Dodaj do ulubionych

czy jest tak zwana wieczna milosc?

23.11.06, 08:08
no ile taka milosc do kogos moze trwac?
Obserwuj wątek
    • zbuntowany8aniol Jezeli mowisz o wiecznej milosci,to.... 23.11.06, 09:06
      ...taka moze trwac az do smierci.
    • zbuntowany8aniol Tu masz odpowiedz:) 23.11.06, 10:55
      "Irmina przyszła do pracy. Robi to od roku, kiedy znowu wróciła do swojego
      rodzinnego miasta. Ta trzydziestoletnia kobieta dwa lata temu przeżyła
      straszliwą tragedię. Na tydzień przed ślubem zginął Paweł - jej ukochany,
      przyjaciel, narzeczony. Dlatego wyjechała - chciała uciec od bólu, od tego
      ciągłego chodzenia pod to drzewo, które choć niewinne temu co się stało, to
      jednak zabiło jej umiłowanego.
      Około południa w biurze pojawił się goniec z pięknym bukietem kwiatów. Trafił
      tu z sekretariatu, gdzie zapytał o wysoką panią Irminę z działu sprzedaży. Gdy
      wszedł do biura, od razu ją rozpoznał. Z opisu nadawcy przesyłki wynikało
      bowiem, że adresatka ma sto osiemdziesiąt dwa centymetry wzrostu. No i
      oczywiście, że ma na imię Irmina. Podszedł do zaskoczonej dziewczyny i wręczył
      jej kwiaty.
      - Oto bilecik proszę pani - powiedział z uśmiechem.
      - Dziękuję - odparła Irmina, która zachodziła w głowę, któż mógł jej przesłać
      tak piękne kwiaty. Gdy otworzyła kopertę z bilecikiem, usiadła z wrażenia.
      - O Boże! - łzy cisnęły jej się z przerażenia, zaskoczenia i nieśmiałej radości.
      Bilecik był bowiem krótkim listem. Czytała go z niedowierzaniem do końca dnia
      pracy.
      "Droga Irminko, Serce moje! To był jedyny sposób bym mógł tobie wysłać te
      kwiaty. Znalazłem kogoś, kto podjął się spełnić moją prośbę i złożył w moim
      imieniu zamówienie. Nie potrafię, moja śliczna, sam dokonać tych rzeczy, więc
      we śnie poprosiłem go o pomoc. Choć bardzo się bał, że możemy ci sprawić ból,
      zgodził się, więc skorzystałem z okazji. Chcę byś wiedziała, że bardzo cię
      kocham, lecz muszę odejść. Nie zadręczaj się proszę. Jeszcze się spotkamy. Żyj
      pełnią szczęścia. Uwolnij siebie i
      mnie - ja ci błogosławię. Paweł."
      - Boże, kto może być tak okrutny!? - zastanawiała się wstrząśnięta.
      Jej równowaga psychiczna została wystawiona na jeszcze jedną próbę. Na odwrocie
      kartki z listem znalazła rysunek - uśmiechniętą gwiazdkę i podpis: "Tyś jest mą
      gwiazdą daną mi z nieba". Takim rysunkiem i tym podpisem jej ukochany kończył
      każdy swój list. Nikt, prócz niej nigdy nie czytał tych listów! Nikt nie mógł
      więc znać tej swoistej pieczęci, która uwierzytelniała posłańca.

      To wszystko miało się rozegrać daleko od mojego domu. Ja mieszkam na zachodzie
      kraju - ona w centralnej Polsce. Fizycznie to właśnie ja chciałem wysłać
      Irminie te kwiaty. Uczyniłbym to z potrzeby serca. Ni stad ni zowąd poczułem,
      że chcę to zrobić. Treść i rysunek przyszły mi do głowy tak po prostu. Nigdy
      Irminy nie widziałem. Rozmawiałem z nią tylko raz w internetowym czacie.
      Poznałem jej smutną historię. Wiedziałem, że ona nadal boleje nad stratą
      ukochanego. Bardzo się bałem tego, co ona
      może poczuć, gdy otrzyma taki list. Dlatego ostatecznie go nie wysłałem. Więc
      opisana powyżej historia nigdy się nie wydarzyła - stanowiła jedynie notatkę,
      która powstała w wyniku nagłego uczucia, że chcę to zrobić. To było bardzo
      silne odczucie, wypływające z głębi serca. Ta pierwsza rozmowa z Irminą
      dostarczyła mi informacji na temat miejsca jej pracy. To wystarczyło, bym
      wiedział, gdzie ma trafić moja przesyłka.
      Rozmowa z Irminą odbyła się we wrześniu 2003 roku. Opowiadanie napisałem pod
      wpływem impulsu swoich odczuć nie dalej niż dwa dni po naszej rozmowie. Pod
      koniec października, to jest po upływie miesiąca spotkałem Irminę na
      internetowym czacie. Przez ten czas używałem różnych nicków (pseudonimów), ale
      rzadko tego, pod którym rozmawiałem z Irminą. Właśnie w tamtym dniu zalogowałem
      się pod swoim dawno nieużywanym nickiem: Veryfikator. Praktycznie natychmiast
      odezwała się do mnie Irmina.
      Powiedziała mi, że zalogowała się dokładnie przed chwilą - że szukała właśnie
      mnie. Powiedziała mi też, że od czasu naszej wrześniowej rozmowy jest to jej
      pierwsze wejście do czatu. Już to stanowiło dla mnie znak, że mam do czynienia
      z niezwykłym dowodem na istnienie komunikacji duchowej między ludźmi. Telepatia
      istnieje!!!
      Irmina opowiedziała mi historię, która przepełniła mnie nabożną radością, gdyż
      mimowolnie stałem się świadkiem czegoś nieziemskiego, a jednocześnie czegoś
      wzniosłego - czegoś tak pięknego jak miłość dwojga dusz.
      Irmina powiedziała mi, że w zeszłą sobotę przeżyła bardzo realne spotkanie ze
      swoim ukochanym. Paweł przyśnił się jej w nocy i rozmawiał z nią. Rozmawiali o
      tym, że on powinien odejść, a Irmina powinna żyć na Ziemi. Mną wstrząsnęła
      poniżej przytoczona część rozmowy:
      - Bardzo chciałem Ci przesłać kwiaty, lecz osoba, którą o to poprosiłem
      obawiała się, że może Cię zranić. Dlatego przychodzę dziś do Ciebie sam, by
      powiedzieć to, co chciałem tobie przekazać za jego pośrednictwem - powiedział
      Paweł.
      Gdy usłyszałem te słowa, natychmiast przesłałem Irminie e-mail'em swoje
      opowiadanie. W odpowiedzi ona wskazała na podpis: "tyś jest mą gwiazdą daną mi
      z nieba" i rysunek mówiąc:
      - Tak Paweł podpisywał każdy swój list do mnie!!!

      Nagle zrozumiałem, że ci których kochasz, nigdy nie oddalają się od ciebie,
      dzieli was zaledwie odległość myśli.. Zawsze będą przy tobie, gdy ich
      potrzebujesz, gotowi służyć radą czy pocieszyć. Jeśli przeżywasz w związku z
      ich utratą udrękę, twoi ukochani przekażą ci znak, sygnał, "wiadomość", która
      da ci do zrozumienia, że z nimi wszystko w porządku.
      Wypatruj wtedy "znaku" i nie przegap go. Nie przypisuj go swojej wyobraźni czy
      zbiegowi okoliczności, nie odrzucaj jako przejawu "pobożnego życzenia".
      Czekaj na wiadomość i ją odbierz."

      PS.Z prywatnej skrzynki wyciagnietesmile
    • tadeuszx Buuhahahahaaa... ale jaja... 23.11.06, 12:15
      Zadaje pytanie ile może trwac ... wieczna miłość... hahaha....
      • m4verick wieczna 23.11.06, 17:35
        wieczna milosc jak sama nazwa trwa wiecznie nie?
        czy ja korzystam z innego slownika niz ty ghurka co?
        • zbuntowany8aniol Racja,no ale... 23.11.06, 18:12
          ...np.jesli ktos poznaje nowa milosc (w sytuacji,kiedy malzonek/malzonka umiera
          ),to juz ta pierwsza nie jest wieczna.
          • cuski Ja chyba wiem... 24.11.06, 02:26
            Ja chyba wiem, co Ghurka mial na mysli.
            • ghurka Re: Ja chyba wiem... 24.11.06, 05:43
              Ty wiesz ale nie kazdy to pojmuje.
    • cuski Wiecznie :) 24.11.06, 02:24
      Wiecznie smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka