16.01.06, 08:54
kto i ile strzymał wczorajszej masakry na Murakamim?

po 23 minutach dałem sobie spokój, odkrywszy, że jedyna fajną rzeczą w
tym 'spektaklu' była Hanna Banaszak, co o tyle dziwne, że wczesniej mi sie
wydawalo, ze jej nie lubię.

P:)
Obserwuj wątek
    • blue.berry Re: Sonda 16.01.06, 09:24
      moja niestrudzona intuicja ktora od wielu lat calkiem niezle mi podpowiada:)
      stanowczo zabronila nawet patrzec na ta pozycje w programie.
      jakos Murakami w tetrze polskim kompletnie mi sie nie widzial.
    • mamarcela Re: Sonda 16.01.06, 09:33
      Zasnęłam po kwadransie - swój stosunek do spektaklu składając na karb zmęczenia
      i ciężkich kocich przeżyć.
      A propos Banaszak to jest to po prostu piosenka, która mi zawsze podnosiła
      włosy na głowie. Tylko do tego dzieła pasowała raczej średnio, chyba?
      Później sie obudziłam i oglądałam Miłość Blondynki. Więc to chyba nie
      zmęczenie, a dzieło samo w sobie. :)
    • ash3 Re: Sonda 16.01.06, 10:29
      Zrezygnowałam z oglądania po lekturze zapowiedzi w programie GW, widzę, że
      niewiele straciłam?
      • braineater Re: Sonda 16.01.06, 10:36
        moim zdanie niewiele, ale jak napisałem nie zdzierzyłem. Monstrualna maniera
        aktorska, dośc paskudne rozwiązania kolorystyczne, snucie się bezsensu.
        Ale pewno dopiero nasz żelazny Telewidz Kubissmo będzie mógł zrewidowac
        negatywne opinie.

        P:)
        • kubissimo Re: Sonda 16.01.06, 18:55
          ale ja nawet nie podchodzilem
          wole zasoby wlasne :)

          a jak juz kiedys mowilem Murakami zrazil mnie pewna ksiazka i niepredko
          dostanie druga szanse ;)

          pe.es haslo 'zelazny telewidz' za bardzo na wyrost. raczej 'zelazny czytacz
          programu telewizyjnego' :)
    • ben-oni Re: Sonda 16.01.06, 11:54
      I tu Cię zaskoczę! Uparłem się i zobaczyłem wszystko... i poczułem się
      wyszydzony i wykorzystany. Najbardziej podobała mi się Hania Banaszak (zawsze
      boska), na chwilę obudziła mnie podprysznicowa erotyka, i nic więcej...
      A teraz recenzja człowieka, który nigdy Murakamiego nie czytał, więc obiektywna.
      Albo ta książka jest słaba. Nudna.
      Albo ta książka nie nadaje się do teatru. Bywa...
      Albo wszystko gra tylko reżyser za słaby, aktorzy bez sensu, koncepcja beee.

      Być może Fellini zrobiłby z tego niezły film. Marcello w roli tego łajzy. Anna
      Maniani jako Ewa (?), Giulietta M. jako żona łajzy.
      Być może Bergman. Max von Sydow - łajza. Hariett Anderson - Ewa. Liv U. - żona
      łajzy.

      najgorsze, że ja do końca nie wiedziałem, kim ta Ewa jest??? To jakaś paranoja.
      • braineater Re: Sonda 16.01.06, 12:03
        Ksiązka jest słaba
        Ksiązka jest jedną z dwóch najgorszych, jakie M.napisał
        Ksiązka nie nadaje sie do teatru.
        Nadaje sie na film.
        Na skandynawski film
        Bergmana.
        Może on by coś z tego wykrzesał.
        Ale pewno nie, bo tekst jest
        pusty. kompletnie.

        P:)
        • blue.berry Re: Sonda 16.01.06, 14:14
          ksiazka NIE jest slaba
          of kors moge sie zgodzic ze jest najslabsza z tego co pan M. napisal ale nie
          zgodze sie ze jest slaba.
          bo nie.
          i juz.
      • stella25b Re: Sonda 16.01.06, 12:04
        A to Hanna Banaszak tez gra? Ja myslalam, ze ona tylko spiewa.
    • mamarcela Re: Sonda 16.01.06, 12:34
      Abstrahując od wczorajszego dzieła, jakości książki, nieudolności adaptacji,
      gry aktorów (ten facet był koszmarny) - to ja w ogóle nie lubię tego typu
      sztuki. Teatr to jest teatr, a film to jest film. Sprzedawanie kiepskich,
      robionych tanim kosztem pół, czy nawet ćwierć filmów z aktorami snującymi się
      po jakichś plenerach, pod szyldem teatru telewizji - okrutnie mnie mierzi. Pół
      biedy jeśli jest to sztuka napisana dla teatru i uzupełniona o jakieś dokrętki,
      ale jeśli ktoś z założenia robi taki niby film, to ja mówię stanowczo NIE. Taka
      staroświecka jestem. :)
      • ben-oni Re: Sonda 16.01.06, 14:13
        To tzw. staranne wykształcenie a nie "staroświeckość". Brak respektowania
        zasady trzech jedności pokutuje takimi potworkami jak wczorajsze dziełko. Ale
        prozaika zasada nie obowiązuje, a dramaturga i reżysera teatralnego - tak.

        No i to "mnożenie bytów". W jakim celu pojawił się pan nakłaniający bohatera do
        założenia firmy. Kim on był i czemu służył?
        • kubissimo Re: Sonda 16.01.06, 19:01
          ke??
          ponad 400 lat temu Szekspir odszedl do zasady trzech jednosci, a Ty z takimi
          epigonskimi pogladami wyskakujesz?? wstydzilbys sie ;)
          • ben-oni Re: Sonda 17.01.06, 12:00
            Ta zasada jest jak grupa krwi. Tego nie da się wymazać. Jest naturalna,
            podświadomie akceptowana i odejście wybaczane tylko geniuszom. Zresztą Szekspir
            robił to w miarę logicznie. Jedność czasu była nienaruszalna. Przynajmniej
            chronologia. Jedność miejsca była odstępstwem, lecz w ramach jednego aktu
            zachowana. Dzisiaj jeżdżą tą kamerą z NY do Płocka z szybkością teledysku.
            (Teatr telewizyjny coraz częściej przypomina niedorobiony film.) Wprowadził
            tłumy na scenę pan Sz. ale nie chaos. I pod tym względem zmodyfikowana zasada
            trzech jedności była wyczuwalna jako kanon, który modyfikujemy.
            Obecnie "tfurcy" łamią wszelkie zasady, łącznie z zasadą, że to aktor bierze
            kasę za występ i to on ma się starać, a nie zmuszać widzów do łażenia za nim po
            starych browarach i domyślania się co też takiego wielkiego ma nam jego
            przekombinowane ego do przekazania. Teatr jednego widza i aktora.
            To dzidzictwo "Zasady" modyfikowanej przez Szekspirów, Ibsenów czy innych
            Brechtów jestvw nas i nie można tego lekceważyć.
            Osobiście jestem "fanem" Sofoklesa.
            • beatanu o niezmienności grupy krwi 17.01.06, 12:52
              ben-oni napisał:

              > Ta zasada jest jak grupa krwi. Tego nie da się wymazać.

              Sorry, wiem, że nie na temat, ale ręce mnie świerzbią ;)

              Grupę krwi można zmienić i zmieniają ją po pewnym czasie (ok 3-5 miesięcy)
              niektóre osoby, które przeszły przeszczep szpiku kostnego. Nie wszystkie, tylko
              te, których dawca ma inną grupę. Bo przy przeszczepie szpiku najważniejsza jest
              (jako taka) zgodność tkankowa, grupa krwi nie ma większego znaczenia :)

              I tak przy okazji, byliście kiedyś na tej stronie? Przeszła Wam przez głowę
              taka myśl?
              www.fundacjauj.pl/main.php?l=pl
              Pozdrawiam wietrznie!
              :)
              • mamarcela Re: o niezmienności grupy krwi 17.01.06, 13:10
                To ja Ci odpowiem Beato tylko tak - tak.
                Chociaż akurat nie na tej stronie.
                Z przyczyn może nie rodzinnych, ale towarzysko-osobistych.
                pozdrawiam mroźnie i niemal lodowcowo
    • mamarcela nie ma tego złego, coby na dobre nie wyszło 17.01.06, 14:57
      Jest pewien plus tego przesławnego i wielce osławionego przedstawienia.
      Otóż przypomniałam sobie fantastyczną piosenke z tekstem Kofty Jonasza.
      I słucham jej na okrągło. W dwóch zreszta wersjach - Banaszak i Jopek.
      Ewentualni zainteresowani mogą dostać, a co?
      • kubissimo Re: nie ma tego złego, coby na dobre nie wyszło 17.01.06, 19:03
        na poczatek rzuc tytulem
        chociaz jezeli to i Banaszak i Jopek, to obstawiam Sambę przed rozstaniem
        • mamarcela Re: nie ma tego złego, coby na dobre nie wyszło 17.01.06, 19:15
          No, mogłoby byc jeszcze Szeptem, ale to nie Kofta. Masz rację oczywiście. :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka