Dodaj do ulubionych

Bajki, czyli samo życie.

23.04.06, 00:35
To opowiem Wam bajeczkę jak ze 20(?) lat temu budowałem drogę w terenie
górzystym. Roboty drogowe ziemne, w terenie skalistym, wykonywało sie poprzez
kruszenie skał, metodą odstrzału. Nasza firma wierciła otwory, gdy już było ze
100 otworów, zgłaszałem MO, Burmistrzowi i ekipie saperskiej. Przyjeżdżali,
zakładali ładunki, ja swoimi ludźmi zabezpieczałem teren, i bum! W porządku
było, do czasu drobnej pomyłki magazyniera saperów. Zamiast amonitu wydał im
znacznie silniejszy trotyl. No, ale cóż, przyjechali z tym trotylem. Decyzja
ich szefa: dajemy po pół laski na otwór! Dobra, co mnie to obchodzi. No i
zrobili to bum. Jak walnęło! My staliśmy jak zwykle, poza strefą zagrożenia,
ale ziemia się pod nami zatrzęsła! W budynkach, które stały w bliższej
odległości, z okien szyby poleciały, dachówki porozbijane odłamkami skał,
facet z jednego budynku ciągnie mnie: Panie, patrz pan, pękła ściana domu.
Jakiś człowiek, coś bladziutki taki i roztrzęsiony krzyczy: panie! O
milimetry... taaaaki kamień ... Przesadzał, przecież widzę, że żyje-sad Jakieś
baby przychodzą i się kłócą, że się kury nieść przestały, że nawet koty w las
pouciekały ... No cyrk na kółkach. Jakoś toto pouzgadniałem, protokoły szkód
itd. No dobra. Po czterech dniach, patrzę, zajeżdża na bazę gazik milicyjny.
Wysiada komendant i do mnie: Panie! Ja pana do więzienia! Ja pana zgnoję! Już
nigdy żadnej zgody... żadnych wojen tu nie będzie... Drze się i pieni, a ja
nie wiem o co!? Pobiegł do tego gazika i wrócił z jakimś sporym kawałkiem
skały. Mówi: widzi pan, to jest dowód rzeczowy!? To spadło na moim podwórku
(ok. 1,5 km od miejsca wybuchu). Wreszcie jak się trochę uspokoił mówi: Suka
rodowodwa mi się oszczeniła i jak to wybuchło, nawiała do lasu i trzy dni jej
nie było. Wszystkie szczenięta padły. Aaaa, szczenięta... myślę, to o to mu
chodzi. Eeee tam szczenięta, dobrze, że nikt z ludzi nie zginął. Wyjaśniłem,
że na roboty strzałowe ekipa ma odzielną umowę z inwestorem i mnie nie podlega.
- ale to Pana budowa – on na to,
- z wyłaczeniem robót strzałowych. Idź pan do Gminy.
I miałem go z głowy. Pewnie coś tam załatwił, bo zbyt wielkich oporów nie
stawiał, przy następnych zgłoszeniach.
A'propos: W TV leciało o tamtych rejonach i tak mi się skojarzyło "ni z
gruszki ni z pietruszki"-smile
Obserwuj wątek
    • cuski Bajki, czyli samo życie 23.04.06, 00:46
      Ladnie, ladnie... w jednej bajeczce wybijasz za pomoca procy oko kurze,
      a tutaj dynamitem suke straszysz (na dodatek oszczeniona), he he he...
      • tadeuszx Re: Bajki, czyli samo życie 23.04.06, 01:08
        hahaha, o tamtej nawet zapomniałem... a Ty pamiętałeś?! O takich głupotach? Nie
        warto, każdy ma różne śmieszne incydenty w życiu. Więc niech opisze jak sobie
        przypomni. I niech się pochwali-wink A nawet podkoloryzowac można. Bo tytuł:
        Bajki.. i nikt nie może zarzucić, że się "przegnie" i podrasuje, no nie?wink)
        Wiesz, może niektórzy trochę zmienią zdanie, bo coś było w jakimś poście, że
        nudne te wątki? Moderatorka w Re zauważyła, że wątki piszą ludzie... to piszmy
        śmiesznie i będzie ciekawiesmile))
        • cuski Re: Bajki, czyli samo życie 23.04.06, 01:29
          Ja tez wolalbym aby na tym forum przewazaly tematy luzniejsze smile

          Juz kiedys o tym na forum pisalem. Kazdy z nas ma jakies tam swoje problemy,
          a wiec forum powinno byc miejscem, na ktorym mozna by bylo choc na chwile
          o nich zapomniec, a przy okazji boki pozrywac wink
    • zettrzy Re: Bajki, czyli samo życie. 23.04.06, 04:04
      no to ja opowiem bajke...
      Dawno dawno temu, za czasow bylego komunizmu, w ramach praktyk robotniczych
      kumpele przydzielono do brygady malujacej jakies znaki na drogach. Glownie byly
      to tzw. zebry dla pieszych, robione biala farba, ale czasem sie trafil jakis
      slupek przydrozny i wtedy malowali go w paski biale i czerwone. No i trzeba
      trafu zeby dziewczynie wylalo sie wiadro czerwonej farby na chodnik. Nikt nie
      zdazyl zauwazyc straty materialnej, bo natychmiast zjawila sie milicja i jacys
      kapusie i chcieli moja kumpele zabierac do Mostowskich na wyjasnienia. Na
      pytanie kierownika brygady "za co" warkneli "za demonstracje polityczna" i
      wskazali najblizszy budynek. Byla to ambasada USA.
      Co prawda kierownik ja z tego wyciagnal ale tez przykazal by nastepnym razem,
      skoro juz musi, rozlewala farbe w okolicach Lazienek lub pod pomnikami artystow.
      • cuski Bajki, czyli samo życie 23.04.06, 04:20
        He he he...

        Bylo to wtedy myslenie smile
        • tadeuszx Re: Bajki, czyli samo życie 23.04.06, 13:11
          Oooo, nasza Z3 podjęła temat. Świetnie, dzięki, o to chodzismile I jak cuski mówi,
          gdy każdy coś opowie będzie można "boki zrywać"smile))
          Taaaak, hehehe, myślenie... ukierunkowane na to, aby wszędzie i we wszystkim,
          widzieć wrogów, szpiegów i prowokatorów... Widzisz cuski, nawet się na wiadrze z
          farbą nie można było potknąć... bo do paki! smile))
          • tadeuszx Re: Bajki, czyli samo życie 23.04.06, 13:18
            Wstyd się przyznać, ale jestem nie tylko tłumok komputerowy, "warzywny" też,
            opowiem kilka wpadek z "chwastami", które mi się przytrafiły.
            Przez jakiś czas musiałem mieszkać na wsi. Żona jest ze wsi, to się zna na tych
            hodowlach, trawach i kapustach. Jak pierwszy raz jechaliśmy do niej PKS-em, na
            wiosnę, to te zboża, już takie wysokie jak trawa były. Patrzę, taki ładny, duży
            prostokąt zieloniutki, szturcham żonę i pytam: A tu macie boisko? – Cicho durniu
            - ona mi na to - takim szeptem tragicznym. Dyskretnie się rozejrzałem, coś ci
            bliżej stojący jakby się uśmiechają. Później w domu mi wyjaśniła, że jakieś tam
            zboże było. A ci w autobusie, to wszyscy jej znajomi i że ja, ją kompromituję!?
            Mieliśmy też ogródek i tam te różne marchewki. Mówi mi – idź przynieś magi. -
            co? Jakie magi? – no tam w rogu, po prawej od furtki, taki duży krzak rośnie.
            Urwiesz dwie gałązki takie świeże. Poszedłem, jest krak duży! Urwałem dwa liście
            i przyniosłem. A ona: - co ty mi tu durniu liście chrzanu przyniosłeś?! Magi
            mówiłam!. Ja: no tam był ten krzak duży... ona: Idź jeszcze raz i zobacz.
            Gałązki a nie liście! Poszedłem jeszcze raz. A to kawałek drogi był. Patrzę, a
            za tym dużym krzakiem jest inny. Taki mniejszy. Ale też duży. I to był właśnie
            ten krzak magicrying. Innym razem, tu we Wrocławiu idę sobie ulicą, na chodniku jest
            kobieta z jakąś zieleniną. Różne tam jakieś nowoczesne te sałaty, czy kapusty??
            Wezme coś na odmianę. Będzie do obiadu. Zośka się zna, spoko. To poproszę -
            wskazałem ręką. Niosę. Idzie facet z naprzeciwka. Pyta mnie: panie, a gdzie pan
            kupił ten szpinak. Ja: Co???! Jaki szpinak?! No ten – i gość pokazuje na moją
            „sałatę”. Zdębiałem, zbaraniałem. Krótko - „słup soli”. Aaaaa... (niepewnie),
            taaam – i wskazałem ręką. Zdążyłem jeszcze dostrzec, że gość miał dziwną minęsad
            Wolę nie wiedzieć co wtedy o mnie myślał. Chyba nie najlepiejsad
            • cuski Re: Bajki, czyli samo życie 23.04.06, 13:23
              Tadeusz, jednym zdaniem:
              - Ogrodnika z Ciebie nie bedzie wink

              A ja wczoraj zrylem sobie warzywnik kolo domu i trza bedzie cos posadzic smile
              • tadeuszx Re: Bajki, czyli samo życie 24.04.06, 00:55
                ... mas rację, nie będzie. Ale przynajmniej mam z głowy zakupy tych warzyw. Raz
                tylko Zośka mi kazała kupić ... to, takie małe, okrągłe do zupy. Zapomniałem
                oczywiście jak to się nazywa i mówię w sklepie: proszę 10 małych kapustek.
                Kapusta - głowa pusta, to zawsze pamiętam. A Zośka mi tłumaczyła jak to wygląda
                no i to tłumaczenie zapamiętałem. Nazwy oryginlnej nie. I teraz też nie
                pamiętam, a głupio się Zośki pytać, bo jak jej będę tłumaczył, co to jest forum
                i co ja tam robię. A wtedy w tym warzywniaku jakoś tej pani wytłumaczyłem i
                szczęśliwie kupiłem to co trzeba. A wie ktoś w ogóle jak to się nazywa? Cholera,
                no... takie mikro, mikro kapustki sad No nie przypomnę sobie!
                • cuski Mikrokapustki ??? 24.04.06, 01:20
                  Mikrokapustki ??? Hmmm...

                  Chodzi o brukselke ? smile
                  • zbuntowany8aniol Faceci:) 24.04.06, 10:08
                    Brukselka,ehehe...o matko rozbrajacie mnie swymi wpisami...jasne ze to
                    brukselka,ale paskudzstwo,mnie jakos nie smakuje,choc ma duzo witaminek i
                    zdrowa,ohyda...wrrrsmile
                    • cuski A ja uwielbiam te mikrokapustki ;) 24.04.06, 13:00
                      A ja uwielbiam te mikrokapustki wink
                      • zbuntowany8aniol Re: A ja uwielbiam te mikrokapustki ;) 24.04.06, 13:17
                        A ja wciaz czytam,ze to mikrokapsulki i tak sie zastanawialam co to znow
                        lykacie,eheheeh
                        Mikrokapustki teraz zem dobrze przeczytalasmile
                        • tadeuszx Re: A ja uwielbiam te mikrokapustki ;) 24.04.06, 17:55
                          o właśnie! To było to, ta brukselka. Tak jest! Noooo, Wy się znaciesmile) Weźcie
                          pod uwagę, że są również tacy "niewegetariańscy", którym z warzyw smakuje
                          najbardziej schabowy z kapustąwink)
                          • zbuntowany8aniol Re: A ja uwielbiam te mikrokapustki ;) 24.04.06, 18:10
                            Ja nie wegetarianka,tylko technolog,wiec musowe znac sie na tym i do tego
                            kuchnia,nozesz gorzej nie moglam traficsmile
                          • cuski Schabowy z kapusta, to jest to ! 25.04.06, 03:45
                            Schabowy z kapusta, to jest to !

                            Mniam, mniam... smile
            • zettrzy Re: Bajki, czyli samo życie 23.04.06, 23:28
              a ja ogromnie lubie babrac sie w ziemi i sadzic wszelkie zieleniny i takie tam
              tyle ze moge to robic z przyczyn technicznych wylacznie w doniczkach
              • cuski Zetka 23.04.06, 23:32
                Skoro lubisz kwiaty, to powiedz mi, czy sa takowe,
                co przynosza domostwu nieszczescie ?
                • zettrzy Re: Zetka 26.04.06, 03:04
                  nie ma
                  kwiaty i nieszczescie nie sa kompatybilne
                  • cuski Zetka 26.04.06, 03:16
                    A ja slyszalem, ze ponoc eukaliptusy przynosza nieszczescie.
    • tadeuszx Re: Bajki, czyli samo życie. 24.04.06, 14:12
      Babcia z wnuczkiem
      Mój znajomy ma 5-cio letniego syna. Wiadomo, że babcie z wnukami trzymają sztamę.
      Tak też jest i tym razem. A, że mieszkają na wsi, więc wg zwyczajów, babcia
      zabiera wnuka również do kościoła. Wnuk zaś, po tacie ma charakter wiercipięty,
      i trudno nad nim zapanować, ale się jakoś babci udawało. Do czasu, gdy którejś
      niedzieli, wnuk wykazywał wyjątkową niesforność. W kościele pełno ludzi, wszyscy
      znajomi, jak to na wsi, a ten się kręci i wierci. Babcia po cichu uspokaja,
      strofuje. Pomaga na chwilę. Ale za moment mały orzeł, zaś coś innego wydziwia.
      Wreszcie, czas kiedy, kapłan wygłasza homilię. Wszyscy pilnie słuchają, tylko
      nie ten mały. Widocznie uznał, że miarka się już przebrała, bo nie wytrzymał.
      Walnął dłonią w ławkę, i drze się na cały kościół: „Zamknij się, teraz ja
      mówię!” Wszyscy, łącznie z księdzem, patrzą, kto tak bezczelnie przerywa...
      Babcia myk pod ławkę. Schowała się ze wstydu. A ten mały się cieszy, że wszyscy
      się na niego patrzą. Jak ksiądz wrócił do kontynuacji homili, to babcia chyłkiem
      wyciągnęła wnusia i wrócili do domu. W domu, babcia wielce wzburzona, zrobiła
      obojgu rodzicom wielką awanturę pt. „Jak wy syna chowacie!?, Co z niego
      wyrośnie!? Ile ja przez tego zbója, wstydu się najadłam?? ..itp. itd”. Ale
      przeszły babci złości i dalej oboje chodzą do kościoła. Zresztą, ona nie ma
      wyjścia, bo jak po tym incydencie, poszła sama, to wnusio w połowie mszy się
      zjawił i łaził po kościele i jej szukał. A jak znalazł, to mówi: Czego mnie nie
      wołałaś... Taaa, mają niektóre babcie takie utrapienia.
      • zbuntowany8aniol Re: Bajki, czyli samo życie. 24.04.06, 15:10
        To samo zycie,czy wyobraznia??

        PS.Ale na dobranoc takich bajek nie polecamsmile
        • tadeuszx Re: Bajki, czyli samo życie. 24.04.06, 17:58
          W drodze absolutnego wyjątku: Rok ubiegły miejscowość Siechnica pod Wrocławiem.
      • cuski Re: Bajki, czyli samo życie. 25.04.06, 03:48
        Po przeczytaniu tej babcinej historii, przypomniala mi sie moja zmarla babcia.

        (')
        • tadeuszx Re: Bajki, czyli samo życie. 25.04.06, 08:46
          i też zapewne była wyrozumiała i wnusia hołubiła. A wnusio nieraz babci "orła
          wywinął". Tak, tak, stary, te nasze najukochańsze babcie... Póki są, to im
          nieraz psocimy i dokazujemy. A jak braknie, dopiero wtedy się przekonujemy, ile
          dla nas znaczyły i jak nas kochały... I Jak ich nieraz brakuje, z tą życiową
          mądrością, doświadczeniem i wyrozumiałością-sad
          ...co to się porobiło?! Tu miały być bajki, a nie jakieś "filozofie"
          nostalgiczne i smętne okrutnie. Inna sprawa, że jak "bajka" to i morał...
          • tadeuszx Re: Bajki, czyli samo życie. 25.04.06, 16:01
            Niezbyt miłe początki dorosłego życia.
            Prawdziwe problemy związane z moimi wadami charakteru ujawniły się już na etapie
            szkoły średniej. Mieszkałem w takim miasteczku powiatowym i po podstawówce,
            gdzie iść? Do liceum. Na miejscu było. Ale koleś szedł do budowlanki w Opolu. No
            to ja też tam kwity złożyłem. Egzaminy wstępne do tego liceum – pestka (chociaż
            3,5 ludzia na 1 miejsce). Chodzę sobie do tego liceum już ze trzy tygodnie.
            Fajnie jest. W klasie 6-ciu chłopców i 34 dziewczyny. W równoległej zaś
            pierwszej – same dziewczyny (40 szt.) Spotykam przypadkiem Ryśka. On do mnie:
            Czego do szkoły nie chodzisz?
            - chodzę, tu do ogólniaka - mówię
            - a tam jesteś przyjęty i ci nieobecność ładują – mówi Rysio (bo tam bez
            egzaminów było)
            He, myślę sobie. To może do Opola? No to do Opola! Do budowlanki dwustopniowej.
            Tzn. 3 lata zawodówki i 3 lata technikum. Przeszedłem, więc internat. Bo gdzieś
            mieszkać trzeba.
            Pierwsze 2 lata bez historii. Taaakie tam, drobne grzeszki, drobiazg. W trzeciej
            klasie zawodówki incydent na łaźni w internacie miałem. Pacan z nożem (stołowym
            - idiota kompletny!?) się rzucił. Jakoś przypadkowo udało mi się tą rękę z nożem
            złapać i o kaloryfer. Puścił nóż i uciekł. Ale fama poszła po ludziach. Ta cała
            „elita” zaczęła mnie zapraszać do swego grona. I tak powoli stworzyliśmy „silną
            grupę”. Siedem sztuk (ze mną). Bydlaczki i basiorki same, a ja taki sobie
            kurdupel między nimi. Jak jest grupa, to władza być musi. Wybory – padło na
            mnie?! Mówię: Dajcie sobie siana. Najmniejszy jestem i najsłabszy. Oni: Ale
            najmądrzejszy. A władza musi mieć łeb na karku. Postawiłem warunek ostry: Ma być
            posłuszeństwo! Jak mówię, nie ma gadania, ma być zrobione i finał! Zgodzili się
            bez szemrania. I tak zostałem „prezesem”. Ksywa poszła na szkołę. Po miesiącu
            zapomnieli jak ja mam na imię. Doszło to do „ciała”. Kapusiów nigdzie nie
            brakuje. Na lekcji wychowawczej nasz Ludwik sobie jaja robił ze mnie i tego
            „prezesa”. Tępił mnie później do końca... ale nic to nie dało, niestety. Jeszcze
            coś o tej „silnej grupie”. Wiekowo, ja miałem lat 17, pozostali od 18 do 21. Z
            różnych stron Polski, hołota relegowana ze szkół innych. Konrad z Ustki, Narcyz
            (ueee, co za imię, no ale takie miał!) z Warszawy. Basior atletyczny, walił z
            głowy (czyli - mówiło się, z byka), Jacek z Tarnowa, Mietek z Koźla, jeden (nie
            pamiętam imienia) z Nysy, Stasiu – tu zaś nie pamięm skąd był ten Stasiusad . W
            barze „Pod Semaforem” mieliśmy ustaloną markę. Jak grupa wchodziła, „nasz”
            stolik musiał być wolny. Z początku tylko, trzeba było, do kilku opornych,
            zastosować dość radykalne metody perswazji. Później już bez problemów. Ale nic
            nie trwa wiecznie. Balowaliśmy tam imieniny któregoś przy piwku i wódeczce. Mała
            draka z jakimiś miejscowymi, którzy nie znali zwyczajów. Patrzę, bufetowa
            dzwoni. Wiedziałem gdzie. Daję rozkaz odwrotu. Trzech już mocniej wstawionych,
            bunt! Nie pójdą. To kij z wami. My się zmywamy. We czwórkę wróciliśmy (stałą
            trasą: płot, daszek, okno – bo drzwi o 20–tej zamykali). Rano pobudka. Kierownik
            apel robi!? Co jest? Stoimy na placu, podjeżdża gazik milicyjny i wyprowadzają
            tych 3-ch naszych. Kierownik ogłasza, że zostają usunięci ze szkoły i oczywiście
            internatu. Wyczytuje nazwiska pozostałych 4-ech z naszej grupy (jednak któryś
            puścił „kabla”wink. Nas wywala „tylko” z internatu. Dojeżdzałem do końca tej
            ostatniej klasy zawodówki koleją z przesiadką. Bo z racji pracy ojca na kolei,
            miałem bilet roczny bezpłatny. Najczęściej skutkiem tego była nieobecność na
            pierwszej lekcji. Przecież nie będę wstawał o 5-tej, żeby zdążyć na 8.15 do
            szkoły. I tak tę zawodówkę skończyłem (zbrojarz-betoniarz). Zdałem egzamin do
            Technikum. Cd. „jak mnie najdzie”, może innym razem.
            • cuski Bajki, czyli samo życie 26.04.06, 02:49
              Fajna ta szkolna historyjka, az mi sie przypomnialy moje szkolne latka smile
              • tadeuszx Re: Bajki, czyli samo życie 26.04.06, 09:12
                Hehehe, ma się ten talent do bajekwink) Spoko, nie można
                pożartować?smile)))))))))))))))))
                • cuski Jasne, ze mozna ;) 27.04.06, 02:12
                  Jasne, ze mozna wink

                  PS. I o to wlasnie w tym calym necie chodzi smile
          • cuski Bajki, czyli samo życie 26.04.06, 02:45
            Tylko raz w zyciu dostalem klapsa od mojej zmarlej babci i razem zesmy plakali
            jak bobry... ja dlatego, ze mnie pupa bolala, a babcia dlatego, ze ja plakalem.

            Bylem z nia do konca, tzn. do samej smierci.
            • tadeuszx Teraz krótka bajka 27.04.06, 00:43
              ...o modzie. Na potwierdzenie tego, że każdy może coś "wykreować". Co prawda
              dawno to było, ale schemat możliwy do realizacji również dziś.
              Chyba w pierwszej klasie technikum (byłem już dorosły), zacząłem chodzić do
              szkoły w damskich kozakach na obcasach. Właściwie z konieczności. Matula kupiła
              dla siebie, trochę pochodziła, ale za wąskie były i odciski jej się robiły.
              Prawie nowe kozaki, ale oddać już nie da rady, bo używane. Takie bajeranckie,
              wysokie do kolan, zapinane na zamki od wewnętrznej strony. Szok kolegów (i
              koleżanek) trwał tak z tydzień...później poszli (chłopaki) za moim przykładem. I
              "cudactwa" nosili wink bo te na szpilkach nawet!!! A w Opolu zabrakło kozaków dla
              dziewcząt. Wreszcie te dziewczyny mnie zaatakowały: Prezes, ty łobuzie!? Przez
              ciebie nie mamy w czym chodzić?! smile)) A czy ja komuś kazałem? Od tego też czasu,
              mam rezerwę dużą do mód i trendów różnych, bo wystarczy, że jeden pokaże coś
              nowego ( w odpowiedni sposób, z nonszalancją i swobodą). A zaraz całe stado za
              nim lezie!?) Uważam, że dobrze w tym wszystkim zachowywać swój, indywidualny,
              jedyny i niepowtarzalny, styl i fason. I innym narzucać smile Niech naśladują jeśli
              to im odpowiada?wink
              • cuski Jesli chodzi o mnie, to... 27.04.06, 02:15
                Jesli chodzi o mnie, to raczej nie "malpuje",
                lecz staram sie miec swoj wlasny, oryginalny styl smile
                • tadeuszx No właśnie. 27.04.06, 10:59
                  Problem naśladownictwa, mody, wzorców różnych, bardziej dotyka płeć piękną. Ta
                  chęć bycia "trendi" i na topiewink. A my, ta brzydsza połowa rodzaju ludzkiego, to
                  tak tylko czasem, coś tam, komuś ulegniemywink
              • tadeuszx Drodzy forumowicze. 27.04.06, 18:08
                Czy naprawdę nigdy w życiu, nikomu z Was (oprócz zetki) lub Waszych znajomych,
                nie przydarzyło się nic ciekawego, dziwnego, śmiesznego itp. Nieważne real czy
                fantazja, (przecież każdy coś sobie jakoś wyobraża). Czy nie wiem... nie chcecie
                pisać, opowiadać, chociażby dowcipy. Czy ja mam tu robić za przysłowiowego
                "murzyna" czy jak??? smile))))))
                • tadeuszx Żeby się nie 27.04.06, 19:48
                  powtarzać, proszę oto link do posta, w którym te sprawy są rozwinięte
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28897&w=40681012&a=40714036
                • zbuntowany8aniol No to ja powiem jaka gafe ostatnio popelnilam:) 27.04.06, 21:21
                  Zdalam egzamin i poszlam sobie po wpis.Skierowali mnie do sekretariatu...no i
                  wchodze do pokoju i mowie,ze chcialabym wpis z egzaminu.Na to babka sie pyta
                  tak:a do kogo??A ja z zadowoleniem,ze do prof.Palasinskiegosmile))A babka,do
                  kogo,no to ja jeszcze raz,ze do prof.tego,a ona na to,ale takiego prof. nie
                  ma.Ja z glupa buraka strzelilam i tak mi sie glupio zrobilo,ze powiedzialam,ze
                  chce wpis wkoncu z zywieniasmileBaba na mnie z buzia,ze ten prof.to Pisulewski,ze
                  co to ma byc,ze nie wie sie kto prowadzil przedmiot.Ona nawijala,ja w takim
                  zaskoczeniu,ze ona tak na mnie wyskoczyla,ze dalej nie wiedzialam dlaczego ona
                  do mnie to mowi.Jakzem wyszla,to se uswiadomilam,ze przedtem rozmawialam z dr
                  Palasinskim,ktory mnie skierowal do tego sekretariatu i stad ta pomylka,wtopa
                  na maksasmile

                  PS.Nie podoba mi sie to co napisalam,wiec jak cos to prosze zrobic ciah,ciahsmile
                  • tadeuszx :))) Obaj panowie na p 27.04.06, 23:18
                    więc o pomyłkę nie trudnosmile)) A pani sekretarka...chciała się popisać jaka to
                    ona ważna i jaka kompetentna. Fakt, wtopa była, no cóż, trudno... smile))))))) .
                    Ale w sumie wesoło. I będzie się pamiętać i wspominać po wielu latachsmile
                  • cuski :))) 28.04.06, 02:38
                    smile))

                    Zakrecona Mysza - to malo powiedziane, he he he...
                • cuski Jesli chodzi o mnie, to... 28.04.06, 02:36
                  Jesli chodzi o mnie, to oczywiscie, ze przydarzylo mi sie wiele ciekawych,
                  a nawet nieprawdopodobnych rzeczy... tych nieprawdopodobnych raczej nie bede
                  roztrzasal na tym forum, ale te ciekawe kiedys opisze, jak tylko bede mial
                  wiecej czasu i przyplyw weny tworczej wink
                  • tadeuszx O Ciebie i o innych 28.04.06, 11:36
                    też chodzi. Cuski, co Ty mówisz (luuuudzie, ratuj się kto możewink Właśnie te
                    nieprawdopodobne powinieneś opisać! Przecież bajki! Bajki tu piszemywink)) A im
                    bardziej dziwna - tym ciekawsza!wink)) I z założenia wiadomo, że ten kto umie
                    czytać i kumaty jest minimum na poziomie zerówki, pojmie, że bajka to przecież
                    nie życie!. I tylko debil na podstawie bajek, może wyciągać wnioski o autorze.
                    Proste, co tu więcej dodać? Hehehe, chyba tylko jaką bajkę... hmm, trzeba coś
                    wymyślićsmile)))
                    • cuski Zastanowie sie nad tym ;) 29.04.06, 02:44
                      Zastanowie sie nad tym wink
    • zbuntowany8aniol Bajka w innym stylu:) 28.04.06, 18:53
      Bajka troche w innym
      stylu...kiedys pisalam o niej tak na sucho,wiec tu jest w postaci slajdusmile

      PS.Tomek,pamietasz jak mnie pytales o strony do slajdow,ktore czasem Ci
      przesylalam i Adze???No to tak mozna te slajdy tez zamiescicsmile
      • zbuntowany8aniol Re: Bajka w innym stylu:) 28.04.06, 19:10
        Trzy przypadki
      • cuski Mysza 29.04.06, 02:45
        Wielki dzieki smile
        • zbuntowany8aniol A za co mi dziekujesz??? 29.04.06, 13:00
          Bo nie bardzo wiem:}
          • cuski Nooo za... 29.04.06, 15:03
            Nooo za adres tej stronki do zamieszczania miedzy innymi
            prezentacji w programie power point.
            • zbuntowany8aniol A :) 29.04.06, 16:27
              Nie ma za cosmile

              PS.Polecam sie na przyszlosc,hihi
    • tadeuszx Krótkie cd. jakiejś bajki 30.04.06, 16:03
      Jak już mnie z tego internatu wygnali, patrzę w tym pociągu, jest jakaś ładna
      dziewczyna. A że bezczelny byłem, więc zagadałem i tak się poznaliśmy. Była z
      liceum plastycznego. Później już jeździliśmy razem. Tylko czasami miałem
      wrazenie, że z nią coś nie tak. Gdzieś tak po miesiącu, zorientowałem się, że
      ich jest dwie! Siostry, podobne do siebie. Ale w różnym wieku i w różnych
      klasach. Ale obie plastyczki!?. Zajęcia miały w różnych porach, dlatego razem
      nie jeździły. Stąd, jak zahaczałem o temat z dnia poprzedniego, który poruszałem
      z tamtą, to ta druga - „dzisiejsza”, nic nie wiedziała i tylko się głupio
      smiała!. Finał był taki, że się obie naraz, na mnie pogniewały. Koniec szkoły
      był blisko, to ...dobra jest!. Trochę szkoda, bo ładne cholery. Ale wybór
      jednej? I tak byłby problem.
      • zbuntowany8aniol Re: Krótkie cd. jakiejś bajki 30.04.06, 16:50
        smile)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
        • tadeuszx No myyyyyszka, 01.05.06, 09:28
          To zwykła pomyłka byłasad( No kurcze, jak one takie podobne i jeszcze obie do
          plastyka?!sad No to wiesz, pech normalny!! Ja tam zaś tak szcegółowo się nie
          przygladam. Fajna babka, no to wchodzim w temat i już idzie gadkasmile))
          • cuski :) 01.05.06, 13:26
            smile
    • zbuntowany8aniol Z zycia wziete,apropo obrazania i ignorowania!!! 02.05.06, 13:10
      To bylo jakies 4 miechy temu.Zajecia jak co tydzien.Wzielam skrypt,zeby
      wszystkie doswiadczenia szly szybcie,a ze wypiekalismy chleb,to trza bylo sie
      uwijac,by wszystkie analizy zrobic na czassmilePrzychodze na zajecia z tym
      skryptem,a kolezanka do mnie z takim tekstem:kto tu skrypt nosi???A ja jej na
      to:ze jasmileA ona do mnie przy calej grupie,ze tylko wiesniary nosza skryp.Jak
      mnie wpienila,ale ja nic na to.Tylko usmiechsmile)Sama potem potrzebowa
      ksiazke,hehe.Ale to nie koniecsmilePrzechodzimy do sali gdzie chleb nam sie
      piekl,a ona dalej pije do mnie,tymrazem przyczepila sie do moich spodni
      podwinietychsmileI mowi tak:co to ma byc,zeby na uczelnie taka tak przychodzic
      ubranym.Te nogawki,to tylko wiesniacy z wystajaca sloma nosza.Zatkalo mnie!!!A
      ja jej na to,ze chodze w tym czym mi wygodniej i usmiechsmile))))))))))))))))A ze
      kolezance,ktora stala obok,nerwy puscily,to ona na nia i z takim tekstem:a ty
      Anka popatrz lepiej na swoj fartuch,w takim to wstyd chodzicsmileDziewczyna
      popatrzyla na fartuch i ja zatkalo.Miala caly w dziurach od kwasu i do tego
      brudny i niewyprasowanysmile))
      Wiecie co potem cala grupa zrobila??Dala jej ignora,nikt sie nie odzywal do
      niej,niczego nie pozyczal.Mnie sie dziwili,ze po takim czyms dalej jestem mila
      dla niej,ale ja dobra,wiec sie przestali dziwicsmile)))I wyobrazcie sobie,ze
      dziewczyna spokorniala widzac,ze grupa jest za mna,ze nie pozwola by mnie
      obrazano,tak spuscila z tonu,ze teraz jest mila jak cholera.Nadal nie ma odwagi
      do innych po materialy isc,to do mnie uderza,ale trza se pomagac nawet jakby
      ktos dolki kopal podemnasmileA co do grupy,to wkoncu przestala ignorowac
      kolezanke.Trawia ja,bo musza i po czesci ze wzgledu na mniesmileA ja wiem,ze
      lepiej nie moglam trafic,bo mnie lubiaaaaaaaaaaaaaasmile)))


      PS.I jaki moral z tego??Nie wazne jaki kto jest,kazdemu nalezy sie
      szacunek,nawet jakby najgorsze swinstwa robil.
      • zbuntowany8aniol Re:Z zycia wziete,apropo obrazania i ignorowania 02.05.06, 13:13
        Na nastepne zajecia po calym zajsciu.Wszystkie dziewczyny przyszly w
        podwinietych nogawkach,ale miala kolezanka mine,hehehe...a ja ubaw po
        pacy,hihihi

        PS.Wkoncu dalysmy jej spokojsmile)))
        • tadeuszx Znakomite mysza i 02.05.06, 13:43
          życiowe. Może ta koleżanka, po takiej nauczce, już na stałe zmieni swój stosunek
          do innych ludzi. I jest to Twój wielki sukces!! Dla wszystkich, którzy
          przeczytają, przykład właściwego postępowania, w co by nie mówić, trudnej
          sytuacji. Dobra podpowiedź jak się wtedy prawidłowo zachować i dowód na
          skuteczność tej metody. Super tekst!!.
          smile)))))))
          • zbuntowany8aniol Dziekuje:))))Jestem cala w skowronkach;)))) 02.05.06, 13:48
            A co do kolezanki,to nadal bruzdzi (nie do mnie) i chyba sie nie
            zmieni,niestety:/Ale nauczke dostala,wiec nie jest zle,hihihihi
            • tadeuszx Ja też Ci dziękuję za taki świetny 02.05.06, 16:05
              tekst. Dla mnie też jest on pouczający i zarazem budującysmile)) Mówisz, nie
              zmieniła się dla innych? Ale przynajmniej dla Ciebie jest milsza. To i tak dużo
              przecieżwink Fajnie, że się ucieszyłaś z tego co napisałem. Myślę, że inni również
              bedą mieli podobne zdaniesmile))
              Pozdrówkasmile
              • zbuntowany8aniol My tu pierdu pierdu,ale dalej sie smieje:) 02.05.06, 18:16
                O taksmile))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                • tadeuszx Myszka, co Ty ostatnio 02.05.06, 18:50
                  taka "śmieszka"??? Byłaś tam u tych trolli? Noooooo słuchaj, z kwiatami do
                  Ciebie!wink Homer we własnej osobiewink)) Ty wiesz, ale on Ci się podlizuje,
                  ueeeeeecrying No prawie tak, jak ja Kasieńcewink Może podłapał już ten mój styl?smile))))
                  Ty, mysza, a Ty mu wierzysz, że on ma serce anioła???smile)))))))))))))
                  • zbuntowany8aniol Tadzio 02.05.06, 19:00
                    A co mam plakac???Zycie wali mi sie na glowe,wspomnienia i wszystko naraz i co
                    nadal mam plakac??Chyba wole sie usmiechnac,zreszta obiecalam,slowo skaltasmile))
                    Czy Ty probujesz mnie sprowokowac do reakcji na biedne trolle???Mnie to nie
                    tyka...mam pancerz ochronny,jestem w innym swiecie od
                    niedzielismile))))))))))))))))))))
                    Co do Twoich pytan,hmmm...bylam,czytalam,ale tak jak Cuski powiedzial i moja
                    noga tam nie staniesmileCo do kwiatow,to wole je dostawac,ale od kogo innego,a nie
                    takich trolli co niszcza wszystko...zachowuja sie jak dzieci,az smieszne to
                    jest jak sie ich czytasmileA niech sie podlizuje,mysli,ze wrazenie na mnie zrobi
                    tym??No co Ty,na mnie wrazenie robia ludzie,ktorzy sa fair wzgledem siebie,a
                    przede wszystkim wzgledem innych.A z Kasia se uwazaj,bo jak Ci kubel zimnej
                    wody wyleje,to bedziesz zalowal,zes zaczal i ze zostawiles
                    mnie,hiohihiho...glupawki dostajewink
                    A co do serca,to trolle ich nie maja i miec nigdy nie bedasmileNo wiesz gadalam z
                    Szefonciem i jednoznacznie przyznal mi racje,ze takiego serca Aniola jak
                    moje,to nikt na tym portalu nie mawink
                    • tadeuszx Myszko, nie prowokuję 02.05.06, 19:24
                      tylko informuję, a Ty oczywiście, zrobisz tak jak zechceszwink Kasia... he, to
                      jest Kasiasmile))
                      A niech wylewa!!!wink)))))) A ja wezmę sikawkę strażackę i też Kasię obleję!smile)))
                      I co??
                      Będzie "mokry podkoszulek"!!!! Hehehehehe. Ale będzie widok!wink))) A my przecież
                      fajnie dyskutujemy i dobrze jest!smile)))))) Zaraz...odpukuję w to niemalowane.
                      Żeby dalej wszystko było oki!wink))
                      • zbuntowany8aniol Ze mam dobry humor,to nic nie powiem,tylko sie 02.05.06, 19:29
                        tajemniczo znow usmiechnewink))))))))))))))))
                    • cuski Mysza 03.05.06, 04:04
                      Skoro nie chcesz przyjac kwiatow od trolli (z czego bardzo sie cieszem),
                      to przyjmij od samego admina wink
                      • zbuntowany8aniol Bardzo dziekuje:) 03.05.06, 09:20
                        Ale mnie zaszczyt kompnalwink
                        • cuski :) 03.05.06, 12:41
                          smile
                      • tadeuszx Re: Mysza, admin mi 03.05.06, 10:04
                        wysłał samolotem przesyłkę. A w niej taką śmieszną czapkę i te różne kwiatki i
                        polecił, żebym robił za posłańca, bo ja tuż, tuż a on aż za "miedzą". Phi, co mi
                        tam, mogę i za posłańca:
                        img385.imageshack.us/img385/4417/bounganvilleakwiaty0sz.jpg
                        fototar.t-online.hu/kep/media/1/812406
                        img475.imageshack.us/img475/7738/rozarozowa5ok.jpg
                        img449.imageshack.us/img449/3459/dzwoneczki3dc.jpg
                        www.atpm.com/11.02/nature/images/pinky-flowers.jpg
                        • zbuntowany8aniol :)))))))))))))))))))))))))))))))) ))))))))))))))))) 03.05.06, 10:20
                          Wow,ale mile jestem zaskoczonasmile))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

                          PS.Bardzo ladna przesylkawink
      • tadeuszx I jeszcze pomyłki inne 03.05.06, 09:43
        Jest taka sytuacja: wchodzę na pocztę. Jest kolejka. Staję za jakąś panią (od
        tyłu wygląd, tak ok. trzydziestki). Coś mi wpada do głowy, pukam panią w ramię i
        wstawiam tekst jakiś (nie pamiętam, nieważne). Pani się odwraca i.... szok! To
        dziecko prawie... chciała coś odpowiedzieć, ale ... ja pewnie dosyć głupią minę
        miałem, bo parskęła śmiechem!? Zdołałem coś wybąkać... jakoś tak:
        prze..przepraszam. A ona jeszcze bardziej się z tego cieszy?! No i jakiej
        cholery?! To pomyłka była przecież!. Inni ludzie w kolejce też z czegoś się
        cieszą...??? Może nawet poczerwieniałem, że tak ze wstydu... Ale fakt, że nie
        wiedziałem, że to młoda młodzież była... i mówiąc szczerze, to się sam
        „nadziałem”. A jak się „wyśmiała”, mówi:nie szkodzi...i zaczyna gadkę... z
        dziadkiem! Sympatycznie i szybko jakoś ten czas zleciał, dała mi swoje gg, ale
        gdzieś ten papierek wyleciał, eee tam, i tak bym z nią nie „gadował”, bo z gg
        korzystam raz na tydzień albo rzadziej. No... i tak niewiele trzeba, żeby było
        miło (czyli jaja). Gdziekolwiek i kiedykolwiek i pod wpływem chwili.
        Inna wpadka, też na tej poczcie. Nawijałem kiedyś z panienką z okienka i nie
        zauważyłem, że jedna damulka znajoma, w kolejce stanęła i słyszała... Wreszcie
        nie wytrzymała (z zazdrości czy co?!), zaszła mnie od tyłu, za rękaw szarpnęła,
        i mówi:”Paaaaanie Tadeuuuuszu!!!??. Wszystko powiem ŻONIE!!!..???”. (Skażypyta
        jedna... faktycznie wygadała). Zaskoczyła człowieka... ale przecież ta pani w
        okienku wiedziała, że mam żonę!? Ale ci inni w kolejce, nie wiedzieli... i ze
        zgrozą na Tadzia spojrzeli!!. A co to? Nawet spokojnie pogadać nie wolno?
        Podsłuchują, co za luuuuudzie....sad((
        A’propos tych sytuacji – tak opisuję, żeby żadną miarą, nikt nie mógł
        zidentyfikować osób. Bo to jest mój punkt honoru (to dla tych, którzy wiedzą
        jeszcze, co to znaczy). Ponadto, tak naprawdę, nikogo (oprócz siebie) w złym
        świetle nie stawiam...! Natomiast „ci główni aktorzy”, jeśli nawet, to
        przeczytają, to chyba żadnych pretensji mieć nie mogą, za to szybko połapią, o
        kim mowasmile)) I dobrze, właśnie chciałbym... niech wiedzą!!!wink.

        Nie tylko mnie spotykają zaskakujące wpadki. Sąsiad, człowiek roztargniony,
        mocno zabiegany, bałganiarz. Jego żona – pedantka. Jest sytuacja, w której
        sąsiad już spóźniony, a jeszcze nie ubrany wizytowo, biega po mieszkaniu i
        szuka... wreszcie pyta żony: No gdzie te moje skarpetki!??? Ona, bez wahania: W
        lodówce. Biegnie sąsiad do lodówki, otwiera... drętwieje... i komentuje: Durna
        baba! .........smile))))))))
        • zbuntowany8aniol Re: I jeszcze pomyłki inne 03.05.06, 10:03
          Dobre,durna baba,hehehehe
          • tadeuszx Tak, to ona 03.05.06, 16:33
            durna a nie on, że poleciał za skarpetkami do lodówkiwink)) Ale widzicie?
            Posłuszny chłop jest!! Żona tak powiedziała, to pobiegł bez wahania....smile))))))
            • zbuntowany8aniol A zona slyszala,co maz powiedzial????? 03.05.06, 17:23
              Jak w temaciewink
              • tadeuszx Re: A zona slyszala,co maz powiedzial????? 04.05.06, 13:26
                ...oczywiście!! I tak się z tego mocno zaśmiewała!smile)))))) No właśnie ona mi to
                opowiedziała... No, przecież nie on! Bo czym się miał chwalić? Że taki
                "zakręcony" i do lodówki pobiegł po skarpetki? W dodatku, już jak się
                zorientował, że tam skarpetek nie ma, to jeszcze nie skumał, że ona go normalnie
                wpuściła w maliny!smile)))))))))))))))))))))
                • zbuntowany8aniol Re: A zona slyszala,co maz powiedzial????? 04.05.06, 13:38
                  smile)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
        • cuski Tadeusz 03.05.06, 12:46
          Widze, ze z Ciebie niezly Casanowa wink
          • tadeuszx Tomek, to nie tak;) 03.05.06, 16:27
            Nie zaczepiam ludzi z nastawieniem na "podryw". Ależ skąd!!!? Normalnie, jak
            jest drugi człowiek (nie koniecznie kobieta) to się zagai jakąś gadkę. Przecież
            mówimy jednym językiem, więc się porozumiemy. Ja się czegoś dowiem od kogoś,
            ktoś ode mnie. Może ciekawego, ważnego, może nie?. Ale spróbować można, a moim
            zdaniem nawet trzeba! Jeśli np. siedzę i czekam w urzędzie na swoją kolejkę, a
            obok ktoś robi to samo, to mamy tak bezczynnie siedzieć? Bezmyślnie gapić się po
            ludziach? Lepiej zagadać i czas szybciej zlecismile)) Ale... parę dni temu
            wyskoczyłem do kiosku i na choniku mnie też nieznajomy człowiek zaczepił. I
            pogadaliśmy kilka minut. Więc myślę, że nie jestem jakimś dziwolągiem, polującym
            na ludzi, żeby ich swoim gadaniem zanudzać! Chociaż...patrząc na moje posty, to
            się zastanawiam... czy aby takie twierdzenie nie jest uzasadnione??? Hmmmmm...
            • zbuntowany8aniol Dramat...... 03.05.06, 17:26
              Dramat.....ludzie,jak czytam Tadzia,to nie moge powstrzymac sie od smiechuwink

              PS.Co za oszolom!!!!smile))))))))))))))))))))))))))))))))
              • cuski Jasne, ze oszolom, ale... 04.05.06, 02:19
                Jasne, ze oszolom, ale w pozytywnym tego slowa znaczeniu smile
                • zbuntowany8aniol Ma sie rozumiec:))) 04.05.06, 13:10
                  Nie bede ciagnac za jezyktongue_out
            • cuski Tadeusz 04.05.06, 02:18
              Uwazam, ze Twoje posty nie sa wcale nudne.
    • tadeuszx Mówiłem kiedyś, ze byłem 11.05.06, 09:37
      w tym ogólniaku. Między naszymi dziewczynami była sobie taka jedna, która
      pewnie przedwczesnie dojrzała tą „boża wolę” mocno odczuwała. A jak to mówią, że
      z braku laku to i kit dobry, więc jej wzrok się skierował na tadziową stronę. No
      cóż, chłopcy podobno później dojrzewają. Możliwe, bardzo możliwe, ale przecież
      wyjątki bywają. Co prawda to żeby tak za bardzo atrakcyjna była, nie powiem, bo
      skłamałbym okrutnie. Ale jak się nie ma co się lubi... a lepszy wróbel w garści...
      • tadeuszx Upraszam się o zaprzestanie pisania 11.05.06, 13:42
        maili o dalsze szczegóły! Nie będę szerzył pornografii w dodatku w wydaniu
        dziecięcym! Bo my oboje mieliśmy wowczas po 15 latek. A więc dzieci jeszcze. I
        proszę nie mylić z tymi...”dzieci kwiaty”. To istniało, lecz w tym, brrrrrr...
        „zgniłym kapitaliźmie”. A u nas w PRL-u nie! Moralność kwitnęła sobie wszędzie,
        a już szczególnie w te letnie sobotnie wieczory po zmierzchu. Na prawie każdym
        ogródku działkowym. Heh, na niektórych to nawet dwie te moralności kwitły sobie
        naraz. Jedna pod krzakami porzeczek, na grządce młodej jeszcze pietruszki
        (ludzie, jaki zapach!), a druga w przeciwnym rogu ogródka na trawce pod
        drzewkami jabłoni i śliwek węgierek. A upraw tych moralności pary pilnowały. I
        obowiązkowo, pewnie z powodu przestrzegania równouprawnienia, w każej parze
        musiała być jedna tzw. żeńszczina i jeden przedstawiciel płci brzydkiej. I taki
        duecik jak się zabrał za uprawianie moralności, to mówię Wam, owoce, chociaż
        późno, bo dopiero po 9-ciu miesiącach, ale jakie zdrowe i dorodne były!
        Nieskromny będe więc otwarcie powiem, że my też mieliśmy ogródek i jeszcze
        działkę od kolei. Ale ta działka przy torach... to żadnej moralności tam nie
        dało rady pielęgnowaćsad
      • cuski To prawda, ze chlopcy duzo pozniej dojrzewaja :) 12.05.06, 04:14
        To prawda, ze chlopcy duzo pozniej dojrzewaja smile

        Pamietam, jak chodzilem do podstawowki i byla dyskoteka szkolna... no i tak sie
        zlozylo, ze tanczylem sobie z taka jedna moja kolezanke... w pewnym momencie
        ta moja kolezanka wziela mnie za reke i zaprowadzila do ubikacji... mysle
        sobie, po co ona mnie tutaj przytargala ? no i po kilku minutach milczeniach
        powiedziala do mnie, zeby ja pocalowal... na poczatku troche zbaranialem,
        ale w koncu ja pocalowalem, tyle, ze w czolo, jak tatus, he he he...
        • tadeuszx Re: To prawda, ze chlopcy duzo pozniej dojrzewaja 12.05.06, 15:43
          No widzisz Tomek, a teraz to już chłopcy są doinformowani co robić w podobnych
          sytuacjach. I nawet to co robią, komórkami nagrywają i na sieć rzucają... Nie
          trzeba nawet dyskoteki...chłopie, teraz przerwa wystarcza małolatom na "numerek
          w kiblu pod kamerką". Bo to się nazywa "nowoczesna szkoła"!!!
          • cuski He he he... 13.05.06, 05:53
            He he he...
    • zbuntowany8aniol Co mozna zrobic jak sie jest zmeczonym:) 12.05.06, 15:27
      Nalac sobie plynu do prania zamiast plynu do kapieli
      Zalac herbate,jednak bez herbaty
      Uzyc soli zamiast cukru do herbaty
      Polozyc sie w okularach spac nie gaszac swiatla.....oczywiscie,to tylko ja tak
      moglamsmile

      A to juz przypadek z ulicy...ide sobie na przystanek i co widze,kolega mego
      brata w pidzamie w kwiatki idzie se do sklepu....normalnie smiechu tyle,ze
      lepiej nie mowic.A jaki zaspany byl,ze sie nie skapcyl,ze w takim stroju
      wypelznal na ulicesmile))

      A to juz ze szkolnej lawy....przyszedl ze kolega w dwoch roznych
      skarpeteczkach,niebieskiej i czarnej...glupio mu sie zrobilo,jak mu ktos
      zwrocil uwage i powiedzial,ze sie po ciemku ubiral,akurat...heheheh
      • cuski Ludzie w pidzamach na ulicy, to... 13.05.06, 05:56
        Ludzie w pidzamach na ulicy, to dosc czesty widok w JUESEJ wink

        A co do tych skarpetek, to mi tez czesto zdarza sie ubrac
        skarpetki nie do pary wink
        • zbuntowany8aniol Chyba niechcesz powiedziec,ze masz problem 13.05.06, 13:45
          z rozroznianiem kolorow???
          • cuski Kolory rozrozniam, ale... 14.05.06, 02:33
            Kolory rozrozniam, ale czasami rano jestem tak zakrecony,
            ze ubieram skarpety nie do pary smile
            • zbuntowany8aniol I pewnie jeszcze nie na ta co trzeba strone??? 14.05.06, 20:01
              Zakrecony??A moze nie wyspany??Zmeczony??To predzej zrozumiem,bo zakrecenie
              wynika tak po czesci ze zmeczeniasmile
              • cuski Tak zgadza sie ! 15.05.06, 05:08
                Tak zgadza sie !
                Ostatnio jestem bardzo zmeczony, ale to wynik tego,
                ze pracuje ponad 80 godzin na tydzien.
                • zbuntowany8aniol Re: Tak zgadza sie ! 15.05.06, 08:36
                  A ile w regulaminie jest tygodniowo??
                  W sumie bez regulaminu sadze,ze to grubo ponad norme.Szlag by to prawo
                  amerykanskie...
                  • cuski Pelny etat to... 16.05.06, 05:09
                    Pelny etat to 40 godz. tygodniowo - reszta to tzw. overtime
                    (po polsku nadliczbowki, tyle tylko, ze tutaj w stanach za te nadgodziny
                    pracodawcy placa 1,5 raza wiecej).
                    • zbuntowany8aniol Re: Pelny etat to... 16.05.06, 10:26
                      No to teraz rozumiem skad tyle pracy u Was.
                • tadeuszx 80 godzin na tydzień???!!! 15.05.06, 19:26
                  Ja pier***e, człowieku, Ty się wykończysz!! Myszko, przynajmniej tu na forum,
                  oszczędzajmy admina... dobra Tomek. Deklaruję "ciężkich" tematów nie ruszać.
                  Relaks i odpoczynek musisz mieć... Odpuść z głowy ciężkie myśli i się
                  uśmiechnij... no przecie nie do mnie, ale chociaż do moderatorki myszkismile
                  • cuski Same problemy 16.05.06, 05:11
                    Teraz mam glowe zaprzatnieta samymi problemami - jutro moja mame czeka
                    powazna operacja sad
                    • zbuntowany8aniol Re: Same problemy 16.05.06, 10:31
                      Bedzie dobrze,musi byc....to jeszcze nie pora jest...
                      • cuski Juz jest po operacji... 17.05.06, 03:15
                        Juz jest po operacji... lezy cala podpieta pod jakies komputery... jak ja
                        zobaczylem bezposrednio po operacji, to momentalnie zaczelo bolec mnie serce sad
                  • zbuntowany8aniol Tadzio,to nic nie da. 16.05.06, 10:28
                    Tu swiat jest wirtualny.tu problemy nie musza istniec,tu sie tylko na chwile
                    zapomina,a potem co??Real i to samo...bledne kolo sie zamyka.....
                    • tadeuszx Dobry relaks w sieci 16.05.06, 12:27
                      procentuje lepszym wypoczynkiem i optymizmem w realu. Przypomnij sobie, jak
                      miałas przerwę na forum, bo Cię wnerwili tutaj, czy psychicznie czułaś się
                      lepiej, czy gorzej?
                    • tadeuszx Tomasz, Ty musisz się trzymać 16.05.06, 12:31
                      Nie masz wpływu na sytuację. Trzeba wierzyć i ufać, że wszystko będzie dobrze.
                      Jak sie wierzy, to wychodzi dobrze!smile
                      • cuski Tadeusz 17.05.06, 03:17
                        Wierze, wierze... dlatego nie dopuszczam do siebie zadnej zlej mysli.
    • tadeuszx Re: Bajki, czyli samo życie. 22.05.06, 21:15
      Uczyła Ulka Rafała. Rafałek do piatej klasy podstawówki chodził. Orłem jakoś tak
      nie pasowało mu być... a co? Będzie się wychylał?! Żeby go od jakichś "kujonów"
      kumple wyzywali?! Nieeeeeee, niedoczekanie wasze! I tak se czas leciał... miło i
      wesołosmile)))
      Ale...niestety, leciał ten czas również w kierunku końca roku szkolnegosad(( A tu
      w tej szkole... stopnie są!! Jakieś dość nieciekawe oceny... I to głównie z
      tej... matematyki!! Po co to? Przecież człowiek już umie se policzyć do tej
      stówy... Heh, a nawet do tysiąca! Po wywiadówce... no była awantura w
      chałupiesad( Zaczęli Rafałkowi sprawdzać w domu, te jakieś głupie, zadania
      domowe!?? Przy jednej z tych mitręg i marnowania czasu... zadania na ułamki??! A
      tu pogoda, kumple na dworze w nogę pogrywają. A Ulce się zachciało żeby Rafałek
      te ułamki... Ueeee, co za pomysł?
      - Zaraz mamo, tylko coś zjem,
      - Obiad jadłeś niedawno,
      - To co, ale już jestem głodny.
      Nakarmili Rafałka. Usiadł przy matce przy biurku...
      - No... ile to będzie - pyta Ulka.
      - ???? (a niby skąd to Rafałek miał wiedzieć???!!)
      - Muszę się napić... kombinuje Rafałek, żeby może zyskać jakoś na czasie? Może
      się matka zniechęci, albo gdzieś pójdzie...? Nic z tego!
      Napił się tak solidnie, żeby przeciągać jakoś. Patrzyła, no to się nie udało coś
      wykombinować. Zaś usiadł. I zaś to samo. Drze się na człowieka.
      - No ile to będzie? Myśl Rafał!
      Myśl, myśl... co może jeszcze o tych ułamkach?? Oj... to sie chyba nie dasad(
      - Mamo, muszę się wysikać!
      I ten pomysł nie bardzo wypalił... no bo pilnowalisad(
      - No Rafał, myślże wreszcie człowieku!
      No tragedia. Wszystkie "sposoby" zawiodły. W głowie pusto... tzn. piłka, kumple
      a nie jakaś tam matematyka.
      - RAFAŁ MYŚL!! Durniu jeden!!
      - ???? (no koniec, matka nie popuści)
      - RAFAŁ MYŚL! Bo szkrobnę pasem!!! Myślisz??
      - Buuuuuuuuuuuuuuuuu, ja... buuuuuuuuuu.... nie myślę. Buuuuuuuuuuuuuuuu
      • cuski Biedny Rafalek 23.05.06, 02:15
        Biedny Rafalek, he he he...
        • tadeuszx Re: Biedny Rafalek 23.05.06, 18:40
          Biedny, biedny, tak kombinował i nic z tego! Obserwatorem to od początku i w
          chwili gdy ten „biedaczek”, bucząc ujawnił, że on *nie myśli*(!?), wielce mnie
          tym zaskoczył?!. Ulka zaś osłupiała! Po chwili, wybuchnąłem serdecznym śmiechem.
          Rafałek buczy, Tadzio się śmieje a Ulka dalej „słupieje”. I patrzy z dużym
          zdziwieniem w oczach, to na jednego, to na drugiego. I nie wie, co sama ma
          zrobić?? Śmiać się, czy na Rafałka krzyczeć?? Wyszła, no poszła sobie. Mnie zaś
          taki ciężki śmiech ogarnął z tej oto przyczyny, że nie rozumiałem, jak nawet
          młody człowiek, może zupełnie nie myśleć??? I nie rozumiem. To wg mnie
          niemożliwe. Nawet we śnie zachodzą jakieś procesy. Jeśli mózg jest aktywny, to
          jak może nie myśleć?? Musi myśleć, musi oddychać, serce pompuje krew, jest
          trawienie itd. To są procesy życiowe.
          • cuski Re: Biedny Rafalek 24.05.06, 02:47
            smile
            • tadeuszx Tomek, ale powiedz, czy się da 24.05.06, 13:20
              "nie myśleć"?? Czy to tak normalnie jest możliwe? Jakiś wyłącznik mózgu - pstryk
              i cześć?! No przecież nie ma nic takiego!!?
              • cuski Czasami ludzie... 24.05.06, 13:43
                Czasami ludzie wykonuja pewne rzeczy rutynowo, bez zadneo pomyslunku wink
                • tadeuszx No dobra, jasne. 24.05.06, 16:03
                  Ale chyba myślą wtedy o czym innym, nie? No przecież jak na spacerze, czy w
                  lesie na ... grzybach!wink Chodzi sobie człowiek i nie myśli o tym, że idzie,
                  tylko o zupełnie innych sprawach, nie? Szczególnie zaś na tych... powiedzmy,
                  "grzybach". Jak "zbierasz" z płcią przeciwną. To co, myślisz wtedy o grzybach??!
                  smile))))))))
                  • cuski Tadeusz 25.05.06, 02:43
                    Grzyby to moj konik, wiec napewno w lesie myslalbym tylko o nich, he he he...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka