Dodaj do ulubionych

Strefa ciszy, wspomnienie

02.06.13, 20:16
Kiedyś Zalew Zegrzyński i jego okolice były strefą ciszy. Pamiętam jak w Zegrzu, wtedy jeszcze przy skrzyżowaniu był znak z przekreśloną trąbką. Cisza, spokój, relaks, śpiewające ptaki czasem ciszę zakłócał szczekający pies lub mucząca krowa. A teraz? Sobota, motorówki z pojemnością silnika pasującą bardziej na Morze Śródziemne do mariny w Monako albo ewentualnie na Bałtyk... pół dnia rytmiczne ups ups ups ups ups niekończące się i zakłócające słowika do długo ponad pierwszą w nocy, standardowo w okalających Zalew "imprezowniach" sztuczne ognie. A gdzie są Ci "Ekolodzy", walczący o ptasie lęgowiska i rezerwaty, których wokół Zalewu jest cała masa? Nie podoba mi się to, czekam z utęsknieniem zimy i spokoju a nie rytmicznego ups ups ups niedającego zasnąć bo ciągnącego się długo w noc.... A nocne wyścigi motocyklistów i tuningowanych samochodów na trasie " Warszawskiej" i obwodnicy Serocka? Policji zwyczajowo chowającej się za ekranami też nie ma zwyczajowo jak potrzeba to nie ma.... Zastanawia wciąż pazerność włodarzy regionu, którzy tą tak bardzo cenną w dzisiejszych czasach ciszę tak tanio sprzedają a te tereny właśnie słynęły swoją naturalnością spokojem i były/są atrakcyjne dla tych, którzy chcą odpocząć od codziennego szumu, odpocząć w CISZY!!!
Obserwuj wątek
    • tomjani Re: Strefa ciszy, wspomnienie 05.06.13, 11:14
      Dawne czasy musisz pamiętać; osobiście przypominam sobie że na jakichś mapach turystycznych z lat 70-tych ub. wieku była informacja o zakazie ruchu motorówek w weekendy, dopiero po godzinie 18 w niedzielę można było poruszać się z prędkością marszową, tj nie w ślizgu. Mnie motorówki dają się we znaki już nawet nie tyle hałasem, co falą. Gdy wiatr jest słaby, to taka fala spod motorówki potrafi nieść się przez całą ogromną "Patelnię" a gdy dosięgie żaglówki która dopiero co zdołała nabrać jakiej takiej prędkości na ledwo wyczuwalnych podmuchach - kłapie parę razy dziobem o wodę i zatrzymuje się niemal całkowicie. Niektórym motopompiarzom wręcz najwyraźniej się nudzi, leżą takie zanurzone niemal po okna żaby dryfując bez napędu, a kiedy minie je żaglówka - nagle odpalają dwusyfa przepływają w pełnym ślizgu wystającą wysoko z wody szafą wytwarzając hamuącą falę, po czym... ciężko opadają na wodę kilkaset metrów dalej i znów czekają aż jacht dowlecze się w ich okolice. Niestety kasa rządzi, wystarczy popatrzeć jakie exkluzywne moorówy pysznią się chociażby przy drodze Nieporęt - Zegrze na jednej z posesji. Natomiast od paru lat nie widduję już wypasionej dresmotorówy na niewielkiej przystani na pn osd WDW Rynia - czyżby tamtejszy nowy ruski wyprowadził się w miejsce bardziej atrakcyjne, a może zbankrutował lub trafił do pudła?
      CO do tych "ekologów" to chyba niesłusznie masz do nich pretensje, Kasiu. Trudno im cokolwiek zwojować w środowisku do cna przeżartym lemingozą, która najpełniej objawiła się na forum zegluj.net, kiedy to żarliwie poparto barbarzyńską POkazową akcję odstrzału bobrów jako rzkomych sprawców POwodzi z roku 2010, która to akcja miała umożliwić wylansowanie się Rosomakowi z dwururką w wyborach prezydeckich.
      A lęgowiska istotnie są. Wielokrotnie widywałem białe czaple na wyspach pod Dzierżeninem. Trochę mniej cieszą kormoraniska, które opanowały dawną Wyspę Transformatorową koło Zegrza Pd.
      Co do tej obwodnicy z której Serock tak jest dumny - cóż, od zawsze twierdziłem że gdzie nowr drogi - tam jeszcze więcej samochodów, i spodziewane korzyści okazują się iluzoryczne. Przynajmniej sam nie dokładam się do tego: z Warszawy na Mazury docieram nie samochodem lecz jachtem, który co prawda ma niewielki silnik, ale zapewniam Cię że na Zalewie posługuję się żaglami smile
      • mabo Re: Strefa ciszy, wspomnienie 05.06.13, 13:33
        Pytanko jak długo zajmuje Ci dopłynięcie na Mazury oraz którędy płyniesz?
        • tomjani Re: Strefa ciszy, wspomnienie 05.06.13, 13:59
          A niby którędy mam płynąć? Przecież nie od strony Rosji, np. Węgorapą. Płynie się z Warszawy Wisłą na Żerań, tam jest śluza która podnosi jacht na poziom Kanału Żerańskiego a tym samym i Zalewu, przepływam Zalew wprost na północ do mostu w Wierzbicy za który zapuszcza się mało który z weekendoweo-czarterowych żeglarzy (choć jeszcze na tamtej części akwenu są niezłe warunki do żeglowania, a sam akwen z uwagi na labirynt pomiędzy wyspami jest nadzwyczaj uroczy, potem brzegi się zacieśniają ale przeciwny prąd jest bardzo słaby aż do Pułtuska. Dopiero powyżej tego miasta Narew nabiera rzecznego charakteru, aczkolwiek jest tam jeszcze jedno dostępne dla łódek jeziorko - dawna żwirownia Gnojno. Dalej Narew przebiega w znacznym oddaleniu od głównych dróg, aż do Różana, i stąd pewnie jest na tym odcinku mało znana. Za Rózanem aż po Ostrołękę jej kręty dotąd bieg się wyprostowuje, potem za Laskowcem znowu rzeka meandruje, aby od Rybaków u ujścia rzeczki Ruź dociągnąć niemal prosto do Nowogrodu. Tam należy skręcić w Pisę, chyba że chce się odwiedzić Łomżę. Pisa to unikalna rzeka, z natualnymi zakolami, które "żyją": pogłębiają się, z czasem dochodzi do przełomów i połaczenia posczególnych odcinków koryta między zakolami, które z czasem zamulają się i zarastają przekształcając się w starorzecza, znaczone łukowatymi szpalerami drzew. Wreszcie długi etap przez Puszczę Piską, i już dopływa się do Pisza, gdzie mamy pierwsze mazurskie jezioro Roś, niegdyś zwane także Warszawskim, dlatego że do Warszawy drogą wodną stamtąd najbliżej. Z Rosia mozna dopłynąć przez śluzę na Kanale Jeglińskim na Śnardwy, a stamtąd już do jachtostrady o której ttraktuje Pieśń Masowego Rażenie: "Z Węgorzewa na Ruciane wykomany SKOK!"
          Cała trasa zajmuje zwykle 5 dni. Rekordowo szybko udało mi się dopłynąć klubowym jeszcze jachtem w roku 2001, bo w 4 doby: wypłynałem z Zegrza przed wieczorem, przenocowałem przy jednej z wysp pod Dzierżeninem, następny nocleg wypadł za przełomem Narwi na setnym kilometrze koło Lubiela Nowego, Ostrołękę minałem zatrzymując się na kolejny noclego dopiero u ujścia Szkwy, i jeszcze tego samego dnia przemierzyłem blisko połowę Pisy zatrzymując się pod laskiem między Ptakami a Kozłem. W Piszu nie zabawiłem długo, przed wieczorem przeszedłem śluzę aby zanocowac już na Sextach, po 4 dobach od opuszczenia Zegrza.
          Obecnie, gdy rozpoczynam rejsy w Warszawie - trzeba doliczyć parę godzin na dopłynięcie na Zalew, nie goni mnie tez tak czas, toteż rejs wyduża się o jedną dobę (niejednokrotnie wypływałem w Warszawy wieczorem, tak aby pierwszy nocleg wypadł przed śluzą Żerań). Tylko w roku 2011, kiedy to na Narwi był wyjątkowo wysoki stan wody a tym samym silny przeciwny prąd, a do tego jeszcze na Zalewie dopadła mnei burza zmuszając do wcześniejszego zanocowania w okolicach Zegrza Pn - rejs wydłużył się do sześciu dni.
          Z powrotem płynie się znacznie szybciej - bo z prądem. Wypływjąc późnym popołudniem z Pisza można zanocować gdzieś w Puszczy Piskiej, aby już następnego wieczora osiągnąć Ostrołękę. A kolejna noc może wypaść na Euzebii u ujścia Rządzy. Stamtąd można wrócić do Warszzawy następnego dnia, nawet poświęcając trochę czasu na pokręcenie się po Patelni.
          • kejt.h Re: Strefa ciszy, wspomnienie 06.06.13, 12:05
            i ze wspomnienia o ciszy zrobiła się opowieść o drogach wodnych smile Szlak na Mazury Pisą bardzo fajny jest, a locje na wielu portalach podane smile polecam
            • tomjani Re: Strefa ciszy, wspomnienie 06.06.13, 13:31
              Płynęłaś tamtędy? smile Od roku 1998 włącznie miałem tylko trzy przerwy, kiedy to nie popłynałem: w roku 2002 (utraciłem jacht klubowy na rzecz bida-czarterowni AZS Zegrze gdzie został ostatecznie zniszczony jakieś 2 lata temu, a własego jeszcze nie zdążyłem doprowadzić do stanu używalności), w roku 2006 (panowała beznadziejna susza na Narwi a zwłaszcza Pisie (częściowo za sprawą nieudolnego operowania jazami na Mazurach, przez co wczesną wiosną spuszczono cały zapas wody który miał wystarczyć na czas letnich upałów), wreszcie w ub. roku (susza dotknęła tym razem Wisłę, dopiero w połowie października udało się wyciągnięty z portowego błota jacht przeprowadzić na Zalew, niestety noce były już tak zimne że zwykle nocowałem w domu). Oczywiście, w Serocku się pokazałem wink
    • tomjani Re: Strefa ciszy, wspomnienie 19.07.13, 00:19
      A tymczasem pierwszy raz w tym roku obejrzałem sobie Serock od strony wody w miniony poniedziałek. I można by powiedzić że panowała tam cisza: żaglówki tłoku nie robiły, gdzieś tam może daleko huczała jakaś motorówka, skutersynów nie zauważyłem. Ponownie przypłynę najpewniej w najbliższą sobotę: zobaczy się czy będzie istotna różnica.
    • tomjani Re: Strefa ciszy, wspomnienie 31.07.13, 10:36
      W minioną niedzielę zrozumiałem nareszcie i na własnej skórze odczułem za czym wzdycha keith. Dzień był wyjątkowo upalny, i co gorsze te upały były od rana anonsowane z egzaltacją a nawet orgazmem w radiu RMFI. Stonka zwaliła się więc nad Zalew tłumnie, a wśród niej było niemało skutersynów. Tymczasem wiatr wiał bardzo słabo, i tak jak pisałem już wcześniej: fale wywoływane przez nabuzowanych sterydami karków na swoich ryczydłach niosły się przez całą Patelnię, od Nieporętu po Zegrze Pólnocne, od Zegrza Południowego po Rynię. Fale się krzyżowały i piętrzyły, luźne żagle szmatały się na maszcie jacht się trlepał i prawie nie płynął. A przecież gdyby nie te fale któych normalnie w tych warunkach by nie było - wykorzystałby nawet najlżejszy podmuch. Totalnie skołowany, jakoś bez żalu że weekend się skończył powacałem do domu autobusem, tkwiąc w korku i życząc jak najgorzej wiecznemu preziowi Legionowa którego winię za to że Fermata wlazła w teren jak menda i blokuje reaktywcję pociągów w Zegrzu sad
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka