rata.sofisticada
19.02.11, 05:17
Miasto za posrednictwem policji karze obywatela mandatem za oddanie uryny w miejscu publicznym. Ale czy miasto ma do tego prawo, skoro nie stwarza nalezytych warunkow do przestrzegania higieny sanitarnej? Miasto powinno bowiem zapewnic obywatelowi dostep do szaletow, rozmieszczonych w regulaminowej odleglosci, np. co pol kilometra. Moze w ten sposob byloby mniej obsikanych murow, obszczanych klatek schodowych i kamienic itd.
Do tego dochodzi takze wymiar sprawiedliwosci spolecznej. Czlowiek dobrze ubrany zawsze sobie jakos poradzi, gdy poczuje parcie na pecherz. Skorzysta z toalety w prawie kazdej restauracji. Natomiast obywatela skromnie ubranego, o aparycji robotniczo-chlopskiej czesto nie wpuszcza do ubikacji i przegonia.
Miasta, ktore nie zapewniaja dostatecznej ilosci szalet, powinny byc pozbawione prawa karania obywateli za oddawanie moczu w miejscach publicznych. Oczywiscie jesli to sie odbywa dyskretnie, bez obnazania genitaliow w obecnosci osob postronnych. Moze wtedy urzedy miejskie mialyby motywacje, aby zadbac o godnosc czlowieka z pelnym pecherzem.
Ale zeby wymagac, trzeba stworzyc warunki, aby prawo moglo byc przestrzegane.