Dodaj do ulubionych

restauracyjne przygody

02.04.03, 15:52

Na pewno przydarzylo sie Wam cos zaskakujacego (mile lub niemile) w
restauracji, typu: kelner wylal Wam zupe, dostaliscie zimny kotlet, w
zamowionym drinku nie bylo alkoholu, dopisano Wam cos do rachunku,
dostaliscie cos gratis od restauracji, albo w ogole nie placiliscie za
zamowienie...itd
Piszcie, jestem ciekawa, co sie moze wydarzyc podczas pobytu w knajpie...

Obserwuj wątek
    • Gość: Niech Re: restauracyjne przygody IP: 217.197.165.* 02.04.03, 16:03
      Kilka lat temu bylem w takim pubie Elefant - przy placu Bankowym, w tym budynku
      gdzie jest jakis hotel - teraz tez tam jest knajpa, ale nie wiem czy zostala
      nazwa. Wybuchla klotnia miedzy kilkoma klientami a obsluga (a byla to noc).
      Wybieglo dwoch ochroniarzy, ale zaczeli strzela z pistoletow gazowych juz
      wewnatrz knajpy. Zagazowali cala, a sprawcy sprzeczki stali spokojnie na
      zewnatrz i obrzucali tamtych obelgami. Po jakims kwadransie uciszylo sie i
      doszlo do rachunku strat. Klotliwi goscie stlukli sporo naczyn, z zagazowanej
      knajpy uciekli wszyscy (prawie) klienci nie placac rachunkow, ochroniarze
      postrzelili w noge kelnerke-Murzynke. Nasza strata - siedzielismy w samym
      koncu, gaz niespecjalnie do nas dotarl i zostalismy - narazeni na placenie
      rachunku. Maly plus - naszym gosciem byl Irlandczyk wybierajacy sie w podroz
      dookola swiata (jego glownym bagazem byly takie podluzne przedmioty do
      zonglowania - to mialo go uspokajac). Byl zachwycony - powiedzial ze u niego w
      Irlandii takie rzeczy sie nie wydarzaja. Niestety nie bylem wscibski i nie
      dopytywalem sie z ktorej jest Irlandii.
      PS. Lekarz do poparzonej kelnerki przyjechal po 20 minutach, wezwana policja w
      ogole (jak wiadomo Palac Mostowskich jest daleko stamtad). Przyszedl co prawda
      po godzinie policjant, ale to byl znajomy wlasciciela w drodze do domu.
      • daisse Re: restauracyjne przygody 02.04.03, 16:46
        kilka krotkich historyjek z dawnych czasow:

        1. Siedzimy sobie w Karczmie Warszawskiej, przy stoliku obok para emerytow,
        rozczulajacych nad butelka. Okazalo sie, ze pracowali kiedys w redakcji
        Szpilek, i przypominaja sobie stare czasy, i to jak bywal w KW Marek Hlasko, z
        ktorym sie dobrze znali. Tak od zdania, do zdania, nagle sie okazalo, ze
        postawili nam butelke wina, przysiedli sie do naszego stolika (my wtedy bylismy
        swiezo po liceum:) a potem zabrali sie jeszcze z nami do pamietnego Blue Velvet.

        2. Siedzimy w Karczmie Warszawskiej, przy stoliku obok para Szwajcarow z
        walizkami. W pewnym momencie pada pytanie: Gdzie tu jest Centrum Miasta?

        3. Siedzimy w Karczmie Warszawskiej, znajomi byli po powrocie z wakacji z
        Chorwacji, w ktorej swiezo skonczyla sie wojna i pokazywali nam zdjecia. Przy
        stoliku obok siedzial samotny czlowiek, (widac bylo, ze cudzoziemiec)ktory sie
        bacznie nam przygladal. W pewnym momencie przysiadl sie i ze lzami w oczach
        zaczal przegladac zdjecia i opowiadac, ze tam mieszkal. To byl smutny wieczor...

        4. W pewnej bardzo drogiej restauracji kelner ma nakaz, zeby przed podaniem
        zupy sprawdzic czy zupa jest goraca (wkladajac do zupy swoj palec).
        Na szczescie odbywa sie to na zapleczu.

        5. Znajomy, wtedy poczatkujacy aktor, spotkal kolege, z solidnym stazem
        aktorskim, ktory zaprosil nas do Fukiera. Stawial hojnie, wodka lala sie
        strumieniem, orkiestra przygrywala. Tylko, ze okazalo sie, ze zapomnial
        pieniedzy. Na szczescie, przychodzil tam dosc czesto i nie bylo problemu z
        pozniejszym uregulowaniem rachunku. Ale sytuacja byla troche niezreczna...

        6. Elefant istnieje, nawet maja smaczne jedzenie, choc bez rewelacji. Bylam
        ostatnio tam na firmowej wigilii, wiec sprobowalam prawie calego menu.
        Kolezanka wtedy przewrocila niechcacy choinke, ktora upadla do talerza bardzo
        znanemu politykowi, ktory siedzial nieopodal.

        • Gość: Niech Re: restauracyjne przygody IP: 217.197.165.* 02.04.03, 16:59
          Wiesz, wiekszosci mocnych historii nie moge opowiedziec, bo ich po prostu nie
          pamietam, a jak pozniej znajomi opowiadali, to robilem za zawstydzonego i
          skromnego i prosilem zeby nie konczyli. Oglad ciala, ubrania i stanu portfela
          wystarczyl za pointe.
          • daisse Re: restauracyjne przygody 02.04.03, 17:17
            Gość portalu: Niech napisał(a):

            > Wiesz, wiekszosci mocnych historii nie moge opowiedziec, bo ich po prostu nie
            > pamietam, a jak pozniej znajomi opowiadali, to robilem za zawstydzonego i
            > skromnego i prosilem zeby nie konczyli. Oglad ciala, ubrania i stanu portfela
            > wystarczyl za pointe.

            i tak, ta, ktora opisales jest calkiem mocna...co to musialo sie dziac, podczas
            tych chwil, ktorych nie pamietasz? ajajaj:))))

            ps. jeszcze z takich stricte jedzeniowych niemilych niespodzianek, kupilam
            kebaba, w ktorym bylo surowe mieso, ktore tylko z zewnatrz zmienilo kolor...fuj


            • Gość: Niech Re: restauracyjne przygody IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.03, 19:37
              Nie, wtedy duzo nie pilem, musialem opiekowac sie gosciem. Ja jestem
              odpowiedzialny - kiedy musze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka