dritte_dame
25.02.10, 23:21
W nawiązaniu do tego wątku i do zawartego w jego początkowym poście pytania:
"skąd się w ogóle wzięła religia."
to akurat tak się złożyło że w prawie najnowszym bo w lutowym numerze Scientific American jest artykuł przypominający bardzo dobre wyjaśnienie.
"(... the tendency to perceive false correlations, see imaginary figures, form superstitious rituals, and embrace conspiracy beliefs, among others),” the researchers’ thesis was that “when individuals are unable to gain a sense of control objectively, they will try to gain it perceptually.” As Whitson explained the psychology to me, “Feelings of control are essential for our well-being—we think clearer and make better decisions when we feel we are in control. Lacking control is highly aversive, so we instinctively seek out patterns to regain control—even if those patterns are illusory."
Czyli: religia bierze się z naszej niezaspokojonej potrzeby posiadania poczucia że mamy większy (niż faktycznie mamy) wpływ na przebieg zachodzących wokoło nas zdarzeń.
Im bardziej czujemy się bezsilni wobec procesów Natury i im mniej je rozumiemy, tym bardziej brak rzeczywistego ich zrozumienia a zatem i brak realnej umiejętności wpływania na nie zastępujemy sobie wyjaśnieniami iluzorycznymi i rytuałami, którym przypisujemy moc wpływania na to, na co pragniemy mieć wpływ.