zettrzy
03.07.06, 00:56
nie zebym chciala, ale wracajac z tego Denver uslyszelismy nad Pensylwania ze
cos tam cos tam musimy zaczekac polatamy sobie w kolko... potem po pol
godzinie ze paliwo sie skonczylo to wyladujemy w Pittsburghu i dotankujemy
mialo byc 10 min. postoju
po 15 minutach pan kapitan poinformowal ze zbiornik z paliwem wlasnie skonczyl
z samolotem obok i teraz bedziemy tankowac my
potem sie pokazalo ze kontrola w Cleveland nie wypusci nas tak sobie, ale o
rownej godzinie... czyli kolejny kwadransik
i kiedy wreszcie mielismy ladowac w NY wszyscy byli przekonani ze tak naprawde
jestesmy w Hartford albo Teterboro a pan kapitan tak nam tylko powiedzial dla
uspokojenia nerwow i powstrzymania ewentualnego buntu na pokladzie
o, radosci podrozy sluzbowych