fat_black_cat
26.12.10, 19:19
Pracuję w prywatnej firmie, gdzie każdy zasuwa ile wlezie, co wg mnie jest normalne - chcesz zarobić to musisz coś robić. Wypracowujemy jakieś dobra (akurat jesteśmy firmą produkcyjno-usługową), jest ok. Co miesiąc z pensji państwo odciąga mi grube pieniądze, do tego każdy produkt i usługa obłożone są coraz większymi podatkami. W tym całym wirze pieniędzy które pobiera państwo zastanawia mnie jedno. Czemu do cholery państwo nie zacznie oszczędzać? Akurat siostra żony dostała pracę w "insytucie" (państwowym), będzie tam robić wystawy i zarabiać ok. 3 tys na rękę. Pytałem się jej komu są te wystawy potrzebne, a ona powiedziała że czasem się zdarzy że ktoś przyjdzie i obejrzy, ale przecież to jest nasza kultura, to trzeba kultywować i wystawiać. Wg mnie jest to wyrzucanie pieniędzy w błoto, po co tworzyć stanowiska ludzi którzy robią coś zupełnie niepotrzebnego? I tak jest w wielu dziedzinach budżetówki w PL, na uczelniach bardzo liczna kadra doktorów (gdzie tytuł nie jest równy poziomowi naukowemu), w instytucjach państwowych masa dyrektorów, kierowników... Wg mnie to są po prostu nieroby na naszym garnuszku, cała rzesza uczciwie pracujących musi zarabiać na nadetatowych ludzi...
Jak wy to widzicie?