26.09.10, 19:54
Spędziłem weekend w głuszy. Poza zasięgiem komórek i - co za tym idzie - mobilnego Internetu. Spędziłem go z ludźmi, takimi żywymi. Spędziłem go w okolicy, gdzie różne kultury i religie przenikają się, a ludzie od wieków uczą się budować na podobieństwach, a nie na różnicach. Szanują się wzajemnie, a w człowieku widzą osobowość, a nie narodowościową czy wyznaniową etykietkę. Wiem, przecukrzony wizerunek dla turystów.
Dziś wieczorem wróciłem, usiadłem do komputera i wszedłem na forum. A tu jedna za drugą wojna o pietruszkę. Ludzie, ogarnijcie się, wyjedźcie gdzieś.
Mnie będzie tu teraz nieco mniej. Szkoda czasu.
Obserwuj wątek
    • Gość: lolek Re: W głuszy IP: 82.132.139.* 26.09.10, 20:10
      1. mozna patrzec na te dyskusje jako wojne o pietruszke, mozna widziec tez piekna manifestacje bogactwa ludzkiej roznorodnosci. Kazdy inny, wszyscy rowni plus paru rowniejszych, ale im sie jeszcze ubrane w sukienki dupy skopie.
      2. nieobecni nie maja racji.
      • lernakow Re: W głuszy 27.09.10, 07:07
        Gość portalu: lolek napisał(a):

        > 2. nieobecni nie maja racji.
        >
        Ależ w wielu miejscach nie jesteśmy obecni. W niektórych już nie z braku czasu, ale wręcz z zasady nie bywamy. Ważne, by bywać tam, gdzie dzieją się rzeczy dla nas ważne.
        • piwi77 Re: W głuszy 27.09.10, 09:59
          lernakow napisał:

          > Ważne, by bywać tam, gdzie dzieją się rzeczy dla nas ważne.

          A ja myślę, że mamy niedobrą skłonność przypisywania dziejącym się rzeczom nadmiernej wartości. Lepiej gdybyśmy właśnie nabrali do wszystkiego większego dystansu i zdali sobie sprawę, że tak na prawdę niewiele od nas zależy, a już tym bardziej od naszej osobistej obecności. Luzik, większość sprawa załatwia się sama - to jest moja recepta.
    • Gość: ka_p_pa Re: W głuszy IP: *.lukman.pl 26.09.10, 20:25
      A ja mam na odwrót. Na co dzień w głuszy( takiej podmiejskiej), na forum znajduję przedstawicieli różnych cywilizacji, o których nie miał bym pojęcia, gdyby nie internet. Omijam takich w realu, a i oni do mnie nie lgną. Forum jest dla mnie rozrywką, ale i sporym doświadczeniem socjologicznym. Zgoda- złodziej czasu to wyjątkowy.
      • lernakow Re: W głuszy 27.09.10, 07:08
        Gość portalu: ka_p_pa napisał(a):

        > na forum znajdu ję przedstawicieli różnych cywilizacji, o których nie miał bym pojęcia,
        > gdyby nie internet.
        >
        To prawda. Ale na tych tu już się napatrzyłem. Odpocznę trochę, obejrzę innych, być może konstruktywniejszych.
        • zawszekacperek Re: W głuszy 27.09.10, 08:06
          Nie odpoczniesz. Trafisz z deszczu pod rynnę. Zapomnij , że się wyciszysz. Pamięci nie wytrzesz jak to czynisz z "zasmarkanym":) nosem.

          Kacperek

          lernakow napisał:

          > To prawda. Ale na tych tu już się napatrzyłem. Odpocznę trochę, obejrzę innych,
          > być może konstruktywniejszych.
          • lernakow Re: W głuszy 27.09.10, 08:20
            zawszekacperek napisał:

            > Pamięci nie wytrzesz jak to czynisz z "zasmarkanym":) nosem.
            >
            Przezabawne.
            • zawszekacperek Re: W głuszy 27.09.10, 08:28
              Przepraszam. Nie było moim zamiarem ad personam.

              Kacperek

              lernakow napisał:

              > zawszekacperek napisał:
              >
              > > Pamięci nie wytrzesz jak to czynisz z "zasmarkanym":) nosem.
              > >
              > Przezabawne.
              >
              • lernakow Re: W głuszy 27.09.10, 08:35
                zawszekacperek napisał:

                > Nie było moim zamiarem ad personam.
                >
                Ależ nie odbieram tego ad personam. Tym bardziej, że akurat katar mam często, także teraz. Chodzi mi raczej o podejście do pamięci i w ogóle przypuszczenie, że chciałbym zapomnieć o forum. Bynajmniej, zachowam je w pamięci, trochę w części sentymentalnej, trochę ku przestrodze. No i nie opuszczam go, ograniczam jeno.
                • wuzet21 Re: W głuszy 27.09.10, 08:54
                  Uczestnictwo w społecznościach internetowych dzisiaj jest już normą. Nie wierzę, żebyś mógł się od tego uwolnić - być może będziesz mniej pisał, no bo i tematów mądrych jakby coraz mniej, ale jak tylko będziesz miał komputer przed sobą, to choć przejrzysz wątki... Nie da się odrzucić całkowicie, możliwości pozytywnego wpływania na czyjąś świadomość, nawet jeżeli jest to mała grupka ludzi.
                  Ja też byłem w "głuszy" cały sierpień, nawet radia nie słuchałem - było mi z tym bardzo dobrze, ale po przyjeździe do domu wróciła codzienność i wcześniejsze przyzwyczajenia.
                  Jeżeli stać nas na dyskusje, to może będzie nas stać na działania - nawet w ograniczonej formie.
                  Lernakow, nie zostawiaj nas zbyt długo samych...
                  • lernakow Re: W głuszy 27.09.10, 09:18
                    wuzet21 napisał:

                    > nie zostawiaj nas zbyt długo samych...
                    >
                    Nie zostawiam samych, nie opuszczam forum. Będę po prostu mniej pisał, mniej kopał się z końmi, a może częściej inicjował jakieś tematy. Pozytywne raczej, nie polemiczne. Zresztą zobaczymy, może mi ten nastrój prędko wywietrzeje.
    • piwi77 Re: W głuszy 27.09.10, 09:51
      lernakow napisał:

      > Szanują się wzajemnie, a w człowieku widzą osobowość, a nie narodowościową czy
      > wyznaniową etykietkę.

      Pięknie. Zapytam tylko, czy byłeś u rodziny, czy turystycznie, bo jeżeli jako turysta, to ciekaw jestem jak wycenili Twoją osobowość i ile z Twojej osobowości wycisnęli?

      > Dziś wieczorem wróciłem, usiadłem do komputera i wszedłem na forum. A tu jedna
      > za drugą wojna o pietruszkę. Ludzie, ogarnijcie się, wyjedźcie gdzieś.

      Wszyscy, do głuszy, gdzie szanują osobowość? A kto zarobi wtedy na to, aby oni mogli ją nadal szanować?

      • lernakow Re: W głuszy 27.09.10, 10:17
        piwi77 napisał:

        > Pięknie. Zapytam tylko, czy byłeś u rodziny, czy turystycznie, bo jeżeli
        > jako turysta, to ciekaw jestem jak wycenili Twoją osobowość i ile z Twojej
        > osobowości wycisnęli?
        >
        Pisałem przecież, że to widoczek dla turystów był, więc wiadomo, że jako turysta.
        Wycenili nisko, był to bardzo przyjazny dla portfela wyjazd.

        > Wszyscy, do głuszy, gdzie szanują osobowość? A kto zarobi wtedy na to, aby oni
        > mogli ją nadal szanować?
        >
        Na weekend niech wyjadą. Albo szóstego stycznia (z jednym dniem urlopu na 07.01 wychodzi długi weekend).
        • piwi77 Re: W głuszy 27.09.10, 10:31
          W tym, że ktoś jest miły i sympatyczny, szczególnie, gdy się jest jego klientem, nie widzę nic nadzwyczajnego i nie uważam, aby głusza była jedynym miejscem przebywania takich ludzi.
          • lernakow Re: W głuszy 27.09.10, 10:46
            piwi77 napisał:

            > nie uważam, aby głusza była jedynym miejscem przebywania takich ludzi.
            >
            Nie chodzi o to, że obsługa była miła, tylko że w regionie żyje kilka narodowości i kilka kultur. Czasem mieszają się rodziny, a nawet gdy się nie mieszają, to ludzie wzajemnie zapraszają się na imprezy. Muzułmanie, żydzi i chrześcijanie dwojga obrządków (katolicy i prawosławni), a zarazem Tatarzy, Żydzi, Rusini i Polacy (i nie zawsze pierwszy podział przekłada się na drugi 1:1). Szanują się. Współpracują. Razem świętują. Potrafią docenić miły gest wywodzący się z innej tradycji religijnej, nawet jeśli sami takich nie uznają i nie wykonują.
            • piwi77 Re: W głuszy 27.09.10, 10:57
              Mnie ten obraz nie dziwi, lepiej niech się zapoznają z nim ci, co ostrzegają przed wielokulturowością.
      • wuzet21 Re: W głuszy 27.09.10, 13:31
        piwi77 napisał:

        > lernakow napisał:
        >
        > > Szanują się wzajemnie, a w człowieku widzą osobowość, a nie narodowościow
        > ą czy
        > > wyznaniową etykietkę.


        > Wszyscy, do głuszy, gdzie szanują osobowość? A kto zarobi wtedy na to, aby oni
        > mogli ją nadal szanować?

        Nie wszyscy muszą pracować łopatą, żeby w kraju było lepiej - czasem wydaje mi się, że powinno się wysyłać przymusowo, do "głuszy" na jakiś czas, naszych posłów, radnych i innych decydentów, by po powrocie docenili życie, jakie im wyborcy zafundowali.
        • nehsa Re: W głuszy 27.09.10, 15:00
          lernakow!
          A napisałbyś, dlaczego twoim zdaniem oni się szanują?
          I na czym ten, ich szacunek polega?

          Nie wymagam od ciebie wypracowania.
          • lernakow Re: W głuszy 27.09.10, 17:11
            nehsa napisał:

            > A napisałbyś, dlaczego twoim zdaniem oni się szanują?
            >
            Bo najpierw widzą człowieka (sąsiada, kuzyna, szewca, strażaka, ekspedienta w sklepie), a potem dopiero poznają etykietkę (katolik, prawosławny, muzułmanin). I w ocenie człowieka już nie kierują się etykietką grupową, tylko poznaniem osobistym.
            Ale przecież nie wszyscy znają się osobiście. I tu wchodzi druga, a właściwie to chyba pierwsza przyczyna. Ludzie nie lubią się bać. Więc nie lubią tego, czego się boją. Boją się nieznanego. W środowisku wielokulturowym mogą poznać - a zatem i okiełznać - to, co dla innych jest nieznane, obce, straszne i nielubiane.

            > I na czym ten, ich szacunek polega?
            >
            Jak każdy szacunek - na uznaniu wartości mimo odmienności.
          • wuzet21 Re: W głuszy 27.09.10, 19:58
            Nehsa, Ty pytasz tak z niewiedzy, czy z czegoś jeszcze gorszego ?
          • krytykantka07 bardzo dobre pytanie nehso... 28.09.10, 11:59
            nehsa napisał:

            > A napisałbyś, dlaczego twoim zdaniem oni się szanują?
            > I na czym ten, ich szacunek polega?

            Lernakow lubi żyć złudzeniami.
            Dopóki nie będzie miał szansy na własnej skórze sprawdzić za co go szanują, to niech żyje w nieświadomości.
            W którymś momencie okaże się, że nie szanują go wcale i uprzedzenia wezmą górę.
            Na razie biorą go pod włos ;).
            Przypominam, że przed II wojną światową też niektórym Żydom się wydawało, że są bezpieczni.
            Hitler pokazał im, że nie są...
            Wszystko zależy od przywódców.
            • lernakow Re: bardzo dobre pytanie nehso... 28.09.10, 13:35
              krytykantka07 napisała:

              > Dopóki nie będzie miał szansy na własnej skórze sprawdzić za co go szanują, to
              > niech żyje w nieświadomości.
              >
              Siebie nawzajem szanują. Ale to trzeba czytać, a nie wymyślać treść cudzego posta.

              > W którymś momencie okaże się, że nie szanują go wcale i uprzedzenia wezmą górę
              >
              Nie będzie okazji, bo spędziłem tam tylko weekend. Ale to trzeba czytać...
              • krytykantka07 Re: bardzo dobre pytanie nehso... 28.09.10, 15:47
                lernakow napisał:

                > Siebie nawzajem szanują. Ale to trzeba czytać, a nie wymyślać treść cudzego pos> ta.

                Niczego nie wymyślałam.
                To Ty uparłeś się, aby mówić o wzajemnym szacunku ludzi, których nie znasz.
                Zasugerowałam tylko, że nic na ten temat nie wiesz.
                Ale gdybyś tam został dłużej i zdobył ten ich szacunek, to mógłbyś kiedyś powiedzieć czy to naprawdę był szacunek.
                To, że różne kultury żyją z sobą, a raczej obok siebie jeszcze nie dowodzi szacunku.
                Raczej chwilowo nie mają wyboru, ale obcy zawsze będzie obcy.
                Zwłaszcza wtedy gdy przestanie być potrzebny...

                > Nie będzie okazji, bo spędziłem tam tylko weekend. Ale to trzeba czytać...

                No właśnie dlatego napisałam, że nie będziesz miał okazji sprawdzić na własnej skórze, czym jest ten zachwalany przez Ciebie szacunek bo wyjechałeś stamtąd...
                Widziałeś tylko artefakty, a założenia kulturowe umknęły.
                Byłeś tylko turystą, więc tak naprawdę na specjalnych prawach i tak naprawdę niczego nie widziałeś.
                Gdybyś tam pomieszkał to poznałbyś założenia kulturowe i mógłbyś być rozczarowany.
                I to ja wymyślałam tekst Twojego posta?
                Wszystko to było w Twoim poście.
                Ja tylko wyciągnęłam wnioski.
                • lernakow Re: bardzo dobre pytanie nehso... 28.09.10, 19:27
                  Właśnie napisałaś, że nie napisałaś tego, co napisałaś - a co jest czarno na białym widoczne post wyżej, po czym napisałaś to znów. Daruj, ale do polemiki to się nie nadaje. Ogarnij najpierw to, co czytasz i to, co piszesz. Jak przestaniesz się gubić, to może porozmawiamy.
                  • nehsa Re: bardzo dobre pytanie nehso... 28.09.10, 19:54
                    Z mocy stworzenia, człowiek nie jest wyposażony w tak zwaną, GODNOŚĆ.

                    Ale jest współpartnerem dla drugiego człowieka, wobec którego obowiązuje go solidarność.
                    Traktowanie drugiego człowieka, podług jego użyteczności, po tak zwanym na wsi, "swoim uważaniu", jest dowodem nierozumienia powinności solidarności. I tylko na to chciałem zwrócić twoją uwagę.
                  • krytykantka07 raczej nie porozmawiamy, bo nie wiesz co piszesz 28.09.10, 23:00
                    lernakow napisał:

                    > Właśnie napisałaś, że nie napisałaś tego, co napisałaś - a co jest czarno na bi> ałym widoczne post wyżej, po czym napisałaś to znów.

                    Napisałam, to co wcześniej, ale bardziej szczegółowo, abyś się nie zgubił.
                    Wcale nie zaprzeczyłam mojej pierwszej ocenie Twojego postu.

                    > Daruj, ale do polemiki to > się nie nadaje.

                    Daruję

                    > Ogarnij najpierw to, co czytasz i to, co piszesz. Jak przestani> esz się gubić, to może porozmawiamy.

                    Oprócz Ciebie to nikt się nie zgubił.
                    Najpierw ochy i achy jaki to szacunek względem siebie mają mieszkańcy i jak to w każdym widzą osobowość, a później dopiero przyznałeś, że jest i drugie dno.
                    Ja o tym mówiłam od początku...
                    A poznałbyś lepiej owo drugie dno, gdyby przyszło Ci żyć wśród nich.
                    Więc słowo: " szacunek " którym się tak entuzjazmowałeś było nieco na wyrost.
                    I na to zwracałam Twoją uwagę.
                    Oczywiście jak zawsze bez powodzenia...
                    • nehsa Re: raczej nie porozmawiamy, bo nie wiesz co pisz 29.09.10, 05:34
                      lernakow, to kulturalny człowiek, który nieco przypicował swoje sprawozdanie z podróży.
                      A wuzet, mu wtóruje wspomnieniami z Zakopca, bez to, co kupowoł łoscypki po 50 groszy za złotówke.

                      Polska wiocha, wymaga współczucia, a w tym współczuciu, przede wszystkim edukacji.
                      Chamstwo, prostackie pozerstwo, jedzie od wieśniaków na kilometry.

                      Qrfami i c,h,uj,ami, są nasycone wszystkie teksty, a wyrazy : Jezus i qurfa, przeplatają się w pogaduchach, jak witki wikliny w koszu. Zawiść, skrzętnie ukrywana, zżera wiochę.
                      A ograniczona przez katolicyzm zdolność współczucia, uruchamia solidarnościowe mechanizmy dopiero w chwili zagrożenia całej społeczności.

                      No, ale tak tę wiochę chowa także, to chore, nędzne państwo, co widać chociażby po sprawnie prowadzonej akcji pomocy powodzianom.
                    • lernakow Re: raczej nie porozmawiamy, bo nie wiesz co pisz 29.09.10, 05:55
                      krytykantka07 napisała:

                      > Napisałam, to co wcześniej, ale bardziej szczegółowo, abyś się nie zgubił.
                      > Wcale nie zaprzeczyłam mojej pierwszej ocenie Twojego postu.
                      >
                      To ja przedstawię fakty, dla ułatwienia ponumerowałem dwie kwestie i jak były przedstawiane w toku dyskusji:


                      lernakow 26.09.10, 19:54
                      1. ludzie od wieków uczą się budować na podobieństwach, a nie na różnicach. Szanują się wzajemnie
                      2. Spędziłem weekend w głuszy.

                      krytykantka07 28.09.10, 11:59
                      1. Dopóki nie będzie miał szansy na własnej skórze sprawdzić za co go szanują
                      2. W którymś momencie okaże się, że nie szanują go wcale

                      lernakow 28.09.10, 13:35
                      1. Siebie nawzajem szanują.
                      2. Nie będzie okazji, bo spędziłem tam tylko weekend.

                      krytykantka07 28.09.10, 15:47
                      1 i 2. Ale gdybyś tam został dłużej i zdobył ten ich szacunek, to mógłbyś kiedyś powiedzieć czy to naprawdę był szacunek.


                      Kto zechce - przeczyta i oceni kto tu wie co pisze, a kto zmyśla, zmienia zdanie i nie bardzo wie o co chodzi.

                      > Oprócz Ciebie to nikt się nie zgubił.
                      >
                      Skąd wiesz? Znów zmyślasz. Powyżej przedstawiłem fakty. Wystarczy.
                      • krytykantka07 wyjaśnię ostatni raz, bo jeszcze ktoś uzna, że... 29.09.10, 08:41
                        ...się czepiam tak kulturalnego jak Ty człowieka.
                        A to nie jest moim zamiarem.
                        Po prostu wskazuję na Twoją błędną ocenę sytuacji.

                        lernakow napisał:

                        > krytykantka07 napisała:

                        > > Napisałam, to co wcześniej, ale bardziej szczegółowo, abyś się nie zgubił
                        > > Wcale nie zaprzeczyłam mojej pierwszej ocenie Twojego postu.

                        > To ja przedstawię fakty, dla ułatwienia ponumerowałem dwie kwestie i jak były
                        p> rzedstawiane w toku dyskusji:

                        Jesteś niepowtarzalny, no ale zobaczmy ;).

                        > 1. ludzie od wieków uczą się budować na podobieństwach, a nie na różnicach. Sza> nują się wzajemnie

                        To właśnie dlatego napisałam, że Twoja ocena: " szanują się wzajemnie " jest na wyrost.
                        To, że uczą się budować coś razem na zasadzie ( i tu nehsa dobrze określił ) przydatności - wcale nie oznacza, że się szanują.
                        Zawsze będą podkreślali różnice ich dzielące gdy będą mieć ku temu okazję.

                        > 2. Spędziłem weekend w głuszy.

                        Toż wiem to z pierwszego postu.
                        Dlatego Twoja ocena jako turysty jest niemiarodajna, a Ty sugerując się swoją oceną forumowiczów postanowiłeś naprostować, aby byli tacy jak tamci ludzie.
                        Czyli jacy?
                        A tak na marginesie...
                        Skoro mowa o żywych ludziach, to możesz przecież zamiast marnować czas na forum spędzać go z rodziną.
                        O swojej rodzinie wiesz więcej niż o ludziach, wśród których spędziłeś tylko dwa dni.
                        Tym bardziej, że obrazek dla turysty jak sam napisałeś był przesłodzony...

                        > krytykantka07 28.09.10, 11:59

                        > 1. Dopóki nie będzie miał szansy na własnej skórze sprawdzić za co go szanują

                        Jeśli nie będziesz wśród nich żył to nigdy nie dowiesz się co znaczy szacunek.
                        Gdy na własnej skórze przekonasz się, że patrzą na Ciebie pod kątem użyteczności to już nie będziesz miał złudzeń, co do tego ich wzajemnego szacunku.

                        > 2. W którymś momencie okaże się, że nie szanują go wcale

                        I tu reszta mojej wypowiedzi ) bo niepotrzebnie ją podzieliłeś...

                        > lernakow 28.09.10, 13:35
                        > 1. Siebie nawzajem szanują.

                        O tym nic nie wiesz

                        > 2. Nie będzie okazji, bo spędziłem tam tylko weekend.

                        To wiemy ;)

                        > krytykantka07 28.09.10, 15:47
                        > 1 i 2. Ale gdybyś tam został dłużej i zdobył ten ich szacunek, to mógłbyś kiedy> ś powiedzieć czy to naprawdę był szacunek.

                        Nie udałoby Ci się zdobyć ich szacunku, bo byłbyś obcy.
                        To tyle...

                        > Kto zechce - przeczyta i oceni kto tu wie co pisze, a kto zmyśla, zmienia zdani> e i nie bardzo wie o co chodzi.

                        Jak sam widzisz ja od początku bez Twoich dodatkowych wyjaśnień widzę to samo ;).

                        > > Oprócz Ciebie to nikt się nie zgubił.

                        > Skąd wiesz? Znów zmyślasz. Powyżej przedstawiłem fakty. Wystarczy.

                        Przestawiłeś to co ja napisałam.
                        Bo w Twoim pierwszym poście ja już doszukałam się drugiego dna i od tego zaczęłam swój post, a Ty dopiero w którymś z kolei napisałeś o drugim dnie.
                        Ja wytłumaczyłam Ci tylko czym jest kultura organizacyjna i czego turysta nie zobaczy...
                        • lernakow Re: wyjaśnię ostatni raz, bo jeszcze ktoś uzna, ż 29.09.10, 08:49
                          krytykantka07 napisała:

                          > Jesteś niepowtarzalny, no ale zobaczmy ;).
                          >
                          Ty jesteś niepowtarzalna. Ale powtarzająca się. Powtarzasz swoje, choć czarno na białym widać niespójność z moim postem. Ja piszę o ich wzajemnym szacunku, Ty o ich ewentualnym szacunku dla mnie. I nie potrafisz wyjść z tej koleiny, którą sobie wydrążyłaś w mózgu.
                          • piwi77 Re: wyjaśnię ostatni raz, bo jeszcze ktoś uzna, ż 29.09.10, 10:18
                            lernakow napisał:

                            > Ty jesteś niepowtarzalna. Ale powtarzająca się. Powtarzasz swoje, choć czarno na białym > widać niespójność z moim postem.

                            Może i jest jakaś niespójność (zawsze jest jakaś niespójność pomiędzy postami dwóch forumowiczów), ale nie aż tak wielka, aby prezentować niepotrzebną małostkowość. Gdzież podział się ten tak kojący wpływ Twojego pobytu w głuszy? (Mam nadzieję, że teraz ja z kolei nie popisałem się niespójnością)

                            > Ja piszę o ich wzajemnym szacunku, Ty o ich ewentualnym szacunku dla mnie. I nie
                            > potrafisz wyjść z tej koleiny, którą sobie wydrążyłaś w mózgu.

                            To tylko pozorna różnica, pozornie tylko nie do przeskoczenia. Jeżeli ich wzajemny szacunek był wart odnotowania, to tylko wtedy, gdy ludzie ci mieli go również do obcych w tym do Ciebie. W innym przypadku byłby to tylko szacunek wewnątrzplemienny, godny napiętnowania raczej, niż wynoszenia na piedestał.
                            • lernakow Re: wyjaśnię ostatni raz, bo jeszcze ktoś uzna, ż 29.09.10, 10:37
                              piwi77 napisał:

                              > Jeżeli ich wzajemny szacunek był wart odnotowania, to tylko wtedy,
                              > gdy ludzie ci mieli go również do obcych w tym do Ciebie.
                              >
                              Ale szacunek (czy też jego objawy) do płacącego turysty są trudne do określenia. Mieli - nie mieli - nie dowiemy się. Gdybym osiedlił się tam na dłużej, to mógłbym pisać coś znaczącego o ich stosunku do mnie - nowego przybysza. Ale nie, spędziłem tam weekend. Więc wszelkie pisanie o stosunku miejscowych do mnie nie jest istotne.
                              • piwi77 Re: wyjaśnię ostatni raz, bo jeszcze ktoś uzna, ż 29.09.10, 11:01
                                Równie dobrze można powiedzieć, że obserwacja była za krótka, aby móc mówić o ich wzajemnych stosunkach i czym były one nacechowane. Może rzeczywiście był to szacunek, w co chcemy oczywiście wierzyć, a może tylko pozory (obcy przyjechał, musi byc ładnie, żeby potem nie gadał). Jak było w istocie, tego też nie wiadomo.

                                • lernakow Re: wyjaśnię ostatni raz, bo jeszcze ktoś uzna, ż 29.09.10, 11:55
                                  piwi77 napisał:

                                  > Równie dobrze można powiedzieć, że obserwacja była za krótka, aby móc mówić o i
                                  > ch wzajemnych stosunkach i czym były one nacechowane.
                                  >
                                  Ja nie za wiele widziałem ich rzeczywistych, codziennych stosunków. W zasadzie nic. Wnioski wyciągnąłem z opowieści o tym w jaki sposób organizują się w związku z różnymi świętami, które wypadają w różnych terminach i wiążą się z różnymi obyczajami czy ograniczeniami. Oraz z faktu, że od trzystu lat (a niektóre grupy dłużej) żyją obok siebie i pogromów za wiele nie było.
                                  • krytykantka07 za co szanuję ateistów... 02.10.10, 18:19
                                    lernakow napisał:

                                    > Ja nie za wiele widziałem ich rzeczywistych, codziennych stosunków. W zasadzie
                                    > nic. Wnioski wyciągnąłem z opowieści o tym w jaki sposób organizują się w związ> ku z różnymi świętami, które wypadają w różnych terminach i wiążą się z różnymi
                                    > obyczajami czy ograniczeniami. Oraz z faktu, że od trzystu lat (a niektóre gru> py dłużej) żyją obok siebie i pogromów za wiele nie było.

                                    Wnioski wyciągnąłeś nawet nie z własnej obserwacji tylko z czyjejś opinii.
                                    I one wystarczyły, aby mówić o szacunku.
                                    Ale z postów na forum, mówiących o tym jak to wierzący i ateiści wzajemnie się szanują nie wyciągasz wniosków...
                                    Ja szanuję ateistów tak samo jak wierzących.
                                    A raczej nie szanuję nikogo ze względu na jego religijną przynależność.
                                    Szanuję mądrych ludzi.
                                    Mądrych wg. moich własnych kryteriów.
                                    I do tej pory ani z wierzącymi, ani z ateistami nie miałam poważniejszych zatargów.
                                    Dotyczy to też Ciebie.
                                    Wierzysz w to?
                                    Powinieneś, bo jest bardziej prawdziwe niż opowieści z których wnioski wyciągnąłeś ;).
                                    Sam możesz to ocenić...
                                    • lernakow Re: za co szanuję ateistów... 02.10.10, 20:21
                                      krytykantka07 napisała:

                                      > Ale z postów na forum, mówiących o tym jak to wierzący i ateiści wzajemnie się
                                      > szanują nie wyciągasz wniosków...
                                      >
                                      I znowu musiałaś sobie uroić.
                                      Oczywiście, że wyciągam. Jeżeli ktoś okazuje szacunek (w jednorazowych deklaracjach, ale przede wszystkim w całokształcie wypowiedzi), to jak najbardziej uważam, że szanuje, choć na oczy człowieka nie widziałem.
                                      Ale Ty - zamiast zapytać czy jest u mnie tak, czy inaczej - od razu założyłaś, że jest po Twojemu. Teraz wychodzi na to, że to tylko Twoje urojenie i mamy kolejną wymianę postów o niczym.
                                      • krytykantka07 Re: za co szanuję ateistów... 02.10.10, 21:02
                                        lernakow napisał:

                                        > I znowu musiałaś sobie uroić.

                                        Te słowa o szacunku raczej nie świadczą ;).

                                        > Oczywiście, że wyciągam. Jeżeli ktoś okazuje szacunek (w jednorazowych deklarac> jach, ale przede wszystkim w całokształcie wypowiedzi), to jak najbardziej uważ> am, że szanuje, choć na oczy człowieka nie widziałem.

                                        Czyli zgodnie z tym co napisałeś i z całokształtu Twoich postów adresowanych do mnie możesz określić czy szanujesz mnie?
                                        I inni też mogą to określić?
                                        Przypominam, że Piwi ujął się za mną, czyli zauważył Twój brak szacunku dla mnie?
                                        A zatem Piwi zgodnie z tym, co napisałeś - szanuje mnie?
                                        Jesteś w stanie to określić? ;).

                                        > Ale Ty - zamiast zapytać czy jest u mnie tak, czy inaczej - od razu założyłaś, > że jest po Twojemu.

                                        Założyłam i jak sam widzisz nie pomyliłam się.

                                        > Teraz wychodzi na to, że to tylko Twoje urojenie i mamy kol> ejną wymianę postów o niczym.

                                        Czy ja wiem.
                                        Z rozmowy z Tobą można wiele się dowiedzieć.
                                        Przypominam, że w pierwszym swoim poście napisałeś, że forumowicze się nie szanują.
                                        A tego ocenić się nie da.
                                        A co dopiero ocenić czyjąś opinię.
                                        Dlatego skierowałam rozmowę na Ciebie i oto przyznałeś kiedy z Twoich postów wynika, że szanujesz innych...
                                        • lernakow Re: za co szanuję ateistów... 03.10.10, 06:16
                                          Pomieszałaś wyciąganie wniosków o tym, czy ludzie się szanują z samym szanowaniem się.
                                          Dyskusja na poziomie wykazywania Ci elementarnych błędów logicznych i problemów z rozumieniem już nie zdań nawet, a słów, nie interesuje mnie.
                                          • krytykantka07 Re: za co szanuję ateistów... 03.10.10, 09:56
                                            lernakow napisał:

                                            > Pomieszałaś wyciąganie wniosków o tym, czy ludzie się szanują z samym
                                            szanowani> em się.

                                            Ja pomieszałam?
                                            Toż Ty sam napisałeś o tym, że ludzie w głuszy się wzajemnie szanują.
                                            Do tego był to tylko Twój wniosek oparty o słowa kogoś innego, a nie wynikał z Twojej obserwacji, a tym bardziej z tego, że byłeś jednym z tych ludzi...
                                            Jak widać dla Ciebie wniosek wyciągnięty z rozmowy, a własna obserwacja były tym samym.

                                            > Dyskusja na poziomie wykazywania Ci elementarnych błędów logicznych i problemów
                                            > z rozumieniem już nie zdań nawet, a słów, nie interesuje mnie.

                                            Ja naprawdę nie chcę być drobiazgowa, ale elementarne błędy logiczne przy założeniu, że dla każdego człowieka każde słowo nie tylko coś znaczy, ale posiada wartość skojarzeniową i emocjonalną - nie istnieją.
                                            Czym w takim razie jest to niby logiczne myślenie?
                                            Założenia są inne, a dowód jak najbardziej logiczny przeprowadzić się da.
                                            Ja mam inny system wartości niż Ty i odnoszę się raczej do emocji.
                                            Zatem co po przeczytaniu Twojego pierwszego postu rzucało się w oczy?
                                            Twoje emocje, z których sam nie bardzo zdawałeś sobie sprawę.
                                            Była to euforia, bo znalazłeś ludzi, dla których etykietka nie ma znaczenia i którzy się wzajemnie szanują.
                                            Zatem z energią rzuciłeś się prostować forumowiczów.
                                            I to mnie zdziwiło.
                                            Bo w końcu forumowicze są dokładnie tacy sami jak ci, których dawałeś im za wzór.
                                            Jeśli wg. Ciebie są inni to tylko dlatego, że sam wchodzisz w relacje, a nie polegasz na zdaniu innych.
                                            Dlatego dałam Ci przykład Piwi i mnie...
                                            Piwi to ateista, a ja jestem z osób raczej wierzących, ale szanuję Piwi i on jak widać mnie też.
                                            Szanuję wg. Twoich kryteriów.
                                            Zatem w realu i w necie ludzie nie różnią się od siebie.
                                            Przynajmniej ja tak samo postępuję w realu jak w necie.
                                            Piwi wyjaśnił Ci, na moim przykładzie, że ateista może szanować wierzącego.
                                            Czyli to, co tak zachwycało Cię w głuszy, powinno być dla Ciebie oczywiste i na forum.
                                            Ale nie jest.
                                            Z tego powodu, że Ty nie szanujesz wierzących.
                                            Oczywiście dlatego, że wg. Ciebie logicznie myśleć nie potrafią...
                                            A nie potrafią logicznie myśleć, bo są wierzący.
                                            A teraz zgodnie z Twoimi własnymi założeniami przyznaj, że w przypadku Piwi i mnie ludzie o różnych światopoglądach szanują się wzajemnie ;).
                                            Tak jak w głuszy...
                                            Wtedy faktycznie możemy skończyć tę wymianę zdań, bo pouczanie Ciebie ( a tak sobie tłumaczysz moje posty ) nie jest moim zamiarem...
    • Gość: DSD Re: W głuszy IP: 212.33.72.* 28.09.10, 12:48
      Twój opis sugeruje Ścianę Wschodnią, zapewne Podlasie. Możesz podać bliższe dane gdzie to było? (niekoniecznie co do miejscowości).
      Co do zasięgu komórek, to jest tu czasem aż za dobrze, mi np. w Kruszynianach (meczet!) czasem łapie się jakaś sieć z Białorusi, koło Tarnicy w Bieszczadach z Ukrainy etc.
      • lernakow Re: W głuszy 28.09.10, 13:33
        Gość portalu: DSD napisał(a):

        > np. w Kruszynianach (meczet!)
        >
        Tam właśnie.
        • Gość: DSD Re: W głuszy IP: 212.33.72.* 28.09.10, 14:50
          Ładna okolica. Przewodnik w meczecie trochę dziwny (znacznie bardziej podobała mi się Tatarka w Bohonikach). Fajne małżeństwo mieszkające z grubsza naprzeciwko meczetu, z zajazdem i tatarskim jadłem (facet wygląda rzeczywiśckie jak ordyniec, szczególnie jak sie ubierze w kożuszek). Cóż, w tym przytulonym do batki' Łukaszenki zakątku naszej Polszy bywa urokliwie, ale Twoje zachwyty nad współżyciem nacji/kultur/religii są chyba nieco na wyrost. To tylko kilkadziesiąt kilometrów od Jedwabnego czy Radziłowa, to ziemie gdzie prawosławni głosują w 100% na SLD/PO (czyli przeciwko narodowokatolickim AWSom lub PiSom). W ostatnich wyborach na Podlasiu w jednej gminie Komorowski uzyskał najlepszy wynik w całej Polsce, a w innej Kaczyński miał drugi wynik w kraju. Ot, kontrasty.

          BTW, w ostatnią sobotę byłem tuż pod Krynkami, ale na północny-zachód. Puszcza Knyszyńska i rozległe pola koło Sukowiczów.
          • lernakow Re: W głuszy 28.09.10, 15:33
            Gość portalu: DSD napisał(a):

            > Ładna okolica. Przewodnik w meczecie trochę dziwny
            >
            Dziwny i zabawny. On też jest moim głównym źródłem z jednej strony opowieści o współistnieniu kultur, a z drugiej podejrzeń o drugim dnie, tym nie dla turystów. Bo choć sam żonę ma Polkę, chrześcijankę, to jednak opowiadał jak to Tatarzy szukają przede wszystkim Tatarek.

            > Fajne małżeństwo mieszkające z grubsza naprzeciwko meczetu,
            > z zajazdem i tatarskim jadłem
            >
            U nich jadłem i spałem.

            > Twoje zachwyty nad współżyciem nacji/kultur/religii są chyba nieco na wyrost.
            >
            Och, to była turystyczna impresja i zachłyśnięcie się. Sam - jak piszę powyżej - widziałem w tym odrobinę drugiego dna. Ale że głosują w tę czy w inną stronę - ze skrajnościami włącznie - jakoś nie burzy mi tej optymistycznej wizji.
            • nehsa Re: W głuszy ciemnoty. 28.09.10, 18:03
              Ja, urodziłem się na "ścianie wschodniej". Ale ponieważ jestem dwa razy starszy, od lernakowa, to zdołałem zapoznać się z ocenami bliźnich polskiego chłopa, i tam, i ówdzie.

              I w moim przekonaniu, te oceny, szacunek są kształtowane przez użyteczność bliźniego, sąsiada, dla oceniającego. Powoli, bardzo powoli to się zmienia.

              Narazie, polskiego chłopa nie stać nawet na solidarność w szerokim tego słowa znaczeniu.
              Nie rozumie jej v-ce premier Pawlak, a co dopiero reszta.

              Dowody tego stanu rzeczy, są oczywiste. M.in., przyzwolenie na durny, bandycki sposób prywatyzacji sektora rolno-spożywczego, równoznaczny z zaprzedaniem polskiego chłopa w pańszczyznę obcych i swoich.

              Nie mówiąc o braku zdolności polskich chłopów, do wyłonienia dynamicznej partii politycznej, skutecznie walczącej o ich interesy.
    • mjot1 Re: W głuszy 28.09.10, 19:40
      Im bardziej w głąb tym więcej prostoty i mniej prostactwa...
      • wuzet21 Re: W głuszy 28.09.10, 20:05
        Muszę się pochwalić, że byłem cały sierpień w tych samych okolicach co Lernakow, i z całą mocą potwierdzam to, co napisał.
        To inny świat, inni ludzie, inna przyroda... wszędzie mi się tam podobało, a ludzie jak ludzie - bardziej przyjaźni niż w moim regionie.
        Ktoś tu napisał, że mili są dlatego, że mają interes z turystów - a gdzie tak nie ma ?
        Jeżeli będziemy myśleli takimi kategoriami, to każdy inny będzie naszym wrogiem...
        Oto Polska właśnie...
        • Gość: satrapa Re: W głuszy IP: *.pools.arcor-ip.net 28.09.10, 20:28
          "a mnie sie marzy kurvna chata...." , wczasy pod grusza -i marylka r., co sie przewalala w zaspiewie z boku na bok - jakies rzewne prl tesknoty:(
        • piwi77 Re: W głuszy 28.09.10, 20:29
          wuzet21 napisał:

          > Ktoś tu napisał, że mili są dlatego, że mają interes z turystów - a gdzie tak
          > nie ma ?

          W Zakopanem na przykład tak nie ma. Każdy tamtejszy góral tylko patrzy jak orżnąć tego co przyjechał podziwiać ich zatłoczone góry, patrzy na przybysza z podełba i tylko warczy zamiast się normalnie po ludzku odzywać.

          > Jeżeli będziemy myśleli takimi kategoriami, to każdy inny będzie naszym wrogiem

          A co złego w myśleniu tymi kategoriami? Moja filozofia bycia miłym jest taka
          1. Bycie miłym do klienta jest obowiązkiem inaczej sprzedawca jest głupi.
          2. W każdym innym przypadku trzeba samemu być miłym, a wtedy partner odpowiada tym samym - proste, prawda?
          • wuzet21 Re: W głuszy 28.09.10, 22:15
            piwi77 napisał:


            >
            > W Zakopanem na przykład tak nie ma. Każdy tamtejszy góral tylko patrzy jak orżn
            > ąć tego co przyjechał podziwiać ich zatłoczone góry, patrzy na przybysza z pode
            > łba i tylko warczy zamiast się normalnie po ludzku odzywać.

            Byłem w Zakopanym trzy lata temu w pensjonacie "Agata", i mam zupełnie inne wspomnienia - spotkałem tam samych uśmiechniętych ludzi. Tylko w jednym przypadku, w czasie spaceru nad Morskie Oko, musiałem dość ostro zareagować na okładanie batem konia, wiozącego pełną bryczkę turystów (turystom-leniom też się nieźle dostało). Już myślałem, że sam też dostanę tym batem, ale juhas zrejterował...
            Na Krupówkach targowałem się ze starą góralką o cenę oscypków, tak ją zbajerowałem, że zamiast po dwa zł. dostałem po złotówce... żona i kilku gapiów miało niezły ubaw.
            Tak więc postrzeganie innych, moim zdaniem, zależy też od postrzegania samych siebie.

            > > Jeżeli będziemy myśleli takimi kategoriami, to każdy inny będzie naszym w
            > rogiem
            >
            > A co złego w myśleniu tymi kategoriami? Moja filozofia bycia miłym jest taka
            > 1. Bycie miłym do klienta jest obowiązkiem inaczej sprzedawca jest głupi.
            > 2. W każdym innym przypadku trzeba samemu być miłym, a wtedy partner odpowiada
            > tym samym - proste, prawda?

            Jeżeli chcesz być postrzegany pozytywnie - musisz sam być miły, i to nie tylko dla innych, ale tak po prostu - miły, a bycie miłym dla klienta z obowiązku, jest łatwe do rozszyfrowania - to fałsz.
            • piwi77 Re: W głuszy 28.09.10, 22:20
              wuzet21 napisał:

              > Na Krupówkach targowałem się ze starą góralką o cenę oscypków, tak ją zbajerow
              > ałem, że zamiast po dwa zł. dostałem po złotówce

              I tak nic nie były warte (albo wręcz szkodliwe), ale słusznie, lepiej wywalić złocisza w błoto niz dwa.

    • 33qq Re: W głuszy 29.09.10, 12:05
      hehe, a do tej pory internet był twoim światem realnym i dopiero w ten weekend poznałeś tych żywych ludzi?

      Lepiej późno niż wcale , gratulacje :D
      • lernakow Re: W głuszy 29.09.10, 12:16
        33qq napisał:

        > hehe, a do tej pory internet był twoim światem realnym
        >
        Nie bardziej realnym niż dziś.

        > i dopiero w ten weekend poznałeś tych żywych ludzi?
        >
        Akurat tych żywych ludzi to dopiero w ten weekend - byłem tam po raz pierwszy.
        • 33qq Re: W głuszy 29.09.10, 12:34
          Ale napisałeś tak jakby to było dla ciebie zaskoczeniem, że w realu ludzie i świat są inni niż w necie. Może to jest wytłumaczenie, że miejsca takie jak forum przyciągają osoby zainteresowane jakimś tematem, a w życiu codziennym często spotykają się ludzie niezainteresowani zbytnio czy to polityką, czy religią. Możliwe, że oni też spędzają jakiś czas na forach, ale powiedzmy motocyklowych lub ogrodniczych
          :D
          • lernakow Re: W głuszy 29.09.10, 12:41
            33qq napisał:

            > w realu ludzie i świat są inni niż w necie.
            >
            W głuszy. Real warszawski znam i wielkiej różnicy względem forum nie widzę.
            • 33qq Re: W głuszy 29.09.10, 12:51
              Ani warszawskiego ani z głuszy totalnej nie znam, ale większość tych z którymi się spotykam te "problemy" poruszane na forum ma w głębokim poważaniu
              • Gość: DSD Re: W głuszy IP: 212.33.72.* 29.09.10, 13:27
                > większość tych z którymi
                > się spotykam te "problemy" poruszane na forum ma w głębokim poważaniu

                Tak właśnie jest, np. większość osób po prostu ignoruje obecność księdza z kropidłem na każdej uroczystości zamiast krzyczeć o klerykalizacji i wagonach złota wyjeżdżających codziennie do Watykanu. To zarówno siła jak i słabość Kościoła w Polsce.
          • frankafiranka1 Re: W głuszy 29.09.10, 14:48
            33qq napisał:

            Może to jest wytłumaczenie, że miejsca takie jak foru
            > m przyciągają osoby zainteresowane jakimś tematem, a w życiu codziennym często
            > spotykają się ludzie niezainteresowani zbytnio czy to polityką, czy religią.

            W życiu codziennym spotyka się ludzi (niby) innych niż na forum, być może dlatego, że w rzeczywistości nikt nie pozwoli sobie na tak radykalne poglądy jak w internecie.
            Gdyby ludzie na co dzień wyrażali swoje zdanie na takie drażliwe tematy, jak religia, to by wszyscy byli w ciągłym konflikcie i wszyscy by się na siebie po obrażali i rodziny by się porozpadały itd, itp.
            Społeczeństwo funkcjonuje w dużej mierze dzięki hipokryzji i kłamstwu, wyobraź sobie świat, gdzie każdy mówi, to co myśli, hehe.
    • imponeross A gdzie byles? 02.10.10, 20:28
      lernakow napisał:

      > Spędziłem weekend w głuszy. Poza zasięgiem komórek i - co za tym idzie - mobiln
      > ego Internetu. Spędziłem go z ludźmi, takimi żywymi. Spędziłem go w okolicy, gd
      > zie różne kultury i religie przenikają się, a ludzie od wieków uczą się budować
      > na podobieństwach, a nie na różnicach. Szanują się wzajemnie, a w człowieku wi
      > dzą osobowość, a nie narodowościową czy wyznaniową etykietkę. Wiem, przecukrzon
      > y wizerunek dla turystów.
      > Dziś wieczorem wróciłem, usiadłem do komputera i wszedłem na forum. A tu jedna
      > za drugą wojna o pietruszkę. Ludzie, ogarnijcie się, wyjedźcie gdzieś.
      > Mnie będzie tu teraz nieco mniej. Szkoda czasu.

      A gdzie byles?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka