czy tak nie byłoby uczciwiej.

                        Ale Paczula widać, ma inną wersję liberalizmu, gdzie za moje błędy i moje
                        lenistwo płacą inni:)
                        • vargtimmen Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 13:41
                          wylogowany.pielegniarz napisał:

                          > vargtimmen napisał:
                          >
                          >
                          > > Tak, np. ci, co chodzą w zimie bez czapki, ci, co się opalają bez umiaru,
                          > ci, c
                          > > o
                          > > lubią więcej wypić, ci, co lubią przypadkowe kontakty seksualne, ci, któr
                          > zy za
                          > > rzadko myją ręce,
                          >
                          >
                          > Koszty leczenia grypy czy przeziębienia są trochę śmieszne w
                          > porównaniu z tym co mówimy, nie sądzisz:)?
                          >


                          Śmieszne, nieśmieszne, ktoś płaci za czas zwolnienia takiego lesera.
                          To niesprawiedliwe ;)

                          >
                          > Jedynym realnym, masowym problemem, który tu podałeś, jest HIV.
                          >

                          Tak, to najistotnejszy problem.
                          Choć jest jeszcze picie. Choroby wątroby są przewlekłe, a ich leczenie drogie.


                          > > ci, którzy jeżdża na rowerach po mieście itp. itd.
                          >
                          > Olaboga! O co Ci się w rowerzystach nie podoba?! No i jakie to choroby powoduje
                          > samo jeżdżenie rowerem po mieście?
                          >


                          Np. złamanie podstawy czaszki. :(
                          Ze stratą dla społeczeństwa.

                          >
                          > > Czy Ty, aby, nie chcesz przerobić ludzi na aniołów za pomocą ustaw?
                          > > Wiele rzeczy w ludziach można byłoby teoretycznie poprawić, ale to wymaga
                          > łoby
                          > > daleko idącej ingerencji władzy państwowej w ich życie i sprawy prywatne.
                          > A
                          > > przecież, prywatność i swoboda to bardzo ważne wartości.
                          >
                          > Prywatność, ale nie kosztem innych.
                          >
                          > Bo ktoś za tę "prywatność do obżarstwa i
                          > nałogów" potem płaci. Ja nie chcę regulować czyjegoś życia.
                          >
                          > Zastanawiam się jedynie czy tak nie byłoby uczciwiej.

                          Rozumiem, ale upieram się, że uczciwiej byłoby najpierw wprowadzić stałą
                          składkę, niezależną od dochodu.


                          >
                          > Ale Paczula widać, ma inną wersję liberalizmu, gdzie za moje błędy
                          > i moje lenistwo płacą inni:)

                          W mojej wersji liberalizmu, biuorkratyczne mierzenie i ważenie człowieka i
                          przesyłanie tych danych do pracodawcy (bo tak to musiałoby działać) to jest
                          horrendum, niewarte tych pieniędzy.
                          Mandaty za nadwagę też mnie odrzucają.
                        • grand_bleu chcącemu nie dzieje sie krzywda 29.07.09, 14:34
                          > Prywatność, ale nie kosztem innych. Bo ktoś za tę "prywatność do obżarstwa i
                          > nałogów" potem płaci. Ja nie chcę regulować czyjegoś życia. Zastanawiam się
                          > jedynie czy tak nie byłoby uczciwiej.
                          >
                          > Ale Paczula widać, ma inną wersję liberalizmu, gdzie za moje błędy i moje lenistwo płacą inni:)

                          Nie ma dwóch wersji liberalizmu. Przymus ubezpieczeń nie ma z liberalizmem nic wspólnego.

                          Wyrzuć z siebie komucha ;)
    • humbak Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 09:54
      Ja się łapie na schematyczności- sprywatyzować i uwolnić;p
      • pies_na_czarnych.o Obowiazkowe wazenie co miesiac :o)))))))) 29.07.09, 10:53
        TYM RAZEM PALIKOT STRZELIL KULA W PLOT; /5
        Jak sobie pan wyobrazasz panie palikot sprawdzanie, czy ktos
        pali/pije? Jakas specjalna tajna policja ma to sprawdzac? Na oko to
        jedynie tych otylycj mozesz pan wylowic, ale pod warunkiem, ze kazdy
        bedzie sie zglaszal na obowiazkowe wazenie. :o)))
    • grand_bleu Socjalista Palikot wymyslił ... 29.07.09, 11:44
      wylogowany.pielegniarz napisał:

      > A co sądzicie o takim pomyśle?
      >
      >
      > palikot.blog.onet.pl/Falszywa-solidarnosc,2,ID386632123,n

      Doskonały przykład słuszności tezy, że w socjalizmie państwo najpierw walczy z biedą, a potem z biednymi.

      Proponuję, żeby stworzyć lotne brygady tropiące ludzi, którzy palą i piją po kryjomu.
      A jeżli chodzi o otyłych, nalezy utworzyć specjalne komisje badające przyczyny nadwagi ... jaka piękna nisza korupcyjna się tworzy ... brawo Palikot!

      PS, a co z uzależnieniem od internetu? przecież to też szkodzi zdrowiu ;)
      • xenocide Re: Socjalista Palikot wymyslił ... 29.07.09, 12:18
        grand_bleu napisała:

        > wylogowany.pielegniarz napisał:
        >
        > > A co sądzicie o takim pomyśle?
        > >
        > >
        > > palikot.blog.onet.pl/Falszywa-solidarnosc,2,ID386632123,n
        >
        > Doskonały przykład słuszności tezy, że w socjalizmie państwo najpierw walcz
        > y z biedą, a potem z biednymi
        .
        >

        W takim razie PO powinno zalegalizowac eutanazje a grubi, palacze piegowaci i
        pisdzielce ku uciesze peowskiej gawiedzi skorzystac z nowego prawa.
        Jak tych zabraknie to znajdzie sie innych co chodza po alejkach dla rowerzystow.
        :-))
        • grand_bleu Re: Socjalista Palikot wymyslił ... 29.07.09, 12:45
          a co z opalonymi, przecież dermatolodzy od lat ostrzegają przed skutkami kąpieli
          słonecznych?

          Opalanie szkodzi zdrowiu! Takie napisy powinny być ustawione przed każdym
          wejściem na plażę, wszyscy opalający się powinni być spisani przez odpowiednie
          organa i postawieni przed komisją badająca stopień opalenia ;)

          Absurd do absurdu, a Palikot na prezydenta!
          • xenocide Re: Socjalista Palikot wymyslił ... 29.07.09, 12:47
            grand_bleu napisała:

            > Absurd do absurdu, a Palikot na prezydenta!
            >
            >
            Dlatego napialem pielegniarzowi w pierwszym poscie ze to tylko szum,
            autopromocja majaca za zadanie odwrocic uwage od spraw waznych.

            pozdrawiam :-)
            • grand_bleu Re: Socjalista Palikot wymyslił ... 29.07.09, 12:56
              Komisja Przyjazne Państwo miała walczyć z absurdami, miała upraszczać zamiast komplikować ... jestem zdumiona pomysłem Palikota.

              pozdrawiam :)
              • pies_na_czarnych.o Re: Socjalista Palikot wymyslił ... 29.07.09, 13:18
                grand_bleu napisała:

                > Komisja Przyjazne Państwo miała walczyć z absurdami, miała
                upraszczać zamiast k
                > omplikować ... jestem zdumiona pomysłem Palikota.
                >
                > pozdrawiam :)
                >
                >
                >

                Ja rowniez. Nie pozdrawiam :o))
                • grand_bleu Re: Socjalista Palikot wymyslił ... 29.07.09, 13:26
                  pies_na_czarnych.o napisał:

                  > grand_bleu napisała:
                  >
                  > > Komisja Przyjazne Państwo miała walczyć z absurdami, miała
                  > upraszczać zamiast k
                  > > omplikować ... jestem zdumiona pomysłem Palikota.
                  > >
                  > > pozdrawiam :)
                  > >
                  > >
                  > >
                  >
                  > Ja rowniez. Nie pozdrawiam :o))


                  Też Cie lubię :)

                  i pozdrawiam, pomimo ;)
          • pies_na_czarnych.o Re: Socjalista Palikot wymyslił ... 29.07.09, 13:17
            grand_bleu napisała:

            > a co z opalonymi, przecież dermatolodzy od lat ostrzegają przed
            skutkami kąpiel
            > i
            > słonecznych?
            >
            > Opalanie szkodzi zdrowiu! Takie napisy powinny być ustawione
            przed każdy
            > m
            > wejściem na plażę, wszyscy opalający się powinni być spisani przez
            odpowiednie
            > organa i postawieni przed komisją badająca stopień opalenia ;)
            >
            > Absurd do absurdu, a Palikot na prezydenta!
            >
            >
            >

            www.tvn24.pl/0,1612086,0,2,uwaga-solarium-zabija,wiadomosc.html


            Poprzednio naukowcy z IARC kategoryzowali solarkę jako urządzenie
            "prawdopodobnie rakotwórcze dla człowieka". Teraz zmienili tę
            klasyfikację
            i uznali, że jest "rakotwórcze dla człowieka",
            podaje BBC. To najwyższy stopień zagrożenia w klasyfikacji
            IARC
            .
            • ayran A Lepper żyje (n/t) 29.07.09, 13:20
            • grand_bleu a nie mówiłam, ze szkodzi :) 29.07.09, 13:23

              > www.tvn24.pl/0,1612086,0,2,uwaga-solarium-zabija,wiadomosc.html
              >
              >
              > Poprzednio naukowcy z IARC kategoryzowali solarkę jako urządzenie
              > "prawdopodobnie rakotwórcze dla człowieka". Teraz zmienili tę
              > klasyfikację
              i uznali, że jest "rakotwórcze dla człowieka",
              > podaje BBC. To najwyższy stopień zagrożenia w klasyfikacji
              > IARC
              .
              >
              >
              >
              >
              • wylogowany.pielegniarz Re: a nie mówiłam, ze szkodzi :) 29.07.09, 13:50
                No niestety szkodzi i nie ma w tym raczej nic śmiesznego, że powoduje raka,
                zwłaszcza u małolat.
          • vargtimmen Re: Socjalista Palikot wymyslił ... 29.07.09, 13:22
            ooops! ;)

            To całkiem nieprzyzwoite, mieć tak pokrewne skojarzenia. ;)
            • grand_bleu Re: Socjalista Palikot wymyslił ... 29.07.09, 13:24
              ale jakie przyjemne ;)
              • vargtimmen Re: Socjalista Palikot wymyslił ... 29.07.09, 13:45
                grand_bleu napisała:

                > ale jakie przyjemne ;)

                bezwględnie i stanowczo ;)
          • wylogowany.pielegniarz Re: Socjalista Palikot wymyslił ... 29.07.09, 13:39
            grand_bleu napisała:

            > a co z opalonymi, przecież dermatolodzy od lat ostrzegają przed skutkami kąpiel
            > i
            > słonecznych?
            >
            > Opalanie szkodzi zdrowiu! Takie napisy powinny być ustawione przed każdy
            > m
            > wejściem na plażę, wszyscy opalający się powinni być spisani przez odpowiednie
            > organa i postawieni przed komisją badająca stopień opalenia ;)
            >
            > Absurd do absurdu, a Palikot na prezydenta!


            www.money.pl/archiwum/wiadomosci/artykul/solarium;a;rak;skory,164,0,51876.html
    • tornson Ale w zamian powinni dostać usługi pomagające im 29.07.09, 13:21
      zerwać z nałogami.
      • pies_na_czarnych.o Re: Ale w zamian powinni dostać usługi pomagające 29.07.09, 13:37
        tornson napisał:

        > zerwać z nałogami.

        U nas niektore ubezpieczenia zwracaja za srodki pomagajace rzucic
        palenie. Moze pan Palikot zainteresuje sie takim rozwiazaniem
        problemu.
    • jola.iza1 Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 13:29
      Chwila, moment. W mojej rodzinie od trzech pokoleń występuje choroba parkinsona. Naukowcy twierdzą, że tytoń chroni, zatem??
      Czy będę miała zniżkę w ubezpieczeniu, moje palenie daje państwu dużo korzyści??

      www.rmf.fm/fakty/?id=115022
      • wos9 Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 13:57
        jola.iza1 napisała:

        > Chwila, moment. W mojej rodzinie od trzech pokoleń występuje
        choroba parkinsona
        > . Naukowcy twierdzą, że tytoń chroni, zatem??
        > Czy będę miała zniżkę w ubezpieczeniu, moje palenie daje państwu
        dużo korzyści?
        > ?
        >
        > www.rmf.fm/fakty/?id=115022

        Mój teść palił i umarł na raka w wieku 93 lat! Wcześniej nie
        chorował!
        • pies_na_czarnych.o Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 14:07
          > Mój teść palił i umarł na raka w wieku 93 lat! Wcześniej nie
          > chorował!

          Moja tesciowa nigdy nie palila i umarla na raka pluc.
          • jola.iza1 Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 14:21
            >pies_na_czarnych.o napisał:
            >Moja tesciowa nigdy nie palila i umarla na raka pluc.

            Moja babcia takoż. Siostra ojca na marskość wątroby, niepijąca była.
            Ja nie o tym chciałam, ja się chronię przed parkinsonem :)
    • ayran jeśli mowa o Palikocie... 29.07.09, 13:53
      ... to sam powinien płacić wyższą składkę:
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80355,6871928,Rozwod_trwale_oslabia_zdrowie.html
    • wylogowany.pielegniarz Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 14:06
      Proponuję przy MacDonaldzie zamieszczać takie zdjęcia:


      www.funny-games.biz/images/pictures/1195-europe-vs-usa.jpg
      • vargtimmen Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 15:16

        A tu masz do fotkę do pary, z palaczem.

        www.eatliver.com/img/2008/2891.jpg
        • pies_na_czarnych.o Re: Pijacy, palacze i otyli z wyższą składką? 29.07.09, 15:24
          www.tvn24.pl/0,1612153,0,1,zmarl-najciezszy-dolnoslazak-byl-uzalezniony-od-jedzenia,wiadomosc.html
    • zapijaczony_ryj_23456789_12345 Mnie to nie dotyczy 29.07.09, 17:07
      To głownie problem PiS
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka