oszolom-z-radia-maryja
17.01.11, 11:24
od jakiegoś czasu obserwuję zachowania moich bliższych i dalszych znajomych przy okazji ślubów
a nachodziłem się ostatnio po tego typu imprezach w ciągu ostatnich 5-6 lat, wyszło mi ze średnio idę na wesele czy ślub średnio raz na 6 tygodni. Widzę że przygotowania do wesela nie mogą się obejść bez wieczoru kawalerskiego czy panieńskiego. Nie będę się może rozpisywał co się podczas takiego wieczoru dzieje niemniej nie dzieje się dobrze. Daje się tam często upust najprymitywniejszym emocjom i uczuciom. Hedonizm do entej potęgi. Jakoś sobie nie przypominam by moi rodzice chodzili na wieczory kawalerskie czy panieńskie a ślubów wtedy było co niemiara. Czuję ze jest to kolejna tradycja importowana z zachodu
www.polskatimes.pl/fakty/297023,wroclaw-coraz-wiecej-wieczorow-kawalerskich-i-panienskich,id,t.html
ja nie zrobiłem wieczoru kawalerskiego a zona panieńskiego przed ślubem i nie żałuję tego
To jest kolejny hedonistyczny wykwit popkulturowej dekadencji która narodziła się wraz z rewolucją seksualną końca lat 60tych XX wieku.