bernardo
30.08.09, 14:49
Nie tak dawno przetoczyła się dyskusja o przeszczepach. Ministra
ziobrę obarczano winą za spadek liczby transplantacji. Były chyba
nawet jakieś doniesienia o handlu organami.
Szokująca notka Rzepki o handlu organami na świecie. Początek notki
poniżej, całość tu:
www.blogpress.pl/node/1329
Ile warte jest ludzkie życie? Wydaje się, że jest bezcenne. A ile
warte jest ludzkie ciało pozbawione życia? Na to pytanie już łatwiej
odpowiedzieć. Eksperci szacują, że ciało zmarłego człowieka,
rozczłonkowane na ponad sto elementów przeznaczonych do celów
medycznych, może przynieść nawet 250 tys. dolarów zysku. Dlatego
coraz częściej słyszymy lub czytamy o nielegalnym handlu częściami
ludzkich zwłok.
Michael Mastromarino z Nowego Jorku płacił grabarzom około tysiąca
dolarów za trupa. Bardzo często były to zwłoki osób starszych,
których narządy nie nadawały się do transplantacji. Nie zrażony
tym „biznesmen” fałszował badania oraz oświadczenia rodzin zmarłych,
zawierające zgodę na pobranie części ciała, a następnie odsprzedawał
te części swoim kontrahentom, czyli wyspecjalizowanym firmom.
Ubytki, np. brak kończyn zastępowano rurami PCV, tak by
zmarły „przyzwoicie” wyglądał w trumnie. W ciągu pięciu lat swojej
działalności Mastromarino przehandlował ponad tysiąc ludzkich zwłok.
Wcześniej był stomatologiem, lecz z powodu nadużywania narkotyków
stracił prawo do wykonywania zawodu. Znalazł więc inne, jak się
okazało, bardzo dochodowe zajęcie. Tym samym zapracował sobie na
długoletni pobyt w więzieniu. Wyrok w tej sprawie zapadł w zeszłym
roku.
Jednym z partnerów handlowych byłego dentysty była w Stanach
Zjednoczonych firma Tutogen Medical Inc specjalizująca się w
wytwarzaniu i dostarczaniu implantów. W ubiegłym tygodniu Der
Spiegel zamieścił raport z działalności jej niemieckiej filii,
Tutogen GmbH. Wynika z niego, że z Ukrainy do Niemiec dostarczano
ludzkie narządy na masową skalę. W obu krajach wybuchł skandal, gdyż
rodziny zmarłych Ukraińców nic nie wiedziały o pobieraniu narządów z
ciał ich bliskich.
Proceder ten zobrazowano przypadkiem Leny Krat z Kijowa, którą po
śmierci jej ojca poproszono do kostnicy, gdzie czekał na nią
przedstawiciel firmy ukraińskiej współpracującej z Instytutem
Medycyny. - Zaczął mówić coś o przeszczepach skóry, ale byłam w
takim stanie, że nie mogłam normalnie myśleć – wspomina kobieta.
Powiedziała, by dał jej spokój, ale mężczyzna nie ustępował.
Zapytał, czy wyrazi zgodę, aby pobrać od jej ojca fragment skóry,
pomoże w ten sposób chorym dzieciom, które w wyniku poparzeń
wymagają przeszczepu. Podsunął jej jakiś formularz. Podpisała. –
Byłam jak w hipnozie. Pierwszy raz straciłam kogoś bliskiego –
tłumaczyła. Potem dowiedziała się, że jej ojcu wycięto nie tylko
skórę, ale również kości, chrząstki, a także pobrano inne narządy. –
Byłam w szoku! Nigdy bym się na coś takiego nie zgodziła –
powiedziała Lena.
Tak więc medycy ukraińscy, podczas sekcji zwłok wycinali zamówione
narządy nie informując o tym rodzin zmarłych. Pikanterii tej sprawie
dodaje fakt, że Tutogen GmbH importował do Niemiec „towar” za pomocą
firmy „Bioimplant”, która podlega ukraińskiemu ministerstwu zdrowia.
Z dokumentów, które ujawnił Der Spiegel wynika, że tylko w 2001 roku
do przestępczego procederu wykorzystano 1152 zwłok Ukraińców.
Obowiązywał też specjalny cennik. Na przykład w styczniu 2002 roku
za kość udową płacono - 42,90 euro, tyle samo za kość ramienną, za
worek osierdziowy serca w zależności od wielkości od 13,30 do 16,40
euro, a za grzebień biodrowy – 12,80 euro. Ceny jak w hipermarkecie.