monikate
12.11.05, 12:45
Tak a propos sąsiedniego wątku zaczęłam się zastanawiać, czy pośród TWA-czy
są osoby znajdujące upodobanie (teraz, w przeszłości) w dziełach uznanych za
kicz, lub dryfujących w kierunku kiczu. Akurat to, co uznane za niegodne
uwagi ludzi na poziomie, poruszyło u Was jakąś czułą stronę duszy, skojarzyło
się ze wspomnieniami? Albo był to wynik niewiedzy, że macie do czynienia z
kiczem?
Zdradzę swoją mroczną tajemnicę: oderwać się nie mogłam i czytałam bez tchu
niemal rzuconą za szafę przez braineatera "Samotność w sieci". Oj, i jak mi
się podczas lektury podobała! Stwierdziłam, iż p. Wiśniewski celowo zapewne
używa ogranych tropów i schematów, dzięki czemu "Samotność..." w zabawny
sposób staje się pastiszem. A jak mnie wiedza naukowa autora poruszyła! :)
Widocznie było to kompantybilne ze stanem mojej duszy.
Nie wiem, jak odebrałabym "Samotność..." podczas kolejnej lektury...
Natomiast stale i niezmiennie baaardzo lubię wszystkie powieści Judith Krantz
i owszem, czytałam je kilka razy.
I film "Titanic" mnie wzrusza.
I "Co się zdarzyło w Madison County" (córka moja stuka się w czoło wtedy,
mówiąc "taki kicz"?)
Rozwiniecie temat? Z uzasadnieniem?
Może i tu jakie nagrody będą? :)))