Dodaj do ulubionych

do rodzicow-dlaczego nie chodzicie na zebrania?

22.09.09, 22:19
Pytanie od nauczyciela wychowawcy do rodzicow/opiekunow.
Dlaczego tak malo rodzicow przychodzi na zebrania w szkole (sredniej)?
Nie interesuje Was wlasne dziecko? Lekcewazycie nauczycieli i ich prace?
Tak to odbieram. Oswieccie mnie prosze.
Obserwuj wątek
    • w.s2 Z prostego powodu. 22.09.09, 22:32
      Wychowawczyni nie boi sie korzystać ze zdobyczy cywilizacji i umie korzystać z maila. Tak więc wszelkie informacje na temat dziecka mam niemalże "na gorąco". Z tego powodu zebrania w szkole mojego dziecka to raczej formalność i nie muszę być obecny na każdym z nich.
      • unaragazza Re: Z prostego powodu. 22.09.09, 22:44
        Ja (jak widac:P) nie boje sie nowych technologii. Mam wrazenie natomiast, ze to
        wlasnie rodzice sie boja - NIKT nie kontaktuje sie za pomoca internetu..Z
        drugiej strony mam wrazenie, ze rozmowy w 4 oczy nic nie zastapi.
        Wiec?
        • w.s2 Re: Z prostego powodu. 22.09.09, 22:54
          Jasne, że rozmowa w cztery oczy jest ważna, ale niech do niej dochodzi wtedy, gdy jest rzeczywiście potrzebna.

          Jest jeszcze jedna istotna kwestia - niereformowalność poglądów szkoły na kwestie terminów zebrań. Większość szkół preferuje absurdalne terminy w środku tygodnia o abstrakcyjnych godzinach. Sorry, ale nie każdy ma możliwość urwania się z pracy tylko po to, by zdążyć na zebranie, a z kolei wpaść na samą końcówkę to bezsens. Inny powód - nuda. Ile razy mozna co roku wysłuchiwać na temat PSO czy też WSO. Kogo to interesuje zawsze znajdzie czas na przerzucenie stosownych dokumentów w szkolnej bibliotece.

          I wreszcie najważniejsze - mała elastyczność wielu nauczycieli. Mało jest takich, którzy zawsze znajdą czas na to, by indywidualnie spotkać się z rodzicami dziecka (chyba, że doszło do czegoś drastycznego).
          • unaragazza Re: Z prostego powodu. 22.09.09, 23:02
            > Jasne, że rozmowa w cztery oczy jest ważna, ale niech do niej dochodzi wtedy,
            gdy jest rzeczywiście potrzebna.

            Zebrania sa na tyle rzadko (raz na 2, 3 miesiace), ze jest mnostwo waznych kwestii.


            > Jest jeszcze jedna istotna kwestia - niereformowalność poglądów >szkoły na
            kwestie terminów zebrań. Większość szkół preferuje >absurdalne terminy w środku
            tygodnia o abstrakcyjnych godzinach.

            Tzn lepsze bylby weekendy? Bo wydaje mi sie, ze godzina 16 czy 17 to juz raczej
            po standardowych godzinach pracy (rozumiem, ze jest 2 zmiana itd)

            >Sorry, ale nie każdy ma możliwość urwania się z
            > pracy tylko po to, by zdążyć na zebranie, a z kolei wpaść na samą >końcówkę to
            bezsens.

            No wlasnie. A nauczyciel wychowaca zostaje w szkole wlasnie tez w powodu pracy.
            Nauczyciel nie ma mozliwosci wziecia urlopu czy "urwania sie" z pracy, a
            wiekszosc pracownikow ma - pol dnia urlopu czy przepustka. Przeciez jest to na
            tyle rzadko i zapowiadane ze sporym wyprzedzeniem, ze mozna to sobie wczesniej
            zaplanowac.

            >Inny powód - nuda. Ile razy mozna co roku wysłuchiwać na temat PSO >czy też
            WSO. Kogo to interesuje zawsze znajdzie czas na przerzucenie stosownych
            dokumentów w szkolnej bibliotece.

            No to rozumiem:) Ale inne wazne kwestie poruszane na zebraniach?

            > I wreszcie najważniejsze - mała elastyczność wielu nauczycieli. >Mało jest
            takich, którzy zawsze znajdą czas na to, by indywidualnie >spotkać się z
            rodzicami dziecka (chyba, że doszło do czegoś >drastycznego).

            No tak, najlepiej by nauczyciel siedzial w szkole do 20 kazdego dnia i czekal
            czy ktos sie laskawie zjawi, tak? Tu nie chodzi o elastycznosc. Wyobraz sobie,
            ze jest 30 uczniow i z kazdym rodzicem musisz umawiac sie indywidualnie! Zycia
            by zabraklo:) Po to sa zebrania, by mogli przyjsc wszyscy i potem indywidualnie
            porozmawiac z nauczycielem/wychowawca.

            Jakies inne argumenty? Bo wciaz mnie to nie przekonuje.
            • w.s2 Re: Z prostego powodu. 22.09.09, 23:15
              unaragazza napisała:

              >
              > No to rozumiem:) Ale inne wazne kwestie poruszane na zebraniach?
              >

              Mam przytoczyć "ważne kwestie" z ubiegłego roku? Proszę bardzo:

              - opłata za ubezpieczenie dziecka (lub oświadczenie o korzystaniu z usług innej firmy);
              - przypomnienie o haraczu (o przepraszam - darowiźnie na Radę Rodziców);
              - ustalenie czy "zieloną szkołę" lepiej zorganizować zimą czy też w połowie maja;
              - przypominanie o poszukiwaniu chętnych do prania klasowych firanek;
              - przypomihnanie o poszukiwaniach chętnych do zaopatrzenia klasy w papier do ksero;
              - omówienie kilku jeszcze okazji i imprez do sfinansowania przez rodziców.
              - usłyszenie na każdym zebraniu "klasa jest OK, widać, że są ze sobą zgrani, dobrze się z nimi pracuje itp."
              Podsumowując: na żadnym zpięciu zebrań obowiązkowych nie poruszano żadnego tematu, który byłby rzeczywiście istotny. Czy wobec tego nie szkoda czasu na zebrania?

              >
              > No tak, najlepiej by nauczyciel siedzial w szkole do 20 kazdego dnia i czekal
              > czy ktos sie laskawie zjawi, tak?
              >

              Nie. Nie musi czekać "do 20". Wystarczy, żeby istniała możliwość swobodnego umówienia się w czasie pracy szkoły (na przykład w czasie "długiej przerwy").
              • unaragazza Re: Z prostego powodu. 23.09.09, 09:07
                > - opłata za ubezpieczenie dziecka (lub oświadczenie o korzystaniu z usług innej
                > firmy);
                > - przypomnienie o haraczu (o przepraszam - darowiźnie na Radę Rodziców);
                > - ustalenie czy "zieloną szkołę" lepiej zorganizować zimą czy też w połowie maja;
                > - przypominanie o poszukiwaniu chętnych do prania klasowych firanek;
                > - przypomihnanie o poszukiwaniach chętnych do zaopatrzenia klasy w papier do ks
                > ero;
                > - omówienie kilku jeszcze okazji i imprez do sfinansowania przez rodziców.

                Moze nie sa to wazne kwestie dla Ciebie osobiscie, natomiast sa wazne dla zycia
                szkoly, a wiec i Twojego dziecka. Dodaj organizacje studniowek, wycieczek,
                sprawy szatni szkolnej itp.

                > Podsumowując: na żadnym zpięciu zebrań obowiązkowych nie poruszano żadnego
                tematu, który byłby rzeczywiście istotny. Czy wobec tego nie szkoda czasu na
                zebrania?

                Szkoda czasu, tak, jesli na zebrania rodzice nie przychodza!
                > >

                > Nie. Nie musi czekać "do 20". Wystarczy, żeby istniała możliwość swobodnego
                umówienia się w czasie pracy szkoły (na przykład w czasie "długiej przerwy").

                Zawsze jest taka mozliwosc i mozesz sie tego domagac. Wystarczy znac prawa
                rodzica. Kazdy nauczyciel ma dodatkowa godzine w tygodniu dla rodzicow wlasnie -
                wystarczy sie z nim wtedy umowic.
                Z drugiej strony wyobraz co by bylo gdyby kazdy z tych 30 rodzicow chcial sie
                umowic z nauczycielem indywidualnie.
                • lena575 Re: Z prostego powodu. 23.09.09, 21:12
                  A co mają rodzice do "sprawy szatni szkolenej", ze tak zapytam?
              • madzioreck Re: Z prostego powodu. 23.09.09, 21:40
                w.s2 napisał:

                >
                > - opłata za ubezpieczenie dziecka (lub oświadczenie o korzystaniu z usług innej
                > firmy);
                > - przypomnienie o haraczu (o przepraszam - darowiźnie na Radę Rodziców);
                > - ustalenie czy "zieloną szkołę" lepiej zorganizować zimą czy też w połowie maj
                > a;
                > - przypominanie o poszukiwaniu chętnych do prania klasowych firanek;
                > - przypomihnanie o poszukiwaniach chętnych do zaopatrzenia klasy w papier do ks
                > ero;
                > - omówienie kilku jeszcze okazji i imprez do sfinansowania przez rodziców.

                Ooo tak. Wpisy w dzienniczku syna koleżanki z pracy, nie licząc ubezpieczenia:
                -składka na ksero - 10 zł
                -komitet rodzicielski - 30 zł
                -składka na przybory do zajęć z ZPT czy jak to się teraz nazywa - 20 zł.
                Tyle zapamiętałam, choć to nie wszystko.

                Czyli 60 zeta od głowy, pomnożyć przez pi razy oko 25 uczniów - 1500 zł. Ja się
                pytam, co się w szkole dzieje z tą kasą: żadnych przyborów nikt na oczy nie
                widział, dzieci wszystko przynoszą same na zajęcia. Na każde wyjście do kina czy
                teatru - rodzice płacą za bilety. Zresztą, jak sama chodziłam do szkoły, nie
                tak dawno - było to samo. Nikt niczego nie kserował - składka była co rok. Były
                atlasy geograficzne takie a nie inne, bo sobie pani nauczycielka wymyśliła atlas
                za 70 zeta. Ale uczniowie nie mogą ich używać, bo one są "dla maturzystów". Nie
                masz atlasu - pała. Pytam jeszcze raz, gdzie jest ta kasa? TO jest ważna kwestia.
            • madzioreck Re: Z prostego powodu. 23.09.09, 21:20
              unaragazza napisała:

              > Tzn lepsze bylby weekendy? Bo wydaje mi sie, ze godzina 16 czy 17 to juz raczej
              > po standardowych godzinach pracy

              Standardowo tkwię w pracy do 18:00 i nie, nie mogę się urwać, bo nie ma kto
              zostać. I tak się standardowo pracuje, a nawet do 19:00.


              > wiekszosc pracownikow ma - pol dnia urlopu czy przepustka.

              "Większość pracowników", którzy nie są dyrektorami/prezesami nie ma możliwości
              wyjść sobie z pracy na pół dnia.

              > No wlasnie. A nauczyciel wychowaca zostaje w szkole wlasnie tez w powodu pracy.

              No, i urwij się z pracy na czas zebrania, bo Twoje dziecko ma zebranie w swojej
              szkole. O 17:00

              > Nauczyciel nie ma mozliwosci wziecia urlopu czy "urwania sie" z pracy,

              Ma za to kilka miesięcy urlopu w roku, wolne święta, ferie, wakacje. A ja
              zapieprzam nawet w Wigilię. Weź nie pitul.
              • madzioreck Re: Z prostego powodu. 23.09.09, 21:30
                Aha, żeby nie było: fajnie, że nauczyciel jest tak zaangażowany, żeby się
                przejmować obecnością rodziców na zebraniach. Ale nie przykładaj do wszystkich
                jednej miary. Dziś praca wygląda tak, a nie inaczej. Pracuje się świątek,
                piątek, na zmiany, albo jeszcze inaczej.
                Jasne, że jest wielu rodziców, którzy mają w nosie, a potem przylatują z
                "prezentami". Nie zmienią się, a Ty nie psuj sobie nerwów, nie zmienisz tego.
                Pamiętam jednak również nauczycieli, którzy wymuszali składkę na tzw. komitet
                rodzicielski (co to jest w ogóle), grożąc niewydaniem dokumentów w ostatniej
                klasie podstawówki. Ludzi nie zmienisz.
              • unaragazza Re: Z prostego powodu. 24.09.09, 18:59
                > Standardowo tkwię w pracy do 18:00 i nie, nie mogę się urwać, bo nie ma kto
                zostać. I tak się standardowo pracuje, a nawet do 19:00.
                > "Większość pracowników", którzy nie są dyrektorami/prezesami nie ma możliwości
                wyjść sobie z pracy na pół dnia.

                Nie chce sie z Toba sprzeczac, bo nie o to mi chodzi, kto ile pracuje. Powiem
                tylko jedna rzecz - znam pare firm "od srodka" i wiem, ze wiele osob pracuje od
                7 do 15 lub od 6 do 14 (fakt, ze glownie pracownicy fizyczni), oraz ze jest
                mozliwosc wziecia przepustki, pol dnia urlopu, odpracowania 1 lub 2 godzin oraz
                urlopu na zadanie (4 dni). Wiec argument, ze ktos nie ma czasu CALY rok przyjsc
                na zebranie nie jest dla mnie prawdziwym argumentem.

                Dzieki za Twoj drugi post. Wiem, ze ludzi nie zmienie, ale chcialabym ich
                zrozumiec. Bo tak, ja i moi koledzy nauczyciele sie angazujemy w prace
                (dydaktyczna i wychowawcza) i tak, boli mnie to ze na zebrania przychodza
                garstki osob. I tak, wkurza mnie bardzo, ze gdy trzeba poprawiac oceny bo grozba
                ocen niedostatecznych na horyzoncie, rodzice sie materializuje i nagle maja czas.

                Stad moje pytanie.


                • madzioreck Re: Z prostego powodu. 25.09.09, 13:53
                  unaragazza napisała:

                  > Dzieki za Twoj drugi post. Wiem, ze ludzi nie zmienie, ale chcialabym ich
                  > zrozumiec. Bo tak, ja i moi koledzy nauczyciele sie angazujemy w prace
                  > (dydaktyczna i wychowawcza) i tak, boli mnie to ze na zebrania przychodza
                  > garstki osob. I tak, wkurza mnie bardzo, ze gdy trzeba poprawiac oceny bo grozb
                  > a
                  > ocen niedostatecznych na horyzoncie, rodzice sie materializuje i nagle maja cza
                  > s.
                  >
                  > Stad moje pytanie.

                  Wiesz, Polacy mają tak (z moich własnych obserwacji, w pracy zajmuję się
                  sprawami wielu ludzi), że zawsze wydaje im się, że jakoś to będzie. Są
                  zarobieni, nie mają czasu i mają nadzieję, że będzie dobrze. A jak nie chce być
                  jakoś, to wtedy olaboga, koniaczek, bombonierka.
    • camel_3d strach przed prawda.. 22.09.09, 22:39
      boja sie ze beda msieli cos dziecku powiedziec, przypilnowac czy do nauki
      zmusic...wola nie slyszec, ze nei maja aniola.
    • seth.destructor Re: do rodzicow-dlaczego nie chodzicie na zebrani 22.09.09, 23:01
      Po co? Żeby usłyszeć, że trzeba dać pieniądze na firanki albo ksero, bo gmina liczy, że nie musi finansować szkoły? Żeby wysłuchać historii o nieswoich dzieciach? Jak jest problem, jest telefon i internet.
      • unaragazza Re: do rodzicow-dlaczego nie chodzicie na zebrani 22.09.09, 23:04
        Nie czujesz sie odpowiedzialny za swoje dziecko?
        Dlaczego to nauczyciel ma dzwonic i monitowac nieustannie do rodzicow, ktorym
        sie nie chce nawet raz na rok pofatygowac do szkoly? I zaznaczam placic za
        telefon ze swojej kieszeni.
        Dziwi mnie to, ze gdy uczen dostaje ocene niedostateczna na koniec, rodzic
        potrafi przybiec nawet w srodku dnia i blagac nauczyciela, by zmienil ta ocene
        na pozytywna...
        • w.s2 Re: do rodzicow-dlaczego nie chodzicie na zebrani 22.09.09, 23:17
          unaragazza napisała:


          > Dziwi mnie to, ze gdy uczen dostaje ocene niedostateczna na koniec, rodzic
          > potrafi przybiec nawet w srodku dnia i blagac nauczyciela, by zmienil ta ocene
          > na pozytywna...
          >
          Nie musi "przybiegać i błagać". Uczeń zwyczajnie ma prawo do poprawy oceny. Zarówno końcoworocznej jak też i ocen ze sprawdzianów. Nie sugeruj więc, że rodzic musi się poniżać.
          • kieprze_paczynskich Re: do rodzicow-dlaczego nie chodzicie na zebrani 22.09.09, 23:37

            > Nie musi "przybiegać i błagać". Uczeń zwyczajnie ma prawo do poprawy oceny.

            Obawiam się, że pani ma inne zdanie.

            >Nie sugeruj więc, że rodzic musi się poniżać.

            Jak wyżej.
          • unaragazza Re: do rodzicow-dlaczego nie chodzicie na zebrani 23.09.09, 09:02
            Czytaj ze zrozumieniem. Nie sugeruje, ze rodzic MUSI. Ale wielu rodzicow tak
            robi, moge Ci przytoczyc tysiac takich przyadkow. Ba! Znane mi sa sytuacje, gdy
            rodzice pod koniec roku przychodza z prezentami, byle jeszcze ta juz wystawiona
            ocene niedostateczna poprawic. Jest to bardzo niezreczne i nieprzyjemne dla
            nauczycieli.

            Uczen moze poprawic kazda ocene i ma na to wiele szans. Natomiast gdy ocena jest
            juz wystawiona, moze skladac podanie o egzamin komisyjny.
        • seth.destructor Re: do rodzicow-dlaczego nie chodzicie na zebrani 23.09.09, 19:08
          Dlatego, że to nauczyciel ma problem z uczniem albo sprawę do
          rodzica (firanki, ksero, pieniądze...). Jak rodzic ma sprawę do
          nauczyciela, to jak sama piszesz, przybiega sam. A do kontaktu
          nauczyciel powinien użyć sprzętu szkolnego, chyba, że w kontrakcie
          też ma finansowanie swego pracodawcy przez zużywanie własnej
          prywatnej aparatury.
        • jolunia01 Re: do rodzicow-dlaczego nie chodzicie na zebrani 24.09.09, 21:05
          unaragazza napisała:

          > Nie czujesz sie odpowiedzialny za swoje dziecko?

          Czuję się odpowiedzialna. I chętnie bym się czegoś dowiedziała.
          Tyle, że nie mam czasu na dwugodzinne (czy nawet - jak ostatnio -
          dłuższe) posiedzenia.

          > Dlaczego to nauczyciel ma dzwonic i monitowac nieustannie do
          > rodzicow, ktorym sie nie chce nawet raz na rok pofatygowac do
          > szkoly?

          Nie musi. Wystarczy, że będzie dostępny wyłacznie w celu udzialania
          informacji nt. uczniów - chociażby telefonicznie - raz w tygodniu
          przez godzinę, a nawet pół.

          > I zaznaczam placic za telefon ze swojej kieszeni.

          Może, jeśli chce zadzwonić, dzowinić ze szkolnego. Albo podać swój
          numer - chętnie zadzwonię na swój koszt.

          > Dziwi mnie to, ze gdy uczen dostaje ocene niedostateczna na
          > koniec, rodzic potrafi przybiec nawet w srodku dnia i blagac
          > nauczyciela, by zmienil ta ocene na pozytywna...

          Masz dziwne doświadczenia zawodowe.
          • unaragazza Re: do rodzicow-dlaczego nie chodzicie na zebrani 24.09.09, 21:30
            > Czuję się odpowiedzialna. I chętnie bym się czegoś dowiedziała.
            > Tyle, że nie mam czasu na dwugodzinne (czy nawet - jak ostatnio -
            > dłuższe) posiedzenia.

            Ok, a na polgodzinne? Na 45-minutowe? Raz na 3 miesiace?

            > Nie musi. Wystarczy, że będzie dostępny wyłacznie w celu udzialania informacji
            nt. uczniów - chociażby telefonicznie - raz w tygodniu przez godzinę, a nawet pół.

            Alez jest. Kazdy nauczyciel. Juz o tym pisalam wyzej. Ale jak zorganizowac gdy
            jest jeden nauczyciel i 30 rodzicow???

            > Może, jeśli chce zadzwonić, dzowinić ze szkolnego.

            Moze, jesli szkola mu udostepni
            >
            > Masz dziwne doświadczenia zawodowe.

            Nie, moja droga, nie dziwne. Normalne. Ot, nauczycielskie zycie.
            • jolunia01 Re: do rodzicow-dlaczego nie chodzicie na zebrani 25.09.09, 00:08
              unaragazza napisała:

              > > Nie musi. Wystarczy, że będzie dostępny wyłacznie w celu
              > > udzialania informacji nt. uczniów - chociażby telefonicznie - raz
              > > w tygodniu przez godzinę, a nawet pół.
              >
              > Alez jest. Kazdy nauczyciel. Juz o tym pisalam wyzej.

              Ależ nie jest. I z pewnością nie każdy. Ja mam na myśli taki ukłąd -
              pani A - poniedziałek 9-9.30, pani B - środa 14.10-14.40, pani C -
              czwartek 11.15-11.45......
              Nie na zasadzie: na przerwie, jak się akurat trafi, że nie pije
              kawy, nie siusia i nie pisze SMS do męża.

              > Ale jak zorganizowac gdy jest jeden nauczyciel i 30 rodzicow???

              Tak jak pisałam wyżej. Ustalić sztywne i konkretne (no i,
              oczywiście, przestrzegane) godziny dyżurów w szkole lub "pod
              telefonem".

              > > Może, jeśli chce zadzwonić, dzowinić ze szkolnego.
              >
              > Moze, jesli szkola mu udostepni

              To jest obowiązek szkoły, żeby w razie potrzeby skontaktować sie z
              rodzicem ucznia. A jeśli nauczyciel chce zadzwonic do rodzica, to
              sprawa na pewno jest ważna.

              > > Masz dziwne doświadczenia zawodowe.
              >
              > Nie, moja droga, nie dziwne. Normalne. Ot, nauczycielskie zycie.

              Pozwolę sobie jednak uważać, że dziwne. W czasach mojej (zarzuconej)
              kariery pedagogicznej ani razu żaden rodzic mnie nie nachodził i
              nie "błagał" o poprawienie oceny. A miałam różne przypadki, w tym
              pozostawienie ucznia w 8 klasie.
              • unaragazza Re: do rodzicow-dlaczego nie chodzicie na zebrani 25.09.09, 16:57
                > Ależ nie jest. I z pewnością nie każdy. Ja mam na myśli taki ukłąd
                > pani A - poniedziałek 9-9.30, pani B - środa 14.10-14.40, pani C -
                > czwartek 11.15-11.45......

                Wlasnie tak jest. Dowiadywalas sie w szkole? Kazdy nauczyciel pelni taki dyzur
                raz w tygodniu przynajmniej o ustalonych porach.

                > Nie na zasadzie: na przerwie, jak się akurat trafi, że nie pije
                > kawy, nie siusia i nie pisze SMS do męża.
                Ty w pracy oczywiscie nie masz przerwy, nic nie pijesz i nie siusiasz.

                > Pozwolę sobie jednak uważać, że dziwne. W czasach mojej (zarzuconej) kariery
                pedagogicznej ani razu żaden rodzic mnie nie nachodził i nie "błagał" o
                poprawienie oceny.

                Wybacz, ale musialo to byc bardzo dawno. Tak sie dzieje teraz i to nagminnie.
    • ziolo.zielone Re: do rodzicow-dlaczego nie chodzicie na zebrani 23.09.09, 11:19
      Chodziłam i ciągle jeszcze chodzę, ale tylko tedy jeśli to konieczne. Większość
      zebran (od podstawówki po liceum) to straszna strata czasu i nuda. Oceny dzieci
      zawsze znałam, narzekań na ich zachowanie nie było nigdy. Nie interesuje mnie
      średnia klasowa, to problem nauczyciela, nie mój. Szkoda mi czasu na
      wysłuchiwanie kazań pod adresem rodziców niesfornych uczniów. Nie obchodzi mnie
      czy szkoła kupuje zasłony do klasy, czy np. zapas kredy. Składkę
      (nieobowiązkową) zapłaciłam.
      Najgorsi są wychowawcy umoralniający hurtem wszystkich rodziców w klasie i ci z
      zadęciem gawędziarza, starający się "wytworzyć miłą atmosferę" na zebraniu.
      Mówią głupoty nie mające nic wspólnego ze szkołą i uczniami i tylko marnują mój
      czas. Większość zebrań mogłaby trwać pół godziny, rodzice którzy tego potrzebują
      mogą porozmawiać indywidualnie.
      • Gość: ferment Re: do rodzicow-dlaczego nie chodzicie na zebrani IP: *.chello.pl 24.09.09, 20:28
        zebrania są dla rodziców, nie rodzice dla zebrań. Jeżeli rodzic ma potrzebę i
        mało wiedzy o nauce dziecka, chodzi na zebrania. Rodzic znający postępy
        dziecka(?) w szkole średniej powinien zrobić szkole uprzejmość i przyjść na
        pierwsze zebranie, by poznać zamierzenia szkoły na nowy rok, podpisać wymagane
        dokumenty. Gdy dzieje się coś niepokojącego, wychowawca powiadamia rodzica i
        podejmuje konieczne działanie. Większość zebrań, to dla większości rodziców
        wielka starta czasu. Niestety.
        • Gość: kieprze_paczynsch Re: do rodzicow-dlaczego nie chodzicie na zebrani IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 24.09.09, 22:17

          > zebrania są dla rodziców, nie rodzice dla zebrań.

          Dodam, że szkoła dla dzieci(młodzieży), nie dzieci dla szkoły. Osobisty kontakt
          rodzica z nauczycielem potrzebny jest w przypadku kilku procent dzieci. I to
          indywidualny.
    • echtom Bywam regularnie, ale traktuję to 24.09.09, 22:06
      jako uciążliwy obowiązek. Z przyczyn wcześniej wspomnianych - strata czasu i nuda. Pierwszy koszmar to odczytywanie tych różnych statutów i WSO (szczególnie atrakcyjne, gdy troje dzieci chodziło kolejno do tej samej szkoły), drugi - kiedy wychowawca nie umie zapanować nad rodzicami i pozwala jakiejś mamuśce pitolić przez pół godziny, że pani od polskiego uwzięła się na jej Jasia czy Marysię.
      • Gość: gość Re: Bywam regularnie, ale traktuję to IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.09.09, 13:27
        dobra dobra. A gdyby Twoje dziecko miało prywatnego nauczyciela. I
        ten nauczyciel poświęcał swój czas tylko Twojemu dziecku, też
        miałbyś go w nosie? Nie pytał o postępy w nauce, problemy
        wychowawcze i ewentualne koszty związane z nauką? Szkoła
        zpowszedniała i zeszła na psy. A gdybyście tak, Drodzy Rodzice nie
        mieli możliwości posłania swojego dziecka do żadnej szkoły? Gdyby
        był odgórny zakaz, wojna, syf, pożoga? Zapewniam Was- wtedy
        udostępnialibyście Swoje własne, przestronne salony i za zarobione
        pieniądze opłacali nauczycieli, którzy uczyliby Wasze dzieci pisać.
        A tak, to macie w nosie i przerzucacie odpowiedzialnośc na szkołę.
        • unaragazza Re: Bywam regularnie, ale traktuję to 27.09.09, 21:30
          I cos w tym jest. Wlasnie takie mam wrazenie, ze rodzice probuja calkowicie
          zrzucic odpowiedzialnosc na szkole, a przeciez to dom glownie ksztaltuje dzieci
          i mlodziez, nawyki, zywczaje, ale i wiedze wynosza z domu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka