Skąd się bierze religia

25.02.10, 23:21
W nawiązaniu do tego wątku i do zawartego w jego początkowym poście pytania:

"skąd się w ogóle wzięła religia."

to akurat tak się złożyło że w prawie najnowszym bo w lutowym numerze Scientific American jest artykuł przypominający bardzo dobre wyjaśnienie.

"(... the tendency to perceive false correlations, see imaginary figures, form superstitious rituals, and embrace conspiracy beliefs, among others),” the researchers’ thesis was that “when individuals are unable to gain a sense of control objectively, they will try to gain it perceptually.” As Whitson explained the psychology to me, “Feelings of control are essential for our well-being—we think clearer and make better decisions when we feel we are in control. Lacking control is highly aversive, so we instinctive­ly seek out patterns to regain control—even if those patterns are illusory."


Czyli: religia bierze się z naszej niezaspokojonej potrzeby posiadania poczucia że mamy większy (niż faktycznie mamy) wpływ na przebieg zachodzących wokoło nas zdarzeń.

Im bardziej czujemy się bezsilni wobec procesów Natury i im mniej je rozumiemy, tym bardziej brak rzeczywistego ich zrozumienia a zatem i brak realnej umiejętności wpływania na nie zastępujemy sobie wyjaśnieniami iluzorycznymi i rytuałami, którym przypisujemy moc wpływania na to, na co pragniemy mieć wpływ.
    • Gość: kawa czibo Re: Skąd się bierze religia IP: *.chello.pl 25.02.10, 23:26
      no oczywiscie ze tak.

      chcemy miec poczucie, ze potrafimy zrozumiec, zapobiegać, mieć wpływ.

      urodziło sie dziecko z dużą głową? kara boża.
      powódź? kara boża.
      ale może potrafimy przebłagać boga? na kolana, składajmy ofiary, złózmy na
      ołtarzu koziołka, nałózmy na siebie jakies ograniczenia, nie jedzmy mięsa, nie
      uprawiajmy seksu - to sie spodoba temu bogu, nie bedzie nas karał!

      biedni ci, co nie potrafią zrozumiec tego prostego mechanizmu trzeźwym okiem...
      • brum.pl1 Re: Skąd się bierze religia 26.02.10, 03:50
        Gość portalu: kawa czibo napisał(a):

        > urodziło sie dziecko z dużą głową? kara boża.
        > powódź? kara boża.

        Jaki procent ludzi myśli wg przedstawionego przez ciebie schematu? Zastanówmy
        się, weźmy pod uwagę Polskę. Jaki procent społeczeństwa polskiego odebrało
        wykształcenie, chociażby średnie. Nie znam najnowszych statystyk, ale wydaje mi
        się, że jest to co najmniej 75%. Czy zatem wykształcony człowiek może tak
        argumentować wymienione przez ciebie zjawiska? Z całą pewnością nie. Pamiętaj
        także, że circa 90% ludzi wykształconych w Polsce stanowią wierzący. A zatem
        klepanie jak pacierza tego rodzaju bzdur stawia pod znakiem zapytania twoje
        wykształcenie i umiejętności formułowania poprawnych wniosków.


        > ale może potrafimy przebłagać boga? na kolana, składajmy ofiary, złózmy na
        > ołtarzu koziołka, nałózmy na siebie jakies ograniczenia, nie jedzmy mięsa, nie
        > uprawiajmy seksu - to sie spodoba temu bogu, nie bedzie nas karał!

        Kolejne bzdury będące konsekwencją poprzednich.

        > biedni ci, co nie potrafią zrozumiec tego prostego mechanizmu trzeźwym okiem...

        Oj biedni, biedni.
        • angelfree Re: Skąd się bierze religia 26.02.10, 08:46
          brum.pl1 napisał:

          > Gość portalu: kawa czibo napisał(a):
          >
          > > urodziło sie dziecko z dużą głową? kara boża.
          > > powódź? kara boża.
          >
          > Jaki procent ludzi myśli wg przedstawionego przez ciebie schematu? Zastanówmy
          > się, weźmy pod uwagę Polskę. Jaki procent społeczeństwa polskiego odebrało
          > wykształcenie, chociażby średnie. Nie znam najnowszych statystyk, ale wydaje mi
          > się, że jest to co najmniej 75%. Czy zatem wykształcony człowiek może tak
          > argumentować wymienione przez ciebie zjawiska? Z całą pewnością nie.

          Całkiem spory procent, nawet na tym forum.

          AIDS to wynik seksualnego rozpasania to kara boska a Bóg kiedy chce ukarać
          człowieka wpierw rozum mu odbiera.


          Cytat z
          tego
          wątku.
        • 33qq Re: Skąd się bierze religia 26.02.10, 11:10
          A modlitwę o deszcz pamiętasz? Tam wszyscy byli w wyższym, a mimo to uznali, że
          to poskutkuje :)
          • angelfree Re: Skąd się bierze religia 26.02.10, 11:43
            Z wyższym?
            Nie ma cenzusu wyksztalcenia dla posłów.
          • krytykantka07 a taką piosenkę znasz? 07.03.10, 09:08
            " 1. Królu Boże Abrahama,
            W Tobie moc i dobroć sama!

            2. Wejrzyj na to ludzkie plemię,
            A pogodę (deszcz żyzny) daj na ziemię.

            3. Niechaj zna lud prawowierny,
            Żeś jest Pan Bóg miłosierny:

            4. A my Cię za ten dar wielki,
            Wielbić będziem na czas wszelk1 ".

            W kościele wszyscy ją śpiewają bez względu na wykształcenie ;).
            Oj ciemnogród...
        • kolter-f1 Re: Skąd się bierze religia 27.02.10, 22:17
          brum.pl1 napisał:

          Pamiętaj
          > także, że circa 90% ludzi wykształconych w Polsce stanowią wierzący.

          Wierzący czy po prostu od dziecka zamotani religią ? przywiązani do tradycji
          ,lub po prostu nie wychla jacy się w nietolerancyjnym grajdole zwanym Polska?
      • angelfree Re: Skąd się bierze religia 26.02.10, 09:07
        Gość portalu: kawa czibo napisał(a):

        > no oczywiscie ze tak.
        >
        > chcemy miec poczucie, ze potrafimy zrozumiec, zapobiegać, mieć wpływ.
        >
        > urodziło sie dziecko z dużą głową? kara boża.
        > powódź? kara boża.
        > ale może potrafimy przebłagać boga? na kolana, składajmy ofiary, złózmy na
        > ołtarzu koziołka, nałózmy na siebie jakies ograniczenia, nie jedzmy mięsa, nie
        > uprawiajmy seksu - to sie spodoba temu bogu, nie bedzie nas karał!

        Zjawisko zwane "Jak trwoga - to do Boga".
        Ulgę daje poczucie, że z jednej strony - nie mamy wplywu na to, co się dzieje,
        bo i tak wszystko zalezy od Boga, więc zamiast wziąć siekierę do ręki i
        karczować las, lepiej poddać się woli Bożej;
        z drugiej strony jednak można probować przeblagać bóstwo, a nuż mu się nasze
        prośby spodobają i będziemy mieli jakiś wpływ? W rodzaju "Ciocia umiera, ale
        pomodlmy sie, może wyzdrowieje?"

    • drwallen a Skąd się bierze ateizm? 25.02.10, 23:31
      Co bardziej ciekawe na całym świecie była tylko jedna prymitywna kultura na
      jakiejś polinezyjskiej wysepce, która nie znała takiego pojęcia jak "Bóg".

      Czy to byli przodkowie dzisiejszych ateistów?
      • dritte_dame Re: a Skąd się bierze ateizm? 25.02.10, 23:36
        drwallen napisał:

        > na całym świecie była tylko jedna prymitywna kultura na
        > jakiejś polinezyjskiej wysepce, która nie znała takiego pojęcia jak "Bóg".

        Źródło?
      • Gość: kawa czibo Re: a Skąd się bierze ateizm? IP: *.chello.pl 25.02.10, 23:37
        nie, chłopczyku:)

        ateiści to:
        1. byli religianci, którzy dostzegli bezsens absurdalnej wiary w skutecznośc
        magicznych sztuczek

        2. szczęsliwcy, którym nigdy nie zatruto umysłów bajeczkami o bezustannie
        oceniającym nas i marzącym o srogim ukaraniu dziadku z brodą.


        • Gość: kieprzę_paczynskic Re: a Skąd się bierze ateizm? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 25.02.10, 23:50
          Gdzieś czytałem wypowiedzi człowieka chorego na padaczkę skroniową. Miał
          całkowicie realne wizje religijne i pomimo świadomości swojej choroby,
          utrzymywał, że to on dostąpił łaski miewania tych wizji. Twierdził, że choroba
          "zdjęła mu filtr" blokujący zdrowym dostęp do boga. Czuł się wyróżniony. Jak
          Mojżesz.
          • Gość: kawa czibo Re: a Skąd się bierze ateizm? IP: *.chello.pl 26.02.10, 00:12
            tyle że był chory. i tak na to trzeba patrzeć.

            niestety z religią jest jak z ćpaniem (choć fizycznie nie jest wyniszczająca):
            - ogłupia i daje usprawiedliwienie deficytu samodzielnego myślenia
            - zapewnia bezpieczny dystans od normalnej rzeczywistości, dzieki któemu nie
            trzeba sie zastanawiac nad isttnymi kwestiami - wystarczy grubo przycpać i świat
            wydaje sie inny
            - próby tłumaczenia zgubności nałogu uzależniony przyjmuje z agresją i nie da
            sobie ni powiedzieć

            paralele można by ciągnąć jeszcze długo, tylko po co? :)
            • mg2005 Re: a Skąd się bierze ateizm? 28.02.10, 15:23
              Gość portalu: kawa czibo napisał(a):

              > niestety z religią jest jak z ćpaniem

              Musiałeś się nieźle najarać... :)


              --
              Benjamin Franklin:
              W jakimkolwiek kraju by się osiedlili w większej liczbie, Żydzi
              demoralizowali go, niszczyli integralność ekonomiczną, segregowali
              się od reszty społeczeństwa, wyszydzali i podkopywali chrześcijańską
              wiarę, na jakiej oparty jest kraj.
          • mg2005 Re: a Skąd się bierze ateizm? 28.02.10, 15:10
            Gość portalu: kieprzę_paczynskic napisał(a):

            > Gdzieś czytałem wypowiedzi człowieka chorego na padaczkę
            skroniową. Miał
            > całkowicie realne wizje religijne

            No i ?... Tak wyjaśniasz fenomen religii ? :))


            --
            Voltaire:
            Dlaczego Żydzi są znienawidzeni? Jest to nieuchronny skutek ich
            praw. Naród żydowski ośmiela się ujawniać nieprzejednaną nienawiść
            do wszystkich innych narodów
        • mg2005 Re: a Skąd się bierze ateizm? 28.02.10, 15:22
          > ateiści to:
          > 1. byli religianci, którzy dostzegli bezsens absurdalnej wiary w
          skutecznośc
          > magicznych sztuczek

          A także byli religianci, którzy dostzegli bezsens nie-absurdalnej
          wiary w skutecznośc
          > nie-magicznych nie-sztuczek :)


          --
          "Ukrzyżuj go, ukrzyżuj !" zakrzyknęli nasi starsi bracia w wierze...
      • l.george.l Re: a Skąd się bierze ateizm? 26.02.10, 00:15
        Może boga nie znali, ale bóg ich uchronił przez najazdem watykańczyków. Zostali
        bogatsi o dziesięcinę, a ich dzieci nie doznały gwałtów i molestowania.
      • Gość: DSD Re: a Skąd się bierze ateizm? IP: 212.33.72.* 26.02.10, 11:19
        > Czy to byli przodkowie dzisiejszych ateistów?

        Tak, wierzący pochodzą od małpy, a ateiści od polinezyjczyków.
      • piwi77 Re: a Skąd się bierze ateizm? 26.02.10, 11:28
        drwallen napisał:

        > Co bardziej ciekawe na całym świecie była tylko jedna prymitywna
        > kultura na jakiejś polinezyjskiej wysepce, która nie znała takiego
        > pojęcia jak "Bóg".

        Co znaczy, że była, co za świnie ją zewangelizowały?
        • drwallen Re: a Skąd się bierze ateizm? 27.02.10, 00:58
          piwi77 napisał:
          > Co znaczy, że była, co za świnie ją zewangelizowały?

          skąd wiesz, że zewangelizowały? Może skoranizowąły, lub ztoranizowały?

          Wolisz wyznawców judaizmu czy chrześcijan rzymsko-katolickich?
          Wybierz jedno z dwojga!
          • piwi77 Re: a Skąd się bierze ateizm? 27.02.10, 14:25
            drwallen napisał:

            > skąd wiesz, że zewangelizowały? Może skoranizowąły, lub
            > ztoranizowały?

            Dla mnie to to samo. Bandytyzm jest bandytyzmem, odcień nie robi
            różnicy.
            • drwallen Re: a Skąd się bierze ateizm? 27.02.10, 22:19
              chyba jednak robi różnicę bo ciężko znaleźć chociaż jeden twój wątek przeciwko
              judaizmowi lub koranowi, a przeciwko chrześcijaństwu są tysiące.
              • kolter-f1 Re: a Skąd się bierze ateizm? 27.02.10, 22:24
                drwallen napisał:

                > chyba jednak robi różnicę bo ciężko znaleźć chociaż jeden twój wątek przeciwko
                > judaizmowi lub koranowi,

                Bo oni nic mi nie zrobili , nie niszczą mentalnie mojego kraju w sumie ich olewam !!

                > a przeciwko chrześcijaństwu są tysiące.

                Nie powiedziałem na chrześcijan złego słowa na tym forum !!
      • trawny Re: a Skąd się bierze ateizm? 27.02.10, 14:05
        drwallen napisał:

        > Co bardziej ciekawe na całym świecie była tylko jedna prymitywna kultura na
        > jakiejś polinezyjskiej wysepce, która nie znała takiego pojęcia jak "Bóg".
        >
        > Czy to byli przodkowie dzisiejszych ateistów?
        >
        >
        Ateizm nie istnieje. Jest to wymysł paru niezrównoważonych psychicznie osób.
        • kolter-f1 Re: a Skąd się bierze ateizm? 27.02.10, 22:11
          trawny napisała:

          > Ateizm nie istnieje. Jest to wymysł paru niezrównoważonych psychicznie osób.

          Ta, masz na bilet do domu ?
      • kolter-f1 Re: a Skąd się bierze ateizm? 27.02.10, 20:59
        Z racjonalnego myślenia pozbawionego wiary w duchy ?
        • trawny Re: a Skąd się bierze ateizm? 27.02.10, 21:22
          kolter-f1 napisał:

          > Z racjonalnego myślenia pozbawionego wiary w duchy ?
          Wierzysz, że realnie istnieje coś takiego, jak "racjonalne myślenie pozbawione
          wiary w duchy"? Jeśli tak, to gdzie jest usytuowane? W niebie, na ziemi, czy w
          jej wnętrzu? A może to jakaś część ciała ludzkiego? Roisz sobie, czy postrzegasz
          faktycznie?
          • kolter-f1 Re: a Skąd się bierze ateizm? 27.02.10, 22:09
            trawny napisała:

            > Wierzysz, że realnie istnieje coś takiego, jak "racjonalne myślenie pozbawione
            > wiary w duchy"?

            Mam tak na co dzień.

            Jeśli tak, to gdzie jest usytuowane? W niebie, na ziemi, czy w
            > jej wnętrzu? A może to jakaś część ciała ludzkiego? Roisz sobie, czy postrzegasz
            > faktycznie?

            Na pewno nie w twoim chorym umyśle fanatyczko.
            • drwallen Kolter-f1 nazwał kogoś fanatykiem! Hahahaha 27.02.10, 22:21
              kolter-f1 napisał:
              > Na pewno nie w twoim chorym umyśle fanatyczko.

              Hahahahaha

              On nazwał kogoś fanatykiem!

              Hahahaha!

              Ten religijny fanatyk nr 1 - brat w wierze piwiego? Hahahaha
              • kolter-f1 Re: Kolter-f1 nazwał kogoś fanatykiem! Hahahaha 27.02.10, 22:25
                drwallen napisał:

                > Ten religijny fanatyk nr 1 - brat w wierze piwiego? Hahahaha

                Jestem gamoniu Ateistą i bardzo jestem z tego dumny !!
                • drwallen Re: Kolter-f1 nazwał kogoś fanatykiem! Hahahaha 27.02.10, 22:30
                  Przecież każdy wie, że wyznajesz ateizm. Nie musisz się chwalić, że jesteś z
                  tego dumny. Dopóki jesteś ateistą, a nie antykatolikiem to spoko - nie powinni
                  cię ścigać jak za antysemityzm.
                  • kolter-f1 Re: Kolter-f1 nazwał kogoś fanatykiem! Hahahaha 27.02.10, 22:32
                    drwallen napisał:

                    > Przecież każdy wie, że wyznajesz ateizm.

                    Co to za nowomowa ?

                    Nie musisz się chwalić, że jesteś z
                    > tego dumny.

                    Jestem z tego dumny to i chwalę się tym !!

                    >Dopóki jesteś ateistą, a nie antykatolikiem to spoko - nie powinni
                    > cię ścigać jak za antysemityzm.

                    Jestem Ateistycznym Antyklerykałem ,wiec nie zwykły katolik mi wrogiem ale jego
                    duśpasterz :))
                    • trawny Re: Kolter-f1 nazwał kogoś fanatykiem! Hahahaha 28.02.10, 00:03
                      kolter-f1 napisał:

                      > Jestem Ateistycznym Antyklerykałem ,wiec nie zwykły katolik mi wrogiem ale jego
                      > duśpasterz :))
                      He, he ale sobie usystematyzowałeś swoje urojenia.
                      • nehsa Re: Kolter-f1 nazwał kogoś fanatykiem! Hahahaha 28.02.10, 11:07
                        kolter-f1 w poście do trawny napisał:
                        "trawny napisała:
                        "Wierzysz, że realnie istnieje coś takiego, jak "racjonalne myślenie
                        pozbawione > wiary w duchy"? "
                        i kolter skomentował:
                        "Mam tak na co dzień."

                        **kolter, mam do ciebie prośbę. Podaj dowód materialności
                        sensu słowa wypowiadanego z ust.

                        Bo ja, go nie widzę. "Bo wy nie jesteście, którzy mówicie, ale
                        duch, który mówi w was."


                        I dlatego też, minimalnym, postrzegalnym dowodem naszej wspołpracy,
                        jest słowo naszej mowy z ust.
                        Fala akustyczna, jest materialna, natomiast sens, którego ona
                        jest nośnikiem, jest niematerialny
                        .
                        Sens, czyli znaczenie słowa wypowiadanego z ust człowieka.

                        Gdyby przyjąć, że sens słowa, utożsamia materialna wartość
                        akustyczno-fonetyczna
                        , to wypowiadane z ust słowa, byłyby
                        jednoznaczne.
                        Ale wypowiadane z ust słowa, o identycznych
                        parametrach akustyczno-fonetycznych
                        , mogą być wieloznaczne, a
                        nawet, mogą posiadać znaczenie przeciwstawne. A zatem ich sens
                        , nie jest tożsamy z wartością materialną, akustyczno-
                        fonetyczną, i nie jest od tej materialnej wartości w żaden sposób
                        zależny.


                        Stąd kolter moja prośba.
                        • trawny Re: Kolter-f1 nazwał kogoś fanatykiem! Hahahaha 28.02.10, 12:53
                          Jeśli słowami nazywasz odpowiednio poruszone powietrze czy farbę drukarską na
                          papierze to na pewno te rzeczy nie mają jakiegokolwiek sensu lub znaczenia.
                          Nawet twoje gryzmoły nie zawierają żadnego sensu. Posługujesz się słowem
                          sens nie mając pojęcia jak je stosownie używać. Fizycznie, materialnie
                          lub jak ktoś woli: realnie nie istnieje rzecz, którą nazywamy sensem.
                          • Gość: Yantosh Re: Kolter-f1 nazwał kogoś fanatykiem! Hahahaha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.10, 13:05
                            Fizycznie, materialnie
                            > lub jak ktoś woli: realnie nie istnieje rzecz, którą nazywamy sensem.

                            Tu masz rację, nie istnieje coś takiego jak sens. Sens to pojęcie z rzędu
                            bóg, sprawiedliwość, piękno, choć może to pierwsze nie tutaj należy.
                          • nehsa Re: Kolter-f1 nazwał kogoś fanatykiem! Hahahaha 28.02.10, 13:31
                            trawny napisała:
                            "> Jeśli słowami nazywasz odpowiednio poruszone powietrze czy farbę
                            drukarską na papierze to na pewno te rzeczy nie mają jakiegokolwiek
                            sensu lub znaczenia.
                            > Nawet twoje gryzmoły nie zawierają żadnego sensu. Posługujesz się
                            słowem> sens nie mając pojęcia jak je stosownie używać.
                            Fizycznie, materialnie> lub jak ktoś woli: realnie nie istnieje
                            rzecz, którą nazywamy sensem."

                            **Prośbę kierowałem do Koltera, bo wiem, że poza chęcią
                            zaistnienia na tym forum, niczego użytecznego nie zaprezentujesz.
                            Aby nie być gołosłownym:
                            Napisałaś: " Fizycznie, materialnie> lub jak ktoś woli: realnie
                            nie istnieje rzecz, którą nazywamy sensem."


                            Zatem, zgodziłaś się z sensem moich gryzmołów dokładnie w 100 %.
                            Byłbym ci wdzięczny, gdybyś mnie nakłaniała do odpowiedzi.
                        • kolter-f1 Re: Kolter-f1 nazwał kogoś fanatykiem! Hahahaha 01.03.10, 10:13
                          nehsa napisał:

                          **kolter, mam do ciebie prośbę. [b]Podaj dowód materialności
                          > sensu słowa wypowiadanego z ust.

                          Jakoś ostatnio nie mam ochoty pisywać z tobą ,a wiec wybacz
                      • kolter-f1 Re: Kolter-f1 nazwał kogoś fanatykiem! Hahahaha 01.03.10, 10:12
                        trawny napisała:

                        > He, he ale sobie usystematyzowałeś swoje urojenia.

                        He he he h mi z wafelka nie uśmiecha się buzia Jezuska :))
        • mg2005 Re: a Skąd się bierze ateizm? 28.02.10, 15:31
          kolter-f1 napisał:

          > Z racjonalnego myślenia pozbawionego wiary w duchy ?

          Racjonalne myślenie nie jest sprzeczne z wiarą w duchy.
          • kolter-f1 Re: a Skąd się bierze ateizm? 01.03.10, 10:16
            mg2005 napisał:

            > kolter-f1 napisał:
            >
            > > Z racjonalnego myślenia pozbawionego wiary w duchy ?
            >
            > Racjonalne myślenie nie jest sprzeczne z wiarą w duchy.

            Racjonalista nie zobaczy na kawałku brudnej szyby jakiejś"świętej " postaci i
            także duchy go w nocy nie prześladują :))
        • Gość: niedowiarek Re: a Skąd się bierze ateizm? IP: *.chello.pl 09.03.10, 10:49
          Nie ma ja widać chętnych do odpowiedzenia na to!

          forum.gazeta.pl/forum/w,29,107882900,107969758,Re_a_Skad_sie_bierze_ateizm_.html?wv.x=2
          • angelfree bo.... 09.03.10, 11:38
            Bo to jest off-topic.
            Zalóż wlasny wątek.
    • Gość: observer Re: Skąd się bierze religia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.10, 23:44
      ze strachu przed nieznanym czyli przed życiem

      :)
    • katrina_bush religia się bierze ze strachu i żądzy władzy 26.02.10, 00:05
      dritte_dame napisała:

      >
      > "skąd się w ogóle wzięła religia."
      >

      religia się bierze z irracjonalnego strachu, niewiedzy, żądzy władzy i manii
      wielkości

      pierwotne niewinne wierzenia typu kult przodków nie były jeszcze religią
      • matylda1001 Re: religia się bierze z tesknoty za Bogiem:) 26.02.10, 01:32
        W zasadzie każda religia opiera się na wierze w to, że na początki
        Bóg przebywał wsród ludzi. Odszedł, ale zapowiedział swój powrót,
        więc ludzie czekają... Religia to oczekiwanie.
        ravefi.frompoznan.com/topsecret/rozne/dziwnykult.htm
        • Gość: brum Re: religia się bierze z tesknoty za Bogiem:) IP: *.chello.pl 26.02.10, 01:37
          byle co przeczytasz i sie jarasz.

          poczytaj moze cis wiecej niz przypadkowe artykuły z onetu, co?
          • brum.pl1 Widzę, że mam na forum sobowtóra:))) 26.02.10, 03:56
            Pozdrawiam
          • Gość: Ewa Re: religia się bierze z tesknoty za Bogiem:) IP: 195.93.162.* 26.02.10, 10:53
            Gość portalu: brum napisał(a):

            > byle co przeczytasz i sie jarasz.
            >
            > poczytaj moze cis wiecej niz przypadkowe artykuły z onetu, co?

            Nie ośmieszaj sie, brum. Nigdy nie słyszałeś o kulcie cargo?
        • Gość: observer Re: religia się bierze z tesknoty za Bogiem:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.10, 09:52
          zawsze lepiej jest mieć na co czekać niż nie mieć, człowiek z
          rozpaczy że śmierć to niestety koniec jest w stanie uwieżyć we
          wszystko i łudzić sie wszystkim, to jest normalne bo starch przed
          śmiercią jest pierwszym organicznym strachem człowieka.
      • angelfree Re: religia się bierze ze strachu i żądzy władzy 26.02.10, 08:53
        > pierwotne niewinne wierzenia typu kult przodków nie były jeszcze religią

        To kwestia definicji, ale w moim rozumieniu byly formą religii. To nie był kult
        polegający na powieszeniu portretu pradziadka na ścianie, ale na przekonaniu o
        kontynuacji życia po śmierci, opiece lub uczestnictwie duchow w życiu żywych...

        Co to jest, jak nie forma wiary?
      • mg2005 Re: religia się bierze ze strachu i żądzy władzy 28.02.10, 15:53
        katrina_bush napisała:
        > >
        >
        > religia się bierze z irracjonalnego strachu,

        A z racjonalnego nie ? :)

        > niewiedzy, żądzy władzy i manii
        > wielkości

        Hmm...połowa naukowców to ludzie religijni...Niewiedza ,żądza czy
        mania ?... :)


        --
        Franciszek Liszt:
        Nadejdzie dzień, gdy wszystkie narody, pośród których mieszkają dziś
        Żydzi, będą musiały stanąć przed problemem całkowitego ich
        wypędzenia - problemem życia i śmierci, zdrowia lub chronicznej
        choroby, pokojowej egzystencji albo nieustających niepokojów
        społecznych
    • brum.pl1 Re: Skąd się bierze religia 26.02.10, 01:33
      Według mnie religia jest przejawem duchowości człowieka. Tęsknotą za poznaniem
      absolutu i nadzieją na spotkanie tegoż absolutu. Uduchowiony człowiek przez całe
      życie stara się zrozumieć i poznać mechanizmy rządzące światem materialnym by
      być przygotowanym na spotkanie i być godnym, by to marzenie się ziściło.
      • minniemouse Re: Skąd się bierze religia 26.02.10, 01:55
        to jest po prostu padaczka przednich platow mozgowych.

        www.bbc.co.uk/science/horizon/2003/godonbrain.shtml
        Minnie
      • nehsa Re: Skąd się bierze religia 26.02.10, 09:13
        brum.pl1
        "Według mnie religia jest przejawem duchowości człowieka. Tęsknotą
        za poznaniem absolutu i nadzieją na spotkanie tegoż absolutu.
        Uduchowiony człowiek przez całe życie stara się zrozumieć i poznać
        mechanizmy rządzące światem materialnym by być przygotowanym na
        spotkanie i być godnym, by to marzenie się ziściło. "

        **Wygląda na to, że Brum.pl1, może być albo sekretarzem u księdza
        Nęcka, bądź ewentualnie Klocha, albo jednym z nich.

        Według ponadreligijnej, i ponadpolitycznej Nauki Ojca, Którego to
        Ojca, ciemnota zwie Bogiem, religia i kapłaństwo, są
        niezaprzeczalnym dowodem pogardy bliźnimi przez kapłanów
        ,
        najbezczelniejszych oszustów.

        A dlaczego ludzie ufają kapłanom?

        Bo są przekonani przez kapłanów, że dzięki przestrzeganiu
        religijnych zakazów i nakazów, unikną odpowiedzialności za
        czynione w czasie życia doczesnego zło.

        Niestety, są w błędzie. Tak kapłani, jak i wyznawcy - każdej
        religii
        .
        • Gość: Ewa Re: Skąd się bierze religia IP: 195.93.162.* 26.02.10, 11:02
          nehsa napisał:

          >Według ponadreligijnej, i ponadpolitycznej Nauki Ojca,<

          Czy potrafisz jakoś zdefiniować tego "Ojca"? Dlaczego uważasz, że
          nie można nazwać go Bogiem, skoro spełnia wszelkie ku temu warunki?
          • nehsa Re: Skąd się bierze religia 26.02.10, 18:12
            Gosć:Ewa napisał:
            że, "nehsa napisał:
            "Według ponadreligijnej, i ponadpolitycznej Nauki Ojca,< "
            i Gość zapytał:
            "Czy potrafisz jakoś zdefiniować tego "Ojca"? Dlaczego uważasz, że
            nie można nazwać go Bogiem, skoro spełnia wszelkie ku temu warunki? "

            **"I nikogo nie zówcie ojcem waszym na ziemi;
            albowiem jeden jest Ojciec wasz."
            Ew.św.Mateusza 23/9

            Miano, "OJCA", zostało kategorycznie zastrzeżone, i odnosi
            się do Istoty Boskiej, czyli do Ojca Wszystkich Ludzi, czyli do
            Jedynego Ojca - krócej, Ojca.

            Jedyna, oznajmiona nam modlitewka, prośba, nosi tytuł, "OJCZE
            NASZ"
            , a wyraz, "Bóg", w niej nie występuje.

            Ojciec, jest jedną z Istot Boskich, które pracują. (ludzie nie
            pracują, tylko wspołpracują)

            Praca obydwóch Istot Boskich, polega na samoofierze.
            Ojciec, jest wszechmogącym, ponieważ od pracy Ojca zależymy wszyscy,
            a dowody tej zależności, są oczywiste.
            • brum.pl1 Re: Skąd się bierze religia 26.02.10, 21:09
              nehsa napisał:

              > **"I nikogo nie zówcie ojcem waszym na ziemi;
              > albowiem jeden jest Ojciec wasz."
              Ew.św.Mateusza 23/9
              > Miano, "OJCA", zostało kategorycznie zastrzeżone, i odnosi
              > się do Istoty Boskiej, czyli do Ojca Wszystkich Ludzi, czyli do
              > Jedynego Ojca - krócej, Ojca.

              Aha, czyli mój ojciec nie jest moim ojcem. Kim zatem jest? Stryjkiem?

              > Ojciec, jest jedną z Istot Boskich, które pracują. (ludzie nie
              > pracują, tylko wspołpracują)


              Czyli istota boska wg ciebie nie jest bogiem. Chyba się zapętliłeś.
              • nehsa Re: Skąd się bierze religia 26.02.10, 23:23
                brum.pl1 m.in. napisał:
                "Czyli istota boska wg ciebie nie jest bogiem. Chyba się zapętliłeś."

                **Nie. Istota Boska, jest Bogiem, ale idzie o to, czy należy o
                Istocie Boskiej Ojca, mówić Bóg. I w tej kwestii Nauka Ojca jest
                jednoznaczna. Ojciec, jest tylko jeden. Dlatego też, tylko jeden
                jest Syn Ojca.
                Ci, którzy zakłamywali świadectwa Nauki Ojca, świadomie użyli wobec
                Ojca, określenia, Bóg. I w ten dziecinnie prosty sposób, z
                Drugiej Istoty Boskiej, czyli z Syna Ojca
                , w świadectwach
                pisanych, uczynili Syna Boga=Syna Bożego. A Synów Bożych, jest ci w
                Biblii i Ewangeliach dostatek.

                Skutkowało to, i skutkuje zdeprecjonowaniem w umysłach gawiedzi
                Syna Ojca, Który jest Sprawcą wszystkich spraw Ojca, zatem jest
                Stwórcą, Panem Wszystkich Ludzi, i Naszym Sędzia sprawiedliwym w
                życiu doczesnym
                .

                Twój szanowny współrodzic, jest twoim tatą. A nie ojcem.
                • brum.pl1 Oj nehsa, nehsa robaczku świętojański.... 28.02.10, 19:08
                  nehsa napisał:

                  Czyli istota boska wg ciebie nie jest bogiem. Chyba się zapętliłeś

                  > Istota Boska, jest Bogiem, ale idzie o to, czy należy o
                  > Istocie Boskiej Ojca, mówić Bóg.

                  Stary, czy wolno o tym mówić czy nie wolno, fakt pozostaje faktem, że istota
                  boska jest bogiem. Nie wnikam dlaczego w twojej "religii" nie wolno o tym mówić.
                  Twierdzę natomiast, że jest to nic innego jak fałszowanie oczywistych
                  faktów
                  , co wykazałeś w swoich trzech kolejnych postach.
                  Jeżeli zatem u podstaw tej "religii" leży kłamstwo, to taką religię
                  należy omijać szerokim łukiem. Co ci z dobroci serca szczerze polecam.

                  > Twój szanowny współrodzic, jest twoim tatą. A nie ojcem.

                  Tata, tatuś, ojczulek, ojciec, rodzic, itd, itd to synonimy. Oznaczają to samo.
                  Różni je tylko emocjonalne zabarwienie. Dziwne, że tego nie dostrzegasz!
                  • nehsa Re: brumie, przetestuj kto z nas przy rozumie. 28.02.10, 22:26
                    Poza dyskusją jest fakt, że nie ma jednego Boga, tylko są Dwie
                    Istoty Boskie
                    . Wynika to z Nauki Jedynego Ojca, i logiki.
                    Słowem nieskończenie bogatszym emocjonalnie, jest słowo
                    ,"Ojciec", a nie słowo, Bóg. I wytłumaczyłem, powód
                    występowania w zakłamanych Czterech Ewangeliach, wyrazu, "Bóg".

                    Ty, jak się domyślam, katolicki bałwochwalca, usiłujesz robić jakiś
                    problem, i zarzucasz mi kłamstwa z powodów dla mnie niezrozumiałych.
                    Napisz w jaki sposób ja fałszuje oczywiste fakty, i wówczas
                    się do tego odniosę.

                    brumie, aby ci ułatwić, uprzejmie cię informuję, że z Nauki Jedynego
                    Ojca, i ze świadectw Nauki Ojca wynika, że nieskończenie
                    ważniejszym jest słowo, "Ojciec"
                    , a nie wyraz pomocniczy
                    , "Bóg".


                    • brum.pl1 Oj nehsa, nehsa robaczku świętojański.... 28.02.10, 23:52
                      nehsa napisał:

                      > Poza dyskusją jest fakt, że nie ma jednego Boga, tylko są Dwie
                      > Istoty Boskie
                      .

                      I każda z tych istot jest bogiem. Logiczne? Logiczne.
                      Ty jednak z uporem maniaka twierdzisz, ze nie ma boga, bo twoja "religia" nie
                      pozwala używać tego słowa. Wybacz, ale to idiotyczne.

                      > Wynika to z Nauki Jedynego Ojca, i logiki.

                      Nie, logika twoim tezom zaprzecza.
                      Albo inaczej rzecz ujmując, twoja "religia" jest sprzeczna z logiką.
                      Albo jeszcze inaczej, źle rozumiesz swoją "religię" i wypisujesz farmazony.

                      > Słowem nieskończenie bogatszym emocjonalnie, jest słowo
                      > ,"Ojciec", a nie słowo, Bóg. I wytłumaczyłem, powód
                      > występowania w zakłamanych Czterech Ewangeliach, wyrazu, "Bóg".

                      Zakłamanych czterech ewangeliach powiadasz?
                      Sam to stwierdziłeś? Proponuję rozwagę przy redagowaniu swoich opinii na tematy,
                      o których nie masz zielonego pojęcia.

                      > Ty, jak się domyślam, katolicki bałwochwalca, usiłujesz robić jakiś
                      > problem, i zarzucasz mi kłamstwa z powodów dla mnie niezrozumiałych.

                      Wyłuszczyłem swoje racje w sposób niezwykle przejrzysty, jasny i logiczny. Jeśli
                      jeszcze nie rozumiesz, to powtórzę moje credo. Religia, która nie pozwala z
                      niewiadomych powodów nazywać obiektów zgodnie z ich definicją jest kłamliwa i
                      wprowadza chaos informacyjny. Sam stwierdziłeś, że istota boska jest bogiem.
                      Tyle tylko, że w twojej religii nie wolno używać słowa bóg. I to wg ciebie
                      oznacza, że bóg, który istnieje nie jest bogiem, bo nie wolno tak go nazywać:)))
                      Dla mnie jest to typowy przykład fixum dyrdum. I tyle w tym temacie.
                      A tak z ciekawości, ilu wyznawców liczy twoja "religia"?
                      • nehsa Re: brumie nieboraczku... 01.03.10, 00:10
                        Z moich postów wynika, że istota boska, i bóg, znaczy to samo.
                        Podaj mi moj post, w którym napisałem, że nie wolno Ojca WSzystkich
                        Ludzi nazywać Bogiem, jak upierdlwie mi wmawiasz.

                        Ty masz taki deficyt w samodzielnym wnioskowaniu, że ręce opadają.
                        • nehsa Re: brumie nieboraczku... 01.03.10, 00:31
                          Nauka Ojca Wszystkich Ludzi(Boga), która oznajmial
                          ludziom Syn(Bóg)ŚWIATŁOŚĆ, jest nieskńczenie
                          racjonalna, i jest zawarta tylko w tych słowach, które mowił Syn
                          Ojca.


                          Przestrzeganie Nauki Ojca i podanych w Niej trzech wzorców
                          postępowania, wyklucza jakiekolwiek międzyludzkie podziały,
                          których przyczyną, jest m.in. każda religia.

                          Nauki Ojca, tak jak każdej nauki, uczy się i przestrzega, a
                          nie wyznaje.
                          Każda religia, jest dowodem sprzeniewierzenia się Nauce Ojca.
                          • brum.pl1 Re: brumie nieboraczku... 01.03.10, 00:46
                            nehsa napisał:

                            > Każda religia, jest dowodem sprzeniewierzenia się Nauce Ojca.

                            Fanatyzm w czystej postaci przez ciebie przemawia. Wstyd.
                            • nehsa Re: brumie nieboraczku... 01.03.10, 01:34
                              brum.pl1 napisał:
                              "> nehsa napisał:
                              > Każda religia, jest dowodem sprzeniewierzenia się Nauce
                              Ojca.
                              >i brum skomentował:
                              > Fanatyzm w czystej postaci przez ciebie przemawia. Wstyd.

                              **Szczerze cię informuję. Zero fanatyzmu. Z jakiej okazji fanatyzm.
                              Skoro Nauka Naszego Ojca jest nieskończenie racjonalna, to ja mogę
                              coś bez sensu kwękolić, ale to świadczy o moim deficycie , a nie
                              świadczy o jakimkolwiek deficycie w Nauce Jedynego Ojca.
                        • brum.pl1 Oj nehsa, nehsa robaczku świętojański.... 01.03.10, 00:41
                          nehsa napisał:

                          > Z moich postów wynika, że istota boska, i bóg, znaczy to samo.
                          > Podaj mi moj post, w którym napisałem, że nie wolno Ojca WSzystkich
                          > Ludzi nazywać Bogiem, jak upierdlwie mi wmawiasz.

                          Cierpisz na Alzheimera?
                          Przytoczę ci robaczku świętojański twoje wypociny:

                          (1)Według ponadreligijnej, i ponadpolitycznej Nauki Ojca, Którego to
                          Ojca, ciemnota zwie Bogiem,...

                          Czyli Ojca nie należy nazywać Bogiem. Tylko ciemnota tak go nazywa.

                          Na pytanie ewy:
                          Czy potrafisz jakoś zdefiniować tego "Ojca"? Dlaczego uważasz, że
                          nie można nazwać go Bogiem, skoro spełnia wszelkie ku temu warunki?

                          odpowiadasz:

                          (2)I nikogo nie zówcie ojcem waszym na ziemi;
                          albowiem jeden jest Ojciec wasz." Ew.św.Mateusza 23/9

                          (3)Miano, "OJCA", zostało kategorycznie zastrzeżone, i odnosi
                          się do Istoty Boskiej, czyli do Ojca Wszystkich Ludzi, czyli do
                          Jedynego Ojca - krócej, Ojca.

                          (4) Istota Boska, jest Bogiem, ale idzie o to, czy należy o
                          Istocie Boskiej Ojca, mówić Bóg
                          . I w tej kwestii Nauka Ojca jest
                          jednoznaczna. Ojciec, jest tylko jeden. Dlatego też, tylko jeden
                          jest Syn Ojca.
                          Ci, którzy zakłamywali świadectwa Nauki Ojca, świadomie użyli wobec
                          Ojca, określenia, Bóg.


                          No to jak, można jedynego ojca nazywać bogiem, jak to mają w zwyczaju robić
                          "ciemniaki" czy nie można, jak głosi twoja "religia"?
                          Odpowiedz jednoznacznie, tak czy nie, bez bajdurzenia i klepania głupot. Tak czy
                          nie? Można czy nie można?
                          • nehsa Re: Oj brumie nieboraczku .... 01.03.10, 01:04
                            brum.pl1 w odp. m.in. napisał:
                            (1)Według ponadreligijnej, i ponadpolitycznej Nauki Ojca, Którego to
                            Ojca, ciemnota zwie Bogiem,...
                            i skoment.
                            Czyli Ojca nie należy nazywać Bogiem. Tylko ciemnota tak go nazywa.

                            **brumie, przecież oczywistym jest wniosek, że wybrać należy tę
                            opcję, którą preferuje, a wręcz nakazuje stosować Nauka Ojca
                            , a
                            która to opcja, określa trafniej Istotę, od Której jesteśmy zależni.

                            i dalej brumie napisałeś:
                            "No to jak, można jedynego ojca nazywać bogiem, jak to mają w
                            zwyczaju robić "ciemniaki" czy nie można, jak głosi twoja "religia"?
                            Odpowiedz jednoznacznie, tak czy nie, bez bajdurzenia i klepania
                            głupot. Tak czy nie? Można czy nie można? "

                            **Zgodnie ze słowami Nauki Ojca, należy wystrzegać się określania
                            Ojca, ubożuchnym emocjonalnie wyrazem, czyli Bogiem. Zatem nie
                            można
                            . Ale nie oznacza to, że Ojciec nie jest Istotą Boską -
                            Bogiem.
                            Skoro jest jeden Ojciec, to posługując się tym mianem,
                            identyfikujemy Jego Osobę w sposób nie budzący wątpliwości
                            .
                            A w konsekwencji przestrzegania tego nakazu, posługując się
                            określeniem, Syn Ojca, identyfikujemy w sposób nie budzący
                            wątpliwości o kogo chodzi, również i Jego Osobę
                            .
                            • brum.pl1 Oj nehsa, nehsa robaczku świętojański.... 01.03.10, 09:36
                              nehsa napisał:

                              i dalej brumie napisałeś:
                              No to jak, można jedynego ojca nazywać bogiem, jak to mają w
                              zwyczaju robić "ciemniaki" czy nie można, jak głosi twoja "religia"?
                              Odpowiedz jednoznacznie, tak czy nie, bez bajdurzenia i klepania
                              głupot. Tak czy nie? Można czy nie można?


                              > **Zgodnie ze słowami Nauki Ojca, należy wystrzegać się określania
                              > Ojca, ubożuchnym emocjonalnie wyrazem, czyli Bogiem. Zatem nie
                              > można
                              . Ale nie oznacza to, że Ojciec nie jest Istotą Boską -
                              > Bogiem.

                              Uff, nareszcie udzieliłeś jednoznacznej odpowiedzi. Trochę to trwało, ale warto
                              było uzbroić się w cierpliwość...
                              Reasumując twoje dotychczasowe wypowiedzi, nauka ojca
                              - uznaje, że istota boska jest bogiem, ale nie można nazywać jej bogiem tylko ojcem,
                              - poza nim nie ma innych ojców, każdy rodzic to nie ojciec tylko tata,
                              - istnieją dwie istoty boskie, które pracują, a ich praca polega na samoofierze,
                              - ludzie nie pracują tylko współpracują.

                              I tak oto doszliśmy do pierwszej odsłony paranoi, zwanej "racjonalną" nauką
                              jedynego ojca:)))))

                              No to teraz porozmawiajmy o drugiej istocie boskiej z twojej nauki, a mianowicie
                              o synu, którego też zapewne nie można nazywać bogiem:)))
                              Nurtują mnie następujące pytania:
                              1. Czy istnieje tylko jeden syn, czy jest ich nieskończenie wielu, np czy ty
                              jesteś synem jedynego ojca, czy nie jesteś?
                              2. Jeżeli jesteś, to czy dziedziczysz jego boskość, czy nie, a jeżeli nie
                              dziedziczysz, to dlaczego?
                              3. Jeżeli nie jesteś synem jedynego ojca, to dlaczego nazywasz go ojcem?
                              4. Czy tę drugą istotę boską, zwaną przez ciebie synem ojca, też nie wolno
                              nazywać bogiem?

                              > Skoro jest jeden Ojciec, to posługując się tym mianem,
                              > identyfikujemy Jego Osobę w sposób nie budzący wątpliwości
                              .

                              Gdybyś skorzystał z logicznych określeń stosowanych w katolicyzmie, chociażby
                              operował pojęciem Trójcy Św., to nie miałbyś kłopotów z identyfikacją. Ale ty
                              pewnie za cholerę nie potrafisz zrozumieć pojęcia Trójcy Św. i stąd tworzysz te
                              bzdury z ojcem i tatą, a następnie z synem ojca i synem taty. Brrrrrr
                              • piwi77 Re: Oj nehsa, nehsa robaczku świętojański.... 01.03.10, 10:00
                                Tak sobie powierzchownie przeleciałem Waszą dyskusujkę, czyje
                                wyobrażenie boga jest słuszniejsze i zawsze w podobnych przypadkach
                                nasuwa mi sie podobna konkluzja - jak pociesznie wygląda wyśmiewanie
                                się osoby wierzącej w A z wiary osoby wierzącej w B i na odwrót.
                                • brum.pl1 Re: Oj nehsa, nehsa robaczku świętojański.... 01.03.10, 10:56
                                  piwi77 napisał:

                                  > Tak sobie powierzchownie przeleciałem Waszą dyskusujkę

                                  To przeanalizuj dokładnie i wtedy zabierz głos.
                                  • nehsa Re: nehsa robaczku świętojański?. 01.03.10, 11:18
                                    Witam!
                                    Skończ z tym robactwem. Bo to przecież za wcześnie na noce św-
                                    jańskie.
                                  • piwi77 Re: Oj nehsa, nehsa robaczku świętojański.... 01.03.10, 14:12
                                    brum.pl1 napisał:

                                    > To przeanalizuj dokładnie i wtedy zabierz głos.

                                    A co tu można analizować, racje której ze stron, co do liczbu Bogów
                                    w Bogu, bardziej przekonują? Ten temat do sensownej analizy się nie
                                    nadaje, jedyne co można przy nim czynić, to pękać ze śmiechu
                                    obserwując Wasze poważne miny (taka przenośnia) towarzyszące
                                    wyrafinowanym argumentacjom. Zamiast upierać się czy w Bogu jest
                                    Bogów dwóch (jak chce nehsa), czy Bogów trzech (to Twoja linia,
                                    sorry, jeżeli coś niefachowo ująłem), poszlibyście na kompromis, że
                                    dwóch i pół. Ale to wymagałoby odejścia od religijnej ortodoksji,
                                    rzeczy u ludzi religijnych, niewykonalnej.
                                    • nehsa Re: Oj nehsa, nehsa robaczku świętojański.... 01.03.10, 14:51
                                      -piwi77 napisał:
                                      > "brum.pl1 napisał:
                                      > To przeanalizuj dokładnie i wtedy zabierz głos."
                                      >
                                      > "A co tu można analizować, racje której ze stron, co do liczbu
                                      Bogów> w Bogu, bardziej przekonują? Ten temat do sensownej analizy
                                      się nie > nadaje, jedyne co można przy nim czynić, to pękać ze
                                      śmiechu > obserwując Wasze poważne miny (taka przenośnia)
                                      towarzyszące > wyrafinowanym argumentacjom. Zamiast upierać się
                                      czy w Bogu jest > Bogów dwóch (jak chce nehsa)
                                      , czy Bogów trzech
                                      (to Twoja linia, > sorry, jeżeli coś niefachowo ująłem),
                                      poszlibyście na kompromis, że > dwóch i pół. Ale to wymagałoby
                                      odejścia od religijnej ortodoksji, > rzeczy u ludzi religijnych,
                                      niewykonalnej."

                                      **To, co błędnie mi przypisałeś w twoim tekscie, wytłuściłem.
                                      piwi77!
                                      Z bezinteresownej sympatii, przypominam ci uprzejmie.
                                      Dowodami istnienia Istot Boskich, są dowody zależności naszego
                                      człowieczeństwa od Tych Istot.
                                      Jakie fakty świadczą o tej zależności?

                                      1./Niematerialny sens naszej mowy, który dowodzi, że mówimy
                                      dzięki pracy Ducha
                                      . Możesz zaprzeczyć, jak potrafisz.

                                      2./ Zobowiązanie do solidarności, którego jesteśmy nosicielami.

                                      W sprawiedliwej, nieskończenie racjonalnej Nauce Ojca, Nauczyciel ,
                                      m.in. oznajmił:
                                      "Z ust twoich sądzę cię. ..."Ew.św.Łukasza 19/22

                                      Oznacza to, ponieważ głos-słowo z ust człowieka, jest minimalnym,
                                      postrzegalnym dowodem naszego współistnienia, że już tu, na tym
                                      Świecie, osądzana jest jakość wszystkich naszych niesprawiedliwych
                                      czynów, począwszy od jakości-wartości głosu-słowa. I dokładnie tak
                                      się dzieje.

                                      Za niezgodne z Nauką Ojca, a zatem niesprawiedliwe czyny, jesteśmy
                                      tymi, naszymi czynami, na przykład: kłamstwem, a w tym
                                      bałwochwalstwem, obelgą, przekleństwem, degradowaniem środowiska,
                                      wojną, natychmiast karani. Jest zrozumiałym, że karę za popełnioną
                                      niesprawiedliwość, ponosimy WSZYSCY, ale w różnym stopniu.

                                      W innym stopniu karczyńca, w innym stopniu karbiorca, w innym
                                      WSZYSCY pozostali ludzie.
                                      Zrozumienie tego faktu, wspomaga znajomość - prawa naczyń
                                      połączonych.

                                      Prawie zawsze, karę naszym postępowaniem wymierzamy
                                      niesprawiedliwie, przede wszystkim bliźnim, naiwnie przy tym sądząc,
                                      że nas ta kara w żadnym stopniu nie tyczy.
                                      Obrzucamy stertą obelg człowieka, i nie dostrzegamy, że karą jest
                                      utrata jego sympatii, w zamian której zyskujemy pogardę, a nawet
                                      nienawiść.
                                      Zabijamy człowieka na drodze samochodem i skutecznie uciekamy, nie
                                      dostrzegając, że ubezpieczyciel, czyli całe społeczeństwo, w tym my,
                                      przez dziesięciolecia będziemy łożyć na utrzymanie jego dzieci.


                                      Nie dostrzegamy, że w Globalnej Wiosce, jesteśmy cząstką
                                      współzależną od innych, co tym samym, wymusza na nas
                                      współodpowiedzialność za wszystkich, i wszystko co czynią bliźni, i
                                      czynimy my.

                                      Skoro każda niesprawiedliwość jest dla nas karą, co jest nie
                                      do zaprzeczenia, to czas najwyższy dostrzedz, że ten fakt,
                                      jest racjonalnym, niezaprzeczalnym dowodem zobowiązania nas, do
                                      postępowania sprawiedliwego. A więc do solidarności.

                                      Natomiast fakt, że to zobowiązanie, jest egzekwowane przez
                                      NAS, od siebie samych(!!!), jest racjonalnym, niezaprzeczalnym
                                      dowodem nosicielstwa powierzonego nam wszystkim, i każdemu z osobna,
                                      obowiązku sprawiedliwego postępowania, solidarności.

                                      Gdybyśmy nie byli WSZYSCY, czyli każdy z nas, nosicielami obowiązku,
                                      wymagającego od nas czynienia solidarności, to za uczynioną
                                      przez NAS niesprawiedliwość;
                                      -nie bylibyśmy karani,
                                      -karą nie byłyby nasze czyny,
                                      czyli nie karalibyśmy się sami,
                                      -wreszcie, karę mógłby nam wymierzyć ktoś inny.


                                      Ale, że to każdy z nas, a więc i wszyscy, jesteśmy nosicielami,
                                      precyzyjnie określonego obowiązku
                                      ,
                                      to za nasze nieposłuszeństwo, naszymi czynami, karę wymierzamy
                                      sobie, bo musimy, my sami.
                                      Jednocześnie niesprawiedliwość, będąca zarazem karą, "powiadamia"
                                      nas, nieraz bardzo dotkliwie, o jakości obowiązującego nas
                                      postępowania. Spełnia zatem funkcję edukacyjną.

                                      Ale w tym Dzikim Kraju, czyli zamieszkiwanym przez dzicz, o czym
                                      powiadomił Was autorytet polityczny, Nauka Ojca poszła w las, zatem
                                      pozostała dzicz.
                                      -
                                      Cel i sens życia
                              • nehsa Re: Oj, brumie bałwochwalco! 01.03.10, 12:15
                                Nie zauważyłem twojego postu z godziny 9.36.
                                w tym poście m.in. napisałeś do mnie:
                                "Uff, nareszcie udzieliłeś jednoznacznej odpowiedzi. Trochę to
                                trwało, ale warto było uzbroić się w cierpliwość...

                                Reasumując twoje dotychczasowe wypowiedzi, nauka ojca
                                - uznaje, że istota boska jest bogiem, ale nie można nazywać jej
                                bogiem tylko ojcem,
                                - poza nim nie ma innych ojców, każdy rodzic to nie ojciec tylko
                                tata,
                                - istnieją dwie istoty boskie, które pracują, a ich praca polega na
                                samoofierze,
                                - ludzie nie pracują tylko współpracują.
                                i skomentowałeś:
                                "I tak oto doszliśmy do pierwszej odsłony paranoi,
                                zwanej "racjonalną" nauką jedynego ojca:))))) "

                                ** I co ci się nie zgadza? A najlepiej podaj dowód tej paranoi?

                                i dalej brumie napisałeś:
                                "No to teraz porozmawiajmy o drugiej istocie boskiej z twojej nauki,
                                a mianowicie o synu, którego też zapewne nie można nazywać
                                bogiem:)))
                                Nurtują mnie następujące pytania:
                                1. Czy istnieje tylko jeden syn, czy jest ich nieskończenie wielu,
                                np czy ty jesteś synem jedynego ojca, czy nie jesteś?
                                2. Jeżeli jesteś, to czy dziedziczysz jego boskość, czy nie, a
                                jeżeli nie dziedziczysz, to dlaczego?
                                3. Jeżeli nie jesteś synem jedynego ojca, to dlaczego nazywasz go
                                ojcem?
                                4. Czy tę drugą istotę boską, zwaną przez ciebie synem ojca, też nie
                                wolno nazywać bogiem? "

                                **Już wyczerpująco i precyzyjnie odpowiedziałem na wszystkie
                                twoje pytania. Ale powtórzę.
                                Ad.1./ Skoro Ojciec jest JEDEN. To jeden jest, i Syn Ojca.
                                Ad.2./ odpowiedź wynika z pkt.1 - ani ja, ani nikt z ludzi,
                                nie jest synem Ojca. Wszyscy jesteśmy dziećmi Ojca.
                                Ad.3./ Ojcostwo Ojca wobec każdego człowieka, wynika z
                                oczywistego faktu zależności naszego człowieczeństwa
                                , czyli
                                bycia człowiekiem, od Ojca.
                                Ad.4./ Skoro istnieją, co wynika ze słów Nauki Ojca, i
                                logiki, Dwie Istoty Boskie, czyli Dwaj Bogowie, to sensownym
                                jest, Ich precyzyjne rożróżnienie, którego domaga się Nauka
                                Ojca, i w ślad za nią logika. A do czego, nie wystarcza wyraz, "Bóg".

                                Nie ma żadnego boga jedynego w trójcy świętej, albo w dwójcy
                                świętej.

                                Jeżeli coś piszesz, podawaj treści Nauki Ojca, na których
                                opierasz swoje zdanie. Po co mamy się przerzucać argumentami naszej
                                produkcji.
                                Jest Dwie Istoty Boskie. Ojciec, i Syn Ojca.

                                Ja nie wiedziałem, że jesteś bałwochwalcą.
                                • brum.pl1 Re: Oj, brumie bałwochwalco! 02.03.10, 10:01
                                  Lubię wariatuńciów, więc chętnie z nimi gadam. Przyznam szczerze, że takiego wariatuńcia jak ty jeszcze nie spotkałem...:)))

                                  brum:
                                  No to teraz porozmawiajmy o drugiej istocie boskiej z twojej nauki,
                                  a mianowicie o synu, którego też zapewne nie można nazywać
                                  bogiem:)))
                                  Nurtują mnie następujące pytania:
                                  1. Czy istnieje tylko jeden syn, czy jest ich nieskończenie wielu,
                                  np czy ty jesteś synem jedynego ojca, czy nie jesteś?

                                  nehsa:
                                  Skoro Ojciec jest JEDEN. To jeden jest, i Syn Ojca.

                                  Argumenty rodem z komedii...albo zdziecinniałego starca.
                                  Coś niemrawy ten ojciec, skoro może mieć tylko jednego syna....:)))

                                  brum:
                                  2. Jeżeli jesteś synem, to czy dziedziczysz jego boskość, czy nie, a
                                  jeżeli nie dziedziczysz, to dlaczego?

                                  nehsa:
                                  Odpowiedź wynika z pkt.1 - ani ja, ani nikt z ludzi,
                                  nie jest synem Ojca. Wszyscy jesteśmy dziećmi Ojca.

                                  Znowu "świetna" argumentacja! Dziecko nie jest synem!
                                  Coś ci się stary pokiełbasiło w łepetynie.

                                  brum:
                                  3. Jeżeli nie jesteś synem jedynego ojca, to dlaczego nazywasz go
                                  ojcem?

                                  nehsa:
                                  Ojcostwo Ojca wobec każdego człowieka, wynika z
                                  oczywistego faktu zależności naszego człowieczeństwa, czyli
                                  bycia człowiekiem, od Ojca.

                                  Zaraz zaraz. Dopiero co twierdziłeś, że żaden człowiek nie jest synem ojca. Teraz zmieniasz zdanie?
                                  I tu dochodzimy do drugiej odsłony paranoi twojej "racjonalnej" nauki ojca.
                                  Pełnej bełkotu i idiotyzmów. Przyjąłeś złe założenia owej "nauki" i to spowodowało, że brniesz w delirkę. I ta delirka każe ci pisać ewidentne bzdury w rodzaju: rodzic nie jest ojcem, dziecko nie może być synem, istota boska jest bogiem, ale nie wolno jej tak nazywać, itd, itd

                                  brum:
                                  4. Czy tę drugą istotę boską, zwaną przez ciebie synem ojca, też nie
                                  wolno nazywać bogiem?

                                  nehsa:
                                  Skoro istnieją, co wynika ze słów Nauki Ojca, i
                                  logiki, Dwie Istoty Boskie, czyli Dwaj Bogowie, to sensownym
                                  jest, Ich precyzyjne rożróżnienie, którego domaga się Nauka
                                  Ojca, i w ślad za nią logika.

                                  Dobre! Zostaw stary logikę w spokoju, bo nie masz o niej zielonego pojęcia. To nie z logiki wynika, że istnieją dwie istoty boskie!

                                  nehsa:
                                  Nie ma żadnego boga jedynego w trójcy świętej,

                                  Skąd wiesz? Miałeś widzenie, czy wróżka ci tak powiedziała?

                                  • kolter-f1 Re: Oj, brumie bałwochwalco! 02.03.10, 10:14
                                    brum.pl1 napisał:

                                    brum:
                                    > 2. Jeżeli jesteś synem, to czy dziedziczysz jego boskość, czy nie, a
                                    > jeżeli nie dziedziczysz, to dlaczego?

                                    Choćby dlatego ;Słuchaj, Izraelu, Pan jest naszym Bogiem - Panem jedynym. (Pwt 6.4).

                                    1 Tym 2,5
                                    Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi,
                                    człowiek, Chrystus Jezus.

                                    > Skąd wiesz? Miałeś widzenie, czy wróżka ci tak powiedziała?

                                    Wiadomo to choćby stąd;" Wyrażenie ‚jeden Bóg w trzech Osobach’ przyjęło się na
                                    stałe i zostało na dobre wcielone do chrześcijańskiego życia i wyznania wiary
                                    pod koniec IV stulecia. Dopiero to sformułowanie zasługuje na miano dogmatu
                                    Trójcy. U Ojców Apostolskich nie spotyka się niczego, co by w najmniejszym
                                    stopniu przypominało taki pogląd czy punkt widzenia
                                    "(New Catholic
                                    Encyclopedia 1967, t. 14, s. 299).

                                    "Chrystianizm wywodzi się z religii żydowskiej, a religia żydowska była ściśle
                                    unitarna. Drogi wiodącej z Jeruzalem do Nicei nie sposób uznać za prostą.
                                    Trynitaryzm z IV wieku nie był dokładnym odzwierciedleniem
                                    wczesnochrześcijańskiej nauki o naturze Boga; wprost przeciwnie, był odstępstwem
                                    od tej nauki" (The Encyclopedia Americana 1956, t. 27, s. 294L).
                                    • brum.pl1 Re: Oj, brumie bałwochwalco! 02.03.10, 10:52
                                      Dogmat Trójcy Św. obowiązuje od końca IV wieku. Jak dotąd nie został obalony. Z
                                      praktycznego punktu widzenia, stanowi on konstrukcję porządkującą najważniejsze
                                      postaci wiary katolickiej, wprowadzającą logiczne uporządkowanie pojęć i logikę
                                      powiązań.
                                      • kolter-f1 Re: Oj, brumie bałwochwalco! 02.03.10, 11:10
                                        brum.pl1 napisał:

                                        > Dogmat Trójcy Św. obowiązuje od końca IV wieku.

                                        Czyli od czasu kiedy to poganie na wpół rozumiejący istotę chrześcijaństwa to
                                        wprowadzili .

                                        >Jak dotąd nie został obalony.

                                        Ja to obalam w 3 sekundy :))głupcy tkwią w pogańskich gusłach.

                                        Z
                                        > praktycznego punktu widzenia, stanowi on konstrukcję porządkującą najważniejsze
                                        > postaci wiary katolickiej, wprowadzającą logiczne uporządkowanie pojęć i
                                        logikę powiązań.


                                        Logicznie rzecz biorąc to cesarz Konstantyn(trzynasty apostoł ) "żaden teolog"
                                        wam ten pomysł podsunął w Nicei :))

                                        Deschner
                                        • brum.pl1 Re: Oj, brumie bałwochwalco! 02.03.10, 11:41
                                          kolter-f1 napisał:

                                          > >Jak dotąd nie został obalony.

                                          > Ja to obalam w 3 sekundy :))głupcy tkwią w pogańskich gusłach.

                                          Dogmat, to ex definitione, twierdzenie w religii lub szkole filozoficznej
                                          przyjęte bezwarunkowo - bez dowodu i nie podlegające dyskusji. Dogmat też nie
                                          podlega odwołaniu. Napisałem tak, bo chciałem się przekonać, czy wpadnioesz w
                                          moje sidła, czy też nie. Wpadłeś.
                                          • kolter-f1 Re: Oj, brumie bałwochwalco! 02.03.10, 11:51
                                            brum.pl1 napisał:

                                            > Dogmat, to ex definitione, twierdzenie w religii lub szkole filozoficznej
                                            przyjęte bezwarunkowo - bez dowodu i nie podlegające dyskusji. podlega
                                            odwołaniu. Napisałem tak, bo chciałem się przekonać, czy wpadnioesz w
                                            > moje sidła, czy też nie. Wpadłeś.

                                            Heheheh wpadłem w sidła kogoś kto bezmyślnie przyklepuje bezmyślnym naukom :)))
                                            Krk cały ten dogmat oparł na jednym w zasadzie wersecie który i tak jest nawet
                                            dla teologów kontrowersyjnym .
                                            Mat 28,19
                                            Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i
                                            Syna, i Ducha Świętego.
                                            Ks Józef Kudasiewicz napisał w książce
                                            (Jezus historii-Chrystus wiary) , że Jezus nie powiedział tak ,ale ,,w imię moje "
                                            img339.imageshack.us/img339/8835/ccf2009113000000.jpg
                                            • brum.pl1 Re: Oj, brumie bałwochwalco! 02.03.10, 12:02
                                              kolter-f1 napisał:

                                              > Heheheh wpadłem w sidła kogoś kto bezmyślnie przyklepuje bezmyślnym naukom :)))

                                              No widzisz. Zaliczyłeś wpadkę wielką jak Himalaje...:)))
                                              • kolter-f1 Re: Oj, brumie bałwochwalco! 02.03.10, 12:20
                                                brum.pl1 napisał:

                                                > No widzisz. Zaliczyłeś wpadkę wielką jak Himalaje...:)))

                                                Nawet swojej śmieszności nie zauważasz piszesz do Neshy tak ;

                                                "Możesz sobie stary wierzyć w co tylko chcesz, nawet w zdechłe myszy. Masz do
                                                tego prawo. Nie przekonuj jednak nikogo, że jest to "racjonalne", bo narażasz
                                                się na drwiny. Nie powołuj się też na logikę, bo ona z twoim wariactwem nie ma
                                                nic wspólnego".

                                                Potem do mnie taki bzdet ;

                                                "Dogmat, to ex definitione, twierdzenie w religii lub szkole filozoficznej
                                                przyjęte bezwarunkowo - bez dowodu i nie podlegające dyskusji. Dogmat też nie
                                                podlega odwołaniu".

                                                Zastanów się czy czasem twój Krk nie buduje na takich "fundamentach" jak Nesha
                                                :))).Niestety Krk nie ma jakichkolwiek dowodów na to ze w biblii naucza się o
                                                trójcy ,a biblia to fundament na którym budowano chrześcijaństwo .
                                                Tylko ktoś kto nie ma nic do powiedzenia twierdzi ze ma całkowicie niepodważalną
                                                rację ,jak np Krk w dogmacie o trójcy !!
                                                • nehsa Re: Oj, brumie bałwochwalco! 02.03.10, 12:28
                                                  Kotler napisał:
                                                  "Zastanów się czy czasem twój Krk nie buduje na
                                                  takich "fundamentach" jak Nesha"

                                                  ** Doradzam ci, oszczędź siebie.
                                                  • karbat Re: Oj, brumie bałwochwalco! 02.03.10, 12:53
                                                    nehsa napisał:
                                                    > Kotler napisał:
                                                    > "Zastanów się czy czasem twój Krk nie buduje na
                                                    > takich "fundamentach" jak Nesha"
                                                    >
                                                    > ** Doradzam ci, oszczędź siebie.

                                                    irracjonalne wierzenia wiercow w sily nadprzyrodzone moga byc
                                                    troszke, pozornie racjonalniejsze, co nie nie podwaza ich
                                                    irracjonalnosci .

                                                    Wiercy na tropie bogow , duchow ,...poruszaja sie w swiecie
                                                    dywagacji , spekuklacji, opartych na wyobrazni-wyobrazeniach
                                                    starozytnych Zydow , podgladaczy-modernizatorow bogow basenu morza
                                                    srodziemnego .

                                                    witaj ponownie , obrazalski nehsiu
                                                • brum.pl1 Re: Oj, brumie bałwochwalco! 02.03.10, 12:35
                                                  kolter-f1 napisał:

                                                  > Zastanów się czy czasem twój Krk nie buduje na takich "fundamentach" jak Nesha
                                                  > :))).

                                                  Wystarczy porównać fundamenty wiary katolickiej i fundamenty "racjonalnej" nauki
                                                  jedynego ojca, by stwierdzić, że się diametralnie różnią. Zatem twoja sugestia
                                                  jest pozbawiona sensu.
                                                  Nie ma też sensu porównywanie teorii Einsteina z teorią bułek pokoleniowych
                                                  polubu. Ten sam casus.
                                                  • kolter-f1 Re: Oj, brumie bałwochwalco! 04.03.10, 09:33
                                                    brum.pl1 napisał:

                                                    > Wystarczy porównać fundamenty wiary katolickiej i fundamenty "racjonalnej" nauk i
                                                    > jedynego ojca, by stwierdzić, że się diametralnie różnią.

                                                    Ani jedno ani drugi nie jest zbudowane na jakimkolwiek fundamencie.

                                                    Zatem twoja sugestia
                                                    > jest pozbawiona sensu.

                                                    Ty na razie argumentów nie przedstawiłeś .

                                                    > Nie ma też sensu porównywanie teorii Einsteina z teorią bułek pokoleniowych
                                                    > polubu. Ten sam casus.

                                                    Dokładnie ,Nesha zbudował swoja "wiarę " na podstawie wersetów które sam uważa
                                                    za nie sfałszowane w przeciwieństwie do innych fałszywych,
                                                    Krk zbudował swój dogmat na wersecie co do którego są wątpliwości jego
                                                    autentyczności.
                                        • nehsa Re: brumie, małpa by to zrozumiała. 02.03.10, 12:01
                                          brumie.pl1 specu od logiki!
                                          Nauka Ojca Wszystkich Ludzi podaje:
                                          Ojciec, jest jeden. Zatem, co napisałem, jeden jest Syn
                                          Ojca.

                                          Przestrzeganie tej wiedzy, umożliwia precyzyjne określenie
                                          każdej z Dwóch Istot Boskich, czyli Ojca(Boga), i Syna
                                          (Boga).

                                          Ale w tępych łbach, gardzących Nauką Ojca półidiotów i
                                          innych, głęboko upośledzonych buców, wykluł się pomysł, aby
                                          ojcami, nazywać swoich tatusiów
                                          .

                                          Stąd tacy, jak ty wolnomyśliciele, zadają mi serię kretyńskich pytań.
                                          Pytań, które są pozbawione jakiegokolwiek logicznego uzasadnienia.
                                          Do religijno-ateistycznego polskiego matoła, nie może przebić się
                                          fakt, że Ojciec jest jeden.

                                          A to przecież intelektualisto brumie.pl1, prościutka, zrozumiale
                                          podana wiadomość, stary pierdoło.

                                          • nehsa Re: brumie, małpa by to zrozumiała. 02.03.10, 12:17
                                            brumie.pl1!
                                            Zapomniałem ci odpowiedzieć na twoje pytanie, dlatego ten post.
                                            " nehsa:
                                            Nie ma żadnego boga jedynego w trójcy świętej,
                                            i ty zapytałeś:
                                            "Skąd wiesz? Miałeś widzenie, czy wróżka ci tak powiedziała?"

                                            ** W Nauce Ojca, jest wyarźnie podano: Ojciec jest Duchem.
                                            Jest to, nie tylko moim zdaniem, wystarczająca ilość Duchów.
                                            Poza tym, ty nie masz pojęcia zielonego, tak jak zresztą
                                            cała "tyłologiczna gawiedź", skąd on się wziął. To też wyjaśniałem
                                            na forum.
                                            --
                                            Cel i sens życia
                                            • brum.pl1 O! Cos nowego! 02.03.10, 12:49
                                              > ** W Nauce Ojca, jest wyarźnie podano: Ojciec jest Duchem.

                                              Napisz coś więcej, może być interesujące...:)))
                                              • nehsa Re: O! Cos nowego! 02.03.10, 14:33
                                                brum.pl1 napisał:
                                                "> > ** W Nauce Ojca, jest wyarźnie podano: Ojciec jest Duchem.
                                                i znany logik zaproponował:
                                                "> > Napisz coś więcej, może być interesujące...:)))"

                                                **Z inteligentnymi ludźmi, takimi, jak ty, chetnie dialożę.
                                                W świadectwach Nauki Ojca, których fragmenty, zachowały się w
                                                zakłamanych Czterech Ewangeliach, m.in. w Ew.św. Jana 4/24 i 5/17
                                                czytamy, że:
                                                Ojciec jest Duchem, i Ojciec pracuje, stąd m.in. i ten wniosek:
                                                praca Ojca, polega na wiecznej samoofierze wobec Syna Ojca.

                                                Jest oczywistem brumie.pl1, że istnieją racjonalne dowody tego faktu.
                                                One, są oczywiste brumie.pl1 - intelektualisto.
                                                • nehsa Re: O! Cos nowego! 02.03.10, 15:01
                                                  brumie.pl1 - byłbym przeoczył twojom epokowom myśl.
                                                  Ja napisałem: "Ojciec jest jeden. Zatem, co napisałem,
                                                  jeden jest Syn > Ojca
                                                  ."
                                                  **
                                                  Reasumując: Ojciec jest jeden, i jeden jest Syn Ojca.

                                                  **i oto co ty intelktualisto napisałeś, i łaskawie zaproponowałeś:
                                                  "I znów powtarzasz ten sam błędny wniosek. Gdybyś sformułował swoją
                                                  teorię w następujący sposób:
                                                  Istnieje jeden ojciec i jeden syn ojca,
                                                  wówczas zdanie takie miałoby sens. Ba, można by takie zdanie przyjąć
                                                  jako założenie/aksjomat twojej wiary. Rozumiesz różnicę? "

                                                  **Twój "fakt" intelektualnego upośledzenia wytłuściłem. To bzdura.
                                                  I jestem przekonany, że ty dalej nie rozumiesz w ząb o co chodzi
                                                  .

                                                  Biedny bałwochwalco, jak się bierzesz za edukacje bliźnich, i
                                                  zaczynasz od obelg, z dodatkiem protekcjonalnego tonu, to wcześniej
                                                  przetestuj ten bałwochwalczy gnój, którym sobie zaczopowałeś
                                                  łepetyne, a którym to pyszałku, chcesz się łaskawie dzielić.

                                                  --
                                                  Cel i sens życia
                                                  • brum.pl1 Małpa by to zrozumiała 02.03.10, 20:11
                                                    Tak zatytułowałeś swój post....Może tkwi w tym jakaś myśl...
                                                    Proponuję, byś zaczął nauczać małpy i w tym środowisku szukał wyznawców swojej
                                                    niezwykle zresztą "racjonalnej" nauki ojca.

                                                    Pa wariatuńciu, śpij dobrze i niech pielęgniarka nie zapomni zamknąć drzwi od
                                                    twojej separatki.
                                                  • nehsa Re: Małpa by to zrozumiała 02.03.10, 21:07
                                                    brum.pl1!
                                                    Widzisz chłoptasiu, jak bezargumentowo pękłeś. Jak kondom
                                                    imponenta.
                                                    Nie zakładaj zatem "ubiorów", które nie pasują do twojej, sam to
                                                    przyznajesz
                                                    , nędznej osobowości.

                                                    Ps.
                                                    Pomódl się do swojej Srójcy św., o zdrowie.
                                          • brum.pl1 Uspokój się wariatuńciu 02.03.10, 12:45
                                            nehsa napisał:

                                            > brumie.pl1 specu od logiki!
                                            > Nauka Ojca Wszystkich Ludzi podaje:
                                            > Ojciec, jest jeden. Zatem, co napisałem, jeden jest Syn
                                            > Ojca.


                                            I znów powtarzasz ten sam błędny wniosek. Gdybyś sformułował swoją teorię w
                                            następujący sposób:
                                            Istnieje jeden ojciec i jeden syn ojca,
                                            wówczas zdanie takie miałoby sens. Ba, można by takie zdanie przyjąć jako
                                            założenie/aksjomat twojej wiary.
                                            Rozumiesz różnicę?

                                            > Stąd tacy, jak ty wolnomyśliciele, zadają mi serię kretyńskich pytań.

                                            A nie przyszło ci do głowy, że kretyńska jest twoja teoria, a nie te logiczne
                                            pytania obnażające bezsens twoich "nauk"?
                                            Przemyśl to, ale najpierw weź coś na uspokojenie.
                                            • nehsa Re: Uspokój się wariatuńciu 02.03.10, 14:22
                                              brumie.pl1
                                              Zobacz, wystarczyło biedny, upośledzony intelektualnie człowieku
                                              uświadomić ci, że określenie, "OJCIEC", Który pracuje, to
                                              Ktoś zupełnie inny, niż np. twój biedny tata, który wspołpracuje,
                                              jak każda ludzka istota
                                              . I przestałeś pieprzyć tak, jakby ci
                                              zęby, co dopiero szły. "Ojciec" i "tata", to dwa, różne pojęcia
                                              , czego matołku nie zdołałeś dostrzedz.
                                              • brum.pl1 Re: Uspokój się wariatuńciu 02.03.10, 20:01
                                                nehsa napisał:

                                                > brumie.pl1
                                                > Zobacz, wystarczyło biedny, upośledzony intelektualnie człowieku
                                                > uświadomić ci, że określenie, "OJCIEC", Który pracuje, to
                                                > Ktoś zupełnie inny, niż np. twój biedny tata, który wspołpracuje,
                                                > jak każda ludzka istota
                                                . I przestałeś pieprzyć tak, jakby ci
                                                > zęby, co dopiero szły. "Ojciec" i "tata", to dwa, różne pojęcia
                                                >
                                                , czego matołku nie zdołałeś dostrzedz.

                                                Najważniejsze, że ty wariatuńciu zdołałeś, chyba jako jeden jedyny na świecie,
                                                to "dostrzedz":)))





                                • brum.pl1 Re: Oj, brumie bałwochwalco! 02.03.10, 10:08
                                  I jeszcze jedno:
                                  Możesz sobie stary wierzyć w co tylko chcesz, nawet w zdechłe myszy. Masz do
                                  tego prawo. Nie przekonuj jednak nikogo, że jest to "racjonalne", bo narażasz
                                  się na drwiny. Nie powołuj się też na logikę, bo ona z twoim wariactwem nie ma
                                  nic wspólnego. Raczej zachodzi tu inna zależność, a mianowicie brak umiejętności
                                  logicznego myślenia, i to totalny brak umiejętności, zaprowadził cię do takiego
                                  stanu. Z drugiej jednak strony podziwiam twoją twórczość i niezłomne przekonanie
                                  do słuszności swoich dyrdymałów.
                                • brum.pl1 Re: Oj, brumie bałwochwalco! 02.03.10, 10:12
                                  Lubię wariatuńciów, więc chętnie z nimi gadam. Przyznam szczerze, że takiego
                                  wariatuńcia jak ty jeszcze nie spotkałem...:)))

                                  brum:
                                  No to teraz porozmawiajmy o drugiej istocie boskiej z twojej nauki,
                                  a mianowicie o synu, którego też zapewne nie można nazywać
                                  bogiem:)))
                                  Nurtują mnie następujące pytania:
                                  1. Czy istnieje tylko jeden syn, czy jest ich nieskończenie wielu,
                                  np czy ty jesteś synem jedynego ojca, czy nie jesteś?

                                  nehsa:
                                  Skoro Ojciec jest JEDEN. To jeden jest, i Syn Ojca.

                                  Argumenty rodem z komedii...albo zdziecinniałego starca.
                                  Coś niemrawy ten ojciec, skoro może mieć tylko jednego syna....:)))

                                  brum:
                                  2. Jeżeli jesteś synem, to czy dziedziczysz jego boskość, czy nie, a
                                  jeżeli nie dziedziczysz, to dlaczego?

                                  nehsa:
                                  Odpowiedź wynika z pkt.1 - ani ja, ani nikt z ludzi,
                                  nie jest synem Ojca. Wszyscy jesteśmy dziećmi Ojca.

                                  Znowu "świetna" argumentacja! Dziecko nie jest synem!
                                  Coś ci się stary pokiełbasiło w łepetynie.

                                  brum:
                                  3. Jeżeli nie jesteś synem jedynego ojca, to dlaczego nazywasz go
                                  ojcem?

                                  nehsa:
                                  Ojcostwo Ojca wobec każdego człowieka, wynika z
                                  oczywistego faktu zależności naszego człowieczeństwa, czyli
                                  bycia człowiekiem, od Ojca.

                                  Zaraz zaraz. Dopiero co twierdziłeś, że żaden człowiek nie jest synem ojca.
                                  Teraz zmieniasz zdanie?
                                  I tu dochodzimy do drugiej odsłony paranoi twojej "racjonalnej" nauki ojca.
                                  Pełnej bełkotu i idiotyzmów. Przyjąłeś złe założenia owej "nauki" i to
                                  spowodowało, że brniesz w delirkę. I ta delirka każe ci pisać ewidentne
                                  bzdury w rodzaju: rodzic nie jest ojcem, dziecko nie może być synem, istota
                                  boska jest bogiem, ale nie wolno jej tak nazywać, itd, itd


                                  brum:
                                  4. Czy tę drugą istotę boską, zwaną przez ciebie synem ojca, też nie
                                  wolno nazywać bogiem?

                                  nehsa:
                                  Skoro istnieją, co wynika ze słów Nauki Ojca, i
                                  logiki, Dwie Istoty Boskie, czyli Dwaj Bogowie, to sensownym
                                  jest, Ich precyzyjne rożróżnienie, którego domaga się Nauka
                                  Ojca, i w ślad za nią logika.

                                  Dobre! Zostaw stary logikę w spokoju, bo nie masz o niej zielonego pojęcia. To
                                  nie z logiki wynika, że istnieją dwie istoty boskie!

                                  nehsa:
                                  Nie ma żadnego boga jedynego w trójcy świętej,

                                  Skąd wiesz? Miałeś widzenie, czy wróżka ci tak powiedziała?

      • kolter-f1 Re: Skąd się bierze religia 27.02.10, 22:14
        Ludzie nie mogą się pogodzić w nieuchronny koniec stad tez pragnienie wiecznego
        życia , dodatkowo zaś w jakieś mitycznej cudownej krainie .
    • Gość: kazik Re: Skąd się bierze religia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.10, 08:40
      Religia, zbiór wierzeń uporządkowany i ubarwiony przez kilku cwanych ludzików
      nazywających siebie kapłanami w celu zapewnienia sobie wszelkich dóbr
      materialnych bez wykonywania pracy oraz umożliwienie sobie władzy absolutnej nad
      motłochem. Rządy za pomocą strachu.
      • kolter-f1 Re: Skąd się bierze religia 27.02.10, 22:18
        Gość portalu: kazik napisał(a):

        > Religia, zbiór wierzeń uporządkowany i ubarwiony przez kilku cwanych ludzików
        > nazywających siebie kapłanami w celu zapewnienia sobie wszelkich dóbr
        > materialnych bez wykonywania pracy oraz umożliwienie sobie władzy absolutnej nad
        > motłochem. Rządy za pomocą strachu.

        Kazik z ust mi to wyjąłeś :)
    • Gość: rr Re: Skąd się bierze religia IP: *.pai.net.pl 26.02.10, 09:11
      Zalezy ktora ?

      To pytanie uwazam za niewlasciwe w tym wzgledzie ,ze nie kazda
      religia ma to same zrodlo .
      Kiedy mowimy dosc ogolnie o religiach , odpowiedz powinna wyrazac
      jakies przeswiadczenie wewnetrzne , jakas czesto niejasna intuicje ,
      a jednak na tyle silna ,ze skutkuje ona czesto silna wiara w Boga ,
      Opatrznosc , sile stworcza do konca niewyrazalna ,czlowiek religijny
      powie iz wlasnie to przeczucie , ten niepokoj jest znakiem ,
      wskazowka , swiadectwem wywolanym przez ta wlasnie sile , jest
      cichym glosem w sumieniu przypominajacym o sobie w rozny sposob , a
      juz szczegolnie wyrazajacym sie w prawie naturalnym . Kiedy mowimy
      np. o religii chrzescijanskiej , nie mozemy zatrzymac sie li tylko
      na powyzszych przeczuciach ,nie mozemy tez powiedziec ,ze jej zrodlo
      jest w samych wymyslach , mamy tu do czynienia z konkretna
      historia , z konkretnym czlowiekiem chodzacym po ziemi w tym ,a nie
      innym okresie czasu , mamy swiadectwa swiadkow spisane , a takze
      znamy poniekad historie Jego uczniow , ich wiare , reakcje , w koncu
      nauczanie i swiadectwa meczenstwa za ta wiare .Wiemy zatem ,ze
      mowimy o konkretnej historii , ktora sie po prostu zdarzyla , nie
      moze byc wiec mowy o wrzucaniu do jednego worka wszystkich religii ,
      gdyz jest to moim zdaniem wysoce nielogiczne .
      Jesli ktos w te historie nie wierzy , jego sprawa ,ale i czlowiek
      niewierzacy nie moze , bedac uczciwym wobec siebie , przyznac iz
      zrodlem chrzescijanskiej wiary jest wymysl jako taki , potrzeba
      wyjasniania pewnych zjawisk itd. , itp.
    • angelfree Re: Skąd się bierze religia 26.02.10, 09:24
      Scientific American ostatnio parę razy o tym pisał. W Świecie Nauki jakiś rok
      temu byl artykuł o tym, jak dobor naturalny premiował niekoniecznie najprostsze
      wyjaśnienia rzeczywistości.

      W ogóle chyba mamy skłonność do widzenia w otaczającym świecie czegoś innego,
      niż jego rzeczywista natura. Kto z nas choć raz w życiu nie obrazil swojego
      komputera albo nie zaklinal samochodu, aby jednak dojechal do tej stacji?
    • piwi77 Religie są zakładane przez bogów. 26.02.10, 09:41
      A że mamy całe mnóstwo bogów, mamy też ogromną liczbę religii.
      Bogowie nie są wieczni i w końcu każdy z nich umiera, a razem z nim
      umiera też wtedy religia, którą on założył. Bogowie się rozmnażają,
      przez podział. Można to zaobserwować po kontrolowanych przez nich
      religiach, których ten podział bezpośrednio dotyczy. Wtedy na
      miejsce jednej religii mamy dwie, bardzo do siebie podobne, tyle
      tylko, że od momentu podziału, każda z nich czci już innego boga.
      Charakterystyczne, że religie świeżo podzielone, przynajmniej jakiś
      czas po podziale, bardzo się nie lubią. Być może jest to skutkiem
      animozji między świeżo podzielonymi bogami.
      • piwi77 A teraz serio. 26.02.10, 10:40
        Natura, nie wnikajmy co się za tym pojęciem kryje, nas oszukuje i
        obdarzyła nas, jak wszystkie inne stworzenia zresztą, nieracjonalnym
        strachem przed śmiercią. Nieracjonalnym, bo nie było nas i było
        dobrze, nie będzie nas i też będzie dobrze, tak naprawdę to strach
        powinno się mieć przed życiem, nie przed nieistnieniem. Ale dobrze,
        zostaliśmy zaopatrzeni w ów strach i to on powoduje, że trzymamy się
        kurczowo tego nędznego życia jakby nie wiem co było ono warte.
        Dzieki temu oszustwu działamy w interesie natury, choć na pewno nie
        naszym własnym. Efektem ubocznym, pewnie już przez naturę
        niezamierzonym, jest żerowanie na tym strachu przez cwaniaków,
        twórców wielkiej liczby religii, ogłaszających się samozwańczo
        kapłanami i oszukujących przestraszonych, wizjami życia bez konca.
      • Gość: DSD Re: Religie są zakładane przez bogów. IP: 212.33.72.* 26.02.10, 11:18
        > umiera też wtedy religia, którą on założył. Bogowie się rozmnażają,
        > przez podział. Można to zaobserwować po kontrolowanych przez nich
        > religiach, których ten podział bezpośrednio dotyczy. Wtedy na
        > miejsce jednej religii mamy dwie, bardzo do siebie podobne, tyle
        > tylko, że od momentu podziału, każda z nich czci już innego boga.

        Ciekawa teoria, niestety fałszywa. Nie może wytłumaczyć zjawiska zlewania się
        religii - czasem masowego (unici), czasem indywidualnego (pastorzy anglikańscy
        przystający do papistów po kolejnym unowocześnieniu anglikanizmu, a wcześniej
        choćby Newman czy Manning).
    • Gość: observer Co ma religia wspólnego z "bogiem"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.10, 10:15
      Jakkolwiek każdy z nas boga/byt niematerialny czy tp pojmuje?

      Religia zorganizowana jest zaprzeczeniem wiary w cokolwiek. Wiara
      to odczuwanie świata i Natury tu i teraz (in the Now). To
      poczucie jedności z kosmosem/wszechświatem/światem, akceptowanie
      świata bo wszystko jest po coś. A nie szalencza ucieczka
      w kult wyimaginowanego, generalna negacja świata podjudzanie do
      nienawiści i wrogości, i czekanie na "nagrode" w postaci "życia po
      śmierci" czy tp bzdury.

      Religia zorganizowana trafia do bojących sie zastraszonych ludzi nie
      potrafiących stawic czoła i zaakceptować życia takim jakim jest.
      Papież, rabin, biskup ect wszyscy tzw przedstawiciele
      (handlowi) robia na tych zastraszonych masach od wiekow swoj własny
      interes.

      • Gość: kazik Re: Co ma religia wspólnego z "bogiem"? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.10, 10:45
        A pierwszym PH był Konstantyn I Wielki ustalając zawartość podręcznika dla PH
        zwanym Biblią na soborze w Nicei w 325 roku. Dla niego najistotniejszymi były
        tylko 4 ewangelie bo tylko te nadają się do manipulacji. Gnostyków za to
        ogłoszono heretykami bo pisali prawdę. A za prawdę idzie się do kicia.
      • brum.pl1 Re: Co ma religia wspólnego z "bogiem"? 28.02.10, 19:19
        Gość portalu: observer napisał(a):

        > Religia zorganizowana jest zaprzeczeniem wiary w cokolwiek.

        Co to znaczy religia zorganizowana?
        Chyba masz na myśli organizację wiernych, a to zupełnie inna kwestia.

        Wiara
        >
        to odczuwanie świata i Natury tu i teraz (in the Now). To
        > poczucie jedności z kosmosem/wszechświatem/światem, akceptowanie
        >
        świata bo wszystko jest po coś.

        Piękne i mądre sformułowanie. Skorygowałbym je jednak odrzucając z definicji "tu
        i teraz" bo zawęża horyzont czasowy.
        • nehsa Re: Co ma religia wspólnego z "bogiem"? 28.02.10, 22:37
          brum.pl1 napisał: A ja w czynie społecznym wtrącam "3grosze".
          "> Gość portalu: observer napisał(a):
          Religia zorganizowana jest zaprzeczeniem wiary w cokolwiek.
          i brum zapytał:
          > Co to znaczy religia zorganizowana?
          > Chyba masz na myśli organizację wiernych, a to zupełnie inna
          kwestia.
          i znowu brum zacytowal observera
          > Wiara > > to odczuwanie świata i Natury tu i teraz
          (in the Now). To > > poczucie jedności z
          koosem/wszechświatem/światem, akceptowanie
          > >
          świata bo wszystko jest po coś.
          i brum był łskaw skomentować:
          > Piękne i mądre sformułowanie. Skorygowałbym je jednak odrzucając z
          definicji "tu> i teraz" bo zawęża horyzont czasowy."

          **Abyś brumie nie leniuchował wraz z twoim intelektem, to na
          podstawie racjonalnych zapisów w Nauce Jedynego Ojca, uprzejmie cię
          informuję, że nie masz za grosz racji.
          Jak byś się upierał, to podaj treść z Nauki Ojca, która stanowi
          oparcie dla twojego zdania.
          Z góry cię informuję, jak wielu w przeszłości, nie znajdziesz.
          Zatem brumie, ty Nauki Ojca nie rozumiesz. Papież obecny i wszyscy
          przed nim, też nie. To na pocieszenie.
          • brum.pl1 Re: Co ma religia wspólnego z "bogiem"? 01.03.10, 00:06
            Stawiasz mnie w trudnej sytuacji.
            Z jednej strony powinienem ci odpisać, że nauka jedynego ojca ani mnie ziębi ani
            parzy, więc nie mam najmniejszego zamiaru szukać w niej stosownych zapisów
            potwierdzających moje tezy. Powiem więcej, na podstawie twoich postów mam o niej
            niezbyt dobre zdanie.
            Z drugiej strony nie mam zamiaru krytykować czy lekceważyć twojej "religii",
            masz prawo wierzyć w co chcesz i cieszy mnie, że jesteś żarliwym wyznawcą i
            propagatorem owej "religii".
            Pozwól jednak, że ja pozostanę przy swojej.
            Poza tym napisałem swój post formułując uniwersalne treści, niezależnie od
            rodzaju wyznawanej religii. Tak pojmuję wiarę.
    • trawny Re: Skąd się bierze religia 26.02.10, 18:09
      Tak bełkotliwego tekstu dawno nie czytałem. Pseudointelektualne wypociny
      opakowane kolorową okładką.
    • goldnet Re: Skąd się bierze religia 27.02.10, 10:31
      Krótka odpowiedź religia sie bierze z potrzeby bytu.
      • nehsa Re: Skąd się bierze religia 27.02.10, 11:59
        goldnet napisał:
        "Krótka odpowiedź religia sie bierze z potrzeby bytu."

        **Religia, to sposób zniewolenia bytu.
        Tak jest krócej, a trafnie.
    • mg2005 Re: Skąd się bierze religia 01.03.10, 14:27
      dritte_dame napisała:
      >
      > "skąd się w ogóle wzięła religia."
      > religia bierze się z naszej niezaspokojonej potrzeby posiadania
      poczucia
      > że mamy większy (niż faktycznie mamy) wpływ na przebieg
      zachodzących wokoło na
      > s zdarzeń.
      >
      > Im bardziej czujemy się bezsilni wobec procesów Natury i im mniej
      je rozumiemy,
      > tym bardziej brak rzeczywistego ich zrozumienia a zatem i brak
      realnej umiejęt
      > ności wpływania na nie zastępujemy sobie wyjaśnieniami
      iluzorycznymi i rytuałam
      > i, którym przypisujemy moc wpływania na to, na co pragniemy mieć
      wpływ.

      1. TT (twoja teoria) może być wyjaśnieniem pierwotnych ,prymitywnych
      religii pogańskich, ale nie religii współczesnych.

      2. Gdyby zabiegi magiczne były iluzją, to szybko poszłyby w
      zapomnienie...

      3. TT nie odnosi się do zjawisk ponad-naturalnych (stygmaty,
      objawienia, cuda)

      4. " Im bardziej czujemy się bezsilni wobec procesów Natury i im
      mniej je rozumiemy,"
      Wg TT współczesny świat powinien być ateistyczny...

      5. TT jest sprzeczna z faktem, że 50% naukowców nauk
      przyrodniczych wierzy w świat ponad-naturalny.

      6. Do religii popycha raczej potrzeba Sensu, którego nie może dać
      nauka...

      7. TT nie wyjaśnia fenomenu wyjątkowych osób: Budda, Jezus,
      apostołowie, prorocy, święci, męczennicy...


      --
      (źródło: FBI Crime
      Statistics/USA Government):

      -90% międzyrasowych zbrodni jest popełnianych przez Czarnych
      przeciwko Białym;
      -Czarni popełniają międzyrasowe zbrodnie 250 razy więcej niż Biali;
      -Czarni popełniają 8 razy więcej morderstw niż Biali;
      -Czarni popełniają 4.4 razy więcej gwałtów niż Biali;
      -Czarni popełniają 10 razy więcej rabunków niż Biali;
      -Czarni popełniają 5 razy więcej napaści niż Biali.


    • angelfree No i... 01.03.10, 15:08
      Rezydenci Forum Spoleczeństwo zarżnęli kolejny fajnie zapowiadający się wątek : (((
      • dritte_dame Re: No i... 01.03.10, 16:53
        angelfree napisała:

        > Rezydenci Forum Spoleczeństwo zarżnęli kolejny fajnie zapowiadający się wątek :(((

        Przy tego rodzaju temacie to było do przewidzenia.

        Wątek powstał dla zwrócenia uwagi zainteresowanych na kolejne źródło podtrzymujące wcześniejsze wnioski wynikami nowych ciekawych eksperymentów i klarownie wszystko sumujące.

        A przy okazji kilku nickom zmierzono temperaturę angażowania się w dyskusje o diabłach na końcu szpilki ;))
        • dritte_dame Re: No i... 01.03.10, 16:58
          No i przyznasz też chyba że dla samego przeczytania choćby takiej złotej myśli też warto było go założyć?:

          ;)))

          forum.gazeta.pl/forum/w,29,107882900,107998191.html?f=29&w=107882900&a=107998191&wv.x=0
          • mg2005 Re: No i... 01.03.10, 19:16
            dritte_dame napisała:

            > No i przyznasz też chyba że dla samego przeczytania choćby takiej
            złotej myśli
            > też warto było go założyć?:
            >
            > ;)))
            >
            > forum.gazeta.pl/forum/w,29,107882900,107998191.html?f=29&w=107882900&a=107998191&wv.x=0
            >
            >

            Tak, ale pod warunkiem, że się ją zrozumie. To chyba nie twój
            przypadek, prawda ?... :)



            • angelfree Re: No i... 01.03.10, 19:19
              A moglbyś jakoś rozwinąć tę złotą myśl?
              W jaki sposób wiara w duchy może być racjonalna?
              • mg2005 Re: No i... 02.03.10, 19:37
                angelfree napisała:

                > A moglbyś jakoś rozwinąć tę złotą myśl?
                > W jaki sposób wiara w duchy może być racjonalna?

                1. Jak wyjaśnisz takie zjawiska jak : opętania, parapsychologia
                (telepatia, jasnowidzenie, magia ), objawienia mistyczne, cuda ?

                2. Materia nie może stworzyć świadomości i wolnej woli - więc są to
                zjawiska duchowe.

                3. Chcesz powiedzieć, że połowa naukowców myśli nieracjonalnie ?! :))


                --
                George Sand:
                Żydzi bogactwo zawdzięczają swej prymitywnej chciwości. Ze swym
                hardym sercem w stosunku do innych ras chcą uczynić siebie królami
                świata.

                • hankam Re: No i... 02.03.10, 20:36
                  mg2005 napisał:


                  > 1. Jak wyjaśnisz takie zjawiska jak : opętania, parapsychologia
                  > (telepatia, jasnowidzenie, magia ), objawienia mistyczne, cuda ?

                  W cuda etc. nie wierzę, więc nie widzę powodu, aby o tym dyskutować. W telepatię
                  i jasnowidzenie - fakt, nie umiem wyjasnić pewnych rzeczy, nawet z wlasnego
                  życia, myślę, że coś, co nazywamy jasnowidzeniem jest objawem wyjątkowego
                  przeblysku intuicji.
                  Magia - chyba żartujesz.

                  > 2. Materia nie może stworzyć świadomości i wolnej woli - więc są to zjawiska
                  duchowe.

                  Mam wrażenie, że mylisz pojęcia. Zjawiskiem duchowym jest np. milość. Ale czy ma
                  ona coś wspólnego z duchami? Nazywamy nasze myśli i uczucia zjawiskami
                  duchowymi, bo przez wieki nie umieliśmy wyjaśnic procesow, ktore zachodzą w
                  naszym mózgu, podzieliliśmy czlowieka na materialne cialo i duszę. Niemniej to
                  nasz jak najbardziej materialny mozg myśli, jest świadomy siebie (i ma wolną
                  wolę oraz rozmaite uczucia). To nasz materialny mozg wymyślil religię.

                  > 3. Chcesz powiedzieć, że połowa naukowców myśli nieracjonalnie ?! :))

                  Jakie dziedziny nauki reprezentują nieracjonalnie myślący naukowcy?
                  • angelfree Re: No i... 02.03.10, 20:38
                    Tak się pilnuję i znow się nie przelogowalam : (
                  • trawny Re: No i... 02.03.10, 20:46
                    hankam napisała: "To nasz materialny mozg wymyślil religię.

                    > 3. Chcesz powiedzieć, że połowa naukowców myśli nieracjonalnie ?! :))

                    Jakie dziedziny nauki reprezentują nieracjonalnie myślący naukowcy?"
                    Również "nasz materialny" mózg wymyślił naukę. I co z tego wynika?
                  • dritte_dame Re: No i... 02.03.10, 20:49
                    hankam napisała:

                    > fakt, nie umiem wyjasnić pewnych rzeczy

                    A WIDZISZ!!!
                    A religia potrafi wszystko wyjaśnić czego Ty nie potrafisz wyjaśnić!
                    I to jest nezbity i ostateczny dowód na istnienie boga.

                    (I nic Ci nie pomoże dodanie że jeszcze nie potrafisz wyjaśnić...)


                    Ps.
                    Wiem Angel że to Ty :))
                    Bawię się tylko ilustrowaniem w skrócie z jaką mentalnością dyskutujesz.
                    Jesteś na z góry straconej pozycji ;))
                    • angelfree Re: No i... 02.03.10, 20:56
                      Zwlaszcza, że nie jestem biologiem, fizykiem, lekarzem...

                      A moi interlokutorzy są wszyscy bez wyjątku wybitnymi specjalistami od duchów.
                      • nehsa Re: Czy ja też? 02.03.10, 21:34
                        angelfree napisała:
                        "Zwlaszcza, że nie jestem biologiem, fizykiem, lekarzem...
                        A moi interlokutorzy są wszyscy bez wyjątku wybitnymi specjalistami
                        od duchów."

                        **Ja, nie jestem specem od zakładania, tak zwanych prowokacyjnych
                        wątków, ani nie piszę takich postów. Ale skoro macie takie
                        przekonanie, to chcę się pochawlić.

                        Twierdzę, że sens słowa naszej mowy jest niematerialny
                        , co jest racjonalnym dowodem, że mówimy, dzięki wykorzystywaniu
                        przez nas pracy nieśmiertelnego Ducha.

                        Akustyczno-fonetyczna materialna wartość słowa, jest nośnikiem jego
                        sensu, który od tej akustyczno-fonetycznej wartości, nie jest w
                        żaden sposób zależny.

                        Takie same parametry akustyczno-fonetyczne słowa, mogą mieć
                        wiele znaczeń, różny sens, a nawet mogą mieć sens przeciwstawny, co
                        jest faktem oczywistym.

                        Sens słowa, mogą modyfikować różne czynniki, m.in. sytuacja,
                        kontekst, ale to nie one determinują sens słowa naszej mowy, o
                        którym decyduje cel, w jakim słowo zostało użyte.

                        Będę wdzięczny, za uświadomienie mi, że jestem w błędzie.
                        • dritte_dame Re: Czy ja też? 02.03.10, 22:04
                          nehsa napisał:

                          > Będę wdzięczny, za uświadomienie mi, że jestem w błędzie.

                          Trochę wątpię.
                          To nic przyjemnego tkwić w błędzie świadomie.
                          • nehsa Re: Czy ja też? 02.03.10, 22:12
                            dritte_dame napisała:
                            "> nehsa napisał:
                            >> > Będę wdzięczny, za uświadomienie mi, że jestem w błędzie.
                            > i skomentowała:
                            > Trochę wątpię.
                            > To nic przyjemnego tkwić w błędzie świadomie."

                            **
                            Bądź łaskawa prześledzić skutki założenia, że jednak sens, jest
                            zdeterminowany przez materialną akustyczno-fonetyczna watość.
                            • dritte_dame Re: Czy ja też? 02.03.10, 22:20
                              nehsa napisał:

                              > Bądź łaskawa prześledzić skutki założenia, że jednak sens, jest
                              > zdeterminowany przez materialną akustyczno-fonetyczna watość.

                              A czy samo to założenie jest sensowne?
                              • nehsa Re: Czy ja też? 03.03.10, 08:06
                                Palnąłem wczoraj na koniec pobytu stylistyczny knot. Chodziło mi o
                                to, abyś była łaskawa przeanalizować skutki założenia:
                                "Sens słowa naszej mowy jest materialny, decyduje o nim wartość
                                akustyczno-fonetyczna."

                                Moim zdaniem, takie założenie jest pozbawione sensu. Ale analizować
                                go można. Skoro jednak nie ma ono sensu, to z dwóch opcji:
                                materialnego, i niematrialnego sensu
                                , należy za racjonalną,
                                uznać tę, lansowaną przeze mnie.
                        • angelfree Re: Czy ja też? 03.03.10, 09:34
                          Ty - nie wiem.
                          Przy najlepszej woli nie jestem w stanie zrozumieć tego, co piszesz i nie wiem,
                          o co Ci chodzi.
                          • nehsa Re: Czy ja też? 03.03.10, 11:20
                            angelfree napisała:
                            Ty - nie wiem.
                            Przy najlepszej woli nie jestem w stanie zrozumieć tego, co piszesz
                            i nie wiem,
                            o co Ci chodzi.

                            **Ty - to ja ci podpowiem.
                            (cytuję z mojego postu):"... to z dwóch opcji:
                            materialnego, i niematrialnego sensu, należy za racjonalną,
                            uznać tę, lansowaną przeze mnie. "

                            Myślałem, skoro możliwa jest transformacja w angelfire, że będziesz
                            w stanie zająć stanowisko w kwestii, czy sens naszej mowy jest
                            materialny, czy jest niematerialny?
                            • angelfree Re: Czy ja też? 03.03.10, 12:08
                              "Ty" nie bylo wołaczem, w tym przypadku.

                              Twoje posty po prostu ciężko mi się czyta. To jakiś niedostatek mojego umyslu.
                              Sens z natury rzeczy materialnym zjawiskiem nie jest.
                              • nehsa Re: Czy ja też? 03.03.10, 14:07
                                Do literackich gwiazd tego forum, to ja nie należę. Stąd może twoje
                                kłopoty.
                                Od wielu lat, zajmuje mnie zgłębianie wiedzy zawartej w Nauce Ojca,
                                która m.in. podaje:
                                "Bo wy nie jesteście, ktorzy mówicie, ale duch, który mówi w
                                was.".
                                , oraz;
                                "I dał jednemu pięć talentów, a drugiemu dwa, a innemu jeden,
                                każdemu według przemożenia jego..."


                                A ponieważ zdołałem dowiedzieć się, że fala akustyczna jest tylko
                                tragarzem sensu, to ośmieliłem się zadać także kolejne pytanie:
                                Od kogo, czego zależy wartość świadomości człowieka?

                                Aby odpowiedzieć na to pytanie, należało postawić pytanie dodatkowe:
                                Co jest minimalnym, postrzegalnym produktem naszej świadomości,
                                który dowodzi jej jakości?


                                Minimalnym, postrzegalnym produktem naszej świadomości jest sens
                                wypowiadanego słowa.

                                Jaka może być wartość tego sensu?

                                Wartość tego sensu, może być sprawiedliwa, bądź niesprawiedliwa.
                                Innych opcji nie ma.

                                Jakie są skutki posłużenia się przez nas wobec bliźnich
                                sprawiedliwym sensem słowa?


                                Posłużenie się przez nas, wobec bliźnich, sprawiedliwym sensem
                                słowa, dowodzi, co najmniej naszego posłuszeństwa powinności
                                solidarności
                                , której to powinności, jesteśmy z mocy stworzenia
                                nas ludźmi, nosicielami. A posłuszeństwo, to dowód zależności.

                                A jakie są skutki, posłużenia się przez nas wobec bliźnich
                                niesprawiedliwym sensem słowa?


                                Posłużenie się przez nas wobec bliźnich, niesprawiedliwym sensem
                                słowa, np. obelgą, kłamstwem, przekleństwem, jest
                                niezaprzeczalnym dowodem kary, samoukarania się. Kara, nie może
                                być rozpatrywana, jako dowód zależności.


                                Brak dowodu zależności od nas, od naszego mózgu, od naszej
                                świadomości, i czego sobie tam chcecie, wyprodukowanego w
                                świadomości sensu, jest oczywisty.

                                My, chcąc mówić, dokonujemy wyboru jakości sensu, który
                                uzyskaliśmy w naszej świadomości
                                .
                                Czy posłużyć się sprawiedliwym sensem słowa, czy posłużyć się
                                niesprawiedliwym sensem słowa.
                                Natomiast, nie od nas, jest zależna produkcja tego sensu, o czym
                                świadczą, dowody jego niezależności.


                                A zatem mówimy, dzięki wykorzystywaniu przez nas pracy
                                nieśmiertelnego ducha.
                        • mg2005 Re: Czy ja też? 03.03.10, 13:08
                          nehsa napisał:

                          >
                          > Twierdzę, że sens słowa naszej mowy jest niematerialny
                          >
                          , co jest racjonalnym dowodem, że mówimy, dzięki
                          wykorzystywaniu
                          > przez nas pracy nieśmiertelnego Ducha.

                          Zaprawdę, trzeba być zaślepioną owcą, żeby za stadem
                          beczeć: "świadomość jest wytworem mózgu !"... :)
                          • kolter-f1 Re: Czy ja też? 04.03.10, 10:00
                            mg2005 napisał:


                            > Zaprawdę, trzeba być zaślepioną owcą, żeby za stadem
                            > beczeć: "świadomość jest wytworem mózgu !"... :)

                            Czyli być katolikiem ?
                          • angelfree Re: Czy ja też? 04.03.10, 10:07
                            > Zaprawdę, trzeba być zaślepioną owcą, żeby za stadem
                            > beczeć: "świadomość jest wytworem mózgu !"... :)

                            Z pokorą się poddaję.
                            To czym jest w takim razie świadomość?
                            • trawny Re: Czy ja też? 04.03.10, 10:30
                              angelfree napisała:

                              > > Zaprawdę, trzeba być zaślepioną owcą, żeby za stadem
                              > > beczeć: "świadomość jest wytworem mózgu !"... :)
                              >
                              > Z pokorą się poddaję.
                              > To czym jest w takim razie świadomość?
                              • angelfree Re: Czy ja też? 04.03.10, 10:50
                                • trawny Re: Czy ja też? 04.03.10, 11:12
                                  Opowiedz mi o niej (o świadomości) jak żyje, czym się charakteryzuje i czym się
                                  zajmuje? A ja opowiem ci w zamian o osobach i ich istnieniu.
                                  • angelfree Re: Czy ja też? 04.03.10, 11:31
                                    Świadomość to - w skrocie - "wiem, że jestem, wiem, że żyję, wiem, że jestem
                                    odrębny od otaczającego mnie świata, wiem, że czuję (ból, radość, etc.)". To
                                    taka krotka moja definicja, może niezgodna z jakimiś bardziej naukowymi.
                                    A osoba? w Twoim rozumieniu oczywiście, bo "osoba" występuje też w moim
                                    slowniku, choć niekoniecznie to samo znaczy, zobaczymy ; )
                                    • trawny Re: Czy ja też? 04.03.10, 13:36
                                      angelfree napisała:

                                      > Świadomość to - w skrocie - "wiem, że jestem, wiem, że żyję, wiem, że jestem
                                      > odrębny od otaczającego mnie świata, wiem, że czuję (ból, radość, etc.)". To
                                      > taka krotka moja definicja, może niezgodna z jakimiś bardziej naukowymi.
                                      > A osoba? w Twoim rozumieniu oczywiście, bo "osoba" występuje też w moim
                                      > slowniku, choć niekoniecznie to samo znaczy, zobaczymy ; )
                                      • angelfree Re: Czy ja też? 04.03.10, 15:42
                                        Ale co z tą osobą, o ktorej mialaś(eś) napisać?
                                        • trawny Re: Czy ja też? 04.03.10, 18:03
                                          angelfree napisała:

                                          > Ale co z tą osobą, o ktorej mialaś(eś) napisać?
                                          • angelfree Re: Czy ja też? 04.03.10, 18:42
                                            Nie tyle nie wnoszę zastrzeżeń, co interesuje mnie Twoj punkt widzenia i tok
                                            myślenia.

                                            Ale bardzo ładna definicja osoby. Nie twierdzę, że "osoba" nie istnieje.
                                            Czy ta osoba ma świadomość?
                                            • trawny Re: Czy ja też? 04.03.10, 19:45
                                              angelfree napisała:

                                              > Nie tyle nie wnoszę zastrzeżeń, co interesuje mnie Twoj punkt widzenia i tok
                                              > myślenia.
                                              >
                                              > Ale bardzo ładna definicja osoby. Nie twierdzę, że "osoba" nie istnieje.
                                              > Czy ta osoba ma świadomość?
                                • nehsa Re: Czy ja też? 04.03.10, 11:32
                                  angelfree m.in. napisała i zapytała:
                                  Ten post nie do mnie, ale wtrące się, chociaż pominęliście milczeniem moje posty dot, niematerialności sensu, i niezależności od człowieka, jego konstruowania.
                                  Postawiłaś pytanie: To czym jest "mózg realny" ?

                                  **Skoro myślimy, dzięki wykorzystywaniu Ducha, o czym świadczą dowody niezależności tego procesu, to mózg, możnaby przyrównać do komputera pokładowego ciała. A więc jest odbiorcą bodźców realnej rzeczywistości, w tym pochodzącvych z ciała człowieka, i nadawcą bodźców, skutkujacych sterowaniem, posługiwaniem się ciałem człowieka.
                    • mg2005 Re: No i... 03.03.10, 13:50
                      dritte_dame napisała:

                      > A religia potrafi wszystko wyjaśnić czego Ty nie potrafisz
                      wyjaśnić!

                      Która religia ? :)

                      > I to jest nezbity i ostateczny dowód na istnienie boga.

                      Udowodnij :)

                      > Bawię się tylko ilustrowaniem w skrócie z jaką mentalnością
                      dyskutujesz.

                      Pokaż swoją *prawdziwą* mentalność !
                      Chyba, że twoja mentalność to mieszanina pyszałkowatej głupoty i
                      tchórzostwa... :
                      forum.gazeta.pl/forum/w,29,107882900,108112726,Re_Threadjacking.html


                      --
                      Benjamin Franklin:
                      W jakimkolwiek kraju by się osiedlili w większej liczbie, Żydzi
                      demoralizowali go, niszczyli integralność ekonomiczną, segregowali
                      się od reszty społeczeństwa, wyszydzali i podkopywali chrześcijańską
                      wiarę, na jakiej oparty jest kraj.
                  • trawny Re: No i... 02.03.10, 20:55

                    hankam napisała: To nasz materialny mozg wymyślil religię.
                    • angelfree Re: No i... 03.03.10, 09:40
                      To jest bez znaczenia. To mój mózg decyduje o tym, czy moje nogi się poruszają,
                      to on nimi porusza i jest świadomy ich poruszania.
                      Moj materialny mozg i procesy w nim zachodzące to ja. Bez nóg nadal będę sobą i
                      moja świadomość się nie zmieni. Moja świadomość to ja.
                      • trawny Re: No i... 03.03.10, 09:51
                        angelfree napisała:

                        > To jest bez znaczenia. To mój mózg decyduje o tym, czy moje nogi się poruszają,
                        > to on nimi porusza i jest świadomy ich poruszania.
                        > Moj materialny mozg i procesy w nim zachodzące to ja. Bez nóg nadal będę sobą i
                        > moja świadomość się nie zmieni. Moja świadomość to ja.
                        • angelfree Re: No i... 03.03.10, 10:12
                          >
                          • trawny Re: No i... 03.03.10, 10:26
                            Pytam o szczegóły, bowiem wydaje mi się, że z twojej wypowiedzi wynika, że osoba
                            jest bękartem bliżej nieokreślonych procesów myślowych.
                            • angelfree Re: No i... 03.03.10, 10:39
                              Bękartem? A cóż to oznacza w tej dyskusji, Twoim zdaniem?
                              Uważasz, że w Twoim ujęciu ta osoba jest z prawego łoża? Czyjego?
                              Ale nie wyjaśnilaś, co tak naprawdę masz na myśli.
                              • trawny Re: No i... 03.03.10, 14:26
                                Według mnie, a w przeciwieństwie do ciebie nie jestem wynikiem procesów
                                zachodzących w mózgu. Nie jestem bekartem procesów mózgowych. Osoba nie jest
                                jakimś zjawiskiem, które wynika z ciągu wydarzeń.
                                • angelfree Re: No i... 03.03.10, 15:10
                                  Nie jesteś bękartem?
                                  Nadal nie rozumiem, czemu używasz określeń, ktore się mają nijak do dyskusji.
                                  Wierzę, no wierzę, że nie jesteś bękartem, lepiej?
                                  • trawny Re: No i... 03.03.10, 15:43
                                    Jeśli zapomniałaś skąd nasza pogawędka to przypominam, że hankam napisał: "To
                                    nasz materialny mozg wymyślił religię".
                                    Dodałem później, że jeżeli "mózg" wymyślił religię to również wymyślił naukę i
                                    inne rzeczy.
                                    Jeżeli "mózg" używa około 5% na takie rzeczy jak religia, nauka, muzyka, itp to
                                    można powiedzieć, że to jego uboczna działalność. Skąd u nas takie przecenianie
                                    wytworów "mózgu"?
                                    • angelfree Re: No i... 03.03.10, 16:27
                                      Jesteś jakimś mózgiem zbiorowym, że raz piszesz o sobie jako "on", raz jako "ona"?

                                      Jak najbardziej - umysl ludzki stworzyl i religię, i naukę, i sztukę.
                                      Nauka i sztuka, tak samo jak religia nie powstaly same z siebie. Wszystko to
                                      jest wytworem ludzkiego umyslu. Jedne z tych rzeczy są bardziej wartościowe,
                                      inne mniej.

                                      "Uboczna" bylaby, gdyby reszta potencjalu byla wykorzystana na jakąś
                                      dzialalność podstawową. Nawet jeśli to jest 5%, to dlaczego uważasz, że wytwór
                                      tych 5% jest przeceniony?
                                      • trawny Re: No i... 03.03.10, 16:49
                                        angelfree napisała:
                                        "Jak najbardziej - umysl ludzki stworzyl i religię, i naukę, i sztukę.
                                        Nauka i sztuka, tak samo jak religia nie powstaly same z siebie. Wszystko to
                                        jest wytworem ludzkiego umyslu."
                                        • angelfree Re: No i... 03.03.10, 17:39
                                          Poza nami, czyli poza kim?
                                          Nie cierpię na rozdwojenie jaźni.

                                          Dziwi mnie, oczwiście, że dziwi. Uważam, że to fascynująca zagadka, na ktorą na
                                          razie nie ma dobrego wyjaśnienia. A ty jak sądzisz, co się dzieje lub do czego
                                          jest wykorzystywana pozostala część kory mozgowej?

                                          Siedlisko duszy? ; )
                                          • trawny Re: No i... 03.03.10, 19:59
                                            angelfree napisała:

                                            > Poza nami, czyli poza kim?
                                            > Nie cierpię na rozdwojenie jaźni.
                                            >
                                            > Dziwi mnie, oczwiście, że dziwi. Uważam, że to fascynująca zagadka, na ktorą na
                                            > razie nie ma dobrego wyjaśnienia. A ty jak sądzisz, co się dzieje lub do czego
                                            > jest wykorzystywana pozostala część kory mozgowej?
                                            >
                                            > Siedlisko duszy? ; )
                                            • angelfree Re: No i... 03.03.10, 20:03
                                              Wiesz, zapewne, dlaczego Kain zabil Abla?
                  • mg2005 Re: No i... 03.03.10, 13:39
                    hankam napisała:

                    > mg2005 napisał:
                    >
                    >
                    > > 1. Jak wyjaśnisz takie zjawiska jak : opętania, parapsychologia
                    > > (telepatia, jasnowidzenie, magia ), objawienia mistyczne, cuda ?
                    >
                    > W cuda etc. nie wierzę, więc nie widzę powodu, aby o tym
                    dyskutować.

                    Tu nie chodzi o wiarę ,ale o fakty ! Np. stygmaty o.Pio,
                    zjawisko "wirującego słońca" w czasie objawienia w Fatimie, "tunika
                    z Gwadelupy", cudowne odzyskanie amputowanej nogi itd.
                    Jak to wyjaśnisz - bo nauka nie potrafi...

                    W telepati
                    > ę
                    > i jasnowidzenie - fakt, nie umiem wyjasnić pewnych rzeczy, nawet z
                    wlasnego
                    > życia, myślę, że coś, co nazywamy jasnowidzeniem jest objawem
                    wyjątkowego
                    > przeblysku intuicji.

                    Nie da się wytłumaczyć zjawiska telepatii i jasnowidzenia w ten
                    sposób.

                    > Zjawiskiem duchowym jest np. milość. Ale czy m
                    > a
                    > ona coś wspólnego z duchami?

                    No właśnie - czy materia może kochać ?... :)

                    Niemniej to
                    > nasz jak najbardziej materialny mozg myśli, jest świadomy siebie
                    (i ma wolną
                    > wolę oraz rozmaite uczucia).

                    Czy potrafisz chociaż uzasadnić tę szaloną hipotezę ?...

                    > Jakie dziedziny nauki reprezentują nieracjonalnie myślący naukowcy?

                    Głównie tzw. humanistyczne...
                    ok. 50% naukowców nauk przyrodniczych wierzy w ponad-
                    naturalny świat duchowy.
                    • angelfree Re: No i... 03.03.10, 14:59
                      mg2005 napisał:


                      > mg2005 napisał:

                      > 1. Jak wyjaśnisz takie zjawiska jak : opętania, parapsychologia
                      > (telepatia, jasnowidzenie, magia ), objawienia mistyczne, cuda ?
                      > >
                      > > W cuda etc. nie wierzę, więc nie widzę powodu, aby o tym
                      > dyskutować.
                      >
                      > Tu nie chodzi o wiarę ,ale o fakty ! Np. stygmaty o.Pio,

                      Nie bedę pisala, że stygmaty to falszerstwo, choć i tak zjawisko to bywa
                      tlumaczone. Bywały też objaśniane jako objaw (religijnej) histerii. Zapewne
                      znany Ci jest fakt, że stygmaty pojawiają się w miejscach, gdzie tradycyjnie
                      pokazywane jest przybijanie rąk do krzyża na obrazach i rzeźbach, a nie zgodnie
                      ze sposobem, w jaki ukrzyżowanie rzeczywiście wykonywano. Ćwieki w ręce wbijano
                      nie w środręcze, ktore nie wytrzymałoby ciężaru ciała, a powyżej nadgarstkow.
                      Dlaczego więc u stygmatyków znaki pojawiają się w miejscach znanym im z
                      ikonografii, a nie w miejscach, gdzie faktycznie wbito żelastwo Chrystusowi?

                      > zjawisko "wirującego słońca" w czasie objawienia w Fatimie,

                      Udarem slonecznym?
                      Spożyciem grzybkow halucynogennych?
                      Urojeniem?

                      > "tunika z Gwadelupy",

                      Nie mam pojęcia co to, ale w wolnej chwili poszperam w sieci.

                      > cudowne odzyskanie amputowanej nogi itd.

                      No nie żartuj. A czyja to byla noga?

                      > Jak to wyjaśnisz - bo nauka nie potrafi...
                      >
                      > W telepatię i jasnowidzenie - fakt, nie umiem wyjasnić pewnych rzeczy, nawet
                      z wlasnego życia, myślę, że coś, co nazywamy jasnowidzeniem jest objawem
                      wyjątkowego przeblysku intuicji.
                      >
                      > Nie da się wytłumaczyć zjawiska telepatii i jasnowidzenia w ten
                      > sposób.

                      To w jaki sposób to tłumaczysz? Zakrzywieniem czasoprzestrzeni?

                      >
                      > > Zjawiskiem duchowym jest np. milość. Ale czy ma
                      > > ona coś wspólnego z duchami?
                      >
                      > No właśnie - czy materia może kochać ?... :)

                      Materia nieożywiona - nie. Ożywiona i obdarzona rozwiniętą psychiką - jak
                      najbardziej. Nawet Twoj pies Cię kocha - jeśli masz psa.

                      > Niemniej to
                      > > nasz jak najbardziej materialny mozg myśli, jest świadomy siebie
                      > (i ma wolną wolę oraz rozmaite uczucia).
                      >
                      > Czy potrafisz chociaż uzasadnić tę szaloną hipotezę ?...

                      Co konkretnie jest szalonego w tym, co napisałam? Nie myślimy mozgiem, Twoim
                      zdaniem?

                      > > Jakie dziedziny nauki reprezentują nieracjonalnie myślący naukowcy?
                      >
                      > Głównie tzw. humanistyczne...
                      > ok. 50% naukowców nauk przyrodniczych wierzy w ponad-
                      > naturalny świat duchowy.

                      Wikipedia jest takim sobie źrodłem, ale konkretne dane podaje na ogol rzetelnie.
                      Wklejam dane dotyczące USA (nie mam czasu, żeby szperać bardziej dokladnie, ale
                      jak chcesz, możesz się pobawić i znaleźć informacje dotyczące np. polskich
                      naukowcow).

                      Ateizm wśród naukowców

                      Badania przeprowadzone głównie w Stanach Zjednoczonych wśród tamtejszych
                      naukowców dowodzą, że wiara w Boga jest odwrotnie skorelowana z posiadaniem
                      wykształcenia naukowego. W 1914 odsetek naukowców w USA negujących bądź
                      wątpiących w istnienie boga wynosił 58%, podczas gdy wśród naukowców "wybitnych"
                      (greater) odsetek ten wynosił 70%. W takich samych badaniach powtórzonych w 1934
                      roku odsetki te powiększyły się odpowiednio do 67% i 85%. Wpływ "wybitności"
                      albo jej brak na religijność został dalej zbadany w 1998 roku. Wedle ankiety
                      przeprowadzonej wśród członków National Academy of Sciences (wśród jej 2100
                      członków i 380 zagranicznych współpracowników jest niemal 200 zdobywców nagrody
                      Nobla; dla porównania, wśród wszystkich absolwentów uniwersytetów Cambridge i
                      oksfordzkiego od 1901 roku jest łącznie 140 laureatów), 7% z nich wierzyło w
                      Boga. Badania przeprowadzone w 1996 roku a opublikowane w Nature wskazały, że
                      wśród naukowców 60,7% nie wierzy w Boga[134]. Badania przeprowadzone w latach
                      2005-2006 ujawniły, iż jako niewierzący deklaruje się 64% naukowców. Wyniki
                      badań wskazują również, że istnieje statystycznie istotna rozbieżność pomiędzy
                      odsetkiem niewierzących wśród profesorów nauk przyrodniczych a odsetkiem
                      niewierzących wśród profesorów nauk społecznych.

                      Korelację między wykształceniem naukowym a niewiarą w Boga odzwierciedla tez
                      fakt, że podczas gdy 60–93% amerykańskich naukowców nie wierzy w Boga, wśród
                      przeciętnych obywateli USA odsetek ten wynosi od 8% do 14%.


                      Nie wątpię, że wśrod naukowcow zajmujących się naukami nieprzyrodniczymi odsetek
                      wierzących jest większy (nawet nie wliczając tak specyficznie "naukowej"
                      dziedziny, jaką jest teologia). W przypadku nauk pzyrodniczych im bliżej
                      zrozumienia natury zjawiska, tym mniejsza potrzeba wyjaśniania go w sposób
                      nadnaturalny. Religijność może też być istotnym, nawet nieświadomym, hamulcem w
                      formułowaniu pytań, prowadzeniu badań, wyciąganiu wnioskow, formulowaniu teorii.
                      Historykowi sztuki, filozofowi, badaczowi literatury religia tak bardzo nie
                      przeszkadza w uprawianiu nauki.
                      • mg2005 Re: No i... 03.03.10, 16:35
                        angelfree napisała:

                        > Nie bedę pisala, że stygmaty to falszerstwo, choć i tak zjawisko
                        to bywa
                        > tlumaczone.

                        Pewnie bywały takie przypadki, ale ja piszę o o.Pio...
                        Medycy badali jego rany i nie potrafili wyjaśnić naukowo ich stanu...

                        > Bywały też objaśniane jako objaw (religijnej) histerii.

                        Zabawne tłumaczenie... Zrób sobie ranę siłą woli ... :)

                        > Dlaczego więc u stygmatyków znaki pojawiają się w miejscach znanym
                        im z
                        > ikonografii, a nie w miejscach, gdzie faktycznie wbito żelastwo
                        Chrystusowi?

                        Ta kwestia jest nieistotna dla naszej dyskusji...

                        > Udarem slonecznym?
                        > Spożyciem grzybkow halucynogennych?
                        > Urojeniem?

                        Można by tak tłumaczyć, gdyby świadkami nie było *kilkaset*
                        dorosłych osób...
                        >

                        > > "tunika z Gwadelupy",
                        >
                        > Nie mam pojęcia co to, ale w wolnej chwili poszperam w sieci.

                        Tunika z cudownym obrazem, którego nie można naukowo wyjaśnić...

                        >
                        > > cudowne odzyskanie amputowanej nogi itd.
                        >
                        > No nie żartuj.

                        Nic nie wiesz o zdarzeniu, a już go negujesz. czy to *racjonalne*
                        podejście ?...

                        > A czyja to byla noga?

                        Pewnego młodzieńca z Hiszpanii. Rzecz bardzo dobrze udokumentowana !

                        > > Nie da się wytłumaczyć zjawiska telepatii i jasnowidzenia w ten
                        > > sposób.
                        >
                        > To w jaki sposób to tłumaczysz ?

                        Póki co - *racjonalne* jest tłumaczenie tego ingerencją bytów
                        duchowych
                        >

                        >
                        > Materia nieożywiona - nie. Ożywiona i obdarzona rozwiniętą
                        psychiką - jak
                        > najbardziej.

                        Materia może "myśleć" tak jak komputer. Czy komputer może kochać i
                        mieć wolną wolę ?... :)


                        >
                        > Co konkretnie jest szalonego w tym, co napisałam? Nie myślimy
                        mozgiem, Twoim
                        > zdaniem?

                        j.w.
                        Jak sobie wyobrażasz *materialny* sposób tworzenia uczuć ?...

                        Wpływ "wybitności"
                        > albo jej brak na religijność został dalej zbadany w 1998 roku.

                        Uważasz, że naukowcy mniej wybitni myślą mniej racjonalnie ?...

                        > Badania przeprowadzone w 1996 roku a opublikowane w Nature
                        wskazały, że
                        > wśród naukowców 60,7% nie wierzy w Boga[134]. Badania
                        przeprowadzone w latach
                        > 2005-2006 ujawniły, iż jako niewierzący deklaruje się 64%
                        naukowców.

                        Błędnie ograniczasz wiarę w świat ponad-naturalny do wiary w Boga
                        teistycznego. Mowa była o wierze w duchy, a nie w Boga.

                        Wyniki
                        > badań wskazują również, że istnieje statystycznie istotna
                        rozbieżność pomiędzy
                        > odsetkiem niewierzących wśród profesorów nauk przyrodniczych a
                        odsetkiem
                        > niewierzących wśród profesorów nauk społecznych.

                        O tym pisałem - wiecej wierzących jest w naukach *przyrodniczych* !


                        > Nie wątpię, że wśrod naukowcow zajmujących się naukami
                        nieprzyrodniczymi odsete
                        > k
                        > wierzących jest większy

                        No widzisz - a rzeczywistość jest odwrotna ! :)

                        W przypadku nauk pzyrodniczych im bliżej
                        > zrozumienia natury zjawiska, tym mniejsza potrzeba wyjaśniania go
                        w sposób
                        > nadnaturalny.

                        Znów się mylisz :)

                        Religijność może też być istotnym, nawet nieświadomym, hamulcem w
                        > formułowaniu pytań, prowadzeniu badań, wyciąganiu wnioskow,
                        formulowaniu teorii

                        Podobnie jak ateizm...
                        • angelfree Re: No i... 03.03.10, 17:35
                          mg2005 napisał:


                          > Pewnie bywały takie przypadki, ale ja piszę o o.Pio...
                          > Medycy badali jego rany i nie potrafili wyjaśnić naukowo ich stanu...

                          Ojcu Pio też zarzucano falszerstwo.

                          > > Bywały też objaśniane jako objaw (religijnej) histerii.
                          >
                          > Zabawne tłumaczenie... Zrób sobie ranę siłą woli ... :)

                          Nie mam aż tak glębokiej wiary. Ani osobowości histerycznej.

                          > > Dlaczego więc u stygmatyków znaki pojawiają się w miejscach znanym
                          > im z
                          > > ikonografii, a nie w miejscach, gdzie faktycznie wbito żelastwo
                          > Chrystusowi?
                          >
                          > Ta kwestia jest nieistotna dla naszej dyskusji...

                          A ja myślę, że jest wyjątkowo istotna.

                          > > Udarem slonecznym?
                          > > Spożyciem grzybkow halucynogennych?
                          > > Urojeniem?
                          >
                          > Można by tak tłumaczyć, gdyby świadkami nie było *kilkaset*
                          > dorosłych osób...

                          Zbiorowa halucynacja? Coś w rodzaju Matki Boskiej pokazującej się w okienku jako
                          odblask na szybie?
                          Albo powtarzana przez tlumy legenda?
                          Albo jedno i drugie?

                          > > > cudowne odzyskanie amputowanej nogi itd.
                          > Nic nie wiesz o zdarzeniu, a już go negujesz. czy to *racjonalne*
                          > podejście ?...
                          > > A czyja to byla noga?
                          > Pewnego młodzieńca z Hiszpanii. Rzecz bardzo dobrze udokumentowana!

                          Takie rzeczy zdarzają się w przyrodzie. Jeśli ten mlodzieniec byl jakoś
                          spokrewniony z traszką czy salamandrą, to jest to możliwe.

                          > > > Nie da się wytłumaczyć zjawiska telepatii i jasnowidzenia w ten
                          > > > sposób.
                          > Póki co - *racjonalne* jest tłumaczenie tego ingerencją bytów
                          > duchowych

                          Tu możemy zamknąć dyskusję na temat duchów, bo nie dojdziemy do porozumienia. Ty
                          w nie wierzysz, ja nie, tak samo jak nie wierzę w czary i magię. Mogę zrozumieć
                          religijność jako poszukiwanie porządku w świecie i wyższego sensu naszej
                          egzystencji, ale w duchy podszeptujące nam do ucha, dzwoniące lańcuchami i
                          jęczące przeraźliwie nie wierzę i nie mogę uwierzyć, że ktoś o zdrowych zmyslach
                          może uważać to za realne.
                          Nie boisz się wyjść z domu po zmroku?


                          > Materia może "myśleć" tak jak komputer. Czy komputer może kochać i mieć wolną
                          wolę ?... :)
                          >
                          Póki co, jeszcze nie, prace nad sztuczną inteligencją nie są jeszcze tak
                          zaawansowane. Ewolucja miala na to parę miliardow lat.

                          > j.w.
                          > Jak sobie wyobrażasz *materialny* sposób tworzenia uczuć ?...

                          Zapytaj jakiegoś specjalisty, najlepiej neurofizjologa. Mam tylko ogolne
                          pojęcie, jak tego typu zjawiska zachodzą, nie sądzę, aby byly do wyjaśnienia w
                          krotkim poście, nawet, gdybym byla w stanie to zrobić.

                          Dalej już polemizujesz z Wikipedią, ale mogę napisać, co o tym myslę.

                          > Wpływ "wybitności"
                          > > albo jej brak na religijność został dalej zbadany w 1998 roku.
                          > Uważasz, że naukowcy mniej wybitni myślą mniej racjonalnie ?...

                          Uważam, że brak racjonalności przeszkadza w osiąganiu wybitnych wyników i że
                          statystycznie pewnie przeszkadza.

                          >
                          > Błędnie ograniczasz wiarę w świat ponad-naturalny do wiary w Boga
                          > teistycznego. Mowa była o wierze w duchy, a nie w Boga.

                          Nie ograniczam - cytuję Wikipedię, jako najlatwiej przy komputerze dostępne,
                          choć nie zawsze najlepsze źrodło. Nie mam pojęcia, ilu naukowcow wierzy w duchy,
                          ale jeśli masz jakieś dane - dołącz link.

                          > Wyniki
                          > > badań wskazują również, że istnieje statystycznie istotna
                          > rozbieżność pomiędzy
                          > > odsetkiem niewierzących wśród profesorów nauk przyrodniczych a
                          > odsetkiem
                          > > niewierzących wśród profesorów nauk społecznych.
                          >
                          > O tym pisałem - wiecej wierzących jest w naukach *przyrodniczych* !

                          Z tego, co cytowalam, to nie wynika - podaj źrodlo, jeśli możesz.

                          > > Nie wątpię, że wśrod naukowcow zajmujących się naukami
                          > nieprzyrodniczymi odsetek wierzących jest większy
                          >
                          > No widzisz - a rzeczywistość jest odwrotna ! :)

                          j.w.

                          > W przypadku nauk pzyrodniczych im bliżej
                          > > zrozumienia natury zjawiska, tym mniejsza potrzeba wyjaśniania go w sposób
                          nadnaturalny.
                          > Znów się mylisz :)
                          > Religijność może też być istotnym, nawet nieświadomym, hamulcem w
                          > > formułowaniu pytań, prowadzeniu badań, wyciąganiu wnioskow,
                          > formulowaniu teorii
                          >
                          > Podobnie jak ateizm...

                          Ehh, już mi szkoda czasu na jałowe gadanie.
                          • mg2005 Re: No i... 03.03.10, 22:32
                            angelfree napisała:

                            > Ojcu Pio też zarzucano falszerstwo.

                            Kto zarzucał i na jakiej podstawie ?...

                            > > Zabawne tłumaczenie... Zrób sobie ranę siłą woli ... :)
                            >
                            > Nie mam aż tak glębokiej wiary.

                            A co ma do tego wiara ? :) Niechcący sama przyznajesz ,że świadomość
                            ma naturę pozafizyczną ... :)


                            > A ja myślę, że jest wyjątkowo istotna.

                            Dlaczego ?

                            >
                            > Zbiorowa halucynacja?

                            Jak to sobie wyobrażasz ?...

                            > Albo powtarzana przez tlumy legenda?

                            Skup się: mówimy o naocznych świadkach.


                            > Albo jedno i drugie?
                            >

                            > Takie rzeczy zdarzają się w przyrodzie.
                            Jeśli ten mlodzieniec byl jakoś
                            > spokrewniony z traszką czy salamandrą, to jest to możliwe.

                            No widzisz - nauka goni tu w piętkę :)


                            > > Póki co - *racjonalne* jest tłumaczenie tego ingerencją bytów
                            > > duchowych
                            >
                            > Tu możemy zamknąć dyskusję na temat duchów,

                            Nie rozmawiamy nt duchów, ale racjonalności hipotezy.
                            Czy możesz podać inne racjonalne wyjaśnienie ?...

                            duchy podszeptujące nam do ucha, dzwoniące lańcuchami i
                            > jęczące przeraźliwie

                            A to skąd wzięłaś ?... :)

                            > >
                            > Póki co, jeszcze nie, prace nad sztuczną inteligencją nie są
                            jeszcze tak
                            > zaawansowane. Ewolucja miala na to parę miliardow lat.
                            >

                            To nie jest kwestia inteligencji. Komputer wygrywa w szachy z
                            mistrzem świata, ale nigdy nie będzie miał uczuć...

                            c.d.n.

                            • angelfree Re: No i... 04.03.10, 08:51
                              mg2005 napisał:


                              > Kto zarzucał i na jakiej podstawie ?...
                              Zarzucano mu. Nie interesuje mnie ojciec Pio tak bardzo, żebym musiala pamiętać
                              wszystko, co na jego temat pisano powiedziano.


                              > > Nie mam aż tak glębokiej wiary.
                              >
                              > A co ma do tego wiara ? :) Niechcący sama przyznajesz ,że świadomość
                              > ma naturę pozafizyczną ... :)

                              Mieszasz jablka z pomarańczami, nie wiem, czy robisz to ze względow taktycznych,
                              czy z powodu szczegolnej formacji intelektualnej.

                              > > A ja myślę, że jest wyjątkowo istotna.
                              >
                              > Dlaczego ?
                              >
                              > >
                              > > Zbiorowa halucynacja?
                              >
                              > Jak to sobie wyobrażasz ?...
                              >
                              > > Albo powtarzana przez tlumy legenda?
                              >
                              > Skup się: mówimy o naocznych świadkach.

                              Ktorzy klamią lub ulegli sugestii lub zbiorowej histerii. Psychologia tłumu.
                              Ile są warte zeznania naocznych świadków wie każdy, kto ma choćby towarzysko do
                              czynienia z prawem i procesem sądowym. ; )

                              > > Takie rzeczy zdarzają się w przyrodzie.
                              > Jeśli ten mlodzieniec byl jakoś
                              > > spokrewniony z traszką czy salamandrą, to jest to możliwe.
                              >
                              > No widzisz - nauka goni tu w piętkę :)

                              Nie nauka, a ci, co wierzą w niedorzeczne historie.

                              >
                              > Nie rozmawiamy nt duchów, ale racjonalności hipotezy.
                              > Czy możesz podać inne racjonalne wyjaśnienie ?...

                              Nie potrafię, ale w telepatię i sny prorocze wierzę bardzo umiarkowanie, rpawie
                              nie wierzę. Tyle, że spotykalam się ze zdarzeniami, ktore faktycznie trudno
                              racjonalnie wyjaśnić. Byly też ciekawe doswiadczenia dotyczące telepatii.
                              Nie znaczy to jednak, że jeśli czegoś nie potrafię wyjaśnić, to muszę
                              powolywawać nieracjonalną teorię, w rodzaju ingerencji bytow pozanaturalnych.

                              > To nie jest kwestia inteligencji. Komputer wygrywa w szachy z
                              > mistrzem świata, ale nigdy nie będzie miał uczuć...
                              >
                              To nie jest kwestia inteligencji. Komputer wygrywa w szachy, bo zaprogramował go
                              inteligentny czlowiek, ale sam w sobie nie jest inteligentny. Co ma tu komputer
                              do rzeczy?
                              • mg2005 Re: No i... 05.03.10, 16:55
                                angelfree napisała:

                                > > > Nie mam aż tak glębokiej wiary.
                                > >
                                >
                                > Mieszasz jablka z pomarańczami,

                                Skoro twierdzisz, że do powstania stygmatów wystarczy wiara, a nawet
                                histeria :) - to podaj na to racjonalne przesłanki !
                                .
                                >
                                > > > A ja myślę, że jest wyjątkowo istotna.
                                > >
                                > > Dlaczego ?

                                No właśnie...

                                > > Skup się: mówimy o naocznych świadkach.
                                >
                                > Ktorzy klamią

                                Masz na to jakieś przesłanki ?

                                >lub ulegli sugestii lub zbiorowej histerii.

                                Widzieli słońce wirujące po niebie - gdzie tu miejsce na sugestię, a
                                tym bardziej histerię ? ...

                                >
                                > Nie nauka, a ci, co wierzą w niedorzeczne historie.

                                Masz na myśli siebie ? :) :
                                "ten mlodzieniec byl jakoś spokrewniony z traszką czy salamandrą " :)


                                >
                                > Nie potrafię, ale w telepatię i sny prorocze wierzę bardzo
                                umiarkowanie, rpawie
                                > nie wierzę.

                                To nie jest kwestia wiary, ale naukowych doświadczeń !


                                > Nie znaczy to jednak, że jeśli czegoś nie potrafię wyjaśnić, to
                                muszę
                                > powolywawać nieracjonalną teorię, w rodzaju ingerencji bytow
                                pozanaturalnych.

                                Skoro nie ma wyjaśnienia naturalnego, to wyjaśnienie poza
                                -naturalne jest racjonalne

                                Jak rozumiesz słowo "racjonalny" ?...

                                > Komputer wygrywa w szachy, bo zaprogramował g
                                > o
                                > inteligentny czlowiek, ale sam w sobie nie jest inteligentny.

                                Jest inteligentny, bo sam się uczy (na podstawie rozegranych
                                wcześniej partii).

                                > Co ma tu komputer
                                > do rzeczy?

                                To Ty połączyłaś (błędnie) uczucia ze sztuczną inteligencją...
                            • kolter-f1 Re: No i... 04.03.10, 10:25
                              mg2005 napisał:

                              > Kto zarzucał i na jakiej podstawie ?...

                              "Włoski historyk Sergio Luzzatto wyda w najbliższych dniach książkę "Ojciec Pio,
                              cuda i polityka w XX-wiecznych Włoszech" – pracę przedstawiającą nowe dowody z
                              watykańskiego archiwum, które stwierdzają, że ten charyzmatyczny zakonnik
                              stosował kwas fenolowy, którym parzył sobie dłonie, stopy i boki."

                              wiadomosci.onet.pl/1447260,240,1,kanonizowany_szarlatan,kioskart.html
                              • mg2005 Re: No i... 04.03.10, 16:16
                                kolter-f1 napisał:

                                > "Włoski historyk Sergio Luzzatto wyda w najbliższych dniach
                                książkę "Ojciec Pio
                                > ,
                                > cuda i polityka w XX-wiecznych Włoszech" – pracę przedstawiającą
                                nowe dow
                                > ody z
                                > watykańskiego archiwum, które stwierdzają, że ten charyzmatyczny
                                zakonnik
                                > stosował kwas fenolowy, którym parzył sobie dłonie, stopy i boki."

                                OK, wyjdzie książka to pogadamy. Narazie wygląda to na dość luźne
                                oskarżenie :
                                "Aptekarz od razu wpadł na to, co Luzzatto uważa za słuszny
                                wniosek. "Pomyślałem, że kwas fenolowy może być wykorzystany przez
                                ojca Pio do zadawania lub jątrzenia ran na jego dłoniach".
                                • Gość: nehsa Re: No i... IP: *.saite.com.pl 04.03.10, 16:31
                                  O tym, że kreaturalny ojciec Pio, to oszust, poinformowano
                                  natychmiast po jego śmierci. Na jego ciele nie było znamion.
                                  Pozatym, w Nauce Ojca macie wyraźnie napisane, że ludzie nigdy cudów
                                  nie czynili, i nigdy nie będą czynić.

                                  Przypisywanie cudów Karolowi Wojtyle, który był, jak każdy polski
                                  katolik naiwnym człowiekiem, ale kochał Polskę, jest równoznaczne
                                  z podkopywaniem autorytetu Papieża Polaka
                                  .
                                  A kościelnym cymbałom wydaje się, że oni tymi cudownymi kretyństwami
                                  ten autorytet budują.
                                • kolter-f1 Re: No i... 05.03.10, 09:00
                                  mg2005 napisał:

                                  OK, wyjdzie książka to pogadamy.

                                  O czym ? i tak nie uwierzysz !!

                                  Narazie wygląda to na dość luźne
                                  > oskarżenie :
                                  > "Aptekarz od razu wpadł na to, co Luzzatto uważa za słuszny
                                  > wniosek. "Pomyślałem, że kwas fenolowy może być wykorzystany przez
                                  > ojca Pio do zadawania lub jątrzenia ran na jego dłoniach".

                                  Dość luźne :))) to są cuda tego pana śmierdzącego fiołkami :))
                                  • mg2005 Re: No i... 05.03.10, 17:17
                                    kolter-f1 napisał:
                                    >
                                    > O czym ? i tak nie uwierzysz !!

                                    Różnica między nami jest taka, że ty opierasz się na wierze,
                                    a ja na faktach...
                                    Ty już uwierzyłeś, ja czekam na fakty :)

                                    > Dość luźne :)))

                                    Dokładnie: póki co, tylko luźne domysły jakiegoś aptekarza...
                                    • kolter-f1 Re: No i... 05.03.10, 18:04
                                      mg2005 napisał:

                                      >
                                      > Różnica między nami jest taka, że ty opierasz się na wierze,

                                      Napisz to raz jeszcze drukowanymi literami :)))

                                      > a ja na faktach...

                                      Radio Maryja Faktach :))

                                      > Ty już uwierzyłeś, ja czekam na fakty :)

                                      Ja uwierzyłem :)a ty czekasz na fakty które do twojej chorej wyobraźni trafią :))
                          • mg2005 Re: No i... 04.03.10, 18:45
                            c.d. :

                            angelfree napisała:

                            > > Jak sobie wyobrażasz *materialny* sposób tworzenia uczuć ?...
                            >
                            > Zapytaj jakiegoś specjalisty, najlepiej neurofizjologa.

                            On wie na ten temat tyle co Ty - czyli nic... :)


                            >
                            > Uważam, że brak racjonalności przeszkadza w osiąganiu wybitnych
                            wyników .

                            Naprawdę uważasz, że można zostać naukowcem myśląc nieracjonalnie ??!
                            :)))

                            >
                            > >
                            > > Błędnie ograniczasz wiarę w świat ponad-naturalny do wiary w
                            Boga
                            > > teistycznego. Mowa była o wierze w duchy, a nie w Boga.
                            >
                            > Nie ograniczam - cytuję Wikipedię,

                            Ale nie na temat...

                            > > O tym pisałem - wiecej wierzących jest w naukach
                            *przyrodniczych* !
                            >
                            > Z tego, co cytowalam, to nie wynika

                            To rzeczywiście "przeoczenie", ale wynika z ankiet.


                            • angelfree Re: No i... 04.03.10, 19:35
                              mg2005 napisał:


                              >
                              > Naprawdę uważasz, że można zostać naukowcem myśląc nieracjonalnie ??!
                              > :)))

                              Grzecznie proszę, abyś nie przekręcal moich słów. Inaczej każda rozmowa
                              przestaje mieć sens.

                              • mg2005 Re: No i... 05.03.10, 17:26
                                > Grzecznie proszę, abyś nie przekręcal moich słów

                                A ja proszę, żebyś pamiętała co piszesz:
                                sugerowałaś, że wybitni naukowcy są bardziej racjonalni
                                od 'niewybitnych'

                                "> Uważam, że brak racjonalności przeszkadza w osiąganiu wybitnych
                                wyników ."
                        • kolter-f1 Re: No i... 04.03.10, 10:11
                          mg2005 napisał:

                          Pewnie bywały takie przypadki, ale ja piszę o o.Pio...
                          > Medycy badali jego rany i nie potrafili wyjaśnić naukowo ich stanu...

                          Medycy watykańscy zapewne ?bo inni nie mieli wątpliwości ze to kwas fenolowy.

                          Można by tak tłumaczyć, gdyby świadkami nie było *kilkaset*
                          > dorosłych osób...

                          Wytłumaczenie proste kilkaset baranów gapiacych się w słońce
                        • angelfree Re: No i... 04.03.10, 10:15
                          > Dlaczego więc u stygmatyków znaki pojawiają się w miejscach znanym
                          im z
                          > ikonografii, a nie w miejscach, gdzie faktycznie wbito żelastwo
                          Chrystusowi?

                          Ta kwestia jest nieistotna dla naszej dyskusji...

                          Dlaczego, dlaczego nieistotna?
                          "Stygmatycy" malowali, czy wypalali sobie - technika dowolna (lub niezależnie od
                          woli u nich występowaly pod wpływem religijnej histerii) znaki w miejscach, w
                          ktorych w ludowej świadomości powinny one być.
                          Gdyby rzeczywiście byly świadectwem czegoś nadprzyrodzonego, powinny być w
                          miejscach, w ktorych rzeczywiście wbito ćwieki w ciało Chrystusa. Czy też Twoim
                          zdaniem jest to zupełnie obojętne, gdzie są stygmaty, ktore lączysz z ranami na
                          ciele Chrystusa?
                          • mg2005 Re: No i... 05.03.10, 16:28
                            angelfree napisała:

                            > Dlaczego, dlaczego nieistotna?

                            A dlaczego istotna ? :)

                            > Gdyby rzeczywiście byly świadectwem czegoś nadprzyrodzonego,
                            powinny być w
                            > miejscach

                            Dlaczego "powinny" ?...

                      • trawny Re: No i... 03.03.10, 20:16
                        angelfree napisała odnosząc się do Cudu w Fatimie: "Udarem slonecznym?
                        Spożyciem grzybkow halucynogennych?
                        Urojeniem?"
                        • kolter-f1 Re: No i... 04.03.10, 10:20
                          A ateizm z czego wynika? Prawdopodobnie histerycznej nienawiści do
                          chrześcijaństwa (dziwnym zbiegiem okoliczności, znani ateiści byli Żydami).

                          Tak jak Jezus i jego matka o wszystkich znanych apostołach nie wspomnę i za to
                          tak żydów nie lubisz ?

                          > A może z nadużywania alkoholu?

                          Fakt kila razy wino na dzień i to w pracy :)))

                          pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Chalice.jpeg&filetimestamp=20041207221700
                    • kolter-f1 Re: No i... 04.03.10, 10:04
                      mg2005 napisał:

                      >
                      > Tu nie chodzi o wiarę ,ale o fakty ! Np. stygmaty o.Pio,

                      To był "fakt" kwas fenolowy wykonał ten cud :))

                      > zjawisko "wirującego słońca" w czasie objawienia w Fatimie,

                      Jak jakiś kretyn gapi się w słońce to nie takie cuda widzi :)))

                      "tunika
                      > z Gwadelupy", cudowne odzyskanie amputowanej nogi itd.

                      Cudownie to mi dziś to pokaż w dobie aparatów i filmów taki cud :))))


                      > Jak to wyjaśnisz - bo nauka nie potrafi...

                      Nauka określa to jednoznacznie- debilizm tych którzy w to wierzą!!
                      >
                      • mg2005 Re: No i... 04.03.10, 16:11
                        kolter-f1 napisał:

                        > "tunika
                        > > z Gwadelupy", cudowne odzyskanie amputowanej nogi itd.
                        >
                        > Cudownie to mi dziś to pokaż w dobie aparatów i filmów taki
                        cud :))))

                        Tunikę możesz zobaczyć, ws. nogi są dokumenty historyczne.

                        >
                        > Nauka określa to jednoznacznie- debilizm tych którzy w to wierzą!!
                        > >

                        Udowodnij ! :)
                        • kolter-f1 Re: No i... 05.03.10, 08:58
                          mg2005 napisał:

                          > Tunikę możesz zobaczyć, ws. nogi są dokumenty historyczne.

                          Maria też jest z ciałem w niebie a przy okazji jest też dziewicą z co najmniej
                          siódemka urodzonych dzieci.

                          > Udowodnij ! :)

                          Wystarczy poczytać co piszesz.
                  • mg2005 PS: 03.03.10, 15:50
                    hankam napisała:

                    > Magia - chyba żartujesz.

                    Szamanizm, wudu - gdyby były fikcją ,szybko by zanikły...
                    Wróżbiarstwo ,tarot itp. - j.w.
            • mg2005 Damy odpowiadają na pytania... :) 08.03.10, 12:26
              "Tak, ale pod warunkiem, że się ją zrozumie. To chyba nie twój
              przypadek, prawda ?... :) "
          • kolter-f1 Re: No i... 02.03.10, 09:09
            dritte_dame napisała:

            > No i przyznasz też chyba że dla samego przeczytania choćby takiej złotej myśli
            > też warto było go założyć?:

            To było dobre (o ile myślisz o tym co napisał nazista ? )

            forum.gazeta.pl/forum/w,29,107882900,107998191.html?f=29&w=107882900&a=107998191&wv.x=0
            • nehsa Re: No i... 02.03.10, 09:28
              Tytuł wątku brzmi: "Skąd się bierze religia?"
              Nauka Wszechmogącego Ojca Wszystkich Ludzi, jedyna, która zawiera
              wiedzę nieskończenie racjonalną, dlatego też ponareligijną i
              ponadpolityczną, pozwala na sformułowanie odpowiedzi.
              Przyczyną tak religii, jak i poglądu ateistycznego, jest ciemnota.
            • dritte_dame Re: No i... 02.03.10, 16:36
              kolter-f1 napisał:

              > o ile myślisz o tym co napisał nazista ?

              A czy masz jakiekolwiek wątpliwości? ;)
              • kolter-f1 Re: No i... 04.03.10, 09:46
                dritte_dame napisała:

                > kolter-f1 napisał:
                >
                > > o ile myślisz o tym co napisał nazista ?
                >
                > A czy masz jakiekolwiek wątpliwości? ;)

                No nie :)
        • angelfree Re: No i... 01.03.10, 17:40
          Tak.
          Ja tu jestem stosunkowo nowa i nie przestaje mnie zdumiewać, jak każdy temat
          można uprościć i sprowadzić do naparzania się dwoch spolaryzowanych forumowych
          frakcji.

          A swoją drogą zastanawiam się, za to są odpowiedzialne geny czy memy?
          Na pewno otoczenie ma wpływ na to, kim jesteśmy, ale może niektorzy są
          zaprogramowani do bycia konserwatystami, a inni wprost przeciwnie. Może to
          wynika z temperamentu, bojaźliwości, odwagi, czegoś jeszcze. W styczniowym
          polskim klonie Scientific American jest felieton zalinkowanego przez Ciebie
          Michaela Shermera "Nauka upolityczniona, skąd się biorą rożnice pomiędzy
          liberalami a konserwatystami". Niestety, strona Świata Nauki jest dość uboga,
          nie wiem, może nie chcą robić konkurencji papierowemu wydaniu, w każdym razie
          nie mam dostępu do wersji elektronicznej. : (
        • mg2005 Re: No i... 01.03.10, 19:20
          dritte_dame napisała:

          > Wątek powstał dla zwrócenia uwagi zainteresowanych na kolejne
          źródło podtrzymuj
          > ące wcześniejsze wnioski wynikami nowych ciekawych eksperymentów i
          klarownie ws
          > zystko sumujące.

          Hmm... czyżby ?... :)
          forum.gazeta.pl/forum/w,29,107882900,108043813,Re_Skad_sie_bierze_religia.html
          • Gość: Aska Re: No i... IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 02.03.10, 08:51
            Religia w najpiekniejszej postaci to tesknota za dobrem, prawda i pieknem.
            Tesknota za sensem zycia i trwaniem zycia. Kazdy moze miewa takie tesknoty, ale
            nie bardzo wierzy w absolutne idealy. Np.niewierzacy wierza ze moga naginac
            prawde, ze dobro, piekno i prawda sa wzgledne. Co do trwania zycia,dla ateisty
            nie ma problemow jesli to jego zycie. Jesli chodzi o cudze zycie to aborcja,
            eutanazja czy inny rodzaj morderstwa sa dopuszczalne jesli zwiekszaja poczucie
            wygody, dobrobytu etc. Wyrzuty sumienia czy inne "obciachy" to przesady. Dlatego
            ateisci masowo popieraja aborcje, kontracepcje, i zwiazki homoseksualne ktore sa
            w 100% bezplodne.

            Ateizm i religie najgorszego gatunku praktykuja morderstwo bluzniercow czy
            odstepcow ideologicznych. Wierza ze czlowiek moze mordowac drugiego czlowieka w
            imie jakiegos boga czy dla "dobra spolecznego."

            Zasady ideologiczno-religijnego mordowania odwoluja lub odwolywaly sie do walki
            klas, walki ras, walki z niewiernymi etc.
            • angelfree Threadjacking 02.03.10, 09:46
              Kolejna porywaczka wątków.
              Pytanie było "Skąd...", a nie, co sądzisz o wierzących i ateistach.
              Jaszcze trochę, a zamienię się w Angelfire.
              • dritte_dame Re: Threadjacking 02.03.10, 16:43
                angelfree napisała:

                > Pytanie było "Skąd...",

                A tak dokładniej, to nawet nie było pytanie.


                > Jaszcze trochę, a zamienię się w Angelfire.

                "Ja tu jestem stosunkowo nowa"
                Tylko się nie zniechęć zbyt szybko.
                Byłaby to spora strata i nie wybaczyła bym sobie gdyby przez mój wątek ;(
                • mg2005 Re: Threadjacking 02.03.10, 19:27
                  dritte_dame napisała:

                  > A tak dokładniej, to nawet nie było pytanie.

                  Dziwne, że szerokim łukiem omijasz to:
                  forum.gazeta.pl/forum/w,29,107882900,108057787,Re_No_i_.html?t=1267554227471
                  A może nie dziwne ?... :)


                  --
                  (źródło: FBI Crime Statistics/USA Government):

                  -90% międzyrasowych zbrodni jest popełnianych przez Czarnych
                  przeciwko Białym;
                  -Czarni popełniają 8 razy więcej morderstw niż Biali;
                  -Czarni popełniają 4.4 razy więcej gwałtów niż Biali;
                  -Czarni popełniają 10 razy więcej rabunków niż Biali;
                  -Czarni popełniają 5 razy więcej napaści niż Biali.
    • trawny Re: Skąd się bierze religia 02.03.10, 09:43
      Większość poniższych odpowiedzi na pytanie "skąd się bierze religia" jest równie
      infantylna jak stwierdzenie, że "dzieci biorą się z kapusty. Sensowniej byłoby
      się zapytać, skąd się biorą osoby religijne?
      • kolter-f1 Re: Skąd się bierze religia 02.03.10, 09:51
        trawny napisała:

        Sensowniej byłoby
        > się zapytać, skąd się biorą osoby religijne?

        Z kapusty, a ty na 100% z jej głąba .
        • angelfree Re: Skąd się bierze religia 02.03.10, 10:09
          Ej, kolter, to akurat bylo sensowne pytanie. Szkoda, że nie w osobnym wątku.
          Niech trawny napisze, skąd jej zdaniem biorą się osoby religijne, może będzie
          material do dyskusji.
          Po mojemu biorą się z tradycji, sentymentow, oportunizmu, skłonności do
          niesamodzielnego myślenia, czyli akceptacji autorytetow, wczesnego wpojenia
          pewnych idei (czyli "uwiedzenia" przez pewną ideologię).
          • karbat Re: Skąd się bierze religia 02.03.10, 10:36
            trawny napisała:

            > Większość poniższych odpowiedzi na pytanie "skąd się bierze
            >religia" jest równie infantylna jak stwierdzenie, że "dzieci biorą
            >się z kapusty. Sensowniej byłoby się zapytać, skąd się biorą osoby
            >religijne?

            oczywiscie ,ze w spoleczenstwach jest garstka ludzi i ich
            zapotrzebowanie na magie , duchy , sily nadprzyrodzone te zle
            i dobre .
            Zauwazono , ze lepiej miec do czynienia " z jedna "
            ( wybrana , wyselekcjonowana , preferowana ) grupa wiercow ,niz z
            ich setkami , wierzacymi w setki roznych bogow .
            Gdyz : wiercy tych tych roznych religi zaczeliby sie wzajemnie
            wyrzynac w imie " wplywow " swych bozkow .

            Wiercy , wierzcie sobie w co chcecie , ale za swoje pieniadze , z
            WLASNEJ kieszeni ! . WYLACZNIE z wlasnych srodkow , pieniedzy
            utrzymujacie swch duchownych , swe koscioly , seminaria , placcie
            wielebnym ubezpieczenia , emerytury .
            Rece ksiezy ich kosciolow precz od pieniedzy z budzetu panstwa ,
            od pieniedzy osob nie identyfikujacych sie z waszymi bozkami !

            Tylko 15 - 20 % wiercow jest gotowych palcic za swoja wiare , swoj
            kosciol , swoich wielebnych . Kogo okradaja w swej obludzie ....
        • trawny Re: Skąd się bierze religia 02.03.10, 16:23
          kolter-f1 napisał:

          > trawny napisała:
          >
          > Sensowniej byłoby
          > > się zapytać, skąd się biorą osoby religijne?
          >
          > Z kapusty, a ty na 100% z jej głąba .

          Cieszy mnie, że ateizmu bronią na tym forum takie wulgarne, warcholskie,chamskie
          i plugawe typy jak ty.
          • nehsa Re: Skąd się bierze religia 02.03.10, 17:55
            trawny napisała:
            że, "> kolter-f1 napisał:
            że on/ona trawny napisała:
            Sensowniej byłoby się zapytać, skąd się biorą osoby religijne?
            i kolter wpis skomentował:
            "> Z kapusty, a ty na 100% z jej głąba."
            co on/ona trawny skomentowała:
            "> Cieszy mnie, że ateizmu bronią na tym forum takie wulgarne,
            warcholskie,chamskie i plugawe typy jak ty."

            **Stara/y!
            Ty masz prostackie zapędy edukacyjne, które rozpoczynasz od
            inwektyw, nie precyzując o co biega. Roztropnością nie błysnąłeś.
            Inowacyjnościa żadną. No to jesteś głąb, co jest określeniem
            pieszczotliwym.

            trwany, zrozum, najważniejsze na tym FORUM jest, aby się
            do ciebie bliźni odezwali.

            Mnie np., wisi jak kilo kitu u sufitu, czy ja jestem określany
            idiotą, paranoikiem, debilem, pluskwą, czy inną cholerą.

            Tragedią dla mnie jest, gdy ktoś w sposób nie
            budzący "wątpliwości potrafi mi udowodnić, że nie mam racji.
            Na przykład:
            Ja popdaję: "Ojciec jest jeden, i jeden jest Syn Ojca."
            a np. brum.pl1 udowodni , że:
            "Istnieje jeden ojciec i syn ojca."

            Załamał bym się, jak zbutwiałe deski siedziska w starym wiejskim
            sraczu, i bym wpadł...
            A tak, to wali mnie to, co jakiś głąb pisze, np. trawny.
            Pozdrawiam!

            Ps.
            Nie czytasz postów bliźnich. Wtedy dopiero doceniłbyś Koltera.
            • karbat Re: Skąd się bierze religia 02.03.10, 19:36
              nehsa napisał:

              > trwany, zrozum, najważniejsze na tym FORUM jest, aby się
              > do ciebie bliźni odezwali.

              hallo , nehsiu , hallo , pozdrawiam

              > Mnie np., wisi jak kilo kitu u sufitu, czy ja jestem określany
              > idiotą, paranoikiem, debilem, pluskwą, czy inną cholerą.

              a dla mnie jestes ... nehsiu ;) , co ciebie tak zdenerwowalo na
              FR , obraziles sie ? , na polemike z .. soba ( robilem co
              moglem , abys sie nie czul samotny , wielokrotnie wskazywalem na
              sprzecznosci w twoich wywodach ).
              Myslisz ,ze na FS bedziesz mial wiekszy oddzwiek ? .
              • nehsa Re: Skąd się bierze religia 02.03.10, 20:59
                Cześć karbat!
                Przecież wiesz, że ja się nie obrażam, a o adrwersarzach, bez
                wzgledu na to co pisali o mnie, potrafię z szacunkiem dla ich
                inteligencji mówić.
                To fakt, że wielokrotnie wskazywałeś na sprzeczności w moich
                wywodach, ale to według ciebie, a pocieszjące jest to, że
                żadnej ze wskazanych sprzeczności, nie udowodniłeś.
                Pozdrowienia!
            • kolter-f1 Re: Skąd się bierze religia 04.03.10, 09:48
              nehsa napisał:

              które rozpoczynasz od
              > inwektyw, nie precyzując o co biega.

              Dziubek , to nie moje pierwsze spotkanie z ta trollicą
              • nehsa Re: Skąd się bierze religia 04.03.10, 10:27
                kolter!
                Ale ta/ten trawny, to niegłupia istota, ino błędnie poinformowana.
                Aha! Sam proponowałeś rezygnacje ze zdrobnień.
                • kolter-f1 Re: Skąd się bierze religia 04.03.10, 10:42
                  nehsa napisał:

                  > kolter!
                  > Ale ta/ten trawny, to niegłupia istota, ino błędnie poinformowana.

                  Czyli głupia!!
                • nehsa Re: Skąd się bierze religia 04.03.10, 11:02
                  kolter m.in. napisał:
                  "Dokładnie ,Nesha zbudował swoja "wiarę " na podstawie wersetów które sam uważa za nie sfałszowane w przeciwieństwie do innych fałszywych, "

                  **Ja, co najwyżej, jestem pomocnikiem na budowie.
                  Nauka Ojca, jest niezakłamywalna, bo jest nieskończenie racjonalna.
                  Zatem ja, mogę sobie uważać, co chcę, ale Wy, możecie to unicestwić w pył, jako nieracjonalne, i tylko pod tym warunkiem.

                  Zawarta w Niej wiedza podaje, że Jej świadectwa zostaną zakłamane.
                  Zatem sprawdzam, i dostrzegam w Czterech Ewangeliach niepoliczalną ilość wzajemnie wykluczających się treści.
                  Nie mogę nad nimi przejść do porządku.
                  Staram się odsiać kąkol, od ziaren pszenicy. I szczerze się cieszę, że ta robota mi idzie.
                  Dzięki pobycie na forum, i waszym krytycznym uwagom, sporo udało mi się skorygować.
                  Gdybyś dysponował wiedzą, że popełniam błąd, daj znać, będe wdzięczny.

                  Konstruktywnie, mój błąd, wynikający z mojej marnej wiedzy, uświadomił mi Lernakow, dlatego mam do niego sporo szacunku. Ale poza nim, nikt inny. Doceniam jednak uwagi i przemyślenia wielu z Was. Także twoje Kolter, w dwóch wątkach byłeś dobry, refleks + wiedza. Pozdrawiam!
          • kolter-f1 Re: Skąd się bierze religia 04.03.10, 09:45
            trawny napisała:

            Cieszy mnie, że ateizmu bronią na tym forum takie wulgarne, warcholskie,chamski
            > e
            > i plugawe typy jak ty.

            Napisała ta która wszystkich inaczej od niej myślących określa czubkami!!

            A żąda szacunku trollioca

            forum.gazeta.pl/forum/w,721,107782540,107958920,Re_Znowu_o_Bogu_urojonym_.html?wv.x=2
            forum.gazeta.pl/forum/w,721,107782540,107960686,Re_Znowu_o_Bogu_urojonym_.html?wv.x=2
            forum.gazeta.pl/forum/w,721,107782540,107978628,Re_Znowu_o_Bogu_urojonym_.html?wv.x=2
    • Gość: Aska Re: Skąd się bierze religia IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 03.03.10, 07:44
      Z czlowieczenstwa. Zwierzeta nie maja religii.
      • nehsa Re: Skąd się bierze religia 03.03.10, 08:23
        Gość portalu: Aska napisał(a):
        "Z czlowieczenstwa. Zwierzeta nie maja religii."

        **Według tego, czego dowiedziałem się z Nauki Ojca, Nasz Ojciec
        kontaktował sie z nami, za pośrednictwem obranych, a nie
        wybranych ludzi. I ci ludzie, nigdy nie byli założycielami religii.
        Na przykład, Mojżesz, który nawet nie był żydem, i nie był
        Izraelczykiem.

        Cwaniaki z lewymi rękami do roboty, wykorzystywali w imię
        swojego egoistycznego dobra, wiedzę przekazywaną przez takich ludzi,
        a w tym m.in., i tę przekazaną przez Mojżesza, i stawali się
        kapłanami-założycielami religii.

        Funkcjonowanie każdej religii, jest dowodem sprzeniewierzenia się,
        przede wszystki kapłanów, ale i wyznawców, Nauce Ojca Wszystkich
        Ludzi, która jest ponadreligijnym i ponadpolitycznym wzorcem
        postępowania, Nauką odpowiedzialności.
      • angelfree Re: Skąd się bierze religia 03.03.10, 09:51
        Coś w tym jest, ale religia nie jest nierozerwalnie związana z czlowieczeństwem.

        Ktoś, kto nie jest wyznawcą żadnej religii nadal jest czlowiekiem, prawda?

        Na pewno pojawienie się religii wymagało wykształcenia się myślenia
        abstrakcyjnego. Nie tylko religii, np. sztuki też. Zwierzęta bardzo rzadko
        tworzą coś, co z zalożenia ma być piękne, a nie tylko użyteczne (ale zdarza się,
        koronnym przykladem są ptaki altanniki; slonie i małpy potrafią malować, ale nie
        jest to dzialalność spontaniczna, tylko sprowokowana przez człowieka).
        • Gość: Aska Re: Skąd się bierze religia IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 03.03.10, 16:48
          > Coś w tym jest, ale religia nie jest nierozerwalnie związana z czlowieczeństwem
          > .
          >
          > Ktoś, kto nie jest wyznawcą żadnej religii nadal jest czlowiekiem, prawda?

          Tak, sa ludzie i ludziska. Idzie o to co pozostawiaja po sobie. A to co
          pozostawiaja opiera sie na wizji zycia. Sa w zasadzie 2 wizje:

          religijna ujeta przez zdanie: ad maioram natus sum (jestem stworzona/y
          do wyzszych rzeczy). Ta wizja natchnela barbarzynskich Gothow do stworzenia
          katedr gotyckich. Ta wizja dala Europie witalnosc cywilizacyjna.

          Druga materialistyczna wizja redukuje zycie ludzkie do tu i teraz, albo jak to
          ktos dosadnie okreslil "teraz qrwa ja". Ta wersja jest bardzo dekadencka bo
          odrzuca przyszlosc dla teraz i jest zgodna z tym co JPII nazwal "cywilizacja
          smierci". Egoizm, skrobanki, eutanazja, to tylko niektore produkty dekadencji.
          • angelfree Re: Skąd się bierze religia 03.03.10, 18:00
            Strasznie masz ograniczony i przewrotny ogląd rzeczywistości.

            TQM wyszzedl z kręgów AWS-owych, dość mocno związanych z kościolem.

            Ze znanych mi osob, które usuwaly ciąże wszystkie byly mocno religijne.
            Życie nieraz weryfikuje przekonania. Co nie znaczy, że aborcję uważam za coś
            dobrego, chociaż religijna nie jestem.

            >
            > Tak, sa ludzie i ludziska. Idzie o to co pozostawiaja po sobie. A to co
            > pozostawiaja opiera sie na wizji zycia.

            Czyli, jak ktoś nie jest religijny, to nie jest człowiekiem, tylko "ludziskiem".
            To w zgodzie z Twoją religią?

            Uważasz, że tworczość jest zarezerwowana dla ludzi religijnych? Czlowiek ma
            naturę twórczą i robi rożne różne rzeczy, bo ma taką potrzebę. Kościół byl
            bogatym mecenasem. A w czasach, kiedy powstawaly katedry gotyckie, nikomu nie
            przychodzilo do głowy, aby kwestionować istnienie Boga, było to zbyt
            niebezpieczne
            . Ale inne dziela architektury też są piękne (choć bardziej
            slużą celom użykowym), a niekoniecznie powstawaly na chwałę Boga.

            • dritte_dame Re: dzieła 03.03.10, 18:20
              angelfree napisała:

              > inne dziela architektury też są piękne (choć bardziej
              > slużą celom użykowym), a niekoniecznie powstawaly na chwałę Boga.

              Wiadukt
              Millau :)


              I
              jeszcze raz.
              • angelfree Re: dzieła 03.03.10, 18:26
                Czyż nie jest piękny i wzniosły?
                A ileż w tym symboliki - lączyć dwa brzegi. Albo przekraczać przepaść.

                Calatrava
                • trawny Re: dzieła 03.03.10, 19:57
                  angelfree napisała:

                  > Czyż nie jest piękny i wzniosły?
                  > A ileż w tym symboliki - lączyć dwa brzegi. Albo przekraczać przepaść.
                  >

                  Jednak Most Karola w Złotej Pradze nie tylko łączy dwa brzegi. Ma swoją długą historię (od XIV wieku) i łączą się z nim różne zwyczaje. Chrześcijanie przechodząc przed rzeźbą Ukrzyżowanego Chrystusa ściągali czapki lub robili Znak Krzyża a żydzi zwyczajowo spluwali w tę stronę. Jest najpiękniejszy most jaki widziałem.
                  • angelfree Re: dzieła 03.03.10, 21:17
                    A ja lubię ten
                    Most.
                    Zostal zniszczony, niestety, w idiotycznej wojnie.
                    • dritte_dame Re: dzieła 03.03.10, 21:41
                      angelfree napisała:

                      > w idiotycznej wojnie.

                      Religijnej.
                      • trawny Re: dzieła 03.03.10, 22:08
                        dritte_dame napisała:

                        > angelfree napisała:
                        >
                        > > w idiotycznej wojnie.
                        >
                        > Religijnej.
                        >
                        >
                        >
                        • angelfree Re: dzieła 04.03.10, 08:56
                          W każdej wojnie używa się narzędzi do zabijania najbardziej racjonalnie, jak się
                          da. Czy gdyby to byla wojna na miecze, to bylaby bardziej z tego powodu bardziej
                          religijna, czy może bardziej racjonalna?
                          To byla wojna religijna - bo przedstawiciele jednej religii wyrzynali
                          przedstawicieli drugiej kierując się tylko i wyłącznie kryterium religijnej
                          denominacji.
                          • trawny Re: dzieła 04.03.10, 09:48
                            angelfree napisała:

                            > W każdej wojnie używa się narzędzi do zabijania najbardziej racjonalnie, jak si
                            > ę
                            > da. Czy gdyby to byla wojna na miecze, to bylaby bardziej z tego powodu bardzie
                            > j
                            > religijna, czy może bardziej racjonalna?
                            > To byla wojna religijna - bo przedstawiciele jednej religii wyrzynali
                            > przedstawicieli drugiej kierując się tylko i wyłącznie kryterium religijnej
                            > denominacji.
                            • kolter-f1 Re: dzieła 04.03.10, 09:55
                              Używasz bezmyślnie ulubionego wrażenia demagogów ateistycznych (wojna
                              religijna). To pojecie nie ma zastosowania do wojny na Bałkanach.

                              Nie ma ? to czemu prawosławni Serbowie gwałcili muzułmanki w celu pomieszania im
                              krwi, nie była to wojna religijna wspierana przez kler każdej ze stron ?

                              > Nie użyto tam
                              ani środków religijnych ani cele nie były religijne.

                              Ano wygnanie z prawosławnych miast Muzułmanów nie miało na celu czystki religijnej ?

                              >Gdy biały okłada na ringu
                              Murzyna to jest rasistą? A bójka jest rasistowska?

                              Nie , to jest biznes.
                  • kolter-f1 Re: dzieła 04.03.10, 10:18
                    trawny napisała:
                    Ma swoją długą historię (od
                    > XIV wieku) i łączą się z nim różne zwyczaje. Chrześcijanie przechodząc przed rz
                    > eźbą Ukrzyżowanego Chrystusa ściągali czapki lub robili Znak Krzyża

                    Bałwochwalstwo i nic więcej.

                    >a żydzi zwyczajowo spluwali w tę stronę.

                    Prawidłowa reakcja na widok bałwana !!
      • kolter-f1 Re: Skąd się bierze religia 04.03.10, 09:56
        Gość portalu: Aska napisał(a):

        > Z czlowieczenstwa. Zwierzeta nie maja religii.

        Pewna jesteś ?
    • a.giotto Re: Skąd się bierze religia 03.03.10, 16:56
      dritte_dame napisała:


      > Czyli: religia bierze się z naszej niezaspokojonej potrzeby posiadania poczucia
      > że mamy większy (niż faktycznie mamy) wpływ na przebieg zachodzących wokoło na
      > s zdarzeń.

      wielkie mi odkrycie. A skąd się bierze ta "niezaspokojona potrzeba posiadania poczucia..."? To jest pytanie!!!
      • trawny Re: Skąd się bierze religia 03.03.10, 20:04
        a.giotto napisał:

        > dritte_dame napisała:
        >
        >
        > > Czyli: religia bierze się z naszej niezaspokojonej potrzeby posiadania po
        > czucia
        > > że mamy większy (niż faktycznie mamy) wpływ na przebieg zachodzących wok
        > oło na
        > > s zdarzeń.
        >
        > wielkie mi odkrycie. A skąd się bierze ta "niezaspokojona potrzeba posiadania p
        > oczucia..."? To jest pytanie!!!

        :-)))))))) Pewnym ludziom (3damme) potoczyście wypowiedziane zdania zdają się
        być z automatycznie prawdziwymi.
      • dritte_dame Re: Skąd się bierze religia 03.03.10, 21:38
        a.giotto napisał:

        > A skąd się bierze ta "niezaspokojona potrzeba posiadania p
        > oczucia..."? To jest pytanie!!!

        Przeczytaj ostatnie zdanie angielskiego cytatu w pierwszym poście tego wątku to znajdziesz odpowiedź.

        A na pytania "skąd się bierze...?" to raczej nie próbuj się licytować ;))
        • Gość: Aska Re: Skąd się bierze religia IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 04.03.10, 03:58
          > brak realnej umiejętności wpływania na nie zastępujemy sobie >
          >wyjaśnieniami iluzorycznymi i rytuałami, którym przypisujemy moc >wpływania na
          to, na co pragniemy mieć wpływ.

          Byc moze sa tacy co sprowadzaja religie do stukania w niemalowane drzewo.

          Religia jednak jest nt. wizji zycia. Nie mozemy przewidziec przyszlosci ani na
          nia wplynac. Dlatego potrzebujemy WIZJI i zasad zgodnie z ktorymi chcemy zyc.
          Albo wierzymy ze istnieje rzeczywistosc wieksza niz zycie albo wierzymy w koniec
          naszego nosa i teraz qrwa ja.
          Albo wierzymy ze zycie ludzkie jest czyms czego nie mamy prawa niszczyc
          albo skrobiemy. Albo mamy dzieci i poswiecamy sie dla ICH przyszlosci, albo
          puszczamy pare w gwizdek (seks dla seksu, malzenstwa homoseksualne i hedonizm w
          ogolnosci).

          Brak religii oznacza brak uniwersalnych wartosci ktore mobilizuja ludzi do
          wspolnych poswiecen dla przyszlosci. Ci co uwazaja ze przyszlosc konczy sie z
          ich zyciem, beda mniej sklonni do poswiecen dla idealow w ktore nie wierza.

          Czy religia pomaga w zyciu??? Im wiecej ateizmu tym wiecej cynizmu i mniej
          zycia. Dekadencka ateizujaca sie Europa staruszkow jest tego przykladem.
          • dritte_dame Zrobię raz wyjątek i odpowiem: 04.03.10, 04:29
            Gość portalu: Aska napisał(a):

            > Albo [...] albo [...]
            > Albo [...] albo [...]. Albo [...], albo [...].


            Stek bzdur.
            • nehsa Re: Zrobię raz wyjątek i odpowiem: 04.03.10, 06:38
              dritte_dame napisała:
              "> Gość portalu: Aska napisał(a):
              > Albo [...] albo [...]
              > Albo [...] albo [...]. Albo [...], albo [...].
              >
              >i skomentowała:
              > "Stek bzdur."

              ** A co odkrywczego zaserwowałaś ty?
              >
              • dritte_dame Re: Zrobię raz wyjątek i odpowiem: 04.03.10, 06:54
                nehsa napisał:

                > dritte_dame napisała:
                > "> Gość portalu: Aska napisał(a):
                > > Albo [...] albo [...]
                > > Albo [...] albo [...]. Albo [...], albo [...].
                > >
                > >i skomentowała:
                > > "Stek bzdur."
                >
                > ** A co odkrywczego zaserwowałaś ty?

                To jest osobny temat.

                Na razie napisz, czy to co ja w tamtym poście uważam za stek bzdur, jest czy nie jest według Ciebie stekiem bzdur?
                • Gość: Aska Re: Zrobię raz wyjątek i odpowiem: IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 04.03.10, 07:06
                  > Na razie napisz, czy to co ja w tamtym poście uważam za stek bzdur, jest czy ni
                  > e jest według Ciebie stekiem bzdur?\

                  Stek bzdur wyglada tak:

                  > > > Albo [...] albo [...]
                  > > > Albo [...] albo [...]. Albo [...], albo [...].

                  Tak pisza ci co nie maja nic do powiedzenia. Znana postawa: kazdy jest glupi bo
                  my mamy racje. To sie nazywa postepactwo!

                  Powtarzam: masz prymitywny obraz religii.
                  • trawny Re: Zrobię raz wyjątek i odpowiem: 04.03.10, 08:29
                    Gość portalu: Aska napisał(a):

                    > > Na razie napisz, czy to co ja w tamtym poście uważam za stek bzdur, jest
                    > czy ni
                    > > e jest według Ciebie stekiem bzdur?\
                    >
                    > Stek bzdur wyglada tak:
                    >
                    > > > > Albo [...] albo [...]
                    > > > > Albo [...] albo [...]. Albo [...], albo [...].
                    >
                    > Tak pisza ci co nie maja nic do powiedzenia. Znana postawa: kazdy jest glupi bo
                    > my mamy racje. To sie nazywa postepactwo!
                    >
                    > Powtarzam: masz prymitywny obraz religii.
                  • angelfree Re: Zrobię raz wyjątek i odpowiem: 04.03.10, 09:02
                    > Powtarzam: masz prymitywny obraz religii.

                    Ty natomiast masz prymitywny obraz natury ludzkiej.

                    Rzeczywiście, napisalaś tyle rzeczy obrażających dobre obyczaje i zdrowy
                    rozsądek, ze aż nie chce się na nie odpowiadać.
                    Dlaczego uważasz, że tylko ludzie religijni mają jakąś wizję?
                    Nie sądzisz, że już samo to zdanie kryje w sobie dość aroganckie zalożenie?
                    • Gość: Aska Re: Zrobię raz wyjątek i odpowiem: IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 04.03.10, 16:28
                      > Dlaczego uważasz, że tylko ludzie religijni mają jakąś wizję?
                      > Nie sądzisz, że już samo to zdanie kryje w sobie dość aroganckie zalożenie?

                      Nawet nie usilujesz zrozumiec co napisalam.
                      Nie napisalam ze "tylko ludzie religijni mają jakąś wizję".
                      Napisalam ze ludzie religijni maja INNA wizje siegajaca poza zycie. Ateisci
                      redukuja te wizje do tu i teraz. Implikacje sa rozne i je widac w podejsciu do
                      zycia. Nic nie jest w 100% ale mozna to ilustrowac jakie opinie sa blizsze
                      ktorej grupie.

                      religijni: "zycie ludzkie jest swiete"
                      ateisci: "zycie ludzkie nie rozni sie od zycia zwierzat"
                      religijni: "moje zycie trwa na wieki i jestem za nie odpowiedzialna"
                      ateisci: "dzis zyjem, jutro gnijem nie ma zadnej odpowiedzialnosci po smierci
                      wiec robta co chceta"

                      I tak mozna punkt po punkcie. 2 rozne wizje zycia i katastrofalne roznice.
                      • angelfree Re: Zrobię raz wyjątek i odpowiem: 04.03.10, 16:41
                        Gość portalu: Aska napisał(a):


                        . Nic nie jest w 100% ale mozna to ilustrowac jakie opinie sa blizsze
                        > ktorej grupie.

                        Nie, ilustrujesz je tak, jak osobie glęboko uprzedzonej się wydaje.

                        A może tak: (mam w końcu takie samo prawo do wlasnych uprzedzeń)

                        >
                        > religijni: "zycie moich braci w wierze jest swiete, pozostalych można wyrzynać
                        albo zmuszać do przyjęcia mojej wiary"
                        > ateisci: "każde życie ma wartosć samo w sobie i należy je chronić i cenić"
                        > religijni: "mogę robić co chcę, bo i tak pójdę do spowiedzi"
                        > ateisci: "mam tylko jedno życie, jestem odpowiedzialny za to, co po sobie
                        pozostawię i jaki zostawie świat dla moich dzieci"

                        Wydaje mi się, że wierzących (niewątpliwie nie wszystkich) malo obchodzi, czy
                        świat bedzie lepszy po ich śmierci.
                        Oni i tak będą gdzie indziej.

                        • Gość: As Re: Zrobię raz wyjątek i odpowiem: IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 04.03.10, 16:49
                          >Wydaje mi się, że wierzących (niewątpliwie nie wszystkich) malo >obchodzi, czy
                          świat bedzie lepszy po ich śmierci.
                          >Oni i tak będą gdzie indziej

                          Pomijasz jeden drobny fakt: oni beda rozliczani z tego czy zostawili po sobie
                          dobro czy zlo. Przypisujesz im myslenie ateistyczne w stylu: "co mnie to
                          obchodzi jaki bedzie swiat po mojej smierci, mnie to nie dotyczy"
                          • angelfree Re: Zrobię raz wyjątek i odpowiem: 04.03.10, 17:01
                            Będą rozliczani?
                            Nawet, jeśli się wyspowiadają?
                            Cieszę się bardzo.

                            A myślisz, że ateistow nie obchodzi to, w jakim stanie zostawią świat dla
                            przyszlych pokoleń (także swoich dzieci i wnuków, ale nie tylko)? Kiepsko z
                            Twoją wiarą w ludzi.
                            • dritte_dame Re: Zrobię raz wyjątek i odpowiem: 04.03.10, 17:55
                              angelfree napisała:

                              > Kiepsko z Twoją wiarą w ludzi.

                              Ale za to świetnie z wiarą w boga. :))

                              "Wiara w ludzi"? A cóż to za paskudztwo?
                              Czyż ludzie są bogami?
                              • mg2005 Re: Zrobię raz wyjątek i odpowiem: 05.03.10, 17:48
                                dritte_dame napisała:

                                > "Wiara w ludzi"? A cóż to za paskudztwo?
                                No właśnie :) :
                                forum.gazeta.pl/forum/w,29,107882900,108270940,Dama_czy_Tchorzyca_.html?wv.x=2
                            • Gość: Aska Re: Zrobię raz wyjątek i odpowiem: IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 05.03.10, 03:08
                              > A myślisz, że ateistow nie obchodzi to, w jakim stanie zostawią świat dla
                              > przyszlych pokoleń (także swoich dzieci i wnuków, ale nie tylko)? Kiepsko z
                              > Twoją wiarą w ludzi.

                              Oczywiscie ze sa ateisci co maja dzieci i wnuki i dbanie o potomstwo jest
                              wrodzone. Jest cale spektrum ateistow od swiezo "nawroconych" po pierwszej
                              aborcji czy zdradzie, po religijnie wybiorczych. Statystycznie konsekwentni
                              ateisci nie widza nic zlego w nieposiadaniu dzieci,i nawet slyszalam nawiedzone
                              feministki ktore twierdzily ku ogromnemu aplauzowi sobie podobnych polglowkow,
                              ze Ziemia jest zanieczyszczona przez ludzi i trzeba ja odrestaurowac przez
                              depopulacje. Nie sadze ze byly to osoby religijne, wierzace ze zycie ludzkie
                              jest wartoscia. Nie wierze w takich zaprogramowanych "ludzi". Z drugiej strony,
                              rozumiem ze ich wypowiedzi sa konsekwencja ich wizji ktora zmusza ich do troski
                              o niedzwiedzie polarne na koszt ludzi.
                • nehsa Re: Zrobię raz wyjątek i odpowiem: 04.03.10, 07:55
                  Szanowne Panie!
                  Wychyliłem dziób z rana - przyznaję.
                  Abyście mnie nie unicestwiły, posłużę się wiedzą z nieskończenie
                  racjonalnej Nauki Ojca
                  , która mówi, że funkcjonowanie każdej
                  religii, jest dowodem sprzeniewierzenia się, przede wszystkim
                  kapłanów, ale i wyznawców, Nauce Ojca.
                  Zatem, nie wprost, bo zależy mi na Waszej życzliwości, ale
                  usprawiedliwiłem swoje poranne dziobootwarcie.
                  Miłego Dnia!
          • a.giotto Re: Skąd się bierze religia 04.03.10, 10:46
            Gość portalu: Aska napisał(a):

            > Albo wierzymy ze istnieje rzeczywistosc wieksza niz zycie albo wierzymy w konie
            > c
            > naszego nosa i teraz qrwa ja.
            > Albo wierzymy ze zycie ludzkie jest czyms czego nie mamy prawa niszczyc
            > albo skrobiemy. Albo mamy dzieci i poswiecamy sie dla ICH przyszlosci, albo
            > puszczamy pare w gwizdek (seks dla seksu, malzenstwa homoseksualne i hedonizm w
            > ogolnosci).

            Tłumaczenie takich rzeczy areligijnym jest stratą czasu. Oni sami dla siebie są bogami. Więc sugerując takie rzeczy wywołujesz naturalny odruch obronny, ponieważ atakujesz ich największą świętość, bóstwo, jakim jest niezłomna wiara we własną doskonałość.

            Tak więc w pewnym sensie bluźnisz i obrażasz nieuświadomione uczucia religijne!
            • angelfree Re: Skąd się bierze religia 04.03.10, 11:43
              > Albo mamy dzieci i poswiecamy sie dla ICH przyszlosci, al
              > bo
              > > puszczamy pare w gwizdek (seks dla seksu, malzenstwa homoseksualne i hedo
              > nizm w
              > > ogolnosci).

              Nie sądzisz, że to jest zwyczajnie obraźliwe? Sądzisz, że tylko ludzie religijni
              mają dzieci? Sądzisz, że tylko ludziom religijnym zależy na przyszlości dzieci?
              Nie uprawiasz seksu, poza prokreacją?
              Nie dziwię się, że Dritte-dame nie chcialo się na coś takiego odpowiadać, mnie
              się też nie chce.

              Z postu Aski aż zieje pogarda dla inaczej myślących ludzi (ona inaczej myślących
              nie uważa za ludzi, co zresztą wyżej sama napisala).
              • Gość: Aska Re: Skąd się bierze religia IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 04.03.10, 16:37
                > Nie sądzisz, że to jest zwyczajnie obraźliwe? Sądzisz, że tylko ludzie religijn
                > i
                > mają dzieci?

                Oczywiscie ze maja, ale trudno im to jakos uzasadnic swoja filozofia. Dlatego
                maja o wiele mniej dzieci, ale wiecej psow i duzo wiecej mowia o niedzwiedziach
                polarnych i zwiazkach homoseksualnych. Dzieci, psy i zwiazki homoseksualne maja
                mniej wiecej podobna range w ich swiecie wartosci.

                > Nie uprawiasz seksu, poza prokreacją?

                I znow jest roznica. Dla ateisty seks dla seksu niczym sie nie rozni od seksu
                dla prokreacji. Dlatego malzenstwo niczym sie nie rozni od zwiazku
                homoseksualnego. Nie mam racji? Pogugluj sobie czy tak nie jest. W tej chwili
                toczy sie wojna oddzielenie malzenstwa od prokreacji. A to ze dla religijnych
                malzenstwo nieodlacznie wiaze sie z prokreacja wysmiewaja jako przesad religijny
                i homofobia.

                > Z postu Aski aż zieje pogarda dla inaczej myślących ludzi

                Nie mam pogardy dla ludzi inaczej myslacych czy kochajacych. Niemniej jednak
                zauwazam ze inne myslenie czy kochanie prowadzi do innych rezultatow i ty to
                usilujesz przyciemniac.

              • a.giotto Re: Skąd się bierze religia 05.03.10, 22:35
                angelfree napisała:

                > Z postu Aski aż zieje pogarda dla inaczej myślących ludzi (ona inaczej myślącyc
                > h
                > nie uważa za ludzi, co zresztą wyżej sama napisala).


                z postu Aśki wieje przede wszystkim irytacja (którą rozumiem) wobec postaw
                ludzi, którzy nie potrafią uszanować tego daru, który dostali od losu, że
                urodzili się w kraju o chrześcijańskiej tradycji.

                • kolter-f1 Re: Skąd się bierze religia 06.03.10, 20:43
                  a.giotto napisał:

                  którzy nie potrafią uszanować tego daru, który dostali od losu, ż
                  > e
                  > urodzili się w kraju o chrześcijańskiej tradycji.

                  Gdyby nie Policja to nie jednego zatłuklibyście różańcami, np w sadach podczas
                  kontrowersyjnych dla was orzeczeń.
                • angelfree Re: Skąd się bierze religia 08.03.10, 16:08
                  Gdybym się urodzila gdzie indziej, bylabym kimś innym.
                  Ze swojej perspektywy patrząc cieszę się, że urodzilam się w Europie. Choć moze
                  byłoby mi lepiej, gdybym się urodziła po drugiej stronie żelaznej kurtyny.
                  Cieszę się rownież, że urodziłam się w rodzinie, w ktorej ceniono dar natury,
                  jakim jest rozum.

                  Moje posty są przejawem irytacji, ktorej może nie rozumiesz, że Aska i jej
                  podobni bezmyślnie marnują ten dar.
            • Gość: Aska Re: Skąd się bierze religia IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 04.03.10, 16:54
              >Oni sami dla siebie są
              > bogami. Więc sugerując takie rzeczy wywołujesz naturalny odruch obronny,

              Zgadza sie niestety. Ateisci posluguja sie moralnoscia wzgledna a nie absolutna
              oparta o doskonalego Boga. Dlatego sami sobie tworza moralnosc jaka im
              odpowiada. Potem przyciemniaja: "a moja moralnosc jest prawie taka jak twoja."
              Moze czasami jest. W wiekszosci przypadkow jednak moralnosc wzgledna rozwija sie
              zgodnie z zasada wzrostu entropii albo jak pisal Kopernik: zly pieniadz
              podstawia dobry.
        • a.giotto Re: Skąd się bierze religia 04.03.10, 10:27
          dritte_dame napisała:

          > A na pytania "skąd się bierze...?" to raczej nie próbuj się licytować ;))

          dlaczego nie? każde działanie człowieka jest ukierunkowane na zaspokojenie potrzeb, religia nie jest tu żadnym wyjątkiem. Miliardy ludzi spełniają się w różnorodnych aktywnościach religijnych. I to jest naturalne i piękne!
          • dritte_dame Bingo! :) 04.03.10, 13:54
            a.giotto napisał:

            > każde działanie człowieka jest ukierunkowane na zaspokojenie potrzeb, religia nie jest tu żadnym wyjątkiem.

            "I rest my case" :)
            • dritte_dame Re: Bingo! :) 04.03.10, 14:36
              > a.giotto napisał:
              >
              > > każde działanie człowieka jest ukierunkowane na zaspokojenie potrzeb, rel
              > igia nie jest tu żadnym wyjątkiem.

              Zwróć przy tym uwagę na to, że sam fakt iż działanie zaspokaja potrzeby nie świadczy jeszcze o tym że owo działanie opiera się na sensownych i prawdziwych podstawach.

              Układanie i czytanie horoskopów też zaspokaja potrzeby.
              • Gość: nehsa Re: może dowiem się, o czym mowa IP: *.saite.com.pl 04.03.10, 15:46
                Potrzeba, to niedobór, którego niezaspokjenie uniemożliwia życie
                ciała człowieka. Człowiek, ma tylko trzy potrzeby. Odżywianie,
                wydalanie, wypoczynek.
            • Gość: Aska Re: Bingo! :) IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 04.03.10, 16:41
              > > każde działanie człowieka jest ukierunkowane na zaspokojenie potrzeb, rel
              > igia nie jest tu żadnym wyjątkiem.
              >

              Kazdemu wedlug potrzeb. Ludzie ktorzy wierza ze istnieja wyzsze wartosci ktorych
              symbolem jest Bog maja troche inne potrzeby niz ci co uwazaja ze sami sa bogami.
          • dritte_dame Re: Skąd się bierze 04.03.10, 13:58
            a.giotto napisał:

            > dritte_dame napisała:
            >
            > > A na pytania "skąd się bierze...?" to raczej nie próbuj się licytować ;))
            >
            > dlaczego nie?

            Dlatego że to ja zadam ostatnie pytanie, na które będziesz musiał odpowiedzieć: "sam z siebie". ;))
            • mg2005 Dama czy Tchórzyca ?... :) 05.03.10, 17:31
              dritte_dame napisała:

              > Dlatego że to ja zadam ostatnie pytanie,

              Damy odpowiadają na pytania :)
              forum.gazeta.pl/forum/w,29,107882900,108112726,Re_Threadjacking.html
              • kolter-f1 Re: Dama czy Tchórzyca ?... :) 05.03.10, 18:05
                mg2005 napisał:
                > Damy odpowiadają na pytania :)

                Dama ma ten komfort ze na pytania paranoicznego nazisty nie musi odpowiadać .
Pełna wersja