Dodaj do ulubionych

Pilch w Polityce

10.11.05, 12:01
U nas dzisiaj na pierwszych stronach gazet Lepper i Giertych, a że wczoraj
mąż czytał mi na głos fragmenty felietonu Pilcha z ostatniej Polityki
dotyczące zmian w wyglądzie Leppera i doprowadził mnie ta lekturą do bardzo
silnych paroksyzmów śmiechu, postanowiłam się z Wami tym podzielić na
wypadek, gdyby komuś umkło. Polecam gorąco.
www.polityka.pl/polityka/index.jsp?place=Menu02&news_cat_id=205&layout=1
Pozdrawiam:)
Ps.
Żeby nie było, Pilcha lubię umiarkowanie i w małych ilościach.
Obserwuj wątek
    • beatanu Re: Pilch w Polityce 10.11.05, 16:11
      Dzięki za linka!
      Szkoda tylko, że po kilkunastu zdaniach pojawia się informacja: Pełna wersja
      artykułu dostępna w aktualnym wydaniu "Polityki" :(

      Też lubię Pilcha w niewielkich ilościach, do dziś wielkim sentymentem
      darzę "Spis cudzołożnic" (podobno jest też wersja filmowa, nie widziałam) -
      może głównie ze względu na szwedzko-nowohucko-krakowskie-polskie klimaty.

      Pozdrawiam popołudniową ale ciemną już okrutnie porą!
      • daria13 Re: Pilch w Polityce 10.11.05, 19:30
        Ale ja założyłam, że wszędzie na świecie znajdzie się dostęp do papierowej
        Polityki, jeśli dobrze poszukać. Gdybyś miała problemy, to mogę spróbować Ci
        jakoś przesłać przy okazji.
        Pozdrawiam wieczorną, ciemną i dżdżystą porą, przeze mnie lubianą, bo lubię
        taką jeszcze niezbyt zimną, pachnącą jesiennie wilgoć:)
        • beatanu Re: Pilch w Polityce 10.11.05, 20:22
          daria13 napisała:

          > Ale ja założyłam, że wszędzie na świecie znajdzie się dostęp do papierowej
          > Polityki, jeśli dobrze poszukać.

          Pewnie wszędzie, ale nie w Uppsali :(
          "Polityka" to w dalszym ciągu mój ulubiony tygodnik społeczno-polityczny i
          nawet kilkakrotnie przymierzałam się do jego prenumeraty - ale w końcu
          zwyciężył rozsądek. Doba ma tylko 24 h a sterty obciążającej budżet i
          nieprzeczytanej prasy są szalenie frustrujące... Wiem coś o tym, prenumerujmy
          Wyborczą - chociaż od paru lat okrojoną do wydania sobotnio-niedzielnego z
          Dużym formatem i WO.

          Z tym większą radością czytam pojedyńcze egzemplarze kupione w Polsce, albo
          przywiezione przez przyjaciół i znajomych królika...

          Przy okazji pytanie do Twaczy - jakie gazety/czasopisma czytacie mniej lub
          bardziej regularnie?

          Pozdrawiam wieczorem czarnym i wietrznym ale jeszcze nie mroźnym :)
          • dr.krisk Re: Pilch w Polityce 10.11.05, 20:26
            W Polsce - GW i Polityke. Ale GW tez ograniczam do wydania sobotnio-
            niedzielnego: nie mam czasu na codzienna lekture gazet. W zasadzie juz nie wiem
            na co mam czas..
          • kawa_malinowa Re: Pilch w Polityce 10.11.05, 23:53
            > Przy okazji pytanie do Twaczy - jakie gazety/czasopisma czytacie mniej lub
            > bardziej regularnie?

            Regularnie i każdy numer - "Zadra". :))
            "Polityka", "Newsweek", "Ozon" i "Przekrój" - wybiórczo w empiku.
            Gazeta Wyborcza - przez internet. W zależności od czasu.
            • beatanu Re: Pilch w Polityce 11.11.05, 09:22
              kawa_malinowa napisała:
              > Regularnie i każdy numer - "Zadra". :))

              Ha! Strasznie się cieszę, że czytasz Zadrę! Właściwie o to Cię cały czas Kawo
              podejrzewłam radośnie...
              Sama prenumerowałam przez dwa albo trzy lata, ale teraz mamy zamiar czytać
              regularnie szwedzki odpowiednik, np Bang - bo córki zainteresowane są a po
              polsku zdecydowanie gorzej im się czyta. A i geograficzna bliskość problemu
              jest tutaj ważna - przynajmniej na początku...

              Pozdrawiam zadrzasto :)
              • kawa_malinowa Re: Pilch w Polityce 11.11.05, 10:10
                Ha! <radosne> Więc nie tylko u mnie praktykuje się czytanie rodzinne! Mama
                zawsze zabiera mi "Z.", kiedy przynoszę z kiosku i sama czyta - coraz chętniej
                z numeru na numer. A potem wybrane artykuły czyta jeszcze moja najlepsza
                przyjaciółka...
                Szkoda, że tylko cztery razy w roku...
                serdeczności!
          • nienietoperz Re: Pilch w Polityce 11.11.05, 12:49
            Czytamy (gazetowo) niewiele:
            sieciowa GW, chociaz jest czasem irytujaca;
            papierowego Guardiana 2-3 razy w tygodniu, zawsze w sobote - wtedy ma naprawde
            niezly dodatek ksiazkowy, dla anglojezycznych olecam co jakis czas zajrzenie do
            niego (plus okolic) w sieci:
            books.guardian.co.uk/
            Poza tym ilekroc w Polsce, tylekroc Fantastyke. Zwyklismy bylismy czytac Film,
            ale nie da sie teraz na niego patrzec, bleee.
            • mamarcela Re: Pilch w Polityce 11.11.05, 13:33
              O właśnie "Film". Dlaczego? Dlaczego taki redaktor naczelny? Dlaczego
              takie "ziomalstwo" na siłę? Czy to mu ma pomóc pozyskać nowych czytaczy, bo
              tych starych z pewnością przegna? A ci nowi to przepraszam skąd z gimnazjum
              (wypbaczcie gimnazjaliści!), bo już chyba licealiści nie dadzą się na to
              złapać? U mnie Film pojawia sie wyłącznie jako załącznik do filmów dvd i
              dostarcza tyle samo uciechy jak Viva, czy Gala, które też czasami do filmów
              służą jako załącznik, czyli pusty smiech nad głupimi zdjęciami i ogólnie
              głupota ludzką. A kiedys to było opiniotwórcze pismo! A teraz cóż łazienkowe
              czytadło.
              Pzdr.:)
              mamarcela z Fridą książkową po raz pierwszy i bardzo zdziwiona
          • braineater Re: Pilch w Polityce 11.11.05, 16:08
            Regularnie:
            Polityka
            Tygodnik Powszechny
            Literatura na świecie
            Kultura Popularna - zarówno krakowska jak i wrocławska
            Lampa
            Fa-Art
            Nowe Książki
            Newsweek wersja hamerykańcka - bo dostaję za free (gwoli ścisłości myślałem, że
            polski jest najsłabszym tygodnikiem wydawanym w kraju, a tu bęc - hamerykańcki
            jest taką samą porażką)

            Mniej regularnie, bo rzadko wychodzą:

            Res Publica Nova
            Mać Pariadka
            Antena Krzyku

            Od przypadku do przypadku:
            Fantastyka - ale już nie mogę zdzierzyć 99% polskich opowiadań
            Science Fiction - to samo, co wyżej
            Produkt, AQQ, Czas Komiksu, Świat Komiksu, Znakomiks i reszte polskich
            komiksowych okazjonalników
            Lewą Nogą - żeby zbalansować raczej prawicującą Res Publikę

            na sieci:
            Guardian
            Forum
            Rita Baum, bo nigdy nie potrafie kupić papierowej.

            P:)
          • jenny_s Re: Pilch w Polityce 11.11.05, 21:47
            Nie chcę powtarzać wspomnianych już przez Was tytułów prasowych, zresztą oprócz
            Booksellera i Publisher's Weekly rzadko udaje mi się coś czytać naprawdę
            regularnie. Chcę napisać o Nowym Pomponie, moim ulubionym krakowskim
            miesięczniku, który ukazywał się tylko przez rok zanim podzielił los innych
            ambitnych intelektualnie, niezależnych przedsięwzięć, czyli zapadł w niebyt.

            Miałam z Pomponem wiele radochy, która zaczynała się zazwyczaj od tłumionego
            chichotu już w kolejce do kasy Empiku, a kończyła na smakowaniu domowym i
            głośnym odczytywaniu najlepszych kawałków. Miałam też z Pomponem jedną przygodę
            w ekspressie relacji Warszawa - Kraków. Jechałam w przedziale tylko z jednym
            współpasażerem - śniadolicym przedstawicielem społeczności wyraźnie
            bliskowschodniej. Zaraz na Centralnym zagłębiłam się w lekturze środkowych
            stron Pompona, której towarzyszyły trudne do opanowania efekty dźwiękowe.
            Starałam się zasłaniać przed wyraźnie nieprzychylnym wzrokiem pana i hamować
            spontaniczne kwiknięcia, ale przy kocie nie wytrzymałam:

            RZUT KOTEM NIE BĘDZIE DYSCYPLINĄ OLIMPIJSKĄ
            Międzynarodowy Komitet Olimpijski podjął decyzję dotyczącą programu igrzysk
            Pekin 2008. Wśród zatwierdzonych już konkurencji znowu zabrakło rzutu kotem.
            Tym razem MKOL tłumaczy swoją decyzję pragnieniem ograniczenia ilości
            dyscyplin, których nadmiar obniża rangę zawodów. W opublikowanym komunikacie
            czytamy między innymi:

            Głęboko wierzymy, że już niedługo rzut kotem na stałe zagości w rodzinie
            konkurencji olimpijskich. Ufamy jednocześnie, że ta wspaniała dyscyplina
            sportowa nadal będzie się dynamicznie rozwijać. (...) Postulujemy uwzględnić
            rzut kotem jako dyscyplinę pokazową w trakcie zbliżających się letnich igrzysk
            w Pekinie albo zimowych w Turynie.

            "Ten cały MKOL to banda kretynów, karierowiczów i obiboków nie mających pojęcia
            o sporcie", skomentował decyzję fiński miotacz Jucha Lapponen. "A ten ich
            komunikat, to jakiś bełkot. Nie mam zamiaru nigdzie pokazowo rzucać kotem,
            zwłaszcza zimą. Uprawiam tę dyscyplinę od dwunastu lat i dobrze wiem, że ludzi
            to interesuje", wyznał rozczarowany decyzją komitetu aktualny mistrz
            Skandynawii w rzucaniu kotem. "Na swoim koncie mam już komplet medali
            Mistrzostw Świata i Europy. Cały czas wierzyłem, że będę mógł uczestniczyć w
            igrzyskach. Dużo trenuję i jestem naprawdę w dobrej formie. Jest mi normalnie
            przykro, tym bardziej, że od wielu lat rzucam kotem bardzo daleko i, co równie
            ważne, regularnie. Przez te cztery lata formę bym utrzymał, no ale co z tego".

            Lapponen podejrzewa, że tak naprawdę na decyzję MKOL-u wpłynęła plotka o
            rzekomym stosowaniu dopingu przez miotaczy. "Nigdy nie <szprycowałem> moich
            kotów żadnymi sterydami, czy czymś takim" powiedział zawodnik. "No i nieprawdą
            jest, że przed rzutem daję kopa myszy".

            Pan Arab zaczął w pewnym momencie w niezrozumiałym dla mnie języku rozmawiać
            przez telefon, a ja stwierdziłam, że to jednak nie wypada tak się zarykiwać w
            towarzystwie i zmieniłam czasopismo na jakąś nudną i nieśmieszną Politykę. Ale,
            że rozmawiał dość głośno i z wyraźną irytacją, przebijały się do mnie wciąż
            powtarzane słowa: Arafat, Allach, terrorism. Zadrżałam lekko przypomniawszy
            sobie, że na pierwszej stronie Pompona był wielki tytuł: ARAFAT TERRORYZUJE
            ALLACHA i, że pan musiał to widzieć, co w połączeniu z moim rechotem z
            pewnością zirytowało go do granic, no bo przecież skąd mógł wiedzieć, że śmieję
            się z kota. Najwyraźniej za to postanowił poinformować o mojej bezczelności
            całą swoją liczną rodzinę do siódmego pokolenia wstecz, bo z małymi przerwami
            na konduktora i gratisowy poczęstunek, głośno komentował zdarzenie przez bite
            dwie godziny. Co z kolei mnie wyprowadziło z równowagi do tego stopnia, że nie
            zważając na konsekwencje stanowczym głosem poprosiłam go o kontynuowanie tej
            miłej konwersacji na korytarzu. Spojrzał na mnie niebotycznie zdziwiony i się
            rozłączył. I wtedy wjechaliśmy do Tunelu.

            Siedziałam w ciemności dosłownie czując zaciskającą się na gardle strunę
            fortepianową, wbijanie się w ciało różnych rodzajów broni białej, jednym słowem
            przeżyłam w ciągu tych kilku minut wiele wyrafinowanych śmierci. Po wyjeździe z
            tunelu musiałam mieć dość przerażoną minę, bo pan uśmiechnął się z satysfakcją,
            zabrał swoją teczkę i wyszedł z przedziału. Za to mama, kiedy opowiedziałam jej
            na dworcu tę historię, powiedziała tylko cicho, że takie są właśnie efekty
            czytania wszystkiego co wpadnie w ręce.
            • allexamina Re: Pilch w Polityce 11.11.05, 22:04
              Ale juz wiecej nie bedziesz podsluchiwac telefonicznych rozmow obcych ludzi
              mowiacych obcym jezykiem, prawda? ;o)

              P.S.: Polecam angielskojezyczny: The Onion - www.theonion.com/content/index

          • marquis Re: czasopisma i gazety 24.11.05, 00:36
            GW - głównie portal. Polityka - ostatnio zaniedbana, ale chyba czas wrócić, bo
            to mój ulubiony tygodnik (a właściwie jedyny, jaki uznaję). Poza tym tylko
            nieregularne ekspresowe przeglądanie francuskich pism (gł. Le Nouvel
            Observateur), ale trudno to nazwać lekturą ;)
            Właściwie jeśli chodzi o wydawnictwa ciągłe, to przede wszystkim czytam
            (wybiórczo) czasopisma naukowe i fachowe związane z moją dziedziną. Chętnie bym
            codziennie sobie poczytał papierową GW przy śniadaniu, niestety nie mam na to
            nigdy czasu - musiałbym wstawać godzinę wcześniej niż robię to obecnie :(
      • brunosch Spis cudzołożnic 10.11.05, 20:28
        to film piękny i straszny. Straszny, bo zamknięty w jednym zdaniu, jakie Bohater
        mówi do Gęsiareczki (granej przez Celińską) "przemijanie mnie boli".
        Straszny, bo to rachunek życia robiony jednego dnia - ze wszystkich swoich
        miłości, fascynacji, zauroczeń. Bo te wszystkie Gęsiareczki mają swoje własne,
        szare życie, gdzieś w zagraconych kawalerkach umeblowanych zakurzonymi książkami
        i płytami winilowymi.
        Film piękny, bo przemijanie boli.

        I końcowa pieśń z widokiem na Kraków:

        A ten szum w górze, to wiatr
        co na zawsze już będzie wiał.
        Nad Tobą
        nade mną
        nad nami
        • nienietoperz Re: Spis cudzołożnic 11.11.05, 12:54
          Filmu nie widzialem. Ksiazke czytalem w Szwecji, i moze po czesci dlatego bardzo
          mi sie spodobala. Potem probowalem podejsc do Pilchowych felietonow
          (B.U.Leworecznosc) i nuda buchajaca z kazdej strony pozarla mnie blyskawicznie.
          Wiecej Pilch-related doswiadczen nie mam.

          Wasz
          NN
      • agni_me Re: Pilch w Polityce 11.11.05, 01:33
        wystarczy poczekać do poniedziałku, wtedy będzie w pełnej wersji :)

        • beatanu Re: Pilch w Polityce 11.11.05, 09:26
          agni_me napisała:

          > wystarczy poczekać do poniedziałku, wtedy będzie w pełnej wersji :)


          Dzięki za info! I naprawdę pamiętam, że wcześniej czytałam w Polityce on-line
          całe felietony i całe artykuły...

          Beata czekająca do poniedziałku :)
    • kwiecienka1 Re: Pilch w Polityce 10.11.05, 23:01
      z gazet & czasopism Kwiecienka wybiera:

      GW: nie codziennie, choć ojciec kupuje codziennie (na swoją firmę) czytam
      hurtem 2-3 razy w tygodniu (właściwie to raczej przeglądam)
      tygodniki i miesięczniki wszelakie: Polityka - też od rodziciela po czasie
      jakimś - najczęściej zwalnia się na łikend
      raz w tygodniu jestem w Empiku na prasówkę - kupuję herbatkę i znikam za stertą
      prasy społeczno-polityczno-kobieco-kulturalno-podróżniczej

      Beato: zorientuję się ile kosztowałoby przesłanie Ci WO do Uppsali (tak
      normalnie, pocztą najzwyklejszą długoidącą) - bo wyrzucam tego tony!!! a Ty
      mogłabyś korzystać :-)
      pozdrawiam
      Kwiecienka ze Składnicą Archiwalnych Wysokich Obacasów i nie tylko
      • beatanu Re: Pilch w Polityce 11.11.05, 10:05
        kwiecienka1 napisała:
        > Beato: zorientuję się ile kosztowałoby przesłanie Ci WO do Uppsali (tak
        > normalnie, pocztą najzwyklejszą długoidącą) - bo wyrzucam tego tony!!! a Ty
        > mogłabyś korzystać :-)
        > pozdrawiam
        > Kwiecienka ze Składnicą Archiwalnych Wysokich Obacasów i nie tylko

        Kwiecieńko, wzruszyłaś mnie propozycją - dziękuję! Tylko że naprawdę nie rób
        sobie kłopotu - WO i Duży Format dostaję regularnie w każdy poniedziałek razem
        ze Swiąteczną. A sporo moich znajomych i przyjaciół kręci się mniej lub
        bardziej nieustannie między Polską i Szwecją i zawsze przywożą mi Zwierciadło,
        Politykę i inne Newsweeki. Więcej niż zdążę przeczytać! Od ostatniego pobytu w
        kraju (początek października) ciągle jeszcze leży nieprzeczytana Wiedza i Zycie
        (czasopismo kupione przez ciekawość dziką, nie zaglądałam do WiZ od lat...)

        I jeszcze przydługa (bo to TWA) dygresja.
        Jakiś rok temu starsza córka zrobiła spis czasopism, które mniej lub bardziej
        odpłatnie dostajemy do domu. I nie chodzi tu o reklamowe nieadresowane gazetki,
        bo od wielu lat na drzwiach mamy naklejkę z tekstem: "Dziękujemy, nie chcemy
        reklamy!" (Informacja, która tutaj i przez listonosza i przez roznosicieli
        reklamy jest respektowana)
        Nie pamiętam dokładnie ile tego się nazbierało (a córka w szkole, u nas dzisiaj
        zwykły dień roboczy...), ale chyba ponad trzydzieści!!! (głównie miesięczniki
        ale nie tylko) Swiadomie prenumerujemy zaledwie kilka - wspomnianą wcześniej GW
        z WO i DF, a ze szewdzkich: VI (MY) stare jak swiat (i socjaldemokracja:)
        czasopismo społeczno-kulturalne, Råd och Rön (dosł. rady & odkrycia) -
        miesięcznik konsumenta, jedno czasopismo o pielęgnacji języka i miesięcznik
        fotograficzny. Koniec. A reszta? Czasopisma branżowe i związkowe na przykład.
        Mąż dostaje zaledwie dwa, ja całych pięć. A później całe inne badziewie. Jesteś
        posiadaczką mieszkania własnościowego? To dostaniesz od nas przejmującą gazetkę
        wydrukowaną na kredowym papierze! Masz samochód? Co miesiąc uszczęśliwimy cię
        najnowszymi doniesieniami z frontu. Chodzi oczywiście o jedną i tę samą markę.
        Jesteś krótkowidzem i odwiedzasz ten sam zakład optyczny? Z wdzięczności
        przyślemy Ci pierdołowate felietony i przy okazji zachęcimy do kupna nowych
        oprawek. Zdecydowałeś się na innego dostawcę energii elektrycznej?
        Ukulturalnimy cię pseudokulturalnym czasopisemkiem. Itd itp. Zgroza! I nawet
        jeżeli wiem, że w Szwecji jest bardzo wysoki odzysk papieru, i ogromną ilość
        gazet drukuje się na papierze makulaturowym to i Tak wydaje mi się to wszystko
        ogromnym marnotrawstwem. Nastawionym oczywiście na zysk. Ktoś te teksty pisze,
        ktoś te mniej lub bardziej otwarcie reklamowane produkty kupuje...

        Beata ilością czasopism do przeczytania czasami zestresowana i szaleństwem
        konsumpcji przerażona
    • agni_me Re: Pilch w Polityce 11.11.05, 01:37
      Ja tylko Tygodnik Powszechny i te płachty nieporęczne. Reszta z netu. Szkoda mi
      drzew dla tego śmiecia, naprawdę.
    • allexamina Re: Pilch w Polityce 11.11.05, 22:07
      Co sadzicie o Tworczosci, Kresach i Zeszytach Literackich?
      • daria13 Re: Mleczko w Polityce 23.11.05, 12:22
        Ku rozweseleniu i rozładowaniu napięć politycznych ostatni Mleczko w Polityce:))
        www.polityka.pl/polityka/index.jsp?place=Menu02&news_cat_id=120&layout=1
        Pozdrawiam:)
        • beatanu Re: Mleczko w Polityce 23.11.05, 15:09
          Dzięki Dario!
          Dopóki panu Mleczko takie rysunki wolno rysować a Polityce drukować, to chyba
          jeszcze nie jest najgorzej ;)

          Beata Rozbawiona
          • braineater ... w Polityce 23.11.05, 15:21
            Mleczki nie lubie zbyt (a nawet wcale), ale jak już Polityka wypłynęła na TWA
            (po raz kolejny zresztą), to sie przyznam szczerze, że jestem ostatnio
            zachwycony. Tak mniej więcej od poczatku kampanii prezydenckiej wreszcie
            zrezygnowali z ugłaskanej 'gęby' z którą nosili się przez ostatnie 4 lata
            rządów lewicy (czyli wiadomo - nie zadzieramy z opozycją, a swoich traktujemy z
            ojcowska wyrozumiałością) i przeszli do poważnej ofensywy - numer tuż po
            wyborach na dzieńdobry w 3 ch pierwszych artykułach już ze soba niósł materiał
            na 3 procesy o zniesławienie - Kaczyński, Jurek, Marcinkiewicz, tyle, że jest
            to pismo z którym chyba sie nie opłaca zadzierać. Podoba mi się teraz o wiele
            bardziej - jeszcze tylko dział kulturowy by mogli wzmocnić:)

            P:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka